Nie musisz nic robić, by Mi się przypodobać. Wystarczy, że Mnie bardzo kochasz, bo Ja kocham Cię bezgranicznie. Mów do Mnie tak, jakbyś rozmawiał ze swoim przyjacielem. Chcesz Mnie dla kogoś o coś poprosić? Powiedz Mi jego imię, a następnie co byś chciał, żebym teraz dla niego uczynił. Nie wahaj się, proś o wiele! Mów do Mnie prosto i otwarcie o biednych, których zamierzasz pocieszyć; o chorych, których cierpienia widzisz; o zbłąkanych, dla których gorąco pragniesz powrotu na dobrą drogę. Powiedz mi o nich chociaż jedno słowo.
Na Forum jest 25 użytkowników :: 4 Zarejestrowanych, 1 Ukryty i 20 Gości Zarejestrowani Użytkownicy: kinga2, Giaur73, hankaolej, NORBERT Najwięcej użytkowników 74 było obecnych 2008-05-13, 14:42
Newsy serwisu Katolik.pl
My Skypecasts
Bring internet conversations to life in calls with up to 100 people who share your interests. Find out more.
Forum Pomocy SYCHAR
Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i gdy
współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Zespół alienacji rodzicielskiej
Autor: Giaur73 @ Dzisiaj 13:48
Witam,
to mój pierwszy wpis.
Poniżej link do opracowania na temat alienacji rodzicielskiej. Myślę, że temat warty refleksji.
mozna powiedziec ze w tej chwioli jestem w kryzysie moja zona powiedziala mi w prost ze jestem jej obojetny jedyne uczucia jakie do mnie zywi sa zwiazane z tym ze jestem ojcem jej dziecka i tylko dlatego jestesmy jeszcze razem powiedziala tez ze moge probowac ja "poderwac" tak jakby byla obca osoba moze mi sie uda jednoczesnie powiedziala ze ona nie zamierza wkladac wysilku w poprawe naszych rellacji. Zle sie dzieje u nas juz od dawna przeprowadzka klopoty finansowe zona w domu z synem siedzi juz trzy lata oznajmila mi ze sie przeprowadza spowrotem do warszawy tam gdzie ma prace (jest na wychowawczym ) nie bylo negocjacji ani proby kompromisu ( ja warszawy nienawidze) ostatecznie zaakceptowalem jej decyzje i zgodzilem sie przeprowadzic z nimi pisze to wszystko bo chce sie wygadac oczywiscie ta historia jest duzo bardziej dramatyczna i dluzsza niz to co napisalem ale nie mam sily wszystkiego tu pisac. przynajmniej narazie. Chodzi o to ze nie mam sily juz na nic mam bardzo angazujaca mnie prace, w weekendy szkole w domu jest tragiczna atmosfera mimo ze sie bardzo staram kocham moja zone i nie chce jej stracic ale coraz mniej wierze w to ze nam sie uda cala odpowiedzialnosc spada na mnie a ja jej juz nie potrafie udzwignac jesli ktos chce o tym porozmawiac wysluchac mnie lub samemu byc wysluchanym zapraszam postaram sie tu regularnie zagladac lacze sie w bolu szczegolnie z odtraconymi mezami
Stajemy razem z Chrystusem na drodze krzyżowej, która jest drogą upominania się o godność człowieka. Dziś chcemy modlić się za wszystkie kobiety, dziewczęta, matki, aby świat doceniał ich poświecenie, ich powołanie. Chrystus staje po stronie każdego skrzywdzonego człowieka. Rozważmy dziś Jego drogę cierpienia w kobiecym sercu.
STACJA I – P. Jezus na śmierć skazany
Czym jest śmierć w życiu kobiety? Słowo kobieta, dosłownie oznacza „dająca życie”. Śmierć jest zadaniem bólu jej naturze, śmierć jest przeciwieństwem miłości, skoro miłość daje życie. Widziałeś twarz kobiety, której dziecko skazano na śmierć? To tajemnica konania jej serca.
Jej twarz jest wołaniem o prawo do miłości dziecka, do jego życia.
Miłość kobiety może zmienić świat.
