Nie musisz nic robić, by Mi się przypodobać. Wystarczy, że Mnie bardzo kochasz, bo Ja kocham Cię bezgranicznie. Mów do Mnie tak, jakbyś rozmawiał ze swoim przyjacielem. Chcesz Mnie dla kogoś o coś poprosić? Powiedz Mi jego imię, a następnie co byś chciał, żebym teraz dla niego uczynił. Nie wahaj się, proś o wiele! Mów do Mnie prosto i otwarcie o biednych, których zamierzasz pocieszyć; o chorych, których cierpienia widzisz; o zbłąkanych, dla których gorąco pragniesz powrotu na dobrą drogę. Powiedz mi o nich chociaż jedno słowo.
Na Forum jest 18 użytkowników :: 2 Zarejestrowanych, 0 Ukrytych i 16 Gości Zarejestrowani Użytkownicy: Anais, jeziorko1 Najwięcej użytkowników 84 było obecnych 2011-11-27, 19:10
Newsy serwisu Katolik.pl
My Skypecasts
Bring internet conversations to life in calls with up to 100 people who share your interests. Find out more.
Forum Pomocy SYCHAR
Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i gdy
współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
to koniec
Autor: aniagkoszalin @ Wczoraj 23:27
w czwartek mam 1 sprawę w sądzie cywilnym. mąż wniósł pozew a ja po 11 latach starania się trwania dzięki Bogu. dziś nie mam juz sił i daje mu to co sam powiedział,że chce rozwalić. bez orzekania o winie choć mogłabym udowodnić mu zdrady i brak dojrzałości.
najgorsze jest to ,że nie jestem pewną czy bez orzekania o winie to dobrze. ale Bóg sam go i mnie osądzi.mam dość i proszę o modlitwę żeby BÓG zawalczył za mnie
prosze o modlitwę w intencji mojeje siostry-potrącił ją dzis samochód.proszę o modlitwę,czekamy na decyzję ortopedy co do operacji kolana.jest to starsza osoba ,schorowana.prosze wspomnijcie o łąski dla niej.
Mój mąż dostał pismo z sądu rodzinnego z sygnaturą RC. („RC” - dla wszczętych przed sądem rodzinnym spraw cywilnych rozpoznawanych w trybie postępowania procesowego (np. o rozwód)). Od niego niestety nie dowiem się o co chodzi.
Moje pytania są następujące:
1. Czy mąż mógł rozpocząć sprawę rozwodową, o której ja nic bym nie wiedziała?
2. Jakie sprawy są rozpatrywane, poza rozwodowymi, które mają to oznaczenie (RC)?
Tak sobie myślę, że w naszym życiu nie ma przypadków dlatego i ja właśnie w tym momencie mojej „przeprawy” trafiłam na to forum i zdecydowałam się napisać. Jeszcze raz dziękuję osobie, która zostawiła mi informację o tym miejscu.
Moja historia, podobnie jak każda inna tutaj, jest długa, dziwna i trudna. Ja już nie wiem co mogę więcej zrobić, jakimi argumentami przemawiać do mojego Małżonka, jak „zmienić” Jego nastawienie do nas – Jego najbliższej rodziny, dlatego pytam „jak walczyć i co jeszcze zrobić” , jak „pomóc mu stać się dojrzałym” (czy jest to możliwe)? Szukam pomocy. Rozmawiałam ze świeckimi psychologami, proponowałam udział w terapii małżeńskiej(odmowa, bo On nie ma problemu), rozmawiałam z duchownymi, z osobami życzliwymi, modlę się, prosiłam o modlitwę, byłam nawet na rozmowie u ks. egzorcysty (Mąż zaczął przesiadywać na stronach internetowych z wróżbami, zamówił sobie jakiś talizman, pojawił się buddyzm, pornografia, wulgaryzmy, życie w grzechu itd. itp.). Za każdym razem próbowałam coś zrobić z naszymi problemami, Mąż wolał „zamiatać pod dywan”. Rozmawiałam, prosiłam, tłumaczyłam, najpierw spokojnie, racjonalnie i cierpliwie w końcu krzyczałam, obrażałam się, płakałam, stawałam się obojętna, aż w końcu zdesperowana straszyłam, że odejdę, że zostawię… a jak już to nie skutkowało jechałam do rodziców i tam zostawałam jakiś czas (max. miesiąc). Potem sama wracałam, nawet jak Małżonek specjalnie się nie starał i nie zabiegał o to by naprawić sytuację, bym wróciła, nie poczuwał się do winy. Ja wracałam bo kochałam, bo ślubowaliśmy przed Bogiem, bo mamy Synka - wracałam wierząc, że to był ostatni raz i dawałam Mu kolejną szansę… aż do następnego razu, kiedy ponownie granice zostały naginane, przekraczane ja nie dawałam rady i załamywałam się. Nie wyobrażam sobie takiego życia. Błędne koło, a najgorsze jest to, że nawet te „drastyczne” (odejścia...
