Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Rozwód czy ratowanie małżeństwa? - alibea dostala pozew o rozwod

alibea - 2009-05-07, 14:58
Temat postu: alibea dostala pozew o rozwod
dzisiaj dostalam pozew o rozwod...
nie wiem czy zgodzic sie na polubowne zakonczenia sprawy
nie potrafie napisac opowiedzi na uzasadnienie, na klamstw meza

[ Dodano: 2009-05-07, 17:01 ]
i sprawe o ponowne alimenty, chce obnizenia,tak zrozumialam z pisma
za niego pisala adwokatka, boje sie ze moze ja miec w sadzie na rozprwie rozwodowej.wowczas przegram

EL. - 2009-05-07, 15:28

Alibeo...poczekaj dwa, trzy dni, aż opadną emocje....a potem na każde zdanie męża pisz odpowiedź....spokojnie i bez nerwów.
Co będzie - Bóg jedyny wie ! Ty sie nie poddawaj !
Za jaką obopólną zgodą ?? No coś TY ?? Przeciez Ty kochasz !! To mąż się pogubił.....nie pozwól Wam zginąć !! Przytulam !! EL.

alibea - 2009-05-07, 15:31

to co mam zrobic?

[ Dodano: 2009-05-07, 17:32 ]
kiedys ktos mi tutaj proponowal pomoc napisania odpoweidzi, nie moge znalezc tego ...

[ Dodano: 2009-05-07, 17:33 ]
takie pamietam zdanie z tego co pewna kobietka tutaj na forum mi napisla , gdy bede pisala odpowiuedz na pozew"ostatnia kropla ktora ppzesadzila o wyprowadzce bylo wesele ...

[ Dodano: 2009-05-07, 17:41 ]
szczerze..jestem zalamana, wiedzialam ze to sie wydazy..ale nie wiedzialam ze tak wczesnie

[ Dodano: 2009-05-07, 17:41 ]
EL..ja nie kocham meza

EL. - 2009-05-07, 16:03

Alibeo, jak nie kochasz męża, to dlaczego pozew o rozwód tak bardzo Cię boli ? EL.
alibea - 2009-05-07, 16:07

dlaczego boli? bo uznaje to za wielka porazke zyciowa
poza tym bardzo sie boje tego

[ Dodano: 2009-05-07, 20:21 ]
prosze o pomoc:(

[ Dodano: 2009-05-07, 20:22 ]
przeciez nawet jak nie kocham meza to moge sie nie zgodzic na rozowd, prawda? moge wnioskowac o separacje?

Danka 9 - 2009-05-07, 18:35

Alibeo, nie czujesz teraz niczego pozytywnego do meza zapewne...ale wiesz tez ze milosc to nie uczucie, odczucie, odczucia moge sie zmieniac..milosc to decyzja.

decyzja bycia z kims na dobre i na zle...niezaleznie od tego jaki ten ktos bedzie

bardzo trudne, prawie nierealne..ale nie jestesmy sami...slubowalismy przed PAnem Bogiem i w nim to sie moze udac

i tylko w nim

Po pierwsze sprobuj pojednac sie z tym, ktory jest miloscia, wyzal sie, zwierz z tego strachu

Wydaje mi sie ze spowiedz bylaby dobra

Pogadanie z madrym kaplanem

Warto walczyc o siebie i o was, o dzieci!


Masz szanse dopiero wtedy, gdy siebie nieco "poukladasz", spotkanie z psychologiem?
Modle sie za Was

alibea - 2009-05-07, 18:58

dostalam namiary na dobrego psychologa, napewno sie skontaktuje

[ Dodano: 2009-05-07, 21:00 ]
w sercu nie chce rozwodu, ale tez na dzien dzisiejszy nie chce mieszkaz z mezem, nie wroce do niego
boje sie tego w sadzie, on ma adwokata, tak wynikala z pisma

[ Dodano: 2009-05-07, 21:00 ]
odpowiedz do sadu muwsze dac w ciagu 7 dni...

elzd1 - 2009-05-07, 19:26

Alibeo.
Odpowiedź musisz dać w ciągu 14 dni.
Znaczy, nie musisz, jeśli nie jest to wprost nakazane. Ale dobrze jest przed rozprawą napisać swoje zdanie, w sądzie nie będziesz miała możliwości, czassu, a i na pewno nerwy Ci wysiądą.
Zawsze możesz iść po poradę do prawnika, to są o wiele mniejsze koszty niż reprezentacja w sądzie. Prawnik pomoże Ci napisać pismo, poradzi cokolwiek.

