Kłopoty w małżeństwie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Słoma
Posty: 7
Rejestracja: 25 cze 2018, 16:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Kłopoty w małżeństwie

Post autor: Słoma » 25 cze 2018, 21:45

Witam. Jestem tu nowa. Moje małżeństwo trwa dopiero 5 lat.. mamy dwójke dzieci: 3 latek i 4 miesięczne dzieciątko.
Momentami mam wrażenie że nie dogadujemy się od samego początku. Mąż jest pracoholikiem. Ma.własną działalność i cały czas poświęca głównie pracy.. Ja na chwilę obecną zajmuje się dziećmi i zrezygnowałam z siebie dla bycia matka, żoną i gospodynią. Nawet gdybym chciała to nie bardzo jak mam coś dla siebie zrobić bo wszystko kręci się wokół pracy męża.. on nie ma czasu, wiec ja zajmuje się domem i dziećmi. Odkąd pamiętam jestem zazdrosna o pracę ale łudzilam się że zmiany takie jak bycie ojcem trochę odmienią tą rzeczywistość nieustannej pracy. Pomyliłam się. Nie ma go jeszcze wiecej w domu. A jak jest to niezmiennie zmęczony, źle się czujący więc też nijak czerpać radość i z takich momentów. Życie intymne leży. Odkryłam również że przegląda pornografię. Jeżeli chodzi o wiarę, obydwoje pochodzimy z katolickich domów. Ja od ok 2 lat jestem po nawróceniu. Zaczęłam zbliżać się do Boga i rozumieć lepiej świat, w sensie odróżniać rzeczywiste dobro od zła. Nie muszę więc chyba dodawać że małżeństwo nie jest zbudowane na.fundamencie Pana Boga. Nad czym dopiero teraz ubolewam. Czasu nie cofne. Chciałabym to jakoś ratować. Mąż nie lubi rozmawiać. Ucieka od dyskusji jak tylko mu się przestaje podobać, nie wiem więc jak inaczej dotrzeć do niego by zrozumiał że go potrzebuję ja i dzieci. Mi zarzuca wieczne niezadowolenie, co w mojej ocenie jest wynikiem mojej samotnosci w małżeństwie.
Trafiłam tu zanim jest za późno. Jak ktoś coś tu widzi do skomentowania, śmiało.
Dziękuję z góry

jacek-sychar
Posty: 6495
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Kłopoty w małżeństwie

Post autor: jacek-sychar » 25 cze 2018, 21:55

Witaj Słoma na naszym forum.

Mąż jak piszesz, jest pracoholikiem. Pytanie jest tylko, czy ucieka w pracę dlatego, że nie chce być w domu, czy tak rozumie swój obowiązek ojca i męża. Może warto to byłoby wyjaśnić. Możliwe ze zapracowuje się z miłości do Was.
Słoma pisze:
25 cze 2018, 21:45
Mąż nie lubi rozmawiać. Ucieka od dyskusji jak tylko mu się przestaje podobać, nie wiem więc jak inaczej dotrzeć do niego by zrozumiał że go potrzebuję ja i dzieci.
Rozmowa rozmowie nie jest równa.
Moja żona tez chciała ze mną rozmawiać, ale ja nie odbierałem tego jako rozmowę, tylko dla mnie były to jej wylewanie na mnie emocji i jej żalów.
Przemyśl to.

Może wizyta w którymś z naszych ognisk by pomogła?
http://sychar.org/ogniska/

A pisząc pamiętaj, żeby nie podawać danych, które mogłyby pozwolić Ciebie zidentyfikować.

Słoma
Posty: 7
Rejestracja: 25 cze 2018, 16:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kłopoty w małżeństwie

Post autor: Słoma » 25 cze 2018, 22:59

Co do jego zamiłowania do pracy.. to jak to on stwierdził, nic się w tej kwestii nie zmienil. Zawsze tyle pracował i ja wiedziałam o tym.. czyli 'widziały galy co brały'.. wg mnie to sam fakt wstąpienia w związek małżeński i decydowaanie się na dzieci wymusza pewne zmiany..
Teraz to mam wrażenie że nawet jak jest w domu to przed nami ucieka.. nie wiem czy męczy go hałas.. pod różnymi wymowkami musi zadzwonić, isc do łazienki itp. Nie raz nakrylam ze poszedl do pokoju i leżał z telefonem, znów pozostawiając nas samych sobie..
Ja jestem zrozpaczona! Uważam że mnie nie kocha. Chciałabym być chociaż radosną mamą dla swoich dzieci.. wiem też że we mnie musi być jakiś problem skoro tyle we mnie żalu, gniewu, braku radości i poczucia pokoju.. nie ma owoców Ducha Świętego ;( też mnie to bardzo smuci..