W jaki sposób dotrzeć do żony, która dąży do rozwodu ...
Autor: Art @ 2012-02-05, 18:45
Jesteśmy po ślubie 14 lat. Mamy dwoje cudownych dzieci. Z dziećmi mam głęboką więź uczuciową. Żona złożyła pozew o rozwód i pierwsza rozprawa odbędzie się na początku marca.
O pozwie dowiedziałem się od niej dzień przed Wigilią. Myślałem, że mi serce pęknie z bólu.
Wigilia była smutna, życzyłem jej wszystkiego najlepszego, szczerze. Dałem jej wcześniej kupiony prezent, srebrny naszyjnik z sercami.
Od tamtego czasu próbuję z nią rozmawiać, ale kończy się to krzykiem z jej strony. Nie skutkują argumenty, że rozwód to zło, które przynosi tragiczne skutki dla dzieci, dla współmałżonka, dla rodziny i daje zły przykład - anty świadectwo dla innych małżeństw w Kościele, osłabiając wspólnotę.
Mieszkamy jeszcze razem. Nie wiem co będzie dalej, bo żona jest nieubłagana. Nie mogę tego zrozumieć. Kocham żonę. Chcę odbudowywać związek. Kiedy pytam o powody słyszę ogólniki, że zmarnowałem jej życie, że od początku było piekło.... itd. Nie dostrzega dobrych chwil - jakby jakaś diabelska zasłona zakryła jej serce i oczy. I ten jej brak przebaczenia. Dochodzi też do szantażu, że jeżeli nie będę chciał zgody na rozwód to zabierze dzieci i wyjedzie.
Mam mocną wolę walki o to małżeństwo. Wiem że ROZWÓD to ZŁO. Nigdy się nie zgodzę na rozwód. Modlę się, żeby poruszyć Niebo. Szukam pomocy u osób życzliwych, które rozumieją wartość sakramentalnego małżeństwa .
Największy mój ból to jednak postawa żony. Trwanie w postawie braku pojednania, zgody i dążenie do rozwodu. Nie umiem jej przekonać. PROSZĘ MI COŚ DORADZIĆ.
Dostałem dziś taką wiadomość od Sycharki Ani: "Prośba o modlitwę za 5
miesięcznego Ignasia, u którego stwierdzono sepsę. Stan bardzo ciężki.
Prześlijcie sms gdzie możecie. Bóg zapłać.ks. Adam" .
Chyba nie muszę nic dodawać ...
Witam,chciałabym dowiedzieć się co myslicie o sytuacji w jakiej jestem,chciałam poznac wasze zdanie,bo ja popadam już w obłęd....Do rzeczy:dwa lata temu ,przeczytałam sms-a ,jaki mąz wysyłał do geja z wiadomością,ze chce się z nim spotkac we wiadomym celu-przezyłam szok...nie wiem do dzisiaj czy spotkał się z nim,czy nie,wiem natomiast,że oglądał porno homo,jak zablokowałam strony,to znalazłam w jego rzeczach płytkę DVD -porno homo.Dodam,że w tym roku może z raz w styczniu spalismy ze sobą...czyli brak sexu,dodam,że mamy ok.40 lat,małżeństwem jestesmy ok.13 lat.Poza gejowskim porno,wiem,że odwiedza strony gejowo,spisuje nr tel. gejów,dzwoni do nich...Na temat jego orientacji seksualnej nie chce rozmawiać,mówi,że nie mam dowodów, co jest prawdą,że porno może oglądac każdy,że pisał sms-y tak sobie...a ja nie przespałam całej nocy ,chyba juz od roku,wykańczam się,jakbym miała pewność,że jest homo,bez zastanowienia zrozeszlibyśmy się, ale jak nie jest? Pomocy...
W trzecim kwartale ubiegłego roku spadła liczba rozwodów w Polsce – wynika z danych GUS. Liczba ta spadła do poziomu 14,1 tysiąca, to znaczy do wartości najniższej od roku 2004. Fundacja Mamy i Taty jest przekonana, że jest to efekt kampanii społecznej „Rozwód? Przemyśl to”, której szczyt medialny przypadł właśnie na badany okres.
