małzeństwo nad przepaścią

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

burza
Posty: 361
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 11 mar 2020, 10:01

Bardzo dziękuję wam za słowa wsparcia są pomocne zawsze dla mnie. Czasem tej wiary mi już brak, wiem że źle ale... muszę uwierzyć tak jak jeszcze rok temu. Jacku nie wiem kiedy jadą, może biorą mnie na przytrzymanie a zapytać nie mogę nie rozmawiają ani że mną ani z moją mamą on też chora sytuacja. Ta teściowa wczoraj pojechała
do lekarza na Śląsk do domu i z tego co wiem to przyjedzie w piątek bo ten teść został u nas. A w sobotę już plany maja tu u mnie. Moja mama miała jechać 25marzec jak ja zupełnie wrócę do zdrowia ale już tego też, nie może wytrzymać. Po drugie ja 2tyg po operacji to już sobie jakoś w domu poradzę np drzewo do kominka po jednym przyniosę z dworu. Ja rozumiem jak oni by przyjechali do zgody naklaniac a nie obserwac i czekać aż wyprowadza mnie z równowagi. Oni potrafią. A córka przy nich atakuje babcie czyli moja mamę, mnie gryzie. Kiedy ich nie było to wszystko dobrze ona tak nie robiła. Bo ja jej każe odrobić lekcje, mycie, nauczyć się. Ja nie umiem że to mnie nie obchodzi są obowiązki i muszę wymagać ich on córki. A przy mężu ona mnie kopie, pluje na mnie on reakcji żadnej bo tak naprawdę to się cieszy. To jakie to wychowanie ja tak a on tak szlag mnie trafia a co będzie kiedy będzie mieć 13lat a już w ogole jej nie dam rady. Miałam z nią do psychologa do Warszawy ale teraz z ta epidemia to strach a żeby ją z tego wyprowadzić to 3 lata pracy. Ja to wiem niestety z nim się nie da rozmawiać bo to monolog tylko mój. Tylko mój spokój może mnie uratować łatwo powiedzieć, trudniej w obecnej sytuacji zrobić ale muszę.

krople rosy

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: krople rosy » 11 mar 2020, 11:12

Burzo, ja sobie nie wyobrażam, że ktoś przyjeżdża bez mojego zaproszenia czy bez mojej zgody i siedzi w moim domu nie wiadomo ile.
Smutny to widok, że wszyscy,, wchodzą Ci na głowę'' i we własnym domu nie masz nic do powiedzenia.

Uważam też, że wizyta u psychologa z córką jest niezbędna bo widać gołym okiem, że wplatana jest w Waszą małżenską grę i zachowuje się tak jak od niej oczekuje ojciec i dziadkowie.

s zona
Posty: 2385
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: s zona » 11 mar 2020, 18:09

Burzo,
a moze warto skontaktowac sie ze swoim pelnomocnikiem . Zna sprawe lepiej niz my , wiec jest szansa ,ze doradzi Ci cos sensownego . Szkoda ,zebys sobie strzelal w stope , a bnie przypuszczalam, ze tak zle to wyglada .. Ja mialam oparcie we wszystkich rozterkach .. i pelnomocnik radzila we wszystkich maich watpliwosciach .

Kiedy rozprawa ?

burza
Posty: 361
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 11 mar 2020, 19:57

S żono, sprawa 27kwietnia godz 12:00.A co do adwokata czuje się jak w matni, wzięłam go z polecenia koleżanki z pracy i nawet nie czytałam opinii bo jak zobaczylam w pozwie że mąż chce odebrać mi córkę to aż mna wstrzasnelo . Tak ostatnio rozmawiałam z tą koleżanka i mówiłam jej że 2sprawy były a on zadał żadnych znaczących pytań do sprawy . I tak mi powiedziała może męża adw przekupil tego mojego na swoją stronę.A kiedy dostałam zasadzone alimenty zabezpieczenie nie tyle ile chciałam ale i nie mało to on do mnie żebym mu premię dała. A na początku zapłaciłam za sprawą cała kwotę b duza i za każdy dojazd na sprawę za podróż mu place A kiedy przyszłam pierwszy raz do kancelarii przyszłam w drzwiach z płaczem mówiłam że chodzi o dziecko bo mąż chce mi zabrać. W innym wypadku nie brałbym adw tylko sama się broniła i nie godzina na rozwód.

