Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Imię małżonka/i: Robert
Staż małżeński: 18 Dołączyła: 12 Wrz 2008 Posty: 3564
Wysłany: 2010-02-13, 16:28
Utopijny raj - NEW AGE
Kolejna książka siostry Michaeli Pawlik, katechetki Stowarzyszenia Ruchu Obrony Rodziny i Jednostki, w której przestrzega społeczeństwo, a szczególnie katolików, przed niebezpieczeństwami bezkrytycznego wchodzenia do destrukcyjnych ruchów kultowych i przyjmowania "nowych", obcych idei.
Książka siostry Michaeli odsłania mechanizmy manipulacji przez sekty wiarą i sumieniem człowieka, a w konsekwencji jego moralnością. Pokazuje źródła i przyczyny ekspansji wschodniego światopoglądu i jego destrukcyjnego wpływu na społeczeństwo.
Imię małżonka/i: Robert
Staż małżeński: 18 Dołączyła: 12 Wrz 2008 Posty: 3564
Wysłany: 2010-02-24, 18:53
Medycyna niekonwencjonalna a życie chrześcijanina
Wielu ludzi żyjących w dobie XX wieku bardzo często zastanawia się nad kruchością swego życia i przemijaniu sił witalnych. W naszym kraju od jakiegoś już czasu na topie, na szczycie zainteresowań jest medycyna niekonwencjonalna. Statystyki mówią, "iż wolimy inne formy leczenia niż medycynę tradycyjną". Czy to, iż ktoś leczy się "inaczej" jest sprzeczne z nauką Kościoła? Prześledźmy kilka metod najbardziej popularnych a określanych jako "niekonwencjonalne ..."
Imię małżonka/i: Robert
Staż małżeński: 18 Dołączyła: 12 Wrz 2008 Posty: 3564
Wysłany: 2010-02-27, 13:49
Najlepiej naciągają bułgarskie wróżki
Znachorzy, rzekomi uzdrowiciele, jasnowidze i wszelkiego rodzaju eksperci od białej i czarnej magii zarabiają w Bułgarii dobrze. Nie ma dnia bez informacji o kolejnym oszustwie i wyłudzeniu pieniędzy albo na cudowne uzdrowienie, albo na usunięcie klątwy.
Ofiarami są nie tylko starsi ludzie, beznadziejnie chorzy czy rodzice chorych dzieci, którzy stracili wiarę w medycynę i system ochrony zdrowia. W cuda wierzą również młodzi i zdrowi.
W kraju zarejestrowanych jest ponad 12 tys. jasnowidzów. Nikt nie potrafi powiedzieć, czy wśród nich są osoby o jakichkolwiek zdolnościach uzdrawiania.
Ludzka wiara w czary jest niewytłumaczalna, można ją spotkać w zupełnie niespodziewanych miejscach, na przykład w kasie chorych. Kilka lat temu centralę kasy w Sofii zamknięto, by specjalne zaproszony jasnowidz wypędził stamtąd złe duchy. Urzędniczki wierzyły, że ktoś chce je nękać czarną magią.
Rok temu znany astrolog, publikujący codziennie horoskopy w poczytnej gazecie, wywołał panikę w ponad 100-tysięcznym mieście swoimi przepowiedniami, że będzie tam katastrofalne trzęsienie ziemi. Zapobieżeniu paniki nie pomogły ani apele władz o rozsądek, ani zapewnienia instytutu sejsmologicznego, że takiego kataklizmu nie da się przewidzieć. Ludzie mimo mrozów nocowali na ulicach i w parkach. Do trzęsienia nie doszło, strach był i pozostał.
Według publikowanego w listopadzie 2009 r. badania opinii publicznej 65 proc. Bułgarów jest przesądnych. Nie wszyscy wierzą w czarną magię, lecz na wszelki wypadek unikają czarnych kotów, rozsypanej soli lub pozostawienia torebki na podłodze. Ludzie ufają też znachorom i wróżbitom.
Przyczyn, według socjologów, jest mnóstwo: media, w których roi się od horoskopów i apokaliptycznych przepowiedni, nie zawsze dostępna, droga obsługa medyczna, w dodatku niskiej jakości, a także brak stabilności życiowej w kryzysie gospodarczym.
Jest jednak jeszcze coś specyficznie bułgarskiego - tradycja światowej sławy wróżki Wangi, której radzili się politycy, począwszy od bułgarskiego cara Borysa (pogłoski mówią też o Hitlerze) po przywódców komunistycznych Bułgarii i ZSRR.
Dygnitarze nie byli jednak głównymi klientami Wangi. Przez ponad pół wieku w swoim domu w południwo-zachodnim Petriczu wróżka przyjmowała zwykłych ludzi i mówiła im o zaginionych bliskich lub rzeczach, o chorobach, szansach na uzdrowienie, a także przepowiadała przyszłość. Ci, którzy u niej byli, twierdzą, że odgadywała wszystko. Pamięć o Wandze nie zanika ponad 10 lat po jej śmierci.
Inną ikoną jest Petyr Dimkow, uzdrowiciel, autor obszernej pracy o ziołolecznictwie. Jego przepisy przez lata krążyły między ludźmi, a przed domem Dimkowa do jego śmierci w 1981 r. ustawiały się kolejki. Wielu pacjentów leczył bezpłatnie. Jego wydana niedawno trzytomowa "Bułgarska medycyna ludowa" cieszy się ogromnym powodzeniem, choć recepty są skomplikowane i trudne do regularnego stosowania.
Ani Wangi, ani Dimkowa jednak nie uznawano za szarlatanów. Unikała tego nawet władza komunistyczna. Dlatego ich nazwiska, wykorzystywane przez licznych "spadkobierców", obecnie łatwo gwarantują sukces i przede wszystkim pieniądze.
W sierpniu 2009 r. w naddunajskim Ruse aresztowano Totkę Totewską, która podawała się za "jedyną spadkobierczynię Wangi". Miała leczyć nowotwory. Za terapię brała nawet od 60 do 100 tys. lewów (30-50 tys. euro). Aresztowano ją po skardze pacjentki, której omal nie zabiła. Na brak klientów Totewska nie narzekała, mimo że miała dwa wyroki w latach 90.
Kilka lat wcześniej rodzina z prowincji podarowała dom pewnemu znachorowi, który obiecał wyleczyć ich nastoletnią córkę z paraliżu mózgowego. Dziewczynka zmarła, proces sądowy ciągnął się latami.
Przykładów jest wiele i mnożą się. Na pytanie, dlaczego tak się dzieje w XXI wieku, wnuk Petyra Dimkowa, noszący to samo imię i nazwisko okulista akademii medycznej, odpowiada: "Niestety, zdrowie jest rynkiem, na którym wielu ludzi próbuje zarobić. Najgorsza jest łatwowierność ludzi. Wystarczy wydrukować w gazecie ogłoszenie: 'Leczę wszystkie choroby' i przed drzwiami już ustawia się kolejka".
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum