Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Czytania i rozważania Pisma św. - Bóg dzisiaj mówi do mnie

tereska - 2009-11-01, 20:19
Temat postu: Bóg dzisiaj mówi do mnie
Dotychczas dzieliłyśmy się naszym przeżywaniem codziennych czytań na temacie "Szukajcie a znajdziecie", ale postanowiłyśmy przenieść go na osobny temat. Zapraszamy inne osoby, by też pisały osobiste refleksje związane z przeżywaniem Słowa Bożego.
Mirakulum - 2009-11-01, 20:24

(Mt 11,28)
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, a Ja
was pokrzepię.

Przychodzę do Ciebie , jako grzesznik płaczący staję.

dzisiaj , proszę Boga , oto by pomógł mi znaleźć się w gronie tych , co będą stać przed Nim , co przyszli z wielkiego ucisku i obmyła ich krew baranka .
w mojej rodzinie tylko mama mnie rozumie, i to co teraz się dzieje.
no cóż, <przede mną droga którą ,muszę przebyć tak jak TY PANIE> CHCĘ, CHCĘ

Z BOGIEM

tereska - 2009-11-01, 20:51

Tak sobie myślę o działaniu Boga w moim życiu i widzę, że najwięcej śladów Jego obecności i działania jest właśnie teraz, gdy jest najgorzej. Może rzeczywiście szczęśliwi, którzy cierpią.
Mirakulum - 2009-11-01, 21:59

ALE mnie to uderzyło.
nie pisałam nic , o błogosławieństwach z dzisiejszego czytania , bo gdzie mi , do czystego serca , do ubogich w duchu , itp.
NO z tym pocieszeniem smutnych to kumam - bo osobiście przeżyłam.

teraz przeczytałam link "słowo Boże" z portalu Przemiana i okazuje się , że ni nie rozumiałam co to znaczy , -być czystego serca , być ubogim w duchu.
Poczytajcie , ALE super OBIETNICA.

" ...Ubodzy w duchu to ci, którzy są prości, szczerzy, świadomi własnych bied i braków, głodów i wewnętrznych wołań, autentyczni, otwarci, nie zakładający masek, a przez to – wrażliwi na ból, na ciosy, na cierpienie, na "prześladowania" z powodu prawdy i własnej autentyczności. Mają oni otwarte serce, bez osłon, bez tarcz obronnych..."

sory Tereska nie miałam nic wklejać , ale mój rozum przegrał z sercem. :lol: WSZYSCY muszą to przeczytać

"...Czysty to ten, który jest prawdziwy, który staje w prawdzie przed Bogiem i przed sobą. Czysty to ten, który jest autentyczny. Co to znaczy, że "czysty" "ogląda Boga"? Jezus-Bóg jest Prawdą. W prawdzie własnego serca spotykamy Boga, a nie w bezgrzeszności i poprawności moralnej. Być czystym – to być prawdziwym. Prawda wyzwala. Prawda otwiera. W prawdzie własnego serca – nawet, gdy jest ono chore, wynędzniałe, stratowane, obolałe, osłabione – oglądamy Boga. Piękna jest szczerość. Ona czyni nas czystymi. Bóg jest Prawdą. I Życiem. Prawda daje życie...."

no to po mnie :mrgreen: :lol: Teresko , co ty ze mną zrobisz jak mnie dorwiesz :?:

tereska - 2009-11-02, 07:13

Mirakulum,
bardzo cenne jest to co tu zacytowałaś. Nie bój się!

Dziś Bóg pyta mnie o to, czy oczekuję Go w tym, co teraz przeżywam, czyli w śmierci tego, co było dotychczas i nadziei na zmartwychwstanie czyli powstanie czegoś nowego. Czy oczekuję Go z męstwem i odwagą? Obie cechy mówią o nie poddawaniu się swoim lękom. To trudne.
Duchu św., przyjdź z darem męstwa i odwagi!

Dla tych, co chcieliby oprzeć się na Jezusie polecam piękną pieśń. Żyłam nią wtedy, gdy było najciemniej.
www.youtube.com/watch?v=4SYGz6gxzXQ

Agnieszka - 2009-11-02, 11:17

8 błogosławieństw - kwintesencja przesłania Jezusa . Nie da się ich przeczytać w 3 minuty , trzeba kontemplowac i smakowac się każdym słoweim. Fajne Mirka , że przytoczyłaś sens " ubodzy w Duchu " . Kiedys na grupce domowej rozwżałysmy z dziewczynami 8 błogosławieństw , każda z nas widziała to trochę inaczej .....

Ubogi w duchu - chcę dzis stanąc przed Tobą Boże uboga w duchu , nic nie chować na dnie serca , nie udawać , nie wywyższać się , stanąc w prawdzie...

Danka 9 - 2009-11-02, 16:01

Bardzo wam dziękuję za ten pomysł, bede tu zaglądać.
takiego miejsca bylo mi trzeba :-)

napisalam dluuugaśny tekst ale mi wcięło , sprobuje potem powtorzyć.
Sciskam :-)

tereska - 2009-11-02, 18:28

Ja jeszcze na temat tych błogosławieństw. Ostatnio została wydana książka Raniero Cantalamessy, kaznodziei papieskiego pt.: "8 Stopni do szczęścia. Błogosławieństwa ewangeliczne". Może ktoś to już czytał i mógłby coś o tym powiedzieć?
Mirakulum - 2009-11-02, 20:13

"W domu Ojca mego jest mieszkań
wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować
wam miejsce. "
Ten lęk o doczesny dach nad głowa znam aż za dobrze.
Jezus troszczy się o naszą teraźniejszość i wieczność. Symbolem tej troski jest "mieszkanie dla każdego". Własne mieszkanie jest symbolem spełnienia się człowieka w sensie emocjonalnym, intelektualnym i duchowym.

" Tam ja mam pałac tam ponad górami , w tym jasnym kraju......

PANIE CO ZA ULGA , ja córka marnotrawna WRACAM DO DOMU OJCA< codziennie od nowa.

tereska - 2009-11-03, 05:41

Bardzo lubię ten 131 Psalm

"Lecz uspokoiłem i uciszyłem moją duszę,
Jak dziecko na łonie swej matki,
jak ciche dziecko jest we mnie moja dusza."

/Ps.131, 2/

Piękny obraz : jak ciche dziecko jest we mnie moja dusza, gdy zaufam Bogu, i złożę w nim całą moją nadzieję.
Ten obraz przypomina mi moje dzieci, gdy patrzę na nich jak śpią, są takie cudowne, jak aniołki :-)

Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to co pokorne.
/Rz.12,16/

Do tej pokory dziecka, które jest sobą, nikogo nie udaje,lecz wierny jest prawdzie, dziś wzywa mnie Bóg.

Ewangelia - Łk.14,16-23
„Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: «Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe». Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: «Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego». Drugi rzekł: «Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego». Jeszcze inny rzekł: «Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść».

Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: «Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych». Sługa oznajmił: «Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce». Na to pan rzekł do sługi: «Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony.


Poza tym Jezus przypomina mi, że ma dla mnie wiele darów, całą ucztę, a ja tego nie chcę, bo nie jest dla mnie ważniejszy, niż sprawy, którymi żyję na co dzień. Ot, co... :-(

Zajrzałam po południu do Biblii i zobaczyłam fragment, który był pominięty, cały wers tak brzmi"
Bądźcie między sobą jednomyślni. Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to co pokorne. Nie uważajcie siebie samych za mądrych
/Rz.12,16/
Był to proroczy komentarz Boży, do wydarzeń przed południem.

Mirakulum - 2009-11-03, 06:45

zadanie dla nas sycharowiczów:
"Nie opuszczajcie się w gorliwości. Bądźcie płomiennego
ducha. Pełnijcie służbę Panu. Weselcie się nadzieją. W ucisku bądźcie
cierpliwi, w modlitwie - wytrwali"(Rz 12,5-16a)

powitalny transparent na forum
"ODZYSKACIE NADZIEJE KTÓRZY TU WCHODZICIE"
:lol: :-)
(Mt 11,28)
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja
was pokrzepię

Panie ty ukoiłaś i uspokoiłeś moja dusze. Ja utrudzona i zmęczona codziennie doznaje pokrzepienia .

Agnieszka - 2009-11-03, 08:36

Dziewczyny , dopisujcie do cytowanych fragmentów Pisma Św . z jakiej księgi pochodza , rozdział i wersety . I zanim tu napiszemy , otwórzmy nasze Biblie i pozwólmy by Pan do nas mówił . Im więcej czasu będziemy spędzać ze Słowem to będziemy widzieć jak Ono zaczyna być żywe .

Pan mówi
"Synu mój, zwróć uwagę na moje słowa; nakłoń ucha do moich mów! Nie spuszczaj ich z oczu, zachowaj je w głębi serca, Bo są życiem dla tych, którzy je znajdują, i lekarstwem dla całego ich ciała. Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia!" Przypowieści Salomona 4:20-23

"słowo Boże jest żywe, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca (Hbr 4, 12).

Danka 9 - 2009-11-03, 15:13

http://www.e-dr.jezuici.pl/

to link do codziennych rozwazan Pisma św

Cytat:
(Ps 131,1-3)
REFREN: Strzeż duszy mojej w Twym pokoju, Panie.

Panie, moje serce się nie pyszni
i nie patrzą wyniośle moje oczy.
Nie dbam o rzeczy wielkie
ani o to, co przerasta me siły.

Lecz uspokoiłem i uciszyłem moją duszę.

Jak dziecko na łonie swej matki,
jak ciche dziecko jest we mnie moja dusza.
Izraelu, złóż nadzieję w Panu,
teraz i na wieki.


Panie Boze ucz mnie jak ufać Tobie, jak małe dzieko oraz zostawić Tobie to co mnie przerasta.
Oddaję Ci moje małżeństwo Tobie, choć boję sie tego co moze sie stać, boje sie straty.
Zabierz proszę ten lęk.

tereska - 2009-11-03, 19:08

Gdy czytam urywek z dzisiejszych czytań /List do Rzymian 12,16/ tylko w innym tłumaczeniu:
"Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach" ,
to przypomina mi się jak wielkie znaczenie ma przyjaźń w chrześcijaństwie, zarówno w duchowości Zachodu jak i Wschodu.

"W mistyce i duchowości celtyckiej istniała idea anamchara, przyjaciela wg ducha.
Uważano,że człowiek bez anamchara to ciało bez głowy. Nie jest to zwykła przyjaźń, ale szczególny związek, w którym dwie osoby są sobie oddane i otwarte przed sobą w celu wspierania się w duchowej wędrówce. Celem takiego związku była rozmowa o wyzwaniach i trudnościach pielgrzymowania ku świętości, wspólna duchowa walka i intymne porozumienie umysłów, wyznawanie grzechów sobie nawzajem, podtrzymywanie się i inspirowanie. Wspólny zachwyt nad Tajemnicą Tajemnic. O wiele trudniej samotnie dotrzeć do nieba, dlatego anamchara miał usilnie zachęcać do duchowego wzrostu, pocieszać, ale i rozliczać:
"Niezależnie od tego jak wysoko oceniasz swą siłę woli, oddaj się pod kierownictwo drugiego."/św. Kolumban./
Owocem tego były też radość bliskości i intymność w obcowaniu na tej najgłębszej i najdroższej płaszczyźnie osobistej.
Osobisty związek anamchairde wzmacniany jest przez Chrystusa, najwyższego anamchara, podobnie jak i przez Ducha św."

/Na podstawie książki „ Modlitwa Celtów”./


Z kolei w teologicznej myśli Wschodu, uznaje się, że prawdę poznaje się poprzez relacje;
Dotknąć Boga, jeżeli to możliwe, myślę, że jedynie dzięki duszy drugiej osoby, Przyjaciela.
/Paweł Florenski/
Przyjaźń polega na rozważaniu samego siebie poprzez przyjaciela w Bogu, widząc siebie oczami drugiego w obecności tego Trzeciego.

Sposób dochodzenia do prawdy poprzez miłość potwierdza Jezus wysyłając uczniów, aby nauczali dwójkami. Potwierdzają to też historie tylu dwuosobowych przyjaźni wśród świętych . Jako że prawdy nie można poznać samotnie, ale jest ona dostępna jedynie osobom połączonym w miłości, także głoszenie Ewangelii musi wyrażać tę prawdę.

Florenski wyróżnia dwa rodzaje miłości agape i filia. Pierwsza jest miłością bliźniego, druga jest miłością przyjaciela.

Aby miłość do przyjaciela nie przerodziła się w coś w rodzaju miłości do samego siebie, w zaspokajanie własnych potrzeb, jest konieczne, aby energia przyjaźni, została uwolniona na zewnątrz; czyli niezbędna jest miłość agape do braci. Można powiedzieć, że filia jest drożdżami, które sprawiają, że ciasto rośnie, natomiast agape jest solą, która chroni związki ludzkie przed rozkładem.

/Na podstawie książki „Historie wielkich duchowych przyjaźni” ./

Agnieszka - 2009-11-03, 20:05

Dziękuję Teresko ! Mnie tak ciągle chodzi po głowie , żeby cały czas szukać chwały Pana a nie swojej ( do czego mamy tendencje ) i wtedy te relacje pięknie się układają bo ich fundamentem jest Chrystus .

Przyjaznie , ja w ostatnich miesiącach dostałam tylu Przyjaciół ...obym umiała byc taka przyjaciółką dla Nich jak Oni są dla mnie . ....

" Weselcie z weselącymi się , płaczcie z płaczącymi " Rz 12, 15 - stara jak świat ta empatia...

Mirakulum - 2009-11-03, 21:48

och Teresko ,
tak wiele dostaje tej miłości o której piszesz , PANIE DZIĘKI


http://www.youtube.com/watch?v=5ilqyyg5Wsg

tereska - 2009-11-04, 07:14

Dzisiejsze czytania rodzą we mnie pytanie:
Dlaczego brak wyrzeknięcia się wszystkiego dla Chrystusa wpływa na jakość naszej miłości do bliźniego ?
Proszę, napiszcie, jak znacie odpowiedź!

Mirakulum - 2009-11-04, 08:12

"Nie idziemy naprzód, jeśli nie podejmujemy się niesienia rzeczywistości, która każdego dnia staje przed nami. Naszym krzyżem jest to wszystko, co odnosi się do nas i naszych relacji z innymi. Krzyżem są nasze bolesne wspomnienia, pamiętanie o doznanych krzywdach, żal przeobrażający się w niechęć, urazy, nie przebaczenie, trwanie w gniewie. Wszystko to, co nie jest jeszcze we mnie przemienione, trzeba nosić, aby iść za Jezusem. (.....)

Naszym krzyżem są relacje z ludźmi. Lęk przed nimi, brak szczerości i prawdomówności, obawa przed tym, co o nas myślą, co zamierzają, jak nas oceniają.
Nieść własny krzyż to również wyrażać swoją zgodę na życie z ludźmi, których zmienić nie możemy, którzy zmienić się nie chcą lub nie potrafią, a równocześnie nie pozwalają sobie pomóc. Niesiemy własny krzyż przez akceptację siebie i innych, współczucie, okazane miłosierdzie osobom trudnym. Krzyżem jest zachowanie spokoju i cierpliwości w powolnej przemianie siebie samych. Uznanie, że Bóg ma swój czas, w którym uczyni nas „nowymi ludźmi”.
Wyrzekam się, mając przed sobą określoną perspektywę, konkretne dobro wyrażające się w jakości, w głębi życia, jego pięknie. Dokonuję wyboru rezygnując z mniejszego dobra na rzecz większego. Chrześcijanin nie wybiera między tym, co złe a dobre, lecz między tym, co dobre a lepsze. Oddając wszystko, kim jestem i co posiadam, odnajduję się w rękach Boga, mogę pójść za Nim. Oddaję, powierzam i składam w ofierze zarówno dobro jak i zło, które w sobie poznaję. Powierzam wszystko to, co nazywam moją przegraną, moim sukcesem, moją wielkością i małością, grzesznością i życiem w łasce. Jezus chce wszystkiego, co określa moją osobę i moje życie, aby wszystko przemienić. z "Przemiany"
Jak nie oddamy Jezusowi : bolesnych wspomnień, pamięci o doznanych krzywdach, żalu , niechęci, urazy, nie przebaczenie, trwania w gniewie , to tym samym nasza miłość do bliźniego jest skażona. A nasz krzyż , ciężki i gorzki. Gdy oddamy MU WSZYSTKO , to nasz krzyż - życie lekkie i słodkie , bo Pan wszystko PRZEMIENIA.
Trzeba to robić codziennie , od nowa , i jeszcze i jeszcze.

http://www.youtube.com/watch?v=xwMLA3KFmwU

[ Dodano: 2009-11-04, 08:40 ]
modlitwa -oddaje Ci życie me
http://www.youtube.com/watch?v=KAFQXsSZA2w

mari - 2009-11-04, 12:35

1Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie. 2Daremnym jest dla was wstawać przed świtem, wysiadywać do późna - dla was, którzy jecie chleb zapracowany ciężko; tyle daje On i we śnie tym, których miłuje. 3Oto synowie są darem Pana, a owoc łona nagrodą. 4Jak strzały w ręku wojownika, tak synowie za młodu zrodzeni. 5Szczęśliwy mąż, który napełnił nimi swój kołczan. Nie zawstydzi się, gdy będzie rozprawiał z nieprzyjaciółmi w bramie.
Ps 127

Agnieszka - 2009-11-04, 16:20

(Rz 13,8-10)
Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne - streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.

10 przykazań w jednym - Boża miłosć nie cudzołoży , Boża miłość nie rozbije rodziny , Boża miłość nie ukradnie , Boża miłość nie zabije , Boża miłośc nie zazdrości . Boża miłośc nie mówi - JA MNIE MOJE . Kiedyś przeczytałam książkę K. Hagina " miłośc - droga do zwycięstwa" . Na początku uderzyło mnie , stwierdzenie że w NT nie obowiązuja juz przykazania mojżeszowe , nie ma litery Prawa , ale wszystko zrozumiałam gdy zacytował ten fragment listu do Rzymian ......Spodobały mi się słowa z "wyszperanej " strony "Jezus zbawia nie dlatego, że dobrze żyłeś, ale abyś dobrze żył."

"Przez niego bowiem zostaliśmy stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, które Bóg wcześniej przygotował, abyśmy w nich postępowali" (Ef 2,10).

Im więcej przyjmuję Bożą miłośc tym więcej potrafię jej dać i tak objawia się miłośc do blizniego , i konsekwencją jest to , że ten grzech idzie przede mna bo po prostu mnie brzydzi.

Ale przyjąc Bożą miłośc to wcale nie jest takie proste....tak wielu z nas ma obraz Boga zniekształcony wizerunkiem ziemskiego Taty...

Agnieszka - 2009-11-04, 16:53

(Łk 14,25-33)
Wielkie tłumy szły za Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

CENA PRAWDZIWEGO UCZNIOSTWA JEST WYSOKA , ALE GDY SIĘ NIE WYRZEKNIEMY WSZYSTKIEGO , GDY NIE OODAMY MU KAŻDEJ DZIEDZINY ŻYCIA TO NIE JESTEŚMY PRAWDZIWIE UCZNIAMI . OCZYWIŚCIE NIE KAŻDY MUSI BYC UCZNIEM , DO ZBAWIENIA WYSTARCZY BYĆ BOŻYM DZIECKIEM....ALE CZY TO JEST ŻYCIE NA 100 PROCENT ?.....
WIELU Z NAS PŁACI DZIS ZA PRZYNALEZNOŚĆ DO CHRYSTUSA ( NAWIEDZENI :-) TO JEDEN Z ŁAGODNIEJSZYCH EPITETÓW )

CHCĘ ŻYĆ NA 100 PROCENT....

Mirakulum - 2009-11-04, 19:22

"Jezus przypomina, że nasza miłość do Niego powinna być większa od miłości „ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, a także własnego życia”. Miłość Boga powinna mieć pierwszeństwo i być aktem rozstrzygającym we wszystkich relacjach z ludźmi, w podejmowanych decyzjach i dokonywanych wyborach ". I wtedy masz BOŻY SPOKÓJ I BOŻĄ RADOŚĆ

ps: :-) Agnieszka nie dość , że zabierasz mi duże liter, to moje 100% też , :mrgreen:

Super, nawiedzeni mnożą się jak wirusy :lol:

U nas za oknem zima , biało.....cudnie, siedzieć przy kominku , w taki wieczór.

Z MIŁOŚCIĄ w świat

tereska - 2009-11-04, 21:56

Nie ma rady trzeba oddać Bogu chwałę.

Dziś rano pod wpływem czytań zrodziło się we mnie pytanie /patrz wyżej/, na które Bóg odpowiedział mi pod koniec dnia.
Pojechałam na mszę o uzdrowienie, nie bez przeszkód, ale dzięki interwencji Bożej udało się.
I tam najpierw trafiły do mnie słowa z pieśni: "wszystko oddać dla Niego, Jego miłością żyć ", no to oddałam Mu to moje poranione serce, zbliżyłam je do Jego przebitego serca i odczułam jak boleśnie jest zranione, aż mi łzy popłynęły, bo przez to stał mi się taki bliski, jednocześnie miałam świadomość , że mimo tak bolesnego zranienia płynęła z Jego serca miłość.
A potem ksiądz powiedział przez mikrofon. Jest tu osoba , która czci małą św. Tereskę i dzięki jej wstawiennictwu otrzymuje właśnie Ducha Miłości, w jej rodzinie brak miłości...
Poczułam się zupełnie rozbrojona.

Dziękuję Jezu :-) , dzięki św.Teresko ;-)
Maryjo, w Twoje ręce dodaję te łaski jakie dziś dostałam, zadbaj o ten dar. Bo został on zarazem dany jak i zadany.

Odpowiadając już wprost na to poranne pytanie, mogę powiedzieć, że oddając Bogu wszystko, zyskujemy wolność od siebie, i możemy zacząć uczyć się kochać innych Jego miłością.

Agnieszka - 2009-11-05, 08:56

Panie , ja zdam sprawę z siebie , tylko , mój mąż z siebie . Mam życ dla Ciebie , w takiej perspektywie nikt mi nic nie jest winny . nic ...powiedz tylko jak podejmowac decyzję Panie , chcę wołac do Ciebie " pomścij swoje dzieci " a Ty mówisz nie zajmuj się tym......

Byłam wczoraj na spotkaniu Odnowy ....spotkanie było prowadzone w kierunku " zajmij się bogiem , uwielbiaj Go , patrz na Niego , siej w Królestwo Boże , wyglądaj swoich bliznich , zaspokajaj ich potrzeby ,wołaj do Boga , żeby stawiał na drodze twojej potrzebujących braci a Pan zajmie się resztą , nie myśl o problemach , tylko o Bogu , on wyprostuje twoje scieżki ...'

pullo - 2009-11-05, 09:07

Mirakulum piszesz :
Cytat:
"Jezus przypomina, że nasza miłość do Niego powinna być większa od miłości „ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, a także własnego życia”. Miłość Boga powinna mieć pierwszeństwo i być aktem rozstrzygającym we wszystkich relacjach z ludźmi, w podejmowanych decyzjach i dokonywanych wyborach ". I wtedy masz BOŻY SPOKÓJ I BOŻĄ RADOŚĆ


Zastanawiam się właśnie czy najpierw Bóg , czy małżonek , czy może jak dr.Guzewicz mówił ,że z małżonkiem razem do Boga.
Tylko jak to zrealizować ? Skoro czasami małżonek inaczej rozumie Boga i nie ma potrzeby pogłębiania swojej wiary ?
Wytykać nie można , pozostaje modlitwa, czytanie słowa bożego i dawanie przykładu.

P.S.
Cieszę się , że jesteś na forum - bo dajesz wspaniałe świadectwo wiary. Chodź przyznam ,że na początku jak zaczęłaś pisać sądziłem ,że się szybko wypalisz ze swoją gorliwością - jak widać myliłem się.

tereska - 2009-11-05, 16:42

Bracia:
Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie; jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana.

Dlaczego więc ty potępiasz swego brata? Albo dlaczego gardzisz swoim bratem? Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga.

Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.

/Rz 14,7-12 /

Te słowa są dla mnie kolejną lekcją w nauce odzyskiwania wolności od siebie i otwierania się na życie Miłością Jezusa do moich bliźnich.

Poza tym bardzo mi się podobają słowa:

Nikt nie żyje dla siebie
/Rz. 14,7/

A także Psalm 27, który jest modlitwą pełną ufności, niewinnie prześladowanego. Tak go odbieram / taka moja parafraza/.

Pan tym, kto mnie zbawia, kogo mam się lękać, On jest obrońcą mojego życia, kogo mam się trwożyć? Choćby moi nieprzyjaciele chcieli mnie pożreć, , moje serce nie będzie się bać, choćby wybuchła przeciw mnie wojna, , nawet wtedy będę pełen ufności.
O jedno proszę i tego szukam, abym nie stracił bliskości z Tobą, wtedy przechowasz mnie w swym namiocie spotkania w dniu nieszczęścia, ukryjesz mnie w głębi swego serca, wydźwigniesz mnie na skałę.
Już teraz mi lepiej, i wierzę,że jeszcze zaśpiewam z radością dziękczynienie Bogu.
Boże, usłysz mnie, moje serce Cię szuka, nie odrzucaj mnie!
Boże, wierzę, że choćby wszyscy mnie opuścili, nawet Ci najbliżsi, Ty mnie przygarniesz.
Pomóż mi wytrwać na dobrej drodze, nie postępować tak jak moi nieprzyjaciele.
Nie wydawaj mnie na łaskę i nie łaskę tych co dyszą gwałtem przeciwko mnie, co świadczą kłamliwie.
Ufaj Panu, bądź mężny, niech się twe serce umocni, ufaj Panu!

Danka 9 - 2009-11-05, 19:59

Nikt nie żyje dla siebie
/Rz. 14,7/


A ja dzis zrozumiałam ile we mnie wygodnictwa, "falszywego" poswiecania sie dla innych, nadopiekuńczosci aby miec o sobie dobre zdanie, ze jestem taka dobra
dobra dla innych a dla siebie? czasem zbyt surowa

Nikt nie zyje dla siebie.
Kiedy jest sie malzenstwem zycie nalezy do tej drugiej osoby,moje zycie nalezy do moejgo meza
troche przerazające ale przede wszystkim nalezy do Boga
wiec jesli mąż nie traktuje mnie dobrze...to wolą Pana Boga jest buntowanie sie przeciw temu, chronienie siebie


co wtedy gdy nie umiem nalezec do męża? kiedy chcialabym byc blisko niego, ale nie umiem sie przełamać...nie umiem byc dla niego żoną
a on mężem takiej żony...spirala nakręca się
czy egoistyczne jest pragnenie bycia kochana i szanowaną? Czy to egoizm i szukanie swego?
Moze egozimem jest trzymanie męza przy sobie, jesli nie umiem z nim żyć i tworzyć rodziny...

Takie mnie refleksje naszły po dzisiejszym czytaniu
no i wyrzekniecie sie wszystkiego, oddanie wszystkiego Panu Bogu, wszyskich pragnien, spokojnego zycia, malzenstwa, zdrowia, macierzyństwa...nie upieranie sie przy tym w nadziei ze Pan BOg sam wie czym mnie obdarzyć, jaką łaską potrzebną do szczęscia :-D

tereska - 2009-11-06, 12:03

Łk 16,1-8

Jezus powiedział do swoich uczniów:

„Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek.

Przywołał go do siebie i rzekł mu: «Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą».

Na to rządca rzekł sam do siebie: «Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu».

Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: «Ile jesteś winien mojemu panu?» Ten odpowiedział: «Sto beczek oliwy». On mu rzekł: «Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz pięćdziesiąt». Następnie pytał drugiego: «A ty ile jesteś winien?» Ten odrzekł: «Sto korców pszenicy». Mówi mu: «Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt».

Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światła”.


Kiedy czytam ten fragment Ewangelii rodzi się we mnie pytanie: jak się zachowujemy, gdy spotyka nas nagła bieda?
Myślę, że zarządca znalazł się w na poważnym zakręcie życiowym , groziła mu żebranina i spadek z dobrej pozycji społecznej, coś bardzo dla niego poniżającego, czego bardzo się wstydził./ Dla mnie mnie osobiście największym poniżeniem była wizyta w MOPS- ie i zniszczenie dobrej pozycji społecznej , jaką miałam jako osoba publiczna./
Zarządca w swojej trudnej sytuacji postawił na relacje, postanowił zbudować przyjaźnie z tymi, których znał jako zarządca wykorzystując to, co jeszcze posiadał, władzę czynienia dobra.
Mógł oczywiście po prostu ukraść pieniądze, swojemu mocodawcy, ale on zainwestował w relacje.
I to Jezus pochwalił, ganiąc jednocześnie "synów światła", że zapominają, że najważniejsze jest w trudnej sytuacji zadbać o przyjaźnie z bliźnimi i Bogiem. Albo inaczej, czy umiemy tak zadbać o nasze przyjaźnie, że będą nam oparciem, gdy przyjdzie trudne doświadczenie?

Pozostaje jeszcze kwestia sposobu, w jaki to zrobił.
Jezus burzył wiele sztywnych schematów postępowania, uczniowie nie obmywali rąk przed jedzeniem, zrywali kłosy zbóż z obcych pól jak byli głodni, On uzdrawiał w szabat, a teraz chwali nieuczciwego zarządcę. Nie stosuje sprawiedliwej zapłaty dla robotników, daje tyle samo zarówno tym co pracowali cały dzień, jak i tym co przyszli pod wieczór do pracy /przypowieść o robotnikach w winnicy/.
Można by mu zarzucić, że wyznaje zasadę: "cel uświęca środki". Ale czy rzeczywiście tak jest? Dla Niego najważniejsza była miłość, a w niej jest jakaś wolność i odwaga w przekraczaniu zasad, które jej przeczą. Czasem sztywno trzymamy się zasad moralności, bo potrzebujemy na czymś się oprzeć, a Jezus mówi oprzyj się na relacji ze Mną, na relacji z innymi ludźmi i oprzyj się na Miłości, dlatego pochwalił nieuczciwego zarządcę.

Dla wszystkich, którzy mają problem ze zrozumieniem sercem tego fragmentu Ewangelii, polecam czytanie w kółko innego fragmentu Mt. 6, 25-34, aż trafi do serca prawda, że relacja uwalnia z lęku.

[ Dodano: 2009-11-06, 12:22 ]
Mam propozycję może Sycharowicze mieliby jakąś swoją patronkę.
Proponuję Mieczysławę Faryniak oto link do artykułu o niej:

www.opoka.org.pl/bibliote...6-faryniak.html

A poniżej uzupełnione informacje uzyskane po rozmowie tel. z siostrą niepokalnką z Dursztyna.

Mieczysława Faryniak
• Urodziła się 6 grudnia 1903 r. w Kętach, a zmarła 29 kwietnia 1990 r. w Nowym Sączu. Pochodziła z zamożnej, inteligenckiej rodziny o religijno-patriotycznych przekonaniach. W 1907 roku przeprowadza się do Bielska Białej. Tam kończy Krajową Szkołę Kupiecką, po której rozpoczyna dobrze płatną pracę w banku. W 1933 po zawodzie miłosnym przeżywa załamanie psychiczne i przechodzi na rentę.
• W 1934 roku odbywa przełomową „spowiedź generalną” w Ujsołach. W tym samym roku odwiedza Dursztyn. Wkrótce zakupuje tam ziemię na Skałce i od grudnia mieszka w zbudowanej specjalnie pustelni „betlejemce”. Angażuje się w życie mieszkańców Spisza, organizując zajęcia dla dzieci i młodzieży oraz pomagając ubogim.
• W czasie II wojny światowej od 4 grudnia 1944 roku ukrywa żydowskie małżeństwo, a ich małe dziecko umieszcza we wsi.
• W 1945 roku przyczynia się do założenia pierwszej polskiej szkoły podstawowej na Spiszu, której jest dyrektorką do 1948 roku. W 1984 opuszcza Dursztyn i zamieszkuje, aż do śmierci u sióstr Niepokalanek w Nowym Sączu.
• Została pochowana na cmentarzu w Dursztynie.
• Była jedną z największych współczesnych, polskich mistyczek. Jest w leksykonie mistyków. Nawróciła bardzo wielu młodych ludzi. To właśnie w Dursztynie rozpoczęły się pierwsze w Polsce spotkania muzyków chrześcijańskich, w których uczestniczyli artyści różnych wyznań. Odwiedzali ją ks. Franciszek Blachnicki i kardynał Karol Wojtyła.

Mirakulum - 2009-11-06, 19:48

"...Sytuacje trudne, wypełnione lękiem, stratami ,coś ważnego pozwalają odkryć, zobaczyć, odczuć to, co odnosi się tak bardzo głęboko do nas samych. Kiedy wszystko układa się pomyślnie, nie zastanawiamy się nad jakością własnego życia, nad tym, do czego prowadzą nas nasze czyny...."
to prawda -w trudzie dojrzewamy , ja dojrzewam. Padam ,pod moim krzyżem , gdy zapomnę o Jezusie ,
wystarczy zadać sobie pytanie :
co na to powie Jezus? , co on by zrobił ? I sytuacja staje się jasna.

chodzi o intymna i otwarta rozmowę o naszych brakach nie tylko o sukcesach,
pokora , pokora, pokora.

tereska - 2009-11-07, 08:33

Łk. 16.10,13
Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny......
Żaden sługa nie może dwóm panom służyć


Te dwa zdania jakoś trafiły do mnie mocniej

Potrzebna jest jakaś wewnętrzna spójność, nie możemy opierać naszego poczucia bezpieczeństwa na posiadaniu pieniędzy i jednocześnie trwać w relacji z Bogiem, której z założenia fundamentem jest zaufanie w Jego miłość, troskę o nas.
Jeżeli tej spójności w nas nie ma, to znaczy że nie ufamy Mu, i służymy tak naprawdę mamonie i wtedy gardzimy Bogiem, albo wręcz go nienawidzimy. Czyli serce nasze nie jest z natury podwójne, nie jest w stanie dwóm panom służyć, jest to pocieszające, bo oznacza , że jeżeli zdecydujemy się żyć w ufności Bogu, to nie będziemy już pokładać nadziei w pieniądzach. Nasze serce nie jest podwójne ale trochę obrotowe i lubi się obracać raz w stronę Boga, a raz w stronę pieniądza, jak się czegoś przestraszy. a przecież w miłości nie ma lęku. Dlatego gdy będziemy wzrastać w miłości, będziemy też wzrastać w wierności.
Amen

Agnieszka - 2009-11-07, 09:00

Kto jest wierny w małych rzeczach......Pan nie powierzy od razy dużych spraw związanych z Jego Królestwem osobie , która nie jest wierna w małych ........znowu prawo zasiewu i zbioru ...Dzis wiem czemu dopiero dziś mogę prowadzic wspólnotę w Krakowie......wcześniej nie byłam gotowa......
Mirakulum - 2009-11-07, 21:30

"...Służba Bogu wymaga dystansu wobec tego, co materialne. Pieniądz gdy staje się bożkiem prowadzi do zdrady Boga...." tak , ja to wiem.
Panie prowadź , daj siły by to co ciąży , co jest koniecznością , nie było udręką . Panie Ty to przemień.

tereska - 2009-11-08, 00:49

Dziś w Ewangelii o „wdowim groszu”.

Mk.12,44 - „Bo wszyscy wrzucili z tego, co im zbywało; ona przy swoim ubóstwie wrzuciła wszystko, co miała na życie”.

Gdy czytam ten fragment widzę dwie postawy.

Pierwsza reprezentowana przez ludzi, którzy wrzucali do skarbony, jak Pan Jezus powiedział: to, co im zbywało. Czyli dawali Bogu to: co powinni zrobić, co do nich należało, co było ich obowiązkiem, co leżało w ich możliwościach.

Druga postawa, reprezentowana prze wdowę. Ona ofiarowała Bogu swoją bezradność, swoją słabość, zdała się na Niego w tym, co ją przekraczało. Ileż jest w nas tego właśnie: Boże nie dam rady , nie jestem w stanie tego wytrzymać, to przekracza moje możliwości, mam tego dosyć, to jest dla mnie straszne. Ileż mamy takich swoich bezradności? Każdy z nas, ma taki swój wdowi grosz. Jezus dziś pyta: co jest twoim wdowim groszem? Okazuje się, że jesteśmy bardzo bogaci i mamy mu tak wiele do dania. Dlaczego dajemy mu to, co nam zbywa, co jest dla nas niezbyt ważne? To co najważniejsze dla nas i najboleśniejsze zostawiamy dla siebie, a moglibyśmy właśnie to dać Bogu i pozwolić Mu, by się zatroszczył właśnie o to. Czy jesteśmy w stanie zdać się na Niego w tym, co jest dla nas najważniejsze, tak jak uczy nas dzisiaj ta wdowa?

Kiedyś Mirakulum podesłała mi tekst, który pomaga mi oddawać taki mój "wdowi grosz" Bogu.

Jezu Ty się tym zajmij -Jezus mówi do duszy:

Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij.

Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Podobne jest to do zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się, aby mama myślała o ich potrzebach gdy tymczasem one chcą się tym zająć same, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili, odwracając myśli od przyszłości jak od pokusy.

Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę.

A kiedy muszę was wprowadzić w życie różne od tego, jakie wy widzielibyście dla siebie, uczę was, noszę w moich ramionach, sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione w matczynych objęciach. To, co was niepokoi i powoduje ogromne cierpienie to wasze rozumowanie, wasze myślenie po swojemu, wasze myśli i wola, by za wszelką cenę samemu zaradzić temu, co was trapi.

Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do mnie mówiąc: „Ty się tym zajmij”, zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy męczycie się i dręczycie się, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym zawierzeniem Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym działał, ale tak jak wy pragniecie... Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do was. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”: Święć się Imię Twoje, to znaczy bądź uwielbiony w tej mojej potrzebie; Przyjdź Królestwo Twoje, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twego w nas i w świecie; Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, to znaczy Ty decyduj w tej potrzebie, uczyń to, co Tobie wydaje się lepsze dla naszego życia doczesnego i wiecznego.

Jeżeli naprawdę powiecie Mi: „Bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne z powiedzeniem: „Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją wszechmocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje. Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy.

Nie możecie spać, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo – gorzej – ufacie tylko interwencji człowieka. A to właśnie stoi na przeszkodzie moim słowom i memu przybyciu. Och! Jakże pragnę tego waszego zawierzenia, by móc wam wyświadczyć dobrodziejstwa i jakże smucę się widząc was wzburzonymi.

Szatan właśnie do tego zmierza: aby was podburzyć, by ukryć was przed moim działaniem i rzucić na pastwę tylko ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, oprzyjcie się na mnie, zawierzcie Mnie we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie do waszych trosk.

Kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie, wylewam na was skarby moich łask. Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, któremu często przeszkadza szatan. Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.

Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy: Jezu, Ty się tym zajmij! Postępuj tak we wszystkich twoich potrzebach. Postępujcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na moją miłość.
(Z pism sługi Bożego ks. Dolindo Ruotolo)

Agnieszka - 2009-11-08, 15:14

Dla mnie ta Ewangelia pokazuje co to znaczy dawać - czy z tego co mi zbywa ( to nie jest ofiara wtedy) czy daję wszystko co mam . Jeżeli ufamy Bogu w różnych dziedzinach życia to w sferze materialnej też.. . Zawierzamy Mu . Praktyką Izraelitów było płacenie dziesięciny , w Nowym Testamencie nie zostało to zniesione . Pan w Ewangelii
Łukasza chwali oddawanie dziesiątej częsci swego mienia . A ponad to sa jeszcze jałmuzny , ofiary . Trudno jest zaufać , Mam tak mało i jeszcze mam dawać .....? Moich kilku znajomych daje dziesięcinę ( na rózne cele związane z Królestwem Bożym ) ...muszę przyznac , że od tamtej pory bardzo zaczęło im się powodzić ( intratne kontrakty , premie w pracy ) Kolejny raz Pan mówi - zadbaj o moje Królestwo , a wszystko inne będzie Ci dodane.....

Mirakulum - 2009-11-08, 21:47

„Uboga wdowa” jest symbolem człowieka, który przeszedł przez ból straty, przez ból osamotnienia. Takie ubóstwo czyni człowieka hojnym, to znaczy – otwartym, wielkodusznym, szalonym w ufności. W cierpieniu zdobywamy mądrość serca i prawdziwy smak istnienia, którego nie znają „bogaci”. Po różnych doświadczeniach człowiek „maleje”, to znaczy – staje się ubogi duchem.

Panie , Ty codziennie ucz mnie jak być ubogi , otwarty, hojny, jak być szalonym w ufności.
Panie daj mądrość serca , wtedy czuje , już tu na ziemi przedsmak nieba, BOŻY SPOKÓJ

tereska - 2009-11-08, 23:35

Coś nie dają mi spokoju te wdowy. Ta z Sarepty i ta ze świątyni. Dlaczego nam tak trudno zaufać Bogu w trudnej chwili?Bo wtedy nie ma miejsca na udawaną wiarę. Taki moment pokazuje, na czym się tak na prawdę opieramy. I co ciekawe, w takiej skrajnej sytuacji, Bóg oczekuje byśmy zrobili coś sprzecznego ze "zdrowym rozsądkiem", a co byłoby aktem zawierzenia Mu, aktem prawdziwej wiary, radykalnej i trochę szalonej.
Oj, nie da się wierzyć na pól gwiazdka.

Agnieszka - 2009-11-09, 00:16

wiecie , mnie ten temat jakoś tak ciśnie....Oczywiście chodzi tu wogóle o dawanie , nie tylko o pieniądze , to zrozumiałe .....Jednak przypomniałam sobie dzis historię pewnego człowieka , byłam na wykładzie jakiś czas temu . Opowiadał jak Pan nauczył go ufać Mu bezgranicznie - w sferze finansów właśnie . On łożył juz na rózne cele Boże , dawał biednym itd....Stracił pracę - gdy jechał do Kościoła poczuł , że Pan mówi , żeby dał wszystko co ma na cel , o którym usłyszy . Okazało się , że na nabożeństwie byli obecni misjonarze i gorąco zachęcali do duchowej i materialnej adopcji biednych z Afryki . Czlowieka zatkało...myśli - nie mam pracy , jakieś resztki na koncie , ale czuł to przynaglenie....Podjął decyzję i wypłacił te oszczędności . Zona wpadła w furię ( co myslę , że jest zrozumiałe ) powiedziała , że zakłada swoje konto i od tej pory maja osobne pieniązki w związku z tym , że On oszalał ;-) Za tydzień sytuacja sie powtórzyła , znów usłyszał , że ma oddac wszystko , mówi , że był przerażony ,ale wiedział , że to głos Pana , pomimo wilekiego lęku w ruch poszła karta kredytowa....
Za kilka dni dostał telefon od znajomego , który przenosił się do innego kraju i zaproponował mu przejęcie posady ...pensja była dziesięciokrotnie wyższa od tej , która miał we wcześniejszej pracy ..... :->

tereska - 2009-11-09, 07:26

Dziś w czytaniach jest dużo o świątyni. Świątynia, to dla mnie miejsce obecności Boga. Tu nasuwa mi się inny fragment Ewangelii św. Jana,16,7,12-13

Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeśli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was...
Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie.Gdy zaś przyjdzie On,Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy.


Czyli Jezus musiał odejść aby mógł przyjść Duch św., czyli teraz jest czas obecności Bożej poprzez Ducha św., tak jak wtedy była przez obecność fizyczną Jezusa. Czyli również Jezus jest obecny poprzez obecność Ducha św. . Niezwykłe w tym wszystkim jest to, że tak jak w czasach Jezusa Bóg był obecny w ciele Jezusa, tak teraz Bóg obecny jest poprzez Ducha św., w ciele tych, co otrzymali Ducha św. na chrzcie św.
Dlatego w każdej sytuacji możemy wejść do świątyni naszego ciała, która jest przybytkiem Ducha św. i spotkać się z Bogiem.

1 Kor 3.16-17

Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście.

Dlatego Bóg będzie dbał o tą świątynię. Będzie nas oczyszczał, będzie dbał o nasze serce, aby było miejscem prawdziwego spotkania z Bogiem.
Czasem będzie robił to trochę gwałtownie, tak jak Jezus, gdy wypędzał przekupniów ze świątyni. Ale dlatego, że:

„Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”.
Ps.69,10

Bogu zależy na tym , żeby móc się spotkać z nami w naszym sercu. Dlatego nie daje nam spokoju.
Dlatego też pracuje nad moim sercem. Lepiej niż jakikolwiek psychoterapeuta, bo Jemu na moim sercu zależy bardziej niż jakiemukolwiek terapeucie.

Widzisz Mirakulum , jest odpowiedź na nasze pytanie :-)

Jeżeli chodzi o chrzest i jego znaczenie w naszym życiu, to polecam bardzo fajną bajkę, niekoniecznie dla małych dzieci, o. Marcina Jelenia "Dwie krainy", gdzie w bardzo pomysłowy i oryginalny sposób przedstawia znaczenie chrztu. Podobała się bardzo wszystkim , którym ją czytałam, i młodzieży i dorosłym.

Mirakulum - 2009-11-09, 13:30

"...Obszar świątyni, to we mnie obszar serca. Gorliwość o nią, jest zabieganiem o to, co w sercu. Coś trzeba z siebie wyrzucić, przepędzić, w coś należy uderzyć z dużą siłą, w sposób zdecydowany. Nie wszystko to, co jest w moim sercu podoba się Jezusowi. Może to być przede wszystkim troska o to, aby więcej mieć, niż więcej być. Gorliwość o "więcej być", jest pragnieniem miłości. To szczególne dorastanie do podobania się Jezusowi. Żyję po to, aby podobać się Bogu, moim życiem sprawiać Jemu radość, pocieszenie dla Jego Serca..." ( przemiana)

1 Kor 3,9b-11.16-17)
Fundamentu bowiem
nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest
Jezus Chrystus.
Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży
mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg.
Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście.

to jest ta monstrancja w nas , w każdym z nas. Co z nią zrobiliśmy , i nadal robimy.
Czy może zamieszkać w niej Pan ? i na jak długo ?
Jaka codziennie daje odpowiedz Jezusowi?

pieśń z czasów oazowych
CZY WY WIECIE , ŻE JESTEŚCIE ŚWIĄTYNIĄ ?
PEŁNI MOCY , WDZIĘCZNOŚCI I CHWAŁY
ŚWIĄTYNIĄ W KTÓREJ MIESZKA ŚWIĘTY DUCH.

Mirela - 2009-11-09, 15:07

Agnieszka napisał/a:
Kto jest wierny w małych rzeczach......Pan nie powierzy od razy dużych spraw związanych z Jego Królestwem osobie , która nie jest wierna w małych [/b]........znowu prawo zasiewu i zbioru ...Dzis wiem czemu dopiero dziś mogę prowadzic wspólnotę w Krakowie......wcześniej nie byłam gotowa......


Wierność to też miłość... Z całą pewnością wszelkie Dobro i Miłość maja żródło w Bogu.
Kiedy rozmyślam o "małych " rzeczach, jako prosty człowiek to zastanawiam się kiedy one są małe...czy to te powszednie, czy to te niewidoczne, czy może jeszcze jakies inne...a jakie to duże ...przypomniały mi sie słowa Sw. Faustyny, że "To miłość potrafi zamienić rzeczy małe w wielkie i ,że to miłosc nadaje wartośc wszystkiemu"... Cała logika pojęcia wielkości rzeczy małych i wielkich pada....za mało jest we mnie miłości z całą pewnością zeby okreśłić co jest wielkie, co jest małe...ale powszednie , codzienne , zwyczajne tak...
Czasem jeden akt miłosnego poddania sie woli jest tak wielkim wysiłkiem ,że kiedy ostatecznie poddajemy się woli Bożej i pozostajemy w przestrzeni naszego bytu...to myślę sobie ,że to heroizm...
Pomyślałam teraz o małych pszczółkach...Pieknie o tym pisze Sw Teresa od Dzieciatka Jezus...i w tym miejscu pozostawie raz juz umieszczony cytat z Pisma św "Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny...... Żaden sługa nie może dwóm panom służyć "
Pozdrawiam
Ps
"prawo zasiewu i zbioru "zapytam kapłana , nie jestem pewna czy dobrze to pojmuję ... :mrgreen:

Mirakulum - 2009-11-10, 00:10

"..Służba jest rozwijaniem samego siebie "w duchu i prawdzie". Jest trudną drogą uczenia się pokory. Służąc poznajemy naszą motywację, dlaczego robimy to, co robimy. Nie zawsze określone prace będą dawały nam satysfakcję, wnosiły w nasze odczucia przyjemność.

Żyjemy nie dlatego, żeby nam było przyjemnie, lecz dlatego, żeby we wszystkim co nas spotyka, odkrywać Bożą obecność. We wszystkim co się dokonuje w naszym życiu możemy spotkać Pana. On jest obecny nie tylko w naszych przyjemnościach, lecz także w przykrościach, od których niejednokrotnie usiłujemy się zdystansować, ustrzec. ..."

Panie ty uczysz mnie znajdować radość Bożą , we wszystkim co mnie spotyka. CZy jestem pilnym uczniem?

[ Dodano: 2009-11-10, 13:01 ]
(Ps 34,2-3.16-19)
"...Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.
Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu...."

Panie tyś dla mnie jedynym ratunkiem

tereska - 2009-11-10, 15:08

Mdr 2,23
Dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka,
uczynił go obrazem swej własnej wieczności.


Bardzo mi się podoba to zdanie, jest po prostu piękne. Dla mnie ono oznacza, że to co tu przeżywamy, to zaledwie mała część tego, co mamy jeszcze do przeżycia. Jestem obrazem wieczności Boga, niesamowite!

Łk 17,7-10
Jezus powiedział do swoich apostołów:
„Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: «Pójdź i siądź do stołu»? Czy nie powie mu raczej: «Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił»? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: «Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać»”.


Kiedy czytam ten fragment Ewangelii widzę dwie postawy, jakie zajmujemy, gdy czynimy jakieś dobro.
Pierwsza:
Robimy coś dobrego i potem oczekujemy, jakichś profitów: podziękowania, docenienia, zadośćuczynienia za podjęty wysiłek i darowany czas, chcemy jakby to dobro, które zrobiliśmy zatrzymać na sobie.
Druga postawa, którą Jezus pochwala,to:
Robimy coś dobrego, lecz nie zatrzymujemy tego dobra na sobie, czujemy się jak jakieś narzędzia, które Bóg na chwilę wziął do ręki, zrobił coś dobrego i położył na miejsce. Jesteśmy nieużyteczni dopóki Bóg się nami nie posłuży. Nie łączymy naszej wartości z tym dobrem , które Bóg dzięki nam zrobił. Jesteśmy w jakiejś wolności od przywiązywania się do tego dobra i zawłaszczania go.
Opieramy poczucie naszej wartości na Jego miłości do nas wyrażonej tak pięknie w dzisiejszym Psalmie /Ps 34,2-3.16-17.18-19/ :
Kiedy wołam o pomoc, gdy jestem w udręce, upadam na duchu i mam skruszone serce, Bóg zwraca na mnie swoje oczy, Jego uszy są otwarte na moje wołanie o pomoc, słyszy mnie, ratuje i ocala, jest blisko mnie. :-)

Agnieszka - 2009-11-10, 18:34

Wyzwolenie swojego serca od czekania na wdzięcznośc innych jest zwycięstwem . Gdy czynię cos dla Pana to juz jest profit , a wszystko inne będzie mi doodane .
Ja naprawdę odczuwam radosc gdy robię coś dla innych :-> dzięki Jezu

Jednak tego nie umiem przełozyc juz na relacje czysto międzyludzkie , nie wiem czy słusznie ... ale chyba tak . skoro to ja ciągle coś daję , skoro ja ciągle szukam z kims zgody , przyjażni , a ta osoba jest nastawiona tylko na branie i w jakims stopniu manipiuluje moja przyjaznią to w pewnym momencie trzeba się wycofac z relacji przyjażni . Jezus nie chce , żebyśmy wystawiali się na zranienia , po to dał nam mądrość Powiedział przeciez "nie rzucajcie pereł przed wieprze".

Mirakulum - 2009-11-11, 08:27

(1 Tes 5, 18)
Za wszystko dziękujcie Bogu, taka jest bowiem wola Boża względem was w
Jezusie Chrystusie.

Jezu , dziękuję CI za wszystko , także za mój kryzys , bo on pozwolił mi przejrzeć .

tereska - 2009-11-11, 12:25

Łk 17,11-19

„Idźcie, pokażcie się kapłanom”. A gdy szli, zostali oczyszczeni.

Dlaczego trędowaci mieli iść pokazać się kapłanom? Z tego co pamiętam , to jak ktoś został uzdrowiony, to miał iść pokazać się kapłanowi, bo tak było napisane w prawie żydowskim. Jezus kazał trędowatym najpierw zdobyć się na akt wiary w to, że Jezus ich wysłuchał i już są uzdrowieni, a po nim dopiero otrzymali to, o co prosili.
W moim życiu też jest tak nieraz, że proszę o coś Boga, wykonuję jakiś akt wiary, i po jakimś czasie otrzymuję to, o co prosiłam, ale jest jakoś trudno mi wtedy powiązać otrzymaną łaskę z jej Dawcą, bo upłynęło trochę czasu i jeszcze coś się jeszcze tam wydarzyło. Przychodzą wtedy takie myśli, że może to samo, jakoś się ułożyło, zmieniło, rozwiązało itd.. Wszyscy Ci trędowaci mieli wiarę potrzebną do uzdrowienia, ale niektórym z nich zabrakło wiary w to że to Jezus jest Uzdrowicielem, dlatego nie wszyscy wrócili by podziękować.

Zastanawiające jest dlaczego, to Samarytanin , okazał się wdzięczniejszym od wiernych synów Izraela?
A dlaczego, celnicy i nierządnice wyprzedzą nas w drodze do królestwa niebieskiego?

Myślę, ze dziś wyraźnie Bóg wzywa nas do dziękczynienia mu, za łaski otrzymane i te, które dopiero otrzymamy, bo Jezus zawsze wysłuchuje naszych próśb, dlatego trzeba mu dziękować nieustannie i "oddawać chwałę Bogu jak ten cudzoziemiec".

Czyli włączyć na stałe do swojej codziennej modlitwy, modlitwę dziękczynienia i uwielbienia Boga.

Mirakulum - 2009-11-11, 13:03

http://truskaweczka89.wrz...ielbiajcie_pana
dzięki teresko

tereska - 2009-11-12, 09:13

Mdr 7,22-8,1
Łk 17,20-25

Dzisiejsze czytania mówi mi o tym jak Bóg działa.
Gdy chcemy określić działania Boże po ludzku, używamy określeń, które je umieszczają w jakichś ramach:
" «Oto tu jest» albo: «tam». ", tymczasem sposób działania Boga przekracza nasze ramy rozumowania.
"jest jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego", czyli olbrzymia moc która, wszystko przekracza /na marginesie:podobno taka błyskawica zawiera większą energię niż ta, jaka jest w słońcu/.

Moc Boża jest ruchliwsza od wszelkiego ruchu
i przez wszystko przechodzi i przenika dzięki swej czystości.
wszystko może, wszystko odnawia,


jest rozumna, święta,
subtelna, przenikliwa, trwała i wszystkowidząca,
przenikająca wszelkie duchy,
zło jej nie przemoże.
Sięga potężnie od krańca do krańca
i włada wszystkim z dobrocią.

Czyli trzeba zaufać szczerze całym sercem tej Bożej mocy i nie bać się.
Jezu, pomóż mi zaufać Twojej mocy w trudnościach, które mnie przerastają.

Danka 9 - 2009-11-12, 14:07

teresko, dziekuje Ci za wczorajsze Twoje rozwazanie
co do dziękowania, gdy jesczez nie ma widocznych efektów, to przypomniala mi sie nowenna pompejanska gdzie najpierw prosi sie a potem dziękuje za to, ze juz otrzymaliśmy łaskę

W sumie wszystko czego nam potrzeba to juz mamy, cały czas, miłosc Pana Boga, to mamy bez limitu.
Zauwazyc i otworzyć się na to nam trzeba.
A ze nasze serce ma pragnienia...to piekne, znaczy się żyje :-)

tereska - 2009-11-12, 20:33

Bóg okazał swoją moc i niespodziewanie łatwo problem się rozwiązał :-)
Wstyd, że miałam wątpliwości i słabą wiarę

Mirakulum - 2009-11-12, 23:40

Okaż Twemu słudze światło swego oblicza
i naucz mnie Twoich ustaw.
Niech żyje moja dusza i niech Ciebie chwali,
niech mnie wspierają Twoje wyroki.

(Łk 21,36)
Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem
Człowieczym.

"...my sami w ten sposób cierpimy. Gdy Pana nie poznajemy, błądzimy, odczuwamy niszczącą nas samotność i nie czujemy się dobrze na tym świecie. Nie rozpoznając Jezusa, który w nas żyje, nie wiemy na co nas samych stać, a przede wszystkim skąd przychodzimy i dokąd zdążamy. Pojawiające się trudności życia załamują nas, ponieważ nie znajdujemy oparcia w kimś, kto jest większy od nas i naszych problemów.

Gdy zaczynamy cierpieć, poznajemy pokusę buntu, gniewu i żalu do Boga, jakimi nas stworzył i w jak trudnym do zniesienia środowisku nas umieścił. Wychodząc z buntu, który osłabił nasze siły duchowe, poznając swój bezmiar małości i bezsilności, otwieramy oczy na Pana który jest blisko nas. Cierpienie pozbawia iluzji, pokazuje życie, które umożliwia doświadczenie Boga i Jego Królestwa już teraz, nie dopiero po śmierci. Trzeba jednak przejść długą drogę uwalniania się od samego siebie, własnej zarozumiałości i przeświadczenia, że moim życiem mogę kierować. Będąc stworzonymi przez Boga doświadczamy życia, gdy składamy je bez zastrzeżeń w Jego ręce.

Panie o dzięki , za dar życia

tereska - 2009-11-13, 13:38

W dzisiejszej Ewangelii Jezus zapowiada swoje niespodziewane przyjście i wzywa do czujności.
Gdy to czytam, to myślę, o młodym chłopaku, który został przedwczoraj napadnięty i zabity nożem na ruchliwej ulicy w obecności wielu przechodniów, niedaleko od miejsca gdzie mieszkam. Dziś widziałam tyle zniczy na chodniku. Oprócz pytania dlaczego, rodzi się lęk: mnie też może się takie coś przytrafić.
Nagła śmierć, czyli nagłe spotkanie z Bogiem.
Z jednej strony spotkam się z Kimś, kto zna całą prawdę o mnie, ma nade mną władzę, będzie mnie sądził, spotkam się z Nim na pewno... no, można się przestraszyć... :-(
Ale drugiej strony, spotkam się z Kimś, kto tęskni za mną, chce się zjednoczyć z moim ciałem i duszą, umarł za mnie bym mogła w pełni żyć, zapłacił za moje grzechy swoją krwią... no, już jest mi lepiej :-)
W tym momencie, lęk ustępuje miejsca tęsknocie za pełnym zjednoczeniem z Jezusem, tak mi bliskim i kochanym.

Gdy miłość będzie, to lęk ubędzie.

[ Dodano: 2009-11-14, 00:07 ]
Sobotnie czytania

W dzisiejszych czytaniach możemy zobaczyć dwa obrazy Boga. Pierwszy podobny do Sędziego,który obojętny jest na ludzkie problemy. Wtedy jedyną drogą jest wytrwała prośba, walka o swoje, nieustanna modlitwa do zimnego i nieczułego Boga. Lecz przyznaję, że nie lubię takiej pobożnej namolności, jest w tym jakieś przedmiotowe i poniżające dla proszącego traktowanie Boga, tak jak przedmiotowo traktowała niesprawiedliwego Sędziego ewangeliczna wdowa.
Osobiście wolę prosić kogoś o coś, z kim jestem w jakiejś relacji, dlatego bardziej odpowiada mi drugi obraz Boga. Miłosiernego Ojca, który prędko weźmie w obronę swoich wybranych, czyli tych co odpowiadają na Jego miłość. Wtedy prośba nie ma nic z pobożnej nachalności, lecz jest wzmożoną ufnością pomimo wszystko, tym większą im jesteśmy w większej potrzebie.

Mirakulum - 2009-11-15, 20:46

"...Coś musi w nas przeminąć. Dojrzewamy przez doświadczenie cierpienia, ból serca, wejście w noc samotności. Pojawi się trud nocy, zwątpienia, a nawet odczucie, jakbyśmy tracili wiarę. Zobaczymy bezsens drogi, którą idziemy i absurdalność tego, co dotychczas przeżyliśmy.
Czekamy na przyjście Jezusa.

Można oczekiwać z radością, z weselem w sercu i psalmami na ustach. Można trwać w wierze z mocą, choć będą płynęły łzy i ból nie jeden raz ściśnie serce. Nie rozumiejąc działania Boga, Jego planów, jesteśmy wierni, ufni, oczekujący...."

Panie , daj nam trwać w wierze , ufności i nadziei .
Jezu ucz mnie nieustannie Kochać prawdziwie .
miłością która:
"...Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma..." .

tereska - 2009-11-16, 17:32

W dzisiejszych czytaniach zarówno ze Starego jak i Nowego Testamentu jest o tym, jak inni wpływają na nas i jaki ma to wpływ na naszą relację z Bogiem.
Izraelici opisani w pierwszej Księdze Machabejskiej, ulegli

"synom wiarołomnym, którzy podburzyli wielu ludzi, mówiąc: „Pójdźmy zawrzeć przymierze z narodami, które mieszkają wokoło nas. Wiele złego bowiem spotkało nas od tego czasu, kiedyśmy się od nich oddalili”. Słowa te w ich mniemaniu uchodziły za dobre. Niektórzy zaś spomiędzy ludu zapalili się do tej sprawy i udali się do króla, a on dał im władzę, żeby wprowadzili pogańskie obyczaje. " /1 Mch 1,10-15/

co doprowadziło do otwartego prześladowania wiary.

Królewskie polecenie zabijało tego, u kogo gdziekolwiek znalazła się Księga Przymierza albo jeżeli ktoś postępował zgodnie z nakazami Prawa. /1Mch 1,57/

Gdy o tym czytam , przychodzi mi na myśl sytuacja chrześcijaństwa w Europie , ale powoli też w Polsce. Chrześcijaństwa, które straciło swoją wyrazistość i smak, tak jak ta sól , o której mówił kiedyś Jezus. Tak jak Ci Izraelici, w imię jakiegoś dobra, ulegliśmy wpływom świata i dziś trudno innym rozpoznać w nas świadków dobrej nowiny.
Dlaczego tak jest ?
Bo daliśmy się uciszyć ludziom , którzy w imię świętego spokoju albo poprawności religijnej przekazali nam wiarę jako doktrynę, normę moralną, a nie bliskość serca i tym samym , bronili prawdziwego dostępu do Jezusa, tak jak Ci , którzy próbowali uciszyć niewidomego żebraka z Ewangelii:

"Wtedy zaczął wołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” /Łk.18, 38-39/

Mam wrażenie, że nieszczęścia osłabiły temperaturę serca Izraelitów,

" Wiele złego bowiem spotkało nas od tego czasu"

co doprowadziło do wiarołomstwa, a potem do prześladowań.
Żebrak spod Jerycha miał w swoim nieszczęściu ubóstwa i ślepoty wciąż gorące serce, dlatego nie uległ uciszaczom.
Mogą być uciszacze zewnętrzni, ale i wewnętrzni np. myśli pełne udręczenia. Ciekawe, że w dzisiejszej antyfonie w czasie mszy jest takie zdanie:

Pan mówi: Myśli moje są myślami pokoju, a nie udręczenia"

To znaczy, że jeżeli są w nas takie myśli, to one nie pochodzą od Boga, a więc nie trzeba im ulegać, bo obniżają żarliwość naszego serca i oddalają od Jezusa.

Jeżeli nie damy się uciszyć uciszaczom zewnętrznym jak i wewnętrznym, to zbliżymy się tak jak w dzisiejszej Ewangelii z naszym spragnionym sercem do Jezusa i on je uzdrowi i napełni, tak, że odtąd tak jak ten żebrak pójdziemy za Nim wielbiąc Boga i przez to ludzie, którzy to będą widzieć oddadzą chwałę Bogu.

Tu pozwolę sobie na małą prywatę:
Dziękuję Ci Mirakulum za Twoje niesamowite świadectwo całkowitego oparcia się na Jezusie, jakie dałaś w czasie naszej prywatnej rozmowy.
Jesteś jak ten żebrak spod Jerycha.

[ Dodano: 2009-11-17, 21:36 ]
Czytania z wtorku

2 Mch 6,18-31
Łk 19,1-10

Piękny jest ten tekst o Eleazarze, wspaniałym starcu, który odrzucił szansę uratowania życia, chcąc zaświadczyć swoją śmiercią o miłości do Boga. Jakiż był w tym swoim szlachetnym męstwie piękny i wolny. Tylko pozazdrościć.
Z kolei Zacheusz pokazuje nam dziś jak spotkanie z miłością Jezusa wyzwala odwagę rozliczenia się ze swoją przeszłością i wynagrodzenia za zrobione krzywdy.
To doświadczenie miłości Boga było źródłem męstwa i radości w cierpieniu oraz odwagi i radości w naprawianiu popełnionego zła.

Mirakulum - 2009-11-18, 08:39

oj, oj muszę jeszcze tyle innym zadośćuczynić , Panie pomóż.

[ Dodano: 2009-11-18, 08:51 ]
"...Każdemu, kto ma, będzie dodane;
a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma...."

"...ponieważ w dobrej rzeczy okazałeś się wierny,.."
dobrzy słudzy
Zainwestowali w zaufanie, jakim obdarzył ich pan. Nie poszli drogą lęku, który w takich sytuacjach każe się niepokoić, a tym samym skłania do postawy zachowawcze, pozostawania przy tym, co się posiada, nie inwestowania ze względu na strach, że wszystko można stracić.
Nie postrzegali pana, jako człowieka surowego, lecz w tym, co otrzymali potrafili zobaczyć jego łagodność i hojność. Mieli świadomość, że pan zna ich możliwości i nie będzie od nich oczekiwał tego, do czego nie są zdolni.

CZY MY UFAMY PANU ?
DA NAM TYLE - ILE NASZEJ UFNOŚCI

tereska - 2009-11-18, 22:14

2 Mch 7,1.20-31
Jakaż zachwycająca jest ta matka. Ileż w niej pokory i Bożej mądrości. Czy ja bym tak umiała? Pamiętam jak urodziłam moje pierwsze dziecko, uświadomiłam sobie ,że właśnie urodziłam kogoś, kto będzie teraz żył wiecznie. Teraz, gdy poznałam piękno moich dzieci, czy zdolna byłabym zachować się tak jak ta matka ? Nie trzeba prześladowań, wystarczy atak grypy, tak jak teraz, by stało się aktualne to pytanie o wolność w miłości do dzieci i zaufanie do ich Niebieskiego Ojca i Stwórcy.

Mirakulum - 2009-11-18, 23:38

ofiarowanie dziecka

ok. dwóch tygodni temu , gdy naszła mnie jedna z myśli pt:
Panie Boże co z naszymi dziećmi ?, jak one pozbierają sie po tym wszystkim ?
było to w trakcie odmawiania różańca ( tajemnice radosne ) . od 3 tajemnicy Narodzenia Jezusa , nachodziła mnie myśl o momencie narodzin moich dzieci. w czasie 4 tajemnicy Ofiarowania - znowu myśl - moje dzieci też ofiarowane zostały w świątyni - tu wielki ból , moich zaniedbań i złego przykładu, mojego odejścia od Boga- i w płaczu pytanie do Maryi - co z dziećmi , tak poranionymi będzie dalej.
Odpowiedz od Pana - 5 tajemnica - Znalezienie w świątyni - zrozumienie i łzy szczęścia- Znajdziesz je w Świątyni.
DZIĘKI O PANIE , DZIĘKI O WSZECHMOGĄCY NASZ KRÓLU W NIEBIE.

[ Dodano: 2009-11-19, 07:05 ]
"Bogu składaj ofiarę dziękczynną,
spełnij swoje śluby wobec Najwyższego.
I wzywaj Mnie w dniu utrapienia,
uwolnię ciebie, a ty Mnie uwielbisz".

(Ps 95,8ab)
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

tereska - 2009-11-19, 08:52

Ps 50,1-2.5-6.14-15

„Zgromadźcie Mi moich umiłowanych,
którzy przez ofiarę zawarli ze Mną przymierze”.


Gdy mamy trudne doświadczenia, to właśnie wtedy możemy najmocniej zawierać przymierze z Bogiem , bo wtedy możemy mu ofiarować to dla nas najważniejsze, a co jest źródłem cierpienia.
W tej chwili próby i jednocześnie największej bliskości z Bogiem musimy wybrać między bożkami, czyli tym czym zapełniamy naszą najgłębszą pustkę w sercu, a Bogiem , który chce zająć ich miejsce. Czasem ten wybór dokonuje się bardzo radykalnie jak w przypadku Matatiasza z księgi Machabejskiej / pierwsze czytanie:1 Mch 2,15-29 /, który zabił dwóch ludzi, z wielkiej gorliwości. To oznacza / nie pochwalając jego czynu/, że nie możemy trochę wybrać Boga, ten wybór musi być zdecydowany i mocny. Zrywam z bożkami i robię wszystko by otworzyć się na romans z Jezusem / dla nieświadomych polecam książkę " Święty Romans" Johna Eldredge /.

Czytania z piątku

[ Dodano: 2009-11-20, 15:58 ]
Dzisiaj w Pierwszej Księdze Machabejskiej jest mowa o tym jak po wypędzeniu pogan składano ofiary na ołtarzu w świątyni.
Przez osiem dni obchodzili poświęcenie ołtarza, a przy tym pełni radości składali całopalenia, ofiary pojednania i uwielbienia.
/1 Mch 4,56/

Gdy jesteśmy świadomi, że świątynią , czyli miejscem spotkania z Bogiem jest nasze serce, to gdy już powrócimy do Boga, zaczynamy składać nowe ofiary już Prawdziwemu Bogu , a nie naszym poprzednim bożkom.Czyli, że nasza więź z Bogiem polega na Miłości ofiarnej, a gdy myślę o niej w kontekście małżeństwa, to idealnym komentarzem jest to, co napisała Mirakulum 18 listopada o miłości ofiarnej polegającej na nieustannym przebaczeniu:


"....W małżeństwie nie może być miejsca na liczenie, ile się sobie już wybaczyło, ani tym bardziej wypominania, że się ciągle wybacza. Nie może być miejsca na zastanawianie się, czy nieustannym wybaczaniem nie deprawuje się współmałżonka, który po pewnym czasie może zacząć wykorzystywać naiwność i nadużywać bezgranicznej uległości żony czy męża. Są to ludzkie kalkulacje i obawy. Mądre, uzasadnione i logiczne. A tymczasem Jezus mówi: "Nie licz, nie rozważaj, nie zastanawiaj się nad efektem swojego wybaczenia, nad skutecznością i siłą oddziaływania na współmałżonka".

W przypadku wszelkich krzywd w małżeństwie, stawiając sobie pytanie o granice kompromisu i kres uległości, małżonkowie słyszą: "Miłuj męża, żonę, mimo doznawanych przykrości nieustannie módl się za niego (za nią), ale szczególnie wtedy, kiedy cię rani, nie myśl o odwecie, lecz przyjmuj z pokorą dalsze zranienia. Jeżeli czujesz, że już sił ci brakuje, i pytasz się, jak długo masz jeszcze znosić te bóle, powiedz sobie, że wytrwasz do końca, do oddania życia za niego (za nią), że jesteś gotów (gotowa) przyjąć wszystko, co najgorsze, umrzeć dla siebie, nie czuć urazy, wszelkie cierpienia ofiarować za niego (za nią), mimo tego wszystkiego, co on (ona) tobie robi".

Usłyszysz wówczas słowa, że właśnie przez taką postawę dochodzi się do pełni szczęścia w małżeństwie, gdyż właśnie ci są błogosławieni, szczęśliwi, którzy znoszą wszelkie prześladowania. Im są one większe i dotkliwszy wywołują ból, tym większe szczęście. Szokujący paradoks! A przecież nie ma większego cierpienia, jak krzywda wyrządzona przez współmałżonka, przez osobę ukochaną, jedyną.

Jest to propozycja całkowicie nie mieszcząca się w jakichkolwiek granicach logiki i racjonalności. Często słyszymy słowa: "zostaw go (ją), po co się z nim (nią) męczysz?". Często tak robimy i zostawiamy, odchodzimy, wyrzucamy... Tak po ludzku.

Jezus natomiast proponuje rozwiązanie, które jest rozwiązaniem nie po ludzku, które jest niemądre według mądrości tego świata. Proponuje rozwiązanie - ale i deklaruje pomoc. Piotr także nie od razu to zrozumiał, dopiero perspektywa paschalna dopełniła tego jego nierozumienia. A "może nie tyle dopełniła, ile tylko pokazała inne rozwiązanie, którego nie trzeba rozważać, lecz należy je realizować. Jezus nie powiedział: "Bierzcie, jedzcie i zrozumcie, co Ja czynię". Powiedział: "Bierzcie, to jest Ciało moje" (Mk 14, 22), "

tak postępujcie i nie próbujcie zrozumieć".

Pokazał bardzo konkretny sposób realizacji wszelkich ideałów ewangelicznych, na których małżonkowie powinni budować swój związek. Przypomniał, że bez Niego nic nie jest się w stanie uczynić. Nie "zrozumieć", lecz "uczynić". Powiedział, że nie powinno się próbować rozumieć, gdyż czy to z Nim, czy bez Niego zrozumieć się nie da, ponieważ nie o to chodzi. Chodzi o realizację tych zasad, a nie o ich pojmowanie.

Nie można także zapominać, że w perspektywie życia wiecznego - a taką perspektywę ludzie wierzący muszą brać pod uwagę - bezwarunkowe wybaczenie każdej krzywdy wyrządzonej przez drugiego człowieka, w małżeństwie szczególnie przez współmałżonka, jest warunkiem spodziewanego miłosierdzia Bożego: "Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień" (Mt 6, 14-15).

Źródłem siły do życia postawą ofiary w wybaczaniu, ofiary przez wybaczanie - albo po prostu ofiary zamiast wybaczania - jest tylko Eucharystia. To w niej właśnie znajduje się sedno stwierdzenia: "Beze Mnie nic nie możecie uczynić" (J 15, 5).

Bez Ciała Pańskiego nie jest się w stanie podjąć i zrealizować postawy "siedemdziesiąt siedem" - czyli oddania życia za krzywdzącego współmałżonka. Nie jest się w stanie zrealizować żadnego z elementów przysięgi małżeńskiej.



Mirakulum, to się nazywa "komentarz dwa w jednym" :-)

Mirakulum - 2009-11-20, 20:56

Twoja jest, o Panie, wielkość i potęga,
sława, majestat i chwała;
bo wszystko, co jest na niebie i na ziemi, jest Twoje.

Do Ciebie, Panie należy królowanie.
Bogactwo i chwała od Ciebie pochodzi.
Ty nad wszystkim panujesz, a w ręku Twoim siła i potęga
i ręką Twoją wywyższasz i utwierdzasz wszystko.

Panie Tobie moje uwielbienie. Panie dzięki za Twe hojne dary .

tereska - 2009-11-21, 17:22

W dzisiejszych czytaniach jest dużo o Bożej mocy.

W Księdze Machabejskiej /6.1-13/ król Antioch, ten , który chciał zaprzeczyć istnieniu Boga, /myślę że w tamtych czasach istnienie Boga , było odbierane, jako doświadczanie Jego mocy/ doświadczył Jego zwycięskiej mocy.
aż :
"zdumiał się i przeraził się do tego stopnia, że padł na łoże i ze smutku się rozchorował"

Bóg, który, wg niego, nie istniał, pokonał go.

W Ewangelii/ Łk. 20,27-40/ też jest mowa o mocy Bożej, objawiającej się w dalszym życiu tych , którzy umarli, i w ich przyszłym zmartwychwstaniu.
I znów mamy tych , którzy tej mocy chcą zaprzeczyć.
Jezus ich pokonuje.

A ja ? Czy nie należę do tych, którzy wątpią w Bożą moc w swoim życiu? Którzy chcą jej zaprzeczyć, powołując się na ludzką logikę, tak jak sadyceusze?

Albo tak jak król Antioch , przez służbę obcym bożkom?

Bóg dziś mnie pyta:

Czy wierzysz w moją moc ? Czy wierzysz we mnie? Czy wierzysz w moc mojej miłości?

http://www.youtube.com/watch_popup?v=X88s6aSyeoA

Moje życie jest konsekwencją odpowiedzi na to pytanie.


Mirakulum, wielkie dzięki za tego linka :-)

Mirakulum - 2009-11-22, 02:30

(J 18,33b-37)
Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha
mojego głosu.

Głosimy dziś królestwo prawdy i życia, sprawiedliwości, miłości i pokoju;
królestwo, w którym spełnią się na zawsze wszystkie dobre pragnienia
naszych serc. - to zadanie nas wszystkich , to moje zadanie.

Jesteś Panie skałą moją, przewodnikiem mym, moją Opoką, na której chcę budować i tarczą moją, za którą się chronię. Chryste patrzę teraz na Ciebie z taką miłością, na jaką moje serce zdobyć się może. Wszystko słusznie uczyniłeś. Ty wiesz najlepiej, co było, jest i co będzie dobre dla mnie. Bądź uwielbiony Panie, Jezu Chryste.

tereska - 2009-11-22, 08:31

Dziś święto Jezusa Króla.

W centrum mojego serca jest tron, na nim siedzi ktoś kto mną rządzi. Może to być mój mąż lub żona, mogą to być dzieci , ja sama lub moja praca, a może rzeczy materialne, może to być też Jezus. Jaki król takie i jego rządy. Jeżeli na tym tronie znajduje się Jezus, to Jego królowanie przynosi w moim życiu:
"miłość, radość, pokój , cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność , opanowanie."
/Gal.5,22-23/

Kto siedzi na tronie mojego serca, jakie są owoce jego rządów?

[ Dodano: 2009-11-23, 08:01 ]
Czytania z poniedziałku
Dn 1,1-6.8-20
Łk 21,1-4

Dziś Bóg ponownie wzywa do zaufania Mu.
Zarówno czterej młodzieńcy zdali się całkowicie na Boga, nie jedząc zakazanych potraw, jak i wdowa, która powierzyła się Bogu, oddając mu całe swe utrzymanie. W obu przypadkach były to dla nich jakieś skrajne sytuacje, w których ryzykowali życie i w nich postawili na Boga całe swoje 100% zaufania. Młodzieńcom opłaciło się taka postawa, Bóg obdarzył ich wieloma łaskami. O wdowie nie wiemy nic więcej, nie wiemy, czy Bóg rzeczywiście się nią zaopiekował. Gdy myślimy o młodzieńcach , którym opłaciło się liczenie na Pana Boga, to wydaje się nam ,że zaufanie jest rodzajem kontraktu, ja będę Ci wierzył, a Ty mi to wynagrodzisz, a gdy czytamy o ubogiej wdowie to wydaje się nam, że Jezus chce podkreślić inny wymiar zaufania. Zaufania jako wyrazu miłości do Boga i wtedy nie jest ważne, czy za to coś dostaniemy od Niego. Gdy mówimy o miłości chrześcijańskiej do bliźnich, to ma ona podobny charakter, nie pyta, czy za naszą miłość np. do męża dostaniemy jego wzajemność, ważne jest to, czy to my kochamy. W ten sposób nasza miłość, jest wolna , ofiarna, pełna pokoju, jednocząca z miłością Jezusa, który jest jej pierwszym nauczycielem.

Antyfona z dzisiejszej liturgii:

Pan Bóg ogłasza pokój ludowi i świętym swoim, którzy zwracają się ku Niemu swoim sercem.


[ Dodano: 2009-11-23, 16:40 ]
Coś nie daje mi spokoju to powtórne /drugi raz w tym miesiącu/ pytanie Boga o zaufanie. Dlaczego jest takie ważne, że pyta o to drugi raz?
Przypomina mi się scena z raju. Diabeł zasugerował Ewie, że Bóg nie jest godzien zaufania,

/Rdz.3,4-5/,
Wtedy rzekł wąż do niewiasty: "Na pewno nie umrzecie!".Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą sie wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło."

a Ewa mu uwierzyła, że tak jest. Bogu nie można ufać, relacja z Nim nie może być pełna zaufania, musisz sama przejąć kontrolę nad swoim życiem, nie możesz przeżywać go jako relacji pełnej ufności, ale jako samodzielną egzystencję, tak jak to robi Bóg. Jezus gdy do nas przychodzi, mówi przede wszystkim, że istnienie Boga opiera się na relacji miłości 3 osób: Ojca, Syna i Ducha św., a więc istota Jego istnienia opiera się na relacji pełnej zaufania. Dlatego Jezus drugi raz w tym miesiącu pytając mnie o zaufanie do Boga, pyta czy przeżywam swoje życie jako relację z Nim, na wzór relacji Trójcy św. czy żyję fałszywą wizją istnienia Boga, którą podsunął Ewie diabeł w raju.

Maryjo, któraś zawierzyła całkowicie Bogu, pomóż mi żyć z Bogiem w relacji pełnej zaufania.

Mirakulum - 2009-11-23, 16:57

Błogosławiony jesteś, Panie, Boże naszych ojców,
pełen chwały i wywyższony na wieki.
Błogosławione niech będzie Twoje imię,
pełne chwały i świętości.

Panie idziesz ze mną po wszystkich drogach . Wielbię twe imię .
o ile lżej w życiu z Tobą Panie.

"....wygląd ich był lepszy i zdrowszy niż innych młodzieńców,
którzy spożywali potrawy królewskie. Strażnik zabierał więc ich potrawy i
wino do picia, a podawał im jarzyny. Dał zaś Bóg tym czterem młodzieńcom
wiedzę i umiejętność wszelkiego pisma oraz mądrość.

od dzisiaj ze względów zdrowotnych jestem na diecie warzywnej - oj jakie zaskoczenie gdy przeczytałam dzisiejsze czytanie. :lol:

tereska - 2009-11-23, 20:03

Uwaga !!!
Pilna sprawa!!!
Trójmiasto potrzebuje modlitwy w intencji powstania Ogniska Sycharowskiego. Mirakulum proponuje piękną modlitwę - Nowennę do św. Józefa, zaglądnijcie na dział Trójmiasto



Jeszcze coś na temat dzisiejszych czytań.

To co powiedział diabeł do Ewy, niosło taki komunikat: Bóg cię zdradził, zachowuje się podwójnie, nie jest z Tobą szczery. Zdrada jest uderzeniem w fundament naszego życia, jako życia w relacji. Atakuje nasze otwarcie i powierzenie się drugiej osobie. Tylko, że taki komunikat wysłał nie Bóg, tylko diabeł. Atak był celny i najboleśniejszy z możliwych i niszczący naszą relację z Bogiem, a tym samym podstawy naszego istnienia, jako istnienia w relacji. Coś strasznego....
I jak teraz Bóg ma przekonać człowieka, że został oszukany?
I że, Bóg go nigdy nie zdradził?
Wysłał swojego Syna, by był jednym z nas, zdradzonych i pokazał jakie jest prawdziwe serce Boga i jak mamy w to uwierzyć.
Że, to niemożliwe, by zdradził, bo tak bardzo mnie kocha , że gotów jest umrzeć dla mnie i za mnie. Że jest godzien zaufania i powierzenia się Mu całkowicie.

Dlatego Jezus dziś pokazuje mi dziś czyn wdowy, jako przykład zawierzenia Bogu, które przekracza kłamstwo diabła.

Jezus przekonuje nas o miłości Boga swoim cierpieniem.

http://www.youtube.com/watch?v=rwM2rZsF-fs


Pięknie na tą miłość odpowiedział Karol de Foucauld

Ojcze
oddaję się Tobie.
Uczyń ze mną, co zechcesz.
Dziękuję Ci za wszystko,
cokolwiek ze mną uczynisz.
jestem gotów na wszystko
przyjmuję wszystko.

Niech Twoja wola spełnia się we mnie
i we wszystkich Twoich stworzeniach,
nie pragnę niczego innego, mój Boże.
Składam moją duszę w Twoje ręce.
oddaję Ci ją, Boże
z całą miłością mego serca.

Kocham Cię
i to jest potrzebą mojej miłości,
żeby się dawać,
oddawać się w Twoje ręce bez ograniczeń,
z nieskończoną ufnością,
bo Ty jesteś moim Ojcem.

Karol de Foucauld (1858 - 1916)

— człowiek o niesamowitej historii. Jako oficer francuskiej kawalerii zostaje bohaterem wojny algierskiej. Niewierzący odkrywa duchowość pustyni, podróżując w przebraniu wędrownej kupca żydowskiego po górach Atlasu i Saharze w Maroku. Porzuca wszystko u progu kariery badacza-odkrywcy, nagrodzony medalami Francuskiego Towarzystwa Geograficznego. Nawraca się w Paryżu po spowiedzi u znanego spowiednika i kaznodziei, ks.Huvelin. Wstępuje do jednego z najsurowszych klasztorów Trapistów w Syrii. Po siedmiu latach występuje z zakonu i spędza cztery lata w Ziemi Świętej jako służący w domu sióstr zakonnych. Wyświęcony na kapłana diecezjalnego udaje się na tereny dzisiejszej Algierii jako pustelnik, gdzie spędza ostatnie szesnaście lat życia wśród Berberów i Tuaregów. Modli się, celebruje Eucharystię, adoruje Najświętszy Sakrament, pomaga ubogim. Tworzy pierwsze i jak dotąd najlepsze słowniki i gramatyki języka tuareskiego. Stając w obronie miejscowej ludności przeciwko Arabom ginie w wybudowanej przez siebie twierdzy. Na bazie napisanych przez niego reguł zakonnych powstaje do dziś mnóstwo zgromadzeń zakonnych. Wielu ludzi świeckich na całym świecie żyje jego duchowością.

Mirakulum - 2009-11-24, 07:03

"....Człowieka można wprowadzić w burzenie jego świątyni ducha, jeśli ulegnie on trwodze, przerażeniu, a tym samym niedowierzaniu w moc działającego Boga. Tam gdzie trwoga, tam dochodzi do upadku nadziei. Człowiek zwraca się ku temu, co go trwoży, zastrasza, burzy spokój ducha. W takich chwilach potrzeba rzeczywistość ogarniać rozumem, któremu Pan udziela światła. Poddawanie się emocjom sprowadza na człowieka skłonność do patrzenia na rzeczywistość przez pryzmat strachu. To, co straszne, jest nieuchronne. Przez to wszystko każdy żyjący przejść musi. Lecz nie powinno nas trwożyć przede wszystkim to, co dzieje się w świecie, sprowadzając niepokój wynikający z zagrożenia życia. Tym, co powinno nas trwożyć, to nieufność wobec Boga.

Kataklizmy, nasze rodzinne czy osobiste dramaty budzą trwogę. W takich doświadczeniach wołanie do Pana jest tym, co pozwoli nie ulec zatrwożeniu. Trwoga będzie, jej nie unikniemy. Niebezpieczeństwem jest zapomnienie o ty, że Pan to przewidział. To, co się dzieje, jest za Jego wiedzą. Największą wartością jest zbawienie człowieka. Taką drogą idziemy, której nie rozumiemy. Jedno jest pewne: "nie zawiodą się ci, którzy ufają Panu". I w zaufaniu jest nasza siła na chwile, w których Pan nie będzie dawał nam odczucie swojej obecności. ..." - z Przemiany

Panie uległam strachowi - Tyś mnie wybawił - chwała Ci na wieki .

tereska - 2009-11-24, 09:46

Łk 21,5-11

Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: «Ja jestem» oraz: «nadszedł czas»."

Niedługo Adwent i zaczynają się czytania zapowiadające ostateczne przyjście Jezusa na Ziemię.
W Starym Testamencie było wiele zapowiedzi pierwszego przyjścia Jezusa, Jego narodzenia się w Betlejem.
Jak je traktowano?
Przede wszystkim z tęsknotą, chciano by przyszedł Zbawiciel, jednak te oczekiwania nie do końca zgadzały się z tym, co zapowiadano w księgach prorockich. Dziś Jezus przestrzega nas, byśmy nie ulegali wpływowi świata w oczekiwaniu na Jego powtórne przyjście. Izraelici z czasów Jezusa ulegli uwarunkowaniom historycznym, a my dziś jakim podlegamy wpływom. Czym dla nas jest kolejne przyjście Jezusa ?

kangoo - 2009-11-24, 18:51

dla mnie to moj poczatek,odradzam sie na nowo...powstaje bo upadlam...bede zyc z Nim i dorastac...kochac i wielbic...bede zyc z Panem...i czekac az przyjdzie
agnicha - 2009-11-24, 20:09

kangoo napisał/a:
dla mnie to moj poczatek,odradzam sie na nowo...powstaje bo upadlam...bede zyc z Nim i dorastac...kochac i wielbic...bede zyc z Panem...i czekac az przyjdzie


AMEN

Mirakulum - 2009-11-25, 08:54

(Łk 21,12-19)
"......Będzie to dla was
sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać
naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z
waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić...."

nie trzeba się bać i martwić , że nie znajdziemy słów gdy prowadzimy rozmowy w ważnych sprawach , gdy przed nami trudne rozmowy z współmałżonkiem , dziećmi , przełożonymi , w sądzie itp - oddawać Panu tę gonitwę myśli i przypuszczeń - co powiedzieć , co oni powiedzą itp. - prosić tylko Ducha św o pomoc - a słowa prawdy i pokoju same przyjdą do nas . Pan da nam wymowę i mądrość. Przetestowane
Pamiętasz Robiko jak w drodze powrotnej z Rychwałdu przez godzinę głowiłyśmy się , jak to wszystko opowiesz mężowi - Az w końcu - olśnienie - poprosiłyśmy wspólnie Duch św o pomoc , o odpowiednie słowa - ach jaki spokój spłynął na nas - Jakie to proste - tak często to my sami utrudniamy działanie woli Bożej.
wtedy po takiej rozmowie niczego nie żałujemy - że coś za dużo , lub za mało powiedzieliśmy , - czujemy że to był najlepsze co mogliśmy powiedzieć .

Jarosław - 2009-11-25, 09:55

Cytat:
Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.


Niejeden raz stajemy stłamszeni i rozbici, a w sercach rozsiada się rozpacz. Wówczas musimy przypomnieć sobie to zdanie i prosić Pana o siły dla tej wytrwałości w dążeniu ku dobru i prawdzie.
Choć nie będzie lekko mamy się przygotować i stawać po stronie miłości choćby nawet nasi rodzice dorosłym już ludziom mówili dziecko daj sobie spokój, zadręczysz się to nie możemy się poddawać. Z Bożą pomocą będzie łatwiej choć nie lekko...

kangoo - 2009-11-25, 11:03

Zgadzam sie z Miralulum i Jarkiem
w takich chwilach,powinnismy prosic o pomoc Boza...niech Duch przemawia przez nas...mnie tez czeka trudna rozmowa z mezem i wiem ze zostane zraniona,ale ufam Panu...On mnie nie zostawi...
z Boza pomoca wszystko jest latwiejsze

tereska - 2009-11-25, 18:56

Dn 5,1-6.13-14.16-17.23-28; Dn 3,64-70; Ap 2,10c; Łk 21,12-19;

Pan Bóg ostatnio odmienia ufność prze różne przypadki.
Dotychczas była ufność:
- w problemach związanych z utrzymaniem się /uboga wdowa/,
- z jedzeniem /post Daniela i jego towarzyszy/,
- a teraz związana jest z mówieniem.
Dzisiaj zarówno pierwsze czytanie jak i Ewangelia mówią o tym, że to Bóg przemawia, my zaś jesteśmy Jego narzędziem / napis na ścianie , który przetłumaczył Daniel i męczennicy, przez których usta mówi duch Boży/.

W braku ufności Bogu, na pierwszy plan wysuwa się nasza aktywność, w postawie ufności, nasze działanie schodzi na drugi plan. Pozwalamy się wyprzedzić Bożej inicjatywie.

Skąd wynikają takie różnice? Wydaje mi się, że to zależy od serca:

„Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony.”

Gdy myślimy, że jesteśmy sami z naszym problemem, to uważamy,że powinniśmy sami też sobie z nim poradzić i serce nam się zamyka, wtedy zaczynamy obmyślać i walczymy głową. Wówczas nasza modlitwa może tak brzmieć:

„Panie ja tu walczę, a Ty mi ,proszę, w tym pomóż.”

Natomiast gdy mamy świadomość, że nasz kłopot, jest przedmiotem troski, kogoś komu bardzo na nas zależy i jest potężniejszy od nas w rozwiązywaniu problemów. To wtedy zrozumiałe się wydaje,że oczekujemy od Niego inicjatywy i poprowadzenia. Wtedy nasze serce jest otwarte na głos Boży i walczymy sercem , a nie głową.
Wtedy nasza modlitwa może np. tak brzmieć:

„Jezu, dziękuję Ci, że walczysz o to dobro, pomóż mi być Twoim narzędziem. Duchu św. prowadź, daj słyszeć Twój głos i być Ci posłusznym.”

Taka współpraca jest dobrodziejstwem, gdyż zdejmuje z nas ciężar odpowiedzialności za wynik walki oraz chroni przed nadmiernym lękiem i ocala nasze serce.

[ Dodano: 2009-11-25, 20:57 ]
Bardzo się cieszę, że więcej nas rozważa Słowo Boże i dzieli się tym co Bóg przez nie mówi. Zachęcam wszystkich niezdecydowanych. Dziś w Ewangelii czytamy o otwieraniu się na Bożą łaskę. Czasem trzeba tylko zacząć, a wtedy światło samo przyjdzie, Wystarczy trochę myśleć o swoim życiu w kontekście tego co Bóg mówi w czytaniach, a otrzyma się łaskę zrozumienia. Jezus naprawdę, bardzo chętnie udziela swej łaski, czeka tylko na nasz pierwszy krok.

Danka 9 - 2009-11-26, 09:27

teresko, dzisiaj jeszcze więcej ufności...LEW i Daniel ;-)

(Dn 6,12-28)
"Uradował się z tego król i rozkazał wydobyć Daniela z
jaskini lwów; nie znaleziono na nim żadnej rany, bo zaufał swemu Bogu."

(...)Król Dariusz napisał do wszystkich narodów, ludów i języków, zamieszkałych po całej ziemi: Wasz pokój niech będzie wielki! Wydaję niniejszym dekret, by na całym obszarze
mojego królestwa odczuwano lęk i drżenie przed Bogiem Daniela. Bo On jest
Bogiem żyjącym i trwa na wieki. On ratuje i uwalnia, dokonuje znaków i
cudów na niebie i na ziemi. On uratował Daniela z mocy lwów."

Panie nasz, daj nam taką ufność jak miał Daniel.
Dzis moje strachy wydają się nieistiotne.

tereska - 2009-11-26, 17:58

Cieszę się Danusiu, że napisałaś :-)
Zapraszam dalsze osoby do pisania.

Dzisiejsze czytania:
Dn 6,12-28
Dn 3,71-72a i 73a.74-75a i 76a
Łk 21,20-28


Danusiu, z pewnością dziś jest dużo o ufności Bogu w sytuacji zagrożenia naszego życia, ale o tym później.

Tymczasem, bardzo mi się podoba historia przyjaźni między królem Baltazarem, a Danielem.
Nie wszystkim ona pasowała. Zazdrośnicy śledzili Daniela, by znaleźć pretekst do oskarżenia go. W końcu im się udało. Zauważyli, że Daniel modli się do swego Boga, i to aż trzy razy dziennie. Było to przekroczenie zakazu królewskiego, za które groziła śmierć.
Teraz byli pewni zwycięstwa, niestety nie udało im się i sami ze swoimi rodzinami zginęli.
Lecz nie ich historia jest ciekawa, tylko historia przyjaźni króla, która nie należała do łatwych i przyjemnych, bo, jak pamiętamy z wczorajszych czytań, Daniel mówił mu w imieniu Boga niezbyt miłe rzeczy.
A mimo to przyjaźnił się z nim. Świadczy to o tym, że ta przyjaźń nie bała się prawdy i uznawała Boga za tego, który tą prawdę ukazuje.

Przypomina mi się tu mój ulubiony Paweł Florenski, który uważał, że aby można było przeżywać miłość naprawdę, bez abstrakcyjności, trzeba dzielić ją przynajmniej z jedną osobą, w relacji która nieustannie zmusza do rezygnacji z siebie samego, a jednocześnie daje odczuć błogosławieństwo z tego wyrzekania się.

Mam głębokie przekonanie, że taka przyjaźń jest drogą do Boga. W przypadku króla Baltazara tak się stało.

Czego wam wszystkim i sobie życzę :-)

Jeżeli chodzi o zaufanie Bogu w niebezpieczeństwie zagrożenia życia, to przypominają mi się inne słowa Jezusa:

Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą.
/Mt. 10,28/

Kiedy mój lęk o duszę będzie większy niż o ciało?
Pewnie wtedy, gdy Jezus będzie ważniejszy niż ja sama.

[ Dodano: 2009-11-27, 19:18 ]

Czytania z piątku

Dn 7,2-14
Dn 3,77-78a i 79a.80a i 81a i 82
Łk 21,29-33

W dzisiejszych czytaniach wieczność panowania Jezusa spotyka się ze skończonością świata.

Dziś moja 4- letnia córa pytała mnie: dlaczego zwierzątka się starzeją, dlaczego ludzie i drzewa się starzeją, dlaczego wszystko co żyje się starzeje? Wtedy uświadomiłam sobie, że w świat wpisana jest przemijalność, tak bardzo czasem odczuwalna, szczególnie w listopadzie. Z kolei mój 10 – letni, pytał mnie dziś: czy mogą się kiedyś skończyć wynalazki? Powiedziałam mu, że twórczość i miłość jest nieskończona.
Dobrze, że właśnie teraz jesienią Kościół kieruje naszą uwagę na to, co jest nieprzemijalne, na Chrystusa i Jego królestwo.
Jezus w wieczerniku tłumaczył uczniom, że pożyteczne jest Jego odejście w postaci widzialnej, bo dzięki temu przyjdzie do nich niewidzialny Duch św.

Może pożyteczna jest przemijalność naszego świata materialnego, aż do jego ostatecznego końca, po to, żeby uwidoczniło się niewidzialne do tej pory królestwo Jezusa wraz jego powrotem w widzialnej postaci, które połączy w jedno to, co widzialne z tym, co niewidzialne, to co przemijalne /nasze ciało i świat materii/ z tym, co nieprzemijalne /nasza dusza i świat duchowy/.

Mirakulum - 2009-11-27, 21:14

"...W obliczu końca usiłujemy zrozumieć, co zatrzymuje nas w tym życiu, na tej Ziemi. Odkrycie jest porażające.

Tym, co nas trzyma nie jest miłość, ale gniew, który się nie zakończył, żal, który nie został przebaczony.

Kiedy jest miłość, prawdziwa miłość emanująca ze mnie lub na mnie, jestem otwarty na umieranie. Gdy jest w nas wielkie pragnienie przebaczenia i otrzymania przebaczenia, pragnienie uwolnienia się od wszystkich ocen i opinii, dążenie do uwolnienia się od ciężaru osądów, czujemy, że słabnie w nas życie.

Blisko jest pokój, pocieszenie serca, jakiego On udziela. Zło, jakie wyniszczało nas wewnętrznie, odchodzi posłuszne mocy Słowa, które nosimy w sercu i rozważamy.

Jezus jest z pojednaniu, przebaczeniu, zgodzie, radości, otwartości i szczerości. Jego przychodzenie jest nieustanne, codzienne.

Liczy się ten dzień, ta chwila – czy ją przeżywam z Panem, z myślą o Nim, rozeznając pragnienia Jego SERCA.

Przychodzi czas wejścia w świat słowa Bożego, które prowadzi, pociesza, budzi nadzieję, udziela odwagi i męstwa, umożliwia rozeznawanie, co jest dobre, a co złe, zachęca do walki duchowej.

Przyjęcie Królestwa Bożego jest czytaniem, rozważaniem i zachowywaniem w sercu (odczuwaniem w sercu, oddychaniem w sercu, patrzeniem przez serce, radowaniem się w sercu) słowa Pana. ...." ( z Przemiany)

Królestwo Boże przychodzie przez serca ludzi . :lol:

tereska - 2009-11-28, 08:17

Dzisiejsze czytania

Dn 7,15-27 /Pierwsze czytanie/
Dn 3,83-84a i 85a.86a i 87a i 56 /Psalm/
Łk 21,34-36 /Ewangelia/

W dzisiejszych czytaniach słyszymy o walce jak toczy się na Ziemi. Dlatego nie jest obojętne w jakim stanie będą nasze serce. Bo ta wojna nie toczy się tylko wokół nas , ale i w nas. Gdyby posłużyć się tutaj dalej porównaniem wojennym, to wygrywają wojnę, nie tylko Ci co mają dobre wojsko, ale przede wszystkim Ci co maja dobre zaplecze. Naszym zapleczem i siłą jest modlitwa, która jednoczy nasze serce z sercem Jezusa.

Bez tego nie wygramy wojny, a nasze serca będą

"ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych",

...a dzień przyjścia Jezusa przyjdzie na nas znienacka jak potrzask."

Może dobrym postanowieniem na czas rozpoczynającego się jutro Adwentu będzie decyzja codziennej modlitwy.

Niech wspomaga nas w tym Maryja, przez którą spodobało się Bogu dać nam Jezusa, i nadal chce przekazywać przez Nią swoje łaski dla nas.

Mirakulum - 2009-11-28, 10:42

"....Troska o serce skłania do myślenia o wieczności, o tym, jaki wpływ mają nasze przeżycia na kształtowanie się spotkań z Jezusem, włącznie ze spotkaniem się z Nim "twarzą w twarz". Troszczyć się o serce oznacza czynienie je zdolnym do czuwania. Kiedy jest to możliwe? Gdy moje serce zostanie uwolnione od "obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych".

Obżarstwo i pijaństwo może być odsłonięciem dążeń serca do maksymalnej przyjemności, spełnienia się w doznaniach ciała, lecz także może wskazywać na stan rozpaczy, w jakiej człowiek się znalazł.

"Większość nieszczęść, które nas spotykają, jest owocem tego, że serce człowieka stało się złe" (J.Eldredge).

Nadmiar trosk, nie przeżywanie ich z Jezusem, brak odniesienia do Niego powoduje, że nasze serce nie jest zdolne do duchowej walki. Obżarstwo, pijaństwo i zniewolenie przez troski doczesne informują nas, że poddaliśmy się, nie chcemy zmagać się o to, aby serce nasze było wolne.
Co jest treścią mojego serca? Co wiem o swoim sercu? Co jest tym "obżarstwem" serca? "Obżarstwo" jest symbolem przepełnienia. Czasami serce jest przepełnione czymś, co w konsekwencji je przytłacza, a więc zniewala. Potrzeba troszczyć się o własne serce, o wewnętrzną atmosferę serca, o jego treść. Tak ważne jest to, abyśmy się wsłuchiwali we własne serce, abyśmy się z nim zaprzyjaźnili. Dlaczego tak ważne jest serce?

Serce jest obszarem, gdzie "umiejscawia" się miłość. Kto nie dba o serce, nie będzie potrafił kochać…

czym nakarmione jest moje serce? A może jest głodne, puste? Jeżeli tak – to na czym polega głód mojego serca? Za czym tęskni? Czego pragnie? Błogosławiony jest człowiek, który pragnie i tęskni. Błogosławione są nasze tęsknoty i pragnienia, bo one oznajmiają, że nasze serce jest żywe, wrażliwe, w więc piękne. Wsłuchaj się w twoje pragnienia i tęsknoty, rozmawiaj z nimi, a ujrzysz w nich to, co tak naprawdę liczy się dla ciebie w życiu, co jest fundamentem szczęścia dla ciebie.

Każde spotkanie jest jedyne i niepowtarzalne. Zarówno to z Bogiem, jak i to z człowiekiem. Czy żyję tą świadomością? Człowiek żyjący uważnie, to właśnie człowiek czuwający, zdolny "stanąć przed Synem Człowieczym", umiejący rozpoznać czas łaski i przychodzenie Boga pośród życiowych okoliczności.

Panie dzięki za odkrycie mojego pragnienia serca i proszę o łaskę Pamięci - co jest tym największym pragnieniem mego Serca.

tereska - 2009-11-29, 09:18

Dzisiejsze czytania:
Jr 33,14-16, Ps 25, 1 Tes 3,12-4,2, Łk 21,25-28.34-36

Dziś rozpoczyna się czas Adwentu , czas oczekiwań. Gdy słyszymy o tym, to nasuwa się pierwsze skojarzenie: mamy oczekiwać na przyjście Jezusa. Tymczasem zapominamy o tym, że to Jezus nas wyprzedza w tych serdecznych akcjach, i to On pierwszy nas oczekuje, a nasze oczekiwanie powinno być odpowiedzią na Jego oczekiwanie, o ile je dostrzeżemy w Jego działaniach.

Przypomina mi się piękny fragment zawarty w pismach Gabrieli Bossis „On i ja” , w których zapisywała to, co Jezus mówił do jej duszy. Pewnego razu , gdy stała na peronie i czekała niecierpliwie na pociąg, co chwilę patrząc w stronę, z której spodziewała się, że nadjedzie, wtedy Jezus tak jej powiedział: „Spoglądasz z uwagą w kierunku, skąd ma nadejść pociąg. Podobnie moje spojrzenie jest utkwione w tobie, gdy oczekuję twego przyjścia.”
/t.1, str.35, Michalineum 2007/

Gdy słyszymy dzisiejsze czytania możemy znaleźć takie wyprzedzające nas, działania Bożego serca.

We fragmencie z Księgi Proroka Jeremiasza jest zapowiedź przyjścia Jezusa. Jego narodzenie się na Ziemi jest największym wyjściem Bożego serca w naszą stronę.

Kolejne Jego wyprzedzające działania znajdziemy w Psalmie 25:
„wskazuje drogę grzesznikom”.
„Pomaga pokornym czynić dobrze”
„powierza swe zamiary tym, którzy się Go boją,
i objawia im swoje przymierze”.


Czasem Jego działania poprzedzają gwałtowne wydarzenia, jak te opisane w dzisiejszej Ewangelii, ale zapowiadają dla nas coś dobrego, nasze odkupienie, które jest nie tylko wybawieniem nas od naszych grzechów, ale przede wszystkim dopełnieniem wszystkich miłosnych działań Bożego serca wobec nas. / Przypomina mi się tutaj przyjście Boga do Eliasza, na górze Horeb, poprzedzonego gwałtownymi wydarzeniami przyrodniczymi, w których nie było Boga, Bóg był dopiero w delikatnym powiewie. /

Czyli w dzisiejszych czytaniach mamy zarysowaną całą pełnię Bożej aktywności, od działań w okresie Starego Testamentu, poprzez narodzenie Jezusa , aż po Jego powtórne przyjście , które ma ostatecznie dopełnić wyprzedzającą działalność Boga wobec nas.

Jaka jest na to nasza odpowiedź?

Wg mnie odpowiedzią może być nasza modlitwa, czyli zbliżenie naszego serca do Serca Jezusa.

Dziś rozpoczyna się nowy Rok Liturgiczny i został już określony jego program duszpasterski w Kościele w Polsce. Jego hasło brzmi: „Bądźmy świadkami Miłości”, co można streścić tak: zakochać się w Bogu i świadczyć o tym światu. Bardzo mi się podoba taki program duszpasterski. :-)

Jeszcze coś ładnego na koniec

http://saper511.wrzuta.pl...yjdz_panie_jezu

Mirakulum - 2009-11-29, 11:53

"....Jezus objawia znakami wyzwolenie tych, którzy Mu zaufali, w Nim złożyli swoją nadzieję. Kiedy żyjąc na Ziemi, jesteśmy zanurzeni w Królestwie Bożym, nie doświadczamy tak wielkiego lęku, gdy dokonują się wydarzenia, których nie rozumiemy.

Tymczasem wszystko, co się wydarza nie dzieje się z przypadku. Wierząc w Bożą Opatrzność, która czuwa nad nami, uznajemy tym samym Objawianie się Jezusa we wszystkim, co nas spotyka. Znaki przygotowujące nas na przyjście Pana rozłożone są na całe życie...."

Tereska - zgłaszam się na świadka Miłości - :lol:
To dopiero będzie rok .Pełen MIŁOŚCI

tereska - 2009-11-30, 07:55

Rz 10,9-18, Ps 19,2-3.4-5ab, Mt 4,18-22

„wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa.”
„sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami do zbawienia.”


Aby wierzyć , trzeba słuchać tego, co Bóg do nas mówi przez Jezusa, przyjąć to sercem i dzielić się tym z innymi.

Dla mnie oznacza to, że nie można do Boga dojść w samotności, potrzebna jest wspólnota, w której zarówno słuchamy jak i dzielimy się tym, co rodzi się w naszym serce w wyniku tego słuchania.
Dlatego zapraszam do dzielenia się nie tylko przeżywaniem Słowa Bożego na tym temacie, ale i lektur, które nas zakochują w Bogu, na temacie: książki - nowy temat: świadkowie Miłości.

Mirakulum - 2009-11-30, 22:44

"....Przeto wiara rodzi się z tego, co się
słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa...."

i my należymy do
Jezusa dlatego, że ktoś nam przekazał wiarę. Z drugiej strony od naszej
wiary i świadectwa zależy również czyjeś poznanie Jezusa i nawrócenie -
jest to bardzo konkretny udział w apostolskiej misji Kościoła.

tereska - 2009-12-01, 06:08

Iz 11,1-10, Ps 72,1-2,7-8,12-13,17, Łk 10,21-24

W dzisiejszej Ewangelii jest o poznaniu Boga. Dlaczego powinniśmy znać Boga?

Czasem wśród znajomych zdarza się nam słyszeć takie zdanie : „Jak go poznasz osobiście to będziesz inaczej o nim myślał”. Czasem poznając kogoś bliżej nie tylko inaczej myślimy, ale też i bardziej się na kogoś otwieramy. Podobnie jest i z Bogiem.
Co decyduje o naszym poznaniu Go?
Może ktoś powiedzieć, że to co o Nim słyszymy, pewnie będzie miał trochę racji. Lecz tym, co decyduje o postrzeganiu Boga jest nasze serce. Bo nie poznajemy tylko umysłem , ale przede wszystkim sercem.
Mamy w dzisiejszej Ewangelii przeciwstawienie mądrych i rozsądnych, prostaczkom. Myślę, że chodzi tu o przeciwstawienie rozumu i serca. Dlaczego ono jest takie ważne, Bo w nim jest źródło naszych najważniejszych decyzji.

W ks.Przysłów 4,23 , jest takie zdanie:

„Z całą pilnością strzeż swego serca, bo życie ma tam swoje źródło”.

Tam też docierają do nas wszelkie bolesne doświadczenia i często to one decydują o naszym poznaniu Boga. Jak się czujemy, gdy coś spotka nas bolesnego? Zawód, że nikt nam nie pomoże, że nikt nas przed tym nie uchronił i czujemy przede wszystkim samotność.
Jaki wtedy mamy obraz Boga?
Często jako kogoś, kto obojętnie patrzy na nasze cierpienie, kogo nie obchodzi to, co się z nami dzieje. Co z tego że mówią nam, że Bóg nas kocha , owszem dociera nam to do głowy, ale serce mówi coś innego: jesteś sam w tym cierpieniu, Bóg ma nieczułe serce, nie interesuje się mną, i to nasze serce ma decydujący tu głos.

Jezus przyszedł na Ziemię, po to by nam coś powiedzieć o Bożym sercu. Bóg zjednoczył się z naszym wszelkim cierpieniem , byśmy nie byli już sami. Byśmy zbliżyli się z naszym zranionym sercem do Jego zranionego serca i przez to byli wybawieni z tego bólu samotności.
Poznanie Boga dokonuje się przez zjednoczenie serc w cierpieniu, przez serdeczną relację, na wzór tej jaka jest między Ojcem , Synem i Duchem św. , a nie tylko przez cierpienie.

kangoo - 2009-12-01, 14:00

jak bardzo ubodzy sa ci ktorzy ktorzy nie znaja serca Bozego...Bog pokazal nam co znaczy kochac...a my czesto wciaz zapominamy o milosci, o tej prawdziwej milosci...jakze szczesliwi byli ci ktorzy byli z Nim,ktorzy slyszeli jego slowa,ktorzy Go widzieli...a my choc Go nie widzimy i nie slyszymy...i choc trudniej jest nam uwierzyc to jakze piekniejsza jest nasza wiara...nam zwyklym prostym ludzia ,nie uczonym w pismie,nie medrca...Pan objawia sie nam bo w naszych sercach jest milosc...to Pan pokazal nam droge i choc droga ta pokryta jest kolcami...to jakze piekna...jednoczyc sie z Panem, jednoczyc sie w milosci...wystarczy otworzyc serce nie oczy uby zobaczyc Go, wystarczy otworzyc oczy wiary aby moc byc z Nim
Mirakulum - 2009-12-01, 23:57

(Łk 10,21-24)
W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym

Jezus rozradował się. Rozradowanie jest początkiem wielbienia, początkiem spotkania. Wprowadza ono w doświadczenie jedności, wspólnoty. On raduje się w Duchu Świętym, raduje się Nim.
On jedynie najgłębiej dotyka i porusza moje serce. Radowanie się Nim jest tym, o co chodzi w modlitwie. Przyjmując Jego (Słowo) pocieszenie, raduję się w Duchu.

:lol: :-) :mrgreen: :lol: :-) :lol: Oj jak ja to lubię -Radość Boża - taka prawdziwą , co potrafi z cierpienia wyprowadzić radość .

tereska - 2009-12-02, 00:03

Czytania ze środy, 2 grudnia: Iz 25,6-10a, Ps 23,1-2a,2b-3,4, 5,6, Mt 15,29-37

Dziś dużo o uczcie. Najpierw o uczcie mesjańskiej , potem w psalmie o obfitym stole zastawionym przez Pasterza, aż w końcu w Ewangelii mamy ucztę tysięcy ludzi zaskoczonych rozmnożeniem chleba i ryb.

Zawsze zastanawiało mnie dlaczego Bóg lubi uczty.Uczynił je wręcz znakiem swojej szczególnej obecności. Najpierw uczta paschalna na pamiątkę wyjścia z Egiptu i zawarcia nowego przymierza z ludem Izraela, a potem uczta eucharystyczna. Zrozumiałam to upodobanie Boże dopiero wtedy, gdy zaczęliśmy świętować u nas w domu w Wielki Czwartek Paschę żydowską. Wprowadziłam ten zwyczaj pod wpływem lektury książki Brata Efraima „Jezus , Żyd praktykujący”, bardzo polecam. Udało się nam przeżyć już trzy takie Paschy i za każdym razem coraz głębiej doświadczamy podczas tej uczty obecności Boga, zarówno ja , jak i moje dzieci , jak i mój mąż, którego określiłabym takim popularnym określeniem jako „wierzący, ale niepraktykujący”.
W czasie Paschy, spożywanie pokarmów, z których każdy coś oznacza i jest nieustannym odwoływaniem się do Boga, nabiera charakteru sakralnego, co wzmacniają modlitwy, które przeplatają się z jedzeniem, jak i myciem rąk czy zapalaniem świec czy opowieścią lub czytaniem Ewangelii. Nasza Pascha łączy tradycję żydowska z jej wypełnieniem przez Chrystusa.
Tworzy to wszystko coś niesamowitego, co pozwala doświadczyć obecności Boga w niespotykany dla mnie gdzie indziej sposób. Moje dzieci nieraz w ciągu roku tęsknią do tej uczty paschalnej.
Myślę, ze chrześcijaństwo wiele straciło, odrywając się od tradycji judaistycznych. Bez ich znajomości nie sposób odczuć sercem ważnych treści chrześcijańskich. Dzięki przeżyciu Paschy odczułam obecność Boga w pewien szczególny sposób, myślę, że pełniejszy i radośniejszy, niż na mszy św. jaką przeżywamy na co dzień w kościele. Dlatego że, ta obecność miała swoją historię o wiele starszą niż od narodzenia Jezusa.

Przepraszam, trochę mnie poniosło. :-)
Mogłabym wiele jeszcze o tym pisać. Czas wrócić do tematu czytań.

Uczta jest symbolem zarówno obecności Boga, jak i obfitości , której jest On źródłem.
A może jest jakimś odwołaniem do raju? Tam też była obfitość i obecność Boża.
Bóg tęskni za „miodowym miesiącem” z człowiekiem, jaki był przed pierwszym grzechem. Dlatego, może, z uczty uczynił szczególny znak swojej obecności.

Mirakulum - 2009-12-02, 08:26

(Ps 23,1-6)
REFREN: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana

Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.

Dzisiaj mój ulubiony psalm . Psalm nie tylko pełny obietnic przyszłego życia z Panem , ale darów już dla nas dostępnych , tu na ziemi :prowadzenia , odpoczynku , orzeźwienia , ochrony .

I wtedy czuję przedsmak nieba na Ziemi.

Agnieszka - 2009-12-02, 16:14

Teresko , zrobimy taką Paschę w Sycharze na spotkaniu ogniska krakowskiego ? :->

od jakiegoś czasu franciszkanie krakowscy urządzaja ucztę paschalną raz w roku , uczestnicy mogliby ,mówić i mówic i mówić tak jak Ty :->

Dziś wszyscy wierzący w Jezusa jesteśmy narodem wybranym , ale Pan przecież odbuduje świątynię jerozolimska w takim miejscu jakim jest ( jakże się sto stanie ....?) i nigdy o
Izraelu nie zapomnial i nie zapomni...

Pieśń ze wspólnoty Zydów Mesjanistycznych w Koszalinie

http://smkoszalin.chs.pl/...d=182&Itemid=54

Swiadectwo rabina , któy uwierzył że Jezus jest Mesjaszem
http://smkoszalin.chs.pl/...id=55&Itemid=31

tereska - 2009-12-03, 00:30

Dzięki za namiary i piosenkę Agnieszko :-)

Czytania z czwartku: Iz 26,1-6, Ps 118,1 i 8-9,19-21,25-27a, Iz 55,6, Mt 7,21.24-27.

„Szukajcie Pana, gdy Go można znaleźć,
wzywajcie Go, gdy jest blisko.”

/Iz 55,6/

Ten fragment przypomina mi, że czas szczególny, np. Adwent, czy Wielki Post, który ogłasza Kościół jest nie tylko czasem szczególnego wysiłku człowieka, ale przede wszystkim czasem łaski od Boga. On pierwszy wychodzi do nas ze swą hojnością i prosi byśmy wykorzystali te dary jakie przygotował dla nas na czas Adwentu. Są to konkretne łaski. Zwykle ich nie dostrzegamy, bo jesteśmy od Niego daleko. Taką łaska może być wszystko, co nas spotyka w tym czasie, czasem choroba lub miłe spotkanie, ciekawa i ważna rozmowa, czy łaska na modlitwie, czasem coś miłego lub trudnego. Bo Bóg mówi do nas przez Słowa, ale przede wszystkim przez wydarzenia w naszym życiu.
Szczególnym połączeniem Słowa i wydarzeń życiowych są dla mnie dzisiejsze czytania.

„Miasto mamy potężne;
On jako środek ocalenia
sprawił mury i przedmurze.
Otwórzcie bramy!
Niech wejdzie naród sprawiedliwy,
dochowujący wierności;
jego charakter stateczny
Ty kształtujesz w pokoju,
w pokoju, bo Tobie zaufał.
Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze,
bo Pan jest wiekuistą Skałą!
Bo On poniżył przebywających na szczytach,
upokorzył miasto niedostępne,
upokorzył je aż do ziemi,
sprawił, że w proch runęło.
Podepcą je nogi, nogi biednych
i stopy ubogich”
./Iz 26,1-6/

Lepiej się uciec do Pana,
niż pokładać ufność w człowieku
./Ps. 118/

Czasem jesteśmy takim miastem niedostępnym, na szczycie naszej pychy , w którym budujemy różne mury i przedmurza jako zabezpieczenie, aż Bóg w końcu nas upokorzy, i to w czym pokładamy nadzieję na ocalenie runie w proch. Spotkamy się wtedy ze swoją biedą czyli tym co przekracza nasze możliwości i „u – bóstwem” czyli stanem poszukiwań oparcia na Bogu.
Wtedy powie nam: otwórz swe bramy, miasto niedostępne, zaufaj mi, a będę Cię kształtował w pokoju. Złóż we mnie nadzieję, na mnie się nie zawiedziesz. Nie pokładaj nadziei w człowieku.
W Ewangelii jeszcze dostajemy ostrzeżenie, byśmy w tej postawie zaufania Bogu byli autentyczni bo, nie wystarczy o tym pisać na forum, trzeba jeszcze ponawiać to zaufanie wciąż od nowa.