- Uważamy, że to nie jest przypadek ale efekt wspólnego państwa i naszego zaangażowania w ten jeden z najważniejszych problemów społecznych w naszym kraju. Dla nas to także dowód i wzmocnienie motywacji na przyszłość, że warto podejmować każdy wysiłek i zmaganie by kolejnymi kampaniami społecznymi wzmacniać rodzinę, małżeństwo, rodzicielstwo i wychowanie dzieci – powiedział Paweł Woliński z Fundacji Mamy i Taty.
Dodał, że nowa kampania Fundacji ma pokazać małżeństwo kobiety i mężczyzny jako fascynujący projekt na życie. – Chcemy afirmować zaufanie, odpowiedzialność i poświęcenie jako oczywiste źródło szczęścia bliskie każdemu człowiekowi. Chcemy nowoczesnym językiem i w nowoczesny sposób opowiedzieć młodym ludziom o tym, czego nie ceni już współczesna kultura – podkreślił Woliński.
Na początku stycznia Fundacja rozpoczęła akcję zbierania funduszy na ten cel. Hojność Polaków nie zawiodła i prawie piętnaście tysięcy złotych, które wpłynęły z drobnych darowizn wielu osób pozwala przystąpić do badań, które posłużą do sformułowania najskuteczniejszego przekazu kampanii. W kolejnym kroku Fundacja zrealizuje produkcję spotu telewizyjnego, który tak jak poprzednio będzie chciała wyemitować w telewizji publicznej oraz telewizjach komercyjnych. Na koniec opracowany zostanie raport o sytuacji małżeństw w Polsce.
- Ufamy, że to kolejne i tym razem bardzo konkretne, bo oparte na danych statystycznych, potwierdzenie skuteczności naszej pracy zachęci Państwa do wspólnego wysiłku w przygotowywaniu nowej kampanii. Wierzymy, że odwracanie trendów niekorzystnych zjawisk s...
U mnie zaostrzenie. Niespodziewane. Jestem stałym czytelnikiem, któremu ciężko się pisze. Modlę się teraz o trwałość naszego małżeństwa, a także pogodę ducha i siłę i wewnętrzne szczęście dla siebie. Za siebie i za męża, za rodzinę. Proszę przyłączcie się do mnie
Kol ha-olam kulo gesher tzar m'od
Gesher tzar m'od
V'ha-ikar V'ha-ikar
Lo l'fachayd, lo l'fachayd klal
"Świat jest bardzo wąskim mostem
ale najważniejsze to nie bać się"
.......
"Wiem jak to jest przeżywać boskie milczenie, nie słyszeć głosu Bożego przez jakiś czas.
Przeżywałem okresy całkowitego zamieszania bez wyraźnego kierunku,
a ten cichy, delikatny głos za mną całkiem milczał.
Były takie chwile, kiedy nie miałem w pobliżu przyjaciela, żeby pocieszył moje serce słowem rady.
Wszystkie moje wzory prowadzenia z przeszłości były błędne i byłem w całkowitej ciemności.
Nie widziałem drogi przed sobą i popełniałem jeden błąd za drugim.
Chciałem powiedzieć: "Boże, co się stało? Nie wiem w którą stronę iść!"
Może teraz przeżywasz potop doświadczeń.
Wiesz o czym mówię, kiedy powiadam, że niebo jest ze spiżu.
Wiesz co to znaczy powtarzające się upadki.
Czekałeś i czekałeś na odpowiedź na modlitwę.
Otrzymałeś kielich ucisku. Nic i nikt nie potrafi dotknąć tej potrzeby w twoim sercu!
Wydaje się nawet, że Słowo Boże jest oszustwem.
Czy byłeś już w takim martwym miejscu?
Czy wydawało ci się, że nie masz już żadnych opcji?
Nie masz do kogo zadzwonić po poradę.
Kiedy się modlisz, niebiosa wydają się jak z brązu, a twoje prośby jakby upadały na ziemię.
Jest to miejsce, gdzie ludzkie plany najpierw rozkwitają, ale potem umierają.
Jest to miejsce, gdzie ludzkie nadzieje przynoszą chwilowe rozwiązanie,
ale wkrótce upadają, dodając jeszcze większe poczucie bezradności.
Z komory modlitwy zazwyczaj nie wychodzi się na górę zwycięstwa, ale do jaskini lwów.
Od poświęcenia się nie przechodzi się do samych błogosławieństw;
raczej do pieca ognistego....
Czy da się to "małżeństwo" jeszcze jakoś posklejać
Autor: MagdalenkaŻet @ 2012-01-29, 21:50
Nie wiem od czego zacząć.... Już kiedyś tu trochę pisałam...
