Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Modlitwy - Modlitwa do św. Judy Tadeusza

Ada - 2006-04-18, 22:02
Temat postu: Modlitwa do św. Judy Tadeusza
Moi Kochani

pragne nadmienic, ze coraz wiecej doswiadczam lask uproszonych wrecz cudownych za posrednictwem sw Judy Tadeusza dlatego goraco polecam Wielkiego Patrona wszystkim cierpiacym , ktorzy juz znikad nie oczekuja pomocy. Uwierzcie mi TO DZIALA!!!!!

Swiety Judo Tadeuszu nie zapomne przez cale zycie tej laski i tego dobrodziejstwa. Czcic Cie bede wszelkimi sposobami i uwielbiac przed calym swiatem, jako mego osobliwego i wielkiego patrona. Amen.
Nadal Cie prosze Sw. Judo Tadeuszu o wstawiennictwo do Pana Boga i prosze o czuwanie nad moja Rodzina oraz wszystkimi cierpiacymi , ktorzy Cie potrzebuja.

Wklejam modlitwy dla potrzebujacych.


Modlitwa do św. Judy Tadeusza
O Swiety Judo Tadeuszu!
Krewny Chrystusa, naszego Zbawcy! Apostole i Meczenniku! Wspanialy w cnotach i w cudach! Wierny protektorze tych, ktorzy Cie uwielbiaja i wzywaja! Wielki patronie i potezny pomocniku w przykrych polozeniach i rzeczach rozpaczliwych!

Do Ciebie wolam z glebi duszy i prosze Cie najpokorniej, obdarzonego osobliwymi przywilejami, do spieszenia z widoczna pomoca tym, ktorzy niemal zupelnie zwatpili. Przybadz mi na pomoc w tej mojej potrzebie i w mym terazniejszym polozeniu (tu wymienic polozenie), gdzie sie juz ludzkiej nie moge spodziewac pomocy. Przyrzekam Ci uroczyscie Sw. Judo, ze nie zapomne przez cale zycie tej laski i tego dobrodziejstwa. Czcic Cie bede wszelkimi sposobami i uwielbiac przed calym swiatem, jako mego osobliwego i wielkiego patrona. Amen.

Modl sie za nami Sw. Judo Tadeuszu i za wszystkimi, ktorzy Cie wielbia i wzywaja!



Modlitwa w ciężkim strapieniu



O święty Judo Tadeuszu, krewny Chrystusa Pana, wielki Apostole i Męczenniku, sławny cnotami i cudami, Ty jesteś potężnym Orędownikiem w przykrych położeniach i sprawach rozpaczliwych. Przychodzę do Ciebie z pokorą i ufnością i z głębi duszy wzywam Twojej przed Bogiem pomocy. O święty mój Patronie, któremu Bóg dał przywilej ratowania w wypadkach, gdzie już nie ma nadziei pomocy, spojrzyj na mnie łaskawie. Oto życie moje pełne cierpień i boleści; dzień za dniem upływa w ucisku, a serce moje wezbrało goryczą. Drogi mojego życia gęstym pokryły się cierpieniem i ledwie dzień mija bez troski i łez. Umysł mój otoczony ciemnością; niepokój, zniechęcenie i rozpacz nawet wdzierają się do duszy tak, iż niemal zapominam o Boskiej Opatrzności.

O święty mój Orędowniku, ty mnie nie możesz opuścić w tym moim smutnym położeniu. Nie odejdę od stóp Twoich, dopóki mnie nie wysłuchasz. Pospiesz ku ratunkowi mojemu, a wdzięczność moją okazywać Ci będę przez całe życie, szerząc cześć Twoją. Amen.





Modlitwa codzienna o opiekę do św. Judy Tadeusza



Święty Judo Tadeuszu, potężny mój Obrońco i opiekunie, w trosce i opuszczeniu oddaję się Twej cudownej opiece.
Wdzięczny Ci jestem za wszystkie łaski, jakie dla mnie już wyjednałeś, a proszę Cię i nadal wspieraj mnie w pracy, pocieszaj w smutku, strzeż przed pokusą. Bądź moją mocą w trudnościach, osłoną w niebezpieczeństwach.
Spraw, abym z Bogiem się budził i z Bogiem szedł na spoczynek.
Dzień po dniu prowadź mnie coraz bliżej Serca Jezusowego, abym spoczął w Nim po trudach i walkach życia, a zamiast miłości własnej, pychy i zniechęcenia, niech w mym sercu zapanuje miłość, ofiarność i pokora. Amen.





Modlitwa do św. Judy Tadeusza



Św. Judo Tadeuszu, spokrewniony z Jezusem Chrystusem i Matką Najświętszą, wybrany do godności apostolskiej, proszę cię przez te przywileje i przez chwałę Twoją, jaką otrzymałeś za trudy apostolskie i męczeństwa, uproś mi u Boga łaskę, której tak gorąco pragnę. Tobie Bóg oddaje w opiekę wszystkich zostających w beznadziejnym położeniu, abyś im przez swe orędownictwo przychodził z pomocą. Wejrzyj przeto i na mnie, uproś mi zmiłowanie Boże, bym wielbił zawsze miłosierdzie Pańskie nade mną, bym w swej nadziei nie był zawstydzony.
P. Św. Judo Tadeuszu, orędowniku w sprawach beznadziejnych.
W. Uproś mi zmiłowanie Boże. Amen.


Pozdrawiam wszystkich

Beata - 2006-04-22, 14:26

Dzisiaj Św.Juda Tadeusz po raz kolejny raz - pomógł mi bardzo. Tym razem w dość trudnej sytuacji w pracy. Czuję od 2 miesiecy jego pomoc. Zawsze jak się do niego zwrócę to wydarza się cudzik.
Ada - 2006-04-24, 18:07

Ciesze sie , ze wiecej osob doswiadcza lask za posrednictwem sw Judy Tadeusza. Ja otrzymalam wiele lask ale nadal sie modle za mojego meza i corke, ktorzy potrzebuja Bozej pomocy wierze mocno , ze Pan Bog mnie nie opusci.
Nadal polecam modlitwe wszystkim , ktorzy potrzebuja Bozej pomocy.

Anula - 2006-04-26, 07:20

Ja również polecam tę modlitwę . Mnie Sw. Juda wysłuchał gdy byłam bardzo załamana. Pokazał mi światełka , których nie dostrzegałam. Polecam gorąco .
Anula - 2006-04-27, 07:42

Kochani modlę się za wstawiennictwem różnych świętych , dlatego nie wiem, do którego modlitwa jest najbardziej skuteczna . Faktem niezaprzeczalnym jednak jest że wczoraj pewna ważna moja sprawa została w zupełnie nieoczekiwany sposób rozwiązana . Modlitwa działa . Proscie a otrzymacie ... Bądźcie wytrwali i zawierzajcie wszystko Panu Bogu . On tak bardzo lubi robić nam niespodzianki . :-D
Beata - 2006-04-28, 11:05

Dziś, teraz kolejny CUD- To działanie św. T. Judy. Bardzo korzystna dla mnie w pracy DECYZJA szefa.
wabona - 2006-04-29, 15:14
Temat postu: @
@.........................
Ada - 2006-04-30, 09:43

Swiety Juda Tadeusz Wam pomoze nie wolno tracic nadziei. Ja juz wiele razy zostalam wysluchana. Gdyby nie laski , ktore otrzymuje co pewien czas dzis by mnie juz nie bylo miedzy Wami. Jest mi nadal bardzo ciezko ale nie trace nadziei.
Wiem, ze Pan Bog mi pomoze.

Podaje Wam adres strony, ktora Wam odmieni zycie. Jeśli potrzebujecie modlitewnego wsparcia - kliknijcie na link intencje potem na slowo napisz i napiszcie swoja prosbe i wyslijcie.

http://www.radonie.mniszki.dominikanie.pl/

podaje Wam kopie
""Klasztory mniszek to miejsca, w których Słowo Boże słuchane i przyjmowane w ciszy, rozbrzmiewa z wielką mocą. Także ludzkie cierpienie, łzy, rozpacz, samotność są przyjmowane w wewnętrznym sanktuarium współczucia: w sercu modlitwy każdej z sióstr, Sanktuarium bowiem to nie tylko miejsce przebywania Bożej chwały, ale również "dom modlitwy dla wszystkich ludów", gdzie ubodzy mogą wołać do Boga i być wysłuchani''


Ja pisze i Siostry sie modla o moja Rodzine i o zmniejszenie mojego cierpienia napisalam do nich cala prawde o mnie o nas , odpisaly mi ze beda sie za mnie modlic . Czuje sile ich modlitwy.

Jestem z Wami bo wiem jak bardzo Wam wszystkim ciezko daletego pragne Wam pomoc.

Skorzystajcie z pomocy Siostr Dominikanek

Z pozdrowieniami Ada

wabona - 2006-05-01, 16:20

Ja również złożyłam swą intencję u sióstr. Dziś dostałam odpowiedź. Ufam Panu, że ta modlitwa pomoże i mi w zjednaniu rodziny. Modlę się wciąż, ale czasem wydaje mi się, że nie potrafię się modlić..............
Ada - 2006-05-01, 21:44

Do Wanbomy

Wiem jak sie czujesz . Nie jeden raz tez nie potrafilam sie modlic, tych chwil mialam duzo, kazdy je ma. Pan Bog jest cierpliwy i na nas czeka i wie jak nam jest ciezko. Jest dobrym Ojcem i nas rozumie. Jak jest Ci ciezko - rozmawiaj z Bogiem swoimi slowami i powiedz Mu co czujesz. Wyobraz sobie , ze On jest obok Ciebie jak nie masz sily sie modlic to sie nie modl. Jestes teraz slabym czlowiekiem spotkalo Cie nieszczescie, zawalil Ci sie poukladany swiat po czyms takim jest ciezko dojsc do rownowagi .
Moja Droga Pan Bog Cie nie opusci jestes Jego Dzieckiem.
W swoich modlitwach pros nachalnie wrecz zadaj aby Ci Pan Bog pomogl tak kazal mi moj ksiadz spowiednik i okazalo sie , ze mial racje.
Zycze Ci duzo sily i niesamowitej mocy przetrwania. Uwierz w siebie.

wabona - 2006-05-02, 11:33

Dzięki Ada. Super jest to forum. Chyba nikt nas tak nie rozumie, jak my siebie........Modlę się dalej. Nie tylko o łaski dla siebie, ale i dla nas tu wszystkich.........
Ada - 2006-05-14, 12:40

Dziekuje Ci sw. Judo Tadeuszu !!!
Moi Kochani bardzo wierze w moc modlitwy.
Doswiadczylam w ostatnich dniach duzo Lask Bozych - uwazam., ze nie nalezy sie poddawac, poprostu trzeba uwierzyc i sie modlic o moc i wytrwalosc w dazeniu do wyznaczonego celu.
Serdecznie Was pozdrawiam i polecam modlitwe wszystkim zagubionym , cierpiacym i marzacym o lepszym jutrze.
Pozdrawiam Wszystkich
Ada
Ps. Uff jak mi ulzylo. ale jeszcze daleko do celu. mimo wszystko sie nie poddam .

elzd1 - 2006-05-14, 20:48

Ada, czyżbyż zobaczyła jakieś światełko w tunelu?
Bo ja widzę że moje światełko, to tylko ..... reflektory nadjeżdżającego pociągu" :(
Pozdrawiam

Ada - 2006-05-15, 21:54

Eluniu przestawiłam swoje priorytety i dążę do celu.
Jest ciężko ale przynajmniej wiem co robić i jak robić abym poczuła się lepiej w najbliższej przyszłości.
Po naszych rozmowach będzie Ci trudno uwierzyć ale naprawdę znalazłam antidotum na moje cierpienie .
Zmieniam pomału moje podejście do życia, do siebie i tez do moich najbliższych.

Elu nie wolno Ci tak myśleć. Twoje życie i to, ze JESTES, żyjesz, widzisz i czujesz powinno być Twoim światełkiem .