"Jak będziesz nieustannie ufać Mi, będę Ci się nieustannie objawiać"
Szlembark koło Nowego Targu, 19.08.1984r.

Mirakulum - 2009-12-04, 00:14

Słuchać słowa Bożego , wypełniać i budować na skale .

"....Złóżcie
nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą!..." ( Iz 26)

Panie dzięki , że przywołałeś mnie . że szukasz zagubionych owiec

"...Wysławiajcie Pana, bo jest dobry,
bo łaska Jego trwa na wieki...."

tereska - 2009-12-04, 07:21

Czytania z piątku: Iz 29,17-24, Ps 27,1,4,13-14, Mt 9,27-31

Psalm 27

Pan obrońcą mego życia, …
przed kim miałbym czuć trwogę?
… O jedno tylko proszę Pana, o to zabiegam,
… Abym kosztował słodyczy Pana,

Ewangelia

Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: „Wierzycie, że mogę to uczynić?” Oni odpowiedzieli Mu: „Tak, Panie”. Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: „Według wiary waszej niech się wam stanie”.

To niesamowite, że Bóg wyprzedził moje zaufanie do Niego, ocalił moje życie zanim byłam w stanie go o to poprosić.
A dziś pyta: „Czy wierzysz w to, że mogę Cię wyzwolić z lęku, który Cię zaślepia?”
A gdy tak się stanie, znów zakosztuję słodyczy Pana.

„Przecież przekonałaś się już jak smakuje bliskość Boga....przecież przekonałaś się już , że to wielka i nadludzka radość....przecież wiesz, że to wielka przyjemność obcować z Nim....”/ z wczorajszego postu „El” / Jezus czasem mówi też przez innych ludzi . „El” byłaś Jego narzędziem. :-)

Na koniec trochę pięknych głosów.
http://www.medjugorje.ws/en/videos/libera-sanctus/

Mirakulum - 2009-12-05, 01:57

(Ps 27)
Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.

Oto nasz Pan przyjdzie z mocą i oświeci oczy sług swoich.


W oczekiwaniu - ześlij Panie łaskę męstwa i odwagi .

kangoo - 2009-12-05, 09:02

Szczęśliwi wszyscy, co ufają Panu (Ps 147,1-6)

On leczy złamanych na duchu
i przewiązuje im rany.
On liczy wszystkie gwiazdy
i każdej nadaje imię.

Nasz Pan jest wielki i potężny,
a Jego mądrość niewypowiedziana.
Pan dźwiga pokornych,
karki grzeszników zgina do ziemi.


".. żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa,
żeby wyprawił robotników na swoje żniwo...Bliskie już jest
królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych,
oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście,
darmo dawajcie!"(Mt 9,35-10,1.6-8)

Zniwo wielkie ale robotnikow malo...czytajac, to najbardziej mi utkwilo...poczulam sie powolana do Pana,aby przyniesc zniwo...my wszyscy tu na tym forum,jestesmy jak robotnicy..?kazdy z nas ratuje siebie i pragnie ratowac swojego malzonka,nie ktorym sie udaje, czyz to nie piekne zniwo???oddajmy sie Panu....jak bardzo szczesliwi sa ci ktorzy Mu ufaja....
Przepraszam ze sie wtracilam...ale tak bardzo pragnelam podzielic sie z wami...dzisiejsze czytanie a zwlasza psalm...pokazuja mi jak bardzo Bog nas kocha....jestem przepelniona dzis radoscia....ktora chce sie dzielic...

tereska - 2009-12-05, 15:12

Kangoo,
bardzo się cieszę że piszesz, piękne jest to co piszesz teraz, jak i poprzednio.
Proszę, pisz jak najczęściej.

Danka 9 - 2009-12-05, 22:04

Mt 9,35-10,1.6-8)
Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych
synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i
wszystkie słabości.
A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli
znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza.
Wtedy rzekł do swych
uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa,
żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Wtedy przywołał do siebie
dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby
je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości.

sluchalam tez tutaj http://dominikanie.pl/adwent.php

Jak czytam to nie moge sie zdecydować, czy czuję sie bardziej tym znękanym czy tym robotnikiem? :)
Chyba to jest tak, ze czasem tym czasem tym.
Pan Bog mówi mi że mam w sobie dużo chęci by niesc innym Krolestwo Boze...ale sił jeszcze braknie, jeszcze nie opieram sie na nim całkiem, jeszcze "trzymam sie swojego szczescia za włosy" jak pisał śp.ks Twardowski.
I nie powiedziane ze kiedykolwiek tak sie stanie....ale wiem ku czemu isc.Ciagle probuje i jestem wdzięczna Panu Bogu, za ma dla mnie cierpliwosc, podnosisc po raz ktorys tam mnie :).

Po przeczytniu mm taki slomiany zapał, Panie mało robotnikow....o to ja sie zglaszam :)
Ale drugie poruszenie jest hola, hola, dzieko drogie porzadkuj najpierw swoje serce potem bedziesz chodzic w swiat, im bardziej zaufasz mi, tym wiecej swiadectwa ( i bez wysilku) bedziesz dawać.

To co nawet tutaj w moim "pomoganiu" pisaniu na forum jest widoczne :)
Panie dziekuje Ci ze tak wyrażnie przemawiasz do mnie.

tereska - 2009-12-05, 23:49

Czytania z soboty

Iz 30,19-21.23-26, Ps 147,1-2,3-4,5-6, Mt 9,35-10,1.5.6-8

Co możemy powiedzieć o Bożym sercu po lekturze dzisiejszych czytań?

Że szybko przychodzi z pomocą.
„Rychło Bóg okaże ci łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci.”

Nie opuszcza w ciężkich doświadczeniach.
„Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój nauczyciel już nie odstąpi,…”

Dba o Ciebie, żebyś nie pobłądził.
„Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: „To jest droga, idźcie nią!”, gdybyś zboczył na prawo lub na lewo.”

Błogosławi w Twoich poczynaniach i opatruje Twoje sińce i rany.
„…leczy złamanych na duchu
i przewiązuje im rany.”
„litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni.”


Och , jak miłe są te słowa, jak bardzo chcielibyśmy , żeby tak naprawdę się działo.
Myślę, że tak się dzieje, tylko po pierwsze nie widzimy tego,bo jesteśmy od Niego daleko, a po drugie odrzucamy często Boże interwencje i troskę i prowadzenie.
Dlatego droga doświadczenia tego wszystkiego, co Boże serce chce nam okazać, jest zaufanie Mu i pokora . Bo „Pan dźwiga pokornych”. Gdy tak będzie, będziemy mogli powiedzieć:

„ Szczęśliwi wszyscy, co ufają Panu.”

Agnieszka - 2009-12-06, 19:21

Trzciny nadłamanej nie złamie i tlącego się knotka nie dogasi. Iz 42,3

A ja chcę sie podzielic z Wami Słowem , które Pan dał mi w ubiegłym tygodniu . Przewijało się przez cąły ostatni , trudny tydzień .

Mierzę się ostanio z pokusą , jest to dla mnie zaskoczenie , że pokuszenie przyszło w dziedzinie , w której wydawało mi się , że nie przyjdzie nigdy . Jak łatwo jest odpierac pokusę gdy jej nie ma , o , jakie to jest łatwe i przyjemne , i jeszcze przy okazji mozna posądzac i wskażać palcem , tych którzy ulegli.......

Nie wiem na jakiej podstawie sądziłam , że nie będę kuszona , wszak Bóg bardzo wyrażnie mówi o pokuszeniach " Diabeł krąży jak lew ryczący i patrzy kogo pożreć " 1 P 5,8 " Módlcie się abyście nie ulegli pokusie " Łk 22,40

Myślę , że czlowiekowi , który nie jest zakorzeniony w Bogu jest ogromnie trudno przezwycięzyc pokusę , wogóle samemu to cżłowiek niewiele może .
Pokusa plus trudna sytuacja , w której ostatnio się znalazłam sprawiły , Że zaczęłam mysleć , że upadam , nie dam rady i może to wszystko to iluzja , która sobie tworzę ..
Ale zawołałm do Pana i aktem woli powiedziłam , że oddaję Mu tę sprawę , chociaż uczucia mówią mi co innego . I Pan dał mi Słowo "Trzciny nadłamanej nie złamie i tlącego się knotka nie dogasi. " Iz 42,3 To są niesamowite słowa pokrzepienie , nawet gdy będziemy na dnie , będziemy się tlić to Jezus nie zgniecie nikogo , zawsze daje nam szansę do powrotu.

I tu też możemy powiedzieć o prawie zasiewu i zbioru . Gdy kogoś osądzamy , krytykujemy to bardzo często przychodzi do nas to samo .

miriam - 2009-12-06, 21:10
Temat postu: Druga niedziela Adwentu...
Bardzo zachęcam do obejrzenia... dzisiejsza Ewangelia wraz z rozważaniem :)


Pozdrawiam serdecznie i adwentowo :)
Miriam

tereska - 2009-12-06, 22:45

Czytania z niedzieli
Ba 5,1-9 , Ps 126,1-2ab,2cd-4,5-6, Flp 1,4-6.8-11, Łk 3,4.6

Miłość chce spotkania. Lecz, żeby do niego doszło, potrzeba by dwie strony tego chciały. Bóg chce spotkania z nami i woła dziś do nas" powróć do mnie, wyprostuj swoje ścieżki, usuń to co jest przeszkodą na drodze do mnie, chcę się spotkać z tobą, ale ty nie chcesz".
Naturą miłości jest nieustanne "magis" tzn. "więcej". Jeżeli tego w nas nie ma, to znaczy, że miłość w nas ostygła. Już nas nie grzeje, nie rozpala, nie otwiera, nic w nas nie zmienia i ciężko nam wtedy spotkać się z Jezusem.

http://www.youtube.com/watch?v=xZkCvZyo1EE

To samo, tylko inaczej wyraził pustelnik o. Piotr Roztworowski w jednym ze swych kazań. Fragment zamieściłam na dziale książki, temat: świadkowie Miłości.

Mirakulum - 2009-12-06, 23:59

"...zobacz twe dzieci, zgromadzone na
słowo Świętego od wschodu słońca aż do zachodu, rozradowane, że Bóg o nich
pamiętał...."

Panie dziękuje , że o nas pamiętasz

"....Odmień znowu nasz los, Panie,(...)
Ci, którzy we łzach sieją,
żąć będą w radości.
Idą i płaczą niosąc ziarno na zasiew,
Lecz powrócą z radością niosąc swoje snopy...."

tereska - 2009-12-07, 23:55

Czytania z poniedziałku
Iz 35,1-10, Ps 85,9ab-10,11-12,13-14, Łk 5,17-26

Gdy choruje ciało, to choruje też dusza, jesteśmy całością i jedno wpływa na drugie. Na chorobach ciała znamy się nawet dobrze i w miarę sobie radzimy. Lecz na chorobach duszy trochę gorzej się znamy, a jeszcze gorzej sobie z nimi radzimy. Dziś Jezus mówi, że jest tym co zna się na chorobach duszy i potrafi je uleczyć, co sprawia też zbawienne skutki dla naszego ciała. Jego moc o której jest napisane w dzisiejszej Ewangelii:

"była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać."

obejmuje całego człowieka, tymczasem my, jak go czasem prosimy o łaskę zdrowia, to zapominamy jakby o tym, że jest również lekarzem naszych dusz, i o takie uleczenie powinniśmy go prosić przede wszystkim, a potem o łaski dla naszego ciała. Bo często choroba ciała sygnalizuje, tak na prawdę, chorobę duszy.

Dziś Jezus uzdrawia z tego co paraliżuje.
Każdy mógłby znaleźć coś w sobie co odbiera mu siły, możliwość zrobienia czegokolwiek, co sprawia, że jesteśmy jakby sparaliżowani.

Może to być lęk, przeżyte bolesne doświadczenie itp. Zastanówmy się , nad tym co nas paraliżuje, a potem idźmy z tym do Jezusa, On ma moc by to uzdrowić.

Jeżeli oczywiście wierzymy w to, co dziś Bóg mówi w Ewangelii.

[ Dodano: 2009-12-08, 23:21 ]
Czytania z wtorku.

Rdz 3,9-15.20, Ps 98,1-4, Ef 1,3-6.11-12, Łk 1,26-38

"Bóg ...wybrał nas przez założeniem świata"

Czy zdajemy sobie sprawę, że nasza historia zaczyna się jeszcze przed powstaniem świata? Szok!

Kluczem do zrozumienia tego jest nasza relacja z Bogiem. Miłość Jego do nas zaczęła się jeszcze przed stworzeniem świata. Zanim się na nim pojawiliśmy, już na tej najważniejszej relacji zaważyli Adam i Ewa i diabeł, a potem Maryja i Jezus. Jedni zniszczyli naszą więź inni ją odbudowali. Rodząc się na świecie znaleźliśmy się na scenie walki o naszą relację z Bogiem, z jednej strony atakowanej przez diabła, z drugiej umacnianej przez Jezusa i Maryję.

Gdy to do nas dociera, można mieć wrażenie, że nagle znaleźliśmy się w filmie, który do tej pory oglądaliśmy, a w dodatku, okazuje się, że jesteśmy jednym z jego głównych bohaterów. /Tak na marginesie, to przypomina mi się film "Ucieczka z kina Wolność" 1990 r. Mógłby kiedyś powstać taki film, o przebudzeniu się wiary człowieka, wykorzystujący ten motyw. Czy czyta może te rozważania jakiś reżyser filmowy? ;-) /
http://www.youtube.com/wa...feature=related


Z początku, możemy się buntować, wcale nie chcemy uczestniczyć w jakimś dramacie,którego nie jesteśmy autorem, ale z czasem dostrzegamy, że jest w naszym sercu coś, co pasuje do tej sztuki. Nasze pragnienia, tęsknoty, marzenia, których nie jesteśmy w stanie spełnić na tym świecie. A niemożność panowania nad swoim życiem, każe nam przypuszczać, że uczestniczymy w czymś co przychodzi spoza nas.

http://www.youtube.com/watch?v=nBgE2jOgJYc

Wtedy zaczynamy szukać Boga i odkrywać relacje z Nim, która wyjaśnia zarówno to co się dzieje w nas jak i wokół nas.

Na tej drodze mamy niezwykłą wspomożycielkę, Maryję, prośmy ją o odnowienie naszej relacji z Bogiem w czasie tego Adwentu.

Mirakulum - 2009-12-09, 00:52

Panie Jezu jak trudno , za Maryja powtarzać " niech mi się stanie" . trzeba jak Ona zadać pytanie , i cierpliwie czekać na odpowiedz .

".....Lęk ustępuje, kiedy stawiamy Bogu pytania, będące wyrazem naszej zależności i pragnieniem odkrycia prawdy, którą On sam objawia. Bóg pragnie usłyszeć pełne trwogi wołanie, które dociera do Jego serca. Lękowe, a równocześnie pełne ufności odniesienie do Boga sprawia, że tworzy się silna więź między Nim a człowiekiem.

W lęku stajemy przed Bogiem nadzy, bezradni, zagubieni. Nie odczuwamy oparcia, lecz opuszczenie zarówno przez Boga jak i ludzi.

Potrzeba pamiętać, że jest lęk, na który Bóg pozwala, który dopuszcza, jak podczas Zwiastowania Maryi. "Lęk ludzi dobrych jest zdarzeniem, stanem przejściowym, epizodem między światłem i światłem (…); ma sens i cel, ma otworzyć na Boga w okrzyku trwogi wołającej o zmiłowanie, i jest widomym znakiem łaski Bożej" (H. Urs von Baltasar).

Źródłem każdego lęku jest brak posłuszeństwa Bogu. Jakże inny jest lęk Maryi. Jej "Fiat" odsłania posłuszeństwo Jemu. ..."

Pan pyta dzisiaj mnie , co odpowiem , czy moje "tak" jest takie jak Maryji .
Niebieska królowo , Niepokalana dopomóż.

tereska - 2009-12-09, 18:50

Czytania z środy
Iz 40,25-31, Ps 103,1-2,3-4,8 i 10, Mt 11,28-30

Dziś Bóg mówi do wszystkich zmęczonych, osłabłych od bezowocnego wysiłku, przemęczonych ciężarem ponad ich siły.
Przede wszystkim mówi o sobie, jaki jest. Mógłby ktoś zapytać, po co nam ta wiedza? Ano po to, że, jak już jesteśmy bez siły, to czujemy się bardzo z tym sami oraz rodzi się w nas pretensja do Boga o to, że nam nie pomaga, że go nic nie obchodzimy.
Mam wrażenie, że Bóg dziś jakby się broni przed zarzutami, jakie ktoś może mu postawić, gdy jest w trudnej sytuacji.

W Psalmie:

Nie karzę cię za twoje grzechy:

On odpuszcza wszystkie twoje winy

Miłosierny jest Pan i łaskawy,
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów
ani według win naszych nam nie odpłaca.


nie jesteś Mi obojętny, bo:

"leczę wszystkie choroby,
twoje życie ratuję od zguby,
obdarzam cię łaską i zmiłowaniem. "


a także świadczę ci liczne dobrodziejstwa, nie zapominaj o nich.

Zaś w księdze Izajasza:

Mówi o sobie:
Jestem pełen potęgi i olbrzymiej siły, pełen mądrości.
i nigdy się męczę, jestem tym kimś, kto wspiera.

Czy po takich słowach nie budzi się w nas zaufanie?

Taki był cel tego, co dziś do nas Bóg mówi : wzbudzić w nas wiarę w to, że Bóg jest godzien zaufania, pomimo, że fałszywe głosy w nas będą podpowiadać, popatrz jak ci ciężko, Bóg nie interesuje się tobą.

Jezus w Ewangelii ostatecznie dopełnia i wzmacnia głos Boga:

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.

Zachęca do naśladowania Go w postawie ufności Bogu, i przyjmowania tego co na nas przychodzi w łagodności i z pokornym sercem, a wtedy nie będziemy już mieli udręki w duszy, a ten ciężar będzie słodki i lekki.

Mirakulum - 2009-12-09, 19:09

"....ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną
bez zmęczenia, bez znużenia idą...."

Panie mówisz dzisiaj do mnie słowami '..mojego listu z Rychwałdu.."
przypomina o zaufaniu

'...Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo
jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.
Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie...."

Tylko w Tobie Panie ukojenie , jarzmo - słodkie : brzemię - lekkie

Jezu proszę o dar pamięci , tak szybko zapominamy . Panie pragnę latać codziennie
Jak cudownie z Tobą Jezu trwać .

tereska - 2009-12-10, 18:26

Czytania z czwartku

Iz 41,13-20, Ps 145,1 i 9,10-11,12-13ab, Mt 11,11-15

Czas Adwentu jest czasem rozbudzania tęsknoty za spotkaniem z Bogiem.
W tym czasie Bóg dużo mówi o sobie, aby obudzić w nas uczucia do Niego, otworzyć nasze serce na Niego.

Dziś mówi o tym jaki jest łagodny, zwraca się do nas delikatnie, pieszczotliwie, z czułością:

"Ja, twój Bóg,
ująłem cię za prawicę
mówiąc ci: „Nie lękaj się,
przychodzę ci z pomocą”.
Nie bój się, robaczku, ...
nieboraku...
Ja cię wspomagam."


Kolejny raz przekonuje, że On jest tym, co odmienia radykalnie nasze życie i że nie opuszcza nas, tylko wysłuchuje naszych próśb. Po prostu jest moim , twoim, każdego z nas, Bogiem.

Dlatego nie lękaj się... i wróć do Mnie.

Danka 9 - 2009-12-10, 21:11

słodkie te słowa Pana Boga do nas, urocze i czułe :-)
Pierwszy raz je słyszałam i myślałam ze to pomyłka...
robaczku, nieboraku.... :lol:

jakbym o sobie słuchała..jak Pan Bog pochyla się jak nad małą dziewczynką i mówi...no co, znow sobie kolanko potłukłaś, podaje rękę i ociera łzy...
Nie lękaj sie , przychodzę Ci z pomocą

tereska - 2009-12-11, 06:43

Czytania z piątku

Iz 48,17-19 , Ps 1,1-2,3,4 i 6, Mt 11,16-19

Dziś Bóg wydaje się bardzo smutny, wręcz skarży się: "O gdybyś...", a w Ewangelii, głosem Jezusa mówi o niemożliwości trafienia w nasze oczekiwania, nie może nawiązać z nami kontaktu. Jakież są przejmujące te Boże skargi, jak dużo mówią o Jego tęskniącym za nami, pełnym miłości do nas, Bożym sercu.

Jest mu bardzo przykro, bo widzi jak cierpimy, a nie chcemy słuchać Jego pouczeń. On wie co dla nas jest pożyteczne, wie jak nami pokierować na drodze naszego życia byśmy byli szczęśliwi, a my go nie słuchamy. Jest mu bardzo przykro, bo kierując się miłością musi nas pozostawić na pastwę konsekwencji naszego postępowania.
Nie rezygnuje jednak i próbuje nas przekonać, byśmy jednak Go posłuchali:

"O gdybyś zważał na me przykazania,
stałby się twój pokój jak rzeka,
a sprawiedliwość twoja jak morskie fale.
Twoje potomstwo byłoby jak piasek,
i jak jego ziarnka twoje latorośle.
Nigdy by nie usunięto ani wymazano
twego imienia sprzed mego oblicza!”

Ten co słucha pouczeń Bożych jest jak:

"... jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie.
Liście jego nie więdną,
a wszystko, co czyni, jest udane."

Mirakulum - 2009-12-12, 22:13

"...Odnów nas, Boże, i daj nam zbawienie>.."

Panie o to proszę , bo bez Ciebie jestem tylko " pyłkiem i liściem na wietrze"

tereska - 2009-12-12, 23:39

Czytania z soboty

Syr 48,1-4.9-11, Ps 80,2aci3b,15-16,18-19, Mt 17,10-13

Dziś Bóg mówi o potrzebie odnowy, o rozpoczęciu nowego życia. Źródłem tej przemiany jest On sam i Jego potęga, pomoc, przekazywana przez Jego sługi, pośredników Jego łask. Takich jak Eliasz czy Jan Chrzciciel. Takich sług jest wielu i dzisiaj. Oni też pomagają nam powracać do Boga, prostować ścieżki naszego życia. Nie wszyscy słuchali Eliasza i Jana Chrzciciela, a my, czy przyjmujemy przesłanie jakie przekazuje nam Bóg przez dzisiejszych proroków, którzy zapalają nas miłością do Jezusa?

kangoo - 2009-12-13, 12:39

przygnebienie,smutek, lek, strach tak czesto w naszym zyciu,zwlaszcza tutaj na naszym forum ,tak czesto czujemy sie oszukani...przez drugie osoby,upadamy ale jest ktos kogo my nie widzimy,ktos kto widzi nasz smutek, kto widzi jak upadamy....ktos kto pomimo naszych slabosci nas kocha,ktos kto jest dumny z nas takimi jakimi jestesmy...i dlatego oddalny zle mysli bo Pan przychodzi wiec:
Ciesz się i
wesel z całego serca, Córo Jeruzalem! Oddalił Pan wyroki na ciebie, usunął
twego nieprzyjaciela: król Izraela, Pan, jest pośród ciebie, nie będziesz
już bała się złego. Owego dnia powiedzą Jerozolimie: Nie bój się, Syjonie!
Niech nie słabną twe ręce! Pan, twój Bóg jest pośród ciebie, Mocarz
zamiennmy smutek w radosc
Śpiewajcie Panu, bo uczynił wzniosłe rzeczy,
niech to będzie wiadome po całej ziemi.
Wznoś okrzyki i wołaj z radości, mieszkanko Syjonu,
bo wielki jest pośród ciebie, Święty Izraela.


wiec wykorzystajmy ten czas, czas adwentu przygotowania wolajmy z pustyni zycia, oddnajdujmy radosc!!!
Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech
będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest
blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze
prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!
powierzmy wszystkie nasze smutki i troski Panu,radujmy sie w nim...

Mirakulum - 2009-12-13, 17:51

"....Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech
będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest
blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze
prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A
pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i
myśli w Chrystusie Jezusie....."

Raduję sie Panie , jak nigdy dotąd :lol: :mrgreen: :lol:

tereska - 2009-12-13, 18:16

Czytania z niedzieli

So 3,14–18a, Iz 12,2–3,4bcd,5–6, Flp 4,4–7, Łk 3,10–18

Dziś o radości w każdej sytuacji. Można pomyśleć, że jest to wezwanie do tego, żeby nie tracić dobrego humoru bez względu na to, co nas spotyka. Tymczasem, chodzi o coś więcej: mamy radować się w Panu. Na czym to polega?
Gdy jesteśmy w trudnej sytuacji, dopadła nas choroba lub kalectwo, a może przeżywamy kryzys finansowy, rozpada się nasze się małżeństwo itd. Wtedy zwykle prosimy: Boże pomóż mi, oddal ode mnie to, co jest źródłem mojego cierpienia, a wtedy Jezus może powiedzieć tak: Wiesz co, ja mam lepszy pomysł, zostawię Ci to, co jest dla Ciebie takie trudne i sprawię, że pomimo tego, będziesz szczęśliwy. Co ty na to? Hmm... czy to jest możliwe? W łączności z Nim, tak i otwartości na to, co do nas mówi. A może mówić przez swoich pośredników bardzo konkretne rady, tak jak przez Jana Chrzciciela w dzisiejszej Ewangelii.
Gdy będziemy ich słuchać, zrozumiemy, że źródłem naszego szczęścia jest Bóg, a nie to, co tej pory uważaliśmy za fundament naszej szczęśliwości.

Wtedy będzie w nas radość, łagodność i pokój w każdej sytuacji.

I będę śpiewał Tobie, Mocy moja...

http://www.youtube.com/watch?v=Gd7axfQRsIE

kangoo - 2009-12-14, 13:54

tereska napisał/a:
Gdy jesteśmy w trudnej sytuacji, dopadła nas choroba lub kalectwo, a może przeżywamy kryzys finansowy, rozpada się nasze się małżeństwo itd. Wtedy zwykle prosimy: Boże pomóż mi, oddal ode mnie to, co jest źródłem mojego cierpienia, a wtedy Jezus może powiedzieć tak: Wiesz co, ja mam lepszy pomysł, zostawię Ci to, co jest dla Ciebie takie trudne i sprawię, że pomimo tego, będziesz szczęśliwy. Co ty na to? Hmm... czy to jest możliwe?
wiesz tereska,wydaj mi sie mozliwe,gdyz Pan nic ponad nasze sily nam nie daje,ale jest to bardzo trudne,ja nie jestem jeszcze chyba gotowa na to za malo mam jeszcze,dopiero sie ucze i poznaje....

[i]Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Dobry jest Pan i prawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,

pokornych uczy dróg swoich.[/i]

p.s.piosenka piekna,dziekuje

Mirakulum - 2009-12-14, 16:19

(Ps 25,4-9)
REFREN: Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami

"...Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję...."


JEZU już wiem , że Twój ból słodki a brzemię lekkie . Daj mi trwać przy Tobie na wieki

'....Dobry jest Pan i prawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
pokornych uczy dróg swoich...."

czy jestem pokorna???? - oto jest pytanie , dla mnie na dziś .

tereska - 2009-12-14, 17:15

Czytania z poniedziałku

Lb 24,2-7.15-17a, Ps 25,4bc-5ab,6-7bc,8-9, Mt 21,23-27

Widzę go, lecz jeszcze nie teraz,
dostrzegam go, ale nie z bliska:


Nasze szczęście zakorzenione w Bogu, jest możliwe, ale dostrzegam go z daleka, nie z bliska.
Jest to trudne i zarazem łatwe kangoo. Zależne od tego ile w nas jest nas , a ile Jezusa. Nie uzyskujemy takiego stanu od razu, dojrzewamy do niego drogą cierpienia. Jest to droga coraz większego umniejszania naszego "ja", robienia miejsca w nas Jezusowi, jest to droga przyjmowania pouczeń Bożych i droga pokory, czyli poznawania prawdy o sobie, że tak naprawdę nic bez Niego nie możemy uczynić. Im więcej tej świadomości i przyjęcia jej w nas , tym więcej miejsca w naszym sercu dla Jezusa, który staje się wtedy dla nas jedynym źródłem szczęścia.

mari - 2009-12-15, 09:37

Kocham Cię MOJE DZIECKO
tereska - 2009-12-15, 22:50

Czytania z wtorku

So 3,1-2.9-13 ,Ps 34,2-3,6-7,17-18,19 i 23, Mt 21,28-32

Bardzo mi się podoba sposób, w jaki Jezus rozmawia z arcykapłanami i starszymi ludu.
Najpierw stwarza przestrzeń spotkania, poprzez przypowieść, która zaprasza do dialogu, a gdy już uda mu się nawiązać kontakt, dopiero wtedy mówi uroczyście to, co jest ważne.
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu:

„Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: «Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy». Ten odpowiedział: „Idę, panie", lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: «Nie chcę». Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca?” Mówią Mu: „Ten drugi”.

„Zaprawdę powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć”.

Prawdziwa dramaturgia spotkania.

Jezus dziś uczy, że aby komuś coś ważnego powiedzieć, trzeba najpierw nawiązać z nim kontakt na jakiejś płaszczyźnie.

Mirakulum - 2009-12-15, 23:46

".....Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł...."


"....Dany jest nam czas na mówienie "nie chcę", ale również dany jest mu czas na wyrażenie swojego "chcę".
Jest czas na zmianę zdania, myślenia, postawy. Jest, krótko mówiąc, czas opamiętania się. Jest chwila na uczynienie tego, czego wczoraj nie chciałem...."

Jezu , wychwalam Cie i dziękuje , za za ten czas opamietania

tereska - 2009-12-16, 21:41

Czytania ze środy

Iz 45,6b-8.18.21b-25, Ps 85,9ab-10,11-12,13-14, Łk 7,18b-23.

Piękne są te słowa z Izajasza, piękne i zawstydzające.

„Ja jestem Pan, i nie ma innego.
Ja tworzę światło i stwarzam ciemności,
sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę.
Ja, Pan, czynię to wszystko. "

"Ja, Pan, jestem tego Stwórcą
Albowiem tak mówi Pan,
Stworzyciel nieba, sam Bóg,
który ukształtował i wykończył ziemię,
który ją mocno osadził,
który nie stworzył jej bezładną,
lecz przysposobił na mieszkanie:
Ja jestem Pan i nie ma innego.
Czyż nie Ja jestem Panem,
a nie ma innego boga prócz Mnie?
Bóg sprawiedliwy i zbawiający
nie istnieje poza Mną.
Nawróćcie się do Mnie, by się zbawić,
wszystkie krańce świata,
bo Ja jestem Bogiem i nikt inny! "


Dlatego

"Do Niego przyjdą zawstydzeni wszyscy,
którzy się przeciw Niemu zżymali. "


Mamy wybór albo uwierzyć w to co mówi Bóg u już się nie bać i mu zaufać, albo przyjąć własną wersję wydarzeń i żyć w lęku i samotności.

W Ewangelii, Jezus zachęca nas byśmy w drodze uwierzenia Bogu, oparli się na znakach działania Bożego.
A gdy uwierzymy , że Bóg naprawdę ma w swoim ręku nasz los i, że warto Mu zaufać, będziemy szczęśliwi, wg słów Jezusa:

"...błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”.

Mirakulum - 2009-12-16, 23:52

"...Przyjście Pana otwiera oczy tym, którzy nie widzą; usprawnia niesprawnych do chodzenia; doświadczających wszelkiej nieczystości – oczyszcza; głuchym umożliwia słyszenie.

Każdy, kto spojrzy na Niego z wiarą i słucha z miłością, odradza się, przemienia. Dlaczego? Ponieważ On patrzy z miłością. Przejmujemy od Niego to, co nas w Nim poruszy, pociągnie, pocieszy, wyciszy.

Słuchanie i patrzenie kształtuje serce. To, na co patrzymy, staje się naszym przeżywaniem. W zależności od tego jak i co przeżywamy, takie piękno lub brzydotę, dobro lub zło nosimy w sercu i rozważamy.

Patrzenie i słuchanie jest działaniem, jest dokonaniem wyboru, który zbliża do Boga lub oddala. Dlatego nie można na cokolwiek patrzeć i czegokolwiek słuchać. Człowiek takim się staje, jakim jest to, na co patrzy i jakim słowom pozwala wnikać w swoje serce...."

Panie ty odetkałaś moje uszy , przywróciłeś wzrok , dałeś skrzydła i oczyściłeś -

http://paullla15.wrzuta.pl/playlista/27HoyuMRo6O

tereska - 2009-12-17, 16:31

Czytania z czwartku

Rdz 49,2.8-10, Ps 72,1-2.3-4ab.7-8.17, Mt 1,1-17

Kiedy czytam o rodzinie Jezusa, tylu pokoleniach, które go poprzedzały, myślę o wpływie pokoleń na nasze życie. Wydaje mi się, że nie rodzimy się z tak zwaną czystą kartą, ta "tabula rasa", jest już zapisana, trudnymi doświadczeniami naszych dziadków czy rodziców oraz ich sposobami radzenia sobie z bólem. Tym kto może przerwać ten ciąg grzechów i nieszczęść, jakie ciągną się z pokolenia na pokolenie, jest tylko Jezus. Gdy patrzę na swoje życie to wydaje mi się, że Bóg uderza właśnie w to, co najbardziej boli , a co jest odziedziczone po moich przodkach, tak jakby chciał stworzyć przestrzeń do Jego interwencji w tą bolesną historię mojej rodziny, poprzez kłopoty mojego życia.
Nic nie zastąpi pracy osobistej nad problemami, ale poza tym myślę, ze cenna będzie modlitwa o uwolnienie z grzechów moich przodków, która zaprosi Jezusa z całą zbawczą mocą w tą bolesną historią rodzinną.

Jest to temat dla mnie nowy, zapraszam osoby, które mają jakieś doświadczenia związane z tą modlitwą do dzielenia się.

Poniżej zamieszczam link do artykułu na temat modlitwy o uzdrowienie międzypokoleniowe.

http://www.wspolnoty.jezu...d=302&Itemid=33

Mirakulum - 2009-12-17, 23:11

".....Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie...."

Panie łaknę Twego pokoju


"....Mądrości Najwyższego, która urządzasz wszystko mocno i łagodnie, przyjdź i
naucz nas drogi roztropności...."


Panie dzięki za Twoja moc i łagodność .

Drogą roztropności prowadź Jezu

Danka 9 - 2009-12-18, 13:11

http://dominikanie.pl/adwent.php

pięknie mówi do nas ojciec dominikanin, przez niego widzę Pana Jezusa, Jego mądrośc

Ludzi mi bliscy sa powierzeni mi...tak to sobie rozumiem po wysluchaniu
Na ile Pan Bog pozwoli i moje osobiste ograniczenia moge byc z nimi blisko i dawać im dobro...to ktore dostaję od Ojca

ale jest granica, ktorej przekraczac nie moge, wolnosc osobista
nie moge męza zmusić do niczego, probuje go przekonać...poddaje się

On wie na czym mi zalezy i teraz odpuszczam, jakze t jest trudne...
pozwolic isc drugiej osobie swoja drogą.....

Panie Boze daj mi byc roztropna w kontakcie z bliskimi...bym nie narzucala im siebie, sluchala Bozego głosu..a nie poddawala sie swojemu egoizmowi, chceniu, czy lękowi...

A takze dziekuje ci za dar przyjmoania Pana Jezusa do swojego serca...bym sie nie lękała własnie

tereska - 2009-12-19, 00:16

Czytania z piątku

Jr 23,5-8, Ps 72,1-2,12-13,18-19, Mt 1,18-24

"Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak."

Gdy czytam to zdanie to słyszę inne zdanie:
Z życiem N.... było tak.....,
z naszym nawróceniem, naszym wyjściem z problemów, z cierpienia było tak....

Tak jak u Józefa i u nas w pewnym momencie sytuacja nas przerosła, a wtedy Bóg postanowił przemówić do nas inaczej niż dotychczas, wykorzystując "normalną" :-) ścieżkę komunikacji z człowiekiem, to znaczy taką, która wymaga jednak trochę wiary. Józef zawsze mógł powiedzieć , że to mu się śniło. Jednak uwierzył i zrobił tak, jakby to, co mu się śniło było prawdą, uznał, za prawdę to, co przeżył w nocy.

Bóg nie zostawia nas bez pomocy, tylko nam czasem brak wiary w to, że On do nas mówi i daje nam konkretne wskazówki co robić, albo przekonuje nas do swoich racji.

Św. Józefie módl się za nami, byśmy potrafili uwierzyć Bogu, jak do nas przemówi!

[ Dodano: 2009-12-19, 10:39 ]
Czytania z soboty

Sdz 13,2-7.24-25a, Ps 71,3-4a,5-6ab,16-17, Łk 1,5-25

Chcemy by nasze wysiłki przynosiły efekt, żeby nasze plany się spełniały, a nasze życie było owocne. A co wtedy, gdy tak nie jest, gdy życie nam się wali, gdy to, o czym marzyliśmy zamienia się w tego przeciwieństwo, gdy wydaje nam się, że przegrywamy życie, jakże wtedy jest gorzko. Otoczenie swoim osądem i krytyką dodaje ciężaru, który i tak już z trudem dźwigamy.
Dziś Bóg mówi o tym, że, tak na prawdę to On jest źródłem owocności naszego życia, nie nasze zmagania. Czy możemy zdobyć się na takie szaleństwo i Jemu zaufać, a nie naszym wysiłkom? Jakże ciężko puścić ster życia , zrezygnować z kontrolowania stanu posiadania szczęścia. Czy moglibyśmy zgodzić się na przegrane życie, jeżeli On tego chce, mając tylko Jego miłość do nas?

Stanie się tak, gdy uwolnimy się od tego lęku, co każe nam samemu budować swój los, a zaufamy Miłości, dzięki której tak naprawdę żyjemy.

Piękny jest dla mnie dzisiejszy psalm, bo tak bardzo mówi o moim życiu.

Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją,
Panie, Tobie ufam od lat młodości.
Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin,
od łona matki moim opiekunem.

Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.

Bądź dla mnie skałą schronienia
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić.
Bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą,

Mirakulum - 2009-12-19, 12:27

CZYTANIE Z PIĄTKU
".....Wyzwoli bowiem biedaka, który Go wzywa,
i ubogiego, co nie ma opieki.
Zmiłuje się nad biednym i ubogim,
nędzarza ocali od śmierci.

Błogosławiony niech będzie Pan, Bóg Izraela,
który sam czyni cuda.
Na wieki niech będzie błogosławione Jego imię,
a Jego chwała niech wypełni ziemię.

O Panie wielbię Cie za moje wyzwolenie

[ Dodano: 2009-12-19, 12:32 ]
"...Bądź dla mnie skałą schronienia
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić.
Bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą,..."

Panie daj mi pokorę , jak bardzo mi jej potrzeba , by ufać Twoim zamierzeniom , by do końca zawierzyć , być poddaną .

tereska - 2009-12-20, 22:28

Czytania z niedzieli

Mi 5,1-4a, Ps 80,2ac i 3b.15-16.18-19, Hbr 10,5-10, Łk 1,39-45

W dzisiejszym Psalmie prosimy Boga o nowe życie, wielu z nas, tu, na forum, podpisałoby się pod tą prośbą:

"...daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili."

W odpowiedzi na tą naszą prośbę, Bóg zaczyna mówić o pełnieniu Jego woli, chcąc jakby powiedzieć, że jest ona warunkiem naszego otwarcia się na nowe życie.

Co jest fundamentem pełnienia woli Bożej?

Dla Jezusa pragnienie pełnienia woli Ojca:„Oto idę, abym spełniał wolę Twoją” wynikało, ze zjednoczenia z Nim:
"Ojciec jest we mnie a ja w Ojcu"/J.10,38/

Dla Maryi, o której czytamy dziś w Ewangelii, źródłem pełnienia woli Bożej, była wiara w to, co Bóg do niej powiedział, uznanie Go za godnego zaufania.

"Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.

W ten sposób Bóg pokazuje nam dwa przykłady; postawę Jezusa : zjednoczenia się z Nim i i Maryi: wiary w to, co mówi, zaufania Mu.

Naśladowanie tych dwóch postaw pozwoli nam pełnić wolę Bożą, a Bogu ułatwi obdarzenie nas nowym życiem.

