Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Rozwód czy ratowanie małżeństwa? - bylo tak pieknie...

landis85 - 2011-01-12, 21:34
Temat postu: bylo tak pieknie...
witajcie, dlugo mnie tu nie bylo co nie znaczy ze o Was zapomnialam
chcialam wczesniej napisac ze po czesci odbudowalismy swoje relacje, wszystko bylo tak piekne ze chcialo sie zyc
jednak nie zdazylam tego napisac...
dzis dowiedzialam sie ze moj maz ma dziecko z inna...
to dziecko ma pol roku i mimo ze przysiegal na Boga prosto w oczy i tak bardzo realnie ze uwierzylam okazal sie okrutnym klamca
nabralam sie ja, cala moja i jego rodzina
wszystko leglo w gruzach, teraz, kiedy bylo juz tak pieknie
czuje ze nie podniose sie z tego
beda robione testy DNA bo pod uage brane jest jeszcze inny osobnik, ale ponoc moj maz ma najwieksze "szanse" sprawa z tego co wiem jest juz w sadzie
Boze dopomoz, ja nie dam rady juz wstac :(

kinga2 - 2011-01-12, 22:12

Cytat:
Boze dopomoz, ja nie dam rady juz wstac :(


Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij.

http://www.katolicki.net/...tym_zajmij.html

Wujt - 2011-01-12, 22:27

Landis, co jest dla Ciebie gorsze, to dziecko czy to, że Cię okłamał (choć jeszcze tego na 100% nie wiadomo)?

Dla mnie osobiście chyba gorsze jest kolejne kłamstwo.

landis85 - 2011-01-12, 22:36

no oczywiscie ze klamstwo, dziecko samo nie pchalo sie na swiat

dziekuje kingo, tego potrzebuje, chociaz tak ciezko sie wyciszy

nie chce podejmowac waznych decyzji w emocjach, ciesze sie ze potrafilam zapanowac nad emocjami w tej trudnej chwili , to byla spokojna rozmowa, bez lez, krzyku, przeklenstw czy bicia i z tego jestem dumna (z siebie) bo kiedys bardzo emocjonalnie reagowalam a pozniej zalowalam pewnych rzeczy

ciezko sie pogodzic z tym co wiem :( serce mam w kawalkach

Wujt - 2011-01-12, 23:07

Ja za bardzo nie wiem jak sobie poradzić z kolejnym kłamstwem w sytuacji, gdy małżonek niby chce odbudowywać małżeństwo. Rozumiem, że ciężko się przyznać, że ma się dziecko na boku, ale trzeba mieć w sobie jakaś elementarną odwagę oraz jakiś rozsądek, który podpowie, że to i tak się wyda.

Z tym dzieckiem to jeszcze bym sobie jakoś poradził :-) [Żeby nie było, że teoretyzuję, to Ci powiem mam podobną sytuację].

Dużo spokoju życzę.

Dobrej nocy.

landis85 - 2011-01-13, 07:28

zal mi tamtego dziecka, wychowywac sie bez ojca tez nie jest kolorowa sprawa...
katblo - 2011-01-13, 09:40

Landis, ściskam mocno, obiecuję modlitwę...
Jarosław - 2011-01-13, 09:54

Cytat:
najgorsze dla mnie w tym wszystkim jest to ze tamta urodzila dokladnie wtedy kiedy ja mialam urodzic swoje 3cie dziecko ktore zabilismy , mnie namawial do aborcji a sam...

Bardzo trudna i bolesna ta Twoja sytuacja landis, obiecuję modlitwę o spokój ducha dla Ciebie.

Wujt - 2011-01-13, 10:28

Landis, jak czytam takie historię, to myślę sobie, że warto żyć uczciwie i postępować zgodnie z regułami, choćby to było trudne w danym momencie, bo potem jest jeszcze gorzej.

W pełni Cię rozumiem, że takie kłamstwa bardzo bolą. Już lepsza jest najgorsza prawda niż bycie ciągle okłamywanym. Ja żyję tak, że swojej żonie nie wierzę w zasadzie w nic. Mało mam z nią styczności więc mi to w sumie zwisa, ale wciąż ją przyłapuję na jakiś drobnych krętactwach, które nie wiem czemu służą. Tak jakby już nie była w stanie w ogóle mówić prawdy, chyba że się pomyli.

Na pewno Ci ciężko. Warto chyba mimo wszystko powiedzieć sobie, że to nie koniec świata. Uporządkować swoje życie i iść do przodu.

Pozdrawiam i obiecuję modlitwę za Was wszystkich.

landis85 - 2011-01-13, 10:55

dziekuje za modlitwy

naprawde czuje wewnetrzny spokoj
dobrze ze dowiedzialam sie o tym teraz, niedlugo mam rozpoczac praktyke w sadzie (ze studiow) i wyobrazcie sobie jaki przezylabym szok gdyby ta dziewczyna zaniosla sprawe do sadu (bo o ojcostwo itp sklada sie tam gdzie mieszka ojciec) i np ja odbieralabym ta sprawe albo byla gdzies obok

jest mi tak wstyd, czuje sie...jak nie kobieta ale jakis gorszy wyrzutek
teraz kiedy tak pieknie sie ukladalo

jedynie o czym mysle to uwolnic sie od meza, nie musiec go ogladac, slyszec
czasami mysle nad rozwodem i zastanawiam sie czy nasze malzenstwo zostalo wazne zawarte...

mada27 - 2011-01-13, 13:45

Landis, ja czytałam Twoją historie całą...
I oprócz podziwu dla Twojej wytrwałości, wiary, pracy jaka włożyłaś w małżeństwo mam jeszcze takie jedno odczucie - że jesteś troche za dobra dla męża...

kinga2 - 2011-01-13, 14:09

landis85 napisał/a:
najgorsze dla mnie w tym wszystkim jest to ze tamta urodzila dokladnie wtedy kiedy ja mialam urodzic swoje 3cie dziecko ktore zabilismy , mnie namawial do aborcji a sam...

Dla Twojego duchowego wsparcia i dla dobra Was obojga, dla zablźnienia ran, poczytaj i jesli czujesz się na siłach podejmijcie oboje lub Ty sama-pomaga i zwraca nadzieję.

Duchowa adopcja dziecka poczętego
jest:
- modlitwą w obronie poczętego życia
- osobistym wypełnianiem Jasnogórskich Ślubów Narodu
- pomocą dla osób cierpiących z powodu grzechu aborcji
http://www.duchowaadopcja.com.pl/

Ojcze, Przedwieczny Boże, przez Najświętsze Serce Pana Jezusa i Niepokalane Serce Maryi racz przyjąć otworzenie Świętego Boku i Serca Pana Jezusa za potrzeby Kościoła Świętego i na pokutę za grzechy moje i grzechy wszystkich ludzi. Racz przyjąć tę Drogocenną, Najświętszą Krew i Wodę, która została przelana z Rany Boku i Boskiego Serca Pana Jezusa, i racz nam być łaskawym i miłosiernym. O Przenajświętsza Krwi Chrystusa, racz oczyścić mnie i wszystkich ludzi od własnych i obcych win grzechowych. O Przenajświętsza Wodo z Najświętszego Boku i Serca Pana naszego, Jezusa Chrystusa, racz uwolnić mnie i wszystkich ludzi od kar za grzechy i racz ugasić mnie i wszystkim biednym duszom płomień czyśćcowy. Amen.
Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo...

landis85 - 2011-01-13, 14:39

kinga mysalam o tym, jednak nigdy nie znalazlam tyle "czasu" i zawsze czyms sie usprawiedliwalam przed tym

zal mi najbardziej dzieci, kolejny raz musza ogladac smutna mame, bez checi do zycia a tym bardziej do ugotowania obiadu czy zajecia sie nimi...

kinga2 - 2011-01-13, 14:57

landis85,
droga moja, to nie wymaga wiele czasu, ani energii tylko decyzji serca.
Adopcja to codzienne odmówienie 1 dziesiątki różańca za dziecko adoptowane duchowo-a znane z imienia tylko Bogu i powierzeniu jego rodziców boskiej opiece
Panie Jezu, za wstawiennictwem Twojej Matki,
Maryi, która urodziła Cię z miłością,
oraz za wstawiennictwem św. Józefa,
człowieka zawierzenia, który opiekował
się Tobą po narodzeniu, proszę Cię w intencji
tego nie narodzonego dziecka, które duchowo
adoptowałem, a które znajduje się w
niebezpieczeństwie zagłady. Proszę,
daj rodzicom miłość i odwagę, aby swoje
dziecko pozostawili przy życiu, które
Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen.

http://adonai.pl/modlitwy/?id=adopcja&action=5

Te modlitwy odmawiamy tylko 9 m-cy czyli tyle ile trwa ciąża, do tego możesz przyjąć w tej intencji np. komunię świętą.
Zachęcam szczerze, Maryja wiele uprasza łask takim matkom, które podejmują tę adopcję.

landis85 - 2011-01-13, 15:13

rozmawialam z ta dziewczyna
do niej nic nie mam, to nie z nia bralam slub
okazalo sie ze moj maz wiedzial o ciazy a z tamta byl...6 miesiecy i nawet jej rodzine poznal

brak mi slow na to wszystko, ale klamal do konca

nałóg - 2011-01-13, 15:51

Pomysł Kingi jest super.........duchowa adopcja ewentualnego dziecka męża z inną kobietą jako zadośćuczynienie bierne za aborcję własnego.................
Szczyt pokory................

Rozważ Landis.

Pamiętam Twoją historię...........przykre.Ale to też konsekwencje

Pogody Ducha

landis85 - 2011-01-13, 18:10

.duchowa adopcja ewentualnego dziecka męża z inną kobietą

nalog ale to dziecko juz zyje i ma 8 miesiecy
i nie jest ewentualne a raczej "faktowe"
wiec nie wiem czy jest "sens" odmawiac ta intencje za dziecko ktore juz jest na swiecie i ma sie swietnie...

na dzien dzisiejszy postanowilam odciac sie od meza, mimo ze on tego nie chce, szukam mieszkania do wynajecia i pracy, rodzice mi pomoga we wszystkim

dziekuje za modlitwe i duchowe wsparcie, naprawde tego potrzebowalam

trojka - 2011-01-13, 19:46

kinga2 napisał/a:

Zachęcam szczerze, Maryja wiele uprasza łask takim matkom, które podejmują tę adopcję.


Ja o tym mogę zaświadczyć. Czekaliśmy z mężem na dziecko 5 lat. Podjęłam się duchowej adopcji, wytrwałam w modlitwie 9- mcy i .... w pierwszym cyklu po skończeniu modlitwy zaszłam w ciążę :-D

nałóg - 2011-01-13, 21:50

landis85 napisał/a:
wiec nie wiem czy jest "sens" odmawiac ta intencje za dziecko ktore juz jest na swiecie i ma sie swietnie...

żeby miało się jeszcze lepiej.....................bierne zadośćuczynienie za ............ wiesz sama za co.
A co "faktowego"............sama pisałaś że toczy się sprawa w sądzie o ustalenie ojcostwa,że tam może być też ktoś inny ojcem.

[ Dodano: 2011-01-13, 21:51 ]
Sprawiasz wrażenie że Ty jesteś niewolnikiem tego dziecka.............

landis85 - 2011-01-13, 22:06

nalog to ja myslalam jeszcze wczoraj ze jest brany jakis patryk pod uwage
a dzis ta dziewczyna napisala mi ze ten patryk mial juz testy i wyszlo ze nie jest ojcem, wiec...

pomysle i skusze sie od dzis na ta dziesiatke :)

nalog rozwin ostatnie zdanie

Marek75 - 2011-01-13, 23:49

Droga LANDIS85
współczuję Ci i naprawdę nie wiem co napisać bo w twojej sytuacji nie ma złotego środka
cierpienie spowodowane aborcją i ból spowodowany romansem męża brutalnie został zderzony z miłością do męża
zapewniam Cięo swojej modlitwie

kinga2 - 2011-01-14, 00:58

trojka napisał/a:
a o tym mogę zaświadczyć. Czekaliśmy z mężem na dziecko 5 lat. Podjęłam się duchowej adopcji, wytrwałam w modlitwie 9- mcy i .... w pierwszym cyklu po skończeniu modlitwy zaszłam w ciążę

Bogu niech będą dzięki za Jego wielkie miłosierdzie, a Maryi nieustanna wdzięczność i radość. Niech odarzy Bóg dziecko Wasze nieustajacym błogosławieństwem i samo niech się nim stanie dla rodziców. :-D

landis85 - 2011-01-14, 12:58

witajcie!
trapi mnie dzis jeden problem
gdzie i do kogo isc zrobic sobie jakies badania ?
przeciez ona nie byla jedyna, zreszta nie tylko z nim spala, maz mogl mnie czyms zarazic :(
czy wystarczy ze pojde do ginekologa i powiem w czym rzecz i on bedzie wiedzial jakie badanie zrobic? Boze jaki wstyd :( to male miasto, tu wszyscy sie znamy ehhh

Jarek321 - 2011-01-14, 13:10

landis85,

Jeżeli bardzo niepokoisz się, to spróbuj umówić wizytę u lekarza z innej miejscowości, któremu powiesz wprost jakie masz obawy i nie będziesz obawiać się ujawnienia. Jeżeli nie uda się załatwić tych badań i analiz darmowo, to zainwestuj, nawet pożycz pieniądze. Nie ma sensu, by zżerały Cię lęki o własne zdrowie.

landis85 - 2011-01-14, 13:27

ale sek w tym ze nie wiem nawet do kogo isc, moj maz jest moim pierwszym partnerem i nie mialam nigdy powodu zeby sie badac
czy wystarczy ze pojde do ginekologa i on bedzie wiedzial jakie badania wykonac?
na hiv to tyle wiem ze nie potrzebuje skierowania ale wiadomo ze nie tylko tym mozna sie zarazic
a pamietam jak kiedys ktos mi tu radzil zeby moj maz zrobil te badania a ja wierzyc nie chcialam i jak mu powiedzialam to mnie prawie wysmial
a teraz wyszlo... moja glupota i naiwnosc

Jarek321 - 2011-01-14, 13:37

Ja bym poszedł do lekarza ogólnego i powiedział o wszelkich własnych obawach. Ten na pewno zleci stosowne analizy w laboratorium. Zapytałbym wprost czy uważa, że potrzebna jest dodatkowa konsultacja u specjalisty - czy to ginekolog, czy ktoś inny.

Nie znam się na tych sprawach, więc nie chcę się mądrzyć, chodzi mi o to, żebyś nie czekała z tym i po prostu zapisała się do lekarza.

mada27 - 2011-01-14, 13:39

Zrób cytologie (wyjdzie czy jest chlamydia, rzęsistek, może hpv), i badania krwi - oprócz hiv, możesz jeszcze zrobić badanie na kiłę to się chyba WR nazywa (też z krwi się to robi).
Lista chorób wenerycznych jest ogromnie długa. Łącznie z żółtaczką.
Najbardziej prawdopodobne z tych chorób które może przynieść niewierny mąż to wydaje mi się, żę jest hpv. Jednak tylko niektóre pracownie cytologiczne oprócz rutynowego przejrzenia preparatu pod kątem oznak infekcji hpv robią testy na jego obecność.
Najlepiej będzie jak porozmawiasz z jakimkolwiek lekarzem podczas wizyty. Ginekolog jaknajbardziej Ci powie jakie badania zrobić. Nie wiem czy wszystkie będzie mógł sam zlecić-ale chyba tak.

landis85 - 2011-01-14, 13:44

dziekuje
ja nie wiem nawet co te skroty oznaczaja :(
z netu dowiedzialam sie ze badanie na kile robi sie w laboratorium
a na rzeżączkę u ginekologa
ehh

chyba faktycznie najlepszym rozwiazaniem bedzie pojscie do ginekologa

jeszcze raz dziekuje Wam za zainteresowanie moim tematem

mada27 - 2011-01-14, 13:52

HPV to wirus, dużo w necie o nim jest poczytaj, bo to się każdej kobiecie przyda.
Niektóe laboratoria czynne są w sobote, więc może jak będziesz w szkole to dasz rade zrobić badania w bydgoszczy? tylko musisz poszukać które lab pobiera materiał w sobote

landis85 - 2011-01-14, 21:42

dzis przechodze ze skrajnosci w skrajnosc
raz chce sie wyprowadzac i wiecej nie ogladac meza na oczy
a raz chce zostac dac potoczyc sie sprawom, jednak wiem ze moj maz liczy na to ze sprawa przycichnie i wszystko wroci do normalnosci
a ja nie moge wyobrazic sobie tego ze moj maz byl zdolny do takiego czynu i to jeszcze z premedytacja ciagnac przez wiele miesiecy!
oczywiscie ja jestem winna bo nie gotowalam mu obiadu i nie odzywalam sie do niego z tego powodu bo odkrylam ze zakochal sie w innej i do niej jezdzi
a ja jestem slaba psychicznie , wszyscy mi mowia ze jestem miekka
ale ja nie wiem czy bycie twarda to wyrzucenie meza z domu albo samej odejscie- wiem ze to mylne poczucie "twardosci"
zly ciagle podrzuca mi "filmy" z tego co robil moj maz z tamta, zaczelam szczesliwie zyc z mezem bez klotni, bez innych kolezanek i bylo naprawde swietnie i tu taki cios :(
dlaczego nie moge byc szczesliwa, dlaczego trwalo to tak krotko

Wujt - 2011-01-14, 21:52

Cytat:
badanie zrobic? Boze jaki wstyd :( to male miasto, tu wszyscy sie znamy ehhh


Po pierwsze nie wyobrażam sobie lekarza, który chodzi i opowiada o swoich pacjentkach,po drugie, to nie masz się czego wstydzić, po trzecie to nikt przyzwoity nie będzie się śmiał z Ciebie i tego co Cię spotkało, myślę, że możesz liczyć na słowa wsparcia i otuchy, po czwarte to tymi, którzy będą się podniecać niezdrowo Waszą sytuacją to nie zaprzątaj sobie głowy.

Ciężko to wszystko wybaczyć. Myślę, że nie można tego wszystkiego zamieść pod dywan co się wydarzyło jak próbuje Twój mąż, to wcześniej lub później wyjdzie. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Ja nie będę miał pewnie takiego problemu. Płakać czy się cieszyć?

kinga2 - 2011-01-14, 22:36

landis85 napisał/a:
ja ledwo odtzasnelam sie z aborcji, zaczelam szczesliwie zyc z mezem bez klotni, bez innych kolezanek i bylo naprawde swietnie i tu taki cios :(
dlaczego nie moge byc szczesliwa, dlaczego trwalo to tak krotko

Kochanie, bo nie przerobiłaś z małżonkiem odpowiedzialności i traumy za aborcję i dopóki oboje tego nie zrobicie różne rzeczy i sprawy będą Cie powalać na kolana.
Jedni mówią,że to prawo serii, inni szukają wytłumaczenia w przypadku, a katolicy wiedzą, że wpuszczone do domu zło należy wygnać z pomocą Boga, bo będzie się odnawiać i zarastać coraz większe obszary.
Oddaj się w miłosierne ręce Jezusa wraz z małżonkiem i poczekaj na efekty, albo oczekując ich ,aktywnie dopomagajcie sobie także terapią psychologiczną. Nie oszukuj się,że jej nie potrzebujesz, bo Twoje posty krzyczą o pomoc. Nie lekceważ tego , bez niej możesz popaść w trudny do leczenia stan depresji zwany syndromem postaborcyjnym, wtedy leczenie będzie naprawdę wyzwaniem dla całej rodziny.

landis85 - 2011-01-15, 09:42

kingo wiem ze potrzebuje psychologa dobrego,musze odnowic kontakt z ta pania u ktorej zaczelismy terapie malzenska
niestety maz poczul ze nie trzeba wiecej juz jezdzic bo bylo miedzy nami ok i tak zaniechalismy
poza tym jestem "sama",
codzienna modlitwa, coniedzielna komunia
maz tez czasami pojdzie z nami do kosciola, czy pomodli sie z dziecmi co uwazam za duzy sukces, ale najbardziej pragne tego zeby poszedl do spowiedzi- czego on tak bardzo unika :(

mada27 - 2011-01-15, 12:17

Landis, czytałam wczoraj Twój stary wątek. I mam jeden tylko wniosek - nie zażegnasz tego kryzysu dopóki nie staniesz się bardziej stanowcza i wymagająca wobec męża.