Pomyśl o sobie , poszukaj szczęścia!!!! na początek spróbuj pokochać samą siebie
Kochać siebie to akceptować wszystkie swoje działania, sprawiać sobie przyjemność bez poczucia winy. Kochać siebie to kochać swoje ciało i zachwycać się swoim pięknem, dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz, kierować się własną intuicją. Kochać siebie to sobie przypisywać zasługi za to, co się zrobiło, otaczać się pięknem, otoczyć się mnóstwem przyjaciół, mieć do siebie zaufanie. Kochać siebie to karmić się dobrym pożywieniem i dobrymi myślami, otaczać się ludźmi, których obecność ci służy, uważać siebie za równego innym. Kochać siebie to wybaczać sobie, być dla siebie autorytetem, zamiast cedować to na kogoś innego, rozwijać swoje twórcze instynkty. Kochać siebie to przemawiać do siebie naprawdę łagodnie i czule.

Sam BOG powiedział " kochaj bliźniego jak siebie samego" jak pokochamy siebie to może w przyszłości pokochamy kogoś tak samo .

Nie można żyć w smutku nie można ciągle rozpaczać trzeba zacząć marzyć!!!! i czerpać z życia wszystko co najpiękniejsze.

Ada - 2006-05-25, 08:58

Witajcie Kochani

Dzis mi jest bardzo smutno)-:. Po kilkudniowym pobycie moja Coreczka wrocila do Anglii.
Wiem , ze to dla Niej bardzo wazne tam sie spelnia studiuje i pracuje ale serce matki teskni.
Najwazniejsze !!! moja Corka wychodzi na prosta!!! modlitwa do sw Judy Tadeusza pomaga.
Jej szczescie dla mnie jest najwazniejsze.

Caly czas jestem z Wami . Pozdrawiam wszystkich . Ada

Ada - 2006-05-28, 11:51

Czytalam forum wenusjanki i czuje sie zniesmaczona otoz klika osob z forum wenusjanki z naszego forum sie wysmiewalo a nawet niektore osoby nazwaly nas sekta. Zastanawiam sie dlaczego ?

Uwazam , ze jest wolnosc w wyrazaniu uczuc i przezyc .

Kobiety skrzywdzone jak my zamiast z nami sie solidaryzowac sa przeciw nam jakbysmy byly z innej gliny ulepione.
Kazda z nas ma prawo szukac swojej drogi "wyjscia" aby byc po tych przezyciach szczesliwa , kazda z nas ja szuka ( tu mysle o nas wszystkich kobietach: zdradzonych, skrzywdzonych i zagubionych) a ze my znalazlysmy ja w wierze , nadzieji i milosci to nasza sprawa i nasze zycie., szkoda tylko , ze kobiety tak samo skrzywdzone jak my sa az tak malo tolerancyjne.
Powialo mi totalitaryzmem przeciez nie mozna postrzegac , ze tylko jedyna sluszna droga jest droga wenusjanek !!! kobiety nie badzmy dla siebie wilkiem!

Zycze NAM wszystkim SKRZYWDZONYM < ZDRADZONYM silnej mocy przetrwania i znalezienia tej jedynej drogi do szczescia do spokoju i do milosci.


Jestesmy tego warte!!!!

Mateusz - 2006-05-28, 12:17

Taki właśnie jest dzisiejszy świat!
Smutne to, ale słowo tolerancja jest teraz w modzie, ajk niektóre postawy w życiu.
Tacy, jak my - wyznający pewne zasady i będący im wiernym - nie są w modzie (trendy)... :-(
A ponieważ wspieramy się nawzajem i podtrzymujemy w wierze, to wyglądamy, jak sekta.
Szkoda, że niektórzy zapominają, iż słowo tolerancja (choć go bardzo nie lubię, bo ma dla mnie zły wydźwięk - łac. "znosić", "wytrzymywać", "przecierpieć") powinno działać w obie strony, czyli inni powinni być "tolerancyjni" wobec nas, a przynajmniej uszanować nasze zasady i wiarę.
Ale dzisiaj w modzie jest "bycie sobą" i szukanie własnego "szczęścia", nawet kosztem szczęścia innych... :-(
Żona jakiś czas temu powiedziała mi, że stoję na drodze do jej "szczęścia".
Ale to jest objaw typowo konsumpcyjnego podejścia dzisiejszego świata. Liczy się tylko to, co ja chcę, i ile mogę wziąć dla siebie.

weronika - 2006-05-28, 13:08

Dokładnie ,Mateuszu ,mój mąż twierdzi,ze jestem nie na topie,ponieważ dzisiaj rozwody są na topie,rozwód mówił dla niego to pestka.
Ada - 2006-05-29, 11:19

Mateuszu każdy zdradzacz mówi do nas , ze jesteśmy przeszkoda do ich szczęścia.
Widocznie dla nich nadrzędnym priorytetem do szczęścia jest bycie z kochankiem.
Na niczym w życiu nie zależy nam tak bardzo jak na szczęściu. Choć stale o nie zabiegamy, zwykle nie jesteśmy tak szczęśliwi.
Czy myślisz , ze żona jak będzie dłużej z kochankiem osiągnie szczęście? myślę , ze nie. Teraz się tym upaja ale niestety gdy oczarowanie minie - spowszednieje będzie czuć się nieszczęśliwa.
Na pewno tak się stanie! bo jak wiesz każdy człowiek marzy o stabilizacji i bezpieczeństwie a to może dać tylko RODZINA!!!
Szczęście ? co to znaczy być szczęśliwym?
Każdy człowiek inaczej postrzega swoje szczęście . Ty chcesz być szczęśliwy Ja chce być szczęśliwa Twoja żona także . Ty widzisz szczęście przy Niej To Twój sens życia nie chcesz jej stracić . A czy Ty wiesz , ze utrata poczucia sensu życia jest jednym z najdotkliwszych cierpień?.
Mateuszu musisz zmienić swoje marzenia - widzisz Twoje marzenie aby być za wszelką cenę z żoną może stać się przeszkodą w osiągnięciu Twojego szczęścia.
Dla niej Ty jesteś przeszkodą do szczęścia ale i ona tez jest Twoją przeszkodą do Twojego szczęścia.
Jak widzisz słowo "szczęście" ma dużo znaczeń każde jego znaczenie uzależnione jest od naszych marzeń i od danej chwili..
Jeżeli to, co stawiamy sobie za cel, jest traktowane obojętnie lub wręcz nieakceptowane przez bliską nam osobę , pozostajemy w naszych dążeniach osamotnieni mamy poczucie przegranej, jesteśmy bezsilni i smutni cos o tym wiem.

Bycie szczęśliwym może być zbyt trudne do osiągnięcia
Może się okazać, ze zrealizowanie szczęścia od nas będzie wymagało tyle wysiłków i wyrzeczeń, i w końcowym efekcie może się okazać , że ta droga do naszego szczęścia tak nas zestresowała że nawet gdy zostanie cel osiągnięty , przynosi nam więcej strat i goryczy niż satysfakcji.

Dlatego ja zaczęłam pracować nad nowa drogą do szczęścia zaczynam kochać siebie napisałam to we wcześniejszym poście co trzeba robić aby pokochać siebie przeczytaj może Ci to pomoże. Troszkę własnego egoizmu nie zaszkodzi.
Pozdrawiam

I życzę Ci szczęścia ( takiego jakie jest w Twoich marzeniach) Ada

Ada - 2006-06-01, 12:08

Dzis dzien dziecka

Wszystkie dzieci cierpiące z powodu egoizmu któregoś z rodziców polecam dziś w dniu ich świeta modlitwie, aby mogły się odnaleźć.
W tym dniu szczególnie będe sie modlić za moje dzieci i za Wasze
Serdecznie pozdrawiam

wabona - 2006-06-01, 21:28

Ja dziś bardzo miło spędziłam wieczór z córeczką. Co prawda był mąż, aby oświadczyć, że składa pozew rozwodowy z orzekaniem o mojej winie, ale to wcale nie przeszkodziło nam w zabawie. Chlapałyśmy się długo w kąpieli, bawiłyśmy się w zagadki i śpiewałyśmy. Słowa córeczki, że jestem jej najukochańszą mamusią uświadomiły mi któryś tam raz, że ona jest najważniejsza i zrobię wszystko, by była szczęśliwa.
Mateusz - 2006-06-01, 21:31

I bardzo dobrze! Tak właśnie trzymaj!
Ada - 2006-06-08, 12:28

Jest mi dzis bardzo ciezko. W ostatnich dniach przezylam duzo bólu, strachu i upokorzeń Tylko modlitwa i wiara mnie trzyma. Wierze, ze nadejdą dni spokoju , wierze, ze Bóg mnie nie opuści.
kemot - 2006-06-08, 12:57

Droga Adu! Pamietaj Bog wie najlepiej co jest dla ciebie dobre. Poprzez cierpienie,ktore jest wyrazem jego glebokiej milosci, stara sie "wypalic"w nas wiare ktora nie ugnie sie przed niczym. Od wielu miesiecy cierpie niemal kazdego dnia ale wiem ze jest to wyrazem Jego Woli na ktora juz dawno odpowiedzialem mu TAK. Dzieki wierze czuje sie szczesliwy mimo cierpien. Jestesmy zbyt ulomni by zrozumiec Boze zamiary ale tylko one sa najwlasciwsze. Trzymaj sie i nigdy nie zwątp w Boza milosc.
Monika - 2006-06-08, 15:18

Kemot, masz rację , że poprzez cierpienia Pan okazuje nam swą miłość i zapewne wtedy jest z nami najbardziej - z tej prostej przyczyny, że wówczas szalenie Go potrzebujemy; ale czytałam też o innym "przeznaczeniu" cierpienia. Otóż ma ono miejsce, gdy za nadto oddalamy się od Pana i inne rzeczy absorbują naszą uwagę powodując odsunięcie Pana od naszego życia. A przecież Pan Bóg jest Bogiem zazdrosnym i powodując cierpienia , których doświadczamy chce niejako upomnieć się o swą nieodwzajemnioną miłość , domaga się uwagi człowieka . , a często właśnie poprzez cierpienie człowiek wraca do Boga i wszystko wraca na właściwe tory. Tak więc pokładajmy nadzieję w Panu , wbo w konsekwencji wyjdzie nam to tylkona dobre.
Ada - 2006-06-11, 17:30

Moja Corka juz jest zdrowa ale nadal nie wiadomo dlaczego przestala widziec przez dwa dni. Jeszcze jest w szpitalu ale juz wraca do zdrowia. Modlitwa pomogla. Dziekuje wszystkim za wsparcie.
Pozdrawiam wszystkich
Ada

Ada - 2006-06-16, 19:38

Witajcie

Dzis otrzymalam dobra wiadomosc moja Corunia juz jest zdrowa. Bylo ciezko ale najgorsze juz jest za nami. Dalej sie modle o meza o jego nawrocenie chwilami jest mi bardzo smutno, ale goraco wierze , ze Pan Bog mi pomoze.

Czy ktos wie co u Ani_Belgi?

Pozdrawiam

Tadeusz - 2006-06-16, 20:00

Też zastanawiam się co u Ani-_Belgia. Dawno już Ani nie było. Pewnie wróciła do Poznania.
Mateusz - 2006-06-16, 20:21

Nie, nie, ona właśnie wyjechała z Poznania po świętach...
Miejmy nadzieję, że wszystko OK.
Pozdrawiamy Aniu!
:-D

Ada - 2006-06-23, 11:45

Mateusz!!! , Tadeusz!!! - dziekuje Wam za oddzew ale nadal jestem zaniepokojona nadal nic nie wiem co u Ani. Bardzo ja polubilam jest niesamowicie subtelna, odwazna i madra kobieta jak tylko ktos bedzie wiedzial co u Niej to bardzo prosze sie ze mna podzielic.
Pozdrawiam Ada

Mateusz - 2006-06-23, 11:49

Myślę, że Ania, jak tylko będzie mogła, to zaraz odezwie sie na forum.
Ja też bardzo ją polubiłem. Dużo o sobie wiemy i bardzo mi pomogła w trudnych chwilach.
Rzeczywiście jest bardzo mądrą kobietą!
Dzisiaj trochę żaluję, że nie przyjąłem jej zaproszenia na świeta Wielkanocne...