Angela
Posty: 478
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kłopoty w małżeństwie

Post autor: Angela » 25 cze 2018, 23:16

Słoma pisze:
25 cze 2018, 21:45
Mąż nie lubi rozmawiać. Ucieka od dyskusji jak tylko mu się przestaje podobać
Dobry dialog małżeński, to swego rodzaju sztuka. Ale gdy się go opanuje, to przenosi góry.
5 zasad dialogu małżeńskiego według papieża Franciszka:
https://m.deon.pl/religia/w-relacji/rod ... iszka.html

soprasia
Posty: 52
Rejestracja: 11 cze 2018, 8:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kłopoty w małżeństwie

Post autor: soprasia » 26 cze 2018, 0:05

Słoma pisze:
25 cze 2018, 21:45
Witam. Jestem tu nowa. Moje małżeństwo trwa dopiero 5 lat.. mamy dwójke dzieci: 3 latek i 4 miesięczne dzieciątko.
Momentami mam wrażenie że nie dogadujemy się od samego początku. Mąż jest pracoholikiem. Ma.własną działalność i cały czas poświęca głównie pracy.. Ja na chwilę obecną zajmuje się dziećmi i zrezygnowałam z siebie dla bycia matka, żoną i gospodynią. Nawet gdybym chciała to nie bardzo jak mam coś dla siebie zrobić bo wszystko kręci się wokół pracy męża.. on nie ma czasu, wiec ja zajmuje się domem i dziećmi. Odkąd pamiętam jestem zazdrosna o pracę ale łudzilam się że zmiany takie jak bycie ojcem trochę odmienią tą rzeczywistość nieustannej pracy. Pomyliłam się. Nie ma go jeszcze wiecej w domu. A jak jest to niezmiennie zmęczony, źle się czujący więc też nijak czerpać radość i z takich momentów. Życie intymne leży. Odkryłam również że przegląda pornografię. Jeżeli chodzi o wiarę, obydwoje pochodzimy z katolickich domów. Ja od ok 2 lat jestem po nawróceniu. Zaczęłam zbliżać się do Boga i rozumieć lepiej świat, w sensie odróżniać rzeczywiste dobro od zła. Nie muszę więc chyba dodawać że małżeństwo nie jest zbudowane na.fundamencie Pana Boga. Nad czym dopiero teraz ubolewam. Czasu nie cofne. Chciałabym to jakoś ratować. Mąż nie lubi rozmawiać. Ucieka od dyskusji jak tylko mu się przestaje podobać, nie wiem więc jak inaczej dotrzeć do niego by zrozumiał że go potrzebuję ja i dzieci. Mi zarzuca wieczne niezadowolenie, co w mojej ocenie jest wynikiem mojej samotnosci w małżeństwie.
Trafiłam tu zanim jest za późno. Jak ktoś coś tu widzi do skomentowania, śmiało.
Dziękuję z góry
Witaj w klubie samotnych żon , gdzie rodzina jest na drugim miejscu, a kariera/misja/powołanie na pierwszym. Zacznę od wsparcia. Mam tak samo pod pewnymi względami. Tylko że dociągnęłam do 10 lat i trójki dzieci :) I totalnego kryzysu małżeńskiego.

Ale powiem ci coś tylko ode mnie. Kryzys paskudny, okrutny i bolesny dał mi coś wspaniałego - odkrycie, że praca nad związkiem to praca nad sobą samą. Tego nie wiedziałam wcześniej. I najlepsze co możesz zrobić to a. każdego dnia stawać się cudowniejszą żoną, bo łaskawość, łagodność i dobroć żony są jak krople drążące skałę : nie zauważysz zmian, a one powoli będą następowały i nie dziś, nie jutro, ale za parę lat! b. jak niemowlak lekko podrośnie, szukaj chwil dla siebie - zostaw dzieci z opiekunką, babcią, ciocią i szukaj powodów wyjścia z domu : warsztaty? kurs? cokolwiek byleby wyjść ubrać się ślicznie, zrobić fryzurę, napić się czegoś w spokoju itp. zrób randkę sama ze sobą - coś dla siebie, a jak już serce będziesz miała spokojniejsze organizuj randki z mężem. KUŚ GO, bądź niemożliwie piękna, pachnąca i cudna, niech przypomni sobie, że ma w domu CUDO, a nie parobka! Żeby spojrzał na Ciebie jak na kobietę a nie tylko jak na matkę.... Kuś go by poszedł z tobą do sypialni.