Co chwile są tam takie sytuacje, że już coś zaczyna się poprawiać, on się minimalnie postara lub nawet nie, i Ty momentalnie przystajesz na to co on chce i w jakiej formie.
Chociażby przed chwilą opisana sytuacja z zaniechaniem chodzenia do psychologa.
Dlaczego jak on zrezygnował Ty również rezygnujesz?? To są za powżne sprawy, żeby tak ulegać jakby nie było złemu. Bo dobre w tych decyzjach, które mąż na Tobie "wymusił" nic nie jest (przynajmniej nie zauważyłam).

nałóg - 2011-01-15, 16:18

Landis..........ja znowu(jak pewnie mi zwróci uwagę J23 lub ktos inny)zrobie analogię do dysfunkcji czy uzależneinia,nałogu..........
Alkoholik trzeżwiejący 12 lat ....spotykaliśmy się na mityngach dość często........... ostanio bardzo rzadko lub wcale.
2 tygodnie temu spotkałem go............... zapił......jechał samochodem(2,6 promila) .stracił prawo jazdy,wywalili go z pracy,ma sąd na karku i wyrok.Na szczęście namierzyli go po około 600 m od ruszenia samochodem.
Pytam:Arek??/chodziłeś na mityngi??-wiesz ...tak nie miałem czasu.... praca,jakieś zajęcia w domu.
A modliłeś sie by nie zapić???
-eeee nie.
A znasz telefony do innych AA,znasz telefony do terpauty,mityngi................

-.......................... no tak,zaniedbałem i zapiłem.

Landis............... zdrada jest dysfunkcją ,kryzys jest sygnałęm że cos jest nei tak w organizmie jakim jest małżeństwo i rodzina.
Nie wyleczone ,a tylko zaleczone wraca.
A nawet wyleczone wymaga kontroli okresowej.

Mada pisze Ci o stanowczości wobec męża...........Ja napiszę inaczej:bądż konsekwentna najpierw wobec siebie,kochaj siebie twardą i mądrą miłością.
Na siebie masz wpływ.

landis85 - 2011-01-15, 16:26

zmobilizowaliście mnie do telefonu pani od terapii
zadzwoniłam i omówiłam się na przyszły tydzień, szok, bo wcześniej czekałam aż 2 miesiące a i tak wizyta ubłagana była

jadę sama, bez męża, nawet mu nie mówiłam, najpierw muszę sama uporządkować swoje myśli

kinga2 - 2011-01-15, 16:44

landis85 napisał/a:
jadę sama, bez męża, nawet mu nie mówiłam, najpierw muszę sama uporządkować swoje myśli

Wspaniale,że podjęłaś decyzje, a Bóg Ci to ułatwił szybkim terminem.
Zaufaj bardziej sobie i swojemu sercu, ono bardzo wyraźnie sygnalizuje swoje potrzeby. Uporządkuj powoli sprawy duchowe, emocjonalne i cielesne, a na wiele problemów dostrzeżesz rozwiązanie. Niech Ci Bóg błogosławi.

landis85 - 2011-01-15, 18:27

dzieki Kinga

ciagle jednak zly przypomina mi o sobie, zauwazylam ze maz dodal kochanke do znajomych :-/
juz mialam ochote zrobic cos czego pozniej bym zalowala, ale powstrzymalam sie
skonczylo sie na placzu :(

mam pytanie jeszcze jedno
znacie jakies ksiazki ktore moglby okazac sie dla mnie pomocne?
odnoscnie mojej slabej woli, glownie niestanowczości ?
ksiazke odnosnie stawiania granic polecana tutaj juz mam (taka czarno-biala okladka) ale powiem szczerze ze malo co z niej zrozumialam

kinga2 - 2011-01-15, 18:43

landis85 napisał/a:
mam pytanie jeszcze jedno
znacie jakies ksiazki ktore moglby okazac sie dla mnie pomocne?
odnoscnie mojej slabej woli, glownie niestanowczości ?

wrzuć do wyszukiwarki hasło:
"stawianie granic" i poczytaj. Zwróć uwagę na wypowiedzi psychologów z portalu o depresjach-ciekawe spostrzeżenia np. http://www.leki.fora.pl/5...ranic,6785.html
Do wykorzystania od zaraz wszystkie porady z zakresu wychowania dzieci-potraktuj siebie jak dziecko, które potrzebuje wychowania od 0. Wtedy łatwym i prostym językiem nauczysz się docierać nie tylko do siebie, ale i do otoczenia.
Poradnik Jak mówić,żeby dzieci słuchały itd, też byłby niezły. To nie do końca poradniki jakich się spodziewasz, ale bedą pomocne.

Najpierw jednak zadbaj o swoją depresyjną część osobowości, bo przez nią bedzie Ci trudno przyswajać treści z porad-tak działa depresja-ogranicza zrozumienie i uczenie się. :cry: Jakby usztywnia umysł.

mada27 - 2011-01-15, 19:05

A ja Ci chciałam polecić taką książkę: http://www.vocatio.com.pl...wienia+nie.html
Tytuł ma treochę głupi, ale naprawde jest dobra i bardzo fajnie napisana

Landis, jesteś bardzo ciepłą i dobrą osobą i wierze, ze z pomocą Pana Boga, jak włożysz troche pracy to uda Ci się wyprowadzić siebie na prostą i swojego męża nicponia (chociaż on ma bardzo dużo nagrabione, i jeszcze ani razu za nic nie oberwał... to tak na marginesie;)

bywalec - 2011-01-15, 20:28

landis85 napisał/a:
mam pytanie jeszcze jedno
znacie jakies ksiazki ktore moglby okazac sie dla mnie pomocne?
odnoscnie mojej slabej woli, glownie niestanowczości ?
ksiazke odnosnie stawiania granic polecana tutaj juz mam (taka czarno-biala okladka) ale powiem szczerze ze malo co z niej zrozumialam



Stawiać granice to ty potrafisz, tylko z jakiś powodów nie potrafisz ich BRONIĆ!!!
czytaj poradniki, artykuły z zakresu asertywności, fajnie napisany artykuł na początek troche rozwieje niejasności. Dalej to już praca z psychoteraupeuta nad soba. Do czasu spotkania z psychologiem rozważaj z czym masz problem w momencie bronienia swoich granic, określania swoich potrzeb, ich wyrażania i jakie emocje toba wtedy targają, łatwiej będzie pracować nad zmianą zachowań na prawidłowe.

...."Swego czasu asertywność była hasłem, które można by określić jako “trendy”. Mówiło się dużo o byciu asertywnym, a treningi asertywności były niezwykle popularne. Każdy chciał się nauczyć mówić “nie”. Pop-psychologia uprościła trochę to zagadnienie i ludzie zaczęli wierzyć, że asertywność to umiejętność mówienia “nie” w każdych okolicznościach. A sprawa jest trochę bardziej złożona.

Asertywność to tak naprawdę zdolność związana z umiejętnością stawiania granic, zdawaniem sobie sprawy z praw swoich i innych ludzi. Asertywność to także wyrażanie szacunku wobec potrzeb, zarówno swoich jak i osób, z którymi się stykamy.

Nasze granice, czyli to, co nas psychologicznie oddziela od innych ludzi i określa kim jesteśmy, mogą wyglądać bardzo różnie. Są osoby, które mają całkowicie otwarte granice i wpuszczają wszystko i wszystkich. O nich zwykło się mówić, że nie są asertywne, bo nie potrafią nikomu odmówić. Zgadza się, w tym przypadku osoba nie ma szans na obronę samej siebie i nie kontroluje tego co do niej przychodzi. Na drugim krańcu mamy ludzi, których granice są całkowicie zamknięte, nie dopuszczają do siebie nikogo ani niczego. Z pozoru nie mają problemu z odmową, ale często stosują wykręty i wymówki, nie wchodząc w bezpośrednią komunikację lub stają się agresywne. Jeśli oglądaliście film “Jestem na tak” (“Yes man”), to główny bohater przechodzi drogę od totalnego zamknięcia do całkowitego otwarcia. W efekcie widzimy, że ani jedna ani druga skrajność nie jest dobra.

Dobre granice, to granice elastyczne, które świadomie dostosowujemy odpowiednio do sytuacji, naszego samopoczucia, woli, chęci. Możemy się zamknąć przed czymś, co uważamy za niebezpieczne, albo na co nie mamy akurat ochoty. Możemy otworzyć się na coś, co nas ciekawi albo czego potrzebujemy. Ważna jest świadomość, że możemy sami podejmować decyzje z tym związane. Co więcej, mamy prawo komunikować się na ten temat z resztą świata. Osoby, które mają kłopot z asertywnością często chcą odmówić, ale nie potrafią zrobić tego wprost. Zjada je poczucie winy, że powinny inaczej albo, że nie mogą ranić innych osób swoją odmową. Dlatego brak asertywności często związany jest z niskim poczuciem wartości i dużą potrzebą akceptacji przez innych.

Nataniel Braden, psycholog zajmujący się samooceną, asertywność definiuje jako “szanowanie własnych pragnień, potrzeb, wartości i poszukiwanie właściwych form wyrażania ich w życiu“. Mówi się też o pewnych “prawach asertywności”, których należy mieć świadomość przy asertywnej komunikacji. Herbert Fensterheim sfromułował kilka takich praw:

Masz prawo do wyrażania siebie, swoich opinii, potrzeb, uczuć – tak długo, dopóki nie ranisz innych.
Masz prawo do wyrażania siebie, nawet jeśli rani to kogoś innego – dopóki Twoje intencje nie są agresywne.
Masz prawo do dysponowania swoim ciałem, czasem i własnością, jeśli to, co robisz jest dobre dla innych.
Masz prawo do przedstawiania innym swoich próśb – dopóki uznajesz, że oni mają prawo odmówić.
Są sytuacje, w których kwestia praw poszczególnych osób nie jest jasna. Zawsze jednak masz prawo do przedyskutowania tej sytuacji z drugą osobą.
Masz prawo do korzystania ze swoich praw.
Jak widać, asertywność opiera się między innymi na otwartej komunikacji. Jeśli nie podoba ci się to, co robi/mówi druga osoba, jeśli czujesz się zraniony, wyrazem szacunku dla ciebie i dla niej będzie otwarte powiedzenie o swoich uczuciach. Chowanie się, ściemnianie, czy przemilczenie sprawy sprawia, że osoba zraniona gorzknieje i raczej nie ma wewnętrznego spokoju, a osoba raniąca może nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, co robi. Jak możemy inaczej zmieniać swoje zachowanie, niż poprzez branie pod uwagę informacji zwrotnych od innych ludzi? A jak możemy zmieniać cokolwiek, jeśli informacji zwrotnej jest brak?

Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że czasem trudno jest o “komunikację wprost”. Na przeszkodzie mogą stawać różne rzeczy. Czasem nikt nas najzwyczajniej tego nie nauczył i nie mamy odpowiednich wzorców. Czasem boimy się opinii czy reakcji drugiej osoby. Czasem czujemy się źle i nie mamy ochoty z nikim gadać, a tym bardziej otwarcie. Jednak każdy krok przekraczający własne bariery owocuje nowymi, wartościowymi doświadczeniami. Później okazuje się, że warto jest wyrażać swoje potrzeb i emocje, bo to wzbogaca nasze życie i relacje z innymi. Może też się okazać, że otoczenie nie jest przyzwyczajone do nowego sposobu komunikacji (“Zawsze był taki cichy, spokojny i uprzejmy, a teraz coś takiego z niego wyłazi”) i reaguje w niezbyt przyjemny sposób. Cóż, czasem trzeba to przełknąć, bo w końcu każdy ma prawo do własnej reakcji. A my mamy prawo do wyrażania siebie, bez względu na to, co myślą na ten temat inni. Jeśli nie mylimy asertywności z agresją lub nadmiernym bronieniem się, wszystko ostatecznie powinno być ok. Poza tym, co to za otoczenie, które nie respektuje naszych praw? Może trzeba coś zmienić.

Chciałam jeszcze wspomnieć o pewnej technice, którą jak zauważyłam w mojej pracy warsztatowej, często stosują kobiety, uznając, że jest to zachowanie asertywne. Chodzi mi o stosowanie uników i wycofywanie się “dla świętego spokoju”. Wracamy do kwestii informacji zwrotnej. Jeśli ktoś przekracza naszą granicę, a my robimy coś “na odczepnego”, nie informując jasno, że nie życzymy sobie takiego traktowania, osoba ta uznaje (nawet nieświadomie), że jej strategia jest skuteczna. I będzie tak nadal robić. Stawianie granic polega na aktywnym działaniu, uniki nie są efektywne. Z drugiej strony, ostatecznym barometrem jest nasze samopoczucie. Czasem coś nas po prostu nie obchodzi i “spływa jak po kaczce”, wtedy zignorowanie czyjegoś ataku jest spójne z naszą postawą i w efekcie staje się postawieniem granicy.

Zdarza się czasem tak, że gdy już zbierzemy się w sobie (ja tak czasem mam), to pod wpływem emocji, przejęcia całą sytuacją i solennych obietnic, że będziemy bronić swoich praw, zamiast komunikatu asertywnego, czyli pełnego szacunku, wychodzi ostre “grrrrr”… Ale asertywność, jak każda inna zdolność, wymaga treningu. Uważam, że jeśli ktoś zawsze dawał sobą pomiatać i nagle zaczyna się bronić, nawet w złości i agresywnie, to jest to pierwszy krok w dobrym kierunku. Zresztą, przeżywana złość i gniew często są wewnętrzną informacją, że ktoś przekroczył nasze granice. Czasem trzeba je ujawnić, dobrze się im przyjrzeć i zdać sobie sprawę z tego, co się stało. Kontakt z emocjami jest podstawą dobrych i zdrowych relacji z innymi i z samym sobą.

Asertywność to tak naprawdę tylko jakieś hasło. Po rozmowie z moją znajomą, doszłam do wniosku, czym przyznaję jej rację, że tak naprawdę chodzi o słuchanie siebie, swojego wewnętrznego głosu i podążanie za nim. Do tego trzeba dołożyć uważne słuchanie głosów i potrzeb innych i nasze działania niejako z natury stają się asertywne. I uczenie się asertywności jako zestawu pewnych zachowań ma swoje ograniczenia, bo może się okazać, że są wewnątrz nas części, które się z tymi zachowaniami nie zgadzają. Wtedy trzeba się im przyjrzeć i porządkować sprawy od wewnątrz. Z drugiej strony, czasem wiemy, że nasze zachowanie nie jest spójne z wewnętrznym poczuciem, ale nie wiemy jak można zachować się inaczej. Wtedy wsparcie z zewnątrz i trening zachowania może być bardzo przydatny. Czyli tak naprawdę zmiana powinna zachodzić dwutorowo – na poziomie świadomości wewnętrznej i na poziomie zewnętrznych zachowań.

Podsumowując, co nam daje asertywność, czyli działanie spójne ze swoimi własnymi potrzebami? Przede wszystkim więcej luzu psychicznego, czyli redukuje stres związany z relacjami z innym ludźmi. Nie musimy już walczyć, tylko w jasny sposób stawiamy swoje granice. Nie musimy czuć się podle, bo znowu ktoś nas wykorzystał, tylko potrafimy zadbać o siebie i swoje samopoczucie. Komunikujemy się otwarcie i konflikty zamiast eskalować, są rozwiązywane na najwcześniejszych etapach. Jest mniej nieporozumień i błędnego widzenia rzeczywistości. Inni ludzie nie muszą zgadywać co czujemy i wiedzą jak się w stosunku do nas zachować. Czujemy się szanowani i mamy szacunek dla innych, co zawsze przynosi wiele radości w kontaktach międzyludzkich...."

marzena0711 - 2011-01-16, 19:52

landis85 napisał/a:
ciagle jednak zly przypomina mi o sobie, zauwazylam ze maz dodal kochanke do znajomych


A mój własnie mnie wyrzucił ze swoich znajomych.Nie zna mnie :-/
landis85, pamiętam o Tobie w modlitwie

nałóg - 2011-01-17, 08:26

Landis.........Anzelm Grun napisał książkę o duchowym podłożu depresji.Polecam(nie pmiętam tytułu)
kinga2 - 2011-01-17, 15:29

Cytat:
Anzelm Grun napisał książkę o duchowym podłożu depresji.Polecam(nie pmiętam tytułu)


Jak Przezwyciężać Smutek Życia? Duchowe Spojrzenie na Depresję .
Anzelm Grun
http://www.empik.com/jak-...40088,ksiazka-p

nałóg - 2011-01-17, 15:45

Dzięki Kinga.O tym pisałem.
landis85 - 2011-01-17, 16:23

dzis siedze chora :( z goraczka

tak sobie lezalam i myslalam o tym naszym "a bylo tak pieknie"
i zastanawiam sie czy aby napewno bylo tak pieknie?
w koncu blokady wszedzie jak byly tak byly i wyjazdy nocne z kolega wakalerem tez sie nie zmienily
w sumie moj maz nie skorzystal z niczego co zaproponowala mu terapeutka,
a teraz wiem czemu maz nie chcial dalej jezdzic, bo terapeutka byla za tym zeby blokad nie bylo, zeby wyjscia byly wspolne i moze bal sie ze mi podpowie co zrobic w razie gdyby maz prowadzil dalej swoje zycie i nie doszloby dzis do tego wszystkiego?

kazdy rozumny czlowiek napewno powiedzialby mi ze tylko ja bylam tak slepa i mimo tylu klamstw dalej wierzylam slepo mezowi i dalam sie zwiesc, a moj maz po tylu porazkach i moich odkryciach moze doszedl do perfekcji w ukrywaniu podwojnego zycia.

czuje cala soba ze postawil na " pogada, poplacze i przejdzie-jak zawsze-zero konsekwencji"
nawet specjalnie nie stara sie, w sobote wyszlam z kolezanka do pubu i uslyszalam ze w nst sobote moge pomarzyc o wyjsciu bo to kolej na jego wyjscie :-/
ale moze tak odreagowuje zazdrosc-bo ostatnio stal sie bardziej zazdrosny i potrafil wyrwac mi telefon zeby sprawdzic kto pisze

w srode terapeutka a w czwartek radca prawny, poniewazpowaznie zastanawiam sie nad separacja-ale nikomu o niej nie mowie oraz mieszkaniu osobno
z drugiej strony mam wyrzuty sumienia, bo moze faktycznie maz sie wtedy zmienil, zrobilismy male kroki na przod, czasami poszedl z nami do kosciola, zaczal czytac dzieciom biblie dla najmlodszych , a i gdzies czytalam ze nie mozna odtracac malzonka ktory sam nie chce odejsc

ale gdzie tu w takim razie konsekwencje?
tylko ja placilam wielkim cierpieniem, bolem, placzem i peknietym sercem, oraz nasze dzieci


ksiazka juz zamowiona :)
na ATYLLA znalazlam

witkawitka - 2011-01-17, 22:19

witaj
niesamowicie poruszyla mnie twoja historia
czytalam ja 2 dni musze przyznac zaniedbujac swje obowiezki w tym i male dziecko ale nie moglam sie powstrzymac.
jestem wstrzasnieta
moze troche o sobie. jestem 10 lat starsza od ciebie mam 4 letnie dzicko ktore praktycznie wychowalam sama . jestem po rozwodzie.
tak wiele chchialabym ci napisac ze az nie moge uporzadkowac swoich mysli.
jak ciebie czytalam to wiedzilam siebie z przed kilkunastu miesiecy , no moze lat.
choc moj byly mąz nigdy mnie nie zdradzil (tak sadze), nigdy nie bylo zadnych panienek problem dotyczyl czego innego.i wiesz ja tez znaosilam , wierzylam az pewnego razu doszlam do sciany ze nie dalo sie juz wytrzymac, choc mysle ze trwalo to krotko.
wiesz ja poszalm na terapie i robilm wszystko co mi tam mowili i pisalam na forum i robilam wszystko w ciemno choc uwazalam po mojemu inaczej.ale wiesz jak sie jest w srodku to sie nie widzi , z boku to lepiej wyglada.
jak czytalam to co napisalas to mi rece opadly jak mozna siebie tak nie kochac, jak mozna to robic dzieciom, cudownym dzieciom , ktore nie maja ojca (przepraszam za dosadnosc) to jeszcze ich matka zajmuje sie pierdolami czytac ich ojcem a nie nimi.
wiesz mi ktos powiedzil ze rodzina to 2 osoby wiec matka i 1 dziecko to rodzina i u mnie jest taka rodzina , a u ciebie jest duza rodzina bo matka i 2 dzieci.
moze na pewne rzeczy potrzeba czasu i ja po jakims czasie wiele rzeczy zrozumialam, ale taka sytuacja jak jest u was zle wplywa na rozwoj dzieci.
i uwazam ze trzeba zrobic wszystko zeby ratowac malzenstwo , ale musza chchiec 2 strony.
a u ciebie sory ale chce 1 strona. twoj mąz ewidentnie nie chche ratowac malzenstwa i mu na nim nie zalezy.
wiesz ktos wczesniej napisal ze on jest uzalezniony wedlug mnie tez tak uwazam moze nie od sexu ale od randek i nowych panienek i jestem przekonana ze sex tex tam jest. dowod masz dziecko.i jesli nie pojdzie na terapie ale tak szczerze to nic nie bedzie z tego, a to ze poszedl do kosciola czy pojechal na rekolekcje to uglaskanie ciebie.
prawie wogole nie pizesz o sobie a juz najmniej o dzieciach co robily, w co sie bawily cala swoja energie i sily oddajesz mezowi , ktory tego nie docenia.
wiesz moj byly maz tez by wrocil do mnie w kazdej chwili , ale na zasadzie ze robi tak jak wczesniej jest hazardzista. moze poprawa na jakis czas wiesz kiedys wytrzymal nawet rok chcodzil na terapie ale nie bylo to szczere udawal zeby moc do mnie wrocic.
i nie jestes jedyna uwilkana w taki dziwny uklad .. ja tez tkwilam pomimo, że maz mnie oklamywal i zwodzil na szczescie nie dlugo. i wiesz co ja moglam odejsc w kazdej chwili bo moja sytuacja finanasowa byla bardzo dobra.a tego nie zrobilam.
uwazam ze pierwsze co powinnas zrobic to wystapic do sadu o alimenty na siebie i na dzieci , ta sprawa jest bezplatna. calkowiecie.
i nie mam znaczenia ze ma maly dochod w sadzie wiedza ze wszyscy ludzie bedacy na dzielalnosci godpodarczej wpisuja najmniejszy dochody. biora po uwage mozliwosci zarobkowe pana. poza tym jesli przedstawisz ze pomimo niepracowania twoj maz splacal 2 kredyty i wydawal 1000 zl na samochgo , utrzymanie domu i inne wydatki to nikt mu nie uwierzy , że ma takie male dochody.
ktos znajmy otrzymal alimenty 1800 zł w podobnej sytuacjoi jak twoja.
nie chce ocenoiac twojego meza , ale jemu jest bardzo wygodnie z toba i dobrze, dlatego nie chche nic zmienic , ale wiesz co jak zobaczy ze zaczynasz robic cos na papaierze i przez sad nieco usunie mu sie grunt spod nog
poza tym teraz masz dostep do konta bo jestes mu ulegla a gwarantuje ci ze jezeli zaczniesz sie stawic ograniczy ci to . zobaczysz.
pozdrawiam i zycze powodzenia
czasami rozstanie to jedyne wyjscie i nie anmawiam do tego , ale widac ze on nie chche sie zmienic.

