W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Lawendowa
Posty: 5015
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Lawendowa » 13 wrz 2021, 22:29

Astro pisze:
13 wrz 2021, 22:10
Lawendowa pisze:
13 wrz 2021, 21:16
Astro pisze:
13 wrz 2021, 17:49
Wczoraj starszy syn zapytał czy bym nie zawiózł go do szkoły .
Oczywiście ,że tak ,zawiozę.
Ustaliliście to z żoną, że syna zawieziesz?
Astro pisze:
13 wrz 2021, 17:49
I kiedy miałem już spowrotem wyjechać na miasto tel. Od ....... Żony ,że nie ma starszego syna w szkole nie ma z nim kontaktu , odrzuca rozmowy nie odpisuje na SMS . Tylko na grupie klasowej na komunikatorze napisał żeby się nie martwili.
Wyjaśnił jakoś po co to zrobił?
Nie nie ustalalem tego z .....żoną. wiem jak takie ustalenia się kończą . A ja nie dam się wpędzać w poczucie winy .

Tak wyjaśnił, nie odrazu . Najpierw musiał uspokoić emocje i się przewentylowac.
To teraz warto uruchomić wyobraźnię i odwrócić sytuację. Młodszy syn teraz mieszka z Tobą i to syn zapytał żonę, czy go jutro do szkoły (na trening itp.) zawiezie. Żona się zgadza, zawozi go nie ustalając ani nie informując Ciebie. Jak to widzisz? Jak się z tym czujesz?

Obym nie miała racji, ale czy Wasi synowie, niekoniecznie świadomie, Ciebie z żoną nie "rozgrywają" i nie próbują ugrać czegoś dla siebie? Nie zdziwiłoby mnie, gdyby to była próba zwrócenia na siebie uwagi przez starszego syna, bo długo skupialiście się, obydwoje, bardziej na młodszym.

Nie wiem czy tak jest, ale to była jedna z pierwszych moich myśli po przeczytaniu tego postu. Do innych wrócę w stosownym czasie.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Astro
Posty: 773
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Astro » 13 wrz 2021, 22:55

Lawendowa pisze:
13 wrz 2021, 22:29
Astro pisze:
13 wrz 2021, 22:10
Lawendowa pisze:
13 wrz 2021, 21:16

Ustaliliście to z żoną, że syna zawieziesz?

Wyjaśnił jakoś po co to zrobił?
Nie nie ustalalem tego z .....żoną. wiem jak takie ustalenia się kończą . A ja nie dam się wpędzać w poczucie winy .

Tak wyjaśnił, nie odrazu . Najpierw musiał uspokoić emocje i się przewentylowac.
To teraz warto uruchomić wyobraźnię i odwrócić sytuację. Młodszy syn teraz mieszka z Tobą i to syn zapytał żonę, czy go jutro do szkoły (na trening itp.) zawiezie. Żona się zgadza, zawozi go nie ustalając ani nie informując Ciebie. Jak to widzisz? Jak się z tym czujesz?

Obym nie miała racji, ale czy Wasi synowie, niekoniecznie świadomie, Ciebie z żoną nie "rozgrywają" i nie próbują ugrać czegoś dla siebie? Nie zdziwiłoby mnie, gdyby to była próba zwrócenia na siebie uwagi przez starszego syna, bo długo skupialiście się, obydwoje, bardziej na młodszym.

Nie wiem czy tak jest, ale to była jedna z pierwszych moich myśli po przeczytaniu tego postu. Do innych wrócę w stosownym czasie.
Lawendowa prosta odpowiedź
..... Żona się nie zgadza i mówi synowi ,że to teraz ojciec za ciebie odpowiada i niech cię zawiezie do szkoły , na trening itd . To ja znam ..... Żonę.
Czuję się z tym dobrze pomogłem synowi . Wiedziała o tym ,że chłopaka zawiozę. A że wszystko stara się kontrolować i wykorzystuje do tego faktu dzieci to sytuacja z czwartku kiedy syn do mnie dzwoni i pyta czy zawiozłem wypełnione dokumenty do lekarza psychiatry zresztą nie jego tylko młodszego syna. Nawet nie wiedział dobrze o co ma zapytać. Uzyskał odpowiedź ,ale chyba jej nie satysfakcjonowała więc zabrała mu telefon i sama zaczęła ze mną dyskutować w trybie rozkazujacym . Słyszałem głos syna w tle był zniesmaczony i podenerwowany . Ja to powoduje? Czy może ona ?