Wiem że porno boli. Ale skoro nawrócenie to świeża sprawa i nieobopólna, to on nie rozumie o co chodzi. I tu możesz po pierwsze przebaczać mu, że nie wie co czyni, bo nie wie. Po drugie powiedzieć kiedyś bez pretensji i po dobrym seksie , że porno sprawia Tobie przykrość i rani Twoją miłość i zaufanie do niego, a przecież tak bardzo go kochasz. I nic więcej. Nie stawiać ultimatum, bo jak on nie kuma, to będzie się głupkowato bronił. Ale jeśli zobaczy : oto moja ukochana czuje się skrzywdzona, to inaczej na to spojrzy. Co nie oznacza od razu cudów, umówmy się.

A zmiany rozpocznij od szukania dobra, dziękowania mężowi za każdą drobną rzecz, którą zrobi i nie oczekuj wzajemności. Zadanie polega na tym, że gdy szukasz za co go można pochwalić, uznać jego wartość czy podziękować - to sama zaczynasz a. dostrzegać, b. doceniać te rzeczy. My baby mamy taką zdolność do dostrzegania drobnych plamek na idealnie białym obrusie i te plamy niszczą nam ten ideał, nie dają spokoju. A facet widzi : oj tam oj tam biały obrus o co ci chodzi....Spójrz jego oczami i doceń tyle ile zdołasz, a te plamki polecaj Bogu i przebaczaj mężowi. Nie jest doskonały. Jest paskudnym grzesznikiem. Ale z pewnością i Ty masz się z czego spowiadać, więc i on miewa z Tobą Krzyż. Pomyśl o tym .

I cieszę się, że mogę Ci coś powiedzieć o 5 lat wcześniej, niż u mnie....

Pozdrawiam Ciebie i rozumiem co czujesz. Baaardzo dobrze rozumiem.

soprasia
Posty: 52
Rejestracja: 11 cze 2018, 8:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kłopoty w małżeństwie

Post autor: soprasia » 26 cze 2018, 0:15

jacek-sychar pisze:
25 cze 2018, 21:55


Moja żona tez chciała ze mną rozmawiać, ale ja nie odbierałem tego jako rozmowę, tylko dla mnie były to jej wylewanie na mnie emocji i jej żalów.
a dlaczego Tobie to Jacku tak przeszkadzało? Dlaczego nie chciałeś wysłuchać tego? Kobiece emocje są delikatne , falują jak morze i jak morze muszą się wyszumieć, by móc się uspokoić.I czasem nawet nie trzeba nic mówić, by pocieszyć : wystarczy wysłuchać,a potem przytulić. Tak, to jest kobieca potrzeba wygadania się. Czy mąż pośród różnych swoich obowiązków, nie może dołączyć : ukoić szumiące morze emocji w żonie? ukoić przez wysłuchanie i kochanie żony dalej? Nie musisz mieć recept, rozwiązań na ten smutek. Ale fakt, że wchodzisz z żoną w jej smutek czy ból to już pociecha!

jacek-sychar
Posty: 6495
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Kłopoty w małżeństwie