mada27 - 2011-01-17, 22:54

Ja też mam wrażenie, że Twój mąz bardzo Tobą manipuluje.
I Witka bardzo słusznie zauważyła, że dzieci w takim układzie bardzo cierpią. Chociaż małe jeszcze są.
Nie zgodze się tylko z Witką w tym ze rodzina to matka i dziecko. Mąż to też rodzina.
Ale jeśli mu na tej rodzinie nie zależy, to nie wolno pozwalać, żeby ją niszczył. I z pozostałych członków rodziny, to Ty jesteś dorosła, i tylko Ty możesz i masz obowiązek ją chronić.

landis85 - 2011-01-18, 11:08

dzis czuje sie juz lepiej i napewno pojade do terapeutki

gdybym miala pewnosc ze maz oszukiwal mnie nadal to nie wahalabym sie nad separacja i wyprowadzka

ale u nas jest tak ze maz mimo ze duzo zarabia to jeszcze wiecej wydaje, ja niestety nie mam mozliwosci sprawdzenia ile dostanie, bo przewaznie pieniadze za prace dostaje do reki, o tym ile wydaje dowiaduje sie kiedy przychodza rachunki...
szczerze to nie wiem jak postepowac, bo spokojna rozmowa czy krzyk i grozba nic nie daly

mnie wychowala praktycznie mama, moj tata od kiedy skonczylam 6 lat do mojej pelnoletnosci jezdzil do pracy za granice, widywalam do 2-3 dni w miesiacu a caly miesiac w grudniu
w sumie do teraz jezdzi, ale przyjezdza juz na dluzej -np 2 tygodnie

mimo to bardzo kochaja sie z moja mama i pamietam ze kiedy byl zawsze wspolnie odmawialismy rozaniec wieczorami
nie pamietam klotni miedzy nimi
a sama mam takie malzenstwo i nie wiem jak postepowac :(

nie wiem co dalej, zostawiam wszystko w rekach Boga, ja moge zajac sie tylko soba

witkawitka - 2011-01-18, 21:15

mada ja nie mialam na mysli ze maz to nie rodzina wrecz przeciwnie. chodzilo mi o to ze 2 osoby to rodzina np kobieta i mezczyzna, kobieta i dizecko , mezczyzna i dziecko poprostu min. 2 osoby. u landis jest ona i sa dzieci i to jest rodzina bo na dzien dzisiejszy maz odstaje.
bardzo ladnie napisalas ze ona z tej pozostalej 3 jest dorosla i jej obowiazkiem jest zapewnic dzieciom poczucie bezpieczenstwa.
landis wydaje mi sie ze wiem dlaczego tak zachowujesz sie wobec meza tzn pozwalasz mu na wszystko naprwde na wszystko.
twoja matka byla jest bardzo dobra dla ojca i ty tez taka jestes dla meza bo wynioslas to z domu , tylko roznica jest w waszych mezasch twoj ojciec to docenia i szanuje twoja matke pomimo ze byl daleko od rodziny i mogl wiele jednak tego nie zrobil.
twoj maz cie nie szanuje.a ty zachowujesz sie wobec niego jakby byl wspanialym facetem . obudz sie on taki nie jest. nie uzalaj sie nad soba to nic nie da trzeba zakasac rekawy i brac sie do roboty w nowej sytuacji.bo juz wiesz ze oni cudownym mezem ani ojcem nie jest.stosuje wobec ciebie przemoc psychiczna, to ze cie oprzytula i mowi mile rzeczy a na 2 dzien sie wyprowadza albo jedzie pojezdzic z jakas laska.
i daleka jestem tu do namawiania cie do rozwodu zucania meza i szukanie 2 wspanialego faceta.
nie to nie tak.
spojrz prawdzie w oczy powinnas zakonczyc na dzien dzisiejszy ten zwiazek i poiweidziec mezowi ze nie pozwolisz na to zeby twoj wlasny maz cie nie szanowal i tak upokazal. zaznaczajac ze jesli zachce byc prawdziwym mezem i ojcem moze byc z wami.
ale nie ze on powie ze spelnie twoje warunki tylko przez jakis czas ma ci pokazac ze on je spelnil nap poł roku , rok nie mieszkajc z wami.
piszesz ze wszystko powierzysz bogu ok fajnie . ja ci powiem madra rzecz "modl sie tak jakby to zalezalo od boga i rob tak jakby to zalezalo od ciebie"
jesli nic n ie bedziesz robic to nic sie nie zdarzy ty czekasz na cud.
nie jestem od tego zeby ci mowic co masz robic.
ale powiem ci co ja bym zrobila na twoim mmiejscu.
wiec przeprowadzilabym sie do rodzicow z dizecmi wystapila o separacje i koniecznie o alimenty dla siebie idzieci. wyznaczyla mu godziny spotkan z dziecmi. nie z toba . i wtedy poczekala. bo to co jest teraz to chche ci powiedziec ze jemu jest wspaniale , lepiej byc nie moze. jak poczynisz radykalne kroki tylko pamietaj nie mozesz sie cofnac . jak sie nie zmieni nic w ciagu pol roku tzn ze mu nie zalezy i szkoda czasu na czekanie na niego.
i pamietaj skup sie na dzieciach . one cie potrzebuja.
a jeszcze jedno.
kiedys spotkalam sie kilka razy z facetem poznanym na czacie i wiesz co ci powiem facet mial tak pogamtwane zycie ze szok byla zona z dzieckiem, byla dizewczyna w ciazy , i wiesz co oszukiwal mnie niesamowicie , opowiadal ze to nie jego dzieci, wiesz ze to one byly zle i nawet uwierzylam, nawet jego matka nadskakaiwala mi jak bywalam u niego. a iwesz byl cudowny no facet jak marzenie, ale dosc szubko go rozgdyzlam po kilku spotkaniach, a dla mojego dziecka byl cudowny a swoich dzieci sie wypieral.
pisze ci to dlatego ze wydaje mi sie ze twoj maz na podobnej zasadzei dziela. łapie te dziwczyna bo je sciemna i udaje a jak wychodzi na jak rzucaj go.
ja wierzylam owemu panu dopuki nie porozmawialam przypadkeim z jego byla zona i dowiedzilam sie bardzo ciekawych rzeczy.
pozdrawim dzialaj działaj
wierze ze ci sie uda na poczatku bedzie bolalao , ale tylko tak masz szanse na jasna sytuacje skoro cie kocha naprawde zrobi to dla ciebie , jesl;i nie trudno.
nie jestes jedyna ktora myslala ze jak wyjdzie za maz to juz bedzie tylko sielanka ja tez tak myslalam juz nie mysle.
wiesz i pozwolilabym i teraz mojemu bylemu mezowi na powrot ale gdyby chghcuial sie zemnienic alew wiem ze on nie chche, dzies bym pozwolila ale czy jutro nie wiem.
zyje mie sie duzo lepiej, juz sie nie moptam co mamma zrobic a nbauczyla mnie tego w duzym stopniu terapia i ty na nia idz tylko tak szczerze i systematycznie i nie wymiguj sie ze nie masz czasu , ja chodzilam na nia jak dizecko milalo 9 miesiecy.pappapa

nałóg - 2011-01-19, 08:12

witkawitka napisał/a:
nie jestem od tego zeby ci mowic co masz robic.


I dobrze.Możesz sie podzielić swoim doświadczeniem.Tylko
witkawitka napisał/a:
ale powiem ci co ja bym zrobila na twoim mmiejscu


A czy to pisałaś niżej zrobiłaś u siebie?.
Witka.............. Ty masz swoje buty,a Landis swoje.Każda chodzi w swoich.
Bo czy Landis ma te z,tak jak Ty, spotykać sie z innym facetem z czata?nawet bez "konsumpcji" ale spotykać?zabierać do jego matki swoje dzieci?

Czytając wprost to co piszesz można odczytać radę jaką dajesz Landis: pospotykaj się z jakimś facetem .......wtedy zobaczysz jacy to dranie i obłudnicy

Witka.............. dobrymi radami ............
A ta o terapi jest dobra,tylko są różne terapie.Są takie gdzie podstawą są tzw."prawa".
I po takiej terapi to zwykle jest natężenie kryzysu.


Landis............ Pogody Ducha

bywalec - 2011-01-19, 09:15

nałóg napisał/a:
A ta o terapi jest dobra,tylko są różne terapie.Są takie gdzie podstawą są tzw."prawa".
I po takiej terapi to zwykle jest natężenie kryzysu.



tak masz racje, są różne terapie bo ludzie mają różne problemy, czasami najważniejsze jest nauczenie człowieka właśnie
dbania o swoje prawa, uzmysłowienia mu, że w ogóle je ma i nauczyc odpowiednio z nich korzystać, bez używania w egzekwowaniu ich przemocy, agresji.
Wiele osób bowiem jest uległa nie potrafi sama zadbać o swoje prawa, bądź nie wie, że w ogóle ma prawa co gorsze czuje sie winna gdy z nich korzysta, nawet myśli o nich... bo wydaje im sie, że to egoizm, że samolubstwo.
Korzystania ze swoich praw bez poczucia winy, bez agresji jest wielką sztuką, której nie posiada wiele osób, a której dla dobra prawidłowej komunikacji i zdrowej relacji z innymi musi sie taka osoba nauczyc.

NORBERT - 2011-01-19, 10:13

nałóg napisał/a:
A ta o terapi jest dobra,tylko są różne terapie.Są takie gdzie podstawą są tzw."prawa".
I po takiej terapi to zwykle jest natężenie kryzysu.


bywalec a ja podtrzymuje to co napisał nałóg..poniewaz nieodpowiednia terapia nieraz przyniesie więcej zła niz dobra



a co do tego

bywalec napisał/a:
są różne terapie bo ludzie mają różne problemy, czasami najważniejsze jest nauczenie człowieka właśnie
dbania o swoje prawa, uzmysłowienia mu, że w ogóle je ma i nauczyc odpowiednio z nich korzystać, bez używania w egzekwowaniu ich przemocy, agresji.


hmmmmmm????

poznanie zbyt wielu praw...a potem prawie fanatystyczne wdrożenie ich w zycie ...nieraz bywa tez zgubne.......

a czemu ?????
bo często okreslanie tylko własnych praw...wskazywanie tylko praw drugiemu wobec siebie.......

prowadzi czesto póżniej do działan zwanych - agresja bierną.........

dlatego asertywności......terapi szczególnie właśnie tych uczących praw ...trzeba uczyć sie z głowa

...by jak mówią młodzi nie przegiąc w drugą stronę..........

bo może byc i tak że nagle ????..........

z potulnego baranka staniemy się wilkiem :-P :-P

pozdrawiam

landis85 - 2011-01-19, 10:48

witajcie

co do mojej terapeutki to jest to pani ktora wspolpracuje z malzenstwem Grzybowskich (nie wiem czy dobrze odmienilam)-to oni polecili mi ta pania

dziekuje za wszystkie wpisy w moim temacie

wczoraj rozmowialam przez telefon z pania Aleksandra-terapeutka i dzisiejsze spotkanie jest przelozone na jutro

wczoraj takze dowiedzialam sie ze mojemu mezowi nie pasuje w tym dniu zostac z dziecmi (a ja jade 60 km w jedna strone na spotkanie z terapeutka, wiec to nie jest kwestia godziny) bo moj maz jest zaproszony na urodziny (nawet nie wiem do kogo) ktore odbeda sie w klubie a jedzie do miejscowosci gdzie poznal 3/4 swoich kochanek i rowniez tam mieszka tez pani z ktora ma dziecko , wczoraj zrobilo mi sie bardzo przykro ale nic nie powiedzialam
dzis jednak poczulam zlosc na siebie i na meza za to ze nie minal tydzien jak dowiedzialam sie o jego zdradach o dziecku a on juz jedzie w to samo miejsce sie bawic jakby nigdy nic
wiec napisalam mu sms-a :

"nie zabraniam Ci wyjazdu , nie jestes moja wlasnoscia i nie zalezy mi na tym zeby komus mowic co moze czy co wypada. Tylko nie ran mnie wiecej i nie mow mi o tym (o tych wyjazdach). Wyprowadz sie , mozesz nawet do (tu nazwa tej miejscowosci) zebys mial blizej, byle ja nie musiala o tym sluchac i nie musiala ogladac Cie strojacego sie w lazience do wyjazdu (w domu dla mnie tego nie robi). Bo dla mnie kazde Twoje wyjscie i Twoj wyjazd bedzie kojarzyl sie z jednym dzieki temu co robiles i nie zmienie zdania o tym"

moze troche bez skladu, ale mniej wiecej cos takiego bylo
nie jestem super zadowlona z siebie
ale czuje sie spokojniejsza, bo napisalam mu to co czuje kiedy slysze ze on jedzie sie bawic i nie pozostalam obojetna

oczywiscie nie licze na to ze moj maz wpadnie ze przydalaby sie nam terapia zeby pomoc mi przez to przejsc i jakis wysilek z jego strony zebym mogla zapomniec/pogodzic sie -chodzi mi o to zeby przestal jezdzic sam a ze mna zaczal (ale nie dlatego ze ja mu placze czy blagam go tylko zeby sam czul ze tak trzeba)- czulabym sie zdecydowanie lepiej
ale na to trzeba czasu i poki co ja musze sama ze soba zrobic "porzadek"

Satine - 2011-01-19, 11:23

landis85 napisał/a:
chodzi mi o to zeby przestal jezdzic sam a ze mna zaczal


Landis, naprawdę, ale naprawdę tylko o to Ci chodzi? Żeby z Tobą zaczął jeździć?

Jestem porażona powierzchownością - niestety także Twojego - spojrzenia na Wasze małżeństwo. Powierzchowność - wspólne chodzenie na imprezy, wspólne spędzanie czasu, wspólne mieszkanie - wszystko to powierzchnia jest, a głęboko ZEPSUCIE, smród, zło.

A ja myślałam, że chodzi o lojalność - ostatecznie na imprezy małżonek może chodzić sam - jeśli jest lojalny, nic to nie zaszkodzi, bo poza rozmową z kolegami i odprężeniem się, niczego głupiego nie zrobi.

A ja myślałam, że w małżeństwie chodzi o szacunek, o odpowiedzialność, a nie o wspólne chodzenie na imprezy.

Tam gdzieś dziecko w drodze z obca kobietą, a Tobie przeszkadza, że stroi się w łazience przed urodzinami, co dajesz mu do zrozumienia pisząc SMSA (!!! nigdy nie zrozumiem tej dziecinnej metody porozumiewania się w tak kluczowych sprawach)....piszesz, że Cię to rani...

Wiesz, gdzie on to ma? Powiedziałabym, ale nie chcę używać wulgaryzmów.

Facet Cię zdradza i nie przeszkadza mu to, że o tym wiesz, że czujesz, że Cię krzywdzi, a przejmie się, że rani Cię jego strojenie się przed randką?

Mąż po tym co zrobił, stawia Ci warunki, kiedy masz umawiać się z terapeutą, a kiedy nie, bo on ma imprezę.

Landis - ogarnij się. Może się tu narażę - ale wolałabym 100 razy bardziej mieszkać i żyć do końca życia SAMA z dziećmi, niż z kimś, kto tak bardzo ma mnie gdzieś, ktoś kto daje zły przykład moim dzieciom, z kimś, kto jest tak zepsuty, że nawet o tym wie, ale nic z tym nie robi.

Choćby dlatego, by dzieci tego nie widziały. Choćby dlatego, że to układ chory, z którego nikt cało nie wyjdzie. Wyjdź chociaż Ty i dzieci.

A zresztą - poczytaj swój stary wątek i te posty wielu ludzi, bo odnoszę wrażenie, że można w zasadzie zrobić kopiuj-wklej....

landis85 - 2011-01-19, 11:46

Satine mysle ze zle mnie zrozumialas
ja nie licze na to ze maz zacznie zabierac mnie na imprezy i juz bedzie wszystko cacy i "pieknie" jak dawniej bo problem zostal rozwiazany przez jezdzenie razem na imprezy

a co do strojenia to ja nie mialam na mysli tego jedynego przypadku ( urodziny) tylko calosc, zawsze tak robil i jego wyjazdy z tym mi sie kojarza (i nie tylko z tym jak wiecie juz) i nie odnioslam sie do tego jednego przypadku, tylko ogolu jego wyjazdow

bywalec - 2011-01-19, 12:28

NORBERT napisał/a:
często okreslanie tylko własnych praw...wskazywanie tylko praw drugiemu wobec siebie.......

prowadzi czesto póżniej do działan zwanych - agresja bierną.........

dlatego asertywności......terapi szczególnie właśnie tych uczących praw ...trzeba uczyć sie z głowa

...by jak mówią młodzi nie przegiąc w drugą stronę..........

bo może byc i tak że nagle ????..........

z potulnego baranka staniemy się wilkiem :-P :-P


mylisz się, baranek też zachowuje sie agresywnie,
agresywne zachowania są zarówno po stronie baranka jak i wilka,
Baranek staje się wilkiem kiedy emocje związane z poczuciem krzywdzenia przerastają go i odreagowuje, potem znów się wycofuje i powraca do zachowań uległych i
chowie sie w swojej skorupie niemocy...
Dlatego ważnym jest umiec wyrażać swoje prawa, być świadomym, że sie je ma i umiejętnie je bronić.
Landalis piszesz.. wczoraj zrobilo mi sie bardzo przykro ale nic nie powiedzialam ...dlaczego?
nic zatem dziwnego, że twoje zachowanie odreagowałaś.."dzis jednak poczulam zlosc na siebie i na meza za to ze nie minal tydzien jak dowiedzialam sie o jego zdradach o dziecku a on juz jedzie w to samo miejsce sie bawic jakby nigdy nic
wiec napisalam mu sms-a .."
wysłałaś komunikat jestem zła, nie podoba mi się to..
teraz tylko musisz przyjąc, iż on może postąpić inaczej, ty jednak wtedy musisz zgodnie z komunikatem jaki wysłałaś trzymac sie zwoich postanowień.
Inaczej sama pozwalasz, by mąż mógł postępować jak chce,
a masz komunikować chce i domagam się, przy jednoczesnym, pamiętaniu iż i tak postąpi według swojej woli.
Postaw jasny warunek tak by był czytelny dla męża, tz mógł wybrać bez manipulowania, a jednocześnie byćświadomym ryzyka i konsekwencji swoich zachowań...
Trzeba tylko...albo az tylko trzymać sie postanowień, bez patrzenia na lęki jakie wywołują w nas nasze prawa,

NORBERT - 2011-01-19, 12:46

bywalec napisał/a:
mylisz się, baranek też zachowuje sie agresywnie,
agresywne zachowania są zarówno po stronie baranka jak i wilka,
Baranek staje się wilkiem kiedy emocje związane z poczuciem krzywdzenia przerastają go i odreagowuje, potem znów się wycofuje i powraca do zachowań uległych i
chowie sie w swojej skorupie niemocy...
Dlatego ważnym jest umiec wyrażać swoje prawa, być świadomym, że sie je ma i umiejętnie je bronić.


hmmmmmmm.......... bywalec

skoro baranek staje sie agresyny ...to juz nie jest potulny(tak nawiasem) :-P :-P

...a według mnie problem jest nie w braku czy tez okresleniu praw.....

bo one mają tu znaczenie ale nie tak wielkie i wiodące......


jak ?????

no własnie sama wszak to napisałaś...emocje...


czyli własciwe ich przeżywanie....i właściwe odreagowanie




p.s i taki mały przykład


1. stanowcza postawa i głośne stwierdzenie ,,,,,,,

nie zgadzam się z tym co mówisz...bo mam takie prawo do tego abym sie nie zgadzał...