Mirakulum - 2009-12-20, 23:08

"....Spotkanie Maryi i Elżbiety jest tak bardzo fascynujące, ponieważ wszyscy pragniemy spotkać takiego człowieka, który wyzwoli w naszym wnętrzu radość poznania tajemnicy drugiej osoby.
Dzięki odkryciu tajemnic, które są w innych, możemy się do nich zbliżyć. Maryja nosząc Jezusa w sercu, wielkimi krokami miłości pokonuje najwyższe góry.

Ten, kto nosi Chrystusa w sercu, może pokonać wszelkie trudności.



Chrystus jest w nas źródłem miłości, dzięki czemu możemy pokonywać dzielące nas od siebie góry, po ludzku patrząc, nie do przejścia.

Miłość Chrystusa kieruje nas do innych. Ukazuje nam drogę przez wielkie przeszkody, jakie stoją pomiędzy nami.
Narodziny Boga w sercu człowieka wierzącego umożliwiają takie spotkania dwojga osób, jakie nastąpiło miedzy Maryją i Elżbietą.
Gdy ludzie spotykają się w sposób prawdziwy (szczery), zmieniają się, po spotkaniu stają się inni. Spotkanie ich przemienia.... "

W sierpniu spotkanie z Jezusem przemieniło mnie . Także spotkanie was - czy to osobiście czy na forum przemienia mnie ,

Chryste dzięki za te dary .

"....Nawiedzenie budzi w nas nadzieję, że również i my możemy spotkać się w taki sposób, aby jeden budził drugiego do życia.
Tak żyć, aby budzić kogoś, budzić coś w człowieku, wydobywać z niego jego wewnętrzne piękno. Możemy wtedy uwolnić się od tego, by komukolwiek udowadniać swoją wartość.

Możemy w takiej sytuacji przestać się bać, że ktoś nas odrzuci, zlekceważy, pominie. Gdy uczymy się spotkań bezinteresownych, możemy się od drugiej osoby czegoś nauczyć, możemy wejść w tajemnice życia kogoś drugiego, przy okazji dając coś z siebie: ze swojego ducha, swoich poglądów i pasji.

musimy - jak Maryja - powstać i wyruszyć w drogę. Ona wychodzi poza siebie, ze swojego domu, w którym żyje chroniona i bezpieczna. Odważa się podążać swoją drogą, która prowadzi ją w obce strony. Pozbawiona opieki i oparcia najbliższych. Musimy stać na własnych nogach.

Potrzeba pokonać góry naszych obaw i blokad, naszego wygodnictwa, by móc dotrzeć do drugiej osoby.
Skoro tak daleko wychodzimy poza siebie, możemy pozwolić, aby druga osoba bardzo się do nas zbliżyła.

Warto zobaczyć, że w drugim człowieku jest Boża tajemnica, większa od tego człowieka.

W osobie, którą spotkamy, możemy zobaczyć Maryję.
Poprzez spotkanie z drugą osobą docieramy do samego Boga.
Patrząc na niego rozeznajemy, dlaczego tak wiele dotychczas dzieliło nas z tą osobą, dlaczego nie mogliśmy się porozumieć?

W takich spotkaniach nie ma myśli lękliwych, czy znajdziemy właściwe słowa, czy gesty będą odpowiednie. Nieważne podczas spotkań z drugim są wzajemne oceny, kto lepszy lub dojrzalszy, mądrzejszy...."

I dlatego , nie boje się spotkania z mężem - bo widzę w nim to co zaszczepił w nim( i w każdym z nas ) Bóg w momencie stworzenia - nieśmiertelna dusze która łaknie miłości
Boga .

tereska - 2009-12-21, 17:01

Czytania z poniedziałku

Pnp 2,8-14, Ps 33,2-3,11-12,20-21, Łk 1,39-45

Zbliża się Boże Narodzenie, nadchodzi czas spotkania, czy w moim sercu, jest tęsknota za Jezusem, czy mogę powiedzieć o Nim tak, jak w pierwszym czytaniu:
"Ukochany mój! ..., Umiłowany mój ..., Miły mój..."
Czy Jezus narodzi się na Ziemi z zimnego wyrachowania, czy namiętnej miłości i tęsknoty za mną?
Czy wiara jest dla mnie tylko sprawą rozumowych wyborów, czy namiętności serca?
Jezus tęskni za spotkaniem ze mną , a ja?

"Gołąbko moja, ukryta w zagłębieniach skały,
w szczelinach przepaści,
ukaż mi swą twarz,
daj mi usłyszeć swój głos!
Bo słodki jest głos twój
i twarz pełna wdzięku”.




mari - 2009-12-21, 19:31

>>> Ukochany Mój, oto On, oto On, oto On nadchodzi !
Danka 9 - 2009-12-21, 22:32

http://dominikanie.pl/adwent.php
Agnieszka - 2009-12-21, 22:43

(Pnp 2,8-14)
Cicho! Ukochany mój! Oto on! Oto nadchodzi! Biegnie przez góry, skacze po pagórkach. Umiłowany mój podobny do gazeli, do młodego jelenia. Oto stoi za naszym murem, patrzy przez okno, zagląda przez kraty. Miły mój odzywa się i mówi do mnie: Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź! Bo oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł. Na ziemi widać już kwiaty, nadszedł czas przycinania winnic, i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie. Drzewo figowe wydało zawiązki owoców i winne krzewy kwitnące już pachną. Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź! Gołąbko ma, [ukryta] w zagłębieniach skały, w szczelinach przepaści, ukaż mi swą twarz, daj mi usłyszeć swój głos! Bo słodki jest głos twój i twarz pełna wdzięku.


Ze slowami Pieśni nad Pieśniami wiąże się moje osobiste doświadczenie , a że jest ono mocne i bardzo wryło się we mnie , pomimo , że juz kilka miesięcy upłynęło , to chcę sie tym podzielić . W wakacyjny dzień , kiedy zostałam w pustym domu moich Przyjaciół , a mój mąz udał się w niewiadomym kierunku......i po ludzku wiedziałam , że -the end- ...czułam się ......rozpacz.ogromny ból i zerowe poczucie swojej wartości , mijałam lustra , nie chciałam patrzec na swoje odbicie...co to za kobieta , że On nie umie mnie kochać ......Bóg dal mi te słowa o gołąbeczce , o najpiękniejszej z kobiet , o przyjaciólce , o moim pięknie...........Zadna terapia nie uczyniła by ekspresowo tego co stało się po przeczytaniu tego tekstu....Smutek i ból nie minął , ale ja wiedziałam kim jestem , . Kim jestem w oczach Boga , i że żaden czlowiek nie zmieni tego co mysli o mnie Bóg .
Bóg mysli o nas dobrze , zwraca się do nas z czułością , ale chce też tego od nas . Zapadła mi w pamięc scena z Urzekającej , gdzie na spacerze Pan zwrócił sie do Stasi słowami " Cieszę się , że ci się podoba kochanie " :->

Mirakulum - 2009-12-22, 00:35

Panie tak niedawno , stanąłeś przy murze mojego serca i zawołałeś .

dzięki Panie , że Miłość Twa kruszy każde mury .

http://maczasty.wrzuta.pl...k/idzie_moj_pan

kangoo - 2009-12-22, 11:27

(Ps: 1 Sm 2,1.4-8)
Całym swym sercem raduję się w Panu
Raduje się me serce w Panu,
moc moja ku Panu się wznosi.
Rozwarły się me usta na wrogów moich,
gdyż cieszyć się mogę Twoją pomocą.
Łuki siłaczy się łamią,
słabi przepasują się mocą,
Za chleb najmują się syci, a odpoczywają głodni,
niepłodna rodzi siedmioro,
a więdnie bogata w dzieci.


(Łk 1,46-56)
Wtedy Maryja rzekła:
Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
Święte jest Jego imię
a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia
[zachowuje] dla tych, co się Go boją.
On przejawia moc ramienia swego,
rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich


Uwielbiaj dusza moja chwale Pana mego!!!Radujmy sie w Nim!!!nie zapominajmy jak wiele dla nas uczynil...

Danka 9 - 2009-12-22, 12:13

Agnieszko, piękne to co napisalas, dziękuję :-)
tereska - 2009-12-22, 22:55

Czytania z wtorku

1 Sm 1,24-28, 1 Sm 2,1,4-5,6-7,5abcd , Łk 1,46-56

"Całym swym sercem raduję się w Panu".

Dziękowanie Bogu otwiera moje serce na radość w Nim, otwiera całe moje serce. Bóg nie chce bym się radowała ćwiartką mojego serca, albo połową, a drugą połowę zostawiała na swoje troski. On chce całego mojego serca, chce być Bogiem całego mojego życia, bym w każdej jego dziedzinie widziała Jego dary. Amen.

[ Dodano: 2009-12-23, 19:28 ]
Czytania ze środy

Ml 3,1-4;4,5-6, Ps 25,4-5,8-9,10 i 14, Łk 1,57-66

A mnie dziś moja 4- letnia córa przygotowuje za przyjście Jezusa, słucha kolęd i co jakiś czas mówi: "Jezus jest w moim sercu i czeka na wszystkich ludzi", albo "Jezus jest Królem", albo "Ja kocham Jezusa, a ty nie", to do braciszka. :-) itd. ...i jak tu nie wierzyć w działanie Ducha św. na małe dzieci.

A mnie szczególnie utkwiły słowa z dzisiejszej Mszy św. :

"Z dziękczynieniem i w modlitwie oczekujmy na przyjście Jezusa",

oraz antyfona

"Oto stoję u drzwi i kołaczę, jeśli kto usłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną."

Jezu, jakie jeszcze drzwi mojego serca są przed Tobą zamknięte?

"Prowadź mnie w prawdzie... Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję"

[ Dodano: 2009-12-25, 09:20 ]
Refleksje Bożonarodzeniowe

Czwartek - wigilia
2 Sm 7,1-5.8b-12.14a.16, Ps 89,2-3,4-5,27 i 29, Łk 1,67-79

Piątek - Boże Narodzenie
Iz 9,1-3.5-6, Ps 96,1-2,3 i 10ac,11-12,13, Tt 2,11-14, Łk 2,1-14

Iz 52,7-10, Ps 98,1,2-3ab,3cd-4,5-6, Hbr 1,1-6, J 1,1-18


"Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna."

"Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi."


W jaki sposób Bóg mówi do mnie w czasie tych Świąt przez Jezusa?

Cała historia poczęcia i narodzenia się Jezusa jest dla mnie historią ufności.

Najpierw zaufanie Maryji Bogu i Józefowi, że szczęśliwie skończy się ta komplikacja w jakiej się znalazła, będąc w ciąży przed zamieszkaniem z Józefem.

Potem zaufanie Maryi i Józefa, Bogu, gdy znaleźli się w tak trudnej po ludzku sytuacji mając rodzić w bezdomności, że taka jest wola Boża, czyli że jest w tym jakieś dobro.

W końcu zaufanie małego Jezusa, Maryji i Józefowi, który maleńki całkowicie powierza się ich opiece i trosce.

Ta historia ostatecznie kończy się całkowitym zaufaniem Bogu - Ojcu, Jezusa w chwili śmierci na krzyżu.
Ale to już kolejne święta.

Tym czasem dziś, Bóg uczy mnie przede wszystkim ufności małego dziecka, które tak pięknie opisuje w Psalmie 131

"Panie moje serce nie jest wyniosłe
i oczy moje nie patrzą z góry.
Nie gonie za tym co wielkie
albo co przerasta moje siły.
Przeciwnie: zaprowadziłem ład
i spokój w mojej duszy.
Jak niemowlę u swej matki,
jak niemowlę jest we mnie moja dusza.
Izraelu pokładaj w Panu nadzieję
teraz i na wieki!"


Takiej ufności małego dziecka życzę wszystkim tym, co zaglądają na ten temat, nie tylko na czas Świąt Bożego Narodzenia. :-)

Mirakulum - 2009-12-25, 09:44

Na Pasterce , ksiądz powiedział , że powinniśmy spoglądać w górę i w dół , a nie ogladać się na boki, na prawo , czy lewo.
Patrzeć w górę na Boga i w dół na własne sumienie .

Panie wybacz , że oglądam się jeszcze na boki .

tereska - 2009-12-26, 09:00

Czytania z soboty, Święto św. Szczepana.

2 Dz 6,8-10;7,54-60, Ps 31,3cd-4.6 i 8ab.16-17, Mt 10,17-22

Wczoraj Bóg wskazywał na drogę ufności, jako nową drogę życia w Bogu, dziś pokazuje kolejną drogę, którą pójdzie też mały Jezus, jak dorośnie.Droga ofiarnej miłości.
Bóg nie chce nas zmuszać byśmy się nawrócili, byśmy zaczęli być bardziej odpowiedzialni, byśmy przestali czynić zło. Nie używa siły wobec nas tylko przychodzi powiedzieć jak bardzo nas kocha i za nas ofiarowuje swoje życie, pozwala na to by zabiły Go nasze grzechy.
Jego wierni uczniowie podążają jego śladami. Pierwszy z nich św. Szczepan, a później Ci wszyscy męczennicy, i Ci, których prosi, by oddali swoje życie jako zadośćuczynienie za grzechy, jako wynagrodzenie za tyle zła, które rani Go tak boleśnie.

Jak podążać tą drogą w życiu rodzinnym , gdy widzimy tyle zła i chciałoby się na siłę coś zmienić? Jezus pokazuje drogę wynagradzającego cierpienia i zaufania Bogu.
Nie oznacza ona bierności wobec zła, bo Jezus tak wiele zła naprawiał:, uzdrawiał, wskrzeszał, karmił, poił; ale gdy przyszedł czas oddał życie, za nasze grzechy. Czy jestem w stanie ofiarować swoje cierpienie Bogu, aby On mógł zbawić moją rodzinę?

Do takiej ofiarnej miłości, wzywał Jezus prostą góralkę spod Suchej Beskidzkiej, Kunegundę Siwiec na początku dwudziestego wieku. Obecnie trwa jej proces beatyfikacyjny. Fragmenty z tych rozmów Jezusa z Kunegundą, zamieszczam na temacie Książki: Świadkowie Miłości.

Mirakulum - 2009-12-27, 00:10

"...Weselę się i cieszę się Twoim miłosierdziem,
boś wejrzał na moją nędzę...."

Stokrotne dzięki o Panie

Czy potrafię jak Szczepan zaufać Panu , do końca ?

"....Trzeba zgodzić się na to, że jestem owcą,

Świat jest jak wilk. Jesteśmy posłani do świata, czyli między tych, którzy nie chcą wzrastać, którym nie zależy na byciu wolnymi w duchu. Brak tego ducha, ducha ewangelicznego, to nieobecność myślenia i wrażliwości Chrystusa.

Nie warto i nie zawsze należy wchodzić w spory, aby wyjaśniać za wszelką cenę swoją niewinność, ponieważ zło może się rozlać na innych. Argumenty nie przemawiają tam, gdzie nie ma zaufania i racjonalnego podejścia, a może i żywej wiary.

Widzieć szalejące zło: szatana, ludzki cynizm, obłudę, nie liczenie się z nikim i z niczym. Osoby dotychczas dla mnie życzliwe zaczynam postrzegać na pozycji przeciwników i oskarżycieli.

Gdy idziesz dobrą drogą, przyjść muszą na ciebie bezsensowne i bezpodstawne oskarżenia. Przygotuj się na to!

Szatan mąci w głowie i sercu osób poranionych, doświadczonych skrzywdzeniem. One, właśnie te osoby, są podatne na wpływy złego i manipulacje, do których on sam pisze scenariusz.
Człowieka nie stać na wielką perfidię, zamęt. On nie czyni tego sam z siebie.
Jest podatny, podporządkowany, źle uległy, ulegający złym wpływom, ponieważ nie przebacza. Kto nie przebacza sobie albo drugiemu, nie może zwyciężać. Kto nie przebacza, jest słabego ducha.

Gdy widzisz, że ktoś jest złośliwy, stawia zarzuty dlatego, aby dokuczyć; jeśli ktoś jest agresywny, nie odpowiadaj, nie próbuj wyjaśniać, przekonywać.

Rozeznaj, że w tym nie ma Jezusa.

Nie pozwól wciągnąć się w rozmowę, którą możesz się pobrudzić, a potem w to, co ciebie zaniepokoiło – uwierzyć, zacząć tak myśleć, jak mówi osoba zbuntowana, pełna żalu. Czy ty już nie uwierzyłeś, że zło niekiedy wygrywa, a dobro musi ponieść porażkę?

Nie pozwól, aby opanowało cię i trzymało w swoich objęciach uczucie gniewu, złości, nienawiści, albo buntu.
Gdy pozwolisz uderzyć się w drugi policzek, pozostaniesz "nieskazitelny, jak gołąb", bo jest to przyjęcie zła i zatrzymanie zła na sobie, jak nasz Pan. ..." (z Przemiany)

"zatrzymać zło na sobie" - Tak Panie - nie zapomnieć odkryć z Rychwałdu

tereska - 2009-12-27, 10:25

Czytania z niedzieli

Syr 3,2-6.12-14, Ps 128,1-2,3,4-5, Kol 3,12-21, Mt 2,13-15.19-23

W dzisiejszych czytaniach widać dwa równoległe obrazy: jeden obraz szczęścia rodzinnego, a drugi obraz to obecność Boga w rodzinie , która jest podstawą tego szczęścia i miłości z pierwszego obrazu.
Oba obrazy zawierają bardzo konkretne wskazówki i rady. Mogą być programem życia rodzinnego na cały rok.
Dla mnie są zachętą do większej obecności Boga w mojej rodzinie, przynajmniej starań żeby tak było.

Np. przez wspólną modlitwę. Poniżej propozycje takich modlitw rodzinnych. więcej na stronie: http://liturgia.wiara.pl/...115658833&katg=

MODLITWA O BŁOGOSŁAWIEŃSTWO W ŻYCIU RODZINNYM

Boże dobry i miłosierny, polecamy Twojej opiece nasz dom, rodzinę i wszystko, co posiadamy. Błogosław nam, strzeż od złego, chroń w niebezpieczeństwie, zachowaj od nieszczęścia i umacniaj naszą wiarę. W smutku i cierpieniu daj ufną nadzieję. Spraw, abyśmy zawsze byli złączeni z Tobą przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

MODLITWA RODZICÓW ZA DZIECI

Ojcze Niebieski, Tyś nam zaufał, powierzając nam nasze dzieci. Cieszymy się, że są w naszej rodzinie. Cieszą nas wszelkie zdolności, które w nich odkrywamy. Radujemy się, gdy są zdrowe i dobrze się rozwijają. Cieszymy się, gdy możemy przeżywać ich wzrost w życiu duchowym. Panie, dziękujemy Ci za nasze dzieci. Chcemy im pomóc, aby stały się takimi, jakimi Ty pragniesz je widzieć. Bardzo chcielibyśmy zachować cierpliwość, zwłaszcza, kiedy nasze dzieci sprawiają nam zmartwienia. Prosimy Cię Boże, pobłogosław nasze dzieci. Naucz je, aby z dnia na dzień coraz bardziej zdecydowanie brały w ręce ster swego życia i zmierzały do celu, który Ty im wskazujesz. Daj im łaskę silnej wiary, która by przenikała wszystkie ich myśli i czyny. Pozwól im kiedyś w życiu wykonać takie zadania, które napełniłyby ich serca radością. Jeżeliby zbłądziły, przywiedź je z powrotem na właściwą drogę. Panie, pozostań w naszej rodzinie. My wszyscy Ciebie potrzebujemy. Amen.

MODLITWA DZIECI ZA RODZICÓW

Ojcze niebieski, dziękuję Ci z całego serca, że obdarzyłeś mnie dobrymi rodzicami. Proszę Cię, zachowaj mi ich na długie lata. Pobłogosław wszystkim ich staraniom i troskom o mnie i wynagródź im obficie w tym i w przyszłym życiu wszystko dobre, co dla mnie uczynili. Dopomóż mi też, o najłaskawszy Boże, abym zawsze według Twego przykazania szanował i kochał ojca i matkę swoją. Pozwól mi postępować według ich rad i napomnień, aby mi się dobrze na świecie powodziło i abym mógł z nimi doczekać się wiecznej szczęśliwości. Amen.

MODLITWA W KRYZYSIE MAŁŻEŃSKIM

Ojcze nasz, zwracam się z pokorną i żarliwą prośbą do Ciebie. Tyś nas połączył nierozerwalnie w sakramencie małżeństwa i chcesz, abyśmy temu związkowi zostali wierni aż do śmierci. Boże, pospiesz na pomoc sercu memu, uczyń je przez to właśnie cierpienie mniej samolubnym. Poznaję coraz lepiej, jak trudny jest stan małżeński i jak niedoskonały(a) jeszcze jestem. Uczyń mnie wielkodusznym(ą), bym umiał(a) przebaczać. Daj mi cierpliwość podobną do tej, którą Ty mi okazujesz. Spraw, by w codziennych trudnościach i doświadczeniach moja miłość wzmacniała się i dojrzewała, aż minie zły czas. Panie, chcę zostać wiernym(ą) do końca. Amen.

[ Dodano: 2009-12-28, 22:23 ]
Czytania z poniedziałku

1 J 1,5-2,2, Ps 124,2-3.4-5.7b-8, Mt 2,13-18

Dzieci maleńkie, roczne, dwuletnie, i mniejsze, bestialsko zabite. Dlaczego? Tylko dlatego, że były chłopcami i miały wiek zbliżony do tego co miał Jezus i urodziły się w Betlejem i okolicy. Nie umierały ze świadomością, że idą na śmierć z powodu Jezusa, jak św. Szczepan. Nie znały go, a umarły zamiast Jego. Oddały życie za Niego, a On umarł za nich 31 lat później i przez swoje zmartwychwstanie zmienił radykalnie bezsens ich śmierci na radość życia razem z Bogiem.

…a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu.” /1J,1,7/

«Ci przyodziani w białe szaty
kim są i skąd przybyli?»
I powiedziałem do niego:
«Panie, ty wiesz».
I rzekł do mnie:
«To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku
i opłukali swe szaty,
i w krwi Baranka je wybielili.
Dlatego są przed tronem Boga
i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy.
A Zasiadający na tronie rozciągnie namiot nad nimi.
Nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć,
i nie porazi ich słońce ani żaden upał,
bo paść ich będzie Baranek, który jest pośrodku tronu,
i poprowadzi ich do źródeł wód życia:
i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu».
”/Ap.7,13-17/

To co straszne, i porażające, stało się źródłem ogromnej radości na tamtym świecie.
Sens tego, co się z nami tutaj dzieje na Ziemi, nie sposób ograniczyć tylko do wymiaru ziemskiego. Po prostu jego sens przekracza ten wymiar. Myślę, że każdy człowiek to czuje, bo w każdej części Ziemi, szuka odpowiedzi na te trudne pytania w wymiarze duchowym.

Wiara w Jezusa i Jego łaska pomaga odnaleźć sens cierpienia, jakiego doświadczamy w naszym życiu. Amen.

Mirakulum - 2009-12-29, 11:24

"....W nocy, w sytuacji realnego zagrożenia przychodzi Bóg do Józefa. Przed chwilą doświadczali radości z narodzin Jezusa, pokłon pasterzy, a już za chwilę smutek, poczucie zagrożenia. Bóg czuwa nad człowiekiem. Jest obecny w jego radościach i braku poczucia bezpieczeństwa. W zagrożeniu jest Światłem. Mówi przez to, czemu ludzie nie wierzą, mówi przez sen. Noc, to sfera zła, grzechu, szatana i śmierci. W niej objawia się jednak i dobro, łaska, obecność Boga i życie.

W nocy powinno dokonać się przebudzenie i powstanie...."

"...Zła nie można zwyciężyć złem; nienawiści – nienawiścią; agresji – agresją.

Bóg czeka na ludzką przemianę, na opamiętanie się.

Przyszedł dać ziemi pokój. Lepiej przed złem uciec, niż stawać z nim do bezpośredniej walki. Zło budzi w dobrych ludziach namiętności, które ich niszczą.

Posłuszni Bogu winni trzymać się razem. Jezus, Maryja i Józef tworzą wspólnotę słuchających Boga. W posłuszeństwie jest siła i możność przetrwania chwil najtrudniejszych. Posłuszeństwo jest domem, w którym człowiek mieszka z Bogiem. Dom jest tam, gdzie żyjemy z tymi, których kochamy...."


"...Przeżywanie strat psychicznych i duchowych łączy się z dorastaniem do prawdziwego poznania Boga i siebie, odpowiedzialnego patrzenia na ludzi, wolnego od przesadnych oczekiwań...." ( z Przemiany)

Coś musi w nas umrzeć, abyśmy odczuwając wolność powrócili do bliskości z Bogiem , ze sobą oraz z innymi.

Panie błogosław naszej wspólnocie - sychar- i nowym jej ogniskom - prowadź nas. Daj nam w nie wzrastać i dojrzewać. Amen

Mirakulum - 2009-12-29, 11:44

Co to jest wspólnota?

"...To ludzie, którzy razem uczą się wierzyć Bogu, razem się cieszą, razem tworzą, sprzeczają się i godzą, lecz nie trwają z uporze, w nie przebaczeniu.

Maryja doświadczy tego, co jest dwubiegunowością życia człowieka: radości i cierpienia, pocieszenia i bólu.

To wszystko przygotował dla Matki Syn, który się narodzi. Maryi nie czeka beztroska przyszłość. Cieszy się narodzinami Syna, ale jest w tej radości ból, że dla Niego, nie było miejsca, że musi uciekać, że będzie cierpiał, choć nic złego nie uczynił. Za radością, może nas czekać cierpienie.

Ktoś nam przygotuje: radość i cierpienie. Ktoś się o to zatroszczy.

Cierpimy, choć nic złego nie czynimy, choć odwracamy sie od zła.
Uciekamy przed kimś lub przed czymś, choć chcielibyśmy doznawać stabilizacji duchowej, moralnej i emocjonalnej. Chcemy spokoju, spokoju, spokoju, a tymczasem, niepokój, problemy, narastająca niechęć do innych we wspólnocie.

W świątyni, na modlitwie, dając Bogu swoje życie możemy odkryć, że życie będzie dla nas trudne: życie ze sobą i z innymi...."

jakże często Panie buntuje sie przeciw cierpieniu , bo go sie boję , bo nie rozumiem , bo mam tego dośc , bo czuje , że więcej nie zniosę.
gdy mam zgode na to cierpienie - ty Jezu cudownie je przemieniasz , w Tobie mam siłę i moc przeżywac to cierpienie , ale jednocześnie wielką i Prawdziwą Miłość .

jak w tej pieśni " każde cierpienie ma sens prowadzi do pełni życia....."

Spokoju za którym tęsknimy tak naprawdę zaznać możemy w Chrystusie , tu na ziemi ledwo tego dotykamy trwając przy Nim.
Jak to musi być cudowne po tamtej stronie..........ach

tereska - 2009-12-29, 22:52

Czytania z wtorku

1 J 2,3-11, Ps 96,l-2a,2b-3,5b-6, Łk 2,22-35

"Kto zaś swojego brata nienawidzi,
żyje w ciemności
i działa w ciemności,
i nie wie, dokąd dąży,
ponieważ ciemności dotknęły ślepotą jego oczy."

"Każdego dnia głoście Jego zbawienie"

"A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.

Cierpienie , które przeżywała Maryja, męka i śmierć Jezusa, bóle naszych serc, to cena za prawdę ukazującą zamysły czyichś serc.

Tak jak śmierć tych małych dzieci, zabitych w Betlejem ukazała to, co było w sercu Heroda, tak tak nasze cierpienia pokazują co jest w naszym sercu i sercach naszych bliskich.

A może być w nich np. nienawiść i wtedy będziemy jak ślepcy, trudno nam będzie iść, bo będziemy jakby w ciemnościach. Dlatego potrzebujemy zbawiciela, czyli kogoś, kto uwolni nas od tej nienawiści, od tych ciemności.

To znamienne, że człowiek sam nie może być dla siebie zbawicielem, potrzebuje kogoś z zewnątrz, tym kimś może być tylko Jezus, prawdziwy Zbawiciel, który może przemienić naszą nienawiść w miłość.

A wtedy:

Kto miłuje swego brata,
trwa w światłości
i nie może się potknąć.

Mirakulum - 2009-12-30, 10:40

Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą,
ten trwa na wieki.


Panie , proszę o łaskę dostrzegania Twojej woli i jej wypełniania w moim życiu.

Dzisiaj za wzór stawiasz mi Panie prorokinie Anną

Nie rozstawała się ze świątynią, służąc
Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie
chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim,


"...Żyła oczekiwaniem, tęsknotą, pragnieniem wolności, miłością do Tego, który ma przyjść.
Czyż nie to pozwoliło jej rozpoznać Jezusa? Ona już otrzymała Jego obraz. Tęsknota i miłość umożliwiają zobaczenie w sercu tego, którego się oczekuje. Jej czuwanie, to znaczy życie, obejmowało dnie i noce...."

Panie chce jak Anna , żyć oczekiwaniem , tęsknota i Miłością do Ciebie.

Danka 9 - 2009-12-31, 12:16

Cytat:
Niechaj się radują niebiosa i ziemia weseli,
niech szumi morze i wszystko, co je napełnia.
Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie,
niech wszystkie drzewa w lasach
wykrzykują z radości.


z dzisiejszego śpiewania :-)
No jak juz drzewa w lasach wykrzykują, to musi być radość
Drzewa wydawalo by sie niewzruszone, jak one juz sie cieszą, to musi być cos :mrgreen:

Zaskakuje mnie Pan Bóg tymi słowami...
Przypominaja mi sie drzewa z Wladcy Pierscieni ktore ożyły, tylko tam byly zdaje sie groźne..a tu sa radosne...
ta radosc drzew na przyjscie Pana...Daj Panie Boze abym z taka radościa wygladała Ciebie.

tereska - 2010-01-01, 11:00

Czytania z piątku - Nowy Rok

Lb 6,22-27, Ps 67,2-3,5 i 8, Ga 4,4-7, Łk 2,16-21

Dzisiejsze czytania przypominają nam o miłości jaką ma Bóg do swoich dzieci. Wyraża się ona poprzez błogosławieństwa jakich nam udziela i dar Jego Syna i Maryi, która została nam dana przez Boga jako nasza Matka.
Odpowiedzią na tą okazywaną nam tak obficie miłość Bożą, może być postawa pasterzy, którzy:

"wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane."

[ Dodano: 2010-01-02, 21:33 ]
Czytania z soboty

1 J 2,22-28, Ps 98,1-4, Hbr 1,1-2, J 1,19-28

Podziwiam Jana Chrzciciela. W dzisiejszym czytaniu jego rodacy mieli problem z określeniem kim on jest. Chcieli koniecznie go jakoś zaszufladkować. Kim ty jesteś , powiedz wreszcie, prorokiem, Eliaszem, Mesjaszem, kim jesteś skoro takie rzeczy mówisz i działasz? Okazuje się, że żeby komuś uwierzyć , zaufać trzeba go jakoś rozpoznawać, potrzebna jest dodatkowa wiedza, niestety Jan, nie ułatwiał im. Kazał oprzeć się tylko na tym co widzieli, wymagał prostoty i pokory, jaką sam posiadał.
Mówił o sobie bardzo skromnie:

"Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz"

To było najwyraźniej za mało. Ale on był wierny zadaniu, jakie dostał, miał zaświadczyć o Jezusie i usunąć się w cień. Gdyby określił się prorokiem albo Eliaszem, przesłoniłby Jezusa, utrudniłby Mu pojawienie się. A on był po prostu wierny temu powołaniu, jakie otrzymał i ta czystość i wierność jest godna podziwu i warta naśladownictwa.
Czasem jest tak, że chcielibyśmy coś dodać od siebie do tego, co jest naszym zdaniem, co wyniosłoby nas trochę w oczach ludzi. Jan się temu oparł, a ja czy potrafię?

[ Dodano: 2010-01-03, 23:16 ]
Czytania z niedzieli

Syr 24,1-2.8-12, Ps 147,12-13,14-15,19-20, Ef 1,3-6.15-18, J 1,1-18

Kiedy czytam dzisiejsze czytania, rodzi się jedno spostrzeżenie: jak bardzo gęste są one od znaczeń , nie da się ich przeczytać jednym tchem.
Między naszą zdolnością pojmowania, a tajemnicami Bożego życia jest wielki obszar doświadczenia życia łaską i światłem od Boga.
Dlatego bardzo na miejscu jest dziś modlitwa z Listu do Efezjan /trochę przerobiona przeze mnie/:

Proszę Cię, Boże, abyś dał mi ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Ciebie samego. Daj mi światłe oczy serca, tak bym wiedziała, czym jest nadzieja mojego powołania, czym bogactwo Twojej chwały w moim życiu.

Gdy wiemy dużo już o Bogu, to wydaje nam się, że już Go posiadamy, i wtedy On robi zamieszanie w głowie i sercu i głupiejemy. Wymyka się naszemu pojmowaniu Go, a wtedy jedynym ratunkiem jest postawa pokory i uniżenia przed Nim .
Jesteś Boże tajemnicą, proszę naucz mnie ufności Tobie.

Mirakulum - 2010-01-04, 21:26

"......Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: Czego szukacie? ..."

"Czego szukacie?"
Za czym tęskni wasze serce?
Dlaczego idziesz za Bogiem?
Czego od Niego chcesz?
Czy chodzi Ci o Jego dary, czy o Niego samego?
Czego się spodziewasz?
Jakie są twoje oczekiwania?
Co jesteś w stanie zostawić, ze względu na Jezusa; co mógłbyś jeszcze stracić?

Panie co dzień od nowa szukam odpowiedzi , obym nigdy nie przestała szukać jej w Twoich oczach - Jezu

tereska - 2010-01-04, 22:18

Czytania z poniedziałku
1 J 3,7-10, Ps 98, 1, 7-8, 9, J 1,35-42

"Jan Chrzciciel stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”

Jan świadczył o Jezusie jako kimś bez grzechu, kto ma umrzeć na nasze grzechy i kto ma być naszym zbawicielem.Kimś, kto znów umożliwia bliską więź z Bogiem.
Uczniowie dzięki świadectwu Jana i spotkaniu z Jezusem, uwierzyli, że On jest Mesjaszem.
A moje świadectwo? Co mówi o Jezusie?

[ Dodano: 2010-01-05, 21:18 ]
Czytania z wtorku

1 J 3,11-21, Ps 100,1-2,3,4,5, J 1,43-51

Kiedy życie jest ciężkie i boli, tak że trudno wytrzymać, to słowa z dzisiejszego Psalmu:

"Pan jest Bogiem,
On sam nas stworzył,
jesteśmy Jego własnością,
Jego ludem, owcami Jego pastwiska."


są bardzo pokrzepiające. Żyję nie z własnej woli, ale z Jego woli, bo On tak chce. Czymkolwiek byłoby moje życie, będzie darem dla Niego, jeżeli będę pełnić Jego wolę.

Małe dzieci często mówią: "mamo, tato, popatrz, czy widzisz co robię", wciąż chcieliby, żeby mama albo tata, patrzył na nich szczególnie gdy, robią coś ważnego, chcą żeby Ci, co ich kochają, to widzieli.

Gdy myślimy o Bogu, to w nas, dorosłych też jest takie pragnienie. Ojcze, czy widzisz mnie, czy widzisz mnie szczególnie wtedy, gdy tak ważne i bolesne rzeczy się ze mną dzieją?

Przypomina mi się Psalm 139

Panie, przenikasz i znasz mnie,
Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję.
Z daleka przenikasz moje zamysły,
Widzisz moje działanie i mój spoczynek
i wszystkie moje drogi są Ci znane.
Choć jeszcze nie ma słowa na języku:
Ty, Panie, już znasz je w całości.
Ty ogarniasz mnie zewsząd
i kładziesz na mnie swą rękę.
Zbyt dziwna jest dla mnie Twa wiedza,
zbyt wzniosła: nie mogę jej pojąć.
Gdzież się oddalę przed Twoim duchem?
Gdzie ucieknę od Twego oblicza?
Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś;
jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę.
Gdybym przybrał skrzydła jutrzenki,
zamieszkał na krańcu morza:
tam również Twa ręka będzie mnie wiodła
i podtrzyma mię Twoja prawica....

Ty bowiem utworzyłeś moje nerki,
Ty utkałeś mnie w łonie mej matki.
Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie,
godne podziwu są Twoje dzieła.
I dobrze znasz moją duszę,
nie tajna Ci moja istota,
kiedy w ukryciu powstawałem,
utkany w głębi ziemi.
Oczy Twoje widziały me czyny
i wszystkie są spisane w Twej księdze;
dni określone zostały,
chociaż żaden z nich [jeszcze] nie nastał.


Ta sama tęsknota była w Natanaelu, bo gdy Jezus udowodnił mu, że wie wszystko o nim, od razu uwierzył, że jest On Synem Bożym.

Również do mnie dziś Jezus mówi: "widziałem cię pod drzewem figowym".
Widziałem Cię wtedy w samochodzie, wtedy na ulicy, wtedy w tym pokoju, wtedy gdy coś ważnego i bolesnego przeżywałaś.

On zna moje wszystkie sprawy i zdarzenia. Zna, a więc jest obecny przy mnie. Stąd płynie pociecha, że nigdy, cokolwiek by się działo, nie jestem sama.

Agnieszka - 2010-01-05, 22:08

1 J 3,11-21 Taka bowiem jest wola Boża, którą objawiono nam od początku, abyśmy się wzajemnie miłowali Nie tak, jak Kain, który pochodził od Złego i zabił swego brata. A dlaczego go zabił? Ponieważ czyny jego były złe, brata zaś sprawiedliwe. Nie dziwcie się, bracia, jeśli świat was nienawidzi. My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego. Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci. Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga? Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy, i uspokoimy przed Nim nasze serce. A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko. Umiłowani, jeśli serce nas nie oskarża, mamy ufność wobec Boga,


Nie dziwcie się, bracia, jeśli świat was nienawidzi

Tak często słyszymy różne epitety dot, wyznawanej przez nas wiary . Panie wybacz te chwile gdy wstydzę się świadczyć o Tobie i wybacz te chwile , gdy bardziej brałam pod uwagę to co inni o mnie pomyślą niz to co Ty o mnie myslisz . Jak wypadam w porównaniu z braćmi prześladowanymi , zabijanymi , torturowanymi .......

Tak duzo jest w tym Liście o naszych relacjach z braćmi w wierze . Czy mam staranie o ludzi z którymi mnie Bóg połączył . Czy miłuję czynem ? Byłam ostatnio na wyjezdzie sylwestrowym , wśród innych osób dostrzegłam niewidoma dziewczynę . Zwróciła moja uwagę , była z dwiem niedowidzącymi osobami , W zasadzie trzymali się razem , z podziwem patrzyłam jak tańczą ...po jakims czasie jednak uderzyło mnie to , że są tylko w swoim gronie . Akurat " tak się złozyło " , że w któryms momencie siedziałysmy z tą niewidomą dziewczyna obok siebie . Zagadnęłam Ją a Ona od razu zaczęła mówic o sobie . Pozniej powiedziała mi , że jest zadowolona z tego wyjazdu , tyle , że ludzie są zamknięci i myslała , że będzie inaczej . Byli tam sami chrześcijanie .........Tak bardzo potrzeba nam zwracać uwagę na innych braci . Tak niewiele trzeba czasem , dobre słowo , zainteresowanie , uśmiech , . Muszę przyznac , że dla mnie Ewa - bo tak ma na imię ta dziewczyna okazała się prezentem , mam nową koleżankę .

Mirakulum - 2010-01-05, 22:47

"....przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie
miłuje, trwa w śmierci.(...)
Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać
życie za braci.(...)

Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!

Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy, i uspokoimy przed Nim
nasze serce.
A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od
naszego serca i zna wszystko. Umiłowani, jeśli serce nas nie oskarża, mamy
ufność wobec Boga.