Teraz coś innego: piszesz, że nie kochasz męża, nie chcesz z nim mieszkać. A przecież o to najpierw będziesz pytana w sądzie, o Twoje uczucia i możliwość pojednania z mężem, o możliwośc wybaczenia. Twoja niezgoda przy podobnych tekstach będzie odczytana jako złośliwość. Nikogo - znaczy sądu nie obchodzi Twoje poczucie skrzywdzenia, uczucia i wrażliwość nie są do rozpatrywania. Fakt, iż odczuwasz rozwód jako porażkę życiową, też nie jest tłumaczeniem.
Piszesz: "w sercu nie chce rozwodu". Ja też tak odczuwałam, ale nie umiałam tego wyjaśnić, co znaczy " w sercu nie mam zgody". Sama sobie musiałam ułożyć, rozważyć, przeanalizować. Rozpatrywałam długo, szukałam argumentów, bo same słowa, to tylko puste teksty.
Mój mąż dostał rozwód. Ale ja wiem, że nie ma na to mojego przyzwolenia, zrobiłam wszystko co mogłam, On wciąz może wrócić - jeśli oczywiście dojrzeje do tego.

A Ty możesz zawsze poprosić o adwokata z urzędu, bo domyślam się, że Twoje dochody nie są duże. Masz przede wszystkim zadbać o swoje interesy, nawet nie swoje, o dzieci.
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę Bożej opieki.

alibea - 2009-05-07, 19:39

nie chce mieszkac z mezem dopoki on ma kochanke to logiczne, jezeli by z nia zerwal i pewne rzeczy zostalyby wyjasnione to moze mogloby sie udac..
mysle , ze napisze ze nie zgadzam sie na rozwod bo jest to niezgodne z moimi pzekonaniami religijnymi "co Bog zlaczyyl nikt n ie ma prawa rozlączac"...
bede wnioskowala o separacje i podzial majatku,

[ Dodano: 2009-05-07, 21:41 ]
jezeli sie zapytaja czy chce mieszkac z mezem to powiem , ze jezeli zmieni zachowanie, jezeli przestanie spotykac sie z ta dziewczyna i zacznie traktowac mnie jak zone a nie jak niepotrzebny przedmiot to powiem , ze chcialabym sprobowac pojednania.Powiem tez , ze proponuje abysmy wspolnie udali sie do poradni malzenskich aby pomoc w rozwiazaniu problemow.

[ Dodano: 2009-05-07, 21:41 ]
elzd..mam napisane ze musze dac odp w ciagu 7 dni, nie 14!

[ Dodano: 2009-05-07, 21:42 ]
moi znajomi mi radza z emam sie zgodzic na to co chce maz , zeby nie bylo wyciagania brudow

elzd1 - 2009-05-07, 19:52

Skoro masz napisane że w ciagu 7 więc tak jest. Ja nie miałam nic, napisane, więc z urzędu było 14.

alibea napisał/a:
napisze ze nie zgadzam sie na rozwod bo jest to niezgodne z moimi pzekonaniami religijnymi "co Bog zlaczyyl nikt n ie ma prawa rozlączac"...

Takie coś to najkrótsza droga uzyskania rozwodu.Owszem, przekonania tak. Tylko nie jako jedyny argument. To jest sąd świecki, którzy orzeka rozwód cywilny. Możesz usłyszeć jak ja: "sąd nie zabrania pani wierzyć, według kościoła pani nadal będzie żoną" - i jeszcze zobaczysz złośliwy uśmieszek na twarzy sędziny czy ławników.