2. moje zdanie odmienne jest od twojego,ale z ciekawością Cię wysłucham.........


dwa przypadki ..i dwa rózne stany emocjonalne

1....zbudowany na prawie i granicy
2....podkreslający włąsne zdanie ,ale zarazem akceptacje drugiej strony

pozdrawiam

Jarosław - 2011-01-19, 12:54

No właśnie, który wariant wybrałby Pan Jezus? Raczej nigdy nikogo nie wysłuchiwał, nie targował się.
bywalec - 2011-01-19, 13:11

NORBERT napisał/a:
p.s i taki mały przykład


1. stanowcza postawa i głośne stwierdzenie ,,,,,,,

nie zgadzam się z tym co mówisz...bo mam takie prawo do tego abym sie nie zgadzał...




2. moje zdanie odmienne jest od twojego,ale z ciekawością Cię wysłucham.........


dwa przypadki ..i dwa rózne stany emocjonalne

1....zbudowany na prawie i granicy
2....podkreslający włąsne zdanie ,ale zarazem akceptacje drugiej strony


pierwszy przykład nie jest zły, zbędny jest tylko dopisek, interpretajca i tłumaczenie iż mam prawa. One są bez mówienia, i przypominania komuś o nich

1. stanowcza postawa i głośne stwierdzenie ,,,,,,, nie zgadzam się z tym co mówisz...

jasny klarowny komunikat, co mi sie podoba a dla drugiej strony, komunikat, jej sie to nie podoba, co z tym zrobi, problem juz po jego stronie i jak sie zachowa


bo mam takie prawo do tego abym sie nie zgadzał...

ten dopisek już jest niepotrzebny świadczy o tym iż czuje sie winna, iż czegoś sie domagam.. jak i jestem niepewna siebie... w samym stwierdzeniu doza agresji, nie musze nikomu mówić, iż mam prawo, ja mam je czuc, jeśli czuje sie niepewnie to podkreślam iż mam takie prawo, by druga osoba sie tego trzymała... a druga osoba i tak postąpi według własnej woli, bez względu na moje prawa

[ Dodano: 2011-01-19, 13:25 ]
NORBERT napisał/a:
hmmmmmmm.......... bywalec

skoro baranek staje sie agresyny ...to juz nie jest potulny(tak nawiasem) :-P :-P


Norbert piszesz
..." bo często okreslanie tylko własnych praw...wskazywanie tylko praw drugiemu wobec siebie.......

prowadzi czesto póżniej do działan zwanych - agresja bierną.........

dlatego asertywności......terapi szczególnie właśnie tych uczących praw ...trzeba uczyć sie z głowa

...by jak mówią młodzi nie przegiąc w drugą stronę..........

bo może byc i tak że nagle ????..........

z potulnego baranka staniemy się wilkiem :-P :-P
".......


prowadzi czesto póżniej do działan zwanych - agresja bierną.........

- stąd riposta, że zachowania takie są po obu stronach, by baranek nie czuł sie niewinny


i idąc dalej znów.. odpowiem bardziej zrozumiale, bo odniose sie do tego:
NORBERT napisał/a:
...a według mnie problem jest nie w braku czy tez okresleniu praw.....

bo one mają tu znaczenie ale nie tak wielkie i wiodące......


jak ?????

no własnie sama wszak to napisałaś...emocje...


czyli własciwe ich przeżywanie....i właściwe odreagowanie



Norbert przecież emocje właśnie biorą sie z powodu np. problemu braki bądź określaniu praw, gdyby ich nie było osoba by nie miała emocji, bo i jakie zatem jak możesz pisac, że nie mają znaczenia...

NORBERT - 2011-01-19, 13:37

nie zrozumielismy sie bywalec. :-P :-P :-P

..zupełnie... :mrgreen:

ale oki przywołany do tablicy napisze tak....może dokładniej????

czemu odniosłem się do słów naloga????

ano proste ..........

bywa i tak że danie w graśc praw potulnemu barankowi ..spowoduje efekt wręcz odwrotny -nie świadomośc i wiedzę.....a jedynie odczucie
jak wreczenie karabinu i hasło idz i walcz.......

szczególnie jak baranek sam nieswiadom swoich braków


pozdrawiam ;-) ;-)

ale dzięki za wymiane zdań

mada27 - 2011-01-19, 13:43

Landis, rozważ to co napisała Satine. Nikt tu trafniej się nie wypowiedział.
bywalec - 2011-01-19, 13:45

NORBERT napisał/a:
ano proste ..........

bywa i tak że danie w graśc praw potulnemu barankowi ..spowoduje efekt wręcz odwrotny -nie świadomośc i wiedzę.....a jedynie odczucie
jak wreczenie karabinu i hasło idz i walcz.......

szczególnie jak baranek sam nieswiadom swoich braków


jak to piszesz ano proste... to chyba coś nie tak z radami... z terapią.... tego "baranka"
pozdrawiam

kinga2 - 2011-01-19, 14:38

Kochani, czy nie zastanowiło Was nigdy, czemu Jezus chodząc po ziemi nie pojednał ze sobą skłóconych małżonków, nie rozstrzygał ich kwestiii spornych, a przecież uzdrawiał , wskrzeszał i wypędzał Złe Duchy? Czemu miał odwagę podejść do teściowej Piotra, która leżała w gorączce, wziąć ją za rękę i podnieść, a nie "pokusił" o rozwiązanie konfliktów małżeńskich?
;-)

NORBERT - 2011-01-19, 14:45

kinga2 napisał/a:
Kochani, czy nie zastanowiło Was nigdy, czemu Jezus chodząc po ziemi nie pojednał ze sobą skłóconych małżonków, nie rozstrzygał ich kwestiii spornych, a przecież uzdrawiał , wskrzeszał i wypędzał Złe Duchy?


Zastanawiało Kingo....wiele razy i brak było rozwiązań...do czasu......

aż usłyszałem pierwszy raz opowieśc o słudze..Panu i uwiązanych koniach.....

i wtedy jak w bajce pomyłowy Dobromir.....

skakała mi kuleczka...skakała...i bachhhhhh


i wtedy dotarło

...żem Ja jest????

ręce Pana Boga..... ;-) ;-) ;-)

kinga2 - 2011-01-19, 14:52

Cytat:
...żem Ja jest????

ręce Pana Boga.....

:mrgreen:
A do tego trzeba pamiętać,że Bóg kocha obie strony konfliktu. :mrgreen:
Aby wydobyć z nas to co najlepsze , widocznie,uznał,że najlepiej się nie odzywać. :mrgreen: ( doskonały dyplomata :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: )
Cisza wzmaga kreatywność. :mrgreen: Zwłaszcza cisza wobec Tabernakulum. :-D

witkawitka - 2011-01-19, 20:11

landis ja tez mysle ze satine ujeła to bardzo trafnie.
i napewno nie namawiam cie na spotkanie z facetami z czatu wrecz przeciwnie i nie wszyscy faceci sa zli.
poza tym to teraz nie najwazniejsze.
najwazniejsza landis teraz to jestes ty i twoje cudowne dzieci, ktore potrzebuja ciebie.
to co ci podpowiedzilam to tylko po to zeby przerwac ten marazm w ktorym tkwisz. przeciez w twoim zyciu od jakeigos czasu nic sie nie zmienia. ty jestes taka sama tzn akceptujesz to co robi maz, co raz to nowej rzeczy dowiadujesz sie o nim i dalej nic. wysylasz mu informacje ze to akceptujesz i dajesz zgode ze maze tak robic dalej.
tupnij noga landis i powiedz dosc!!!!!!!!
no wiesz chyab ze cie sie taklie zycie podoba?
pozdrawiam.
napisalam to nie po to zeby cie krytykowac a powiedzec ci ze jestes cudowna kobiata , matka 2 dzieci, mloda, ktora ma cale zycie przed soba, ktora moze byc szczesliwa.

landis85 - 2011-01-20, 09:29

ja mysle ze Satine odniosla sie tak krytycznie poniewaz sadzi ze dziecko mojego meza sie dopiero urodzi- jak sama pisala ze jest w drodze -stad wniosek ze maz dalej robi to co robil
a ono ma juz 8 miesiecy i to bylo zanim maz wrocil do domu
nie chce tu nikogo usprawiedliwiac-ani swojej slepoty ani postepowania meza
prawda jest taka ze nie wiem czy byl wierny, czy tez nie mieszkajac tutaj, nie mam dowodow, faktem jest ze blokady wszedzie byly i wyjazdy jego nocne rowniez mimo ze terapeutka jasno dala nam do zrozumienia ze takie rzeczy nie powinny miec miejsca , poza tym ten czas wspominam milo, nawet bardzo -w sumie gdyby nie te blokady i wyjazdy bylby to najlepszy okres w naszym malzenstwie

dzis czeka mnie wizyta u terapeutki

a wyprowadzic sie to nie takie proste, bo z czego bede zyla?
zalozmy ze dostane nawet te tys alimentow na 2ke dzieci (co przy dlugach mojego meza bedzie chyba cudem) - za to zaplace wynajem i oplaty, nie zostanie nic, a za co zyc, za co studiowac i oplacic swoje studia ,przedszkola dla dzieci ?
ja nie mam jeszcze pracy, tu bardzo ciezko o prace ,dopiero czekam na 1 wyplate "kuroniowki" na szczescie nalezy mi sie te 100% czyli 742 zl
nie boje sie zyc skromniej i w o wiele mniejszym mieszkaniu a nawet na jednym pokoju z dziecmi, ale zal mi najbardziej dzieci, znowu wywrot do gory nogami ich zycia, Olek do dzis potrafi zapytac sie swojego taty czy wyjezdza na zawsze, albo czy jedzie do swojego mieszkania -on caly czas to pamieta, jest bardzo zwiazany z tata
mnie juz to przerasta :(
boje sie ze jak wyprowadze sie to nie dam sobie rady, tak nagle nowe miejsce zamieszkania, nowa praca, wszystko sama tak nagle i to jeszcze w dolku psychicznym- ale moze to ma byc recepta na rozwiazanie problemow , sama nie wiem co bedzie lepsze dla mnie i dzieci
licze ze dzis terapeutka mi troche pomoze podjac wlasciwa decyzje

nałóg - 2011-01-20, 09:38

Landis......a nie sądzisz ,że najlepsze dla Ciebie i dzieci będzie Twoja praca nad sobą??
Nad określeniem czego chcesz?czego pragnie Twoje serce?

Ważne są Wasze realcje................ Twoja postawa wobec faku ,że mąż ma pozamałżeńskie dziecko.

Czy zaakceptujesz to??

Danka 9 - 2011-01-20, 09:56

Witaj landis, pamietam Ciebie kibicowałam i nadal kibicuję
wymienilysmy się kiedys gadu i cieszyly mnie Twoje optymistyczne opisy, wygldało na to ze jest lepiej

i piszesz bylo lepiej, ale jak pisza tu mądrzy ludzie kryzys zaleczony wraca....


Cytat:
ale na to trzeba czasu i poki co ja musze sama ze soba zrobic "porzadek"

piszesz...i tak trzymaj kochana....

Cytat:
A zresztą - poczytaj swój stary wątek i te posty wielu ludzi, bo odnoszę wrażenie, że można w zasadzie zrobić kopiuj-wklej..
.. Satine napisala Ci....zgadzam się z nią
teraz doszła informacja dla Ciebie ktora wiele zmienia i jest wyzwaniem duzym....dziecko

i ze fakt ze zajmuja Cie inne wydawaloby sie drobniejsze rzeczy....o czym pisze Satine, swiadczy o tym ze trudno spojrzec prawdzie w oczy,

Cytat:
Twoja postawa wobec faku ,że mąż ma pozamałżeńskie dziecko.nałóg


Pamietam w modlitwie i
wierzę ze Pan Bog da Ci siłe i mądrośc by stawic czoła tym wyzwaniom.

juz duzo zrobiłas landis!

landis85 - 2011-01-20, 22:02

ja juz po wizycie
ustalilysmy ze najlepszym rozwiazaniem beda do wykonania od zaraz:
-badania
-rozdzielnosc majatkowa
-spisanie (tylko nie wiem gdzie takie cos sie robi) ze nie biore odpowiedzialnosci za dlugi meza zaciagniete bez mojej zgody
-separacja domowa nadal i najlepiej sadowa a najlepiej jakbym sie wyprowadzila
-nastawic sie ze maz bedzie chcial mna manipulowac, nie dac sie zwiesc na dwa mile slowka
-nie wdawac sie utarczki slowne, jezeli wiem ze klamie to nie "licytowac sie"
-miec nadzieje

terapeutka powiedziala ze to ciezki przypadek nalogu -nalogu od sexu i nalogu od romansow
ze najlepiej gdybym sie wyprowadzila i ze nawet jak M podejmie proby "leczenia" to taki calkowity powrot do stanu rownowagi moze trwac 2-3 lata
ciezko, ciezko mi, bo jestem mloda, perspektywa zycia samej i to w doslownym tego slowa znaczeniu przeraza mnie , no i nie wiadomo czy maz wogole bedzie chcial wyjsc z tego nalogu, czasami potrzebny jest silny wstrzas-tak powiedziala terapeutka

czas pokaze
Boze dopomoz.

mada27 - 2011-01-20, 22:38

Trudno się nie zgodzić z terap[eutką
Landis a kiedy następna wizyta?
Rozważ to wszystko co dzisiaj usłyszałaś na adoracji, i jeśli masz możliwość to idź na Msze o uzdrowienie wewnętrzne.

nałóg - 2011-01-21, 08:56

Rozdzielność majątkowa zabezpiecza Cie od długów powstających od dnia podpisania rozdzielności ale nie zabezpiecza majątku dotychczasowego wspólnego.
Pewniejszy jest do tego podział majątku .

Pogody Ducha

landis85 - 2011-01-21, 09:26

W małżeństwie nie ma podziału - jako takiego - majątku , można tego dokonać dopiero podczas rozwodu lub w nieokreślonym, dowolnym czasie po orzeczeniu rozwodu.
Z mocy prawa nie jest możliwe aby żądać podziału majątku podczas trwania małżeństwa.

dzis mam dola, wszystko mnie przytlacza i sprawia ze nie widze swiatla w tunelu

[ Dodano: 2011-01-21, 09:31 ]
zastanawiam sie co oznacza wogole podzial majatku ?
on wszystko kupil, wszystkie faktury sa na niego- jego firme

kazdy mi zazdroscil ze moge w domu siedziec z dziecmi, ze nie musialam gnac po 5 mies od urodzenia do pracy a dzieci niankom podrzucac i ja czulam sie spelniona a teraz co z tego mam?
NIC

Nirwanna - 2011-01-21, 09:45

landis85 napisał/a:
W małżeństwie nie ma podziału - jako takiego - majątku , można tego dokonać dopiero podczas rozwodu lub w nieokreślonym, dowolnym czasie po orzeczeniu rozwodu.
Z mocy prawa nie jest możliwe aby żądać podziału majątku podczas trwania małżeństwa.

Landis, nie opowiadaj herezji! ;-) W czasie trwania małżeństwa (związku cywilnego) jest możliwa zarówno rozdzielność majątkowa, jak i podział majątku wspólnego. Można tego spokojnie dokonać u notariusza, warunkiem jest wcześniejsze uzgodnienie małżonków - jak to ma wyglądać. I nie ma tu nic do rzeczy rozwód, zwróć uwagę, że w prawie cywilnym małżeństwo to związek, a nie - niewola (w tym materialna).
My z mężem tak zrobiliśmy w lutym 2009 roku, aktem notarialnym, mąż spłacił mnie z mojej części majątku. O rozwód wniósł dopiero rok później. A ja dziękuję Panu Bogu, że tej rozdzielności dokonaliśmy tak wcześnie, bo wtedy jeszcze z moim mężem byłam w stanie się sensownie dogadać co do tego, jak to ma wyglądać. Dziś byłoby to niemożliwe.
W Twoim przypadku prawna możliwość jak najbardziej istnieje, problemem mogą być jedynie ustalenia z mężem, bo on może mieć inne patrzenie na tę sprawę. Jeśli nie zechce przeprowadzić rozdzielności, pozostanie Ci to zrobić sądownie. Ale prawnie - MOŻESZ to zrobić.

nałóg - 2011-01-21, 10:05

Landis............ jest tak jak pisze Nirwana.
Można dobrowolnie dokonać podziału majątku wspólnego dorobkowego poprzez oświadczenie woli u notariusza lub gdy brak jest zgody to sądownie na wniosek jednej ze stron .
Sąd moż edokona cpodziału majątku i orzec rozdzielność majątkową oraz znieść wspólność majątkową małżeńską nawet z data wsteczną jeśli zaistniały takie okoliczności(to jest już trudniejsze).
Majątek nabyty podaczas trwania małżnstwa-o ile nie było rozdzielności majątkowej lub intercyzy jest majątkiem wspólnym małżeństwa i jako taki przy podziale dzieli się po równo.
landis85 napisał/a:
on wszystko kupil, wszystkie faktury sa na niego- jego firme


Jak jest to firma prowadzona jako działalnośc gospodarcza na podstawie wpisu do ewidencji,to Ty jako żona odpowiadasz solidarnie za zobowiązania zaciągane przez męża,a wiec za wszystkie jego długi tez.
A jak kupował wszystko do domu na fakturę i wkładał to w koszty prowadzenia działalności to poprostu ma kreatywną księgowość i oszukiwał podatkowo.
Jest to wykroczenie lub przestępstwo karno skarbowe zagrożone grzywną lub pozbawieniem wolności

landis85 - 2011-01-21, 11:33

nie wiem jak jest prowadzona jego ksiegowosc,bo nie ja sie tym zajmuje

nalog jezeli maz kupowal cos do domu np jak wymienialismy okna, albo sprzet do wyposazenia lazienki to bral to na firme poniewaz jako firma mial duzy upust
on bardzo czesto zamawia takie rzeczy w sklepie z taki wyposazeniem bo jest mu to potrzebne do pracy i dlatego ma duzy upust
a czy sobie to gdzies wliczal-nie mam pojecia, bo nigdy sie tym nie zajmowalam, ma swoja ksiegowa do ktorej jezdzi

Jarek321 - 2011-01-21, 11:51

Cytat:
Jak jest to firma prowadzona jako działalnośc gospodarcza na podstawie wpisu do ewidencji,to Ty jako żona odpowiadasz solidarnie za zobowiązania zaciągane przez męża,a wiec za wszystkie jego długi tez.


Na szczęście inaczej to wygląda.

W tym przypadku - zaciągnia długów przez męża bez zgody żony lub zaciągania ich w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej - wierzyciel może zaspokoić się z majątku osobistego męża, z jego wynagrodzenia za pracę, z dochodów uzyskiwanych przez niego z innej działalności zarobkowej oraz z przedmiotów majątkowych wchodzących w skład przedsiębiorstwa, o ile dług powstał w związku z prowadzeniem tego przedsiębiorstwa.

Czyli majątek wspólny jest bezpieczny.
Jeżeli przedsiębiorstwo wchodzi w skład majątku wspólnego, to wierzyciel może ściągać długi z przedsiębiorstwa, ale tylko wówczas, gdy dług powstał w związku z prowadzeniem tego przedsiębiorstwa.

kinga2 - 2011-01-21, 12:03

landis85 napisał/a:
W małżeństwie nie ma podziału - jako takiego - majątku , można tego dokonać dopiero podczas rozwodu lub w nieokreślonym, dowolnym czasie po orzeczeniu rozwodu.