W moim małżeństwie dzieje się bardzo źle... Jesteśmy razem chyba tylko dlatego,że żyjemy w małej miejscowości i ... "co by na to ludzie powiedzieli"....
Nie potrafimy się dogadać w żadnym chyba temacie.. Więcej nas dzieli niż łączy... Strach pomyśleć co będzie dalej... Różne charaktery, plany, marzenia, nie spełnione oczekiwania, dni pełne niedomówień i pretensji... Tak wygląda nasza codzienność od długiego już czasu... I znikąd pomocy,bo..... mój mąż twierdzi,że wie czego chce i z nikim z zewnątrz rozmawiać nie potrzebuje...
Nie wiem czy jest sens tu pisać,bo chyba nie da się opisać tego tak na szybko i na wyrywki... Nie jestem przekonana,czy Państwo moglibyście mnie dobrze zrozumieć i czy będę potrafiła opowiedzieć to wszystko jak jest...
Teraz to ja chyba potrzebuję się po prostu "wygadać"....
Może znajdę tu kogoś kto choć dwa słowa zechce ze mną zamienić...
Piszę bo może ktoś kto jest na forum miał lub zna podobną do mojej sytuację. Nie wiem co mam robić? Jesteśmy z mężem już prawie 3 lata po ślubie. Znamy się 6 lat przed ślubem zobaczyłam że mąż ma w telefonie wiadomości o treści erotycznej tłumaczył mi to stresem przed ślubem w większość osób twierdziła że to normalne ja wiem i wiedziałam że to nie jest normalne ale mimo to doszło do ślubu może wierzyłam że faktycznie to tylko stres? Po ślubie zaszłam w ciążę, mąż zaczął mnie unikać, odkrywałam co raz więcej smsów do serwisów erotycznych to samo było w internecie, w końcu zaczął przenosić rozmowy na realne osoby, kradł na to wszystko nasze wspólne pieniądze. Ledwo dotrzymałam ciążę. Po porodzie wyrzuciłam go z domu ale wrócił obiecał że zacznie się leczyć. Minął rok leczenie nic nie daje albo raczej on mało się w nie angażuje. Jestem znowu w ciąży ale tym razem sytuacja się powtarza choć jakiś długi czas wierzyłam że jest już wszystko dobrze ale nie było on po prostu lepiej ukrywa to co robi. Po za tym uzależnieniem jest dobrym mężem, zajmuje się domem, dzieckiem, mną ale to w czym siedzi niszczy uczucie jakie jest między nami. Nie wiem co robić, najchętniej rozstałabym się z nim by chociaż tym razem donosić ciążę. Nie mówię o rozwodzie bo tego nie uznaję ale co raz trudniej walczyć mi z tym uzależniem. Mam mętlik w głowie. Byłam u księdza i ten namawiał mnie do pisania listu o unieważnienie małżeństwa, stwierdził że chodzenie do kościoła i spowiedź w niczym nam nie pomoże, nagadał mi o pedofilii i innych zboczeniach, nabrałam obrzydzenia do tego wszystkiego choć wiem że mój mąż do tego by nie był skłonny. Raczej ten ksiądz i ta spowiedź to była pomyłka. Nie wiem co robić, jak pomóc, jak to wszystko przetrwać? Jestem zagubiona.
Na pewno nie w tym dziale ale "lepszego" nie zauważyłam. Czytam to forum od kilku lat, ale moje małżeństwo jest w kontekście opisanych tu historii sielanką. Mam jednak potrzebę wygadania się, a w realu nie mam przed kim po prostu. Nie wiem jeszcze czy to wogóle wyślę ...
Zacznę od początku. Nasze małżeńtwo zaczęło sie ponad 5 lat temu. Ale myślę, ze warto wrócić jeszcze wcześniej. Jako nastolatka poznałam Kogoś wspaniałego, kogoś kto mnie pokochał taką jaką byłam. Tym Kimś, był Jezus, ale potem "zdradziłam" go z moim mężem. Mąż nigdy nie był głęboko wierzący, ale chodził do kościoła i przyjmował "od święta" sakramenty. Dał się nawet namówić na "Wieczory dla zakochanych" kiedy przygotowywaliśmy się do zawarcia małżeńtwa. Ja miałam wiele wątpliwości co do tego małżeństwa z powodu moich przyszłych teściów. Obawiałam, się, ze mąż jest "mamin synkiem", ale dziś z perspektywy lat widzę, że to był raczej problem teściowej i tzw "syndrom opuszczonego gniazda" niż problem męża.