Ada - 2006-06-23, 12:16

Mateusz Ty tez jestes wartosciowym czlowiekiem , lubie czytac Twoje posty: Twoja sila i determinacja mnie wzruszyla. Jestem myslami z Toba . Tobie tez zycze wszystkiego co najlepsze i mam nadzieje , ze w ktoryms momencie Pan Bog i Tobie pomoze.
Wczoraj ogladalam "rozmowy w toku" z Ewa Drzyzga wystepowal tam moj przyjaciel R. K. aktor o sporym dorobku artystycznym - byl na dnie juz nie wierzyl, ze w zyciu moze go cos dobrego spotkac, az tu nagle poczul oddech Boga i ogarnela go niesamowita moc uwierzyl , zmienil swoje zycie. Publicznie przyznal , ze pomogla mu modlitwa Matki, ktora goraco sie modlila o jego nawrocenie. Dla Boga nie ma rzeczy niemozliwych.

wabona - 2006-06-23, 17:41

Cudownie jest czytać takie słowa. Ja Cię też Mateusz podziwiam - za Twą wytrwałość, stanowczość i właśnie siłę.
Mateusz - 2006-06-23, 17:51

Dzięki dziewczyny, ale z tą wytrwałością, to często nawywany jest uporem...
A siła... stanowczość...? Kilka dni temu jej nie pokazałem, kiedy żona przyszła z awanturą, a ja nie miałem siły się "bronić". Chciałem przerwać tę rozmowę, to nie pozwoliła... całe moje życie obróciła w pasmo niepowodzeń. Nawet wyśmiała moje wykształcenie.... i łzy, które mi popłynęły...
:-(

Tak więc przeczytajcie mój podpis poniżej:

wabona - 2006-06-23, 17:56

Nie przejmuj się - to tylko objaw jej słabości i bezradności.
Mateusz - 2006-06-23, 18:40

Dzięki!
Może zakończmy na tym ten wątek, bo trochę odbiegliśmy od tematu...
Lecz sprawy warte sa modlitwy do św. Judy Tadeusza.

Ada - 2006-07-05, 19:14

Kochani jeszcze do mnie nie dotarło ale po 4 latach cos drgnęło w moim małżeństwie. Swięty Judo Tadeuszu dziękuje za wstawiennictwo do Boga.
Proszę Cie o dalszą opieke nad moją RODZINĄ.

Nadal będe sie modlić za męża aby juz nikogo nie skrzywdził.
Ada

wabona - 2006-07-05, 19:20

Adunia, tak się cieszę!!!
Ada - 2006-07-05, 19:56

Wanboma - dziękuje.
relinka - 2006-07-10, 06:53

Bardzo pomocna jest mi modlitwa do Św. Tadeusza Judy. Modlę się do niego, kiedy jest mi źle, kiedy nie mam nadziei. Pomaga!
Ada - 2006-08-26, 11:42

Dzis z cala pewnoscia moge napisac , ze modlitwa do sw. Judy Tadeusza pomogla mi i nadal pomaga mi przetrwac ciezkie chwile w moim zyciu. Czuje jego opieke chociaz jeszcze nie jest tak jakbym pragnela ale juz jest o wiele lepiej niz bylo.

Kilka spraw:, ktore byly smutne i przez, które cierpiała moja Rodzina juz są za nami.
Mam nadzieje , ze juz na zawsze.
Najwazniejsze , moja Corenka jest szczesliwa i zdrowa. Spotkala na swojej drodze wartosciowego chlopca, ktory pomogl jej sie pozbierac po "trudnej" milosci i widze , ze ma w nim "Przyjaciela".
Maz moj zaczal dbac o Rodzine. Pomalu odnajduje w Nim dawnego kochanego czlowieka. Chwilami nachodza mnie watpliwosci i jest mi ciezko.
Najgorzej gdy bombarduja moje mysli smutne wspomnienia staram sie wtedy modlic i prosze Boga aby mi pomogl zrozumiec i wybaczyc.

Nadal polecam modlitwe do sw Judy Tadeusza wszystkim cierpiacym aby nie tracili nadzieji.
Wierze mocno , ze Kto do sw Judy Tadeusza sie zwróci zostanie wysłuchany.
Pozdrawiam wszystkich cieplutko i łącze się w modlitwie z Wami.


.

bajka - 2006-08-26, 22:45

mmm...
Anula - 2006-09-14, 14:57

W tym temacie mogłabym dać świadectwo :) Sw. Juda Tadeusz czyni cuda w moich kłopotach finansowych ! Ludzie cuda wam mówię , cuda ! :)
bajka - 2006-09-14, 15:14

Potwierdzam, potwierdzam, potwierdzam...
U mnie też zadziałał - odebrał złe i wyniszczające myśli !!!! Nie wracają :)))

Ada - 2006-09-21, 11:45

Dziekuje za CUD . Moj maz dostal od kolegi medalik sw Benedykta i medalik Cudownej Matki Bozej i o dziwo poraz pierwszy nie powiedzial ze to zabobon - nosi je przy sobie!!!
Wczesniej kazdy medalik kazdy obrazek odrzucal. To juz maly kroczek ku Bogu ale jakze cieszy.

Nadal sie modle o jego nawrocenie.kiedys byl wiezacym i praktykujacym katolikiem teraz bladzi ale jest dobrym czlowiekiem. Mam nadzieje, ze Pan Bog o nim nie zapomni.

Pozdrawiam
Ada

bermir - 2006-10-25, 21:20
Temat postu: Bóg napewno mnie wysłucha
Wszedłem na tę stronę przypadkiem.Zaczełem czytac te wszyskie posty.Mówią dokładnie o mnie i moim małżeństwie.Wiem że moja żona duzo cierpiała przezemnie.Obecnie jest za granicą, już dawno modliłem do Boga o jej powrót do domu,ale chyba było wemnie mało wiary.Po waszych postach zrozumiałem że wiara czyni cuda.Teraz modlę do św.Judy myślę ze pomoże mi w moich troskach.
Mirek

Jo-anka - 2006-10-27, 09:07

Ja też modę sie do Judy Tadeusza. Gorąco wierzę ze się uda wskrzesić miłośc która ponoć już umarła w sercu mojego męża.
Staram sie trwać w modlitwie i być dobrym człowiekiem

lodzia - 2006-11-17, 10:26

Dziś ostatni dzień nowenny do Św. Judy Tadeusza....

[ Dodano: 2006-11-21, 14:42 ]
wczoraj on odszedł, przynamniej tak napisał w smsie... a ja się modliłam i co przyszedł... do domu, nie do mnie ale jest!

ANBA - 2006-12-01, 23:46

Codziennie rano odmawiam kolejną cząstkę nowenny do Judy. Codziennie zaczynam dzień od znaku krzyża i modlitwy. Od tego czasu w moim życiu w cudowny sposób układają się różne sprawy. Kiedyś słyszałam na mszy, że gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na swoim miejscu. Nie wierzyłam. Teraz nie tylko wierzę ale i wiem. Jak potrafię staram się odwzajemniać Bożą miłość, głównie przez posłuszeństwo i wierność 10 przykazaniom. Nie jest to proste, czasem się nie udaje, jednak z upływem czasu przychodzi coraz łatwiej. Dziękuję Bogu za trudności, które mi zsyła, bo dzięki nim staję się i silniejsza i odważniejsza.
Wszystkim cierpiącym, znajdującym się w kryzysie, ogarniętym poczuciem beznadziejności, bezradności, polecam z całego serca nowennę do Św. Judy Tadeusza. Pomaga mnie, mojej rodzinie i znajomym, którzy zainteresowani zmianami w moim życiu, sami zaczęli ją odmawiać. I oni potwierdzają cudowne działanie tej pięknej modlitwy pełnej miłości, pokory i wiary. Pozwólmy Bogu działać.

Ada - 2006-12-23, 13:01

Moi Kochani
życzę Wam

Wesołych Świąt! bez zmartwień, z barszczem, z grzybami, z karpiem, z gościem, co niesie szczęście! - czeka nań przecież miejsce.
Wesołych Świąt! a w święta, niech się snuje kolęda. I gałązki świerkowe niech Wam pachną na zdrowie.
Wesołych Świąt! a z gwiazdką! pod świąteczną Luną jasną życzcie sobie:
Wiary co góry przenosi
Nadziei, która nie gaśnie
Wielkiej MIŁOŚCI w każdej ilości
Błogosławieństwa Bożej Dzieciny
i spełnienia tego jedynego "marzenia" o które tak bardzo prosimy

Pozdrawiam cieplutko Ada

[ Dodano: 2006-12-24, 11:29 ]
Wanbomo

Kilka lat temu dostalam od mojej znajomej modlitwe do sw Judy Tadeusza z poczatku nie wierzylam , ze moze miec taką duzą MOC. Na samym poczatku odmowilam nowenne 9-dniowa. Zanim ja ukonczylam zdarzyl sie CUD. Moze nie to co bardzo pragnelam ale odczulam wielka ulge w moim cierpieniu. Potem przyszlo mi sie smagac z choroba i tez dzieki modlitwie udalo mi sie pokonac stres, strach i chorobe . Cudownie wrocilam do zdrowia. Na kazdym kroku spelnialy sie moje marzenia i prosby.
Moja Coreczka odzyskala zdrowie a najwazniejsze, ze spotkala dobrego czlowieka, ktory jest jej teraz najwiekszym Przyjacielem. Na kazdym kroku czuje MOC MODLITWY. Pan BOG mnie nie opuszcza.
Uwierzylam w DUCHOWYCH PRZYJACIOL i zawsze kiedy jest mi zle - romawiam w modlitwie z NIMI prosze o wstawiennictwo do BOGA i otrzymuje LASKI.


Wanbomo wiem , ze jest Ci bardzo ciezko jestem myslami z Toba. Pomodle sie do sw Judy Tadeusza o wstawiennictwo do Boga aby ulzyl Ci w cierpieniu i abys zobaczyla swiatelko w tunelu.

Dzis w ten szczegolny dzien przytulam Cie mocno wirtualnie do serca i zycze aby MILOSC z powrotem Cie odnalazla .

pozdrawiam cieplutko

Ada

lewek - 2007-01-02, 11:13

jutro zaczynam czwarty raz, tym razem w intencji uzdrowienia małżeństwa
iru - 2007-01-02, 13:51

Czy ktos z was modlil się do św Rity, przecież ona jest patronką panien, żon i matek. Od kilku dni się modlę jest taka modlitwa w sprawach beznadziejnych...
lewek - 2007-01-02, 14:32

jest tu gdzieś w dziale modlitwy? ta o beznadziejnych?
Jo-anka - 2007-01-03, 05:44

Ja modlę sie do Sw Rity- tekst nowenny znalazłam w internecie- wpisałam w googla. Już widzę pozytywne efekty!!!:):):)
iru - 2007-01-03, 07:31

O św Ricie dowiedziałam się w naszym kościele skąd pojechała pielgrzymka do Nowego Sącza, gdzie jest jej cudowny obraz, mama przywiozła mi maly obrazek z modlitwą. Ostatnio kupilam modlitewnik o. S.M. Kałdona " Nabożeństwa do Świętych szczególnego wstawiennictwa w sprawach najtrudniejszych i beznadziejnych" Wydawnictwo "M" Kraków 2005. tam m. in. św Rita ma modlitwę pt. " Bardzo skuteczna modlitwa w sprawach trudnych i beznadziejnych" cały czas się modlę...
lewek - 2007-01-03, 11:46

joannab, a może podasz w dziale modlitwy? Jeśli możesz oczywiście.
Jo-anka - 2007-01-03, 14:22

Mogę:)
amelka00 - 2007-01-05, 14:49

Ja zawsze proszę Ojca Pio , żeby sie za mna wstawił ;-)
Ada - 2007-02-08, 11:11

Moi Kochani

Przeżyłam w ostatnim roku coś co mozna nazwać CUDEM .
Do Boga za wstawiennictwem sw Judy Tadeusza modle sie juz czwarty rok. Nieraz brakowało mi cierpliwości, nieraz wątpiłam ale czułam wewnętrzną potrzebę aby komuś zaufać. Zaufałam bezgranicznie św. Judzie Tadeuszowi.
Teraz wiem, ze nie można sie poddawać. Trzeba byc cierpliwym i mocno wierzyć bo jednak jest to PRAWDA, ze kto powierzy swoja sprawę św Judzie Tadeuszowi zostanie wysluchany. Tak sie stało ze mną.
Dziś w małych i dużych sprawach czuje OPATRZNOŚĆ BOŻĄ.

Pragnę z Wami podzielić się moją radością "jestem szczęśliwa".

Moi Kochani nie wolno tracić nadziei.
Myślę , ze warto powierzyć swoje życie i swoje sprawy Panu Bogu On wie co dla nas jest najlepsze.