Jesli tak ustalisz z mężem, to może nawet przepisać na Ciebie w formie darowizny wszystko co chcesz-działkę, samochód itd. A z tego co wiem, to dopóki jesteście małżeństwem to i podatek od tego jest zerowy, tak mnie poinformowano w US. W-wa Bielany , gdy miałam pewien kłopot z rozliczeniem po wspólnym PIT-ie.
Wtedy to bedzie Twój odrębny majątek.
Można w małżeństwie mieć parę form własności-:
-majątek odrębny małzonka+ wspólnotę majątkową
-pełną rozdzielność majątkową
-całkowitą wspólnotę majatkową

Te wszystkie formy można aktem notarialnym zmieniać jak tylko się chce za zgodą obojga małżonków wielokrotnie w trakcie trwania związku małżeńskiego.

Jarek321 - 2011-01-21, 12:10

Cytat:
W małżeństwie nie ma podziału - jako takiego - majątku , można tego dokonać dopiero podczas rozwodu lub w nieokreślonym, dowolnym czasie po orzeczeniu rozwodu.


Nirwanna i nałóg sprostowali to już.

Ale dodam jeszcze, że podział majątku możliwy jest dopiero po ustaniu wspólności majątkowej.

Wspólność majątkowa ustaje zaś na skutek następujących zdarzeń:

1. rozwód
2. separacja
3. umowa majątkowa małżeńska znosząca wspólność majątkową (potocznie zwana intercyzą; sporządzona w formie aktu notarialnego)
4. rozdzielność majątkowa (wyrok sądu).

Czyli przypadki 2-4 oznaczają, że małżeństwo istnieje nadal, ale nie ma wspólności majątkowej i możemy wówczas dzielić majątek (sprawa o podział majątku w sądzie lub podział majątku w formie aktu notarialnego).

kinga2 - 2011-01-21, 12:12

landis85 napisał/a:
dzis mam dola, wszystko mnie przytlacza i sprawia ze nie widze swiatla w tunelu


(11) Oto wstydem i hańbą się okryją wszyscy rozjątrzeni na ciebie. Unicestwieni będą i zginą ludzie kłócący się z tobą. (12) Będziesz ich szukał, lecz nie znajdziesz tych ludzi, twoich przeciwników. Unicestwieni będą i na nic zejdą ludzie walczący z tobą. (13) Albowiem Ja, Pan, twój Bóg, ująłem cię za prawicę mówiąc ci: Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą. (14) Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam - wyrocznia Pana - odkupicielem twoim - Święty Izraela. (15) Oto Ja przemieniam cię w młockarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów: ty zmłócisz i wykruszysz góry, zmienisz pagórki w drobną sieczkę; (16) ty je przewiejesz, a wicher je porwie i trąba powietrzna rozmiecie. Ty natomiast rozradujesz się w Panu, chlubić się będziesz w Świętym Izraela. (17) Nędzni i biedni szukają wody, i nie ma! Ich język wysechł już z pragnienia. Ja, Pan, wysłucham ich, nie opuszczę ich Ja, Bóg Izraela.

(Ks. Izajasza 41:11-17, Biblia Tysiąclecia)

Powinno poprawić Ci humor. :mrgreen:

witkawitka - 2011-01-22, 17:39

witam
powiem ci landis , ze twoja psycholog bardzo madrze powiedzila ci i to co masz zrobis. juz pisalam wczesniej o tym ze twoj maz jest uzalezniony.
wiec samam widzisz sporo pracy przed toba.
ale wierze dasz rade. rozdzielnosc majatkawa sadowna kosztuje 200 zlotych sklada sie wniosek u ustanie rozdzielnosci majatkowej malzobków wzory sa w necie i jest 1 sprawa czesem 2 mozna ja uzyskac z data wsteczna.w uzasadnionych przypadkach.
sa tez powody sadownego uzyskanie rozdzielnosci majatkowej. to na wypadek gdyby maz nie zgodzil sie isc do notariusza.
no i alimenty skora sa jakies dlugi to wiesz niedosc ze nie dostaniesz nawet 1000 zl to okaze sie ze nie bedziesz mila gdzie mieszkac.
wiesz uzaleznienie to paskudna choroba , i tak jak pisala psycholog nawet jak pojdzie na terapie i bedzie wyrazal chcec zmiany siebie to nie znaczy ze tak bedzie . moj ex wlasnie tak manipulowal mna udajc ze sie zmienil i nawet codzil na terapie.
landis duzp masz roboty ale to dla twojego dobra. pozdrawiam

Nirwanna - 2011-01-22, 18:09

Witkawitka, miałabym do Ciebie prośbę :-) Jesteśmy na forum katolickim, w miejscu - jedynym forum w necie - gdzie wspieramy się wzajemnie, aby pomimo kryzysów i rozwodów, pozostać wiernymi naszym sakramentalnym małżonkom. Wierzymy, że sakramentalne małżeństwo jest nierozerwalne, więc pomimo zaistniałego rozwodu czy trwającej sprawy rozwodowej, wciąż jesteśmy i do końca życia będziemy współmałżonkiem naszego męża/żony. Dlatego staramy się nie używać sformułowań "mój były mąż/moja była żona", czy "mój ex-mąż/moja ex-żona". Czy mogę Cię prosić o to samo? To po prostu zwiększona uważność na słowa których używamy. Wystarczy nasz status cywilny wyszczególnić w profilu, i jest wtedy wszystko jasne dla współużytkowników forum :-)
witkawitka - 2011-01-22, 20:04

nirwana dostosuje sie oczywiscie.jesli kogos urazilam moim sformuowaniem to przepraszam.\
a wiecie co ja podczas pierwszej spowiedzi po uzyskaiu rozwodu zapyutalam ksiedza odnoscnie przystepowania do sakramentow. i zaskoczylo to co mi powiedzil a wlasciwie namawial do umiewaznienia malzenstwa.
gdzie ja pomimo ze bylam po rozwodzie cywilnym nadal czulam sike jego zona i pewnie tak zostanie. liczylam ze jeszcze cos drgnie i ten cywilny rozwod jest poprostu zabezpieczeniem.

Nirwanna - 2011-01-22, 21:48

Witkakwitka :-D

Jakiś czas temu toczyła się dyskusja o tym namawianiu przez księży do stwierdzania nieważności małżeństwa. Różne są oczywiście słowa kierowane przez księży do osób w kryzysie, w trakcie rozwodu czy już po... Ale jeden z wniosków był taki - że jak ktoś nam pokazuje furtkę, to nie oznacza automatycznie, że mamy przez nią przejść. Wolni wszak nieustająco jesteśmy, i nawet namawiani do czegoś - to we własnym sumieniu rozstrzygamy, czy jest to wyjście dla nas, czy zupełnie nie. Bo odpowiedzialność też będzie tylko nasza, a nie "namawiacza".

witkawitka napisał/a:
gdzie ja pomimo ze bylam po rozwodzie cywilnym nadal czulam sike jego zona i pewnie tak zostanie. liczylam ze jeszcze cos drgnie i ten cywilny rozwod jest poprostu zabezpieczeniem.

To piękne, że wciąż się czujesz jego żoną, a czy coś drgnie... Niezbadane są wyroki Boskie :-)

kinga2 - 2011-01-22, 21:58

witkawitka napisał/a:
a wiecie co ja podczas pierwszej spowiedzi po uzyskaiu rozwodu zapyutalam ksiedza odnoscnie przystepowania do sakramentow. i zaskoczylo to co mi powiedzil a wlasciwie namawial do umiewaznienia malzenstwa.
gdzie ja pomimo ze bylam po rozwodzie cywilnym nadal czulam sike jego zona i pewnie tak zostanie.


Ja gdy ksiądz, z jakiegoś powodu, podczas spowiedzi zachacza o temat związany z mężem i naszego pożycia, spokojnie odpowiadam jak jest i dodaję,że należę do Wspólnoty Trudnych Małżeństw "Sychar", gdzie walczymy z mentalnościa rozwodową i o przywrócenie godności Sakramentu Małżeństwa, o jego nierozerwalność.
Z problemem kryzysu w moim małżeństwie zmagam się ok. 5 lat, w tym czasie spowiadałam się u przeróżnych księży, w różnych kościołach. Nigdy, żaden z duchownych nie podjął ze mną nawet próby rozmowy o Sądzie Biskupim. Zwyczajnie moja postawa wobec sytuacji jest jasna i z góry określona, jeśli jasno wobec Boga okreslisz potrzebę swego serca, a wobec ludzi będziesz jednoznaczna, to nie bedą spotykały Cię takie sytuacje.
Ówzględnij też,że być może zostałaś poddana przez Ducha Św. próbie w tym konfesjonale, abyś konkretnie określiła pragnienie swego serca i postawe wobec Prawa i Sakramentu.

landis85 - 2011-01-22, 23:28

kochani
padam :(
maz wczoraj mimo mojego sprzeciwu- powiedzialam krotko ze sie nie zgadzam na jego wyjscie, poszedl do kanjpy
dzis wrocilam ze studiow 10 minut temu i juz w drzwiach sie minelismy bo moj maz wychodzi
rece mi opadaja, czuje ze zwariuje
mam ochote wybuchnac i powiedziec albo zrobic cos czego pozniej moge zalowac
zabral moje klucze wiec nawet zamknac domu nie moge, bo zrobilabym to, walizki za drzwi i narazie

co robic...
im dluzej bede tu mieszkala tym szybciej zwariuje w tym domu

Danka 9 - 2011-01-22, 23:38

Landis sciskam! , granice ale nic w nerwach, na spokojnie....nie wiem co wiecej Ci napisac....

kingo, mądre to co napisałas, dziękuję!

landis85 - 2011-01-22, 23:59

Danka dziekuje
ale o jakie granice chodzi ? skoro ja nie moge nic zrobic
przestane wogole sie do niego odzywac-tylko tyle moge
ale czy o to chodzi?
za tydzien znowu bedzie weekend, ja bede w domu bo nie mam szkoly i znowu bedzie to samo
ja zwariuje, brak poczucia bezpieczenstwa , ktore stracilam 2 lata temu daje o sobie znac

czuje sie beznadziejnie

witkawitka - 2011-01-23, 10:26

landis zrob to co radzila terapeutka.
sama piszesz ze juz nie dajesz rady , wiec ja ci odpisze skoro to ciagniesz dalej to dajesz rade. u mnie przyszedl dzien ze doszlam do sciany i nie bylo juz nic takie moje dno
i wtedy nioe wpuscial go do domu. i nie bylo to jak poszedl tam gdzie nie powienien isc , tylko jak wracal z pracy, ale wczesniej bylo tak duzo zlego ze juz ie bylam w stanioe dalej tego zniesc.
on zawsze chchial byc ze mna dzis pewnie tez, ale ja nie chce,bo sie go poprostu boje.
landis chchesz dowodów , no to ze maz i ojciec w sobotni wieczór gdzies wychodzi zostawiajac zone i dizeci to jest dowod. i jak najbardziej jestem zwolennikiem wychodzenia oddzielnego malzonków ale od czasu do czasu i pod warunkiem ze jak stanie sie cos w domu to ten dom jest najwazniejszy, albo jak zone boli glowa to maz nie idzie . no wiecie dogadac sie mozna we wszystkim , ale ogolnie musi to pasowac jednej i drugoej stronie.
a u ciebie jest tak ze ty jestes lojalna wobec niego a on webec ciebie nie.
i swoim zachowaniem pokazujesz ze nie przeszkadza ci to.
widac twoj maz jest typem do ktorego slowa ze nie zyczysz sobie zeby wychodzil nie docieraja. widac trzeba inne sposoby zastosowac.
zrob to co radzile terapeutka.
pomysl ze to takie zadania do zrobienie .

landis85 - 2011-01-23, 15:29

witka juz pisalam ze maz zabral swoje a takze moje klucze bez mojej wiedzy
tak ze nie moglam nic zrobic
dzis juz mi troche przeszlo, ale wczoraj bylam wsciekla na meza
zastanawialam sie na spokojnie co w takich sytuacjach moge zrobic?
i doszlam do wniosku ze nic, zajac sie soba nie mezem
jak chce isc to droga wolna, moge jedynie powiedziec mu ze pozbawia mnie poczucia bezpieczenstwa-co mu wczoraj powiedzialam, niedlugo wstapie o separacje , teraz prowadze taka domowa, typu spimy w oddzielnych pokojach, nie gotuje mu, nie sprzatam po nim
zabolalo mnie to ze wyszedl, nie wiadomo gdzie, wrocil po 4tej nad ranem-ale to mniej wazne

wiem ze poki bede mieszkac z mezem to takie sytuacje beda u nas co weekend -bo taki jest moj maz i ja go nie zmienie ani swoim gadaniem ani zamykaniem drzwi, bo w koncu wyprowadzi sie i powie ze ja go wyrzucilam zostawiajac mi nie maly kredyt do splaty

chce tylko spokoju, spokoju do nauki i wychowania dzieci
wiem ze zapewni mi to mieszkanie osobno, ale na to musze jeszcze troche poczekac

nałóg - 2011-01-23, 15:56

Jarek...piszesz:

"Czyli majątek wspólny jest bezpieczny.
Jeżeli przedsiębiorstwo wchodzi w skład majątku wspólnego, to wierzyciel może ściągać długi z przedsiębiorstwa, ale tylko wówczas, gdy dług powstał w związku z prowadzeniem tego przedsiębiorstwa."

Sprawdż to jeszcze raz w kodeksie............bo to nie jest tak......... ZUS,US jak i inni wierzyciele nie zaspokojeni maj aprawo zaspokajaćsie z majątku wspólnego.

Wspólnicy spółek prawa handlowego nie będący członkami zarządu nie odpowiadają z zobowiązania spółki.
Będąc w zarządzie odpowiada sie za długi spółki gdy spółka ich nie zapłaci.

Jarek321 - 2011-01-23, 19:47

Landis pisała ogólnie o długach.

To, co napisałem odnosiło się do długów cywilnoprawnych i jest zgodne z uregulowaniami prawnymi.

Należności publicznoprawne (m.in. ZUS i US) mogą być egzekwowane z majątku wspólnego, ale do wysokości udziału zadłużonego małżonka w majątku wspólnym. Rozdzielność majątkowa w przypadku zobowiązań publicznoprawnych nic nie zmienia w stosunku do długów publicznoprawnych powstałych przed orzeczeniem tej rozdzielności.

Długi z tytułu odpowiedzialności jako członek zarządu spółki rozpatrywane są w tym kontekście tak jak zobowiązania cywilnoprawne.

Wszystkie te informacje podane są w odnośniku na głównej stronie forum w temacie "Rozwód nie jest jedynym możliwym sposobem...".

landis85 - 2011-01-24, 11:54

kochani!
czy ktos moglby pomoc mi napisac pozew o separacje?
mam pare wzorow ale nie moge tak fachowo ulozyc tego co sie u nas dzialo i dlaczego chce separacji i czy koniecznie musza byc swiadkowie? i czy muszemiec dowody?
moj jedyny dowod jest taki ze maz przyznal sie do romansu -mam to w formie sms
oraz na komputerze mam rozmowe kochanki ktora pisala ile sie spotykali itp czy ja to musze dolaczyc?
nie chce placic komus za pisanie takiego pozwu bo kazdy grosz sie liczy, w czwartek ide do rady prawnego ale nie wiem czy ona pomoze mi napisac taki pozew w sumie umowilam sie z nia w sprawie podzialu majatkuzeby rozjasnila mi sytuacje

Jarek321 - 2011-01-24, 12:15

Landis, a dlaczego chcesz złożyć pozew o separację?
landis85 - 2011-01-24, 12:17

zastanawiam sie jeszcze nad jedna kwestia
wszedzie pisze ze sad moze nie orzec o separacji jezeli moga ucierpiec na tym dzieci oraz ze musi nastapic rozklad pozycia fizycznego, ekonomicznego i emocjonalnego
zastanawiam sie czy za szybko nie wnosze tego pozwu, poniewaz jak pisalam do dnia kiedy dowiedzialam sie o zdradzie i tym dziecku zylismy calkiem dobrze , czli jeszcze ok 2 tyg temu nie bylo rozpadu wyzej wymienionego

Jarek321 - 2011-01-24, 12:18

Landis, ponawiam pytanie - jak wyżej.
landis85 - 2011-01-24, 12:19

Jarek bo tak radzila mi terapeutka, poza tym nie widze na dzien dzisiejszy jakiejs poprawy-deklaracji pojscia na terapie itp, wrecz moge twierdzic ze maz dalej prowadzi zycie jakie prowadzil poniewaz dalej maja miejsce nocne weekednowe eskapady nie wiadomo gdzie i nie wiadomo z kim

[ Dodano: 2011-01-24, 12:22 ]
uwazam tez ze dostal wiele szans i wiele razy ja prosilam go o pojscie na terapie, jednak maz albo nie chcial albo bylismy tylko raz, mial zerwac z nocnymi samotnymi wyjazdami oraz przestac uzywac blokad w telefonie i laptopie
nie zrobil tego bo jest w nalogu i dobrze sie z tym czuje

Jarek321 - 2011-01-24, 12:22

To może inaczej sformułuję pytanie.

Co chcesz osiągnąć uzyskując orzeczenie o separacji?

landis85 - 2011-01-24, 12:32

to ze kiedy sie wyprowadze bede miala ustalone juz alimenty na dzieci-a chce to zrobic zanim maz bedzie mial sprawe o badania dna i alimenty z tamta kobieta
czuje ze jest mi to potrzebne bo za duzo zlego sie nazbieralo

[ Dodano: 2011-01-26, 10:48 ]
witajcie!
melduje ze zyje :)
podjelam sie adopcji duchowej i troche mi to pomaga nie porownywac tamtego dziecka do swojego ktore stracilam na wlasne zyczenie a jest czasami ciezko, bo roznica to niecaly miesiac

nadal troche chora, siedze w domu z dziecmi i bardzo mocno doskwiera mi samotnosc, maz z pracy wraca kolo 19tej pozniej bawi sie z dziecmi , kladziemy je razem spac w ogolnym milczeniu i kazde zamyka sie w swoim pokoju az do rana
w takich chwilach przychodzi "anazliza" naszego malzenstwa, dostrzegam rozne rzeczy o ktorych wczesniej nie myslalam
czesto przychodza mysli ze przeciez 3/4 naszego malzenstwa bylam sama
bo praca, bo zloty, bo koledzy, bo wyjscia, bo nocne jazdy,
wiem ze swojego szczescia nie powinnam opierac/wymagac wylacznie od meza ale siedzac z dziecmi po tyle godzin w domu nie mam ochoty i sily biegac po kolezankach aby tam moc z kims pogadac

jednak modlitwa daje mi sile i poki co trwam

jutro radca prawny ciekawe co mi powie, z tego co wiem maz tez byl u swojego znajomego adwokata popytac o finanse

milego dnia :)

[ Dodano: 2011-01-27, 13:33 ]
nie wiem czy ktos tu jeszcze zaglada
ale niedlugo mam wizyte z radca prawnym
troche sie obawiam,
chcialabym miec juz ta rozdzielnosc i separacje za soba

[ Dodano: 2011-01-27, 17:20 ]
witajcie ponownie
pozew formalnie spisany, jutro zostanie wyslany
w pozwie zaznaczone jest ze nie chce rozwodu, oraz ze biore pod uwage mozliwosc zejscia sie z mezem jezeli pojdzie na terapie i zaprzestanie dotychczasowego zycia

witkawitka - 2011-01-28, 22:00

landis ja tu zagladam i jestem bardzo ciekawa co u cibie slychac.
wiesz tak chcialabym ci pomoc i znalesc rozwiazanie twojej sytuacji, ale sama wiesz to nie takie proste.
ja po prawie 2 latach po rozstaniu z mezem tez jeszczew sie miotam, ale co zrobic jak 2 strona nie chche terapii o nie widzi problem.
miala caly czas nadzieje ze cos zrozumie , i ze da sie ulozyc to wszystko, ale im dluzej to trwa tym mniejsza ta nadzieja i jakos prosciej zyc samemu.jednak czas leczy rany . pozdraweiam
ps. i nie namawiam do rozstania tylko pisze jakie sa odczucia po rozstaniu u mnie

landis85 - 2011-01-29, 16:00

witajcie
witkawitka ciesze sie ze zagladasz :)
u mnie...hm chyba ok
zwlekalam z wyslaniem pozwu o separacje bo ciagle cos mi brakowalo, nie potrafilam dobrac w slowa wszystkiego, dzis u rodzicow go wydrukowalam , podpisalam i w poniedzialek zostanie wyslany
rozmawialam troche z rodzicami, oni zastanawiaja sie nadwaznoscia naszego malzenstwa, twierdza ze moj maz nie dojrzal do malzenstwa
w nst tygodniu musze umowic sie u notariusza, niestety u radcy nie dowiedzialam sie niczego odnosnie naszych finansow, bo skoncentrowalysmy sie na pisaniu pozwu
moja mama twierdzi ze powinnismy sprzedac dom, ze nikt nie zgodzi sie na przepisanie mezowi mojej polowy kredytu ktory wynosi prawie 300tys (caly kredyt) kiedy on tonie w innych dlugach
ciezko mi czasami na sercu
ale trzeba zyc dalej