Monti
Posty: 700
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Monti » 12 mar 2020, 9:25

burza pisze:
11 mar 2020, 19:57
A na początku zapłaciłam za sprawą cała kwotę b duza i za każdy dojazd na sprawę za podróż mu place A kiedy przyszłam pierwszy raz do kancelarii przyszłam w drzwiach z płaczem mówiłam że chodzi o dziecko bo mąż chce mi zabrać. W innym wypadku nie brałbym adw tylko sama się broniła i nie godzina na rozwód.
Burzo, popełniłaś jeden kardynalny błąd. Wchodząc do kancelarii z płaczem, dałaś adwokatowi sygnał, że jesteś zdesperowana i będziesz walczyć o dziecko bez względu na koszty. I wtedy on automatycznie przemnożył standardową stawkę x 2.
Piszę trochę z przymrużeniem oka, bo oczywiście nie znam Twojego pełnomocnika i nie wiem, czy tak kalkulował. Ale często tak jest.

burza
Posty: 361
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 12 mar 2020, 11:20

Monti, ja do tego adwokata pierwszy raz zadzwoniłam 3lata temu, powiedział cenę, ale wtedy mąż nie chciał mi zabrać dziecka i zrezygnowalam a później maz wycofał pozew. I znów zadzwoniłam rok temu kiedy znów pozew i tak było z płaczem mówiłalm o sytuacji a on mi cenę podał kosmiczna. A ze, ten rozwód i odbywa się nie w Warszawie mimo że, blisko ta moja miejscowość Warszawy, podlega pod zupełnie inne miasto. Cenę zmniejszył na połowę ale dla mnie to i tak dużo bo musiałam na szybko organizować kasę. I tylko zapytał z orzeczeniem czy bez nawet nie proponował separacji. A ja ze, to mężczyzna wstydzilam mu się powiedzieć cokolwiek że nie chce rozwódu po drugie od razu jak coś wspomniałam to mi powiedział że mąż ma Panią gdzieś i nie ma co. A jak coś powiedziałam że ja wierząca jestem i nie do końca ten rozwód a on co tam wiara ja niewierzący jestem ułoży sobie pani życie mówię pani. I mówi wygrane ma oni dziecko a teraz to ja nie wiem. A kiedy zadzwoniłam do niego ostatnio to nie był zadowolony a ja ze chodzi mi tylko o córkę i jak badania wyszly to on: pani W. sąd strajkuje i wszystko opóźnione przez politykę że wzburzeniem do mnie po co wtrąca politykę do tego. I dziś z wyrzutami sumienia, poszłam do komornika aby ściągnąć za 4 miesiące z męża (na początku nie placil) zaległe alimenty zasadzone przez sąd a jeśli tego nie zrobię to mogą być mniejsze więc to zrobiłam. I wiecie co teraz boję się co to będzie. Tylko powiedzialam aby nie wchodził na na kredyt bo dom jest pod hipotekę tylko z pensji męża.Tescie się chyba zbierają, moja mama od wczoraj już w domu swoim. I teraz siostra mówi że może oni chcieli jechać do ojca mojego kiedy mamy nie było by rozmawiać jak z domem naszym będzie tylko ja jestem właścicielka i mąż nie oni i nie moi rodzice.

s zona
Posty: 2385
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: s zona » 12 mar 2020, 11:42

Monti pisze:
12 mar 2020, 9:25
burza pisze:
11 mar 2020, 19:57
A na początku zapłaciłam za sprawą cała kwotę b duza i za każdy dojazd na sprawę za podróż mu place A kiedy przyszłam pierwszy raz do kancelarii przyszłam w drzwiach z płaczem mówiłam że chodzi o dziecko bo mąż chce mi zabrać. W innym wypadku nie brałbym adw tylko sama się broniła i nie godzina na rozwód.
Burzo, popełniłaś jeden kardynalny błąd. Wchodząc do kancelarii z płaczem, dałaś adwokatowi sygnał, że jesteś zdesperowana i będziesz walczyć o dziecko bez względu na koszty. I wtedy on automatycznie przemnożył standardową stawkę x 2.
Piszę trochę z przymrużeniem oka, bo oczywiście nie znam Twojego pełnomocnika i nie wiem, czy tak kalkulował. Ale często tak jest.
Dzieki Monti,
sprawdza sie zasada ,ze "emocje sa wrogiem kobiety ".. Tylko teraz najwazniejsze ,jak z tego wybrnac ..
Burza raczej na drugiego adwokata nie moze sobie pozwolic . nwm tylko tak mysle ...