STACJA II – P. Jezus bierze krzyż
Kiedyś widziałem kobietę dźwigającą krzyż zakupów zbyt ciężki dla delikatnej natury. Widziałem też krzyż kobiety dźwigającej męża pijaka przez 40 lat małżeństwa, któremu ślubowała, że go nie opuści aż do śmierci. Zanim umarł upokarzał ją, potem obłożnie chorował i nie miał nikogo, tylko ją. Dźwigała go do końca. A potem płakała...
Miłość kobiety może zmienić świat.
STACJA III – P. Jezus pierwszy raz upada pod ciężarem krzyża
Czym jest pierwszy upadek kobiety? Może głęboką wiarą w to, że jest kochana? Słowa o miłości otwierają całe jej istnienie na dar z siebie. To niebezpieczne. Nie każdy chce nieść długo czyjąś miłość. Znam kobiety porzucone, samotne. Znam kobiety, które łaszą się prosząc o miłość ludzi chorych na obojętność. Serce podeptane, gdy nie znajdzie ciepła, skamienieje.
Miłość kobiety może zmienić świat.
STACJA IV – P. Jezus spotyka swoją Matkę
Serce matki, to jeszcze coś więcej niż serce kobiety. Matka je...
Nigdy chyba nie zdołam pojąć co się dzisiaj zdarzyło....... Od wielu miesięcy, jak wiecie próbuję poukładać swoje życie, tzn. mój mąż, który odszedł próbuje do nas wrócić. Twierdził już od bardzo dawna,że chce. W końcu więc podjęłam decyzję,że będziemy znowu razem, bo tak bardzo bałam się tego powrotu, ale teraz byłam pewna,że tego chcę. Od wczoraj rozmawialiśmy o tym. Dzisiaj od rana pytałam ze 30 razy czy na pewno chce, twierdził,że tak, powtarzał,że mnie kocha. Pojechałam po niego, przyszedł, wsiadł do samochodu, powtarzał,że chce wrócić i nic już nie jest problemem, ruszyłam w stronę domu. Razem jechaliśmy do naszych dzieci........... nagle w pół drogi zaczął wymyślać powody z jakich nie może do nas wrócić, zatrzymałam samochód i kazałam zdecydować, czy jedzie ze mną czy wraca do kochanki, wiedziałam już,że jednak nas nie chce i nie chciał. Zawróciłam, odwiozłam go pod blok, po drodze jeszcze pokłóciliśmy się bo powiedział,że teraz to będzie oczywiście na niego,że nie chce wrócić, no a niby na kogo ma być??????????/ Wysiadł pod blokiem kochanki, musiałam jeszcze tak zaparkować żeby nas nie zobaczyła. Poszedł do swojego życia.......... już nie chciał wracać. Teraz już nie pisze nawet smsów, nie odpowiada. A przez chwilę tak mocno wierzyłam,że będzie już dobrze, przez chwilkę byłam taka szczęśliwa,że wreszcie............ :(
Witajcie,
Margolciu znowu zajrzałam do Twojego wątku.
Moja sytuacja-podobna do Twojej.
Ja odbyłam swoje rozstanie z mężem - który poranił mnie okrutnie. Nie mamy rozwodu, separacja w trakcie.
Zrobiłam podsumowanie mojego małżeństwa: nie był dobrym mężem... więc opłakiwania dosyć. Nie szanował mnie, bo i ja się nie szanowałam (znosząc upokorzenia zbyt długo). Ranił mnie, nie dawał wparcia emocjonalnego, zachowywał sie przez wiele lat tak jakby łaskę robił. Ja zapatrzona, bijaca mu brawo, nieświadoma swoich uczuć, uzależniona potwornie zyłam tak przez kilka lat przy nim. I byłam bardzo nieszcześliwa. Moja pozycja kobiety u jego boku była przegrana. Jedyną kobieta jaką jest w stanie akceptować to matka. Mami pisała o "wspaniałych związkach" synów z matkami.
I mnie się taki mężczyzna trafił- ja go wybrałam a Bóg pobłogosławił.
Ale jest jedno ale: trzeba opuścić dom (emocjonalnie choćby) żeby byc dobrym współmałżonkiem. Mąż tego nie zrobił do tej pory, jast z kobietą, która nie wymaga od niego tego żeby stał się i poczuł prawdziwym mężczyzną.