Co drugiej części czy chciał zwrócić na siebie uwagę , będę brał to pod uwagę , natomiast wyjaśnił to inaczej.
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II

Caliope
Posty: 1907
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Caliope » 14 wrz 2021, 0:45

Chłopak zwraca na siebie uwagę, żeby w końcu ktoś go zrozumiał, niby jest z matką, ale wolałby rodziców razem. Musi być mu bardzo trudno, jest samotny, a nastolatek to tym bardziej w okresie dojrzewania.

Astro
Posty: 773
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Astro » 14 wrz 2021, 7:29

Caliope pisze:
14 wrz 2021, 0:45
Chłopak zwraca na siebie uwagę, żeby w końcu ktoś go zrozumiał, niby jest z matką, ale wolałby rodziców razem. Musi być mu bardzo trudno, jest samotny, a nastolatek to tym bardziej w okresie dojrzewania.
Dlatego napisałem Caliope ,że będę to bral pod uwagę. To ,że potrzebuje więcej uwagi ,zainteresowania , itd.
Natomiast co do rodziców razem, no w tym jednym wypadku mogę tylko próbować złagodzić jego ból.
Ani matka nie chce być ze mną , a ja też od dłuższego czasu jasno deklaruje ,że jej nie kocham i z nią nie będę . Zdania nie zmienię.
Jakiś czas ktoś mi przypomniał , nie mogę napisać kto, że nie rzuca się pereł przed wieprze . I to dokładnie odbieram w mojej sytuacji.
Nie umie , nie chce być dobra matką , trudno , ale ja jej za to nie będę jeszcze głaskał po głowie.
Sakramentalna żona już nie musi być.
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II

s zona
Posty: 4276
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: s zona » 14 wrz 2021, 9:42

Astro pisze:
14 wrz 2021, 7:29
Caliope pisze:
14 wrz 2021, 0:45
Chłopak zwraca na siebie uwagę, żeby w końcu ktoś go zrozumiał, niby jest z matką, ale wolałby rodziców razem. Musi być mu bardzo trudno, jest samotny, a nastolatek to tym bardziej w okresie dojrzewania.
Dlatego napisałem Caliope ,że będę to bral pod uwagę. To ,że potrzebuje więcej uwagi ,zainteresowania , itd.
Natomiast co do rodziców razem, no w tym jednym wypadku mogę tylko próbować złagodzić jego ból.
Ani matka nie chce być ze mną , a ja też od dłuższego czasu jasno deklaruje ,że jej nie kocham i z nią nie będę . Zdania nie zmienię.
Jakiś czas ktoś mi przypomniał , nie mogę napisać kto, że nie rzuca się pereł przed wieprze . I to dokładnie odbieram w mojej sytuacji.
Nie umie , nie chce być dobra matką , trudno , ale ja jej za to nie będę jeszcze głaskał po głowie.
Sakramentalna żona już nie musi być.
Astro,
ze smutkiem przeczytalam to ostatnie zdanie ..
Cenie Twoja postawe, jako ojca, dbasz o chlopcow, zabiegasz o kontakty z nimi .. zyjesz ich sprawami ...to jest do nasladowania ..

Natomiast osobiscie zle mi sie czyta, gdy piszesz o zonie ... pierwsza mysla,ze krzywdzisz w ten sposob samego siebie, ze wlewasz w swoje serce zolc...ktora kusy podsyca i zalewa ...

Wydaje mi sie,ze to w pierwszej kolejnosci krzywdze siebie, dzieciakow a potem moze posrednio tez i te osobe - meza /zone - do ktorej mamy zal ...

Mysle,ze moze to te slowa.... "Sakramentalna żona już nie musi być". ... jakos specjalnie mnie zabolaly ...