Wiec co pozostaje .. obronca z urzedu .. czy mozna jakos " zmobilizowac do "przyzwoitosci" czy "dzialania na korzysc klienta " obecnego pelnomocnika .?

Jesli znajdziesz czas, to bylabym wdzieczna, wydaje mi sie ,ze wielu osobom moze takie spojrzenie pomoc ..

ps ja mialam o tyle dobrze, ze mam 2 osoby z praktyka w najblizszej rodzinie,co prawda dopiero od ok 10 lat, ale jedna proponowala mi gratis .Boze bron,ale pelnomocnik z polecenia sprawdzila sie .
Moglam na niej polegac .kiedy mialam trudnosci - dzwonilam, zawsze odzwaniala lub mailem .....moze dlatego ,ze kobieta ..i nie byla wtedy droga ; A zaczelam od porady prawnej ..

Burzo obiecuje nadal modlitwe.

Małgorzata Małgosia
Posty: 273
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Małgorzata Małgosia » 12 mar 2020, 13:36

burza pisze:
12 mar 2020, 11:20
Monti, ja do tego adwokata pierwszy raz zadzwoniłam 3lata temu, powiedział cenę, ale wtedy mąż nie chciał mi zabrać dziecka i zrezygnowalam a później maz wycofał pozew. I znów zadzwoniłam rok temu kiedy znów pozew i tak było z płaczem mówiłalm o sytuacji a on mi cenę podał kosmiczna. A ze, ten rozwód i odbywa się nie w Warszawie mimo że, blisko ta moja miejscowość Warszawy, podlega pod zupełnie inne miasto. Cenę zmniejszył na połowę ale dla mnie to i tak dużo bo musiałam na szybko organizować kasę. I tylko zapytał z orzeczeniem czy bez nawet nie proponował separacji. A ja ze, to mężczyzna wstydzilam mu się powiedzieć cokolwiek że nie chce rozwódu po drugie od razu jak coś wspomniałam to mi powiedział że mąż ma Panią gdzieś i nie ma co. A jak coś powiedziałam że ja wierząca jestem i nie do końca ten rozwód a on co tam wiara ja niewierzący jestem ułoży sobie pani życie mówię pani. I mówi wygrane ma oni dziecko a teraz to ja nie wiem. A kiedy zadzwoniłam do niego ostatnio to nie był zadowolony a ja ze chodzi mi tylko o córkę i jak badania wyszly to on: pani W. sąd strajkuje i wszystko opóźnione przez politykę że wzburzeniem do mnie po co wtrąca politykę do tego. I dziś z wyrzutami sumienia, poszłam do komornika aby ściągnąć za 4 miesiące z męża (na początku nie placil) zaległe alimenty zasadzone przez sąd a jeśli tego nie zrobię to mogą być mniejsze więc to zrobiłam. I wiecie co teraz boję się co to będzie. Tylko powiedzialam aby nie wchodził na na kredyt bo dom jest pod hipotekę tylko z pensji męża.Tescie się chyba zbierają, moja mama od wczoraj już w domu swoim. I teraz siostra mówi że może oni chcieli jechać do ojca mojego kiedy mamy nie było by rozmawiać jak z domem naszym będzie tylko ja jestem właścicielka i mąż nie oni i nie moi rodzice.
Burzo, po co Ci pełnomocnik, który nie robi tego co Ty jako klient oczekujesz? Co z tego, że mężczyzna? Płacisz mu pieniądze za konkretną usługę, adwokat żyje z klientów i tego, żeby spełnić oczekiwania tego klienta.
Jeżeli nie zgadza się na prowadzenie sprawy, w której Ty odmawiasz rozwodu, to po co płacisz mu pieniądze???
Każdy małżonek składający pozew o rozwód ma drugiego małżonka gdzieś.
I co z tego?
Wszyscy tutaj mamy takich małżonków i to nie znaczy, że mamy zgadzać się na rozwód, bo "on ma mnie gdzieś". Niech ma.
Płacisz, więc żądasz. Jeżeli adwokat uzna, że Twoje zasady łamią jego zasady (bo on uważa np., że rozwód jest super), to po prostu nie podejmie się sprawy.
Ja bym zmieniła adwokata, albo jasno powiedziałabym jakie są moje oczekiwania, czy mu się one podobają, czy nie. Jako pełnomocnik musi działać na korzyść swojego mocodawcy, po prostu.
Moją adwokat na wstępie uprzedziłam, że nie chcę zgodzić się na rozwód, chcę oddalenia powództwa i czy ona mi pomoże w tym. Wytłumaczyła jakie będą konsekwencje mojej odmowy, nie straszyła mnie, tylko przedstawiała fakty. Pomogła zredagować odpowiedź na pozew (którą sama napisałam).
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