Na początku mąż stał się dla mnie nr 1. Oddaliłam się od Jezusa, a mąż ... całkowicie przestał chodzić do kościoła i przyjmować sakramenty. Nie wiem dokładnie co jest tego powodem, ale często powtarzał, że "życie jest jakie jest, w zgodzie z Ewangelią nie da się żyć w dzisiejszych czasach" itp. On od początku bał się odpowiedzialności jaką niesie ze soba założenie rodziny, ale podołał zadaniu w 100 %. Niestety utracił przy tym wiarę :( Obecnie to jest moj największy problem. Mąż tak bardzo skupił się na materialnym utrzymaniu rodziny, ze nie ma czasu być częścią tej rodziny ... bo czas to pieniądz ... :(
Nigdzie nie wychodzimy razem bo nie ma czasu, nawet jak jesteśmy w domu, to tak naprawdę go nie ma bo stale coś robi, a na propozycje spędzenia razem czasu mówi, że "siedzeniem i patrzeniem w oczy się nie najesz. Teraz trzeba patrzeć życia,bo beztroskie życie sie skończyło" itp Najgorsze jest to, ze nie mam się komu zw...
Pozdrawiam,Jak wielu z Was wie,jestem już przeszło 2 lata po rozwodzie.Mieszkam blisko moich dzieci,żony.Zyję sam,mam swój handelek,pracę,znajomych....żyję sam,mam psa i chore serce.
Strona Sycharu wywarła na mnie b.duży wpływ,nie potrafię się związać z kobietą,chociaż probowałem-przyznaję się!!!!ale tez wiem,że tego nie chcę,chcę być sam,chcę być z Nim!!!czuję się spokojniejszy .Mam dużo do nadrobienia w poznawaniu Boga...brakuje mi jednak czegoś więcej...chcialbym coś zrobić też dla innych...Na razie szukam pomysłu!!!
Napisalem ten post z tego względu,ze jestem ciekaw...Ilu kolegów żyje tak jak ja...i proszę o podpowiedzi co robić???jak Wy sobie radzicie????
Szczerze pisząc,to nie podejrzewalem swojej drugiej natury,ze taką wlasnie drogę wybiorę!!!ja 44letni,zdrowy facet!!!!!!!!!!!
Z Panem Bogiem.Pozdrawiam
P.S.A na moją żonę czekam,chociaż widząc to co robi,jak żyje...to trochę ciężko!!!
Dobrze,ze mam dzieci blisko i zawsze mogę im pomoc!!!
Chciałabym kupić książkę mężowi z okazji naszej rocznicy. Przejrzałam listę polecanych książek i nie umiem za bardzo się zdecydować. Głównym kryterium jest to, aby podeszła do tematu małżeństwa nieco żartobliwie, czy raczej z humorem. Obawiam się, że jakichś bardzo poważnych, głębokich rozważań mąż nie przeczyta. Byłoby dobrze, gdyby było to "lekkie pióro", może zbiór felietonów itp.
Prosze o modlitwe o uzdrowienie. Zarowno mego meza, Zbyszka jak i mojego.
Doszlo do ogromnych zranien w nas, w okresie juz malzenskim jak i przed.
O uleczenie tego co poranione, nawrocenie i zawierzenie Bogu naszego malzenstwa. I o uzdrowienie relacji malzenskiej.
Zadaniem Stowarzyszenie Trudnych Małżeństw SYCHAR jest wspieranie rozwoju naszej Wspólnoty - powstających Ognisk Sycharowskich poprzez m.in. drukowanie materiałów, ulotek... Pomóż nam pomagać małżonkom, umacniać ich w wierności i nadziei! >>
"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."
"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!
„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6) "To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b) "Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)
To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!
Jan Paweł II:
Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.
Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy
W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.
UZASADNIENIE
Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.
Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).
Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.
Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.
Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.
Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.
Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.
Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.
List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny
Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>
Wszechświat na miarę człowieka
Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)
Musicie zawsze powstawać!
Możecie rozerwać swoje fotografie i zniszczyć prezenty. Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia i próbować dzielić to, co było dla dwojga. Możecie przeklinać Kościół i Boga.
Ale Jego potęga nie może nic uczynić przeciw waszej wolności. Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go, by zobowiązał się z wami... On nie może was "rozwieść".
To zbyt trudne? A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym. Miłość się staje Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.
Nie jest umeblowana mieszkaniem, ale domem do zbudowania i utrzymania, a często do remontu. Nie jest triumfalnym "TAK", ale jest mnóstwem "tak", które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".
Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić! Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść. I nie wolno mu odebrać życia, które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.
Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.
Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.
Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.
„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...
„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".
Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.
"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23) "Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)
Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)
Modlitwa o odrodzenie małżeństwa
Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:
- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.
Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..
Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!
Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego
Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:
1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.
Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi
Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.