Ja nadal wszystkim potrzebującym, cierpiącym i trwającym w "beznadziei" polecam modlić się do św. Judy Tadeusza o wstawiennictwo do Boga.

Pozdrawiam cieplutko

Ada

[ Dodano: 2007-03-31, 21:34 ]
Święty Judo Tadeuszu wołam do Ciebie z głębi duszy i proszę najpokorniej przybądź mi na pomoc. Pragnę zrozumieć mojego męża.
Czemu znowu Boże odbierasz mi moją MIŁOŚĆ czemu dałeś mi nadzieję ? czemu wystawiasz mnie na tak ciężką próbę? czy moją postawą nie udowodniłam, że jestem dobrą żoną? Dlaczego każesz mi dźwigać Krzyż Cierpienia ja już Go nie mogę udźwigać brakuje mi sił. Dziś znowu moje serce krwawi a życie zmieniło sens.



Od lipca ubiegłego roku w naszym związku było coraz lepiej. Przeżywaliśmy renesans naszej miłości. Czułam naprawdę - czułam , ze mężowi zależy aby nasza Rodzina była szczęśliwa. Razem we dwoje byliśmy na wakacjach w miejscu gdzie na nowo się odnaleźliśmy. Było cudownie. Gdy wróciliśmy do domu z wakacji pod koniec września czułam, ze mąż zamyka się w sobie . Wszystko robiłam aby znowu poczuł moją miłość i oddanie. Dużo ze sobą rozmawialiśmy. W wigilię i w święta byliśmy wszyscy cała Rodzina . Cieszyliśmy się szczęściem naszych dzieci. Nowy Rok przywitaliśmy radośnie i z wielką nadzieją , ze już naprawdę będzie dobrze. Czas ferii zimowych był najpiękniejszym okresem w naszym 30-letnim związku. Czułam , ze od nowa rozkwita nasza miłość. Po feriach zauważyłam na twarzy mojego męża coraz częściej smutek ale nadal był dla mnie dobry i czuły.

14 marca zadzwoniła do mnie anonimowo kobieta i powiedziała, że mój mąż mnie zdradza dalej z panią od której zaczął się nasz kryzys i ze tak naprawdę nigdy ze sobą nie zerwali. Ta osoba podała mi adres poczty elektronicznej wraz z hasłem gdzie wspólnie z niej korzystali i pisali do siebie. Cztery lata temu tez cos takiego miało miejsce więc uwierzyłam , ze może być to prawda. Niestety podała złe hasło i nie mogłam tej poczty otworzyć . Zadzwoniła ponownie 16 marca i zapytała dlaczego nie reaguje dlaczego z mężem nie rozmawiam o tym co usłyszałam. Powiedziałam jej , że niestety nie dostałam się na pocztę więc podała mi ponownie hasło.(do dziś nie wiem komu zawdzięczam to wszystko)
To co zobaczyłam nie potrafię tu opisać. Na pewno wiele listów było zlikwidowanych ale to co zostało dało mi sprecyzować obraz tego co było między nimi. Myślę , ze mój maż zerwał z tą panią i ona nie mogła się z tym pogodzić.
Wiem także , że się nie spotykali przez ten okres kiedy ja i mój mąż staraliśmy się ratować naszą Rodzinę. Owszem pisali na tej poczcie ona mu się zwierzała z każdego dnia on jej odpowiadał i dawał rady. Jej każdy list kończył się na wymyślaniu jaka ja jestem niedobra i jak ją prześladuje ( nic takiego nie miało miejsca). W końcu mu przysłała swoje fotki z wakacji prawie porno. Jak je zobaczyłam przeżyłam szok. Miałam wyrzuty sumienia , poczułam się brudna nie powinnam zaglądać do cudzej poczty powiedziałam o tym mężowi. Mój mąż bardzo się zdenerwował. Jest mi smutno. Nie chce na ten temat ze mną rozmawiać.
I znowu powstała bolesna rysa . Rozmawiałam z tą kobietą wypierała się wszystkiego.
Prawda jest niestety inna.

Kocham męża, ale też wiem , ze kto w miłości jest uczciwy i jest altruistą, może przegrać, ale podli i egoiści przegrają na pewno. Chcę żyć w świecie ludzi o wyższych wartościach .
Jak tu odbudować zaufanie jak tu odbudować związek jak ciągle wyziera kłamstwo.
Utrata zaufania to trzęsienie ziemi, po którym zostają ruiny.
Moja Kuzynka powiedziała mi , ze byłam zbyt dobrą żoną, skoro uznał mnie za stały element krajobrazu (albo wystroju wnętrza) przez te 5 lat zdrady. Powiedziała także, ze z mojego męża jest szczęściarz, który nie wie, że sekundy dzielą stabilne, pogodne życie od katastrofy. Nikomu los w swej łaskawości nie przydziela dobrego życia. Na szczęście trzeba chuchać! Ja chuchałam ale czy mój maż chuchał . Ja już nie mam sił.

Tak mi przykro, że mnie to spotkało
Bardzo proszę o modlitwę za mnie i za MOJĄ RODZINĘ. Wierze, ze Pan mnie nie opuści a św. Juda Tadeusz się wstawi za moja Rodziną.

Pozdrawiam wszystkich moich Przyjaciół i proszę o modlitewne wsparcie
Ada

Anula - 2007-06-06, 21:00

Kochani
A u mnie dziś kolejny cud za przyczyną Sw . Judy Tadeusza .
Wczoraj modlitwa a dziś efekt .
Pomógł mi w pracy w czymś bardzo waznym !

Polecam ponownie Sw . Judę wszystkim zagubionym i zrozpaczonym , potrzebującym pomocy !

el - 2007-09-09, 14:11

Mam pytanie do osób które doświadczyły pomocy od św. Judy Tadeusza - czy modliliście sie w stanie łaski uswięcającej ? Czy bez niej (bez łaski uśw.) możliwa jest jego pomoc?
wabona - 2007-09-10, 06:06

To chyba bez różnicy. Zawsze modliłam się do tego świętego, gdy miałam jakąś potrzebę i zawsze wysłuchiwał. Tylko teraz jakoś dziwnie zamilkł...
Irenka - 2007-09-11, 21:13

Wanboma więcej wiary! .
Ja sie modle do św. Judy Tadeusza i wiele razy moje sprawy zostały rozwiązane w sposób w jaki mi się nawet nie marzyło.
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć , że to były CUDA. Trzeba dużo przeżyć aby zrozumieć , że jednak Pan Bóg czuwa nad nami.
Nie ominęły mnie smutki i rozczarowania ale też miałam i mam dużo szczęścia bo sprawy o które się ciągle gorąco modle nie tracąc nadziei pomału się rozwiązują.
Wiem , że to CUD.

Asik - 2007-09-12, 16:15

Wanboma czy Ty czytałaś Urzekającą? A wogle napisz do mnie na priv proszę.
Ada - 2007-12-09, 12:03

Mam prośbę do osób zaglądających na stronkę z modlitwą do św Judy Tadeusza aby napisały co w ich życiu sie zmieniło.
U mnie modlitwy, gorąca wiara i nadzieja w lepsze jutro wpłynęły niesamowicie na moje życie. Stałam się silniejsza i bardziej ufna.
Pogodziłam się z faktami, na które nie mam wpływu aby je zmienić już nie cierpię z tego powodu. Moje życie upływa spokojnie, widzę na każdym kroku opatrzność Bożą.
Wiem , że duży wpływ aby moje życie potoczyło sie w dobrym kierunku miały modlitwy sióstr i ludzi ze stronki http://www.religia.pl/modlitwa/ .
Wierze gorąco , że jakaś niewidzialna moc czuwała nade mną abym nie załamała sie do końca abym uwierzyła w ludzi oraz w moja siłę.
Dziękuję św. Judzie Tadeuszowi za wstawiennictwo do Boga.

Wszystkim zagubionym, cierpiącym i znajdującym się w beznadziejnej sytuacji polecam modlitwę do św. Judy Tadeusza. Ta modlitwa naprawdę działa.

Ada

justysia - 2007-12-10, 16:39

gdzieś zgubilam modlitwędo Tadeusza Judy proszę napiszcie mi ją
Ada - 2007-12-10, 17:27

Jutko
zaglądnij na pierwszą stronkę tego postu są na niej modlitwy do św Judy Tadeusza

http://www.kryzys.org/vie...hp?t=43&start=0

a nowenna

http://www.kryzys.org/viewtopic.php?t=642


pozdrawiam

Ada

justysia - 2007-12-10, 18:09

dziękuję ..wydrukowałam już sobie Justyna
Ada - 2008-01-06, 11:27

26 grudnia obchodziliśmy 30-lecie naszego małżeństwa. Wspominaliśmy wszystkie lata , które razem przeżyliśmy. W podsumowaniu ogólnym mąż podkreślił w obecności naszych Dzieci, że był i jest z nami szczęśliwy.
Podziękował mnie i naszym Dzieciom , za cierpliwość i za to , że z Nim wytrzymaliśmy kiedy on miał ze sobą problemy. Najważniejsze , że potrafił nas przeprosić.
Zawsze był i jest dobrym człowiekiem. W naszych sercach ma dużo miłości.
Wiem , że przed nami jeszcze długa droga aby wygoić wszystkie rany ale najważniejsze , że mamy dużą chęć i dobry motyw aby to zrobić.
Proszę Was Moi Kochani o modlitwę za nas aby udało się nam pokonać wszystkie potknięcia na DRODZE ŻYCIA.

Przed ten cały okres największą MOC czerpałam z modlitwy do św. Judy Tadeusza. Polecam ją wszystkim udręczonym i cierpiącym.

Ada

Irenka - 2008-01-07, 15:00

Obok św.Faustyny i św.Ekspedyta (kto nie zna, to polecam ) św. Juda Tadeusz to mój ulubiony święty. Modlitwa do niego jest bardzo skuteczna. Właśnie odmawiam do niego nowennę.
Mam taką modlitwę do św. Judy:

O święty Judo Tadeuszu! Potężny mój obrońco i opiekunie!
W trosce i opuszczeniu oddaję się Twojej cudownej opiece.
Wdzięczny Ci jestem za wszystkie łaski, jakie już dla mnie wyjednałeś,
proszę Cię - wspieraj mnie nadal w pracy, pocieszaj w smutku, strzeż
przed pokusą. Bądź moją mocą w trudnościach, osłoną w niebezpieczeństwach.
Spraw, abym z Bogiem się budził i z Bogiem szedł na spoczynek. Dzień po dniu
prowadź mnie coraz bliżej Serca Jezusowego, abym spoczął w Nim po trudach
i walkach życia, a zamiast miłości własnej, pychy i zniechęcenia, niech w mym sercu
zapanuje miłość, ofiarność i pokora. Amen.

Uwielbiam tę modlitwę! Znam ją na pamięć i bardzo często odmawiam

[ Dodano: 2008-01-07, 16:11 ]
Litania do św. Judy Tadeusza






Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste, usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, jedyny Boże,
Św. Maryjo, módl się za nami.
Św. Boża Rodzicielko,
Królowo Apostołów,
Św. Judo Tadeuszu,
Św. Judo, chwalebny Apostole,
Św. Judo, gorliwy wyznawco,
Św. Judo, prawdziwy przyjacielu Chrystusa,
Św. Judo, wierny sługo Boży,
Św. Judo, na opowiadanie Ewangelii powołany,
Św. Judo, niezmordowany głosicielu słowa Bożego,
Św. Judo, miłość Bożą w duszach ludzkich rozniecający,
Św. Judo, w obronie wiary św. śmiało występujący,
Św. Judo, przykładem życia chrześcijańskiego będący,
Św. Judo, prześladowanie dla wiary św. cierpiący,
Św. Judo, krwią swoją wiarę św. stwierdzający,
Św. Judo, szczególny Patronie w sprawach trudnych i beznadziejnych,
Św. Judo, Orędowniku możny,
Abyśmy z grzechów naszych powstali,
Abyśmy szczerze pokutowali,
Abyśmy w służbie Bożej gorliwymi byli,
Abyśmy w cnocie postępowali,
Abyśmy w jedności i zgodzie żyli,
Abyśmy w wierze niezachwianie trwali,
Abyśmy nigdy zwątpieniu nie ulegli,
Abyśmy nigdy w rozpacz nic wpadli,
Abyśmy błądzących na drogę prawdziwą sprowadzali,
Abyśmy sami od jedności Kościoła Katolickiego nie odstąpili,
Abyśmy od wszelkich niebezpieczeństw duchowych uwolnieni
Abyśmy po przejściu życia doczesnego z Tobą się połączyli,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.
Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Módlmy się:
Boże, któryś nas przez św. Judę Apostoła do poznania Imienia Swego doprowadzić raczył, spraw, prosimy Cię, abyśmy, oddając Mu należną cześć, coraz bardziej postępowali w cnocie. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Ada - 2008-02-20, 10:59
Temat postu: Modlitwa do św. Judy Tadeusza
lodzia napisał/a:
Dziś ostatni dzień nowenny do Św. Judy Tadeusza....