burza
Posty: 361
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 12 mar 2020, 17:11

I jeszcze jedno ten adwokat powiedział, kiedy dzwoniłam i pytałam się o te badania jak wyszły jeszcze wyniku nie było. Może być taka sytuacja ze sąd nie da rozwodu bo dziecko (pewnie chodzi o więź z matką i z ojcem tego nie powiedział ale ja już tak sama zaczęłam myśleć. ) A ja powiedziałam że, mi na rozwodzie nie zależy on się zdenerwował i mówi lepiej było by jak dałby sąd dla dobra dziecka. Pewnie chodzi o tą walkę między nami mężem a mną.

Monti
Posty: 700
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Monti » 12 mar 2020, 20:30

Dziwna jest ta sytuacja. Przede wszystkim, pełnomocnik jest od tego, żeby prezentować Twoje stanowisko, a nie swoje. Nawet jeżeli ma inne zdanie co do zasadności Twojego stanowiska procesowego, powinien Cię poinformować (żeby nie narazić się na zarzut, że źle prowadził sprawę) i robić to, co mu każesz. Poza tym, relacja z pełnomocnikiem powinna opierać się na zaufaniu. Jeżeli masz opory przed tym, żeby wyrazić swoje stanowisko odnośnie rozwodu, to coś jest nie tak.

burza
Posty: 361
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 12 mar 2020, 22:22

No cóż na zmianę to już mnie nie stać prawnika. Tak naprawdę on wszystkie sprawy każe, mi załatwiać z jego aplikantka. Teraz było to samo jak miałam zadzwonić do niej ale stwierdziłam to on kasę wziął a nie aplikantka. Po drugiej sprawie zaczęłam się wachac i mówię że nie chcę dać rozwodu. A on ze sąd da bo ustaly więzi. I jeszcze jedno ja pierwszy raz do jego kancelarii pojechałam z koleżanką która, napisała cała odpowiedź na pozew bo odpowiedziałam jej zna mnie i męża i całą historię Adwokat a właściwie jego aplikantka zrobiła lekki retusz fachowym językiem. Teraz myślę że mogłam mieć z urzędu. A na tą chwilę to wszystko w rękach Boga.

Pavel
Posty: 2740
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Pavel » 14 mar 2020, 23:20

Co w rękach Boga burzo, to w rękach Boga.
Co w twoich, to w twoich.


Płacisz adwokatowi ciężka kasę, warto wymagać konkretnej pracy za te pieniądze. Tak jak już wspomniano - on jest po to by reprezentować TWOJE interesy i stanowisko, nie swoje. To jego praca i zadanie. Kwestia konsekwencji z twojej strony, również asertywności.

Po drugie - twoje niezmiennie buzujące emocje. Gdy czytam twoje posty, one są wszechobecne.
Ja zacząłem sensownie działać dopiero wtedy, gdy zacząłem nad swoimi trudnymi emocjami względnie chociaż panować. Gdy to ja sobą kierowałem, nie one mną.

Zwłaszcza w takich okolicznościach warto, wg mnie uzyskanie wewnętrzny spokoju (czyli m.i. pozbycie się strachu, obsesyjnego myślenia, dołowania z powodu ocen innych ludzi, spokojnego podejścia do sprawy, bezprzemocowa komunikacja i takowa umiejetność ochrony swoich granic itd...).
Ja rozumiem, że każdy ma swój czas.
Natomiast zastanawia mnie co konkretnego zrobiłaś i robisz w obszarze zmiany siebie.
Bo to jest twój obszar odpowiedzialności.