O Jezu już zawsze chcę trwać w tej ufności - która daje spokój serca .
Wielbię Cie Boże , za tę łaskę - dar spokoju serca -

kangoo - 2010-01-07, 13:52

(1 J 3,22-4,6)
Najmilsi: O co prosić będziemy, otrzymamy od Niego, ponieważ zachowujemy
Jego przykazania i czynimy to, co się Jemu podoba. Przykazanie zaś Jego
jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali
się wzajemnie tak, jak nam nakazał. Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w
Bogu, a Bóg w nim; a to, że trwa On w nas, poznajemy po Duchu, którego nam
dał. Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy
są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie....

jakze trudno jest nam rozroznic dobro od zla,ile razy staramy sie naginac te linie pomiedzy aby czuc sie usprawiedliwionym....Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w
Bogu, a Bóg w nim;

i tym powinnismy sie kierowac w zyciu, jedyna prawda ktora znamy,ktora zostala nam objawiona i ktora Bog nam przekazuje ...Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i
mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło. Odtąd począł Jezus
nauczać i mówić: Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo
niebieskie.
...
Panie dziekuje Ci z calego serca ze pozwoliles mi odkryc sie na nowo,ze dales wiary i sily abym nawrocila sie z mojego grzesznego zycia...Kocham Cie Panie calym swoim sercem....

Mirakulum - 2010-01-07, 20:54

Jezus nauczać i mówić:
«Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie».

Nawołując do nawrócenia, Jezus wskazuje na dziecko. Człowiek powinien stać się jak dziecko. Nie oznacza to, aby stał się czysty i niewinny. Dziecko od poczęcia ma już w sobie "złe popędy", jak uczył Stary Testament i judaizm, dlatego nie może stać się wzorem niewinności.
Stać się dzieckiem oznacza
nauczyć się mówić Abba, to znaczy, zwracać się do Boga tak, jak dzieci do swojego ojca. To jest istota ewangelicznej pokuty.

Nawrócić się oznacza nauczyć się znowu mówić Abba – Ojcze, całe swoje zaufanie złożyć w ręce Ojca, który jest w niebie, oraz powrócić do domu w ramiona Ojca (na podobieństwo syna marnotrawnego).

Powrót człowieka do Ojca jest możliwy dzięki Jezusowi, który powołuje grzeszników. Nawróceniu i pokucie towarzyszy radość, ponieważ one otwierają przed człowiekiem możliwość powrotu do domu ojca.

Powrót (nawrócenie) jest jakby wskrzeszeniem umarłego i odnalezieniem zagubionej owcy. Pokuta, niezbędna przy nawróceniu człowieka, jest radością, gdyż Bóg jest łaskawy i nie odrzuca żadnego grzesznika który do Niego powraca. ..."( z Przemiany)

http://landryna28.wrzuta....00_-_abba_ojcze

:mrgreen: :lol: :mrgreen: Boża radość jak rzeka

Agnieszka - 2010-01-08, 09:52

..bliskie jest Królestwo Boże, nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię Mk 1,15


Ewangelia z gr, Dobra Nowina . Jezus jest posłańcem Dobrej Nowiny , jeszcze nigdy Niebo nie było tak blisko . Bóg zszedł na ziemię aby przynieśc pokój między ziemia a niebem .

J 3,16: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne


KAŻDY kto w Niego wierzy .

Stać się dzieckiem , coż to znaczy ...„Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18, 3).
Postawa ufności dziecka .......

TYLKO SPOTKANIE Z JEZUSEM I POWIEDZENIE MU "TAK , ODDAJĘ CI ŻYCIE SWE " sprawi , że możemy stać się jak dzieci .

Nawrócic się by żyć .....Nawrócić czyli odwrócić od przeszłości , od starego grzesznego życia i stać się nowym stworzeniem .

Takiego nawrócenia potrzebuje każdy czlowiek . Pan mówi to kobiecie cudzołożnej przy studni w Sychar , ale też Nikodemowi , dostojnikowi żydowskemu , czlowiekowi pobożnemu przecież . Jednak pobozne życie nie wystarczy . Mamy przychodzić do Jezusa nie dlatego , że jesteśmy " czyści" ale dlatego , żeby On nas oczyścił .

EW. JANA 3

"Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego". Nikodem powiedział do Niego: "Jakże może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?" Jezus odpowiedział: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha". W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: "Jakżeż to się może stać?" Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: "Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz?

A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.


Przybył więc do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które niegdyś dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła tam kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! (...) Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? (...) Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić — prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło? W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. A On jej odpowiedział: Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj! A kobieta odrzekła Mu na to: Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą (J 4, 5–18).

Piękne rozważenie rozmowy Jezusa z Samarytanką http://mateusz.pl/ksiazki/ja-cd/ja-cd-217.htm

Mirakulum - 2010-01-08, 22:12

".....Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się, gromada przy gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu...."

"....Jezus łączy ludzi zgromadzonych przez Nim w Nowy Lud.
Uwidacznia się to szczególnie w wydanym przez Niego poleceniu, aby zgromadzeni skupili się w grupach po sto i po pięćdziesiąt osób. Właśnie w takich grupach Izraelici obozowali. Przed rozmnożeniem chleba Jezus każe ludziom łączyć się w grupy, we wspólnoty, być blisko innych. On jest tym, który łączy.
Na Jego Słowo ludzie tworzą grupy.
Najpierw potrzebny jest człowiek, wspólnota, kultura spotkania, przewodnik wspólnoty, a potem dopiero chleb, który ich nasyci. Gdy ludzie nie umieją się spotkać w grupach, we wspólnotach, nie smakuje im chleb, który spożywają.

Jezus w taki sposób okazuje wygłodniałym i rozproszonym ludziom swoją litość, czyli miłosierdzie. Jego litość osiągnie swój szczyt na krzyżu.

Wówczas połamie On jedyny Chleb, jaki uczniowie mieli ze sobą w łodzi, by zaspokoić nasz największy głód...." ( Z PRZEMIANY)

Panie Jezu dziękuje ci za naszą wspólnotę , za to że mi ja wskazałeś , Chleb Słowa Twego we wspólnocie smakuje "życiem wiecznym".
PANIE UCZYSZ NAS NA NOWO BUDOWAĆ WSPÓLNOTĘ MAŁŻONKÓW W TOBIE .

UWIELBIAJCIE PANA LUDZKICH SERC BIJĄCE DZWONY

Agnieszka - 2010-01-12, 00:11

Marek 1,21-28

Przyszli do Kafarnaum. Zaraz w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego! Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.


Nauczanie Jezusa demaskuje szatana. Słowa wypowiedziane w synagodze zmuszają do ujawnienia się złego ducha. Jezus nauczał z mocą, czyli z miłością, skutecznie. Na Jego słowo działo się to, co zamierzył. Miłość zmusza nienawiść do odsłonięcia się. Tym, między innymi, Jezus różni się od nauczycieli Pisma, że On miał władzę nad demonami, której rabini nie posiadali.

Szokujące jest to, że miejscem w którym Jezus spotyka demona jest instytucja religijna (synagoga). Było to miejsce modlitwy, czytania Biblii i jej wyjaśniania. Nie ma zatem miejsca do którego szatan nie miałby dostępu w naszym życiu. Tam gdzie jest człowiek, gdzie się modli, słucha i rozważa Słowo Boże jest Bóg, ale też jest i diabeł ze swoją interpretacją, propozycjami rozwiązań.

Zły duch odczuł emanującą z Jezusa moc Bożą. W opętanym było wielu duchów nieczystych. One wiedziały o niemożności skrzywdzenia człowieka, który znajdował się blisko Boga. Im bliżej jesteśmy naszego Pana, tym silniejszego kuszenia możemy doświadczać, absurdalne staje się to wszystko, co łączy się z życiem wiary, moralnością chrześcijańską, umartwieniem, wyrzeczeniem, zbawieniem człowieka.

Jezus nie prowadzi dialogu z szatanem. Niczego nie próbuje wyjaśniać, aby ten zrozumiał. Działanie Pana zmierza do wyrzucenia złego ducha z człowieka. Po to przyszedł, aby głosić Ewangelię, wyrzucać złe duchy i leczyć wszelkie choroby i wszelkie słabości. Nie może być miejsca w życiu człowieka wierzącego Bogu na dialog z duchem nieczystym. Małe kroki w jego stronę mogą zaowocować stawianiem wielkich kroków oddalających od posłuszeństwa Bogu.

Szatan jest duchem nieczystym. Odrzucając Boga, sprzeciwiając się Jemu, stał się nieczystym. Niesie on śmierć i może przekazać jedynie zło będąc samym złem. To on usiłuje wprowadzić nieczystość, czyli sprzeciwianie się Bogu, nieposłuszeństwo Jemu w życie religijne i moralne człowieka. Gdy pojawia się w nas nieczystość odczuwamy niechęć, dystansowanie się i rezygnację z wielbienia Boga. Poznajemy również że narasta w nas sprzeciw wobec zasad moralnych, a także częste usprawiedliwianie siebie z ich nie zachowania.


„Milcz i wyjdź z niego!” Jezus nie chce, aby szatan objawiał Jego obecność wśród ludzi. Stąd radykalny nakaz: „Milcz!” To Ojciec objawia Syna. Czyny, które Jezus będzie dokonywał i słowa przez Niego wypowiadane mają być wystarczającym znakiem i siłą do uwierzenia w to, że jest prawdziwym Człowiekiem i prawdziwym Bogiem.

Wychodzeniu złego ducha z człowieka opętanego towarzyszą wstrząsy jego ciała i krzyki demonów. Szatan opuszcza tego, którego usiłował przejąć w swoje posiadanie. Opętany przyszedł do synagogi pomimo zniewolenia przez ducha nieczystego. Bez względu na to co odczuwamy i jakie myśli nas wypełniają, powinniśmy przebywać w miejscu świętym. Tam objawia w sposób szczególny Bóg swoją moc wobec człowieka. To wyjątkowe miejsce w którym możemy zrozumieć działanie Jezusa i działanie ducha nieczystego, a ponadto doświadczyć Bożej mocy uwalniającej nas od osobowego zła. Przychodzi Jezus i duch nieczysty musi odejść. Tak objawia się nadejście Królestwa Bożego.

http://pierzchalski.eccle...age=00&id=00-03 źródło

Danka 9 - 2010-01-12, 11:31

(1 Sm 1,9-20)
Gdy w Szilo skończono ucztę po ofierze, Anna wstała. A kapłan Heli siedział na krześle przed bramą przybytku Pańskiego. Ona zaś smutna na duszy zanosiła do Pana modlitwy i płakała nieutulona. Uczyniła również obietnicę, mówiąc: Panie Zastępów! Jeżeli łaskawie wejrzysz na poniżenie służebnicy twojej i wspomnisz na mnie, i nie zapomnisz służebnicy twojej, i dasz mi potomka płci męskiej, wtedy oddam go Panu po wszystkie dni jego życia, a brzytwa nie dotknie jego głowy. Gdy tak żarliwie się modliła przed obliczem Pana, Heli przyglądał się jej ustom. Anna zaś mówiła tylko w głębi swego serca, poruszała wargami, lecz głosu nie było słychać. Heli sądził, że była pijana. Heli odezwał się do niej: Dokąd będziesz pijana? Wytrzeźwiej od wina! Anna odrzekła: Nie, panie mój. Jestem nieszczęśliwą kobietą, a nie upiłam się winem ani sycerą. Wylałam tylko duszę moją przed Panem. Nie uważaj swej służebnicy za córkę Beliala, gdyż z nadmiaru zmartwienia i boleści duszy mówiłam cały czas. Heli odpowiedział: Idź w pokoju, a Bóg Izraela niech spełni prośbę, jaką do Niego zaniosłaś. Odpowiedziała: Obyś darzył życzliwością twoją służebnicę! I poszła sobie ta kobieta: jadła i nie miała już twarzy tak [smutnej] jak przedtem. Wstali o zaraniu i oddawszy pokłon Panu, wrócili i udali się do domu swego w Rama. Elkana zbliżył się do swojej żony, Anny, a Pan wspomniał na nią.[b] Anna poczęła i po upływie dni urodziła syna[/b] i nazwała go imieniem Samuel, ponieważ [powiedziała]: Uprosiłam go u Pana.


Jakze piekny i poruszajacy dla mnie jest ten fragment.
Przeczytawszy najpierw jestem rozzalona i utozsamiam sie z kobieta, i tez Pan Bog mowi do mnie ze to naturalne, ze te wszystkie uczucia on zna i rozumie i pociesza w nich. :-)
Slowa od Niego opisujace uczucia przynosza ulge i zrozumienie, ze tak sie dzieje na swiecie, ze brak dzieci jest czyms co nas kobiety spotyka.
I oczywiscie nadzieja, ze modlitwa, ze zawierzenie, ze teraz juz moge ufac...
tak by byo pieknie, bajkowo, jak w tej historii, ktora wierzymy stala sie naprawdę.

I dalej Pan Bog mowi do mnie, zeby nie trzymac sie tego pragnienia, zeby je puscic, zeby zobaczyc ze ON juz TERAZ mnie pociesza....ten fragment o tym ze Anna odeszla i nie miala juz twarzy smutnej..i jadla.... :-)
Panie Ty mnie pocieszasz ciagle i ciagle i nie jem a potem uczysz mne bym jadla i dbala o siebie :-) przez innych ludzi.
kazdego dnia sie podnoszę dzieki Twojej łasce i modliwie do ciebie i to tez jest cud...moze na inne przyjdzie czas, moze nie na takie jak sobie wymarzylam ale na takie dla mnie wazne

Agnieszka - 2010-01-12, 11:44

Mnie też jest bardzo bliski ten fragment ...Chyba wszystkie możemy się utożsamic z Anną . Ladnie to rozważyłaś Danuś , nic dodac , nic ująć . Moją uwagę zwróciło uwage jeszcze wstawienncitwo tego kapłana " Heli odpowiedział: Idź w pokoju, a Bóg Izraela niech spełni prośbę, jaką do Niego zaniosłaś."
Mirakulum - 2010-01-12, 23:10

To Pan daje śmierć i życie,
wtrąca do otchłani i zeń wyprowadza.
Pan uboży i wzbogaca,
poniża i wywyższa.

Z pyłu podnosi biedaka,
z barłogu dźwiga nędzarza,
by go wśród możnych posadzić,
by dać mu tron chwały.

(1 Tes 2,13)
Przyjmijcie słowo Boże nie jako słowo ludzkie, ale - jak jest naprawdę -
jako słowo Boga.


Panie jak często nie pamiętam , że wszystko mam od Ciebie , a SŁOWO BOŻE odczytuje po ludzku zamiast prosić o światło DUCHA ŚW.

kangoo - 2010-01-13, 17:41

(1 Sm 3,1-10.19-20; Ps 40,2 i 5.7-8a.8b-10; Mk 1,29-39)
Mów, bo sługa Twój słucha.
Panie ile razy do mnie mowisz,przez slowo,przez innych...czy umiem cie sluchac?w zgielku codziennosci,w cierpieniu?czy przyjmuje Twoje slowa jako slowa pochodzace od Ciebie Ojcze?czy jako slowa ludzkie?...Wystarczy chwila,wyciszenie,popatrzenie z ufnoscia w Ciebie...Z Bogiem i w Bogu nawet najprostsze słowa, najprostsze gesty, nabierają blasku wieczności.
(J 10,27)
Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je a one idą za Mną.
Coz wiecej nam potrzeba?....Panie poprosilam cie o slowo a Ty mi powiedziales:
Z nadzieją czekałem na Pana,
a On się pochylił nade mną
i wysłuchał mego wołania.
Szczęśliwy człowiek, który nadzieję pokłada w Panu,
a nie naśladuje pysznych i skłonnych do kłamstwa.

Czy potrzeba wiecej slow,czy potrzeba wiecej znakow?
dziekuje Ci Panie,uwielbiam Ciebie,prowadz mnie Pasterzu swoimi sciezkami....

Mirakulum - 2010-01-17, 22:10

CUD W KANIE

W Kanie, dokąd Jezus udał się z uczniami i Matką, godzina jeszcze nie
nadeszła (J 2, 4). Jednak za przyczyną Maryi Pan przyspiesza ją jako
"znak" zapowiadający zbawienie, odkupienie.

Woda zmienia się cudownie w najlepsze wino, aby niejako zapowiedzieć głęboką przemianę, jakiej śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa dokonają w ludziach.

Dzięki obfitej łasce,tam gdzie przedtem obfitował grzech,

Pan przemieni niesmaczną i zimną wodę egoizmu ludzkiego w mocne i prawdziwe wino miłości.

A to wszystko dzieje się dlatego, że człowiek - każdy człowiek - jest wezwany do uczestnictwa w godach weselnych Słowa z naturą ludzką, a więc do radowania się Jego
miłością i zażyłością zaślubin.

Obecność i wstawiennictwo Maryi na godach weselnych w Kanie są wielką
podnietą do ufności. Człowiek czuje się niegodnym zjednoczenia z
Chrystusem, lecz jeśli powierza się Matce, Ona sama przygotuje go i
prowadzi do Niego, przyspieszając godzinę. ( z czytania Mateusza )

O Maryjo pełna łaski wstaw się za nami u Syna Swego Jezusa Chrystusa

kinga2 - 2010-01-17, 22:20

Ja dziś zamieszczę audycję, bo jest odpowiedzią na moje rozterki :-D

http://www.radiojozef.pl/...07&aud_id=18524

kangoo - 2010-01-18, 17:39

(1 Kor 12,4-11)
Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania,
ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca
wszystkiego we wszystkich....
Panie, Ty w dniu moich narodzin wiedziales jaka droga pojde,Ty dales mi Ducha Sw. napelniles mnie jego moca,stworzyles mnie jako kobiete,natchiona Twoim duchem pragne isc i poslugiwac Ci jako kobieta...Panie krocz ze mna,tuz obok,blisko...

A kiedy zabrakło
wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina...Matko, Ty pierwsza zobaczylas jakie braki mamy,my sami, i nasze malzenstwo,to Ty skierowas swoje slowa do Jezusa...Zobacz, brakuje im...i dodalas Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.
Matko moja,teraz w tym kryzysie, w tym braku...Ty nadal mowisz Synowi:Brakuje im....Tyle wskazowek Matko,a my nadal nie umiemy zrobic wszystko to co mowi nam Twoj Syn....zawierzyc bezgranicznie i pozwolic Mu przemieniac nasze serca,nasze zycie...Matko,juz wiem czego brakowalo mi,czego brakowalo nam w naszym zyciu...Panie przemieniaj mnie ,nas....chce zrobic wszystko cokolwiek mi powiesz.....
Dziekuje Ci Jezu,dziekuje Ci Matko......moje zycie, moje serce i marzenia powierzam w wasze rece......

Mirakulum - 2010-01-19, 13:34

1S16
"....człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na
serce..."

Panie ucz mnie patrzeć sercem .

Mirakulum - 2010-01-22, 23:43

(J 15,16)
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc
przynosili.

(Ps 57,2-4.6.11)
REFREN: Zmiłuj się, Boże, zmiłuj się nade mną

Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną,
u Ciebie moja dusza szuka schronienia.
Chronię się w cieniu Twych skrzydeł,
dopóki nie minie klęska.

Wołam do Boga Najwyższego,
do Boga, który wyświadcza mi dobro.
Niech ześle pomoc z nieba, niechaj mnie wybawi,
niech hańbą okryje tych, którzy mnie dręczą.
Niech Bóg ześle łaskę i miłość.

Wznieś się, Boże, ponad niebiosa,
nad całą ziemią Twoja chwała.
Bo Twoja łaska sięga aż do nieba,
a wierność Twoja po chmury.

Dzięki Ci Boże, Ojcze, Tato : ze znajduję u Ciebie schronienie , na ten trudny czas , że mnie wybrałeś, że zdjąłeś łuski z moich oczu i uczysz prawdziwej MIŁOŚCI .

Mirakulum - 2010-01-24, 09:57

Ne 8

"....A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą
ostoją...."

:mrgreen: :lol: :mrgreen: :lol: :-D

Mirakulum - 2010-01-25, 16:29

Święto Nawrócenia św. Pawła Apostoła
".....Szawle, bracie, Pan
Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś
przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. Natychmiast jakby łuski
spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. A gdy go
nakarmiono, odzyskał siły. Jakiś czas spędził z uczniami w Damaszku i
zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym. Wszyscy,
którzy go słyszeli, mówili zdumieni: Czy to nie ten sam, który w
Jerozolimie prześladował wyznawców tego imienia i po to tu przybył, aby
ich uwięzić i zaprowadzić do arcykapłana? A Szaweł występował coraz
odważniej, dowodząc, że Ten jest Mesjaszem, i szerzył zamieszanie wśród
Żydów mieszkających w Damaszku....

(Ps 117, 1-2)
Idźcie i głoście światu Ewangelię

"....Jezus zapragnął dawać siebie przez nasze życie Ewangelią. Głoszenie, to życie słowem Pana.
To, co możemy dać drugiemu człowiekowi: żonie, mężowi, dziecku, współbratu, siostrze, księdzu, mamie, dziewczynie, chłopcu, to doświadczenie o swoim codziennym życiu blisko Boga. Wiara czyni nas pięknymi i przekonywującymi. Ktoś zapragnie tak żyć. I to jest ewangelizacja. I to jest okazywanie pomocy w uwierzeniu innym.

Potrzeba bardzo kochać człowieka, żeby wiedząc wiele o jego niegodziwym, perfidnym, obłudnym postępowaniu, nie odwracać się do niego plecami.

Kusimy się nawzajem złem, jakie czynimy przed drugimi. Wielu z nas ulega zgorszeniu. Szatan w ten sposób odnosi zwycięstwo. Nie ulec zgorszeniu, nie przekreślać drugiego, towarzyszyć temu, którego najbliżsi nienawidzą. Czy mam taką moc? Czy chcę? Czy wierzę w sens takiego postępowania? ..." ( z Przemiany)

Panie jak Szawła wyrwałeś mnie z kręgu śmierci za życia , obym jak ON potrafiła świadczyć za Tobą .

Panie Tobie Chwała i cześć i dziękczynienie

Mirakulum - 2010-01-27, 23:28

dzisiaj Pan do mnie mówi

Jak uprawiasz ogród swojego serca ? - czy gleba żyzna , spulchniona , wilgotna , wypielona , bez kamieni i cierni ?

Jezu dzięki , że pomagasz mi w moim ogrodzie , bez Ciebie nawet motyki nie chce się wziąć do ręki .

kangoo - 2010-01-28, 22:55

Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny.

...gleba przy drodze, gleba kamienista, gleba zachwaszczona i gleba dobra....
a jake jest moje serce?jak przyjmuje Twoje slowa Panie?czy jestem gleba zyzna,a moze kamienista a moze pelno chwastow w moim sercu....

Panie napelnij mnie Swoim Duchem Swietym abym umiala zachowywac Twoje slowa...
Jezu chron nasze serca przed chwastami,przed kamiennym sercem...Kocham Cie Jezu...i Dziekuje Ci.....

[ Dodano: 2010-01-29, 12:14 ]
Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo.

Trzeba nasienie rzucić w ziemię. Ziemią jest człowiek a ziarnem Słowo Boga. Rzucić w ziemię czyli przyjąć w siebie.Bóg do rozwoju Królestwa nie stosuje nadzwyczajnych środków, lecz słowo. Usłyszane przez człowieka i przeżywane w jego sercu obumiera pozostawiając w nim wartości, idee, myśli, odczucia które miało przynieść.Potrzeba umożliwić Słowu Bożemu dotarcie do serca. Podstawą życia, podstawą rozwoju człowieka nie jest przede wszystkim ludzkie, lecz Boże Słowo. Nie można chcieć czegokolwiek przyspieszać w rozumieniu i przeżywaniu słów Pana.
(Mt 11,25)
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa
objawiłeś prostaczkom.

Jezus jest małym i słabym ziarnem. Kiedy zostaje przyjęty przez człowieka, rozwija się w nim. Skuteczność i wielkość zależna jest w życiu duchowym od umiejętności przyjęcia tego co małe i słabe. Obumieramy, przyjmując małe i słabe Słowo Boże, oddajemy życie w Jego ręce. On może się w nas rozrastać, gdy własną słabość przeżywać będziemy z otwartością i szczerością przed Nim.
Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.


Panie zasiales ziarno w moim sercu,pomoz mi aby wyroslo na glebie zyznej i aby obrodzilo stokrotnie...Nakarm mnie swoim slowem i wzrastaj we mnie.Amen

Jarosław - 2010-01-30, 09:33

Mk4,35-41
Cytat:
Gdy zapadł wieczór owego dnia, rzekł do nich: Przeprawmy się na drugą stronę. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się!. Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary? Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?


Jezus pozwala, aby sztorm nadszedł. Ingeruje dopiero w chwili, kiedy zaczynamy tonąć. Czeka do momentu, kiedy jest już prawie za późno. Wprowadza nas w beznadziejność nie po to, aby wypróbować naszą nadzieję, ale po to, aby ona stała się niezłomna. Pragnie by była w stanie pokonać beznadzieję.

Jezus nie mówi od razu do wiatru i morza, aby ucichły. Pozwala, aby sztorm nadszedł. On ingeruje dopiero w chwili, kiedy zaczynamy tonąć. Czeka do momentu, kiedy jest już prawie za późno, jakby kochał ostatni dzwonek. Nie, dlatego, aby chciał nas dręczyć. Robi to, ponieważ sztorm jest dla nas pożyteczny i zajmuje ważne miejsce w życiu. Bez burz nie wzrastamy.

"Czemu tak bojaźliwi jesteście?". Jezus mówi, że im brak wiary. Lęk zestawia z wiarą. Te dwie rzeczywistości wykluczają się wzajemnie. Jeśli wierzymy, to nie ma w nas lęku. A jeśli się lękamy, to wiadomo, że brakuje nam wiary. Lęk jest zawsze sygnałem alarmowym. "Bardziej wierz!", mówi lęk. Wierzyć, to mieć odwagę Jemu siebie zawierzyć, zaufać Mu, złożyć siebie samego i swoje życie w Jego ręce i wiedzieć, że ono jest tam bezpieczne.

kangoo - 2010-01-30, 11:47

(Ps 51,12-17)Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego


Oddajmy dziś chwałę Bogu, który ucisza nasze burze i wkracza w nasze
grzeszne życie, aby nas ratować. On nie opuszcza nas nawet wtedy, gdy od
Niego odchodzimy. Szuka nas, posyła ludzi, którzy pomagają do Niego
wrócić. Wystarczy tylko uznać przed Nim swoją winę, wystarczy zawołać:
Stwórz we mnie serce czyste! Odnów we mnie moc ducha! Czy nic Cię nie
obchodzi, że ginę? Jego łaska i miłosierdzie są dostępne dla każdego.

Ojcze ratuj,otocz mnie swoja opieka,odnow mnie, uzdrow....

Mirakulum - 2010-01-30, 17:50

MK 4
"...Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?..."

W momencie, gdy wyczerpuje się cała ludzka nadzieja, przychodzi czas na nadzieję Bożą.

Nadzieję na Boga. Kiedy Jezus odsłania okropne zdarzenia, jakie poprzedzą Jego powtórne przyjście, dodaje, zupełnie niespodziewanie: "Kiedy się to dziać zacznie, to nabierzcie ducha i podnieście głowy, gdyż zbliża się wasze odkupienie".

W czasie, gdy wszystko idzie jak najgorzej, mamy najbardziej zaufać.

Panie odnawiaj we mnie codziennie dar wiary , bym się nie lękała i miała nadzieje .


"... NADZIEJA ZAWIERA W SOBIE ŚWIATŁO MOCNIEJSZE OD CIEMNOŚCI ,
PANUJĄCEJ W NASZYCH SERCACH...."
( Jan Paweł II )

róża - 2010-01-31, 20:34

" Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się. " Łk 4, 29-30
Panie, naucz mnie oddalać się od ludzi, którzy burzą pokój serca, ranią swoim słowem... Naucz mnie oddalać się w modlitwę, w Twoje ramiona... Panie, naucz mnie oddalać się, aby mnie nie "strącono" w brak nadziei, w rozpacz...

marzena0711 - 2010-01-31, 21:07

''Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie
unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się
gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz
współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we
wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje''

Chmurka - 2010-01-31, 22:10

Pan skierował do mnie następujące słowo: Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię. Ty zaś przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię [zwyciężyć], gdyż Ja jestem z tobą - wyrocznia Pana - by cię ochraniać.

(Jr 1,4-5.17-19)

Bardzo poruszyły mnie dziś te słowa.

Oto Pan jest ze mną, by mnie ochraniać.

Pan jest moim Ochroniarzem.

Dziś gdy moje emocje są jak wzburzone morze, te słowa napełniają moje serce pokojem...

Mirakulum - 2010-01-31, 22:44

"kto spotkał Miłość Moją w kroplach, będzie Jej Pragnął i nie nasyci się inaczej , jak dotarłszy do Źródła Życia " z "pozwólcie ogarnąć się miłości"
Agnieszka - 2010-02-01, 21:32

Hymn o miłości 1 Kor 13,1-13

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.

Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość."



Ktos kiedyś powiedział W miejsce "miłośc" wstaw swoje imię ......... ojojoj

Mirakulum - 2010-02-01, 22:29

Mk 5 , 1-20

(z Przemiany)

"....Do naszej niewoli serca, ducha i ciała może przyczynić się zarówno Zły duch, jak i człowiek. Zależność, jakiej oczekujemy, za którą tęsknimy, która budzi w nas najpiękniejsze pragnienia, to miłość. Wszystko to, co nie jest miłością, jest nieczystością, zależnością czy uzależnieniem, które bardzo boli.

Nie zostaliśmy stworzeni do niewoli, lecz do wolności.

Z lęku wynika przyjmowanie zranień od innych, ale też i ranienie. Człowiek zraniony rani innych. Kiedy ranimy okazujemy w ten sposób jak bardzo tęsknimy za miłością. Myślimy o tych, którzy nas zranili. Rozpamiętywanie tych chwil sprowadza ból serca.

Nasze rany i nasz ból mogą zostać przemienione w miłość przez wprowadzenie w nie Jezusa...."

(Panie Jezu dzięki za tę łaskę )

"...Nieczystość wprowadza człowieka w nieustanne doświadczanie lęku, niepokoju, gryzienia w sumieniu.

Tam, gdzie jest lęk spowodowany nieczystością, tam pojawia się silna potrzeba zaspokajania go przez coraz to nowe doznania zmysłowo-cielesne.


Nadzieją naszą jest uwolnienie człowieka od ducha nieczystego i posłanie go, aby mówił o działaniu Boga w jego życiu.

Nieczystość człowieka nie jest na całe życie, lecz na czas oznaczony.

Potrzeba uwolnienia się od niej jest dobrem. Nie od człowieka zależy czas uwolnienia się od tego, co nieczyste.

Stąd konieczne jest cierpliwe czekanie i wychodzenie z tęsknotą w sercu naprzeciw Pana. ..."


Panie Jezu czekam i ufam

Mirakulum - 2010-02-04, 00:30

(Ps 32,1-2.5-7)
REFREN: Daruj mi, Panie, winę mego grzechu

Szczęśliwy człowiek,
któremu odpuszczona została nieprawość,
a jego grzech zapomniany.
Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy,
a w jego duszy nie kryje się podstęp.

Grzech wyznałem Tobie
i nie ukryłem mej winy.
Rzekłem: "Wyznaję mą nieprawość Panu",
a Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu.


Do Ciebie więc modlić się będzie każdy wierny,
gdy znajdzie się w potrzebie.
Choćby nawet wezbrały wody,
fale go nie dosięgną.

Ty jesteś moją ucieczką,
wyrwiesz mnie z ucisku,
otoczysz mnie radością
z mego ocalenia.

O Jezu , Panie tyś moją ucieczka i moim ratunkiem , wielkie Twe Miłosierdzie

Ja grzesznik raduje sie bo Pan odpuścił mi grzechy. :mrgreen: :lol:

(Dz 16,14b)
Otwórz, Panie nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.


Marek 5,21-43
"...Zawsze świat, który nie spełnia naszych najgłębszych pragnień, oddaje nas Bogu.

Trzeba się wiele razy pomylić, zbłądzić, zawieść na kimś, zostać oszukanym, aby zatęsknić za Bogiem.
Szukała zdrowia tam, gdzie wszyscy go szukali. Czyż można ją za to winić? Potrzebowała czegoś więcej, niż zdrowia fizycznego. Jej dusza wołała o uzdrowienie.

Szukamy szczęścia nie tam, gdzie ono jest, lecz często tam, gdzie zostajemy go pozbawieni. Mimo to idziemy z uporem maniaków, dopóki nie napotkamy granicę naszej wytrzymałości w przyjmowaniu upokorzeń i ran...."

Panie doszlam do kresu ludzkiej wytrzymalości - tylko Ty Chryste mozesz to przemienić

kangoo - 2010-02-10, 10:29

Powierz Panu swą drogę,
zaufaj Mu, a On sam będzie działał.


Co wychodzi z
człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego
pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość,
przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe
to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym.


Panie pokladam w Tobie calego siebie i prosze uzdrow serce moje aby z wnetrza mego wychodzilo tylko dobro...Powiedzmy Bogu nasze codzienne TAK,zawierzmy Mu nasze drogi,a On wie co zrobic...wystarczy tylko nasza zgoda nasze potwierdzenie Tak ,Panie...
Panie dodaj madrosci abym umiala rozroznic dobro i zlo...

kinga2 - 2010-02-10, 16:25

(16) On rzekł: To i wy jeszcze niepojętni jesteście? (17) Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, do żołądka idzie i wydala się na zewnątrz. (18) Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym. (19) Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. (20) To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się je nie umytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym.

(Ew. Mateusza 15:16-22, Biblia Tysiąclecia)

==========================================================

Stosunkowo niedawno pewna sympatyczna osoba zagadnęła mnie o ten fragment Ewangelii, zadziwiające było dla mnie zrozumienie , które zakwitło w moim sercu bo dotyczyło małżeństwa:

(Mk 7; 14-23)
(14)Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: "Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie!
(15)Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym.
(16)Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!".
(17)Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o to przysłowie. (18)Odpowiedział im: "I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi do człowieka, nie może uczynić go nieczystym;
(19)bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala". Tak uznał wszystkie potrawy za czyste.
(20)I mówił dalej: "Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym.
(21)Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa,
(22)cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota.
(23)Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym".

Ponieważ ta sympatyczna osóbka sama mi zadała przemyślenie tego fragmentu to chyba się nie pogniewa, że także z Wami podzielę się efektem tego dumania:


(18)Odpowiedział im: "I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi do człowieka, nie może uczynić go nieczystym;
(19)bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala". Tak uznał wszystkie potrawy za czyste.
Jezus pomimo lekkiego zadziwienia,że Jego tłumaczenia nie do końca są dla Nas zrozumiałe zachęca do nowego spojrzenia na wszystko co Nas otacza. Zaprasza do porzucenia utartych schematów myślenia.
Podstawowa sprawa dotycząca pokarmu pokazuje ,że żaden ludzki pokarm nie jest groźny dla człowieka jako taki. Nawet trucizna dla osoby wierzącej nie jest groźna dla tego kto szczerze wierzy. Czy wierzysz,że Słowo Boga dziś też działa w Twoim życiu? ( nie zachęcam do sprawdzania wiary trutką na sobie :-D
Wyraźnie Jezus zaznacza- ludzkie pożywienie wchodzi w ciało i z ciała się wydostaje!, na to Bóg je stworzył.)

{(15) I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! (16) Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. (17) Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; (18) węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie.
(Ew. Marka 16:15-18, Biblia Tysiąclecia)}

Ten fragment Ewangelii sprawdził na sobie św. Benedykt.
Cokolwiek trafi do żołądka nie może zaszkodzić duszy, a ona jest najważniejsza, bo żywiąc Ciało dbasz o wzrost lub zatracenie duszy. Dając ciału paliwo otwierasz go na działanie i jak go użyjesz, będziesz czynić dobro czy zło zależy od Ciebie.
Gdy karmi Cię Bóg zawsze wzrastasz-(stąd błogosławieństwo pokarmu- świadomie oddajesz się pod opiekę Boga) Tu jest także odniesienie do Eucharystii- gdy sam Bóg jest pokarmem paliwo dla ciała jest idealne. Pokarm idealny jest także dlatego,że nie ciało go wydala, a dusza nim owocuje.


(20)I mówił dalej: "Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym.
(21)Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa,
(22)cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota.
(23)Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym".
Ostrzega Nas jednak przed wszystkim cokolwiek rodzi sie w sercu człowieka, a nie pochodzi od Boga. Wszelkie grzechy ciężkie rodzą się najpierw w naszym sercu. Czasem są efektem działania podszeptów demona, a czasem pokłosiem naszych zranień. Doskonale tłumaczy to ks. Pawlukiewicz w swoich kazaniach-wątek Bóg , którego szukasz- tu na forum ( http://www.kryzys.org/viewtopic.php?p=82418#82418 )

Jeżeli chcemy uratować nasze zwiazki małżeńskie to Bóg mówi ńam wyraźnie: Pokarm z Nieba -Eucharystia- przyjmowana przez usta wypycha z serca wszelką niegodziwość, która się tam zalęgnie.
A zatem całe zło z wnętrza człowieka nie będzie się tam mnożyć i panoszyć, gdy całe będzie wypełnione Bogiem.
"Zjadaj, zajadaj się" Eucharystią człowieku, a uświęcisz wszystko cokolwiek wyjdzie z Ciebie.
Jeżeli pozostaniemy sami sobie , bez Boga, to gwarantuje Nam Jezus, że wszystkie Nasze poczynania będą nieczyste.


Ten króciutki tekst to droga do świętości we dwoje. Piekny przepis na uświęcenie małżeństwa i siebie. Tak go rozumiem i dziękuję Ci Duchu Święty za zrozumienie, które mi dałeś.
Chwała Panu!

Chmurka - 2010-02-10, 20:23

Dziś bardzo mnie porusza fragment Wskrzeszenia Łazarza z Ewangelii wg św. Jana. Szczególnie dotykają mnie słowa Jezusa skierowane do Marty i słowa Jezusa do Ojca.

Jezus rzekł: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej:
«Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?»
Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł:
«Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał». To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić!». (J 11, 39-44)

WIARA...

kangoo - 2010-02-12, 12:45

Effatha
(Dz 16,14b)
Otwórz, Panie, nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.

Słowo "Effatha", skierowane do głuchoniemego, Jezus wypowiada także do
każdego z nas: "Otwórz się!". Duchowe otwarcie na Ewangelię polega na tym,
by usłyszeć słowo Boże nie uszami, lecz sercem, czyli rozpoznać jego
trafność w odniesieniu do trudnych wydarzeń naszego życia, a następnie, by
na to słowo odpowiedzieć - znowu nie ustami, ale sercem - czyli by nasz
sposób bycia wyrażał wiarę w słowo, które wzięliśmy sobie do serca.

(Ps 81,10-15)
REFREN: Ja jestem Bogiem, Słuchaj Mnie, mój ludu


Dotknij Panie moich oczu abym przejrzal,dotknij Panie moich warg abym przemowil z uwilbieniem,dotknij Panie mego serca i oczysc je niech Twoj Sw. Duch dzis ogarnia mnie........Panie otworz moje serce....

Mirakulum - 2010-02-14, 10:49

(Łk 6,23)
Cieszcie się i radujcie, bo wielka jest wasza nagroda w niebie

"...Żyję zadowolony dzięki ufności, że Ty, Panie, jesteś wierny w swoich
obietnicach; lecz nie posiadając Cię jeszcze, wzdycham udręczony
pragnieniem. Udziel mi wytrwałości w tym pragnieniu, dopóki nie otrzymam
tego, co obiecałeś: wówczas skończą się jęki, a rozbrzmiewać będzie
jedynie chwała (św. Augustyn).

kinga2 - 2010-02-14, 19:10

Łukasz 6; 20-26
(20) A On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: "Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
(21) Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
(22) Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne:
(23) cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.
(24) Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
(25) Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
(26) Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom.

Ewangelia napisana dla nas Sycharków. Ileż zawiera wiary, nadziei i miłości. Zeby zrozumieć ten fragment musiałam przeżyć swój kryzys.
Dziękuję Ci Panie za zrozumienie i nadzieję, którą mi dziś dałeś.

(20) A On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: "Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Szczęsliwi jesteście, którzy zdajecie sobie sprawę z niedoboru Miłości, który jest w Was.

(21) Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Szczęśliwi jesteście,którzy przeżywacie w cierpieniu swój kryzys, albowiem gdy sie zakończy rozradujecie sie w Panu

(22) Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne:
Szczęśliwi jesteście, gdy opuszczą Was fałszywi przyjaciele z powodu wierności przysiędze małżeńskiej,(mimo zagubienia współmałżonka) i czasem z pogardą odnoszą sie do Was i Waszej decyzji.