[ Dodano: 2006-11-21, 14:42 ]
wczoraj on odszedł, przynamniej tak napisał w smsie... a ja się modliłam i co przyszedł... do domu, nie do mnie ale jest!





Pamiętam Twój smutny wpis.
Jak widzisz św. Juda Tadeusz Ciebie nie opuścił w potrzebie.
Wymodliłaś CUD.
Nie zapomnij się nadal modlić o przetrwanie Twojego małżeństwa .

Cieszę sie razem z Tobą.

Pozdrawiam cieplutko
Ada

Małgorzta - 2008-02-25, 09:39

Witam serdecznie zaczęłam się modlic do Św. Judy cudne sa te modlitwy ale nie mam nowenny jakbym mogła mieć prośbe abyście ją napisali. Jestem w kryzysie i tylko wiara pomaga mi to znieść i jakoś funkcjonować. Nie ma u mnie pijaństwa i mam nadzieję że zdrady tez nie chociaż zaczynam być podjrzliwa bo zachowanie męża jest bardzo dziwne. Nie potrzebuje sie zbliżyc od 3 miesiecy mówi ze nie zmusze go do kochania ze mu nie zależy pracuje do 1 w nocy ( zajmuje się muzyką miedzy innymi robi podkałady do utworów i mówi że mu nikt nir przeszkadza wtedy) ale zaczyna o 10 rano nie ciągnie go do domu. Mówi że mu rodziców przekabaciłam a ja tylko prosiłąm ich o pomoc żeby mu uświadomili ze są dzieci i trzeba zacząć od nowa zapomniec o urazach. Dlatego sie boje co on kombinuje boje sie jak ja się boje, ale nie tyle o siebie a o dzieci mają syn 10 lat a córka 5 lat i bardzo go potrzebują. Boje się bo jak on juz swojej mamy która miała z nim dobry kontakt nie słucha i mówi jej ze mu nie zależy to ja nie wiem. Jest to typ nie spełnionego muzyka miał jkąś szansę jeździć z gwiazdami i nagłaśniac ale chyba cos nie wyszło może dlatego tak postepuje aby w pewnym momęcie zacząc jeździc gdzie chce i żebym mu nie broniła? Juz wolę to niż dowiedziec sie o kimś, ale chodzi do komuni św. więc mam nadzieje że nie ma nikogo chociaz mówiąc tyle przykrych słów mi a znak pkoju przekazuje mi patrzac prosto i idzie do komuni sw. z czystym sumieniem to tez jakie on ma to sumienie. Jest mi potwornie ciężko ja cały czas sie modle i wierzę że Bóg mi pomoże bo tu tylo on może pomóc. Nie mogę pojac takiego zachowania Jezu ufam Tobie pomóż nam , uzdrów nas aby mnie mój mąż pokochał.
Irenka - 2008-02-26, 10:21

Witaj Małgorzta


Nowenna do św. Judy Tadeusza





DZIEŃ PIERWSZY
Św. Judo Tadeuszu, chwalebny Apostole i wielki przed Bogiem Orędowniku tych, którzy idą ku Tobie z głęboką ufnością.
Otwieram moje serce stroskane i proszę, i błagam Cię o opiekę nade mną.
Z głębi mej duszy pragnę znaleźć się również w gronie tych, którzy Cię wielbią i tych, którym wyjednałeś u Boga Wszechmocnego łaskę, o którą Cię prosili.
Oni też głoszą, żeś Ty, św. Judo, nie odmówił im swej opieki w najtrudniejszych, rozpaczliwych i beznadziejnych chwilach ich życia. Ten ich głos i niezłomna wiara w Ciebie pociągnęła mnie ku Tobie i oto składam u Twych stóp moją gorącą i serdeczną prośbę, byś raczył być orędownikiem mojej sprawy (tu wymienić prośbę).

Ojcze nasz... Zdrowaś... Chwała Ojcu...

DZIEŃ DRUGI
O św. Judo Tadeuszu - zostałeś chwalebnym Apostołem, albowiem na wezwanie Jezusa Chrystusa - poszedłeś za Nim, oddając Mu serce swoje pełne miłości, wiary i uwielbienia.
W Chrystusie, Jego nauce i w Jego Boskim posłannictwie znalazłeś natchnienie dla swej wielkiej pracy apostolskiej, jako jeden z pierwszych budowniczych Kościoła Katolickiego, miłości i moralności chrześcijańskiej.
Pragnę, o św. Judo Tadeuszu iść przez życie wpatrzony w Twoje ślady i proszę Cię gorąco, bądź natchnieniem myśli i czynów moich - a stanę się pożytecznym członkiem naszego Kościoła Katolickiego - świecąc bliźnim dobrym przykładem. Amen.

Ojcze nasz... Zdrowaś... Chwała Ojcu...

DZIEŃ TRZECI
Św. Judo Tadeuszu - chwalebny Apostole! Jakaś przedziwna moc serce moje ogarnia, gdy myśli moje szukają Ciebie i znajdą się przy Tobie, mój Orędowniku. Doznaję wtedy cudnego uczucia wiary, iż jesteś przy mnie, czuwasz nade mną, gasząc moją trwogę przed grożącym mi niebezpieczeństwem.
Daj mi o św. Tadeuszu, łaskę, by ta serdeczna ufność moja, jaką żywię do Ciebie, nigdy nie wygasła, by mi za życia mego była tarczą obronną i doprowadziła po śmierci duszę moją- ku Twej świetlanej postaci, a dzięki Tobie przed Najświętsze Oblicze Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego. Amen.

Ojcze nasz... Zdrowaś... Chwała Ojcu...

DZIEŃ CZWARTY
O św. Judo Tadeuszu - skoro już znasz moje potrzeby i pragnienia mej duszy, daj mi dość siły i wzmagaj moją wolę, ażebym przykładnym rytmem życia jak najrzetelniej spełniał moje codzienne obowiązki, a jednocześnie i misję szerzenia chwały Bożej wskazaną nam przez Chrystusa, idąc drogą prowadzącą przez miłość i moralność chrześcijańską do prawdziwego szczęścia człowieczego w naszym życiu doczesnym i do zbawienia duszy.
Wszak Chrystus Pan głosił, że szczęście ludzkości na ziemi tkwi w wiecznej i największej prawdzie -jaką jest Miłość Bliźniego.
Niechajże ten najwznioślejszy pierwiastek nauki Chrystusowej opromieni życie moje i tych, którzy ze mną współżyj ą, pracuj ą i idą przez życie pod sztandarem Jezusa Chrystusa.

Ojcze nasz... Zdrowaś... Chwała Ojcu...

DZIEŃ PIĄTY
Św. Judo Tadeuszu, przez pamięć Męki i Śmierci Chrystusa Pana, przez trwogę i ból, które przeszywały serce Twoje, uproś mi u Boga łaskę mężnego dźwigania krzyża, jaki opatrzność Boża na mnie wkłada. Niech go przyjmę z rąk Bożych, jeśli nie z radością, jak Ty i święci to czynili, to przynajmniej z cichym poddaniem się woli Bożej, w duchu ofiary za grzechy swoje.
O św. Apostole, świadku życia i śmierci Jezusa Chrystusa, przywodzę Ci na pamięć ową słodycz, którą serce Twoje odczuwało kiedy Chrystus, Twój Mistrz ukochany, uczył Ciebie i innych apostołów św. modlitwy "Ojcze nasz".
Proszę Cię, wyjednaj mi tę łaskę, ażebym Boskiemu Twemu nauczycielowi zawsze w jak największej stałości służył, aż do końca życia mego. Amen.

Ojcze nasz... Zdrowaś... Chwała Ojcu...

DZIEŃ SZÓSTY
Dziękuję Ci, o św. Judo Tadeuszu, kochany mój chwalebny Apostole, żeś wzmocnił moją siłę woli, która pozwala mi z otuchą patrzyć w przyszłość moją.
Dziękuję Ci z całego serca, że oddalasz ode mnie obawę przed pogorszeniem się moich warunków życia, że niweczysz we mnie i tę męczącą siłę trwogi przed nowymi troskami, które mnie tak gnębiły.
Utrwalaj o św. Judo Tadeuszu tę otuchę w mym sercu i wzmagaj we mnie pogodę ducha, która niechaj mi będzie upragnioną łaską daru miłości Chrystusowej.
Spraw, ażebym z tego daru czerpał dalsze siły i moc w każdej potrzebie mego życia. Amen.

Ojcze nasz... Zdrowaś... Chwała Ojcu...

DZIEŃ SIÓDMY
O św. Judo! Po dniach wstrząsającego smutki, doznałeś niewymownej radości, gdyś znowu ujrzał swego ukochanego Mistrza, który dnia trzeciego po swej śmierci powstał z grobu, by ukazać się swym uczniom-apostołom. Uproś u Boga łaskę odrodzenia się we mnie dobrych pierwiastków, bym był godzien miłosierdzia Chrystusa. Amen.

Ojcze nasz... Zdrowaś... Chwała Ojcu...

DZIEŃ ÓSMY
O św. Judo, któryś w swej apostolskiej pracy uczył, że światem rządzi Wszechmoc Boża, że jest to wiecznie panująca siła, która wszystko przenika i ożywia - i na tej sile zbudowano Kościół Katolicki, spraw mój Orędowniku, ażebym w chwilach moich utrapień i trosk dążył w jego podwoje i u stóp Chrystusa znalazł ukojenie. Amen.

Ojcze nasz... Zdrowaś... Chwała Ojcu...

DZIEŃ DZIEWIĄTY
O św. Judo Tadeuszu, chwalebny Apostole - niechaj będzie na wieki błogosławione imię Twoje, niech rosną zastępy Twych czcicieli, do których i ja jeden z najgorliwszych, aż do oddania ducha mojego, należeć będę, albowiem serce moje i dusza i każde włókno ciała mego odczuwa zbawczą prawdę głoszoną od wieków, że kto wyciąga do Ciebie ręce i serdecznie w największej wierze prosi Cię o ratunek i pomoc - temu Ty swego orędownictwa nie odmawiasz.
Czcić Cię będę i głosić chwałę Twego Imienia, albowiem płynie ku mnie, dzięki Twemu wstawiennictwu, błogosławieństwo Boże. Amen.

Ojcze nasz... Zdrowaś... Chwała Ojcu...

Małgorzta - 2008-02-26, 11:13

Irenka bardzo dziekuję będę sie modlić modlić i modlić, w kadej chwili mojego zycia bo dzieki modlitwie jscze jakos funkcjonuje. Wiem że dla Bobga nie ma rzeczy niemozliwych.

[ Dodano: 2008-03-03, 10:35 ]
Modlę się. Odmawiam nowennę. I czuję niesamowitą łaskę modlitwy. Już zauważam cudziki. Mąż rozmawia ze mną jak może to poczuwa się do obowiązków , a ja się wyciszyłam. Boże Ty wszystko możesz Św. Judo Tadeuszu módl się za nami.

Irenka - 2008-04-20, 00:33

Modlitwa dziękczynna do św. Judy Tadeusza

Najsłodszy Panie Jezu Chryste, w zjednoczeniu z niepojętą niebiańską chwałą, która z Trójcy Przenajświętszej spływa na ludzkość całą, na Pannę Najświętszą, na wszystkich aniołów i świętych, sławię, uwielbiam i składam Ci dzięki za łaski i dary, którymi obdarzyłeś Twego wybranego Apostoła, co miał szczęście do Twojej rodziny się zaliczać. Błagam Cię, racz mi udzielić Twej łaski dla jego zasług i wspieraj mnie za jego przyczyną we wszelkich potrzebach. Amen.