Tyle o Nim-w sumie szkoda pisania... na jego temat.
A ja Margolciu doświadczam samotności. Czuje ogromna ulgę- bo nikt mnie juz nie rani...
Taki luksus mam. I potrafię cieszyć się małymi rzeczami, dziękując Bogu za życie.
Finanoswo -masakra- ale cóż działam i nie zamierzam czekać..
Chciałabym się kiedyś z kimś związać. Może jak na emeryturę przejdę?:) teraz wypełniny mam dzień obowiązkami.
Dlaczego ludzie na tym forum nie piszą, że jest separacja kościelna?
Dlaczego potepia się pomysł związania z kimś? Przecież Bóg nie chce żebysmy byli sami?
Dlaczego nikt nie mówi o wpólnocie małżonków, którzy zotsali opuszczeni-są w separacji a związali się z kimś na nowo? Przyjmuja Komunie w sercu. Im tez Bóg błogosławi.
Czekać? na kogo?
Doświadczanie samotności nie jest złe - zgadzam się z Bobem.
A co jak spotkam fajnego człowieka na sowjej drodze? Szlaban mam bo odszedł ode mnie ktoś kto nie miał za grosz o...
Uwaga,
w środowisku naszych dzieci i młodzieży szerzy się niebezpieczna zabawa, która może doprowadzić do zgonu lub nieodwracalnych zmian w organiźmie. Dzieci wlączają się w nią gdyż chwilowy stan, w jaki się wprowadzają przypomina euforię po zażyciu narkotyku, a nie wymaga zażycia substancji halucynogennych.
Zetknęłam się osobiście z tą formą " zabawy" sama uczęszczając do podstawówki i byłam pewna,że z biegiem czasu zanikła. Niestety tak się nie stało, a ilość filmików instruktażowych na youtubie jest zaskakująca. Kochani jeśli Wasze dziecko tak się bawi musicie je ostrzec, aby nie płakać.
Witam i przepraszam bo nie wiem gdzie i za bardzo jak umieścić tą informację, ale mam nadzieję , ze może ktoś z Was zechce skorzystać bo myślę, ze naprawdę jest warto (znam z autopsji) a czasu pozostało nie wiele..
TERMINARZ WYKŁADÓW
DIECEZJALNEJ AKADEMII RODZINY
Wykłady odbywają się w auli Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego, ul. Będzińska 60 w Sosnowcu.
6 MARZEC 2010
godz. 14.00 - Wykład ks. dr. Lucjana Bielasa: „Fenomen sakramentu małżeństwa na tle antycznych koncepcji”
godz. 15.15 - Wykład poseł Ewy Malik: „Duchowość w Polskim Parlamencie”
godz. 16.45 - Wykład dr. Jacka Pulikowskiego: „Ocalić ojcostwo”
Golgoto, Golgoto, Golgoto! a d G E
W tej ciszy przebywam wciąż rad, a a
W tej ciszy daleki jest świat. d d
Ty koisz mój ból, usuwasz mój strach, E a
Gdy widzę Cię Zbawco przez łzy. E E7
Jestem tu nowa, porzucona miesiąc temu z trójką dzieci
Autor: silije @ 2010-03-04, 17:23
Znalazłam to forum 4 dni temu i dopiero się rozglądam i czytam te smutne historie.
Pewnie opiszę swoją historię po trochu, jak znajdę odpowiednie słowa.
W skrócie, mamy z mężem po 32 lata, byliśmy 10 lat po ślubie i 16 lat razem, mamy dwie córki i małego synka, zbudowaliśmy ładny dom, w którym zamieszkaliśmy 2 lata temu. Nigdy bym się nie spodziewała, że mąż w takiej sytuacji wybierze romans i inną kobietę, 26-letnią koleżankę z pracy.
Nic w moim życiu nie przygotowało mnie na to, że zostanę sama z tym domem, bez pracy i z trójką uroczych, zdolnych dzieci, które teraz mają złamane serca i bardzo cierpią.