Logujac sie tutaj, pierwsze, co przyszlo mi na mysl, ze jestem sakramentalna zona i tak podpisywalam sie na starym Forum, teraz skrocilam do s zona ..
Jednak w Pelni czuje sie sakramentalna, pomimo swinstw, jakie moj maz wtedy robil, czy nie daj Boze mialby jeszcze zaczac kiedys ..
Nikt mnie z tego nie zwolnil....


ps nie dawno u Pantopa " nie bylo zadnych gwiazdek " ...

Astro
Posty: 773
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Astro » 14 wrz 2021, 13:01

Po wizycie u psychologa wspólnej.
Psycholog nie wie jeszcze czy podejmie się terapii młodszego syna . Konflikt między nami duży.
Kłamstwo za kłamstwem , pretensje psychologa o to ,że złożyłem nagrania byłej żony w sądzie jako dowody. Nie ważne ,że to ona nagrywała , ważne w jakim celu złożyłem je w sądzie. Proste wykazują kłamstwa i próbę manipulacji sądem . Chce mieć na tacy podane metody i sposoby jak docieram do dzieci , jak ich słucham , jak rozładowuje napięcia itd. Kiedy powiedziałem , że powinna sama wypracować swoje metody , to padło oskarżenie , że nie chce jej pomóc i nie jest to dobro dziecka .
Rozmawiałem też z kuratorem, konkluzja , że nie ma do mnie zastrzeżeń i to co ustalalem wykonuje tak jak się należy , duży konflikt między nami . Miała nadzieję ,że medjacje to wygasza .
.......żona zerwie medjacje zapowiedziała to dzisiaj. Idzie w proces na pewno dla dobra dzieci.
Ach jeszcze jedno śnił się jej mój tata.
Dawno tego nie było , zawsze jak się śnił przed czym ostrzegał . Spewnoscia ostrzegał ja przed swoim synem , którego zdradzała . Była na cmentarzu , wyrzuty sumienia
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II

Astro
Posty: 773
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Astro » 14 wrz 2021, 15:29

s zona pisze:
14 wrz 2021, 9:42
Astro pisze:
14 wrz 2021, 7:29
Caliope pisze:
14 wrz 2021, 0:45
Chłopak zwraca na siebie uwagę, żeby w końcu ktoś go zrozumiał, niby jest z matką, ale wolałby rodziców razem. Musi być mu bardzo trudno, jest samotny, a nastolatek to tym bardziej w okresie dojrzewania.
Dlatego napisałem Caliope ,że będę to bral pod uwagę. To ,że potrzebuje więcej uwagi ,zainteresowania , itd.
Natomiast co do rodziców razem, no w tym jednym wypadku mogę tylko próbować złagodzić jego ból.
Ani matka nie chce być ze mną , a ja też od dłuższego czasu jasno deklaruje ,że jej nie kocham i z nią nie będę . Zdania nie zmienię.
Jakiś czas ktoś mi przypomniał , nie mogę napisać kto, że nie rzuca się pereł przed wieprze . I to dokładnie odbieram w mojej sytuacji.
Nie umie , nie chce być dobra matką , trudno , ale ja jej za to nie będę jeszcze głaskał po głowie.
Sakramentalna żona już nie musi być.
Astro,
ze smutkiem przeczytalam to ostatnie zdanie ..
Cenie Twoja postawe, jako ojca, dbasz o chlopcow, zabiegasz o kontakty z nimi .. zyjesz ich sprawami ...to jest do nasladowania ..

Natomiast osobiscie zle mi sie czyta, gdy piszesz o zonie ... pierwsza mysla,ze krzywdzisz w ten sposob samego siebie, ze wlewasz w swoje serce zolc...ktora kusy podsyca i zalewa ...

Wydaje mi sie,ze to w pierwszej kolejnosci krzywdze siebie, dzieciakow a potem moze posrednio tez i te osobe - meza /zone - do ktorej mamy zal ...

Mysle,ze moze to te slowa.... "Sakramentalna żona już nie musi być". ... jakos specjalnie mnie zabolaly ...