Ada - 2008-06-01, 09:42

Spotkałam się po kilku latach z moją znajomą, którą poznałam w czasie pobytu w szpitalu. Powiedziała mi ,że wtedy w milczeniu podziwiała moją wiarę i codzienne prośby do Boga za pośrednictwem modlitwy do św. Judy Tadeusza.
Opowiedziała mi swoje dzieje. Zawsze w swoim życiu napotykała mężczyzn egoistów wyzyskiwaczy a później już straciła nadzieje na ułożenie sobie życia we dwoje. Po naszym wspólnym pobycie w szpitalu postanowiła gorąco się modlić do św. Judy Tadeusza z prośbą aby się jej los odmienił. Pewnego razu modliła się w kościele i podszedł do niej zarośniety człowiek nawet go się wystraszyła bo wyglądał jak z innej epoki. Zapytał się jej czy dobrze się czuje. Ona ze strachu nawet nie wydusiła słowa. Gdy wyszli z kościoła on ją przeprosił , że był powodem jej strachu. Poprosił ją aby usiedli obok na ławce i tak się zaczęło jej szczęście. Opowiedział jej , że przyjechał z Australii gdzie jego rodzice wyemigrowali gdy miał 9 lat. Przyjechał aby odnaleść swoje korzenie. I tak gadu gadu a potem się umawiali na wspólne spotkania potem na wspólne wycieczki po kraju. i okazało się , że mając 46 lat spotkała swoją prawdziwą miłość. Po pół roku znajomości odbył się ślub i wyjechali razem do Australii. Po 3 latach przyjechali do Polski. Ta pani mnie odnalazła aby mi powiedzieć jak wielką moc ma modlitwa do św. Judy Tadeusza. Jest szczęśliwa i to najważniejsze.
Chciałam się z Wami podzielić jej szczęściem. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
Pozdrawiam
Ada

weronika - 2008-06-01, 14:10

Piękne świadectwo....
lukasz84rok - 2008-08-06, 17:07

Mam na imię Łukasz, mam 24 lata a moja dziewczyna ma na imię Sylwia i ma 24 lata. Sylwia wyjechała 3 Lipca do Stanów Zjednoczonych i jak z nią rozmawiałem to powiedziała że wraca 15 Sierpnia Lae przed wyjazdem napisała do mnie SMS-a że to nie ma sensu, że powinniśmy się rozstać, że ja zasługuje na lepszą dziewczynę, że to koniec, mieliśmy Tele planów ślub, dzieci, znaliśmy się 4 miesiące były to cudowne miesiące zakochałem się w niej i nadal ją kocham, tęsknie za nią i chce z nią być, każdy dzień bez niej jest dniem straconym. Ja nie chce się z nią rozstać, wiem że to mówiła pod wpływem emocji i że tak nie myśli, jest na mnie zła i ma do mnie żal gniewa się na mnie oraz ma do mnie żal. Dlaczego? Może dlatego że wcześniej ja jej powiedziałem kilka niemiłych słów i żałuję tego. Miałem szkołę na początku czerwca jak do tej pory miałem dobre stopnie. Wtedy nagle z Języka Angielskiego dostałem jedynkę załamałem się i byłem przygnębiony a że tego samego dna spotkałem się z Sylwią i zacząłem mówić jej głupoty że to nie ma sensu, że zasługuje na lepszego mężczyznę, inteligentnego oraz wykształconego wiem popełniłem błąd i chce odbudować nasz związek. Ona się wtedy popłakała i było jej przykro wiem że ją skrzywdziłem bym chciał żeby ona do mnie wróciła i wybaczyła mi to. Proszę też Boga by dał nam potrzebne łaski do odbudowy naszego związku. Dlatego tez proszę was o modlitwę w naszej intencji w intencji odbudowy naszego związku. Pozdrawiam Łukasz
Irenka - 2008-08-08, 12:50

Witaj łukaszu
jesteś młodym mężczyzną i bardzo wrażliwym.
Niestety emocje , emocje , emocje. One biorą górę nad Tobą.
Musisz popracować nad nimi.
Będę myśleć o Tobie w modlitwie.

Ada - 2008-10-14, 13:52

Dawno mnie tu nie było. W moim życiu dużo się zmieniło. Dziś moge powiedzieć , że jestem szczęśliwą żoną . Odnalazłam się w nowej rzeczywistości. Zrealizowałam kilka moich marzeń. Staram się nie wracać myślami do smutnych przeżyć. Nigdy nie zapominam o codziennej modlitwie do św. Judy Tadeusza. Myślę , że dzięki mojej silnej wierze i niesamowitej pracy nad sobą uzyskałam spokój ducha i wewnętrzną siłę. Teraz jestem innym człowiekiem. Nie było łatwo ale wiem , że juz nigdy nie dam sobie wmówić , że ja jestem gorsza od innych kobiet bo zostałam zdradzona. Wiem , że jestem wartościowym człowiekiem i postaram się być silną podporą dla moich dzieci i dla przyjaciół, którzy zasze byli ze mną. Nie wiele ludzi znało moją prawdziwą sytuację bo starałam się moim bólem i cierpieniem nie zrażać innych do siebie. Mało kto zrozumie ból odrzucenia. Ponad to każdy ma swoje problemy i swoje życie. Dużo dało mi to FORUM i OSOBY piszące o swoich przeżyciach. Dziękuję wszystkim FORUMOWICZOM. Życzę każdemu z osobna pogody ducha i mocnej wiary w lepsze jutro. Nie zapominajcie , że modlitwa do św. Judy Tadeusza ma niesamowitą MOC.
miriam - 2008-10-21, 06:41

Wczoraj rozpoczęła się oktawa przed świętem Św. Judy Tadeusza --może ktoś chce dołączyć do modlitwy to wklejam tekst nowenny:

http://www.rachel.alleluj...php?numer=35000

nałóg - 2008-10-21, 07:54

Ada............... niech Pogoda Ducha nigdy Cię nie opuszcza........... nawet wtedy gdy jest Ci żle..............

Piszesz:"Dziękuję wszystkim FORUMOWICZOM"

Ada....... jestes jdna z FORUMOWICZEK,nie zapomnij sobie tez podziękować..........
Pogody Ducha

viki2805 - 2008-10-26, 12:03

Witam, serdecznie wszystkich. Jestem tu nowa i chciałabym Was wszystkich prosić o modlitwę do św. Judy Tadeusza. Co prawda nie byłam w związku małżeńskim ale przez 2 lata byłam związana z mężczyzną, którego bardzo kochałam i on twierdził że mnie kocha. Planował zaręczyny i ślub. Nagle bez słowa odszedł. Powiedział ze idzie do pracy a wsiadł do autobusu i wyjechał do swojego miasta. Czułam, ze dzieje sie coś złego i dzwoniłam do niego on odebrał i cały czas twierdził ze wszystko jest ok. Jednak po południu zadzwoniłam do mieszkania gdzie wynajmował pokój i tam go zastałam. Byl juz 230 km odemnie i tłumaczył,że to juz nie ma sensu i ze nadal mnie kocha ale juz nie chce być ze mną. Obiecał mi pomoc finansową bo korzystał z moich środków jak żylismy u mnie wykorzystaliśmy wszystkie oszczednosci i debety na kartach kredytowych. Mam spore bo 2 mieieczne zaległości na ratach kredytów. a On zostawił mi 60 zł w portfelu i odszedł. Tylko modlitwa i wiara trzyma mnie przy życiu. Pisałm bo tel. ma wyłączony prosiłam o pomoc ale nic nie ma odzewu. Błagam o modlitwe. Tylko św. Juda moze mi pomóc. Musze znaleźć jakąs prace inzcej strace wszystko.
wabona - 2008-10-27, 07:42

http://www.kryzys.org/vie...hp?t=43&start=0
viki2805 - 2008-10-27, 16:19
Temat postu: witam
serdecznie dziękuję za ciepłe słowa. Proszę o modlitwę.
Beznadziejna - 2008-11-13, 09:23

Witam Was .

Znalazlam te forum , szukajac informacji o Sw.Tadeuszu Judzie. Juz po kilku postach rozplakalam sie. Tutaj jest taki spokoj, zrozumienie, nadzieja. Poczulam sie jakbym po wielu latach wrocila do mamy, i wyplakiwala sie jej na kolanach. Jakbym wreszcie mogla.Wszystko puscilo.Nie wiem czy mnie rozumiecie..

Nie moge jeszcze nic napisac o sobie. Nie potrafie tego ubrac w slowa. Za duzo emocji, mysli w glowie, szarpaniny z decyzjami ktore stach podjac. Ale bardzo chcialabym sie do Was przylaczyc. Bardzo potrzebuje pomocy.Ja sama nie potrafie wybrnac, i jak sadze zaden czlowiek na ziemi nie jest w stanie mi pomoc. Tylko Bog. Tylko czy On zechce?

Poczytam teraz reszte Waszych postow. Jakos tak , mam wtedy takie poczucie , ze moze i mnie sie uda? Pozdrawiam Was serdecznie.

kasia1 - 2008-11-13, 10:07

Beznadziejna… dlaczego taki dołujący nick sobie wybrałaś? Przecież na pewno nie jesteś beznadziejna… na pewno jesteś wspaniałą, wartościową Osobą… jesteś przecież umiłowaną Córką Boga :-) … i nawet nie pytaj czy On zechce Ci pomóc… Bóg zawsze chce naszego dobra… zawsze jest przy nas i daje nam swoją Miłość.
Moja Droga („Beznadziejna” nie chce mi przejść przez klawiaturę) witam Cię bardzo serdecznie :-)
Czytaj sobie, płacz… a jak poczujesz gotowość, to napiszesz nam o sobie…
Póki co, życzę Ci Bożego Pokoju w sercu.
Pozdrawiam
Kasia

GregS - 2008-11-13, 18:12

Beznadziejna napisał/a:
Ja sama nie potrafie wybrnac, i jak sadze zaden czlowiek na ziemi nie jest w stanie mi pomoc. Tylko Bog. Tylko czy On zechce?


nie jedna sprawa która po ludzku była beznadziejna, nie do rozwiązania, została przez Boga "pozytywnie załatwiona", potrzeba tylko naszych chęci, wtrwałości i pokory aby On nam pomogł
czasami przychodzi rozwiązanie, które całkowicie Cię zaskoczy, którego nawet nie brałaś pod uwagę, które zmieni Twój sposób myślenia i patrzenia

Beznadziejna napisał/a:
Bardzo potrzebuje pomocy


Jeżeli szukasz pomocy - dobrze trafiłaś - tu ją znajdziesz

Beznadziejna - 2008-11-13, 18:12

Kasiu, dziekuje za odpowiedz i zyczenia:)

Poczytalam Was troche , i to co w tej chwili mi sie nasuwa, to mysl ze za malo wiary we mnie. Nie, nie w Boga.Wierze w niego, jak najbardziej.Zycie mnie dosc mocno doswiadczylo, i nigdy nie stracilam wiary. Jednak ciezko przychodzi mi uwierzyc, ze i ja doczekam sie pomocy. Przeczytalam dzisiaj tutaj na forum( nie pamietam w ktorym dokladnie watku) , ze sa ludzie skazani na kleske i juz. Ze tak juz musi byc. Byc moze ja do nich naleze? Ja wierze , bez dwoch zdan, ze gdyby tylko Bog zechcial to moze mi pomoc , sprawic cud, nawtten najbardiej niewyobrazalny. Jednak z ta wiara ze zechce to zrobic jest ciezko:) No nic..Bede sie modlic. Poprosze.Moze dobry Bog i mnie wyslucha:)


Ps. Ten kto stworzyl to miejsce , powinien dostac medal.Ciesze sie ze jestescie :)

[ Dodano: 2008-11-13, 19:05 ]
Gregs, i Tobie dzieki za dobre slowo.
:-)

viki2805 - 2008-11-13, 20:11
Temat postu: do Beznadziejnej
Witaj kochana!
Rozumie Ciebie doskonale choć nie mam pojęcia jaki masz problem. Ja przeżywam coś podobnego uczucie beznadzieii i bezradności. Jednak moja wiara dale mi siłę. Trafiłam tu niedawno bo też szukałam modlitw do Sw. Judy Tadeusza. Znalazłam, modlę się i już czerpię łaski przez św. Judę mi darowane. To jest cud jaką ten święty ma moc. Uwierz w Siebie. Obiecuję modlitwę w Twojej intencji.
Bóg jest z Nami a dobro i łaska jego płynie do nas z oczekiwanych i nieoczekiwanych źródeł.
Gdybyś chciała poprostu pogadać to napisz viki2805@wp.pl

Beznadziejna - 2008-11-13, 21:22

No wlasnie! Ta beznadzieja i poczucie bezradnosci. Dopoki czlowiek jest w stanie cos zrobic, walczyc, ma jakis wplyw, to nie jest zle. Najgorzej kiedy naprawde nic nie mozna. Ehh..