Bardzo dobry pomysł z propozycją wspólnej terapii. Oczywiście są może się zgodzić, może nawet zalecić.
Możesz też prosić o nakazanie mediacji, czasem sąd taki nakaz wydaje. Bo, jeśli będzie to tylko Twoja propozycja, mąż się pewnie nie zgodzi.
Możesz napisać, że "widzisz możliwość powrotu męża, o ile zerwie kontakty z tamtą kobietą" - nie używaj słowa "kochanka" - według sądu jest obraźliwe.

[ Dodano: 2009-05-07, 20:54 ]
Znajomi Co radzą, bo znajomym jest obojętne co się z Tobą stanie, oni mają rozrywkę. A to Twoje życie, nie ich.
"Pranie brudów" powiadają?
Znaczy że co? Masz według nich zgodzic się na rozwód wbrew sobie, dla świętego spokoju?

alibea - 2009-05-07, 19:59

tak, tak mi radza..zeby bylo szybko i bez problemu..

[ Dodano: 2009-05-07, 22:01 ]
to co powinnam napisac ,nie wiem

nie spodziewalam sie tak szybko pozwu ...chocby dla strszej corki nie chce rozwodu bo ona barzdo to przezyje..co powinnam napisac zeby sad to uwzglednil, moja propozycje..komletnie nie mam pojecia

[ Dodano: 2009-05-07, 22:28 ]
moze ktos kto to przechodzil poradzi mi jak napisac odpowiedz na pozew???

Alda - 2009-05-07, 20:36

Witaj Alibeo.
dokładnie rok temu przeżywałam to samo co ty. Dokładnie rok temu dostałm pozew. Udałam się szybko do adwokata i ten powiedział "a po co odpowiedź"? I nie pisałam żadnej odpowiedzi. Powiedziałam w sądzie, że się nie zgadzam, że męża kocham. I tyle było na pierwszej rozprawie. Później mąż wniósł o rozwód z mojej winy. Odbyło się chyba jeszcze z 5 rozpraw, na wszystkich mówiłam to samo i ani w żadnym słowie męża nie obraziłam, nie powiedziałm żadnego kłamstwa.
Postapiłam zgodnie z głosem mojego serca i z tego jestem teraz dumna.

Mąż co prawda zapowiada kolejny pozew. Liczę się z tym, że teraz może być ciężej. Nie wiem czy tym razem dam radę walczyć do końca... ale raz mi się udało i to pozostanie we mnie do końca życia

EL. - 2009-05-07, 20:37

Alibeo, to logiczne, że nikt nie chciałby być z mężem, który mieszka z kochanką !!

Nie wiem, bo mnie Bóg oszczędził tego dramatycznego doświadczenia - sprawy rozwodowej - Dzięki Ci Panie !!
Myślę, że musisz najpierw z dzień, dwa dać sobie na uspokojenie. A Potem pisz - odpisuj na zarzuty męża - jak kontrargumenty do rozwodu .
Myślę, że argumentem może być też to, że dziecko cierpi, że się nie zgadza, że potrzbuje ojca, że tęsknki.
Myślę, że możesz tu na forum spróbować to pisać...a my pomożemy jak potrafimy.

Co do znajomych, którzy radzą zgodzić się na żadania męża.....to farsa Alibeo !! Masz się zgodzić na to spokojnie i pokornie kiedy mąz powie, że to też Twoja wina i dlatego On wziął sobie kochankę ? Masz się zgodzić z Jego zarzutami , obrucaniem winą ...masz się zgodzić, że Cię lekcewarzył, poniżał...i powiedzieć Mu teraz - ok idź sobie do kochanki....i to tylko po to, żeby On miał spokój ??