Post autor: jacek-sychar » 26 cze 2018, 7:16

soprasia pisze:
26 cze 2018, 0:15
a dlaczego Tobie to Jacku tak przeszkadzało? Dlaczego nie chciałeś wysłuchać tego? Kobiece emocje są delikatne , falują jak morze i jak morze muszą się wyszumieć, by móc się uspokoić.I czasem nawet nie trzeba nic mówić, by pocieszyć : wystarczy wysłuchać,a potem przytulić. Tak, to jest kobieca potrzeba wygadania się. Czy mąż pośród różnych swoich obowiązków, nie może dołączyć : ukoić szumiące morze emocji w żonie? ukoić przez wysłuchanie i kochanie żony dalej? Nie musisz mieć recept, rozwiązań na ten smutek. Ale fakt, że wchodzisz z żoną w jej smutek czy ból to już pociecha!
Bo problem jest tak, że mężczyzna jest bezbronny wobec emocji. Kobiece emocje zalewają mężczyznę i po chwili on nie jest w stanie rozmawiać z kobietą, bo to nie jest dla niego rozmowa. Dla mężczyzny rozmowa to ustalanie faktów.
Niestety nie potrafimy najczęściej (my, mężczyźni) wysłuchiwać żalów kobiety. Uważamy, że jak kobieta wylewa swoje żale (i przy okazji emocje :? ), to prosi nas o radę. My staramy się zaproponować jej jakieś rozwiązanie. A to tylko denerwuje kobietę, bo ona nie chciała rady, tylko chciała sobie poużalać się. Ale ja wiem to dopiero teraz. Jak trochę poczytałem o różnicach między kobietami a mężczyznami. I teraz to widzę. Kiedyś nie widziałem.

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1806
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Kłopoty w małżeństwie

Post autor: ozeasz » 26 cze 2018, 8:10

Soprasiu niekoniecznie , na moim przykładzie to nie wychodzi , od lat staram się słuchać ,niestety szczególnie gdy żale i emocje dotyczą spraw rzeczywistych ,mimo szczerej chęci wysłuchania , mimo wsparcia , słów pocieszenia ,próby jakiegoś realnego - logicznego rozwiązania problemu ,żona wkręca się mimo to , ma coraz gorszy nastrój ,moje logiczne ,realne spojrzenie kwitowane tak ,tak ,odchodzi w niebyt przy następnej Jej myśli która Ją zżera i martwi ,"zwija się jakby do środka izolując od otoczenia ". kiedyś to był wielki problem bo w tym wszystkim próbowała mnie oskarżać ,obwiniać o to jak sie czuje i czemu się tak czuje ,ja zaś broniąc się raniłem i Ją w tym wszystkim ".

Nauczyłem sie oddzielać realny atak żony od zachowań które miały podłoże właśnie chyba w lęku , bezsilności ,niezgody na to co jest , i zrzucaniu na najbliższą osobę winy za to żeby poczuć sie lepiej , żeby myśleć że dzięki temu "problem jest nie mój." tylko to jest wina męża .Zajęło mi to wiele lat ,zdrada jeszcze skomplikowała to wszystko .
Jednak dziś jest o tyle lepiej że jestem bez emocji obok , i staram się nie ulegać tym emocjom które Żona przeżywa ,,zarazem chcę być wsparciem ,żona też nauczyła się nie "widzieć we mnie jedynego problemu na świecie."

Obawiam sie ze sam problem mimo że ma podłoże w rzeczywistości w Jej wnętrzu dotyczy czegoś innego , nie pomaga bliskość ,świadomość że jestem i to jestem z Nią w tym problemie ,przynajmniej chciałbym ,bardziej bym to skwitował że poddaje się myśleniu "strachy na lachy" .

Tworzy sobie jakieś wizje które bardziej są wg mnie lękami ,nie realnym strachem , i wkręca się coraz bardziej ,a ja coraz bardziej jestem bezsilny w pomocy którą chce nieść ,jest to jakby problem zaufania ,braku poczucia bezpieczeństwa mimo że jestem za Nią w problemie , izolacja powoduje że czuje sie z tym sama i czuje że to jest wielki problem co nakręca Ją jeszcze bardziej . To tak w skrócie ode mnie. Pozdrawiam serdecznie .
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

soprasia
Posty: 52
Rejestracja: 11 cze 2018, 8:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kłopoty w małżeństwie