Wyprowadził się ponad miesiąc temu. Poprzedziło to ponad pół roku zdrady, której się domyślałam, kłamstwa, obwiniania mnie i znęcania psychicznego. Po tym jak znalazłam dowody najpierw przyznał się do romansu, teraz usiłuje z powrotem zaprzeczać. Odwiedza regularnie dzieci. Zaprzecza jakoby dotknęła je straszna krzywda.
Najpierw w tej nienawiści, szoku i gniewie od razu wynajmowałam prawnika, żeby się z nim rozwodzić. Opowiedziałam każdemu, kto zechciał słuchać jak mój mąż potraktował podle swoją rodzinę. Potem chciałam separacji. A teraz stanęło na tym, że piszę tylko pozew o zabezpieczenie kosztów utrzymania.
Chodzę do psychologa i dzieci także rozmawiały z panią psycholog, rysowały jej.
Może poniekąd dobrze się stało, że mu pokazałam drzwi, jest mi źle koszmarnie, ale tylko tak mogę odzyskać jakąś godność. Gdy mnie zdradzał i mieszkał tu, upokarzał mnie na najgorsze sposoby, a ja nie mogłam nawiązać żadnej więzi z Bogiem. Dopiero teraz zaczęłam się z powrotem modlić. Powolutku, ostrożnie.
Jeszcze jestem przed spowiedzią, szukam spowiednika który ma doświadczenie w takich trudnych sprawach i nie pogrąży mnie dodatkowo.
Podziwiam was, nie sądzę, żebym ja była zdolna do takiej świętości, żeby czekać na męża kilkanaście lat. Na razie próbuję wiązać jakoś życie codzienne, myśleć o potrzebach moich dzieci. Ale samotność jest bardzo ciężka. Choć ta chyba nieco ...
witam,
czy ktoś mi poda kilka powodów dla których należy próbować ratować małżeństwo w sytuacji konfliktu charakterów i postawy życiowej?
Czy ratowanie nie przedłuża agonii i nie grozi większym konfliktem w przyszłości?
Czy ludzie powinni dostać drugą szansę (małżeństwo po rozwodzie)?
Czy należy za wszelką cenę się męczyć, kiedy cierpi nie tylko człowiek (małżonkowie) ale też cierpieć będą dzieci które zauważą chłod pomiędzy rodzicami?
z góry dziękuję za odpowiedzi
Spotkanie z ks. M. Popowem w piątek 5 marca w Warszawie
Autor: Andrzej @ 2010-03-04, 11:40
Zapraszam wraz z Jackiem na spotkanie z ks. Maksymem Popowem CMF - założycielem grup "12-krokowych" w Rosji, współautorem nagrania "12 kroków do wolności" (reklamowanej w ogłoszeniu płytki CD).
Ksiądz Maksym weźmie udział, jutro w piątek, w mityngu "12 kroków dla chrześcijan" w Centrum Pallotyńskim przy Skaryszewskiej 12 w Warszawie o godz. 18, a następnie o godz. 19 w dolnym kościele wygłosi
konferencję.
Witam!
Długo myślałam czy napisać, ale zdecydowałam się( bo jestem z natury bardzo skryta). Jestem 14 lat po ślubie. I mam wrażenie,że moje małżeństwo dopiero się zaczęło. No ale po kolei...