Kari - 2011-01-30, 11:21

Landis! Bardzo dobrze, że podjęłaś konkretne kroki, dobrze, że działasz. Życzę Ci byś wytrwała w postanowieniach.
landis85 - 2011-01-30, 13:40

dziekuje
rozmazwialam z mezem w sprawie finansow i wiem ze bank nie przepisze na meza calego kredytu bo po 1 nie ma tyle dochodu, po 2 na pewno juz widnieje w krajowym rejestrze dlugow, po 3 jak bedzie mial alimenty na 3ke dzieci (2ka naszych+ tamten chlopiec) to juz wogole mozna zapomniec
a ja do konca zycia nie chce byc odpowiedzialna ze ten kredyt, skoro i tak nie bede mieszkala w tym mieszkaniu, poza tym moze kiedys bede chciala na kredyt sama cos kupic itp dlatego chyba najlepszym rozwiazaniem bedzie sprzedac ten dom i splacic kredyt a jak cos zostanie to sie podzielic
z drugiej strony nie wiem czy to nie dzieje sie za szybko
maz niby na wszystko sie zgadza, ale widze ze chodzi jakis nieswoj, od razu zaproponowal wyjazd na narty na ktory ja sie nie zgdzilam, wczesniej tez cosproponowal i odrzucilam
ale wiem ze dla niego ratowanie malzenstwa to -kupic cos zonie, zaprosic na wyjazd , zona sie zgodzi i juz wszystko gra 8-)
nie tym razem ;)

ogolnie trzymam sie, brakuje mi jakis drogowskazow

pozdrawiam serdecznie! i zycze milej niedzieli :)

Nirwanna - 2011-01-30, 14:12

Landis, piszesz
Cytat:
maz niby na wszystko sie zgadza, ale widze ze chodzi jakis nieswoj, od razu zaproponowal wyjazd na narty na ktory ja sie nie zgdzilam, wczesniej tez cosproponowal i odrzucilam

i za chwilę
Cytat:
ale wiem ze dla niego ratowanie malzenstwa to -kupic cos zonie, zaprosic na wyjazd , zona sie zgodzi i juz wszystko gra 8-)


Ty jesteś niegłupia kobieta, Ty bardzo dużo widzisz, dużo wiesz. To normalny stan, kiedy masz wątpliwości, w każdym kluczowym momencie naszego życia, taki choć cień wątpliwości się pojawia, bo wszak nie znamy przyszłości. Zaufaj sobie, i zaufaj Bogu. Módl się o prowadzenie - do Anioła Stróża, do Archaniołów, do Pana Jezusa, niczego więcej Ci nie trzeba :-)
Pozdrawiam

landis85 - 2011-01-30, 14:32

tak nirwana mode sie :) chodze do koscila z dziecmi ,przyjmuje komunie
odmawiam litanie do sw rodziny proszac o pomoc
i tak jakos czuje sie spokojniejsza kiedy cos postanawiam i daze do tego
mysle ze jak odetne sie od meza to poczuje tylko ulge-nie wiem czy to dobre okreslenie
mam nadzieje ze moje zamiary nie sa sprzeczne z tymi na gorze :)

Agnieszka - 2011-01-30, 14:40

landis85 napisał/a:
ale widze ze chodzi jakis nieswoj, od razu zaproponowal wyjazd na narty na ktory ja sie nie zgdzilam, wczesniej tez cosproponowal i odrzucilam
ale wiem ze dla niego ratowanie malzenstwa to -kupic cos zonie, zaprosic na wyjazd , zona sie zgodzi i juz wszystko gra
nie tym razem ;)


Bardzo Ci kibicuję Landis :-) Konsekwencja i upór . Fajnie , że zmianiłaś spsób postępowania , da sie wyczuc , że jestes spokojniejsza :-)
Pamiętam jak pisałaś o tych łyżwach męża .... czuje się nieswój i chce poczuc choc na chwilę grunt pod nogami na tych nartach z Toba . Takie złudne poczucie normalności .
A tu nie ma - stanowcza miłość .

Duzo siły Ci życzę :-)

landis85 - 2011-01-30, 14:52

dziekuje Wam :) nie wiem co bym bez tego forum zrobila
marek12b7 - 2011-01-30, 16:13

ciesze się z Twojego odczucia
Cytat:
i tak jakos czuje sie spokojniejsza kiedy cos postanawiam i daze do tego

to chyba wielka sprawa - strasznie trudna ale jak myślę jedyna dobra - pogody ducha i wytrwałości

Danka 9 - 2011-01-30, 17:01

landis, jestem pełna podziwu, ze nie wkręciłas sie w te narty
wiem jak to trudno nie ulec manipulacji w takich sprawach

masz rację mąż się miota, traci grunt
kibicuję dalej Wam, teraz konsekwencja!
moze na poczatek pomieszkajcie osobno, bez sprzedawania domu? da się tak? ( w sensie finansowym?)
moze to sprawi ze mąż sie otrząśnie?

Sciskam

nałóg - 2011-01-30, 17:18

Landis....powiedziałaś A.............podjełaś decyzję o przystąpieniu do konfrontacji.
To już dużo.Bo lęk został przełamany.Lęk przed tym co PO!!!!!!
Nie dałaś sie zmanipulować nartami.To też raczej wyraz dojrzałości.Stanowczości i konsekwencji.Tylko jeszcze jedna uwaga do rozważenia................ jak już ten dom będziecie sprzedawać,jak już będziesz wiedziała ile Wam zostanei nadwyżki,to nie daj się wmanerwować w podział po 1/2.Podejmij oróbę podiału na 4 części.Ty zostaniesz z dziećmi................mąż sam.A więc???3/4 jest dla Was trojga.
Pieniactwo?????
Nie.Wyraz dbałości o siebie,o dzieci.Twarda,mądra miłość...siebie....dzieci i męża.
To tylko sugestia do rozważenia.Nie rada!!!!!!!!
Landis........Ty jesteś z okolic Bydgoszczy.............. Tam działa grupa wsparcia dla kobiet u jezuitów we wtorki(chyba).............bywasz tam?na spotkaniach????
Teraz

mada27 - 2011-01-30, 17:20

Bardzo słuszne spostrzeżenie Nałóg.
landis85 - 2011-01-30, 17:23

oj maz traci grunt, chwile temu proponowal mi juz kino
ale podziekowalam za zaproszenie i odmowilam nie wnikajac dlaczego itp

Danka chcialabym, nie wiem jak wyjdzie
szczerze to chyba wolalabym nawet sprzedac ten dom, za duzo zlych wspomnien, poza tym ta swiadomosc ze zapraszal pod moja nieobecnosc swoje kolezanki wrr

mysle ze nawet gdybysmy chcieli sprzedac to i tak szybko to nie nastapi , bo to nie taka prosta sprawa

czas pokaze jak bedzie

dziekuje jeszcze raz

Satine - 2011-01-30, 17:35

Landis, nic dodać, nic ująć do wypowiedzi poprzedników. To są Twoje małe sukcesy - wychodzenia z manipulacji i zaznaczania (czy raczej) pilnowania granic. Może mąż inaczej nie umie "ratować" małżeństwa, ale to nie Twoja wina. Im szybciej dosięgnie dna, tym szybciej się nauczy, że małżeństwo to nie wspólne wyjścia do kina i narty - ale patrzenie w jednym kierunku, gdzie ważne są wartości, a nie zabawa i przyjemne życie, to także dla jego dobra.

Kibicuję Ci i pamiętam w modlitwie. :)

landis85 - 2011-01-30, 19:54

dziekuje kochani!

nalog nie jestem z Bydgoszczy, mam tam 60 km w jedna strone, studiuje w Bydg
nie bylam na takim spotkaniu, moglbys cos wiecej napisac mi o nim ? np w jakich godzinach jest i gdzie dokladniej?

z tym podzialem to bede pisac na biezaco jezeli sama bede wiedziala cos
trzeba umowic sie na kolejne spotkanie z radca (ja moge pojsc w czwartek) ale moze uda sie szybciej

[ Dodano: 2011-01-30, 19:58 ]
nalog sama juz znalazlam :
(ADZ) Grupa Wsparcia dla kobiet
- wtorek. godz. 19:00 - świetlica :)

dzieki, szczerze nie wiedzialam nawet o takiej grupie

[ Dodano: 2011-01-31, 15:20 ]
witajcie, chcialam napisac tylko ze pozew dzis wyslalam do Bydgoszczy , nie wiem ile bede musiala czekac ale pewnie nie malo...
jutro jade pierwszy raz na to spotkanie, wiecie moze czy ktos z sychar tez tam bedzie? byloby razniej na pewno :)
w czwartek ide do radcy tym razem w sprawie naszego kredytu

pozdrawiam wszystkich

mada27 - 2011-02-02, 09:47

I jak sytuacja w domu?
Danka 9 - 2011-02-02, 10:40

landis super ze działasz

wiesz dzieki temu co napisalas o nartach, sama zaczełam lepiej "rozpykiwac" manipulacje mojego męża, ktory tez czasem udaje ze nic sie nie stało i proponuje rozne atrakcje
bo łatwo siebie samą oszukiwać, dawać się manipuowac....z nadzieja ze sie nagle "poprawiło"
dzięki :-)

co do grupy bedzie dobrze , zaufaj Panu :)
napisz jak było :)

landis85 - 2011-02-02, 13:39

hej kochani!
dziekuje ze jestescie ze mna :)

najpierw napisze co z grupa, skontakowalam sie z pania Mirka i ona napisala mi
"Spotkania Ogniska Wiernej Miłości Małżeńskiej, Wspólnoty SYCHAR, są w drugą niedzielę i ostatni czwartek miesiąca.
We wtroki są spotkanie dla kobiet, jest to spotkanie grupy nie związanej z Sycharem,ale z inną Wspólnotą. To taka grupa wsparcia dla kobiet.
Jutro akurat nie ma tej grupy(pierwszy wtorek miesiąca) tylko Akademia Szczęśliwego Życia, którą prowadzi Ojciec Mieczysław Łusiak, to takie konferencje na różne ważne tematy.Jutro będzie mowa o poczuciu własnej wartości."

na spotkanie jade 13tego lutego, bo wtedy wypada kolejne spotkanie :)
na pewno bede !

co do sytuacji u nas:
to dalej zyjemy osobno pod jednym dachem, dowiedzialam sie wczoraj ze na 1 sprawe w Bydg bede czekac ok 4 miesiecy bo tyle sie srednio czeka, troche przybila mnie ta wiadomosc, bo liczylam ze max 2 miesiace a ponoc w Bydg tak sie wszystko dlugo ciagnie
nie dostalam jeszcze potwierdzenia odbioru przez sad mojego listu nawet
wczoraj bylam z synem na basenie, troche sie zrelaksowalam, a zarazem dobilam, nie wiedzialam ze widok malzenstw z dziecmi sprawi ze tak ujdzie ze mnie powietrze
wtedy przychodzi chwila rozmyslania , smutku
ale wzielam sie w garsc :)
maz mial do mnie pretensje czemu obiadu mu nie gotuje i musialam odpowiedziec dlaczego jest mi "ciezko"-tak to okreslil
bo skoro gotuje dla 3 osob (ja plus 2ka dzieci) to dla 4tej nie moge? ze przeciez daje mi pieniadze itp
powiedzialam ze od sumy ktora mi daje niech odliczy 1/4 i bedzie mogl sobie obiad kupic :)
dodalam ze to nie kwestia "ciezkosci" tylko mam inne powody dla ktorych mu nie gotuje
maz pewnie czuje ze ten "stan" za dlugo juz trwa i probuje wymusic "delikatnie" na mnie powrot do "dawnej normalnosci"
spodziewam sie ze niedlugo poskarzy sie ze na kanapie w salonie sie nie wysypia :p
z rzeczy tych smiesznych i mniej smiesznych to byla dzis u mnie tesciowa i pytala sie co mi da separacja, nie mogla zrozumiec czemu nie chce rozwodu
a podczas naszej rozmowy moj syn obcial na zapalke swoja siostre , nie wiedzialam czy smiac sie czy plakac (dobrze ze ucha jej nie obcial) no widok... az zaniemowilam 8-)

milego dnia i dziekuje za zainteresowanie!

mada27 - 2011-02-02, 15:25

landis85 napisał/a:
hej kochani!
dziekuje ze jestescie ze mna :)

najpierw napisze co z grupa, skontakowalam sie z pania Mirka i ona napisala mi
"Spotkania Ogniska Wiernej Miłości Małżeńskiej, Wspólnoty SYCHAR, są w drugą niedzielę i ostatni czwartek miesiąca.
We wtroki są spotkanie dla kobiet, jest to spotkanie grupy nie związanej z Sycharem,ale z inną Wspólnotą. To taka grupa wsparcia dla kobiet.
Jutro akurat nie ma tej grupy(pierwszy wtorek miesiąca) tylko Akademia Szczęśliwego Życia, którą prowadzi Ojciec Mieczysław Łusiak, to takie konferencje na różne ważne tematy.Jutro będzie mowa o poczuciu własnej wartości."

na spotkanie jade 13tego lutego, bo wtedy wypada kolejne spotkanie :)
na pewno bede !

co do sytuacji u nas:
to dalej zyjemy osobno pod jednym dachem, dowiedzialam sie wczoraj ze na 1 sprawe w Bydg bede czekac ok 4 miesiecy bo tyle sie srednio czeka, troche przybila mnie ta wiadomosc, bo liczylam ze max 2 miesiace a ponoc w Bydg tak sie wszystko dlugo ciagnie
nie dostalam jeszcze potwierdzenia odbioru przez sad mojego listu nawet
wczoraj bylam z synem na basenie, troche sie zrelaksowalam, a zarazem dobilam, nie wiedzialam ze widok malzenstw z dziecmi sprawi ze tak ujdzie ze mnie powietrze
wtedy przychodzi chwila rozmyslania , smutku
ale wzielam sie w garsc :)
maz mial do mnie pretensje czemu obiadu mu nie gotuje i musialam odpowiedziec dlaczego jest mi "ciezko"-tak to okreslil
bo skoro gotuje dla 3 osob (ja plus 2ka dzieci) to dla 4tej nie moge? ze przeciez daje mi pieniadze itp
powiedzialam ze od sumy ktora mi daje niech odliczy 1/4 i bedzie mogl sobie obiad kupic :)
dodalam ze to nie kwestia "ciezkosci" tylko mam inne powody dla ktorych mu nie gotuje
maz pewnie czuje ze ten "stan" za dlugo juz trwa i probuje wymusic "delikatnie" na mnie powrot do "dawnej normalnosci"
spodziewam sie ze niedlugo poskarzy sie ze na kanapie w salonie sie nie wysypia :p
z rzeczy tych smiesznych i mniej smiesznych to byla dzis u mnie tesciowa i pytala sie co mi da separacja, nie mogla zrozumiec czemu nie chce rozwodua podczas naszej rozmowy moj syn obcial na zapalke swoja siostre , nie wiedzialam czy smiac sie czy plakac (dobrze ze ucha jej nie obcial) no widok... az zaniemowilam 8-)

milego dnia i dziekuje za zainteresowanie!



Wiesz, ja bym jej powiedziała, że nie po to brałam ślub żeby się rozwodzić i zapytałabym czemu jej tak zależy, żeby syn był ponownie "kawalerem" ?

nałóg - 2011-02-02, 16:42

Landis........... sugeruję Ci abyś rozważyła spotkania nie tylko w ognisku Sychar ale też i te spotkania wtorkowe.O.Mieczysław jest bardzo doświadczonym i otwartym księdzem,a grupa wsparcia dla kobiet pracuje przy pomcy i w oparciu o 12 Kroków ku pełni życia.
Prowadząca tę grupę jest od podszewki znającą temat kryzysów małżeńskich i naprawdę może Ci wiele pomóc nie tylko jako głęboko wierząca,ale i znająca problematykę.Wiem że ta grupa jest dość liczna.
Wybór jest Twój.................

landis85 - 2011-02-02, 19:50

nalog rozwaze rowniez i te wtorkowe spotkania
szkoda ze u mnie w miescie takich nie ma

pozdrawiam

[ Dodano: 2011-02-04, 10:51 ]
witajcie kochani!
wczoraj jak pisalam bylam u radcy
dowiedzialam sie ze pisanie pisma ze nie biore odpowiedzialnosci za dlugi meza (kredyty zaciagniete bez mojej zgody) w ogole sie nie sprawdza :-/ jezeli nie ma rozdzielnosci majatkowej-tylko ona gwarantuje ze nie bede placic za dlugi/alimenty itp meza
mamy isc do natariusza i w obecnosci M i notariusza przypisac swoja czesc domu na M i zrzec sie kredytu i nie musze o tym powiadamiac banku
moja mama mi odradza, mowi ze gdzie pojde, ze nie dam sobie rady sama z dziecmi, ale ja nie widze sensu dalej tutaj mieszkac jezeli jest jak jest-czyli bez poprawy, zapewnienia i terapi
nie mam z czego zaplacic notariuszowi -to koszt ok 500-600 zl nie wiem czy moge rzadac zeby M za to zaplacil? czy po polowie powinnismy?

[ Dodano: 2011-02-07, 14:05 ]
witajcie!

maz dzis na moja prosbe pojechal do notariusza zapytac sie ile kosztuje rozdzielnosc
i okazalo sie ze nie tak duzo bo dokladnie 369 zl
okazalo sie zeniemoge kredytu przepisac na meza tak jak mowil mi radca, trzeba spisac z bankiem umowe notarialna-tak powiedzial mi maz
jednak maz nie ma teraz pieniedzy zeby isc do notariusza-tak twierdzi , a z bankiem spisze umowe o przeniesieniu kredytu jak tylko splaci rate-a ostatnio zawsze splaca z duzym opoznieniem
nie wiem chyba pozycze pieniadze od mamy i pojdziemy to zalatwic
maz przystaje na wszytko-nie wiem czy to dobrze czy zle , powiedzial ze skoro nie chce zyc z nim to moj wybor i on mnie nie zatrzymuje
wyjasnilam mu ze nie bede zyc w haremie , oraz uwazam ze nie podjal zadnych krokow zeby naprawic cos, postarac sie (mowilam o terapii itp)
no nic, widze ze czeka mnie raczej samotne zycie

[ Dodano: 2011-02-07, 22:03 ]
kochani modlcie sie o moj spokoj ducha bo nie jest dobrze :(
dzis spie u mamy, maz po pracy wykapal sie, wyzelowal, ubral imprezowa koszule i powiedzial ze idzie na silownie..
brak slow, wyciagnal swoj sportowy woz ktorym jezdzil na podrywy
nie wytrzymalam ale spokojnie powiedzialam mu ze nie jestem opiekunka do dzieci na czas jego podrywu, oraz ze jest bezczelny dalej sie tak prowadzic mieszkajac jeszcze ze mna i dziecmi, dodalam ze skoro dalej chce to robic to ma sie wyprowadzic
a on mi na to ze mam wypier... i ze sama mu powiedzialam ze nie ma u mnie szans
dodam ze w w kazdy weekend wychodzi i wraca o 5tej, teraz w piatek przed moimi studiami tez go nie bylo na noc w domu
mam juz dosyc, kumulowalo sie to we mnie od dluzszego czasu -to patrzenie jak stroi sie i wychodzi
koniec tego
ja nie wtrzymam, nie powiedzialam mu nigdy ze nie ma szans u mnie, ale moze on odebral spisanie pozwu o separacje, chec rozdzielnosci majatkowej jakos przekreslenie jego osoby
w niedziele mowilam mu o terapi ze nie poszedl, ze nie postaral sie
jest mi ciezko, nie widze szans

Danka 9 - 2011-02-08, 10:04

hej kochana, podbijam, zaraz bede czytac
u mnie tez sie duzo dzieje stad malo czasu
ale pamietam w modlitwie za Ciebie

landis85 - 2011-02-08, 10:13

Danus a u Was co slychac? bo nawet nie wiem :(
a co u naszej kangoo?

ja juz jestem w domu, przyszlam do dzieci bo maz szedl do pracy, przeprosil mnie za wczoraj, ale tych slow wczorajszych nie da sie zapomniec...
dzis boli mnie brzuch- pewnie z nerwow, mama zalatwi mi adwokata do sprawy z tym kredytem, bo to nie jest takie proste przepisac na meza jak radca twierdzil , gdyby nie wiara w Boga to juz chyba dawno siedzialabym wglebokiej depresji albo nawet skonczyla zesoba, to trwa juz tak dlugo a ja czuje czasami ze jestem wrakiem czlowieka przez to wszytko
rodzicepomogami szukac mieszkania, moze jak pojde na swoje to troche odpoczne fizycznie psychicznie

nałóg - 2011-02-08, 10:51

Landis............ z kredytem możesz mieć spore problemy.Banki nie sa chetne do takich operacji.Ale próbuj
landis85 - 2011-02-08, 11:04

wiem nalog, radca tak pieknie wszystko przedstawila
a u notariusza okazalo sie ze tak pieknie nie bedzie
w sumie rozdzielnosc majatkowa u notariusza nie jest nam potrzebna, bo nie mamy sie czym dzielic (oprocz kredytu)to po pierwsze -a tego u notariusza nie zalatwimy, to musi byc umowa z bankiem spisana, a po drugie rozdzielnosc dostaniemy przy orzeczeniu separacji
najwazniejsza sprawa to ten kredyt , szukam jakiegos w miare taniego adwokata
niedlugo dostane pierwszy zasilek dla bezrobotnych to bede mogla dzialac

ogolnie sampoczucie kiepskie
czuje ze bedziemy musli sprzedac dom, na co maz sie nie zgodzi

mam jeszcze takie pytanie
jak dlugo musze czekac az z sadu dostane wezwanie do zaplaty za separacje? to juz dosyc dlugo trwa (wniosek wyslalam 31 stycznia) nie wiem moze sama powinnam jechac do sadu i zaplacic? niz tak czekac
co myslicie?