Post autor: soprasia » 26 cze 2018, 8:36

jacek-sychar pisze:
26 cze 2018, 7:16
soprasia pisze:
26 cze 2018, 0:15
a dlaczego Tobie to Jacku tak przeszkadzało? Dlaczego nie chciałeś wysłuchać tego? Kobiece emocje są delikatne , falują jak morze i jak morze muszą się wyszumieć, by móc się uspokoić.I czasem nawet nie trzeba nic mówić, by pocieszyć : wystarczy wysłuchać,a potem przytulić. Tak, to jest kobieca potrzeba wygadania się. Czy mąż pośród różnych swoich obowiązków, nie może dołączyć : ukoić szumiące morze emocji w żonie? ukoić przez wysłuchanie i kochanie żony dalej? Nie musisz mieć recept, rozwiązań na ten smutek. Ale fakt, że wchodzisz z żoną w jej smutek czy ból to już pociecha!
Bo problem jest tak, że mężczyzna jest bezbronny wobec emocji. Kobiece emocje zalewają mężczyznę i po chwili on nie jest w stanie rozmawiać z kobietą, bo to nie jest dla niego rozmowa. Dla mężczyzny rozmowa to ustalanie faktów.
Niestety nie potrafimy najczęściej (my, mężczyźni) wysłuchiwać żalów kobiety. Uważamy, że jak kobieta wylewa swoje żale (i przy okazji emocje :? ), to prosi nas o radę. My staramy się zaproponować jej jakieś rozwiązanie. A to tylko denerwuje kobietę, bo ona nie chciała rady, tylko chciała sobie poużalać się. Ale ja wiem to dopiero teraz. Jak trochę poczytałem o różnicach między kobietami a mężczyznami. I teraz to widzę. Kiedyś nie widziałem.
Wszystko się zgadza. Doświadczają tego wszystkie pary z problemami.

Ale jeśli przejdziecie od "rozmowy" w stylu męskim do trwania w godzinach ciemności, to sam fakt towzrzyszenia będzie pokrzepiający. Jak trwanie Jana pod krzyżem Jezusa. Serio.

Amica

Re: Kłopoty w małżeństwie

Post autor: Amica » 26 cze 2018, 9:35

Słomko, nie chcę wzbudzać w Tobie lęków czy niepotrzebnych podejrzeń, ale zachowanie Twojego męża nie wskazuje na to, by uciekał z domu jedynie w pracę... Wychodzenie, żeby zadzwonić, do łazienki, przesiadywanie z telefonem... Nawet największy pracoholik musi mieć wentyl i odpoczynek, wtedy na pewno robi coś innego, ale nie pracuje. Jeśli męża całymi dniami w domu nie ma, a po powrocie dalej "pracuje" z domu, to skłaniałabym się ku temu, że tam się buduje jakaś relacja z osobą trzecią, możliwe, że z osobą z pracy. Dodajmy do tego brak życia intymnego, pornografia... Przecież dopiero jesteście pięć lat po ślubie. Młody mężczyzna, młody mąż i nie ma potrzeb?

Inną sprawą jest fakt przyczyn uciekania z domu. Powód: niezadowolona wiecznie żona byłby do przełknięcia, gdybyście nie mieli dzieci. No bez przesady - jest OJCEM. To coś więcej, niż bankomat czy żywiciel rodziny. Jeśli nawet ucieka od marudzącej żony, to chyba ma obowiązki jako ojciec? Czy jest trzecim dzieckiem w Waszej rodzinie? Czy nie powinien być kapitanem, opiekunem?

Porozmawiaj z nim - nie o małżeństwie, nie o Tobie, o nim - ale o rodzinie. Jak on to widzi, jak on sobie to dalej wyobraża.

Słoma
Posty: 7
Rejestracja: 25 cze 2018, 16:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kłopoty w małżeństwie

Post autor: Słoma » 26 cze 2018, 11:13

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! Dobrze jest wiedzieć że są osoby które nawet przeżywają bliźniacze sytuacje!
Najtrudniej jest jednak pokonywać konflikty dobrocią bez chęci odwetu, a ta chęć zawsze jest i często wygrywa. A wiem przecież, dobrze wiem że jedyną siłą mającą moc przemienić zło jest miłość. Teoria nie jest taka trudna w przyswajaniu, gorzej z praktyką.
Ja mam też świadomość własnych błędnych postępowań. I uwierzcie że staram się siebie zmieniać. Czytać, szukać sposobów na ratunek.. ale przychodzi taka myśl że do tanga trzeba dwojga. I co po tym że ja nad sobą pracuję, ja więcej zaczynam pojmowac jak to wszystko funkcjonuje między kobietą a mężczyzną. Jakie są różnice. Ale to nadal jestem w tym tylko ja. On nie ma czasu.. nie ma czasu by coś poczytać jakąś książkę, by coś z tym zrobić, by nawet się zastanowić.
Przez co moja frustracja czasami rośnie. Wybucham. Powiedziałam mu że jest największą pomyłką w moim życiu. W chwili mowienia tego bardzo dobrze wiedziałam że źle robię mówiąc to, że słowa mają moc. Ale tak chciałam go zranić, potrzasnac nim. By zawalczyl, przejął się!
Nic. Po prostu się o to obraził. Nie wskoralam tego co chcialam.
Jestem dość świeżo po porodzie. Karmię piersią. Moja ochota na intymność jest rowna 0. Wiem że też to go pcha w pornografię. Moja świadomość tego że ja przegląda powoduje że ja tym mniej mam ochotę na sex.. błędne koło.. ale wydaje mi sie ze nikogo nie ma.. ale wiem ze może być to tylko kwestia czasu :(