Logujac sie tutaj, pierwsze, co przyszlo mi na mysl, ze jestem sakramentalna zona i tak podpisywalam sie na starym Forum, teraz skrocilam do s zona ..
Jednak w Pelni czuje sie sakramentalna, pomimo swinstw, jakie moj maz wtedy robil, czy nie daj Boze mialby jeszcze zaczac kiedys ..
Nikt mnie z tego nie zwolnil....


ps nie dawno u Pantopa " nie bylo zadnych gwiazdek " ...
S żono wiesz dobrze ,że bardzo cię cenie . Bardzo cenię Rutę . Podziwiam za to jak postępujecie . Za to że tak potraficie kochać .
Dla mnie niestety jest to nie do przeskoczenia
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II

Astro
Posty: 773
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Astro » 14 wrz 2021, 18:18

Chłopcy zobaczyli się pierwszy raz od feralnej soboty . Było napięcie między nimi , młodszy z poczuciem krzywdy ,starszy wyciszony I widać ,że mu przykro. Jak zwykle dużo pracy ,spokoju , cierpliwosci i empatii włożone w to aby rozładować sytuację . Udało się . Rozmawjajac normalnie i nawet posmieja.

Ja po dzisiejszym dniu mam dość rozmów z psychologami i innymi specjalistami , którzy uparcie i jawnie stają po jednej stronie , stronie kobiety.
Pierwszy raz od 4 lat mam wielką ,ale to wielką ochotę to puścić , zostawić i niech się dzieje co chce.

Co kolwiek nie robimy i tak jesteśmy źli , my mezczyzni tacy jak Monti, sajmon123, zapomniany tu tata999, Ukasz, Wiedźmin i wielu innych.
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 10589
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Nirwanna » 14 wrz 2021, 18:25

Astro, cofnij się kilka wpisów wstecz, i przeczytaj raz jeszcze słowa wsparcia i gratulacji.
Rozumiem, że dziś możesz mieć dość. To normalne.
Ale "zawsze" i " nigdy", i jeszcze "wszyscy" - to najczęściej nie jest obiektywna prawda o rzeczywistości.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Monti
Posty: 918
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Monti » 14 wrz 2021, 20:42

Astro, mam takie wrażenie, że jest w Tobie bardzo dużo nieprzepracowanego gniewu w stosunku do żony. To jest zrozumiałe, zważywszy na całokształt okoliczności, ale obecnie raczej dążyłbym do wyciszania tego konfliktu, który nie służy nikomu, a zwłaszcza dzieciom. Tobie zresztą też, skoro może doprowadzić do przerwania mediacji i zaprzepaszczenia tego, o co tak walczyłeś.
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?"
S. Barańczak

Pavel
Posty: 3794
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Pavel » 14 wrz 2021, 20:59

Monti pisze:
14 wrz 2021, 20:42
Astro, mam takie wrażenie, że jest w Tobie bardzo dużo nieprzepracowanego gniewu w stosunku do żony. To jest zrozumiałe, zważywszy na całokształt okoliczności, ale obecnie raczej dążyłbym do wyciszania tego konfliktu, który nie służy nikomu, a zwłaszcza dzieciom. Tobie zresztą też, skoro może doprowadzić do przerwania mediacji i zaprzepaszczenia tego, o co tak walczyłeś.
Podpisuje się pod tym.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Astro
Posty: 773
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Astro » 14 wrz 2021, 21:15

Monti pisze:
14 wrz 2021, 20:42
Astro, mam takie wrażenie, że jest w Tobie bardzo dużo nieprzepracowanego gniewu w stosunku do żony. To jest zrozumiałe, zważywszy na całokształt okoliczności, ale obecnie raczej dążyłbym do wyciszania tego konfliktu, który nie służy nikomu, a zwłaszcza dzieciom. Tobie zresztą też, skoro może doprowadzić do przerwania mediacji i zaprzepaszczenia tego, o co tak walczyłeś.
Monti przyjacielu znasz mnie ,aż nadto .
Dla mnie uniżenie się przed nią to jak policzek w twarz . Pan Jezus chociaż mógł się zapytać :Czemu mnie bijesz.
Ja nie mogę nic, czuję nie moc .
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II

sajmon123
Posty: 313
Rejestracja: 16 lis 2020, 22:57
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: sajmon123 » 14 wrz 2021, 22:01