Ta skrytość była przed naszym ślubem, postanowiłam nie podzielić się ze swoim przyszłym małżonkiem swoimi wczesniejszymi znajomościami - uznałam,że to moja sprawa i że nie będę go obarczać takimi wiadomościami, skoro i tak zaczynamy nowe życie. Więc zachowałam to dla siebie, a wszelkie pytania z jego strony zbywałam. Potem było klasycznie - pierwsze dziecko, przeprowadzki, remonty, drugie dziecko, remonty, przeprowadzki,trzecie dziecko ( mąż bardzo przeżył jego pojawienie się) i budowa domu, walka o przetrwanie, sami ze wszystkim - ja w domu - wychowująca dzieci, zajmująca się domem, budową, przeprowadzkami, karmieniem piersią(6 lat), i mająca coraz niższe poczucie wartości- podsycane przez otoczenie( nawet teściów). Mąż ciągle w pracy, ja ciągle w domu. Bywało,że był 2 tygodnie i na 2 wyjeżdżał.I tak mineło 13 lat, lecz od 4 lat coś zaczęło się psuć, mieliśmy kryzys, niestety. I tu pojawiła się myśl o szczerych rozmowach o wszystkim, o tym,że dobrze czasem napisać list, do męża lub żony - tak jak kiedyś. I zaczęłam pisać, o wszystkim, o najdalszych zakamarkach mojej duszy, okazało się że właśnie mąż jest mi najbliższą osobą wśród ludzi, i że w tym tkwi sens słów- i staniecie się jednym ciałem i jedną duszą. zdałam sobie sprawę że nie jesteśmy ze sobą szczeży na codzień ( wszyscy się oszukują, nawet w tych drobnych rzeczach) pomyślałam, że skoro z mężem mam spędzić resztę życia - to dlaczego on ma nie wiedzieć o mnie wszystkiego? Napisałam nawet o moich znajomościach sprzed ślubu, uznając że to śmieszne że mam takie tajemnice.
I tu zaczyna się pod górkę, w rewanżu mój mąż wyjawił mi swoją tajemnicę - tzw. klasyk - który go porządnie gryzł - otóż mój mąż którego uważłam za ideał, przykładny mąż i ojciec ( nie drwię sobie, na prawde taki jest) głosiciel prawdy wśród przyjaci...
wierzylam,, dlugo wierzylam w to ze moja maz sie opamieta... dlugo walaczylam o nas zwiazek, a nawet kiedy nie walczlam to i ak wierzyla i tzrymalal sie nadziei, ze on kiedys przeciez przejrzy na czy, ze zrouemi, ze wroci... staralm sie zc, zyc sama dla siebie.... z czasem jednak chce blsikosci i bycia z druga osoba, tesknota za kims z kim mozna spedzic czas, przytulic sie wygrala... poddalam sie, odpuscilam... ale gdzies w glebi serca dalej wirzylam, ze jesli on wroci, ze jesli on bedzie chcial wrocic to zawsze mu wybacze, to zawsze przyjme go z otwartymi ramionami. owszem, czasem widywalismy sie, zaltawalismy jeszcze jakies stare sprawy, czy nawet wypilismy razem herbate, pogadaismy o ty co u niegp, co u mnie. Myslalam ze jest szczery, nie domyslalam sie nawet... a tymczasem dwa dni temu dowiedzialm sie z zostal tatusiem..... nie powiedzial, nawet nie mial odwagi, zeby mi powiedziec... no a dziecka przeciez nie da sie ukryc..... coraz wiecej elemntow zlozylo sie w ukladanke... bylsimy w sadzie, twedy gdy orzekano rozwod mowil " pewnych sraw juz sie nie da cofnac"... a teraz co, teraz msi stanac a wysokosci zadania i byc kochajacycm ojcem... mysle ze spleni sie w tej roli, zostej mi zyczyc u szczescia... ja przestakej walczyc o niego, o nas.... nie rozbije rodziny dziecku, ktore nie jest niczemu winne i rzyszlo na swiat... boli tylko to ze nie mial odwag mi powiedziec, ze milczal... a ja wierzylam i bylam naiwana... boli ze ma rodzine, ktora ja zawsze miec chcialam... boli, ze gdy ja cicalam miec dzieci, to on pwoeidzial, ze nie jes gowty, ze zbyt wczesnie, ze by go to ograniczlo.... ze chce byc wolny... a tymczasem uwiklal sie w zwiazek z inna kobieta, zostal ojcem... boli.... przestaje wierzyc ze kiedykowielk wrci, ze sie zmieni..... ze zawczenie wirzyc w to ze krzywde moza naprawic i byc i kochac mim wszystko... musze zamknac ten rodzial zycia....
Świetnie ułożona stronka z kazaniami ze św.Anny od 2005 roku. Jak napisano ponad 150 kazań
Ciekawostką jest możliwość wyboru według haseł albo według miesięcy.
Miłego słuchania.
"Zbiórka u Jurka" - Sycharowicze w Bonn 13-19.02.2010
"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!
„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6) "To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b) "Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)
To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!
Strona wygenerowana w 0,63 sekundy. Zapytań do SQL: 21