Musze przyznac , ze nie bylam systematyczna w modlitwach. Kiedys na zasadzie - jak trwoga to do Boga. Pozniej zrozumialam ze modlitwa, to nie tylko prosba ale rowniez podziekowanie. Byl czas ze czulam sie swietnie w modlitwie, Przestalam juz prosic, poprostu rozmawialam. To bylo mi bardzo potrzebne, a Pan Bog, a zwlaszcza Jezus i Swieta Panienka, stali sie tacy bardziej ..namacalni. Kiedy sie modlilam , mialam taki swoj swiat. Bylo mi wtedy dobrze. Ale co zauwazylam i to mnie bardzo dziwilo: poza modlitwa, w zyciu zaczelo mi sie bardzo zle dziac. A wlasciwie gorzej , bo zle to jest juz od kilkunastu lat. Im wiecej modlitw , tym gorzej , wciaz cos nowego , zlego sie dzialo. Nie wiem w jaki sposob i dlaczego bylo to ze soba powiazane.Hmmm?

W kazdym razie, postanowilam, dzisiaj systematycznie modlic sie. Przynajmniej narazie bedzie to modlitwa interesowna ze tak powiem. Nie mam juz sil, tak naprawde.Ale sprobuje .

Viki, dziekuje za propozycje pogadania. Naprawde chetnie skorzystam. :-)

kasia1 - 2008-11-14, 09:56

Wiesz Bez… jakoś nie mogę się zgodzić, że są ludzie skazani na klęskę…
Zadajesz pytanie, czy Bóg zechce Ci pomóc… a ja zapytam, czy Ty sama chcesz pomóc sobie?
Modlitwa do Boga, zaufanie do Niego, jest jak najbardziej wskazane… ale za tym wszystkim musi iść Twoje działanie. Nie możesz załamywać rąk i mówić, że na nic nie masz wpływu.
Nie wiem jaki jest Twój problem… czy zostałaś zdradzona… czy masz męża alkoholika… czy doświadczasz przemocy psychicznej, czy fizycznej… czy masz chore dziecko… nie wiem, może zupełnie coś innego… ale w każdej sytuacji można coś zrobić.
Pamiętaj tylko, że na zachowanie, działanie innych ludzi nie masz wpływu…
Masz natomiast wpływ na siebie, na swoje zachowanie, na swoje działanie…
Innego człowieka nie zmienisz… inny człowiek może się przemienić pod wpływem Twoich zmian…
Gorąco polecam Ci do wysłuchania wykład Jacka Racięskiego z rekolekcji… na stronie głównej w ogłoszeniach, pierwsza część – Relacje, druga część – krótki kurs pomocy drugiemu „zmieniaj siebie”.
Powodzenia :-)

CA - 2008-11-14, 13:38

Beznadziejna w chorobie wyzdrowienie też czasem zaczyna się po nasileniu symptomów choroby.
Przyjrzyj się temu co było gorzej, być może masz wyciągnąć wnioski i coś zmienić.

Pozdrawiam i zyczę dużo siły.

nałóg - 2008-11-14, 17:12

Beznadziejna........ wyobraz sobie że Ty nie jestes nigdy,nigdy bezsilna............ no może wobec smierci,ale to tez można umierać róznie.Ty może i jesteś bezsilna wobec tego co Cie otacza,ale nie bezradna.Mało jest takich sytuacji gdy człowiek jest zupełnie bezradny.Bo zawsze jeszcze-dla wierzących-jest modlitwa.
Beznadziejna - 2008-11-17, 22:08

Dziekuje Wam za odpowiedzi, i cieple slowa. Niestety nie moge swobodnie pisac , bardzo sporadycznie i zwykle tylko przez krotka chwile, dlatego wiecej nic nie pisalam. Ale myslalam o Was.

Od dnia kiedy sie tutaj zapislam, modle sie codziennie. Odmawiam rozaniec i oczywiscie prosze o pomoc Sw, Jude.
Pozdrawiam Was serdecznie. Jak tylko bede mogla, napisze wiecej.

[ Dodano: 2008-12-02, 09:08 ]
Witajcie!

Chcialam dzisiaj poprosic Was o modlitwe za mnie. Jestem na skraju ...wyczerpania, zwariowania, zawalu, albo samozaduszenia. Rozsadza mnie od srodka, dusi...nie wiem jak to nazwac. Nie moge juz wytrzymac. Nie mam sily.

Irenka - 2008-12-10, 10:43

Kod:
Chcialam dzisiaj poprosic Was o modlitwe za mnie. Jestem na skraju ...wyczerpania, zwariowania, zawalu, albo samozaduszenia. Rozsadza mnie od srodka, dusi...nie wiem jak to nazwac. Nie moge juz wytrzymac. Nie mam sily.


Moja Droga bardzo Cie proszę o wyciszenie. Zrób coś z sobą. Wychodź na długie spacery. Musisz rozluźnić się. Moja znajoma powiedziała mi , że gdy się tak solidnie wypłakała przyszło ukojenie. Będę się za Ciebie modlić aby Duch św. zesłał Ci spokój i ulgę.
Kochana przestań się bać.

wabona - 2008-12-10, 22:17

Beznadziejna - ja się pomodlę (zmień ten nick, bo na 100% beznadziejna nie jesteś). Wiesz, zauwazyłam w Twoich wypowiedziach taki pogląd - "jak się pomodlę, to może Bóg pomoże". Był okres, kiedy myslałam podobnie. Bo przecież dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych....

Ale to nie tak. Owszem, mamy działać, bo od nas dużo zależy - ale zmieniać możemy tylko swoje zycie, siebie - nie możemy zaś zmieniać planów Boskich. Czasem mi się zdarza, że zagalopuję się w swoich myslach, narobię planów - a tu nic - nic nie wychodzi. Całe szczęście - po jakimś czasie włącza się lampka STOP. I ktos tam z tyłu mówi:"Chwileczkę, chwileczkę, chyba się zagalopowałaś, przytrzymaj się - możesz wiele, bardzo wiele - ale nie możesz wszystkiego!".

Czasem trzeba powiedzieć:"Panie Boże, Ty się tym zajmij! Niech się dzieje Twoja, nie moja wola!".

Beznadziejna - 2008-12-14, 22:44

Dobry wieczor.

Dziekuje ze mi odpisujecie.
To nie do konca jest tak , ze pomodle sie i moze Bog pomoze.Oczywiscie, licze na to, przeciez o to go prosze.Ale rowniez dziekuje w modlitwach i prosze o laski dla innych.Nie nie chwale sie. Nie to mam na mysli. Chce tylko napisac ze moja modlitwa nie jest tylko na zasadzie " jak trwoga to do Boga". Jestem w sytuacji, ww ktorej naprawde niewiele moge zrobic. Probowalam naprawde. Ale nie dam rady sama.I nie chodzi o finanse. Poprostu nie ma nikogo kto by mnie obronil. Mam dzieci, jedno jest powaznie chore.Maz tyran, z nalogami. Terrorysta, ktory uwielbia znecac sie nad innymi,zwlaszcza slabszymi..zdolny do wszystkiego. odizolowal mnie od znajomych , rodziny.Od kilkunastu laz zyje w strachu. Ja juz nawet nie pamietam jak to jest bez tego uczucia, scisnietego gardla i trudnego do opisania ciezaru w brzuchu. Zawsze czujna, wyczulona,potrafie przeanalizowac kazda sytuacje i przewidziec wszystkie skutki, tylko po to zeby uniknac powodow do awantury.Dlugo by pisac.

Dobranoc.

lena - 2008-12-14, 23:26

Beznadziejna......
Ale co zauwazylam i to mnie bardzo dziwilo: poza modlitwa, w zyciu zaczelo mi sie bardzo zle dziac. A wlasciwie gorzej , bo zle to jest juz od kilkunastu lat. Im wiecej modlitw , tym gorzej , wciaz cos nowego , zlego sie dzialo. Nie wiem w jaki sposob i dlaczego bylo to ze soba powiazane.Hmmm?
W kazdym razie, postanowilam, dzisiaj systematycznie modlic sie.

a co poza tym???
Twoja dzisiejsza wypowiedź , daje inne swiatło...jak dla mnie.
Nie chodzi o finanse, mąż tyran z nałogiem...znęca sie od kilkunastu lat....a ty tylko modlisz się?
Dziewczyno zacznij działać!!!
na co czekasz?...mało doświadczasz...Ty i dzieci?...co jeszcze musi się stać?

dk2008 - 2008-12-15, 10:45

Witajcie
poszukiwania modlitwy do Św Judy Tadeusza prazywiodły mnie na ten portal
i chyba dobrze trafiłem
Wierze że Św Juda Tadeusz pomoże mi w w kryzysie w jakim znalazło sie moje małżeństwo

pozdrawiam

nałóg - 2008-12-15, 11:08

(Bez)Nadziejna..... a możesz podzielić sie informacją jakie nałogio widzisz u męża?
Wiesz co (Bez) Nadziejna??? św.Ignacy Loyola w swoich rozważaniach do rekolekcji napisał coś bardzo istotnego,cos o czym pisze Lena: pracuj tak jakby wszystko zależało od ciebie,a módl sie tak jakbyś miała umrzeć jutro(albo jakby wszystko zależało od Boga).
Ale to Ty jestes kowalem swojego losu.Nie zwalaj wszystkiego na Boga.
Co zrpobiłaś by wyrwac się z roli ofiary? co zrobiłas by zmienić swoja postawę? Czy musisz być w postawie ofiary? jaki przykład dajesz dzieciom? Czy musisz dawać taki???
Pogody Ducha

dk2008......., witaj na forum.I jak wyżej............ nie zapomnij o działaniu.O mądrym działaniu.

Małgosia - 2008-12-18, 14:37

Baznadziejna - przede wszystkim - zmien nick, nie mysl tak o sobie.
Twoje zycie jest w rekach Boga - On zna całe twoje zycie, Twój ból, On wszystko widzi i wie.
On może wszystko.
Poczytaj to forum, szukaj wątków opisujących problemy podobne do twoich
Na poczatek może poczytaj, co pisze sofia, np. ten wątek http://www.kryzys.org/vie...ighlight=#49469

To poczatekTwojej drogi - uwierz, że nie jestes skazana na sytuację, w której się znajdujesz. Uwierz, że z tego można wyjść!
Najpierw szukaj spokoju dla siebie, w Bogu.
Zadbaj o siebie i dzieci.

pozdrawiam serdecznie

Rubik - 2008-12-29, 22:17

WITAM.
Mogę napisać tylko tyle, że przed kilkoma miesiącami mieliśmy poważne kłopoty związane z nieudzieleniem nam jako małżeństwu kredytu hipotecznego ale po gorącej modlitwie do św.Tadeusza Judy mąż dostał sam ten kredyt.....udało się i dziękuję codziennie świętemu za wybłagane łaski prosząc jednocześnie o dalszą pomoc.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego w 2009 oby wan pomógł św.T.Juda.

Irenka - 2009-01-20, 13:07

Modlitwa do św Judy Tadeusza ma niesamowitą moc.
Moja znajoma powiedziała mi , ze jej mąż po trzech latach szaleństwa ( gonił za utraconą młodością - tak się wyraziła o mężu , który znalazł sobie młodszą kobietę) opanował się.
Od roku jest przykładnym ojcem i mężem. Znajoma odkąd dostała modlitwę do św Judy Tadeusza w każdy dzień modliła się o to aby jej rodzina odnalazła spokój.
Modliła się też za męża. Codzienna modlitwa wyciszyła jej emocje. Przestała rozpaczać pogodziła się z rzeczywistością.
Powiedziała mi , że takiego rozwiązania z tej beznadziejnej sytuacji nie przewidywała a jednak cuda się zdarzają.


Rubik to fantastycznie, że Wam udało się załatwić kredyt - dziękuje za życzenia.