Astro, jak nie czujesz mocy? Popatrz jak wiele osiągnąłeś w kontaktach z dziećmi, mimo iż jest ciągle pod górkę. Uwierz w siebie, dziś gorszy dzień jakich jeszcze wiele przed Tobą, ale Ty już wiesz najlepiej co zrobić jutro, by wstać z nową siłą i pozytywnym nastawieniem.

Co do wpisów wyżej o nieprzepracowanej złości, gniewie. Gdy są emocje, są i uczucia. Można zaprzeczać, można z tym walczyć, ale nie tak łatwo przekreślić 17 lat wspólnego życia. Tutaj mi chodzi o dwie strony, nie tylko Astro Twoje. Dalej jesteście małżonkami w kryzysie, a kryzysy rządzą się swoimi prawami. Oboje walczycie tym, czym najłatwiej skrzywdzić, co dotyka każdą stronę - dziećmi. Żona być może, z Twoich opisów, nie dorosła do bycia rodzicem, być może ma jakieś zachowania, jak piszesz "toksyczne", no ale też nie można chyba powiedzieć, że jej nie zależy na synach. Ciężko mówić o kimś, że jest pogubiony, jeśli trwa to tak długo. Niestety niektórzy się w tym zapętlają i później brak jest odwagi, by stanąć w prawdzie z samym sobą, najłatwiej uciekać od negatywnych myśli o sobie i zrzucać na drugą osobę. Wiem, że jesteś silny. Wiem też, że nie jesteś robotem, masz uczucia. Są osoby, które widząc, że ich złe zachowanie, nas rani czy też w jakiś sposób głęboko dotyka - karmią się tym. Masz, tę przewagę, że masz, możliwość rozeznania, czy to co robisz jest dobre dla katolika. Masz przyjaciół. Masz to forum, masz modlitwę. Jeśli rozeznasz to razem z tymi wszystkimi ludźmi, a przede wszystkim z Bogiem - będziesz wiedział, że robisz dobrą robotę, a krzywdzące zachowania żony - przestaną siać spustoszenie w Twoich emocjach.

Co do psychologów to ciężko mi się wypowiadać, gdyż też mam złe doświadczenia. Dla mnie jest to zawód bardzo podobny do handlowca. Nie ważne co, nie ważne jak, ważne by sprzedać i zarobić. Oczywiście jak w każdym zawodzie - są ludzie z powołania.

Ufaj tylko Jemu, a później sobie. Rozeznaj, a potem trzymaj się tego konsekwentnie. Masz jeszcze duże możliwości wzrostu. Nie poddawaj się,.

Pantop
Posty: 2163
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Pantop » 14 wrz 2021, 22:32

Oto jaki wyłania mi się obraz:

Czytając Astro Twe ostatnie wpisy widzę emocje podobne tym, które przeżywałem kiedy przyszedłem na forum.
Przepraszam za to co napiszę ale z uśmiechem czytam wpisy forumowiczów, którzy z serca piszą o tym co możesz/powinieneś teraz zrobić.
Uśmiecham się dlatego bo widzę jak starają się za pomocą wody zraszać gejzery lawy które z Ciebie biją. Jak ze mnie kiedyś.
Mogę się mylić lecz wydaje mi się że potrzeba odrobiny czasu - roku może dwóch - by lawa zastygła, okrzepła i wystygła sama. A wtedy ewentualne porady będą trafiały na podatniejszy grunt.

Tak to widzę, tak to czuję.


Czym sie chopie! :mrgreen:

Ruta
Posty: 1607
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Ruta » 14 wrz 2021, 23:03

Astro,
tracyjnie w środę mam swoje rozmowy ze Świętym Józefem, wspomnę o was. Pokoju ducha.

Z modlitwą :)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Ruta i 11 gości