Jarosław - 2011-02-08, 12:25

landis85 napisał/a:
ogolnie sampoczucie kiepskie

Dzielna jesteś landis, co do tej opłaty skąd wiadomo czy będziesz płacić za separację?
Moja żona została zwolniona z opłat sądowych o czym była informacja w pozwie.
Ale może przy pozwach wygląda to inaczej.

landis85 - 2011-02-08, 12:43

mysle ze najpierw ja bede musiala zaplacic a pozniej sad bedzie kazal mojemu mezowi oddac ta sume, poniewaz placi ten z czyjej winy jest separacja
tzn cos takiego mi radca powiedziala

poki co nadal czekam na jakies info z sadu

n_tesia4 - 2011-02-08, 21:02

Landis, u mnie sąd orzekł separację z winy męża i zwolnił nas obydwoje z wszelkich opłat. Może u Ciebie też tak będzie?
landis85 - 2011-02-09, 12:00

n-tesia pisalam do Ciebie na prv

dzis dostalam zawiadomienie z sadu ze musze zaplacic 600 zl za pozew
tak jak spodziewalam sie-maz nie ma pieniedzy-tak twierdzi
ja mam 300 zl reszte pozycze od mamy a pozniej mam nadzieje ze maz mi odda
wreszcie cos ruszylo :)

[ Dodano: 2011-02-09, 14:29 ]
wlasnie maz poszedl do tesciowej na obiadek :)
bo zla zona nie gotuje mu, oj oj co ze mnie za zona :-P
a tak na powaznie to wkurzyla mnie troche, bo przychodzi do mnie , placze ze ona juz syna nie ma, ze najlepiej zeby sie zabil (tak mowi! ) jego imie zamienia na slowa powszechnie uzywane za obrazliwe a pozniej...zaprasza go na obiad
rozumiem ze jednak to jej syn, ale po co do mnie przychodzi i mowi takie rzeczy o moim mezu, doluje mnie, zarzeka sie(nie proszona wogole) ze jest po mojej stronie i zawsze bedzie, ze wszystko jejmoge mowic itp
prawie codziennie dzwoni i wypytuje sie co u nas, dzis zaczela nawet bronic mojego meza w sprawie ostatniego jego nocnego wyjscia
zastanawiam sie jak reagowac w takich sytuacjach

postanowilam ze "nie bede reagowa" na jego nocne wyjscia ktore maja miejsce nie tylko w weekendy ale i w dni powszechne , a w spokoju bede robic swoje, czyli szukac pracy mieszkania i w odpowiednim momencie sie wyprowadze
mam nadzieje ze wytrwam w postanowieniu ;)

Aleksandra1001 - 2011-02-09, 20:01

Landis - rozdzielność majatkową można też uzyskać w sądzie i jest to znacznie tańsze, niż u notariusza. Ja zapłaciłam 200 zł i sąd nakazał mojemu mężowi zwrócić mi połowę. A rozdzielność to nie podział majątku, tylko zabezpieczenie Ciebie przed nieodpowiedzialnym zaciąganiem kredytów przez męża.
landis85 - 2011-02-14, 10:13

witajcie!
melduje ze wczoraj bylam na spotkaniu sychar i mszy w Bydg :)

Aleksandra tez myslalam o sadzie, ale u nas to nie ma sensu, bo nie mamy sie czym dzielic
chodzi tylko o ten kredyt , rozdzielnosc majatkowa dostaniemy podczas separacji
napisalam do Mirki, moze zna kogos z bydg kto sie takimi sprawami zajmuje, bo u nas miasto male i zaraz wszyscy wiedza i plotkuja
wole poza swoim miastem to zalatwic

dzis wysle do sadu pismo ze od stycznia jestem osoba bezrobotna i nie mam 600 zl na separacje , to co mam musze odlozyc na studia (place co semastr , a na poczatku marca wypada termin zaplaty 1800 zl ) niby mazmowi ze zaplaci, ale ostatnio bardzo mi wydziela pieniadze i niemam szans odlozyc

podjelam tez decyzje ze zloze papiery do policji :) tak na poczatek, bo ogolnie to wolalabym prace w biurze a juz wogole to cos zwiazanego z kryminalistyka :lol: no ale od czegos trzeba zaczac :)

[ Dodano: 2011-02-17, 10:14 ]
witam :)

zyje i mam sie dobrze :) dzieci zdrowe, jutro jade na uczelnie z czego bardzo sie ciesze
napisalam podanie o prace :) bardzo chcialabym sie tam dostac , nie wiem jak przezyje rozlake z dziecmi (6 mies szkolenie-powroty tylko na weekend) ale wiem ze tu gdzie mieszkam nie mam co liczyc na cuda, do dzis nie dostalam zadnej oferty pracy z urzedu, bylam sie pytac to nic nie maja...
tak jak pisalam wyslalam do sadu pismo, dostalam juz powkitowanie ze sad obebral moje pismo, czekam na odp
walentynki od meza nie dostalam...mimo ze tego sie spodziewalam to jednak wieczorem bylo mi przykro, ale szybko przeszlo

i tak leci dzien za dniem ;-)

[ Dodano: 2011-02-21, 12:26 ]
witajcie!
dzis dostalam pismo z sadu ze musze w przeciagu 7 dni "podac wnioski dowodowe celem wskazania winy pozwanego"

napisalam do kochanki meza, czy zgodzi sie podpisac ze miala z nim romans i ze ma z nim dziecko, mam zachowane jej wiadomosc z nk w ktorych przyznaje sie do romansu z moim mezem i twierdzi zer to jego dziecko
czy takie cos wystarczy ? ze wydrukuje sobie czy to jest za malo?
troche jestem zaskoczona, w pozwie napisalam ze maz sie do wszystkiego przyznal i myslalam ze dowody beda zbedne a tu takie cos...

doradzcie mi prosze

kasia1 - 2011-02-22, 09:36

Witaj dzielna kobieto :-D
Nie bardzo umiem Ci pomóc w tym temacie, ale podbijam... może odezwie się ktoś, kto będzie umiał :-D

landis85 - 2011-02-22, 13:50

hej kasia , milo ze ktos sie odezwal :)
pomogl mi juz Jarek, dzis chce wyslac wszystko do sadu , mam nadzieje doczekac sie terminu rozprawy, slyszalam jednak ze wczesniej zrobilam blad, bo powinnam najpierw zlozyc sprawe o alimenty (a ja myslalam ze skoro jeszcze mieszkamy razem i maz sam od siebie placi to nie trzeba) a pozniej sprawa o separacje, bo teraz alimenty "podepna" pod separacje i wszystko bedzie trwalo dluzej (tzn czekanie na rozprawe)

ale trwam :)

kinga2 - 2011-02-22, 19:44

landis85 napisał/a:
jednak ze wczesniej zrobilam blad, bo powinnam najpierw zlozyc sprawe o alimenty

Witaj,
może podpytaj jak by to było czasowo, gdybyś wycofała wszystko i złożyła jeszcze raz według dobrej kolejności?

landis85 - 2011-02-22, 20:39

kinga szczerze nie chce mi sie juz wycofywac
wiem ze mozna napisac cos takiego jak zabezpiecznie alimentow na czas rozprawy- czy cos podobnego, musze sie dowiedziec dokladnie
poza tym wolalabym nie skladac teraz o alimenty, bo boje sie ze maz nie zaplaci mi za studia a teraz (w marcu) mam do zaplaty 1800 zl (rata za semestr)
wiem ze jego mama juz go tak "buntuje" ze skoro daje mi pieniadze na zycie to czemu mu nie gotuje i dluga lista
poza tym mieszkamy razem jeszcze i on sam od siebie placi mi na dzieci i daje na zycie i wyjazdy na studia -czulabym sie troche "niewdziecznie"
mam nadzieje ze nie potrwa to jakos strasznie dlugo, nie wiem czemu ale mam przeczucie ze na poczatku kwietnia bedziemy mieli rozprawe

na pewno dam znac jak bede cos wiedziala :)

Danka 9 - 2011-02-23, 08:16

Landis pozdrawiam, jestes dzielna i odważna...to juz nie ta sama landis co kiedyś

wkleje Ci tekst, ktory dzis rano przeczytałam

"Nie wolno się bać, strach zabija duszę.

Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.

Stawię mu czoło.

Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.

A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.

Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.(...)"

Frank Herbert "Diuna"

Pamietam w modlitwie, z Panem Bogiem

landis85 - 2011-02-24, 09:08

hej Danus!
a co tam u Ciebie i meza?
az wstyd ale nie wiem gdzie i czy w ogole jest Twoj watek?

staram sie trzymac, mysle ze duzo spokoju daje mi odmawianie rozanca, mam tez modlitwe na czas kryzysu ktora rano odmawiam
ale dzis rano kiepsko sie zaczelo, dlugo lezalam w lozku-za dlugo :p przypominaly mi sie wakacje a raczej ich brak, kusy "podpowiadal" mi jak moj maz dobrze sie bawil z "kolezankami" a ja wtedy nie wiedzialam czemu nie mozemy nigdzie jechac, raz zabral nas nad morze-jeden dzien i bylo bardzo fajnie
pamietam ze kiedy nasz syn mial 1,5 roku pojechalismy na pierwsze dlugie wakacje bo prawie tygodniowe ze znajomymi nad morze, to byly moje najlepsze wakacje w zyciu, wtedy nie mialam takich zmartwien , mam duzo zdj z tego czasu i tak jakos smutno mi sie zrobilo bo uswiadomilam sobie ze to byly jedyne nasze wakacje przez 5 lat malzenstwa
teraz pojade z dziecmi sama , zbieram juz pieniadze od stycznia zeby nie moc sie prosic meza, ktory na wydatki typu wakacje przewaznie nie ma pieniedzy (ale na wrzucenie pare tys w samochod, prezenty dla innych kobiet, nie wspomne o czasie im poswieconym-na to zawsze znajdzie sie czas i pieniadze)
chcialabym w pozniejszym czasie uregulowac jak np takie wakacje maja wygladac, bo mam wrazenie ze moj maz mysli ze kolejne wakacje spedze sama z dziecmi i to ja wszedzie bede je zabierac a on bedzie "pracowac" az do rana
o nieee, nie tym razem

no to sie wygadalam i mi lepiej :)
mam nadzieje ze nikt nie usnal ;)

Agnieszka - 2011-02-24, 09:28

No cos Ty Landis , kto by usnął przy takiej historii....Uśmiecham się gdy czytam jakie ogromne postepy robisz. Jeszcze raz gratuluję Ci , kawał dobrej roboty za Tobą pamiętaj - gdy przyjdzie gorszy czas czy jakiś upadek -daj sobie prawo do błędów . Z taką wiedzą, praca i świadomością pomocy Boga z trudniejszych chwil wychodzi się szybciej, ale ważne , żeby nie wypierac tego, zatajać przed sobą czy innymi. Był czas kiedy ja tak robiłam, wydawało mi się - dałam świadectwo na sychar, tylu ludzi czerpało z tego nadzieję . Ja nie mogę powiedzieć, że jest coś nie tak...Zle się skończyło to granie bohaterki....Nie życzę Ci oczywiście tych trudnych chwil ,ale warto wiedzieć , świadomość i stanie w prawdzie - bezcenne :-D
landis85 - 2011-02-25, 13:47

Dzieki Danus, dzieki Agnieszko :)

dzis przeczytalam prawie caly swoj watek od kwietnia 2009 kiedy wszystko sie zaczelo i az nie moglam uwierzyc ze to moje zycie, moja historia, widze wiele bledow ktore popelnilam, wiele dobrych rad od Was z ktorych nie potrafilam skorzystac
czuje sie silniejsza, ale czasami chce mi sie wyc z rozpaczy i trace nadzieje na to czy kiedykolwiek sie nam ulozy, czy bede potrafila wybaczyc
ale to sa krotkie chwile zalamania, na pewno brak pracy-siedzenie w domu i gdybanie to poteguje

jutro jest roczek chrzesniaka mojego meza, dostalismy zaproszenie, ale postanowilam ze nie pojde jutro z mezem i dziecmi a sama w niedziele
juz powiadomilam o tym szwagierke

mysle ze podjelam dobra decyzje

pozdrawiam

NORBERT - 2011-02-25, 14:44

landis85 napisał/a:
jutro jest roczek chrzesniaka mojego meza, dostalismy zaproszenie, ale postanowilam ze nie pojde jutro z mezem i dziecmi a sama w niedziele
juz powiadomilam o tym szwagierke

mysle ze podjelam dobra decyzje


landis łał..łał..łał........jeżeli moge a co to ma pokazać???


jeżeli karę???? kogo chcesz ukarać
..siebie??
..dzieci??
..męża???


jeżeli pokazanie nie jestesmy juz razem...

to w taki sposób???

landis pisałaś wyżej o żalu...o wakacjach..o tym fajnym w byciu razem....

echhhhh

miejsce mamy jest obok dzieci

...a moze nawet i obok męża(nawet jak mam go chwilowo dość)

Landis czy chcesz pokazac granice męzowi???

..tego że pewnych spraw i rzeczy nie akceptujesz..nie godzisz się na nie..

..nie rób tego kosztem dzieci.....

Przeciez masz mozliwośc pójśc,nawet razem

i gdy rodzina zapyta- podac stan faktyczny o waszym związku

..który zapewne i tak wszyscy znają....


sorry ale czytając -mam takie przemyślenia

..no cóz wkońcu zrobisz jak sama uwarzasz

pozdrawiam ;-) ;-)

laura_33_31 - 2011-02-25, 17:06

Norbert nie podoba mi się to co piszesz!
Oczywiście landis zrobi jak będzie chciała , ale ja uważam,że jeśli tak czuje to powinna właśnie pójść sama.Być może zaoszczędzi sobie nerwów, upokorzeń itp.
Nie pomyslałeś,że może landis ma już dośc robienia dobrej miny do złej gry?!
A poza tym dlaczego miałaby tłumaczyć jak jest w jej małżeństwie, nawet jak wszyscy wiedzą to co im do tego?!

Tak landis85 masz prawa do swoich decyzji, tajemnic,i rób tak jak dla Ciebie jest najlepiej, postępuj egoistycznie jeśli to będzie chodziło np. o Twoje zdrowie, czy samopoczucie.

My kobiety ciągle zamartwiamy się, obwiniamy, szukamy w sobie błędów, gdy tymczasem nasi panowie obrastają w piórka!
Odwagi kobiety, czas pomyśleć o sobie!!!

landis85 - 2011-02-25, 18:34

Norbert bo
1) mam dosyc udawania
2) bo traktuje meza jak "chorego" zyjemy na "odleglosc" i uwazam ze on dalej prowadzi takie zycie jakie prowadzil i w zwiazku z tym zadne wyjscia razem nie beda mialy miejsca (obojetnie czy to narty, kino czy wyjscie na rodzinny obiad)
3) wiem co mnie tam czeka wachlarz pytan od " dlaczego mu jeszcze nie gotuje, moglabym juz przestac i zyc tak jak wczesniej dla dzieci" do "po co mi ta separacja?, czemu nie rozwod? "
jestem dosc umeczona psychicznie przez to wszystko, wiem ze tesciowa juz wariuje bo nie widziala mnie ok 2 tyg (brak informacji ja dobija), ale po tym jak stwierdzila ze jest ze mna a zaprasza meza na sniadania, obiady, bo ja zla zona nie gotuje mu, a nst dnia pyta sie czemu rozwodu nie biore bo co mi ta separacja da? chec na rozmowe z nia spadla do minimum

kolejnym powodem jest to ze pamietam jak wygladaly wszystkie imprezy urodzinowe u nas w domu, ja tyralam caly dzien robiac salatki, wieczorem wszystkich obslugiwalam z mniejsza czy wieksza pomoca meza a wieczorem maz jak ostatni goscie wyszli musial jechac sobie do klubu-sam, zawsze sam (tzn beze mnie, nie wierze ze sam jezdzil ;) ) to uwazam ze na uroczystosci rodzinne tez powinnismy chodzic oddzielnie -takie jest moje zdanie i szkoda ze wczesniej tego nie uzylam, pamietam ze przewaznie dziwnie sie czulam na takich uroczystosciach, to bylo takie sztuczne, teraz wiem dlaczego

no to sie rozpisalam :)

NORBERT - 2011-02-25, 22:50

laura_33_31 napisał/a:
Norbert nie podoba mi się to co piszesz!


bez komentarza a jedynie ewentualne pytanie..........

czy dopuszczasz lauro że ktos może miec odmienne zdanie????

pomysl nad tym............

landis85 napisał/a:
no to sie rozpisalam :)


dzieki landis za wyczerpująca odpowiedz....
a co do mego tekstu

....to tak naprawde chodziło tylko o dzieciaki i twój czas z nimi :-) :-)


a mąż dla mnie jest chwilowo mało ważny....przynajmnie do momentu az nie zabierze się za swą chorobę


pozdrawiam

laura_33_31 - 2011-02-26, 16:03

NORBERT napisał/a:
czy dopuszczasz lauro że ktos może miec odmienne zdanie????

pomysl nad tym............


Tak dopuszczam bo w swoim poście napisałam,że landis zrobi jak zechce!A ja wyraziłam swoje zdanie, solidarnie z landis bo ją baaaaardzo dobrze rozumiem w przeciwieństwie do ciebie!!!

NORBERT - 2011-02-26, 17:12

laura_33_31 napisał/a:
Tak dopuszczam bo w swoim poście napisałam,że landis zrobi jak zechce!A ja wyraziłam swoje zdanie, solidarnie z landis bo ją baaaaardzo dobrze rozumiem w przeciwieństwie do ciebie!!!


Ech laura a jednak nie dopuszczasz -bo tu chodziło o moje zdanie ..(odmienne)...
co moge zasugerowac????

by wymiana zdań szczególnie z płcią przeciwną nie brzmiała z seri

LIGA RZĄDZI...LIGA RADZI...LIGA NIGDY CIE NIE ZDRADZI

laura_33_31 napisał/a:
bo ją baaaaardzo dobrze rozumiem w przeciwieństwie do ciebie!!!


Mała prośba....nigdy nie zakładaj co czują..sądzą ..czy myslą inni ludzie

bo tego nie wiesz..nie wiedziałaś i nigdy nie będziesz więdziała(nawet jak ci sie wydaje)

a tym bardziej nie wiesz co sądzę ..czy myslę Ja
....choc jestem w stanie nawet z tak krótkiego postu zrozumiec wielkie rozżalenie na płec przeciwną ...by jak to napisałas
--zbytnio nie obrastała w piórka

a przy okazji.....


polecam książkę '' kobiety sa z wenus..mężczyżni sa z marsa""


pozdrawiam

laura_33_31 - 2011-02-26, 22:26

NORBERT napisał/a:
Ech laura a jednak nie dopuszczasz -bo tu chodziło o moje zdanie ..(odmienne)...
co moge zasugerowac????


A no właśnie!!! Wiem,że chodziło o twoje zdanie ale to wątek landis..........

a co do reszty to szkoda twojego czasu....................

NORBERT - 2011-02-26, 23:38

laura_33_31 napisał/a:
A no właśnie!!!


na co tyle wykrzykników??

EMOCJE ?.... czy....... UCZULENIE(na rase męską) ?

laura_33_31 - 2011-02-27, 09:15

NORBERT napisał/a:


Wysłany: Wczoraj 23:38
laura_33_31 napisał/a:
A no właśnie!!!


na co tyle wykrzykników??