krople rosy

Re: Kłopoty w małżeństwie

Post autor: krople rosy » 26 cze 2018, 13:20

Słoma pisze:
26 cze 2018, 11:13
Przez co moja frustracja czasami rośnie. Wybucham. Powiedziałam mu że jest największą pomyłką w moim życiu. W chwili mowienia tego bardzo dobrze wiedziałam że źle robię mówiąc to, że słowa mają moc. Ale tak chciałam go zranić, potrzasnac nim. By zawalczyl, przejął się!
Nic. Po prostu się o to obraził. Nie wskoralam tego co chcialam.
Dobrze, że dostrzegasz takie swoje zachowania które nie dość, że nie wnoszą nic z dobra to jeszcze dzielą , niszczą i zakorzeniają się w sercu i umyśle męża. Dajesz mu do ręki broń którą on będzie się bronił i usprawiedliwiał.
Niech krokiem ku zmianie będzie dla Ciebie zatrzymanie się, gdy usta w porywie rozgoryczonego i rozgniewanego serca będą chciały ranić. Kobieta skrzywdzona , odtrącona i bezradna tnie językiem jak mieczem.
Wielu słów nie powinnam była wypowiadać w gniewie . Zasiały one w moim mężu niepokój i zamęt.....a nie były prawdą.
,,Błogosławcie , a nie złorzeczcie''.
Spróbuj tak w myślach poprosić o Boże błogosławieństwo dla męża w momencie gdy Cię w jakiś sposób rani. Rób tak za każdym razem.
Serce się wycisza i uspokaja.
Tyle można zrobić. Pozostać sercem przy Bogu i nie dopuszczać do siebie zła. Inaczej oddaje się pole działania złym siłom.
Słoma pisze:
26 cze 2018, 11:13
Jestem dość świeżo po porodzie. Karmię piersią. Moja ochota na intymność jest rowna 0. Wiem że też to go pcha w pornografię. Moja świadomość tego że ja przegląda powoduje że ja tym mniej mam ochotę na sex
Podzieliłaś się tym doświadczeniem z mężem?
jacek-sychar pisze:
26 cze 2018, 7:16
Uważamy, że jak kobieta wylewa swoje żale (i przy okazji emocje :? ), to prosi nas o radę. M
Nie wiem jak inne kobiety ale ja dzieląc się emocjami z mężem pozbywam się przykrych uczuć, konfrontuję się z tym, co wypowiedziałam głośno, oczyszczam się z emocjonalnych złogów i wtedy jestem gotowa pójść dalej :)
Prośba o poradę to dla mnie osobna kwestia. Mój mąż akurat nie ma problemu z odróżnieniem tych dwóch kwestii :)
Człowiek uczy się i studiuje drugiego człowieka do końca życia.

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 266
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Kłopoty w małżeństwie

Post autor: karo17 » 26 cze 2018, 19:38

Co do emocji to kobieta "jako tako" chce żeby mąż ją wysłuchał i ewentualnie jeśli tego oczekuje żona coś jej doradzil jak on daną sytuację widzi.
Trzeba tu cierpliwości :)
I jeszcze jedno. Słuchać a słyszeć to często dwie różne rzeczy :)
Po ślubie role zasadniczo się zmieniają.
Co innego kawaler mający firmę i poświęcający jej 80% swojego czasu dziennie.
Co innego mąż mający żonę dzieci i firmę której poświęca 80% czasu dziennie.
Tu trzeba odkryć radość z przebywania z rodziną i dzieckiem. A te rosną niesamowicie szybko zwłaszcza małe.
Mąż ma kilka ról na których musi (wypadałoby) się spełniać. Samo że zarabia to za mało. To dobra opcja gdyby był kawalerem.
Czy po urodzeniu dziecka rozmawialiście jak wasze życie będzie dalej wyglądało? Kto z czego zrezygnuje żeby zajmować się dzieckiem?
Na ile mąż jest skłonny do jakichś zmian?