A niech wywleka brudy.....to będą Jego brudy !! Niech się zdemaskuje, że zdradził, że ma kochankę....niech powie, jak Jego mama Was "wspierała "...jak razem uprzykrzali Tobie życie, jak był = jest obojętny na młodszą córeczkę....no....niech się zdemaskuje ! To Alibeo Jego brudy, niech wywleka !!

Ty teraz jesteś pełna złości do męża....ale złość nie jest obojętnością ! Więc coś tam w Tobie jednak żarzy się ...iskierka !?

Wobec Boga....dla siebie i dla córek....żeby kiedyś nie było - Mama się zgodziła !!
Nie....dzieci maja wiedzieć i Ty sama wobec siebie - NIE - nie zgodziła się, walczyła do końca !
Alibeo....nie martw się, nie jesteś sama, masz tu przyjaciół. Nie możemy być z Tobą na sali sądowej, ale jesteś w naszych sercach....i razem z Bogiem będziemy w Twoim sercu wtedy, tan na tej sali.

Dużo ciszy i spokoju ! Niech Bóg Cię prowadzi !! Przutylam !! EL.

Elżbieta - 2009-05-07, 21:01

alibea napisał/a:
tak, tak mi radza..zeby bylo szybko i bez problemu..

[ Dodano: 2009-05-07, 22:01 ]
to co powinnam napisac ,nie wiem

nie spodziewalam sie tak szybko pozwu ...chocby dla strszej corki nie chce rozwodu bo ona barzdo to przezyje..co powinnam napisac zeby sad to uwzglednil, moja propozycje..komletnie nie mam pojecia

[ Dodano: 2009-05-07, 22:28 ]
moze ktos kto to przechodzil poradzi mi jak napisac odpowiedz na pozew???

Zobacz tutaj:
http://sychar.org.googlep...apozewrozwodowy

wabona - 2009-05-07, 21:31

Owszem - wg mnie - mozna tak odpisać, ale sąd raczej patrzy na solidne argumenty. A odpisanie - jak mi powiedziała pani adwokat - jest mile widziane. pisz, Alibeo, co Ci na duszy leży. Na każde zdanie odpowiedz swoim zdaniem. Krok po kroku.
A to pytanie - Czy kochasz męża? jest pytaniem podstawowym. Ponadto - Czy wg Ciebie wskutek rozwodu ucierpią dzieci? Ponadto - Czy widzisz szanse ratowania małżeństwa? Na to musisz odpowiedzieć - oczywiście tak, aby osiagnąć to, co chcesz osiagnąć.
Alibeo - i spokój zachować, aby nie odebrano tego w ten sposób, że chcesz się na mężu odegrać. To stwierdzenie:"Mnie tam rozwód nie jest potrzebny" może zostać odebrane na twoja niekorzyść.

Alibeo - i szybciej do psychologa. Wiem, że masz w sobie ogromny ból, jeśli z tym całym bólem pójdziesz do sądu, nie wytrzymasz i wybuchniesz. Musisz byc spokojna - mąż ma byc reprezentowany przez adwokata - to osoba postronna, chłodno patrzy na cała sytuację, bezemocjonalnie. Przygotuj się, że i Ty masz taki spokój zachować. To duże wyzwanie - więc popracuj nad sobą choc trochę. I dla Ciebie na pewno będzie lepsze, jesli dasz odpowiedź - chocby z tego względu, że jednocześnie, pisząc, możesz dojść do pewnych wniosków, moŻesz uspokoic emocje - zrób to dla siebie. Na kartce możesz napisac wszystko. na sprawie nawet nie będzie tyle czasu, aby powiedziec wszystko, co się chce.

Alu - i modlitwa....Wiem, że ciężko, ale spróbuj. Ja tam pomodle się za Ciebie, bedę myslami i modlitwą wówczas z Tobą. Wiesz, że jesteś mi bardzo bliska osobą............

alibea - 2009-05-08, 06:49

na wezwaniu jest napisane, do pisma nalezy dolaczyc jego odpis, i odpisy zalacznikow dla doreczenia ich uczestniczacym w sprawie osobom, a ponadto jezeli w sadzie nie zlozono zalacznikow w oryginale, po jednym odpisie dla kazdego zalacznika do akt sadowych

o co tu chodzi/?