(23) cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.
Cieszmy sie i radujmy, bo Pan nasz Jezus Chrystus odpłaci nam według detrminacji naszej. Od zawsze Prawda budziła sprzeciw i czasem za wierność Jej płaci sie wysoką cenę.

(24) Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
A wam, którzy macie ponad miarę ziemskich rozkoszy nie ujdzie na sucho, gdyż dobrobyt doczesny Was omamił

(25) Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
Źle z Wami, którzy nasycacie ciała przygodnym towarzystwem ,albowiem samotność jest Waszą przyszłośćią. Źle z Wami, którzy bawicie się bez opamietania (często innym sprawiając ból), gdyż odbierzecie nieprawość swą wielokrotnie i ból bedzie Waszym udziałem.

(26) Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom.
Żle z Wami gdy przypodobać się umiecie ludziom tego świata i dopasowujecie do Nich swoje postepki bo nie są zgodne z pouczeniem bożym.

Nie pozwól mi Panie zadowolić się błyskotkami tego świata i pomylić ich z Twoim Światłem.

Chmurka - 2010-02-14, 22:56

To mówi Pan: "Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście: wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców.

(Jr 17, 5-8)

Panie, dziś z głębi mojego serca, wyrywa się szept: proszę, pomóż mi. Dziś proszę pomóż mi odnowić moją ufność w Tobie, w Ciebie... Tylko TY...

Mirakulum - 2010-02-16, 08:56

ps. 94

A kiedy myślę: "Moja noga się chwieje",
wtedy mnie wspiera Twoja łaska, Panie.
Gdy w moim sercu mnożą się niepokoje,
Twoja pociecha orzeźwia mą duszę.

Boże tylko Twa łaska mnie ratuje . Alleluja ........ :lol:

"..Macie oczy, a nie widzicie; macie uszy, a nie słyszycie? Nie pamiętacie,...." ( Mk 8)

Chryste przypominasz mi - NIE ZAPOMNIJ - co masz od od Boga

Mirakulum - 2010-02-18, 19:08

(Łk 9,22-25)
"....Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie,
niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce
zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten
je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a
siebie zatraci lub szkodę poniesie?

"Co dnia". Chodzi o codzienną wytrwałość w naśladowaniu Pana. W centrum naszego naśladowania jest Krzyż Chrystusa, nasze życie i zmartwychwstanie, źródło wolności, pocieszenia, miłosierdzia, nadziei, która nigdy nie zawodzi. Krzyż sprowadza bezbronność.

W naśladowaniu Jezusa trzeba uznać i przyjąć bezbronność, bezradność jako dar. Jesteśmy oddani, poddani Bogu i świat nic złego nie może nam uczynić. Jesteśmy bezradni i bezbronni wobec Boga, a to oznacza ulegli, posłuszni, otwarci, szczerzy, pokorni i prości, słuchający.
W naszej bezbronności trzymamy się Tego, który jest naszą obroną. Bezradność wyzwala potrzebę patrzenia w stronę Tego, który wszystko może pomóc znieść i wszystko przetrzymać.

Tylko z powodu Jezusa warto stracić życie.
Tracimy życie dla Boga, gdy jesteśmy Jemu oddani. Często prosimy Go, aby przywrócił nam zdrowie, pokój serca, aby postawił na drodze życia ludzi miłych, życzliwych, rozumiejących. Tracenie życia łączy się z brakami. Coś nas pozbawia energii, entuzjazmu, uśmiechu szczerego, chęci do życia z tymi, z którymi żyjemy. Mamy dosyć tego, co nas spotyka. Naśladowanie łączy się z doświadczeniem niezrozumienia, lekceważenia, pomijania.
Naśladowanie jest nierozdzielnie połączone z traceniem tego, o czym mówię, że "mam prawo, należy mi się, mam swoją godność".
Jezus miał też prawo i należało Mu się i miał swoją godność będąc na ziemi. Wtedy zachować cierpliwość, a czasem krzyknąć, że na coś się nie zgadzam. To nie grzech! Cierpliwie tłumaczyć, wyjaśniać, kiedy słowa nie pomogą – rozpłakać się i płakać do woli. To nie wstyd! Nie płaczemy sami. Gdy się wyciszymy, usłyszymy w naszym sercu płacz Jezusa.

( z przemiany)

Chmurka - 2010-02-22, 11:21

Kto przebywa w pieczy Najwyższego
i w cieniu Wszechmocnego mieszka,
mówi do Pana: "Ucieczko moja i Twierdzo,
mój Boże, któremu ufam".

Bo On sam cię wyzwoli
z sideł myśliwego
i od zgubnego słowa.
Okryje cię swymi piórami
i schronisz się pod Jego skrzydła:
Jego wierność to puklerz i tarcza.
W nocy nie ulękniesz się strachu
ani za dnia - lecącej strzały,
ani zarazy, co idzie w mroku,
ni moru, co niszczy w południe.
Choć tysiąc padnie u twego boku,
a dziesięć tysięcy po twojej prawicy:
ciebie to nie spotka.
Ty ujrzysz na własne oczy:
będziesz widział odpłatę daną grzesznikom.
Albowiem Pan jest twoją ucieczką,
jako obrońcę wziąłeś sobie Najwyższego.

Niedola nie przystąpi do ciebie,
a cios nie spotka twojego namiotu,
bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie,
aby cię strzegli na wszystkich twych drogach.

Na rękach będą cię nosili,
abyś nie uraził swej stopy o kamień.
Będziesz stąpał po wężach i żmijach,
a lwa i smoka będziesz mógł podeptać.

Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie;
osłonię go, bo uznał moje imię.
Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham

i będę z nim w utrapieniu,
wyzwolę go i sławą obdarzę.
Nasycę go długim życiem
i ukażę mu moje zbawienie.


(Psalm 91)

kangoo - 2010-02-22, 14:03

(Ps 23)
Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego,Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach...Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska,są moją pociechą.


Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół
mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa
niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co
rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
(Mt 16,13-19)

Mirakulum - 2010-02-25, 19:29

Mateusz 7,7-12
"...Jezus powiedział do swoich uczniów: Proście, a będzie wam dane; szukajcie,
a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi,
otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą...."

Proście, a będzie wam dane". Nie przestawajcie prosić, a będzie wam dane; nie przestawajcie szukać, a znajdziecie; nie przestawajcie pukać, a drzwi będą przed wami otwarte.
Jest w tym wołanie o wytrwałość, nie poddawanie się, nie poprzestawanie na jednym akcie, jednym słowie, jednym geście. Jezus chce byśmy Go nękali prośbami. On chce dawać, lecz my nie prosząc wytrwale, nie otwieramy wystarczająco serca na przyjęcie daru.

Prośba poszerza wrażliwość serca na przyjęcie i rozumienie Jezusa i Jego łaski. Wytrwałe proszenie jest dorastaniem, dojrzewaniem do przyjęcia tego, co Bóg da. Przez proszenie przygotowujemy się na Jego wolę, rozstrzygnięcie, pomysł.


W szukaniu zatem nie chodzi najpierw o to, byśmy odkryli, co Bóg nam chce dać, lecz poznali, co jest w nas przeszkodą do przyjęcia jego daru. Nasza niesprawiedliwość stawia opór Jego łasce. Spotkanie z własną niesprawiedliwością łączy się z umiejętnością znalezienia i przyjęcia tego, co jest Bożą sprawiedliwością.


Nasza prośba powinna zawierać wołanie: "Abym poznając Ciebie, poznał siebie". Szukanie Boga jest złączone z odkrywaniem naszego człowieczeństwa w Nim.

Dlaczego w Nim? Ponieważ poza Nim poznając siebie możemy doświadczać frustracji i rozpaczy. Patrzenie przez Jezusa na siebie umożliwia postrzeganie się w jego spojrzeniu. Patrzymy na nasze życie oczami Jego miłosiernego wejrzenia.

Nie szukamy w sobie niesprawiedliwości, grzechów, braku wierności wobec Bożego Prawa. Szukamy Jezusa, dostępu do Jego serca. Zanurzamy się w Jego miłości, aby przez nią poznać swoją niewierność wobec Niego.

Proszenie, szukanie, pukanie zmierza do odczucia i przezywania we własnym sercu miłości Boga i do radosnego przyjęcia Jego zamiarów.

Mirakulum - 2010-02-26, 14:28

(Ez 18,21-28)
To mówi Pan Bóg: A jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy,
które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw i postępowałby według
prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu poczytane
wszystkie grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości,
z jaką postępował.

psalm 130
Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie,
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia,
aby Ci służono z bojaźnią.
(...)
Pokładam nadzieję w Panu,
dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie,
dusza moja oczekuje Pana.

Danka 9 - 2010-02-26, 16:35

(Mt 5,20-26)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie
większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa
niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by
się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się
gniewa na swego brata, podlega sądowi
. A kto by rzekł swemu bratu: Raka,
podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: Bezbożniku, podlega karze
piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam
wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez
ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i
dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś
z nim w drodze
, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i
aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz
stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.


Jest tej zlosci we mnie i niedokonczonych spraw.
Prosze Pana Boga abym mogla je rozpoznac i pojednac sie z kim trzeba.
Poki jestesmy w drodze.
Pan mówi zeby slonce nie zachodzilo nad naszym gniewem, im szybciej tym lepiej....

kinga2 - 2010-03-11, 15:47

Nie samym chlebem żyje człowiek....

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=20386

Szukając Słowa Bożego
ks. dr Tomasz Tułodziecki - wicerektor Wyższego Seminarium Duchownego w Toruniu

Bardzo interesująca.

Danka 9 - 2010-03-29, 21:29

Iz 50,4-7)
Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą
strudzonemu, przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym
słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył Mi ucho, a Ja się nie oparłem ani
się cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę.
Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg Mnie
wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją
jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam.

jestem nieczuy na obelgi , Pan Bog naprawdę mnie wspomaga

Chwała Panu, z Nim mogę wiele

Mirakulum - 2010-04-11, 17:00

"....Jezus zaś odezwał się do nich ponownie: Pokój wam! Jak Mnie posłał Ojciec, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i oznajmił: Weźmijcie Ducha Świętego”. ..."

Niesamowite jest to, w jakim momencie dokonuje się powierzenie misji przez Jezusa. Uczniowie są zalęknieni, niedowierzający, zamknięci, „schowani” przed innymi, pełni niepokoju i niezdolni do „wyjścia na zewnątrz”. I właśnie wtedy, gdy są w takiej kondycji duchowej, Jezus mówi: „Ja was posyłam”. Jezus posyła ich POMIMO lęku. Doświadczenie lęku, słabości jest po to, aby umocnić w wierze. Słabość nie dyskwalifikuje ucznia. Wręcz przeciwnie. Gdyby uczniowie byli mocni, działaliby swoją siłą, a nie mocą Jezusa. W doświadczeniu słabości ukryta jest moc.

„Moc bowiem w słabości się doskonali”.

Ten, kto ODCZUJE swoją słabość, kto zna udrękę lęku, jest zdolny do PRZYJĘCIA mocy Ducha. Słabość otwiera na przyjmowanie „mocy z wysoka”. I w tym sensie słabość jest błogosławieństwem. ( z Przemiany)

Mirakulum - 2010-04-13, 00:40

".....Działanie Boga jest dla człowieka niedostrzegalne, jak wiatr. Nie wiemy jak i kiedy Duch Święty czyni nas przemienionymi. To nie nasza rzecz "znać czas i chwile". Nie wiemy, dlaczego podejmujemy ryzyko w sprawach, które w rozumieniu innych są przegrane. Sami dziwimy się, że stać nas było na powiedzenie tego, co podpowiadało serce, sumienie, rozsądek, troska o człowieka, wiara. Po znakach będących naszą postawą, mówieniem, poznajemy, że jesteśmy przemienieni, zrodzeni na nowo przez Ducha Świętego.

Nie wiemy, jak zachowamy się w rozmowie, której się obawiamy, będącej jeszcze przed nami. "Nie martwcie się, co, ani jak będziecie mówili, gdyż to Duch Święty będzie mówił przez was". On zaś nagle przychodzi. Jest zawsze wtedy, gdy człowiek przez swoją decyzję, wypowiedź, czyn chce uwielbić imię Pana...."
( z przemiany )

Danka 9 - 2010-04-13, 06:06

(J 3,7-15)
Jezus powiedział do Nikodema: Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam
się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz,
lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który
narodził się z Ducha.
W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: Jakżeż to się
może stać? Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: Ty jesteś nauczycielem
Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy,
co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie
przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie,
to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt
nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna
Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by
wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie
wieczne.

Panie Boze zabierz ode mnie lęk przed nieznanym i daj sile bym nie bala sie swiadczyc o Tobie

Wczoraj nie mialam odwagi, bałam sie jeszcze..
Panie zabierz lęk przed szaleństwem, strachem bym nie zostala uznana za szaloną w moim srodowisku

wolnosc abym nie przejmowala sie tym :-)

Nie wiem dokad podozam, ale radość Twoja coraz czesciej mi towarzyszy!

bądz błogosławiony Panie w dobroci swojej :-)

Agnieszka - 2010-05-04, 10:22

Ap 21,1-5a)
Ja, Jan, ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I Miasto Święte - Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża. I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już /odtąd/ nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł Zasiadający na tronie: Oto czynię wszystko nowe.


http://www.youtube.com/watch?v=HCUlga4qgQc

kinga2 - 2010-05-04, 14:58

Agnieszka napisał/a:
Ap 21,1-5a)
Ja, Jan, ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I Miasto Święte - Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża. I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już /odtąd/ nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł Zasiadający na tronie: Oto czynię wszystko nowe.



Czy nie tak ma wyglądać każde odnowione przez Boga małżeństwo?
Wszystko co złe odejdzie, bo zrozumiemy błędy, porzucimy grzech, który nas toczył, Bóg zasiądzie między nami i ustanowi nam nowe-kochające prawdziwie- serca?
Oto czynię wszystko nowe. Przecież tego chcemy. :-D
Na to czekamy.

Agnieszka - 2010-05-19, 08:35

Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno. Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, i ustrzegłem ich, a nikt z nich nie zginął z wyjątkiem syna zatracenia, aby się spełniło Pismo. Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni. Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie. Jan 17,11b-19


http://www.wiadomosci24.p...kim_123410.html



Panie Jezu,

który modliłeś się,

aby wszyscy byli jedno,

prosimy Cię o jedność chrześcijan

taką, jakiej Ty chcesz,

poprzez środki, jakie Ty wybierasz.

Niech Twój Duch Święty da nam

doświadczyć cierpienia podziałów,

zobaczyć nasz grzech

i mieć nadzieję ponad wszelką nadzieję. Amen

Agnieszka - 2010-06-02, 09:19

Potem przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat i pozostawi żonę, a nie zostawi dziecka, niech jego brat weźmie ją za żonę i wzbudzi potomstwo swemu bratu. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umierając nie zostawił potomstwa. Drugi ją wziął i też umarł bez potomstwa, tak samo trzeci. I siedmiu ich nie zostawiło potomstwa. W końcu po wszystkich umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę». Jezus im rzekł: «Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie. Co zaś dotyczy umarłych, że zmartwychwstaną, czyż nie czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie mowa "O krzaku", jak Bóg powiedział do niego: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba. Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie». Marek 12,18-27



UFFFF...... :-D

Agnieszka - 2010-06-08, 12:11

Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie. Mateusz 5,13-16


Nie gasić światła , pomimo prześladowania , szyderstw , oskarżeń w sądzie . Jestem oskarżona o swoją wiarę . Oficjalnie w sądzie , przez najbiższą mi osobę .....NIE ZGASZĘ ŚWIATŁA ...............tak mi dopomóz Panie Boże Wszechmogący...

katblo - 2010-06-08, 21:53
Temat postu: Tak!
Ducha nie gaśmy!!!
Mirakulum - 2010-06-11, 07:29

(Ez 34 )

".........Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na
legowisko - wyrocznia Pana Boga. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z
powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę
ochraniał.
Będę pasł sprawiedliwie...."


wspaniała obietnica

Pan jest moim pasterzem niczego mi nie braknie .....

Agnieszka - 2010-06-13, 20:06

Przeświadczeni, że człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa, by osiągnąć usprawiedliwienie z wiary w Chrystusa, a nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, jako że przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków nikt nie osiągnie usprawiedliwienia. Tymczasem ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. Nie mogę odrzucić łaski danej przez Boga. Jeżeli zaś usprawiedliwienie dokonuje się przez Prawo, to Chrystus umarł na darmo. Ga 2,16.19-21


ZBAWIENIE JEST PRZEZ WIARĘ W JEZUSA CHRYSTUSA . WIARA W NIEGO UZDALNIA DO UCZYNKÓW , IM WIĘCEJ CHRYSTUSA W NAS TYM WIĘCEJ JESTEŚMY ZDOLNI UCZYNIĆ . ZBAWIENIE JEST ZA DARMO , NIJAK NIE MOZNA NA NIEGO ZASŁUZYĆ . . ZBAWIENIE JEST DOSTĘPNE DLA KAŻDEGO KTO SIĘ ZWRÓCI DO BOGA . kTOŚ KIEDYS ZAPYTAŁ MNIE " PRZECIEŻ WIARA TO ŁASKA , TO MOŻE NIE JESTEM WYBRANY , NIE MAM TEJ ŁASKI ?" TAK ZADANE PYTANIE BOGU JUŻ JEST DOWODEM NA WYBRANIE I ŁASKĘ WIARY :-> jA W POCZĄTKACH MOJEGO NAWRÓCENIA , MODLIŁAM SIĘ MNIEJ WIĘCEJ TAK "bOŻE JEŻELI JESTEŚ , DAJ MI ŁASKĘ WIARY " MODLLIŁAM SIĘ DO ŚCIANY I WĄTPIŁAM W ISTNIENIE BOGA ........ TAKIE MODLITWY NIGDY NIE ZOSTAJĄ BEZ ODPOWIEDZI.

Agnieszka - 2010-06-16, 19:52

Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

:!: AMEN


Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

:!: AMEN


Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

:!: AMEN

Mateusz 6,1-6.16-18

Agnieszka - 2010-06-25, 17:48

Iz 49,1-6
Wyspy, posłuchajcie Mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: Tyś Sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię. Ja zaś mówiłem: Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą. A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela. A mówił: To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi.

Jeżeli Bóg powołuje do jakiegoś dzieła , a człowiek ma serce otwarte i mówi "tak " ; to Pan wyposaża , otwiera wiele drzwi , przyprowadza ludzi i stwarza okoliczności . Bóg nie ma względu na osobę , mówi " Pójdz za Mną " " dasz radę " , " nie bój się , "zaufaj Mi " a będziesz oglądal wilekie dzieła Boże , tylko czyń to do czego Cię powołałem . :->

Mirka5 - 2010-07-12, 13:12

Mojżesz powiedział do ludu:

”Będziesz słuchał głosu Pana Boga swego, przestrzegając Jego poleceń i postanowień zapisanych w księdze tego Prawa; wrócisz do Pana Boga swego z całego swego serca i z całej swej duszy.
Gdyż polecenie to, które Ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem. Nie jest w niebiosach, by można było powiedzieć: »Któż dla nas wstąpi do nieba i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je«. I nie jest za morzem, aby można było powiedzieć: »Któż dla nas uda się za morze i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je«. Gdyż słowo to jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić”.
(Pwt 30,10-14)

Panie,Ty znasz moje serce,znasz moje możliwości.
Niech się spełnia Twoja wola w moim życiu! :-)

Mirakulum - 2010-07-15, 19:23

Mat 11, 28-30

"... Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie..."


Wszystko jest lekkie dla tego, kto kocha. Miłość zmienia jakość odczuwania tego, co jest ciężkie, co stanowi obiektywnie trudne zadanie do spełnienia.

Danka 9 - 2010-07-23, 09:52

Cytat:
(Ga 2,19-20)
Tymczasem ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga: razem z
Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz
żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne
życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego
siebie wydał za mnie.


fragm dzisiejszego czytania.
Panie Boże pomóż mi żyć według tej prawdy, odsuwając chciejstwa, swoje wizje a słuchając natchnień Twojego Ducha.Tak jest prościej, lżej. Usuń lęk, który trzyma mnie w prawach tego świata by byc jak inni, by sie nie wychylać, mamy umrzeć dla tego swiata, to napawa lękiem przed nieznanym.
Panie Boze daj mi swoją odwagę!

Mirka5 - 2010-07-24, 22:15

Mt 13,24-30

Dzisiaj przypowieść o chwaście poruszyła moje serce.
Bardzo przemówił też do mnie jeden komentarz do dzisiejszych czytań i rozważań:

"tak..to bardzo takie nasze ludzkie..skupiając się na wadach,niedoskonałościach innych,poprawiając,wymagając,wytykając (nie mówiąc już o tym,że powinno się zacząć od siebie),nie zauważamy,lekceważymy,spłycamy dobro które w nich jest--wzmacniając dobro,można doprowadzić do zmian złych nawyków,a nawet do wykorzenienia ich...tylko,że to wymaga cierpliwości,i pracy niestety także pracy nad sobą samym,nad wybuchowością,zniecierpliwieniem ,perfekcjonizmem do którego(nawet jeśli podświadomie)dążymy...chcemy mieć wysprzątany dom,pełne konto,przystojnego męża,i nienagannie wychowane dzieci--skupiając się tylko na tym,wyrabiamy nawyk rywalizacji i blichtru,życia na pokaz..nie przyjmujemy do wiadomości niczyjej słabości--- w ten sposób wyrywamy kłos pszeniczny razem z chwastem--pozostaje ktoś kto owszem jest kimś kogo chcemy mieć,ale kim on naprawdę jest?,przestaje mieć znaczenie,ważne że się idealnie komponuje z naszą wizją naszego świata...to,że kłos stracił ziarna i jest pusty nawet dla siebie samego,to już nas nie interesuje,być może nawet nie przejdzie nam przez myśl,że to my go wykruszyliśmy. "

Jezu, bądź mi siłą do zmiany własnego życia,do zmiany siebie...
Bym w innych dostrzegała przede wszystkim dobro i Ciebie.

Mirakulum - 2010-07-28, 01:13

(Mt 13,44-46)
Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go
pewien człowiek i ukrył ponownie. Z radości poszedł, sprzedał wszystko, co
miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca,
poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł,
sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją.


Panie Jezu , dzięki za drogę do skarbu , za błysk perły , dodaj sił bym wszystko mogła sprzedać , Tobie całkowicie zaufać .

Mirakulum - 2010-08-17, 21:00

Z poniedziałkowego czytania

(Ez 24,15-24)
".......Synu człowieczy, oto zabieram ci nagle
radość twych oczu, ale nie lamentuj ani nie płacz, ani nie pozwól, by
płynęły ci łzy. Wzdychaj w milczeniu, nie przywdziewaj żałoby jakby po
umarłym, zawiąż sobie zawój dokoła głowy, sandały włóż na nogi, nie
przysłaniaj brody, nie spożywaj chleba żałoby! ...."

z dzisiejszego czytania
(Mt 19,23-30)

".....Jezus spojrzał na nich i rzekł:
U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe. ...."

Mirakulum - 2010-08-19, 19:31

(Ez 36,23-28)
pokropię was czystą wodą, abyście się
stali czystymi, i oczyszczę was od wszelkiej zmazy i od wszystkich waszych
bożków. I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza,
odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę
tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali
przykazań, i według nich postępowali. Wtedy będziecie mieszkać w kraju,
który dałem waszym przodkom, i będziecie moim ludem, a Ja będę waszym
Bogiem.

(Ps 51,12-15.18-19)
REFREN: Gdy was pokropię, staniecie się czyści.

Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.



Niesamowita obietnica :mrgreen:

Agnieszka - 2010-08-20, 09:47

Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał Go, wystawiając Go na próbę: «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy».


Mateusz 22,34-40

Stworzeni z Miłości dla Miłości . Wypełnienie 10 przykazań jest mozliwe tylko gdy zanurzymy się w Miłości czyli Jezusie . Wtedy Prawo naturalnie zostaje wyryte w sercu .Wszystko wypływa z relacji z żywym Bogiem .........................

Agnieszka - 2010-08-27, 18:56

Sprawiedliwi, radośnie wołajcie na cześć Pana,
prawym przystoi pieśń chwały.
Sławcie Pana na cytrze,
grajcie Mu na harfie o dziesięciu strunach.


Telefon do nieba

- Halo?
- Niebo, słucham?
- O, jak dobrze, że jesteś drogi Panie Boże!

Czy wiesz, że w mym życiu znowu coraz gorzej?
Krzyż codzienny przygniata me słabe ramiona,
Dlaczego nie pomożesz ; ja już prawie konam...
W sakwie nieustannie brakuje pieniędzy.
Nie zostawiaj mnie, proszę, w tak okrutnej nędzy,
Przecież zdajesz sobie sprawę, ile kupić muszę:
Telewizor Sony, auto, modny ciuszek...
Obdaruj mnie łaskawie, w końcu tak nie grzeszę,
Nie zabijam, nie kradnę, do kościoła spieszę,
Nie cieszę się z nieszczęścia swojego bliźniego
I prawie go tak lubię jak siebie samego...
Lecz teraz muszę przerwać tę rozmowę krótką,
Koleżanka przyszła, pa, zadzwonię jutro.

- Halo?
- Niebo, słucham?
- Przepraszam, że nie zadzwoniłam, jak obiecałam...
Weź to pod uwagę, że naprawdę chciałam,
Tyle tylko, że trudno jest czas znaleźć na świecie
Chyba doskonale o tym w niebie wiecie.
Znowu muszę lecieć jestem zaganiana.
Pozwól, że zadzwonię ... o tak jutro z rana.


- Słucham?
- Tu Bóg.
Wciąż milczysz, nie dzwonisz, martwię się o Ciebie.
Odezwij się w szczęściu, nie tylko w potrzebie.
I ja potrafię tęsknić i szlochać z miłości,
Bardzo Cię miłuję, a Ty się ciągle złościsz.
Dlatego też posyłam Tobie Ducha mego,
By Cię wspierał, pocieszał, skłaniał do dobrego,
By Cię wyrwał z niewoli władcy świata.
Abyś w każdym człowieku dostrzegała brata.
Byś wspomniała na Ojca, gdy zła, niewyspana
Budzisz się i wstajesz lewą nogą z rana.
Byś na cytrze i harfie wielbiła Go w nocy.
Psalmy chwały śpiewała, jak dawniej prorocy.
Podczas ziemskiej wędrówki zawsze, bądź ze mną,
Ja Cię przeprowadzę przez dolinę ciemną.
Gdy się potkniesz, upadniesz ; ja podam Ci rękę,
Siłą, mocą obdarzę, zmniejszę Twą udrękę.
I wskażę Tobie drogę, to droga jedyna,
Która wiedzie do Nieba poprzez mego Syna...
Rozmyślałaś już kiedyś, czym było zbawienie?
Bóg-człowiek i miłość, człowiek pohańbienie...
Gwoździe bezlitosne, tak bardzo bolało,
Ofiara Niewinnego, umęczone ciało.
Umęczona dusza pod Twych win ciężarem.
Bóg dla Ciebie cierpiał, czy dasz temu wiarę?
Mówisz masz problemy, brzemię w sercu nosisz.
Jestem wszechmogący, więc czemu nie prosisz?!
Jestem wszechwiedzący, więc czemu nie pytasz,
Tylko ludzi rady, jak brzytwy się chwytasz?!
Jestem miłosierny, więc przyjdź z swym mozołem,
Ja posadzę z aniołami Ciebie za mym stołem.
Dam Ci mannę i zdrój wieczny i żywota chleb,
Przebaczę i będziesz bielsza niźli śnieg.
Czekam więc na Ciebie, Ojciec Twój i Bóg,
Pospiesz się, nie zwlekaj, przekrocz Niebios próg.
Uczyń to już dzisiaj, nie mów: Jutro rano.
Tęsknię,
Kocham,
Błogosławię...
Dobranoc
n/n

Wiki - 2010-08-28, 19:12

piękne! :-> pozdrówka!
kinga2 - 2010-08-28, 20:18

Jakie to prawdziwe.... :-|
Mirakulum - 2010-09-03, 06:37

Łukasz 5 , 1- 11

Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą
noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci.
Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich
zaczynały się rwać.


Panie Jezu , obym zawsze mimo przeciwności na Twoje słowo wypływał na głębie i zarzucał sieci .

Agnieszka - 2010-09-04, 19:17

Psalm 7: Modlitwa oczernionego


Panie, Boże mój, do Ciebie się uciekam;
wybaw mnie i uwolnij od wszystkich prześladowców,
by kto - jak lew - mnie nie porwał
i nie rozszarpał, gdy zabraknie wybawcy.

Boże mój, Panie, jeżeli ja to popełniłem,
jeśli nieprawość plami moje ręce,
jeśli wyrządziłem zło swemu dobroczyńcy i swego wroga złupiłem doszczętnie,
to niech nieprzyjaciel ściga mnie i schwyci,
i wdepcze w ziemię me życie,
a godność moją niechaj w proch obali.

Powstań, o Panie, w Twym gniewie,
podnieś się przeciw zaciekłości mych ciemięzców,
wystąp w sądzie, jaki zapowiedziałeś.
Gromada narodów niechaj Cię otoczy,
a Ty zasiądź ponad nią wysoko.
Pan jest Sędzią narodów:
Panie, przyznaj mi słuszność, według mej sprawiedliwości
i według niewinności, jaka jest we mnie.

Niechaj ustanie nieprawość występnych,
a sprawiedliwego umocnij,
Boże sprawiedliwy,
Ty, co przenikasz serca i nerki.
Tarczą jest dla mnie Bóg,
co zbawia prawych sercem.

Bóg - Sędzia sprawiedliwy,
Bóg codziennie pałający gniewem.
Jeśli się kto nie nawróci,
miecz swój On wyostrzy;
przygotuje na niego pociski śmiertelne,
sporządzi swe ogniste strzały.

Oto tamten począł nieprawość, brzemienny jest udręką
i rodzi podstęp.
Wykopał dół i pogłębił go,
lecz wpadł do jamy, którą przygotował.
Jego złość obróci się na jego głowę,
a jego gwałt spadnie mu na ciemię.
Ja zaś uwielbiam Pana za Jego sprawiedliwość,
psalm śpiewam imieniu Pana Najwyższego.

Agnieszka - 2010-09-09, 11:49

Błogosławię cię córko moja , synu mój . Jesteś żrenicą mojego oka ... nikt nie wyrwie cię z mojej ręki .
kinga2 - 2010-09-21, 01:27

Witam,
dziś rocznica mojego ślubu. Chciałam się z Wami podzielić Słowem jakie Pan dał mi na całą drogę mojego małżeńskiego życia:

Ef 4
1A zatem zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani,
2z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości.

3Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój.
4Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie.

5Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest.
6Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.
7Każdemu zaś z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego.
11I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami
12dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego,
13aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa.

Każdy małżonek w kryzysie może te słowa wziąć sobie do serca.

Patronem mojego małżeństwa Bóg ustanowił św.Mateusza-Apostoła. A tu tekst o Jego powołaniu:

Mt 9
9 Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: "Pójdź za Mną!" On wstał i poszedł za Nim.
10 Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami.

11 Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: "Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?"
12 On usłyszawszy to, rzekł: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają.
13 Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników".


Ten piękny fragment tchnie nadzieją,że małżonkowie, którzy sprzeniewierzyli się i żyją jak celnicy na Słowo Pana wstaną i pójdą za Nim, a więc dla naszych małżeństw jest wyraźna nadzieja uzdrowienia. :mrgreen:

A Wy? Czy zastanawialiście się jakiego patrona dał Bóg Waszemu małżeństwu? A jakiego wybraliście sobie sami? Jakie słowa kieruje do Was Bóg w kolejne rocznice? W Jego Słowach częstpo jest proste rozwiązanie problemów i wskazówki co robić. :mrgreen:

Agnieszka - 2010-09-21, 08:48

Kinga :-> Rdz 22 , 12-14 ; niech Jehowa Jireh zaspokoi każdą Twoją potrzebę w Chrystusie Jezusie :->


Upominek muzyczny , dobrego dnia kochana :->

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Jedna - 2010-09-21, 20:05

Kingo2 życzę wszystkiego co najlepsze. Dzięki za fragment, którym się z nami podzieliłaś.
ewulek - 2010-09-21, 23:15

Kingo dużo łask Bożych dla Was :lol:
kinga2 - 2010-09-21, 23:55

Agnieszka, Jedna, ewulek,
bardzo, bardzo, bardzo dziekuję za życzenia. :mrgreen: Oby Bóg zechciał ich wysłuchać. :mrgreen:

Mirakulum - 2010-09-22, 01:55

Kingo obfitości owoców i darów Ducha św . :mrgreen:
kinga2 - 2010-09-22, 13:52

Mirakulum,
tnx :mrgreen:

Agnieszka - 2010-09-27, 14:36

Rozważ, Panie, słuszną sprawę,
usłysz moje wołanie,
wysłuchaj modlitwy
moich warg nieobłudnych.

Niech wyrok o mnie wyjdzie od Ciebie,Twoje oczy widzą to co sprawiedliwe.
Chocbyś badał moje serce i przyszedł do mnie nocą,
i doświadczał ogniem,
nieprawości we mnie nie znajdziesz.

Wołam do Ciebie, bo Ty mnie, Boże, wysłuchasz;
nakłoń ku mnie Twe ucho, usłysz moje słowo.
Okaż przedziwne, miłosierdzie Twoje,
Zbawco tych, co się chronią przed wrogiem pod Twoją prawicę.

Ps 17,1-3.6-7

róża - 2010-10-20, 11:46

Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą. Łk 12, 47 - 48

Czyż te słowa nie są pocieszeniem dla wszystkich wiarołomnych, ale grzechu nieświadomych???
Wszyscy potrzebujemy MIŁOSIERDZIA BOŻEGO.

http://www.youtube.com/watch?v=axFRtDIJJs4

[ Dodano: 2010-10-22, 13:37 ]
Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki nie oddasz ostatniego pieniążka. Łk 12, 58-59

Staraj się...

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Giaur73 - 2010-11-04, 13:52
Temat postu: Strata?
Łk 15,1-10



Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata z domu i nie szuka staranne, aż ją znajdzie. A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam. Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca.



Nikomu nie da się zajść daleko w życiu, zanim nie dozna jakiejś formy straty. Nadziei, zdrowia, młodości, partnera, najbliższych, pieniędzy, statusu społecznego..., lista tego, co w życiu da się stracić nie ma końca.

Lecz kiedy w procesie szukania dróg wyrwania się z diabelskiego kręgu kolejnych strat odnajdziesz ścieżkę, to co takiego właściwie odnalazłeś? Dokładnie to, co przedtem zgubiłeś. Tożsamość, znowu jakąś normalność stosunków z innymi ludźmi, równowagę psychiczną. Życie wraca na nowo. Te części ciebie, które wydawały się stracone na zawsze, odnajdują się na nowo. A temu odnajdywaniu towarzyszy radość. Radość, której przedtem nawet nie posiadałeś. To jest ten trzeci element pojawiający się w paradoksie zguby i znajdowania, który dla mnie jest cząstką Boga, elementem transcendentalnym. Dokonuje się przebicie na drugą stronę. Co jawi się po drugiej stronie, to Bóg. On jest zawsze czymś więcej i czymś poza - doświadczamy Go w tym splocie gubienia i znajdywania. Radość znalezienia jest Bogiem.



Laurence Freeman

Agnieszka - 2010-11-04, 15:13

Amen :->
Giaur73 - 2010-11-05, 07:40

Łk 16,1-8


Jezus powiedział do swoich uczniów:
Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą. Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: Ile jesteś winien mojemu panu? Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt. Następnie pytał drugiego: A ty ile jesteś winien? Ten odrzekł: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości.


Abou Ben Adhem (niech rozkwita plemię jego)
Zbudził się pewnej nocy ze snu głębokiego
I zobaczył w blasku księżycowej poświaty
Jaśniejące, białe jak płatki lilii szaty
Anioła w Złotej Księdze coś notującego.
Błogi, niebiański pokój bijący od niego
Ośmielił Bena, który ozwał się w te słowa:
"Cóż tam piszesz?" Anielska uniosła się głowa
A z ust padła odpowiedź słodkim głosem dana:
"Zapisuję imiona miłujacych Pana".
"Czy moje także?"- spytal Abou. "Nie, niestety."
Odparł Anioł. Ben zamilkł, lecz nie przejał się tym.
I pewnym głosem rzecze: "Nie chciałbym Cię trudzić"
Lecz zapisz proszę, że miłuję wszystkich ludzi."
Anioł zapisał i zniknał. Lecz następnej nocy
Znów przybył oślepiając światłem wielkiej mocy.
Spis ludzi miłych Bogu w Księdze miał olbrzymiej.
A w nim?! Na pierwszym miejscu Ben Adhema imię!

[ Dodano: 2010-11-09, 15:54 ]
09.11.2010


J 2, 13-22


Bez odwagi nigdy nie osiągniemy prawdziwej prostoty.

Thomas Merton

[ Dodano: 2010-11-10, 08:46 ]
10.11.2010

Łk 17,11-19


Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.



Okazując wdzięczność człowiek ofiaruje Bogu to, czym został przezeń obdarowany, i czyniąc tak dostępuje chwały.

Św. Ireneusz

Agnieszka - 2010-12-02, 10:27

KALENDARZ ADWENTOWY

3. grudnia, Izaj. 55
Szukanie Boga

4. grudnia, Mal. 3,1-4
Proroctwa o narodzeniu Jezusa

5. grudnia, Izaj. 40,1-11
Boża pociecha dla nas

6. grudnia, Izaj. 35
Szczęśliwa przyszłość Syjonu

7. grudnia, Jana 1,1-18
Słowo stało się ciałem

8. grudnia, Izaj. 53,1-5
Bóg objawia się

9. grudnia, Mt. 1,18-25
Wybór rodziców Jezusa

10. grudnia, Izaj. 9,2-7
Dziecię się nam narodziło

11. grudnia, Mich. 5,1-2
Niedziela Betlejem

12. grudnia, Mt. 2,1-12
Mędrcy ze Wschodu

13. grudnia, Ps. 89,1-29
Obiecany wielki Bóg

14. grudnia, Izaj. 42,1-9
Sługa Boży nadejdzie

15. grudnia, Łk. 1,5-25
Jan Chrzciciel przychodzi

16. grudnia, Jer. 33,7-16
Obietnica Sprawiedliwośc
i
17. grudnia, Łk. 1,39-56
Modlitwa Marii

18. grudnia, Łk. 2,8-20
Niedziela Owczarni

19. grudnia, Izaj. 61
Misja Jezusa

20. grudnia, Łk. 1,57-80
Proroctwo Zachariasza

21. grudnia, Ap. 1,10-18
Chwała Jezusa

22. grudnia, Ap. 21,1-7
Bóg jest wśród nas

23. grudnia, Łk.1,26-38
Zwiastowanie

24. grudnia, Łk. 2,1-20
Narodzenie Jezusa Chrystusa

róża - 2010-12-03, 13:23

Gdy Jezus odchodził stamtąd, szli za Nim dwaj niewidomi którzy wołali głośno: "Ulituj się nad nami, Synu Dawida!" Gdy wszedł do domu niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: "Wierzycie, że mogę to uczynić?" Oni odpowiedzieli Mu: "Tak, Panie!" Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: "Według wiary waszej niech wam się stanie!" I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: "Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!" Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.
Mt 9, 27-31

Dotknij, Panie.

http://www.youtube.com/watch?v=rgi3cYzQESQ

Mirka5 - 2010-12-15, 17:15

"ORAZ,ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ,AŻ DO ŚMIERCI"

"Nie nalegaj na mnie, abym opuściła ciebie i abym odeszła od ciebie, gdyż:gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę, gdzie ty zamieszkasz tam ja zamieszkam, twój naród będzie moim narodem, a twój Bóg będzie moim Bogiem. Gdzie ty umrzesz, tam ja umrę i tam będę pogrzebana. Nich mi Pan to uczyni i tamto dorzuci, jeśliu coś innego niż śmierć oddzieli mnie od ciebie" (Rt. 1, 16-17)

Te piękne słowa miłości wypowiedziała Rut Moabitka do swojej teściowej po śmierci swego męża. A skoro potrafiła wypowiedzieć je do teściowej, to tym bardziej opisują one miłość do zmarłego męża. Słowa:" oraz. że cię nie opuszczę aż do śmierci..." Rut przedłużyła poza śmierć. Bo prawdziwa miłość nigdy nie umiera i - jak mówi św. Paweł- nigdy nie ustaje, nie jest jak proroctwa, które się skończą (1 Kor 13,8)

Rozważanie z " Nowenny o przemianę i nawrócenie współmałżonka"
dzień 4

Polecam całą nowennę !! :-)

Jarek321 - 2011-01-14, 12:56

Muszę to odświeżyć :mrgreen:


Mirakulum napisał/a:
" ...Ubodzy w duchu to ci, którzy są prości, szczerzy, świadomi własnych bied i braków, głodów i wewnętrznych wołań, autentyczni, otwarci, nie zakładający masek, a przez to – wrażliwi na ból, na ciosy, na cierpienie, na "prześladowania" z powodu prawdy i własnej autentyczności. Mają oni otwarte serce, bez osłon, bez tarcz obronnych..."