Słoma
Posty: 7
Rejestracja: 25 cze 2018, 16:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kłopoty w małżeństwie

Post autor: Słoma » 27 cze 2018, 6:34

To prawda że kobieta musi się po prostu wygadać. Usłyszeć swoje myśli, które czasami wydają się odkryciem ktorym trzeba się podzielić. Ja też na pytanie męża 'co ja mogę poradzić?' Odpowiadam że nic, że chce to po prostu powiedzieć, a że jest moim mężem to pada na niego :-)
Drodzy panowie jak zatem z Wami rozmawiać? Jak prowadzić rozmowę by ja w ogóle kontynuować? By mąż nie wychodził podczas. Czego nie lubicie w tych rozmowach.. ?
Dodam też że często kłócimy się o nasze rodziny.. jego rodzina nie traktuje mnie najlepiej od początku, staralam się to znosić dla niego i nadal to robie ale właśnie później podczas kłótni wszystko wychodzi co mnie boli. Nie umiem w pokorze isc i krzywd znosić :(

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1806
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Kłopoty w małżeństwie

Post autor: ozeasz » 27 cze 2018, 7:52

Słoma pisze: Ja od ok 2 lat jestem po nawróceniu. Zaczęłam zbliżać się do Boga i rozumieć lepiej świat, w sensie odróżniać rzeczywiste dobro od zła. Nie muszę więc chyba dodawać że małżeństwo nie jest zbudowane na.fundamencie Pana Boga. Nad czym dopiero teraz ubolewam. Czasu nie cofne. Chciałabym to jakoś ratować.


Mogłabyś trochę więcej napisać czy nawrócenie przechodziłaś sama ,czy w jakieś wspólnocie ?

Kiedy pamiętam ten okres , 24 lata temu , wydawało mi się kiedy nadszedł moment , po wielu rozmowach z przyjacielem przyjęcia Jezusa za Pana i Zbawcę w swoim życiu , że to już koniec , że to szczyt wiary ,niedługo potem zdałem sobie sprawę że to dopiero początek ,przeszedłem tzw. ćwierkówkę (nawracałem wszystkich wokół mówiąc jaki Bóg jest wspaniały i nie rozumiałem jak oni mogą tego nie wiedzieć???) , czy też tak miałaś ?


Podzieliłem świat radykalnie ,na tych co żyją w relacji z Jezusem i są Ok ,i na tych ze świata . Te i inne jeszcze zachowania z perspektywy czasu wydają mi się mocno emocjonalne i tendencyjne ,nie wiem czy było podobnie i u Ciebie ?

Czy próbowałaś nawracać męża w jakiś sposób ?
Słoma pisze:Przez co moja frustracja czasami rośnie. Wybucham. Powiedziałam mu że jest największą pomyłką w moim życiu. W chwili mowienia tego bardzo dobrze wiedziałam że źle robię mówiąc to, że słowa mają moc. Ale tak chciałam go zranić, potrzasnac nim. By zawalczyl, przejął się!
Nic. Po prostu się o to obraził. Nie wskoralam tego co chcialam.
Jak to wygląda dla męża w świetle Twojej wizji świata ,wartości ,Boga ? Czy dla niego jesteś spójna jako uczennica Chrystusa ? Dziwisz się że się obraził ?

Takie pytania mi sie nasuwają , pytam bo chciałbym lepiej zrozumieć , spróbować to zobaczyć z Twojej perspektywy ,ale bez ładunku emocji , bo nie znam Twojego męża i Ciebie ,więc łatwiej mi zobaczyć coś "na zimno" ,ale też dlatego żebyś sama sobie odpowiedziała czy mogą one zmienić coś na lepsze w waszych relacjach ? Zresztą podsumowałaś to stwierdzeniem że nic nie wskórałaś ,tylko czy dlatego że zrozumiałaś że środki są nieadekwatne ,czy po prostu nie osiągnęłaś zamierzonych rezultatów ?
Słoma pisze: Zaczęłam zbliżać się do Boga i rozumieć lepiej świat, w sensie odróżniać rzeczywiste dobro od zła.
Czy na pewno zdanie które tu napisałaś jest pełne i prawdziwe , czy po tym co później napisałaś możesz go powtórzyć z niezachwianą pewnością ? Czy dobrze to rozumiem ?

Pozdrawiam Cię i życzę dobrego dnia . :)
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Caliope, vertigo, Zwyklaosoba i 24 gości