[ Dodano: 2009-05-08, 08:51 ]
El..napisalas ze dla sadu dobrym argumentem moze byc , ze dziecko teskni, ...
corka ma czesty kontakt z ojcem wiec chyba to nie wypali...
wiem jednak , ze corka nigdy by nie chciala zebysmy mieli rozwod...

[ Dodano: 2009-05-08, 08:52 ]
napisze co mysle teraz..nie wiem czy kocham meza, wiem ze rozwodu nie chce, ale dopoki on bedzie mial inna kobiete nie ma szans na poprawe jakakoliwe sytuacji

[ Dodano: 2009-05-08, 08:54 ]
maz napisal ze po urodzeniu dziecka sytuacja na chwile ulegla poprawie, jest to bzdura bo bylo jeszce gorzej...osoby ktore znjaa moja sytuacje wiedza o co chodzi, przeciez on mi nic nie pomogl po urodzeniu dziecka, wogole na dziecko nie chcial spojrzec, przez pierwsze 19 msc corki nie byl z nia ani razu na spacerze, dopiero aczal ja brac jak sie wyprowadzilam raz w tyg, czasem co dwa tyg na 2 godz .Napisal ze bierze udzial w jej wychowaniu.

[ Dodano: 2009-05-08, 09:16 ]
czuje ogromny strach, niepokoj w sercu, czuje sie tak jakbym siedziala na bąbie zegarowej ktora zaraz wybuchnie, czuje sie tak jakbym miala isc na wazny egzamin i od tego czy zdam zalezy moje zycie...
zazcelam sie modlic o spokoj wewnetrzny, bo wykancza mnie ten niepokoj, mam zamiar isc do ksiedza i zapytac co zrobic

bozka - 2009-05-08, 08:48

Jeśli masz zaufanego księdza, to dobry pomysł. Mnie ksiądz podczas wizyty duszpasterskiej "po kolędzie" rozczarował. Cóż, tylko człowiek...
Zdejm z siebie tę odpowiedzialność za orzeczenie sądu! Puść! Powiedz, co możesz, odpisz i bądź spokojna, poproś kogoś z zaufanych osób, aby był z Tobą. To juz jakies oparcie. Napisz sobie na kartce kilka zdań dot waszego zwiazku, twojej linii obrony. Będziesz mogła ja zawsze wziąć i przeczytać... potraktuj te zdania gotowe jako koło ratunkowe. Napisz też na kartce wszystkie dane dot. siebie, dzieci. Niekiedy pytanie ile ma pani lat - w stresie spotyka się z pustka w głowie.
Nigdy sie nie rozwodziłam, ale jesli wasze dziecko jest nieletnie, małe, to pewnie nie obedzie sie bez konsultacji w Ośrodku Dianostycznym. Psycholog oceni jaki wpływ będzie miał rozwój na psychikę dziecka...
To, że ojciec sie z córką spotyka i mają dobry kontakt, to dla Ciebie - według mnie - dobrze. Bo jest więź, bo jest co podtrzymywać... Gdy ojciec sie nie interesuje, niekiedy sąd z własnej inicjatywy pozbawia ojca praw rodzicielskich. Znbam taki przypadek.
Czy dyskutować z takimi kłamstwami męza, kiedy było dobrze, a kiedy nie??? Nie mam doświadczenia... Ważny jest też kontekst... Nie wiem jaki cel miał adwokat męża, aby to poruszać...
Może streść nam pozew męza...
El. dobrze proponuje, abyśmy Ci podpowiedzieli, coś zasugerowali...
Wystap o adwokata z urzędu. Napisz, że niue jesteś w stanie bez uszczerbku w utrzymaniu siebie i dziecka sfinansować adwokata. Zawsze będzie to dla ciebie jakaś pomoc.