Mam prośbę aby osoby, które doznały łask dzięki modlitwie, podzieliły się z nami swoimi małymi zwycięstwami.

Sabrina1 - 2009-04-07, 15:30

Ja jestem juz tu na forum dawno. Czytam i muszę przyznać, że dużo podobnych scenariuszy z samego życia jest podobnych do mojego. Ja przez okres zdrady i po zdradzie, cały czas modliłam się do św Judy Tadeusza. Modlitwa pomogła mi przetrwać smutne chwile.
Moja rodzina przetrwała. Otrzymałam dużo łask i w tej chwili jestem szczęśliwa. Staram się nigdy nie wracać w rozmowach do smutnych chwil. Już od trzech lat nasz związek jest dobry. Pracujemy razem nad naszą komunikacją. Najbardziej szcześliwe są nasze dzieci. Mąż ma z nimi bardzo dobry kontakt. W każdy dzień modląc się nie zapominam o modlitwie do św. Judy Tadeusza.
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.

Cukierka - 2009-06-08, 22:59

znalazłam kiedyś w kościele kartkę z modlitwą do sw. Judy Tadeusza - schowałam ją bardzo głęboko żeby mieć ją jako deskę ratunku podczas jakiegoś kryzysu.... Nadszedł taki moment i niestety nie mogłam jej znaleźć;) Ale znalazłam w internecie i chciałam tylko dać tutaj swoje świadectwo że po modlitwie, wydarzył się dla mnie mały cud - może nie od razu rozwiązanie kryzysu z moim narzeczonym..... ale naprawdę pojawiło się jakieś światełko w moich łzach i rozpaczy.... chcialam się tym tylko z Wami podzielić, że naprawdę warto się modlić!! i że św. Juda wstawił się za mną u Boga troszkę!!
Anula1 - 2009-08-21, 22:01

Mi też kiedyś pomogła modlitwa. Teraz mam trudny czas, pełen cierpienia i czarnych myśli. Modlitwa do św. Judy Tadeusza daje mi ukojenie.
A chciałam już popełnić ciężki, niewybaczalny grzech.
Jest mi okrutnie na sercu i duszy.

1506maja - 2009-08-24, 15:09
Temat postu: a ja ...
ja juz trace nadzieje, to trwa tak dlugo..... nie moge sobie poradzic, modle sie, ale on mnie nie slucha... juz nie mam sily...
EL. - 2009-08-24, 17:33

Maju, modlitwa, to nie czary - mary. Módl się najprostszymi modlitwami- Ojcze nasz, Zdrowaś Marjo.....Więcej wiary i wytrwałości. Zostaniesz wysłuchana....a działanie Boga w naszym życiu nie zależy od naszego chcenia, ale od Jego woli . Pozdrawiam !! EL.
basia_priv - 2009-08-24, 22:30

A czasem tak jest Maju, że kiedy już zupełnie nie mamy sił - nawet na modlitwę - to wetedy dopiero Bóg ma miejsce dla Siebie aby coś zdziałać.
Każda nasza modlitwa jest wysłuchana i żadna nie zostaje bez odpowiedzi. Ale nie zawsze to o co prosimy realizowane jest po naszej myśli, bo On wie co dla nas jest najlepsze.
Zaufaj...

Mirakulum - 2009-08-29, 17:22

Dwa lata temu , miałam raczej niegroźną stłuczkę, Ale jechałam małym autkiem, z całą czwórka moich dzieci. Nic im się nie stało , ale gdy wujek zabrał ich do domu , ja czekając w aucie na lawetę całkiem się załamałam. Włączyłam radio i pewien ksiądz opowiadał jak od nowa nauczyć się modlić. " Gdy nie możesz znaleźć żadnych słów na kontakt z Jezusem to ciągle powtarzaj jeden wers : JEZU CHRYSTE ULITUJ SIĘ NADEMNĄ : nie 10, 20 razy ale tak długo aż odzyskasz spokój . Tak ja od nowa rozpoczęłam rozmowę z Bogiem , potem przypomniałam sobie że śpiew też jest modlitwa . Uwielbiam śpiewem chwalić Pana, szczególnie gdy jadę sama moim małym autkiem po ciężkiej pracy do domu. Moja modlitwa dziękczynna to , "Boża radość jak rzeka " śpiewam ją na całe gardło, gdy jestem szczęśliwa, a gdy jestem smutna to zaczyna bardzo cicho i czasami ze łzami w oczach ale kończę głośno i odnajduje radość Bożą w cierpieniu. niech Boża radość jak rzeka zmyje twoje zmeczenie i doda ci sił.
Katarzyna74 - 2009-08-29, 18:31

Mirakulum, mój proboszcz (był moim katechetą) zawsze powtarzał:

"Kto modli się śpiewem, modli się podwójnie".

I lekcje religii zaczynaliśmy i kończyliśmy jakąś wybraną przez niego pieśnią.

Już tu kiedyś wspominałam, że moją ulubioną pieśnią, którą lubię śpiewać w chwilach smutku czy stresu, to hymn do Ducha Świętego.

Hymn do Ducha Świętego



O Stworzycielu, Duchu, przyjdź,
Nawiedź dusz wiernych Tobie krąg.
Niebieską łaskę zesłać racz
Sercom, co dziełem są Twych rąk.

Pocieszycielem jesteś zwan
I najwyższego Boga dar.
Tyś namaszczeniem naszych dusz,
Zdrój żywy, miłość, ognia żar.

Ty darzysz łaską siedemkroć,
Bo moc z prawicy Ojca masz,
Przez Boga obiecany nam,
Mową wzbogacasz język nasz.

Światłem rozjaśnij naszą myśl,
W serca nam miłość świętą wlej
I wątłą słabość naszych ciał
Pokrzep stałością mocy Twej.

Nieprzyjaciela odpędź w dal
I Twym pokojem obdarz wraz.
Niech w drodze za przewodem Twym
Miniemy zło, co kusi nas.


Daj nam przez Ciebie Ojca znać,
Daj, by i Syn poznany był.
I Ciebie, jedno tchnienie Dwóch,
Niech wyznajemy z wszystkich sił.

EL. - 2009-08-30, 16:41

I ja często modlę sie spiewem....a zwłaszcza właśnie wtedy, kiedy sama jadę samochodem i często przychodzi jakaś melodia, slowa.....i spiewam Panu . Tak...wtedy przychodzi spokój i często radość !! EL.
sj - 2009-09-07, 13:19

Ja swoje małżeństwo powierzam w modliwie między innymi do św. Rity
Modlitwę poleciła mi moja bardzo dobra znajoma, odmawiam ją codziennie i pomaga mi w trudach i przezwyciężać ciężkie chwile.

http://modlitwy.wordpress...y-beznadziejne/

Kiedy jadę autem bądź sama zostaje z soba oddaje się rozmowie z Matką Boską, Jezusem i Bogie.

U siebie zauważyłam, że modlitwa, rozmowa Bogiem, Świętymi daje mi siłę i przetrwanie cięzkiego okresu. Wycisza mnie i wskazuje dalszą drogę.
pozdrawiam



.

Marekm - 2009-10-11, 21:44

Widzę tu same kobiety z problemami w związku lub małżeństwem, ja jestem facetem i mam problem z moją kobietą, odkryłem jej zdradę i w nagrodę zostałem wyrzucony z domu z brakiem powrotu, mamy dwóch synów 8 i 5 lat i niestety mojej pani zawrócił w głowie cudzoziemiec, modlę się do Św. Judy Tadeusza, do Św. Rity, ale moja modlitwa chyba jest za słaba, chciałbym uwierzyć że moja Alicja opamięta się i wróci do mnie, bardzo ją kocham i chcę z nią być do końca naszych dni, wychowywać nasze dzieci.
Wierzę w to co napisane w ewangelii Św.Marka
napisane " Dla tego mówię wam wierzcie że wszystko o co się modlicie i
prosicie już otrzymaliście i będziecie mieć", ale czasami ogarnia mnie zwątpienie.
Zwątpienie oznacza utratę wiary, co robić żeby nie zwątpić i wytrwać jak przetrwać ten trudny okres :?: Łączę się w modlitwie ze wszystkimi osobami, które mają takie problemy oby Bóg wysłuchał nasze modlitwy i dopuścił radość w życiu.

Irenka - 2009-10-13, 09:13

Markem smutne to o czym piszesz. Tu na forum są także mężczyźni, którzy także przeżywają trudności w związkach małżeńskich. Przeczytaj jak sobie radzą w części " Kryzys małżeński » Rozwód czy ratowanie małżeństwa?" Tam znajdziesz ludzi, którzy Cie wysłuchają i wspomogą dobrym słowem. Dobrze, że potrafisz sie modlić. Modlitwa przynosi ukojenie.
andziol - 2009-10-17, 22:51

wiem ze ludzie maja wieksze problemy ale naprawde runal moj swiat.i naprawde w was moja jedyna nadzieja.Narzeczony zostawil mnie bez powodu po 4 latach.bylam dla niego dobra.jego dobro stawialam nad swoim,zrobilabym dla niego wszystko.byl ze mna gdy umarl moj ojciec wspieral..nie umiem bez niego zyc.
BLAGAM POMODLCIE SIE BY WROCIL I ZROZUMIAL SWOJ BLAD.BLAGAM BO ZACZYNAM MYSLEC ZE POWINNAM UMRZEC

blagam

Irenka - 2009-10-20, 09:37

Andziol nie wolno Ci myśleć o śmierci Jesteś młoda przed Tobą jeszcze całe zycie - „Każdy jest odpowiedzialny przed Bogiem za swoje życie, które od Niego otrzymał. Bóg pozostaje najwyższym Panem życia. Jesteśmy obowiązani przyjąć je z wdzięcznością i chronić je ze względu na Jego cześć i dla zbawienia naszych dusz. Jesteśmy zarządcami, a nie właścicielami życia, które Bóg nam powierzył. Nie rozporządzamy nim.”
Wiem jak boli porzucenie - domyślam się jak się czujesz. Z każdej sytuacji jest wyjście. Pomyśl co by było gdybyś była matką jego dzieci i jego zoną?. Był Twoim narzeczonym i jako narzeczony nie sprawdził sie. Nie dorósł do odpowidzialności za drugiego człowieka. Jak sobie nie radzisz z rozstaniem to pójdź do lekarza albo do psychologa. Musisz sie pozbierać. Pokaż mu, ze potrafisz bez niego zyć. Zrób to dla własnego zdrowia i samopoczucia.

Darek - 2009-10-20, 18:37

andziol napisał/a:
nie umiem bez niego zyc

Witaj,

Jak miałem 19 lat znalazłem się w identycznej sytuacji jak Twoja. Popełniłem wtedy straszne głupstwo, niestety nie mogę tego opisać w miejscu publicznym. Z perspektywy czasu widzę jakie to było bezmyślne, nieodpowiedzialne i idiotyczne, lecz wtedy nie miałem ani rozumu, ani oparcia w kimkolwiek.
Ciesz się, że zrobił to przed ślubem, może to jest dla Ciebie ratunek i wybawienie od tragedii, jaka spotkała większość z nas tu obecnych. Wierz mi, że rozumiem Twój ból i cierpienie, bo doświadczyłem tego na własnej skórze. Czas leczy rany, a Twoja ma wszelkie warunki, żeby szybko i całkowicie się zagoić. Nie zadręczaj się z tego powodu i przede wszystkim nie bądź sama - to bardzo ważne. Na pewno masz kogoś, kto wesprze Cię w tej sytuacji, a czas zrobi resztę.

Z Panem Bogiem, Darek

anusik - 2009-10-21, 13:20

maz mnie zdradzil, mamy poltorarocznego synka, niechce zyc bez niego nie potrafie. powinnam chciec zyc dla synka, ale czuje taki bol w sercu
Danka 9 - 2009-10-23, 09:23

Marekm, anusik i andziol- witajcie na Forum.

W zakładce rozwod czy ratowanie małżeństwa najwięcej osob czyta i pisze, myśle sobie, ze tam najlepiej założyć swój wątek, wtedy więcej osób napisze do Was.
Zachęcam do tego. Smiało. Gdy pisałam pierwszy raz tutaj, właśnie tam znalazlam odzew i wiele cennych wskazówek.
Można znależć tu pomoc i duchowe wsparcie.
Z Panem Bogiem


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group