[...] mój rozum przegrał z sercem. :lol: WSZYSCY muszą to przeczytać

"...Czysty to ten, który jest prawdziwy, który staje w prawdzie przed Bogiem i przed sobą. Czysty to ten, który jest autentyczny. Co to znaczy, że "czysty" "ogląda Boga"? Jezus-Bóg jest Prawdą. W prawdzie własnego serca spotykamy Boga, a nie w bezgrzeszności i poprawności moralnej. Być czystym – to być prawdziwym. Prawda wyzwala. Prawda otwiera. W prawdzie własnego serca – nawet, gdy jest ono chore, wynędzniałe, stratowane, obolałe, osłabione – oglądamy Boga. Piękna jest szczerość. Ona czyni nas czystymi. Bóg jest Prawdą. I Życiem. Prawda daje życie...."

Mirela - 2011-01-17, 10:33

dziękujeęęęęęęęęęęęęęę za odświżenie :)

Ciekawa refleksa na temat ubogich zawarta jest w ksiązce "Pójdź bądż moim światłem" str 318
" Jezus został posłany przez Ojca do ubogich ( Łk 4,18) i po to , by rozumieć ubogich . Jezus musiał zaznać i doświadczyć tego ubóstwa we własnym ciele i duszy. Również my musimy doswiadczyć ubóstwa , jesli chcemy byćnaprawdę tymi którzy niosa miłość Boga."

w opisie masz tą modlitwe
Święty Michale Archaniele, broń nas w walce,
a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nam obroną.
Niech go Bóg poskromić raczy, pokornie prosimy,
a Ty, Książę wojska niebieskiego,
szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą,
Mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

wazne!!!!
przed rozpoczęciem konieczne żeby było dopisane
W Imię Ojca i Syna i Ducha SW ( ZNAK Krzyża przed tą modlitwą jest szczególnie wazny)

pozdrawiam serdecznie :)
ps. czasami to co oczywiste umyka...Szatan znajdzie każdą szczelinę....

Jarek321 - 2011-01-17, 10:36

Mówisz Mirelo i masz (nie wiedziałem..., ale przecież od dziecka tak się modlę...)
Mirela - 2011-01-17, 10:40

dzięki

dopisłam cytat powyżej :)
bardzo mną kiedys wstrząsnął wewnętrznie
pozdrawiam

Agnieszka - 2011-01-25, 08:08

PIERWSZE CZYTANIE (Dz 22,3-16)

Święty Paweł opowiada o swoim nawróceniu

Czytanie z Dziejów Apostolskich.

Paweł powiedział do ludu:
„Ja jestem Żydem, urodzonym w Tarsie w Cylicji. Wychowałem się jednak w tym mieście, u stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym. Gorliwie służyłem Bogu, jak wy wszyscy dzisiaj służycie. Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety, co może poświadczyć zarówno arcykapłan, jak cała starszyzna. Od nich otrzymałem też listy do braci i udałem się do Damaszku z zamiarem uwięzienia tych, którzy tam byli, i przyprowadzenia do Jerozolimy dla wymierzenia kary.
W drodze, gdy zbliżałem się do Damaszku, nagle 'około południa otoczyła mnie wielka jasność z nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: «Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?»
Odpowiedziałem: «Kto jesteś, Panie».
Rzekł do mnie: «Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz».
Towarzysze zaś moi widzieli światło, ale głosu, który do mnie mówił, nie słyszeli.
Powiedziałem więc: «Co mam czynić, Panie?»
A Pan powiedział do mnie: «W stań, idź do Damaszku, tam ci powiedzą wszystko, co masz czynić».
Ponieważ zaniewidziałem od blasku owego światła, przyszedłem do Damaszku prowadzony za rękę przez moich towarzyszy.
Niejaki Ananiasz, człowiek przestrzegający wiernie Prawa, o którym wszyscy tamtejsi Żydzi wydawali dobre świadectwo, przyszedł, przystąpił do mnie i powiedział: «Szawle, bracie, przejrzyj!» W tejże chwili spojrzałem na niego.
On zaś powiedział: «Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Sprawiedliwego, i Jego własny głos usłyszał. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś. Dlaczego teraz zwlekasz? Ochrzcij się i obmyj z twoich grzechów, wzywając Jego imienia!»”


Zrobił wszystko co Mu powiedział , Zycie Pawła nie było pozbawione sensu, celu . Nie był poganinem ...Slużył Bogu tak jak go nauczono . był bardzo gorliwy. Tak mu się wydawało do momentu gdy podczas podróży do Damaszku poznał
Prawdę - w pełnym Świetle poznal Prawdę . O Bogu , o sobie . 3 dni utraty wzroku . A pózniej Nowe Życie , już nie swój scenariusz , ale w 100 procentach Tego, który Go wybrał.

Agnieszka - 2011-01-25, 19:10

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Krótka historia .....

http://www.youtube.com/wa...cK-asCX7ew&NR=1

Agnieszka - 2011-02-03, 10:26

(Hbr 12,18-19.21-24)

Nie przystąpiliście bowiem do dotykalnego i płonącego ognia, do mgły, do
ciemności i burzy ani też do grzmiących trąb i do takiego dźwięku słów, iż
wszyscy, którzy go słyszeli, prosili, aby do nich nie mówił A tak straszne
było to zjawisko, iż Mojżesz powiedział: Przerażony jestem i drżę. Wy
natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego,
Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste
zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do
Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły
do celu, do Pośrednika Nowego Testamentu - Jezusa, do pokropienia krwią,
która przemawia mocniej niż [krew] Abla.






Nie musimy w napięciu zdobywać nieba, nie musimy też drżeć przed Bogiem,
czy zechce nas tam przyjąć. Oto bowiem już zostaliśmy wprowadzeni do
wnętrza świątyni.
Do królestwa, w którym Bóg zgromadził i wciąż zwołuje na
"uroczyste zebranie" swoich wiernych. Tu, we wnętrzu świątyni, jesteśmy
zaproszeni, by rozważać Jego niepojętą łaskawość. Wspólnota królestwa
Bożego i pełna wdzięczności kontemplacja miłości Boga będzie w naturalny
sposób prowadzić nas do głoszenia mocy Jezusa, Pośrednika Nowego
Testamentu.


o. Wojciech Jędrzejewski OP, "Oremus" styczeń/luty 2005, s. 137

kinga2 - 2011-02-04, 23:41

Hbr 13
1 Niech trwa braterska miłość.
2 Nie zapominajmy też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę.
3 Pamiętajcie o uwięzionych, jakbyście byli sami uwięzieni, i o tych, co cierpią, bo i sami jesteście w ciele.
4 We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg.
5 Postępowanie wasze niech będzie wolne od chciwości na pieniądze: zadowalajcie się tym, co macie. Sam bowiem powiedział: Nie opuszczę cię ani pozostawię.
6 Śmiało więc mówić możemy: Pan jest wspomożycielem moim, nie ulęknę się, bo cóż może mi uczynić człowiek?
7 Pamiętajcie o swych przełożonych, którzy głosili wam słowo Boże, i rozpamiętując koniec ich życia, naśladujcie ich wiarę!
8 Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki.
--------------------------------------------------------------------------------

Mk 6
14Także król Herod posłyszał o Nim gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: "Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w Nim". 15Inni zaś mówili: "To jest Eliasz"; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. 16Herod, słysząc to, twierdził: "To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał".
17Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. 18Jan bowiem wypominał Herodowi: "Nie wolno ci mieć żony twego brata". 19A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła.
20Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. 21Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. 22Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: "Proś mię, o co chcesz, a dam ci". 23Nawet jej przysiągł: "Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa". 24Ona wyszła i zapytała swą matkę: "O co mam prosić?" Ta odpowiedziała: "O głowę Jana Chrzciciela". 25Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: "Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela". 26A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i biesiadników nie chciał jej odmówić.
27Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu 28i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. 29Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Dzisiejsze czytania obrazują jak pogłębia się degradacja moralna człowieka , gdy Słowo Boga zastepuje się własnymi pożądliwościami.

Instrukcja zbrodni:( tak ksiądz "okreslił" dzisiejszą Ewangelię)
-lekceważenie Słowa Bożego
-romans
-rozbite małżeństwo
-pijaństwo i nieumiarkowane rozrywki
-bezmyślne przyrzeczenia, pycha i złość
-morderstwo

Zadziwiające ( i przed tym nas Bóg ostrzega),że na drodze moralnego upadku jest zamach na jedność małżeńską. Ten kto żyje cudzołożnie zdolny jest także odebrać życie drugiemu człowiekowi, bo taki grzech całkowicie zagłusza sumienie. Ciekawe jest także iż cudzołóstwo często występuje razem z chciwością na dobra doczesne.
Trzeba nam ,niczym Jan Chrzciciel, stawać w obronie małżeńskiej czci, bez względu na ludzi i ich poglądy.

róża - 2011-02-19, 12:18

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: "Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza". Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: "To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!". I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy "powstać z martwych". I pytali Go: "Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że wpierw musi przyjść Eliasz?" Rzekł im w odpowiedzi: "Istotnie, Eliasz przyjdzie najpierw i naprawi wszystko. Ale jak jest napisane o Synu Człowieczym? Ma On wiele cierpieć i być wzgardzonym. Otóż mówię wam: Eliasz już przyszedł i uczynili mu tak, jak chcieli, jak o nim jest napisane". Mk 9, 2-13

"I ty nieraz byłeś na górze przemienienia. I tobie zdawało się, że byłeś porwany do siódmego nieba. I byłeś samym pokojem, ciszą, światłem, wolnością. I uczestniczyłeś w Potędze, Wszechmocy, Wieczności. I miałeś w sobie tyle radości, że zdawało ci się, że starczy ci jej do końca życia. I dziwiłeś się, jak mogłeś dotąd żyć w takim otępieniu, niemocy, ciemności, bezradności, strachu.
Ale potem trzeba było zejść z Góry. I zaplątałeś się w niewidzialnych niciach swojej codzienności. Rozmyła się twoja potęga, zagadałeś tamtą ciszę, zgasła twoja radość. I nawet nie dowierzasz, że kiedyś byłeś na Górze. A przecież On jest obecny w twojej pustce, jest ciszą w twoim rozgwarze, światłem w twoich ciemnościach. I ty to wiesz. Tylko nie ośmielasz się podnieść oczu, nie dowierzasz temu marzeniu, nie masz odwagi podnieść rękę."
Ks. Mieczysław Maliński



Jezu, który ukazałeś chwałę swoją na Taborze
przemień nasze życie całe,
bo moc Twoja wszystko może. x2
W sercach naszych Jezu dobry
niech Twa miłość wciąż rozkwita,
a w rodzinach poróżnionych
Boży pokój niech zawita. x2
Przemień nasze myśli smutne
niech nadzieja w nich zagości,
przemień nasze czasy trudne
na czas prawdy i miłości.

Danka 9 - 2011-03-02, 22:54

(Syr 42,15-25)

Wspominać będę dzieła Pana i opowiadać będę to, co widziałem.
Na słowa Pana powstały dzieła Jego.
Jak słońce świecąc patrzy na wszystkie rzeczy, tak chwała Pana napełnia Jego dzieło.
Nie jest dane świętym Pana, by mogli opowiedzieć wszystkie godne podziwu dzieła Jego, które Pan Wszechmocny utwierdził, aby wszystko mocno stanęło ku Jego chwale.
On zbadał przepaści i serca ludzkie i wszystkie ich knowania poznał, albowiem Najwyższy posiada całą wiedzę i przewiduje najdalszą przyszłość.
Ogłasza to, co minęło, i to, co będzie, i odsłania ślady ukrytych rzeczy. Żadna myśl nie ujdzie Jego uwagi i nie ukryje się przed Nim ani jedno słowo.
On ustawił w pięknym porządku wielkie dzieła swej mądrości, ponieważ istnieje przed wiekami i na wieki, a nic Mu nie będzie dodane ani odjęte i nie potrzebuje żadnego doradcy.
Jakże godne ukochania są wszystkie Jego dzieła, i zaledwie iskierką są te, które poznajemy. Wszystko to żyje i trwa na wieki i w każdej potrzebie wszystko jest Mu posłuszne.
Wszystko idzie parami, jedno naprzeciw drugiemu i nie mają żadnego braku; przez jedno umocnił dobro drugiego, a któż się nasyci, patrząc na Jego chwałę?

kinga2 - 2011-03-02, 23:03

Danka 9 napisał/a:
Wszystko idzie parami, jedno naprzeciw drugiemu i nie mają żadnego braku; przez jedno umocnił dobro drugiego, a któż się nasyci, patrząc na Jego chwałę?

:->

Danka 9 - 2011-03-02, 23:06

własnie KIngo, na to szczegolnie zwrocilam uwagę! :-D
Agnieszka - 2011-03-18, 11:42

Ez 18,21-28
To mówi Pan Bóg: A jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw i postępowałby według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu poczytane wszystkie grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego - wyrocznia Pana Boga - a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył? Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu poczytany, ale umrze z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił. Wy mówicie: Sposób postępowania Pana nie jest słuszny. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze.





Po katastrofie terrorystycznej w USA 11.09.2001,
córka Billy Grahama w wywiadzie TV na pytanie:



"Jak Bóg mógł pozwolić na coś takiego?"


Odpowiedziała: Jestem przekonana, że Bóg jest do głębi zasmucony z tego powodu, podobnie jak i my, ale od wielu już lat mówimy Bogu, żeby wyniósł się z naszych szkół, z naszych rządów oraz z naszego życia, a ponieważ jest dżentelmenem, jestem przekonana, że w milczeniu wycofał się.

Jak możemy się spodziewać, że Bóg udzieli nam swojego błogosławieństwa i ochroni nas, skoro my żądamy, aby On zostawił nas w spokoju?

Zobaczmy - myślę, że zaczęło się to wówczas, kiedy Madeline Murray O'Hare (została zamordowana, niedawno znaleziono jej ciało) narzekała nie chcąc żadnych modlitw w naszych szkołach, a my powiedzieliśmy OK. Potem ktoś powiedział, żeby lepiej nie czytali Biblii w szkole... Biblii, która mówi: nie zabijaj, nie kradnij, kochaj swego bliźniego jak siebie samego. A my powiedzieliśmy OK.

Następnie dr Benjamin Spock powiedział, że nie powinniśmy dawać klapsa dzieciom, kiedy się źle zachowują, ponieważ ich małe osobowości się zniekształcają i możemy zniszczyć u nich szacunek do samych siebie (syn dr. Spock'a popełnił samobójstwo).

A my powiedzieliśmy, że ekspert powinien wiedzieć o czym mówi. Dlatego powiedzieliśmy OK. Po czym ktoś powiedział, że lepiej by było, aby nauczyciele i wychowawcy nie karali naszych dzieci, kiedy się źle zachowują. Dyrektorzy szkół powiedzieli, że lepiej by było. aby żaden pracownik tej szkoły nie dotykał uczniów, kiedy się źle zachowują, ponieważ nie chcemy złej opinii i z pewnością nie chcemy być zaskarżeni do sądu /istnieje ogromna różnica między karaniem i dotykaniem, biciem, upokarzaniem, kopaniem itd./. A my powiedzieliśmy OK.

Następnie ktoś powiedział - pozwólmy naszym córkom na aborcję - jeśli chcą. Nawet nie muszą o tym mówić swoim rodzicom. A my powiedzieliśmy OK.

Po czym ktoś mądry z rady szkoły powiedział; ponieważ chłopcy i tak będą chłopcami, więc i tak będą to robić, dajmy naszym synom tyle kondomów, ile chcą aby mogli zażywać tyle radości ile chcą, a my nie będziemy musieli mówić ich rodzicom, że otrzymują je w szkole. A my powiedzieliśmy OK. Po czym niektórzy z wyższych wybranych urzędników powiedzieli, że to nieważne, co robimy prywatnie, dopóki wykonujemy naszą pracę?...

Zgadzając się z nimi. powiedzieliśmy, że nie obchodzi mnie to, co ktoś, łącznie z prezydentem, robi prywatnie, dopóki ja mam pracę, a ekonomia jest dobra. Po czym ktoś powiedział - drukujmy czasopisma że zdjęciami nagich kobiet i nazwijmy to zdrowym, trzeźwym podziwem dla piękna kobiecego ciała. A my powiedzieliśmy OK.

Po czym ktoś inny poszedł o krok dalej z tym podziwem i opublikował zdjęcia nagich dzieci, a następnie jeszcze jeden krok dalej i udostępnił je w Internecie. A my powiedzieliśmy - OK, są upoważnieni do swobodnego wyrażania. Po czym przemysł rozrywkowy rozpoczął produkcję widowisk TV i filmów promujących przemoc, profanacje, zakazany seks. Rozpoczął nagrania muzyki zachęcającej do gwałtu, narkotyków. zabójstwa, samobójstwa oraz satanistycznej. My powiedzieliśmy, że to tylko rozrywka. to nie ma żadnych szkodliwych skutków, w każdym razie nikt nie traktował tego poważnie, więc idziemy do przodu. Teraz nasze dzieci nie mają sumienia, dlaczego nie wiedzą, co jest dobre, a co złe, i dlaczego nie martwi ich zabijanie obcych, kolegów z klasy oraz samych siebie. Prawdopodobnie, gdybyśmy o tym długo i wystarczająco mocno myśleli, moglibyśmy zgadnąć. Ja myślę, że ma to wiele wspólnego z tym, że...


"ZBIERAMY TO, CO ZASIALIŚMY"

Jarek321 - 2011-03-22, 00:33
Temat postu: Moje świadectwo
Właśnie skończyłem uczestnictwo w dziewięciotygodniowych rekolekcjach ewangelizacyjnych prowadzonych przez Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym. Rekolekcje prowadzili ks. Rafał Pabich i ks. Sławomir Wądołek. Tutaj są linki do kazań z rekolekcji: http://www.plock.odnowa.org/

Na rekolekcjach, oprócz ewangelizacji, była modlitwa o uzdrowienie i modlitwa o wylanie Ducha Świętego. Modliliśmy się językami i prorokowaliśmy.

Doświadczenie nieopisane...

Powiem tak... Bardzo chciałem doświadczyć Boga przychodząc na te rekolekcje i chciałem poczuć i zrozumieć, że... zasługuję na Jezusa, na Jego zbawienie, bo z tym ostatnim miałem ogromny kłopot wynikający z braku przebaczenia sobie własnych grzechów.

Przez słowo z Pisma Świętego skierowane do mnie w czasie modlitwy o wylanie Ducha Świętego zrozumiałem, poczułem to bardzo mocno, że Jezus mnie kocha i "ma nade mną litość" (Iz 54,10). Niby to zawsze wiedziałem, czytałem, ale gdzieś w środku czułem, że nie zasługuję na Jezusa... A On mi dał poznać, że akceptuje mnie, to co robię w czytaniu z psalmu 119, 46-50, który stanowi odbicie mojego serca. I dopiero gdy Pan pokazał mi, że zauważa to, co robię, że zna moje serce na wskroś, ja uwierzyłem, poczułem i zrozumiałem każdą cząstką mojego ciała, że Jezus mnie kocha, że zasługuję na Niego!!!

Chwała Panu!

Nirwanna - 2011-03-22, 06:25

Jarek - :mrgreen: !
Mirela - 2011-03-22, 09:52

To wielka Łaska Jarku :)
Chwała i dziekczynienie bądź w kazdym momencie Jezusowi w Najświetszym Boskim Sakramencie... :)

Pozdrawiam serdecznie i obfitosci Łask Bożych na każdy dzień życzę oraz pokory w ich umiejętnym przyjęciu.

Ps. Syracha 11, 12-14

agnicha - 2011-03-24, 00:57

PSALM 119(118)1
Doskonałość Prawa Bożego

(...)
46 O Twych rozkazach chcę mówić
w obecności królów15,
a nie doznam wstydu.
47 I będę się weselił z Twoich przykazań,
które miłuję.
48 Wznoszę ręce moje
ku Twym przykazaniom,
które kocham,
i rozważam Twoje ustawy16
49 Pomnij na słowo swoje do Twojego sługi,
przez które mi dałeś nadzieję.
50 W moim ucisku to pociechą dla mnie,
że Twoja mowa obdarza mnie życiem.


Jarku, tak bardzo się cieszę!
Ja obecnie też jestem na drodze poznawania Szkoły Nowej Ewangelizacji....a Duch Święty mocno działa w mojej wspólnocie...i w moim życiu
Chwała Panu!

Danka 9 - 2011-03-24, 09:06

Jarku i Ago, miło Was czytać kochani
cieszę się ze jesteście :)
i ze dajecie swiadectwa

Cytat:
(Jr 17,5-10)
To mówi Pan Bóg: Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców. Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne - któż je zgłębi? Ja, Pan, badam serce i doświadczam nerki, bym mógł każdemu oddać stosownie do jego postępowania, według owoców jego uczynków.


Panie Boze obym zawsze miała zwrocone oczy i serce w Twoja stronę.

[ Dodano: 2011-03-25, 07:04 ]
Cytat:
Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!


Jakze trudno mi poddac sie woli Bozej

Cytat:
A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.


to osobiscie mnie dotyka w aspekcie macierzynstwa oraz nadziei w Panu w innych niełatwych sprawach

Cytat:
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.

Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca,
głosiłem Twoją wierność i pomoc.
Nie taiłem Twojej łaski ani Twojej wierności
przed wielkim zgromadzeniem
.


ups Panie Boze Ty wiesz jak trudno mi sie mowi o Tobie wsrod ludzi i jak czesto milcze gdy powinnam Cię chwalic
szczegolnie przed wielkim zgromadzeniem....moja pieta Achillesowa :-P

daj odwagę przez Twojego Ducha.

Agnieszka - 2011-03-26, 09:01

Jarek . Cieszę się razem z Tobą

:-D


Chwała Panu !


Po chrzcie zwykle otrzymuje się jakiś podarek ;-)

To taki mały ode mnie :-)

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Jarek321 - 2011-03-26, 11:20

A to ja miałem TEN chrzest w Duchu Świętym??

Dziękuję, Aga za podarek. Moje klimaty :-)

Danka9
Jeżeli chcesz, to o Jego rozkazach będziesz mówić w obecności królów i nie doznasz wstydu (Ps 119, 46)

Mirela - 2011-03-29, 12:12
Temat postu: z dzisiejszych czytań
(Ps 25,4-9)
REFREN: Pamiętaj o nas, miłosierny Panie

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Pamiętaj o mnie w swoim miłosierdziu,
ze względu na dobroć Twą, Panie.

Dobry jest Pan i łaskawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
uczy pokornych dróg swoich.


Budzi się w człowieku pragnienie spełnienia Bożego PRAGNIENIA
Jednak można je spełnić wyłącznie na ślepo ,nie ogarniając rozumem , nie ogarniajc sercem ,nie badając dróg jakimi prowadzi nas Bóg, nie pragnąc nic więcej poza tym co dla nas przygotował w swojej łaskawości sam Bóg.

Agnieszka - 2011-04-01, 08:21

Oz 14,2-10


To mówi Pan: Wróć, Izraelu, do Pana Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną twą winę. Zabierzcie ze sobą słowa i nawróćcie się do Pana! Mówcie do Niego: Przebacz nam całą naszą winę, w ten sposób otrzymamy dobro za owoc naszych warg. Asyria nie może nas zbawić - nie chcemy już wsiadać na konie ani też mówić "nasz Boże" do dzieła rąk naszych. U Ciebie bowiem znajdzie litość sierota. Uleczę ich niewierność i umiłuję ich z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola rozpuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu. I wrócą znowu, by usiąść w mym cieniu, i zboża uprawiać będą, winnice sadzić, których sława będzie tak wielka, jak wina libańskiego. Co ma jeszcze Efraim wspólnego z bożkami? Ja go wysłuchuję i Ja nań spoglądam, Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzięcza swój owoc. Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pańskie są proste: kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy.



http://www.youtube.com/wa...feature=related

Kiedy byłeś dzieckiem ja cię kochałem

Wezwałem cię z Egiptu

Im bardziej cię kochałem

tym bardziej oddalałeś sie ode mnie

Nie pojmowałeś, że troszczyłem się o ciebie.....

Danka 9 - 2011-04-02, 10:23

Agnieszko dziękuje za wklejenie tego czytania
Urzekło mnie swoją wiosennością bo i jest rosa i latorośla i rozkwitanie
toż to poezja jest piękna :)
uwielbiam rośliny i rozbrajają mnie takie opisy w Piśmie swiętym
mamy byc wspaniałymi drzewami...ale po to by słuzyc innym jak drzewa swoim cieniem

no a fragment o winie libańskim rozłozyl mnie na łopatki
Cytat:
"których sława będzie tak wielka, jak wina libańskiego."

Pan Bog do nas prostych ludzi mówi naszym językiem, nie probowałąm wina libańskiego ale wyobrażam sobie ze jest wyśmienite
nie chce mówić
Cytat:

ani też mówić "nasz Boże" do dzieła rąk naszych
. Jeden jest Bog i nie jest nim ani komputer, ani telewizor, ani super obiad, ani prestiz czy inne sprawy
Panie Boze dziękuję za przypomnienie...zostawiam juz gadżety :) i moje maski, ktore oddalaja mnie od Ciebie

Agnieszka - 2011-04-03, 08:58

dobrej niedzieli Danuś :-D


Ja też biegnę podziwiać piękno wiosennego świata


http://www.youtube.com/watch?v=BwjYRHRFOvA dla Ciebie na dobry dzień :->

pamiętaj, że jesteś częścią tego świata, ozdobą i dziełem Boga

buziaki

kinga2 - 2011-04-04, 12:56

Słowo Ojca Pio na cały miesiąc:
Wiem. że Bóg pozwala szatanowi na te ataki, aby Boże miłosierdzie uczyniło was drogimi Mu. Chce również, abyście upodabniały się do Jezusa w udrękach pustyni, Ogrodu Oliwnego i krzyża. Powinnyście jednak bronić się przed szatanem, odpędzając go i gardząc jego złośliwymi podszeptami w.' imię Boga i świętego posłuszeństwa (Epist. III, s. 584).
http://www.kapucyni.ofm.pl/

Iz 65
17 Albowiem oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą.
18 Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę; bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele i z jej ludu - radość.
19 Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Już się nie usłyszy w niej odgłosów płaczu ni krzyku narzekania.
20 Nie będzie już w niej niemowlęcia, mającego żyć tylko kilka dni, ani starca, który by nie dopełnił swych lat; bo najmłodszy umrze jako stuletni, a nie osiągnąć stu lat będzie znakiem klątwy.
21 Zbudują domy i mieszkać w nich będą, zasadzą winnice i będą jedli z nich owoce.


--------------------------------------------------------------------------------

J 4
43Po dwóch dniach wyszedł stamtąd do Galilei.
44Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie.
45Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto.
46Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował.
47Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający.
48Jezus rzekł do niego: "Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie".
49Powiedział do Niego urzędnik królewski: "Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko".
50Rzekł do niego Jezus: "Idź, syn twój żyje". Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem.
51A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje.
52Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: "Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka".
53Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: "Syn twój żyje". I uwierzył on sam i cała jego rodzina.
54Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.

Jakże to budujące i do siebie pasuje, uzupełnia się pięknie, a szczególnie Wielkim Poście.

Agnieszka - 2011-04-08, 08:37

Mdr 2,1a.12-22

Mylnie rozumując bezbożni mówili sobie: Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów. Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. Uznał nas za coś fałszywego i stroni od dróg naszych jak od nieczystości. Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy i chełpi się Bogiem jako ojcem. Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo - jak mówił - będzie ocalony. Tak pomyśleli - i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła. Nie pojęli tajemnic Bożych, nie spodziewali się nagrody za prawość i nie docenili odpłaty dusz czystych.


Patrzą na mnie, patrzą na ciebie, bardziej przemówi nasze życie, niż słowa...Obserwują, jeszcze deklarują się jako niewierzący, ale w sercu jest pytanie " A może to prawda, z tym Bogiem?" I przychodzi cios, trauma, ból- i myślą " no, to gdzie ten ich Bóg, teraz się okaże, że to wytwór wyobraźni, opium dla mas, dla słabeuszy"....I WTEDY JEST CZAS TWOJEJ I MOJEJ PRÓBY. TO NIE SŁOWA TERAZ PRZEMÓWIĄ, ALE TWOJE ŻYCIE" Ale ono przemówi tylko wtedy gdy naprawdę będziemy w relacji z Bogiem.

izabela1115 - 2011-04-09, 21:14

Ale ono przemówi tylko wtedy gdy naprawdę będziemy w relacji z Bogiem :-) Boże przemów do serca mojego męża ,bo daleko jest od Ciebie
róża - 2011-10-03, 07:36
Temat postu: Czyń podobnie
A oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: "Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał". Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!

Nie ma w naszym świecie przypadków. Podobnie jak w przypowieści Jezusa, to nie przypadkiem przechodzili obok poranionego człowieka - kapłan i lewita. Można widzieć grzechy człowieka, a nie widzieć bezsilności, z którą on nie może sobie poradzić. Nie widząc bezsilności człowieka, możemy omijać bezsilnych. Człowiek omija problem dotyczący człowieka poranionego, leżącego przy drodze, bo tak naprawdę pomija swoje problemy i źle obchodzi się ze swoim poranieniem.

Kim jest Samarytanin? Człowiekiem, który nie omija zranionego. On doświadczył bezsilności, grzeszności. Samarytanie byli źle traktowani przez innych, stąd i sami wrogo odnosili się do swoich religijnych przeciwników. Kiedy człowiek widzi, że sam jest okaleczony wewnętrznie i zostawiony, może w nim zrodzić się współczucie dla innych. W drugim człowieku, w jego poranieniu, można zobaczyć swoje poranienie.

Łatwiej owemu kapłanowi było modlić się godzinami, niż z kimś się przeprosić. Można słuchać przypowieści o Miłosiernym Samarytaninie, a drugich na odległość z niechęcią omijać. Nie obchodzą mnie rany drugiego. Spieszę się, jak ów kapłan i lewita. Mam ważniejsze sprawy, niż człowiek, który leży: bo się nie zabezpieczył przed innymi; bo szedł sam i nie miał kto mu pomóc w chwili napadu.

Omijamy niekiedy tych, którzy nas kiedyś ominęli, nie zareagowali, gdy byliśmy w potrzebie. Niech się czegoś nauczy, jak powinien traktować innych. Jest bardzo dużo argumentów, aby usprawiedliwić omijanie kogoś, obojętność, niechęć swoją do niesienia pomocy. Im bardziej człowiek jest inteligentny, tym więcej argumentów znajdzie na swoją obronę.

Można być zadowolonym ze swojej pseudo-świętości. A ten, którym gardzono, o którym nikt nie powiedziałby, że on ma być przykładem życia dla innych - zatrzymał się, wzruszył się głęboko. Czy głębia, której szukamy, to nie wzruszenie się nad drugim człowiekiem, a może najpierw nad sobą? Samarytanin nie myśli o tym, jak był traktowany. Jego rany nie przeszkadzają mu zająć się ranami napadniętego.

Jesteśmy podobni do siebie, a nawet tacy sami, przez rany, jakie w sobie nosimy. Powiedziano o Jezusie: "W Jego ranach jest nasze zdrowie". Może i w ranach bliźniego czeka mnie zdrowie?

http://pierzchalski.eccle...age=00&id=00-03

Aqada - 2011-10-06, 15:40

Zmiłuj się nade mną, Boże
bo depczą mnie ludzie,
cały dzień gnębią mnie walką.
Cały dzień depczą mnie wrogowie
I wielu mnie zwalcza.
Ku Tobie wzbudzam mą ufność
ilekroć ogarnia mnie trwoga.
Ja bowiem wśród lwów przebywam
co pożerają synów ludzkich.
Ich zęby to włócznie i strzały
a język jak miecz ostry.
Wznieś się, Boże, ponad niebiosa,
nad całą ziemią Twoja chwała!
Zastawili sidła na moje nogi
I bardzo mnie udręczyli;
Dół dla mnie wykopali,
lecz sami wpadli do niego.
Gotowe jest serce moje, Boże,
gotowe jest moje serce.
Chcę grać i śpiewać.
Obudź się, siło moja,
obudź się liro i cytro,
a ja obudzę jutrzenkę.
Sławić Cię będę, Panie, pośród ludów,
będę Ci grał wśród narodów.
Bo łaska Twoja wielka aż do nieba,
a Twoja wierność sięga obłoków.
Wznieś się, Boże, ponad niebiosa,
Nad całą ziemią Twoja chwała!

Ps 57 (edycja św Pawła)


Tym Psalmem, który mnie umacnia, witam się jako nowy użytkownik Forum.

Mirakulum - 2011-10-06, 17:09

Aqada napisał/a:
witam się jako nowy użytkownik Forum.


Witaj Agato :mrgreen:

Mirakulum - 2011-10-07, 00:10

Z dzisiejszego czytania porusza mnie ten fragment gdy

Jezus powiedział do swoich uczniów:

"......Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą...."

ponad 2 lata mija gdy ty na forum zaczęłam pisać

i taki był tytuł mojego tematy <szukajcie a znajdziecie, proście a ....>

Dziękuje Bogu, że pozwolił się zaleźć, że znalazłam to czego szukałam, prawdziwe życie, szczęście, wiarę, nadzieję i miłość poza śmierć
wielka pomocą było i jest nadal to forum , 12- kroków , poznani tu przyjaciele , wspólne rekolekcje, wakacje , skypowa grupa modlitewna ,

Chwała Panu
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Aqada - 2011-10-07, 10:20

Mirakulum :) dobrze czytać takie świadectwa bo to daje nadzieję.

Tekst, który dziś mnie poruszył to słowo na piątek: " Wszystko mogę dzięki Chrystusowi, który mnie umacnia." Flp 4,13 (Współczesny Przekład)

Bóg mnie ciągle zaskakuje... dziś ten tekst to Jego odpowiedź na moje pytania.... Nie ma że się poddaję, nie ma że nie mogę. Wszystko mogę dzięki Jezusowi.

Chwałą Panu!

róża - 2011-11-01, 08:08

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami".


Błogosławieni są ci, którzy poczuli w sobie pragnienia, głody i nie porzucili ich, pomimo nieustannych rozczarowań i bólu z powodu niezaspokojenia. Błogosławieni są ci, którzy – pomimo wewnętrznego bólu – maja odwagę tęsknić, pragnąć, świadomi swoich dojmujących głodów, braków. To, co jest naszym pragnieniem i łaknieniem, naszym wewnętrznym wołaniem, naszym brakiem czy niedopełnieniem, a może nawet trawiąca pustką czy miejscem zdeptanym, umarłym – to właśnie Jezus nazywa błogosławionym, a takiego człowieka – szczęśliwym, i mówiąc "błogosławiony", zachęca tym samym do tego, aby nie porzucać tych pragnień, nie tłumić, nie dystansować się, by mniej bolało.

Dlaczego Jezus nazywa takiego człowieka szczęśliwym? W czym tkwi jego szczęście? "Pragnienia i łaknienia", niedostatki otwierają nas na przyjmowanie, czynią nas uważnymi na dar i uczą go doceniać. Syty niczego nie potrzebuje, a więc może mu grozić postawa nieświadomego zamknięcia na to, czym chcą go obdarować inni i sam Bóg. Spragnieni i złaknieni maja wrażliwe serca, serca otwarte, poszukujące, uważne, wyczekujące – dzięki temu są zdolni do "smakowania" życia, do wchłaniania jego piękna, a ponieważ doświadczają braków – wiedzą, czym jest radość, gdy ona nadchodzi. Potrafią żyć w dziękczynieniu.

Nienasycenie, które tak boli, każe szukać, drążyć, pytać, iść wciąż dalej i dalej, schodzić w głębiny. To, co jest brakiem, otwiera nas na pragnienie pełni. Przyzywa ku pełni. Rodzi przemożna tęsknotę za pełnią. Tajemnicą jest to, w jaki sposób Bóg nasyci. Tajemnicą jest to, w jaki sposób dotrzemy do pełni. Pewne jest jednak to, że tam dotrzemy siłą naszych pragnień. Świadomość własnego nienasycenia, świadomość bycia "złaknionym i spragnionym", czyni nas "ubogimi w duchu". Co to znaczy? Ubodzy w duchu to ci, którzy są prości, szczerzy, świadomi własnych bied i braków, głodów i wewnętrznych wołań, autentyczni, otwarci, nie zakładający masek, a przez to – wrażliwi na ból, na ciosy, na cierpienie, na "prześladowania" z powodu prawdy i własnej autentyczności. Mają oni otwarte serce, bez osłon, bez tarcz obronnych. Ci są "błogosławieni", bo przez swoja prostotę, otwartość, wrażliwość serca – zdolni są do empatii, do współodczuwania, a więc do miłosierdzia. Miłosierdzie i ubóstwo duchowe idą w parze. Do takich już teraz należy Królestwo Niebieskie, oni już w nim zamieszkują oni są droga do Ojca.

Miłosierni i ubodzy w duchu to zarazem "pokój czyniący" – dający harmonię i poczucie bezpieczeństwa, dający w sobie zamieszkanie innym. Błogosławionymi Jezus nazywa tez tych, którzy są "czystego serca". Mówi, że tacy "Boga oglądać będą". Co to znaczy być "czystego serca"? Czym jest "czystość"? Czysty to nie ten, który jest bezgrzeszny, to nie ten, który jest krystalicznie moralny, to nie ten, który jest faryzejsko wierny przepisom i regułom. Czysty to ten, który jest prawdziwy, który staje w prawdzie przed Bogiem i przed sobą. Czysty to ten, który jest autentyczny. Co to znaczy, że "czysty" "ogląda Boga"? Jezus-Bóg jest Prawdą. W prawdzie własnego serca spotykamy Boga, a nie w bezgrzeszności i poprawności moralnej. Być czystym – to być prawdziwym. Prawda wyzwala. Prawda otwiera. W prawdzie własnego serca – nawet, gdy jest ono chore, wynędzniałe, stratowane, obolałe, osłabione – oglądamy Boga. Piękna jest szczerość. Ona czyni nas czystymi. Bóg jest Prawdą i Życiem. Prawda daje Życie.

http://pierzchalski.eccle...age=00&id=00-03

Mirakulum - 2011-11-15, 19:11

Dzisiaj porusza mnie Zacheusz - celnik i jego " chce" zobaczyć Jezusa

http://pierzchalski.eccle...age=00&id=00-03

Prawdziwe pragnienie , które pcha mnie do przodu mimo przeciwności , bo chcę zobaczyć Jezusa.

Chce tak żyć już zawsze , w nieustannym pragnieniu , pasji

Panie dzięki Ci za nawrócenie i łaski, te które widzę i te których jeszcze nie rozpoznaje.

Chwała Panu

elzd1 - 2011-11-15, 21:33

Ja dziś nie o czytaniu Pisma, inne znaki też miewam, tylko dostrzec mi trudno.
Mam ostatnio problemy zawodowe, no jest ciężko, zamartwiam się.
Dzisiaj tak "se" siedzę przed rozpoczęciem mszy św, się użalam nad sobą, gapię i wzdycham, już prawie płaczę, bo faktycznie problem mnie przerasta, rozwiązania nie widzę żadnego dobrego.

A na wejście słyszę pieśń :
"Kto się w opiekę odda Panu swemu,
A całym sercem szczerze ufa Jemu,
Śmiele rzec może, mam obrońcę Boga,
Nie przyjdzie na mnie żadna straszna trwoga,
Żadna straszna trwoga. .... "

No i masz niedowiarku (sobie myślę) wciąż mówisz że Pan w ogóle mnie nie słucha :)
Słucha, słucha.
Tylko ja Jego nie umiem posłuchać.
:mrgreen:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group