EMOCJE ?.... czy....... UCZULENIE(na rase męską) ?


Oczywiście ,że nie zgadłeś!/masz jeden/

Ale nieładnie bo to wątek landis! Grzecznie przypominam! Koniec tej jałowej przepychanki!

landis85 - 2011-02-27, 13:58

kochani nie kloccie sie, nie warto

dzis ide do szwagierki na roczek jej synka,
tak jak myslalam maz po powrocie z urodzin wreczyl mi dzieci i sobie poszedl, powiedzial sam od siebie (bo ja sie go juz nie pytam gdzie idzie jak wychodzi)ze schodzi tylko do kolegi,tak na prawde to nie wiem gdzie byl ani o ktorej wrocil, bo jak kladlam sie spac kolo polnocy to go nie bylo,ale ja nie pytalam sie go rano o to ani w nocy nie pisze gdzie jest -zostawilam go juz dawno w spokoju
noc mialam okropna :( juz raz nabawilam sie nerwicy i chyba znowu mnie dopada :(
juz pare nocy czulam sie taka zlekniona, ciagle sie budzilam, mimo zmeczenia nie moglam zasnac...
pomysle o lekarzu

kinga2 - 2011-02-27, 19:05

landis85 napisał/a:
noc mialam okropna :( juz raz nabawilam sie nerwicy i chyba znowu mnie dopada :(

Do wizyty może warto też dołączyć ten medykament:
ODDANIE SIĘ W OPIEKĘ ANIOŁA STRÓŻA

Aniele, mój przyjacielu i opiekunie, w dobroci naszego Pana Tobie zostałem powierzony od urodzenia do ostatniej godziny mojego życia. Ileż szacunku mam dla Ciebie, wiedząc, że jesteś zawsze i wszędzie przy mnie! Jak bardzo jestem Ci wdzięczny za miłość, jaką masz dla mnie. Ufam, że zawsze jesteś gotowy mnie bronić. Nie dozwól, abym popełniał czyny, które obrażą Twoją świętość i czystość. Przedstawiaj Panu moje pragnienia, moje modlitwy, a także moje zmartwienia. Przez dobroc i matczyne wstawiennictwo Maryi wyjednaj mi ratunek.

Czuwaj nade mną, kiedy śpię, podtrzymuj mnie, kiedy jestem zmęczony i kiedy upadam, jeśli upadnę, podnieś mnie, wskaż mi właściwą drogę, kiedy się zgubię, umocnij mnie, kiedy brak mi odwagi, oświeć, kiedy nie widzę jasno, broń mnie, kiedy jestem w niebezpieczeństwie i bądź mi tarczą przeciwko złemu w ostatnim dniu mojego życia. Uproś mi w końcu, abym mógł wejść z Tobą do radosnego mieszkania Boga, gdzie przez całą wieczność chcę Ci dziękować i chwalić z Tobą Pana i Jego Matkę, Maryję.
Amen.

NORBERT - 2011-02-27, 22:50

landis85 napisał/a:
noc mialam okropna :( juz raz nabawilam sie nerwicy i chyba znowu mnie dopada :(
juz pare nocy czulam sie taka zlekniona, ciagle sie budzilam, mimo zmeczenia nie moglam zasnac...
pomysle o lekarzu

Landis ...zdrowie najważniejsze....a nerwica ..prowadzi do innych gorszych chorób.....

zadbaj o SIEBIE....

landis85 napisał/a:
kochani nie kloccie sie, nie warto


landis tu nie chodzi o kłotnię....jedynie o prosta sparwę...

jeżeli jeden facet jest zły to nie znaczy że wszyscy są tacy...


....i taki był mój cel wskazania tego
laurze


pozdrawiam

landis85 - 2011-03-03, 13:33

po niedzielnej mszy swietej i komunii leki odeszly i tak jest do dzis :)

[ Dodano: 2011-03-04, 09:05 ]
witajcie kochani!
dzis post o ochelbie i wodzie :)
ale z rana juz :evil: dzialal, dzis moj maz jedzie wieczorem na urodziny do kolezanki
najpierw probowalmi wmowic ze jedzie do kolegi (ale u nas jest tak za wszyscy jego koledzy od imprez a zarazem najlepsiptzyjaciele -sztuk3 maja urodziny w tym samym miesiacu co my-listopad) zaraz przypomnialo mi sie ze kiedys sam mi powiedzial jak jechal kwiaty zawiezc kolezance bo ma urodziny 6 marca, zapamietalam to bo ja na urodziny kwiata od niego nie dostalam
no i stanelam przed wyborem powiedziec mu ze wiem,czy go olac
najpierw go olalam, powiedzialam tylko ze ja swoje zdanie na temat jego wyjazdow mam wyrobione
a pozniej napisalam sms , a co niech wie ze ja wiem ;)
nie jakis tam zlosliwy, z zazdrosci, napisalam toco mi radzila terapeutka kiedy przylapie go na klamstwie "ze to zenujace ze probuje mnie oszukac kiedy ja znam prawde"
no i przyznal sie ;) odp "ale co w tym zlego skoro zaprasza? " chcialam odp ze kiedy zaprosi go do lozka to tez nie bedzie nic zlego ? ale odposcilam, odp zeby kontaktowal sie ze mna tylko w sprawach dzieci.

Dobilo mnie to ze dla niego po tym co robil 2 lata to zaden problem jechac do tego miasta w ktorym zdradzal mnie ,do kolezanek z ktorymi laczy go watpliwa wiez
a zreszta szkoda gadac, niech jedzie-odpuszczam, jest chory i samnie wie co robi
dzis zajeta jestem juz tylko postem :)

nałóg - 2011-03-04, 09:34

Landis............ mimo wszystko podbiłaś mężowi jego dno.quote="landis85"]odp "ale co w tym zlego skoro zaprasza? [/quote]Kłamstwo jest kłamstwem.[
A w zaproszeniu teoretycznie nie ma nic złego......tylko jakie są intencje zapraszającego???

Czekaj nie czekając............dbaj o siebie i swoja postawę.

Pogody Ducha

landis85 - 2011-03-07, 12:33

kochani mam do Was pytanie
dzis po miesiecznym nie odwiedzaniu tesciowej przemoglam sie i poszlam ja dowiedzic bo wiem ze jest chora
w jakiejs chwili temat zszedl na sprawy mojego meza
tesciowa zaczela opowiadac jak moj maz przychodzi do niej na obiad i taki smutny/biedny , ze rzekomo ja nie chce z nim rozmawiac (tak zamykam sie codziennie w komorze dzwieko-szczelnej ;) no i wygadalam ze jak tylko weekend przychodzi to jezdzi Bog wie gdzie i z kim,ze byl na urodzinach u kolezanki ze ogolnie ma mnie gleboko w d... i niech nie mowi mi jaki to on biedny
tesciowa zrobila duze oczy, bo przed nia to on na takiego pokrzywdzonego cala sytuacja wygladal
i teraz zastanawiam sie czy dobrze zrobilam mowiac jej o tym wszystkim?
w domu zostawilamgo w spokoju w pelnym tego slowa znaczeniu, nie gotuje, nie sprzatam po nim itp jak wychodzi to nic nie mowie,nie pytam, nie ma awantur -traktuje jak chorego ktorego wrecz nalezy unikac , a teraz tesciowej to wszystko wylalam i czuje sie z tym dziwnie
moze powinnam zadzwonic i powiedziec jej ze nie powinnam jej tego mowic i zeby zachowala to dla siebie-bo znajac tesciowa ona to wszystko wykrzyczy M i maz pomysli ze jednak nie do konca zostawilam go w spokoju...
mam metlik w glowie

laura_33_31 - 2011-03-07, 15:02

Witaj landis,
skrzywdzony chłopczyk poskarżył się mamusi,że niegrzeczna koleżanka zabrała mu zabawki z piaskownicy i jaki to on jest teraz nieszczęśliwy!
A oczywiście mamusia musiała to sprawdzić bo synuś cierpi!
Swoją drogą nie bardzo jest to wiarygodne aby Twoja teściowa nie podejrzewała ,że synuś jest nie w porządku.Matka zna swoje dziecko.Każda! Nie do końca ale zna.
Chciała wiedzieć no to ja oświeciłaś ja na Twoim miejscu bym nie dzwoniła już do niej.
Powiedziałaś prawdę i to wcale nie znaczy,że nie zostawiłaś go w spokoju, a znaczy to tylko tyle,że mieszkając razem z mężem po prostu widzisz jak się zachowuje.I nie przejmuj się tym co on pomyśli o Waszej rozmowie.
Jeśli nie zmienisz swego stosunku do męża to i tak nie będzie wiedział co o nim myślisz.
A jeszcze jedno, jeśli wiesz,że teściowa i tak wygada to przed mężem, to taki telefon może być dla Ciebie niekorzystny, to tak jakbyś chciała się przed nią usprawiedliwić, i znowu może być twoja wina.

Ale rzecz jasna decyzja należy do Ciebie.

nałóg - 2011-03-07, 16:46

Landis???? a czy to co powiedziałaś teściowej mija się z prawdą????
Nie??????
No to w czym problem???? Prawdą podbijasz dno swemu mężowi.Nawet jak matka go usprawiedliwia,jak racjonalizuje jego postawy.............. to niech zna prawdę.
Ukrywanie prawdy o kryzysie (od pewnego momentu) wobec rodziców i otoczenia działa przyzwalająco na "popaprańca".
Granice............... jasno okreslone granice i konsekwencje ich przestrzegania.Przez siebie tych u innych ale i swoich.

Pomaga to stanąć w prawdzie "popaprańcowi".

Pogody Ducha

Bafi - 2011-03-07, 19:21

Landis witaj!
Dobrze ,że powiedziałaś , takie udawanie ,ze wszystko ok. lub znajomość faktów (nie zawsze zgodnych z prawdą) od jednej strony jest uciążliwe zarówno dla Ciebie jak i dla teściowej. Jak to przyjmie i zinterpretuje to już na to nie masz wpływu, przepraszać nie masz ją za co.
Mama mojego męża od początku wszystko wiedziała i wspierała mnie w tych najtrudniejszych chwilach zwatpienia. Bardzo dużo jej zawdzięczam. Stanowcza miłość matki do syna... ile również może pomóc w życiu. Zyskałyśmy na tym razem, przede wszystkim duży wzajemny szacunek i przyjaźń.
Z Bogiem.

landis85 - 2011-03-14, 12:31

kochani od dzis znam termin rozprawy :18 maja godz 14 20
u mnie nic nowego a w zasadzie nic na lepsze
przez ostatnie 2 dni targaly mna mysli zeby sprawdzic waznosc naszego malzenstwa, nawet napisalam w tej sprawie do kurii, ale nie dostalam jeszcze odp
moj maz stwierdzil ze skoro sama powiedzialam ze nie ma szans to on nic nie probuje, innym razem twierdzi ze sie stara (he?)
pytalam sie co zrobil zeby szanse dostac?czy zmienil cos?
dalej sa blokady, nocne jazdy, nocne rozmowy z panienkami-ogolnie w moich oczach zero poprawy ,o rozmowe nie wspomne, bardzo zdziwil sie jak mu powiedzialam ze wakacje spedzimy oddzielnie skoro tak to wszystko wyglada
mam wrazenie ze on czeka "az mi przejdzie" i wszystko wroci na stary tor...
ale mi nie przejdzie i nachodza mnie mysli czy ja potrafilabym mu jeszcze zaufac? czy potrafilabym pogodzic sie z tym ze ma dziecko z inna (wyszlo na to ze zarazm w ciaze zaszlysmy) a nasze kazal mi usunac ?
tamta dziewczyna ciagle wchodzi na moj profil nk, ciagle sie przypomina
czuje ze moze nie byc szczesliwego zakonczenia :roll:

[ Dodano: 2011-03-14, 13:06 ]
wiem ze powinnam czekac ,ale czasamijestem w goracej wodzie kapana
czuje na dzis ze stoje na rozdrozu drog i nie wiem w ktora strone pojsc
czekac na cud, czy starac sie o uniewaznienie malzenstwa (chociaz nie wiem jeszcze czy mam przeslanki do tego...)
czuje sie taka samotna, jakwidze te wszystkie pary,rodziny na spacerze to az mnie kluje w sercu,my od poczatku roku nie bylismy razem na zadnym spacerze
czuje ze moj stan obija sie na dzieciach, jestem przy nich czesto smutna, zamyslona , bez checi do czego kolwiek-mam nadzieje ze to mi przejdzie
podtrzymajcie mnie na duchu!

kinga2 - 2011-03-14, 22:32

landis85 napisał/a:
podtrzymajcie mnie na duchu!


NAJŚWIĘTSZEJ GŁOWY PANA JEZUSA JAKO PRZYBYTKU BOŻEJ MĄDROŚCI
O, mądrości Najświętszej Głowy, prowadź mnie na wszystkich moich drogach. O Miłości Najświętszego Serca, spal mnie Twoim ogniem.

O, Przybytku Mądrości Bożej i Siło przewodnia która rządzisz wszystkimi poruszeniami i miłością Najświętszego Serca - oby wszystkie umysły Ciebie poznały, wszystki sercia Ciebie kochały i wszyskie języki Ciebie wychwalały, teraz i na wieki wieków.

O, Woli, która zawsze byłaś pokornie uległa Woli Twego Ojca Niebieskiego, kieruj mną we wszystkich sprawach, jak kierowałaś wszystkimi uczuciami i poruszeniami Najświętszego Serca Boga - Człowieka.

O, Rozumie, który znasz wszystkie rzeczy, prowadź mnie zawsze Twoim Światłem.

O, Pamięci, w której odbija się równocześnie przeszłość, teraźniejszość, i przyszłość, która zawsze o mnie pamiętasz i zawsze stwarzasz nowe sposoby udzielania dalszych łask - przymuś mnie do miłowania Ciebie coraz bardziej.

Dla uczczenia Boskiej Woli, Pamięci i Rozumu; Chwała Ojcu: ... (3 razy)

landis85 - 2011-03-24, 12:08

witajcie kochani!
kryzys codo rozwazan waznosci naszego malzenstwa juz mi minal
jestem znowu chora,zatoki i oskrzela daja we znaki
za tydzien jest msza o uzdrowienie mam nadzieje na nia jechac, szczerze juz nie moge sie doczekac :)

a u nas bez wielkich zmian, zauwazylam ze maz stara sie po swojemu ,od roku prosilam zeby za ogromna szafa usunal plesn/grzyba (w sypialni w ktorej spie) ,mimo ze mieszkamy tu 3 lata ledwo i byl wielki remont domu to tyl szafy sie "wybrzuszyl" dotykajac sciany i pojawil sie grzyb , jak bylam na pogrzebie (zmarl brat mojej mamy na raka-niestety maz nie chcial uczestniczyc ani w pogrzebie ani w rozancu) to pod moja nieobecnosc wyczyscil cala sciane i kupil szafe ktora zamontowal kiedy mnie nie bylo
stara sie robic to o co go poprosze,jak jestem chora to robi zakupy, sam od siebie tez cos zrobi- jest poprawnie
jednak dzis rano przyszedldo naszej sypialniw ktorej spie , polozyl sie obok mnie i zakomunikowal ze od dzis bedzie spal w sypialni a ja moge isc do salonu bo jemu tam jest niewygodnie!
nosz kurcze mysle sobie za co ja mam spac w salonie na narozniku? czulam ze bedzie chcial sie przytulic, moze cos wiecej wiec wyszlam z lozka,nic nie powiedzialam bo takmnie zaskoczyl tym
przeczytalam swoj stary watek i sytuacja chce sie powtorzyc, ale nie tym razem
powiem mu zdecydowanie ze nie mozemy spac razem bo mam powazne obawy co do tego ze nie zerwal z nalogiem (pomijajac to ze dalej ma blokady wszedzie , nocne wyjazdy ,brak terapii itp), ale co zrobic jak na sile bedzie chcial spac i kaze mi isc do salonu?
czuje ze tak moze byc, wygoni mnie liczac ze sie zlamie -oj niedoczekanie jego ;)
no coz najwyzej bede koczowac w salonie

to tyle co u mnie, szukam sobie spokojnie pracy, ogladam sie zamieszkaniem, dzis chce (na ile zdrowie mi pozwoli) isc do radcy prawnego napisac pismo w sprawie alimentow bo jest mi potrzebne na rozprawie o separacje

milego dnia! :)

[ Dodano: 2011-03-29, 23:42 ]
witajcie!
napisalam pozew o alimenty, maz sie zgodzil co do kwoty
zaczelam szukac pracy przez internet, nawet w innym miescie-tam gdzie studiuje
maz zapytal sie ciekawe kto bedzie sie dziecmi zajmowal wtedy (odebralam to jakby powiedzial-ja nie bede sie nimi zajmowal kiedy ciebie w domu nie bedzie) powiedzialam ze biore przeprowadzke pod uwage
to stwierdzil ze to moj wybor i skoro tego chce, ze bede zalowac , ze wymyslam powody (przypomnialam o braku spelnienia warunkow powrotu do rodziny) ze skrzywdze tym dzieci
i juz zglupialam :( czuje ze psychicznie sie tu wypalam, mysle ze kiedy sie wyprowadze odzyje psychicznie,a on stwierdzil ze skoro "chce ODEJSC to moja decyzja i ok "-jego slowa

[ Dodano: 2011-05-14, 15:44 ]
hej kochani!
nie wiem czy ktos tu jeszcze zaglada, ale czuje sie odpowiedzialna zeby cos napisac chociaz raz na jakis czas
w srode mamy pierwsza rozprawe
a mna targaja rozne emocje, diabel bardzo kusi i wpadam w stany przygnebienia, wydaje mi sie wtedy ze marnuje tylko czas, ze jestem mloda (26 lat skoncze) ze maz sie nie zmienil skoro nie zrobil tego do tej pory, ze pewnie kogos ma, te jego ukrywanie sie z laptopem czasami doprowadza mnie do szewskiej pasji
mam wtedy ochote krzyczec, wyrzucic mu w twarz te wszystkie zdrady , upokorzenia
z jednej strony wiem ze powinnam czekac, modlic sie, byc cierpliwa i mu wierna-i tak robie na co dzien, ale co jakis czas przychodzi moment kiedy wydaje mi sie ze dluzej nie dam rady :(

mam wrazenie ze to nie jest moj maz, to nie jest ten sam czlowiek, nie moge wyobrazic sobie ze kiedys mielibysmy razem spac w jednym lozku, ze mialoby byc dobrze, ja chyba w to nie wierze :(
moze to taki moj dol, duzo daly mi rekolekcje, wtedy bylam pewna czego chce i jak postepowac ale widac na krotka mete skoro znowu dopadly mnie takie mysli :(

mada27 - 2011-05-16, 12:25

Landis nie daj się i odpędzaj :evil:
kinga2 - 2011-07-26, 23:12

Jak
landis85 napisał/a:
hej kochani!
nie wiem czy ktos tu jeszcze zaglada


Co u Ciebie? Zamilkłaś i nic nie piszesz, jak sobie radzisz?

landis85 - 2011-07-27, 09:33

czesc Kinga, jestem tu codziennie, przewaznie czytam
udzielam sie wiecej na 12 krokach do ktorych przystapilam
u mnie lepiej, mimo ze z mezem dalej oddzielnie zyjemy, oddzielne wakacje, w sierpniu jade na sycharowskie wakacje w gory :) wczesniej bylam na rekolekcjach w Gorce, zaczelam troche bardziej rozwijac sie duchowo, chociaz ciagle mam upadki jeszcze i powatpienia
czasami bardzo brakuje mi meza, patrzac na nasza corke widze jak dlugo nie jestem z mezem jako maz i zona , to prawie 3 lata , 3 lata niepewnosci, uczucia niekochania, zdradzana fizycznie i emocjonalnie
z drugiej strony czuje sie w pewnym stopniu szczesliwa, bo jestem blizej Boga, on daje mi ukojenie w trudnych chwilach a i maz ostatnio zaczal troche sie starac, wiecej romawiamy o zyciu codziennym, zdecydowanie mniej sie klocimy, maz w domu sie stara duzo pomagac
jednak dalej tkwi w nalogu uzaleznienia od romansow i weekendowych wyjazdow , odrzucil propozycje terapi
widac jeszcze nie jest jego czas, ja bede czekac :)
pozdrawiam!

kinga2 - 2011-07-27, 14:11

landis85,
Witaj,
bardzo się cieszę ,ze masz lepsze samopoczucie i kontakt z Jezusem. Wspaniale,że poświęciłaś ten czas na rozwijanie siebie i pogłębianie duchowości. Raduje mnie Twój wewnętrzny pokój jaki bije z postu. Niech Ci nadal Bóg błogosławi i całej Twojej rodzinie.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group