Zapewne zabrzmi to ostro, może nawet niesprawiedliwie, ale z mojej perspektywy - czytelnika twego wątku, za wiele się w twoim pisaniu i reakcjach nie zmieniło od pojawienia się na forum.

Nadmierne skupienie na mężu, bardzo negatywny stosunek do niego (do jego rodziny również).
O buzujących i kierujących tobą emocjach już wspominałem.
Czarnowidztwo i insynuacje.
W moim odbiorze emocje mocno wykrzywiają ci rzeczywistość.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

burza
Posty: 361
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 18 mar 2020, 22:09

W tamtym tyg aplikantka adw wysłała mi opinie z OZZS no i na koniec w opinii stwierdzenie ich psychologów abyśmy razem poszli na terapię jako rodzice. I kazała mi jeśli mam uwagi odnieść się odnioslam do pewnych pkt. Wysłałam jej e mailem i dziś dzwoni i mówi że trochę poprawiła czy mogę iść na pocztę i wysłać bo lepiej jakby to wyszło ode mnie a nie od adw. Powiedziałam, że nie jest epidemia z dzieckiem jestem i nie wychodzę z domu.Szczerze mówiąc to byłam wkurzona że tak adw załatwia sprawę nic więcej nie powiedziałam a ona ze w takim razie że coś napiszą i wyślą. I że sprawa pewnie będzie przełożona przez epidemie ja do niej ze mi się nie spieszy. A teraz od poniedziałku mąż, córka i ja razem w domu.U niego pewnie zamknięte choć na fb że czynne. Na początku powiedziałam mu ze niewyobrazam z nim razem całe dnie i żeby gdzieś sobie jechał on nie. A teraz to myślę, że to może jednak jakiś palec Boży.Corka za nim, trochę zła jestem ale muszę być cierpliwa.

burza
Posty: 361
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 20 mar 2020, 22:54

Było pytanie u Nino w wątku jak w czasie tej strasznej pandemii sytuacja wygląda w naszych rodzinach kryzysowych. Odpowiem u siebie u mnie też,bez zmian.Tylko jak o coś, zapytam związanego z córką to odpowie. Sam mąż nie podejmuje rozmów, trzyma się kierunku który obrał rozwód i kolejna rozprawa.Nawet ta przerażająca pandemia, go od tego nie odwiedzie.Unika mnie ,choć ciężko bo mały dom.Wydusił tylko dziś po robocie swojej bo był na chwilę że ,komornik weszła mu na konto i zablokowała środki. I oznajmił mi że,nie zapłaci raty kredytu za dom i opłat nie porobi i mówi musisz ty zapłacić. Zapytał czy mogę rozłożyć mu to w ratach ,jeśli nie to trudno.A ja szybko bo wystraszona i systematyczna ,porobiłam przelewy , przedewszystkim kredyt i opłaty bo też tu mieszkam.I tak to, alimenty zaległe i pójście komornika odbiły mi się czkawką.

Monti
Posty: 700
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Monti » 21 mar 2020, 12:37

burza pisze:
20 mar 2020, 22:54
Było pytanie u Nino w wątku jak w czasie tej strasznej pandemii sytuacja wygląda w naszych rodzinach kryzysowych. Odpowiem u siebie u mnie też,bez zmian.Tylko jak o coś, zapytam związanego z córką to odpowie. Sam mąż nie podejmuje rozmów, trzyma się kierunku który obrał rozwód i kolejna rozprawa.Nawet ta przerażająca pandemia, go od tego nie odwiedzie.Unika mnie ,choć ciężko bo mały dom.Wydusił tylko dziś po robocie swojej bo był na chwilę że ,komornik weszła mu na konto i zablokowała środki. I oznajmił mi że,nie zapłaci raty kredytu za dom i opłat nie porobi i mówi musisz ty zapłacić. Zapytał czy mogę rozłożyć mu to w ratach ,jeśli nie to trudno.A ja szybko bo wystraszona i systematyczna ,porobiłam przelewy , przedewszystkim kredyt i opłaty bo też tu mieszkam.I tak to, alimenty zaległe i pójście komornika odbiły mi się czkawką.
Niestety, konsekwencje finansowe rozwodu dotykają obu stron i Ty też będziesz musiała partycypować we wszelkich kosztach, w tym w kredycie, zwłaszcza dopóki razem mieszkacie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 21 gości