alibea - 2009-05-08, 13:25

uzasadnienie pozwu
Strony zawarly zwiazek .....Zmalzenstwa sa dwie maloletnie corki...
Malzonkowie nie zawierali umow majatkowyuch , w ich zwiazku istnieje ustroj wspolnosci ustawowej.
W ocenie powoda malzenstwo stron funkcjonowalo prawidlowo do 2004 r.po tej dacie relacje systematycznie ulegaly pogorszeniu.Narodziny mlodszej corki stron na krotko popreawily sytuacje w malzenstwie.Miedzy malzonkami dochodzilo do nieporozumien na tle spraw zycia codziennego.
Strony systematycznie oddalaly sie od siebiei ostatecznie utracily mozliwosc porozumiewania sie w zasadniczych kwestiach z wyjatkiem spraw dotyczacych dzieci.Mimo prob odzyskania porozumienia, a tym samym uratowania malzenstwa , nie udalo sie przywrocic stronom harmoniiw rodzinie.
od sierpnia 2008 malzonkowie nie mieszkaja razemod tego czasu ustaly wiezi wlasciwe malzenstwu.malzonkowie nie prowadza wsoolnego gospodarstwa, nie utrzymuja pozycia intymnego.wygasla miedzy nimi wioez uczuciowa.nie ma szans na kontynuowanie zwiazku, a decyzja powoda jest ostateczna.

[ Dodano: 2009-05-08, 15:27 ]
moje zdanie dotyczac etego-wiezi ustaly dokaldnie od dnia kiedy dowiezdil sie ze bezdie ojcem, bo od tego dnia przestaljesc co ugotuje, co kupie i maz i tylko maz zadecydowal o osobnych sypialniach!
po urodzeniu mlodszej byla mala poprawa-bzdura, maz zachowywal sie jakbysmy byly obce, nie chcialnawet dzeicka zobaczyc.
mimo prob odzyskania porozumienia-nie bylo prob ze strony meza..no chyba ze fakt, ze zaproponowal mi sms sex dzien przed weselem na ktote poszedl z panianka

bozka - 2009-05-08, 14:03

Jeśli w uzasadnieniu do pozwu jest tylko tyle, to adwokat sie nie wysilił.
Ustalmy!
Twoim celem jest udowodnienie i wykazanie przed sądem, że małżeństwo jest do uratowania i wniesiesz o oddalenie pozwu w całości. Tak?
Pamietaj jednaj, że jesli Bóg ma ci pomóc, to musi byc czystośc Twoich intencji. Jesli walczysz o uratowanie małżeństwa, to co masz mezowi do zaoferowania? Jak chcesz ratować związek z męzczyzna, którego nie kochasz.
Musisz to ustalic, wyczyscić i sprecyzować intencje. Inaczej pozostaje Ci zabawa z sądem w kotka i myszkę...
Ile ma m-cy dziecko pozamałżeńskie Twojego męża.

alibea - 2009-05-08, 14:05

mąż nie mas dziecka pozamalzenskiego!
bozka - 2009-05-08, 14:08

OK! Jakoś źle skojarzyłam.
alibea napisał/a:
wiezi ustaly dokaldnie od dnia kiedy dowiezdil sie ze bezdie ojcem, bo od tego dnia przestaljesc co ugotuje
ten fragment
alibea - 2009-05-08, 14:14

ktos mi powiedzil , ze jezeli sad znajzdzie choc malenka moja wine to nie ma znaczenia ze on ma wieksza , bedzie rozwod z obu stron jako winne
moja winy sa takie...2004-2005 siedzialam bardzo duzo w internecie, zaniedbalam wowzcas trche rodzine, robilam awans i na tym sie skupilam-jezeli to powie w sadzie nie bede klamala, powiem ze rzezcywsice duzo zcasu poswiecila awansowi zawodowemu , botak bylo
raz spotkalam sie z kolega w innym miescie i on chwycil mnie za reke i jakis zcas trzymal, bylo to takie przyjacielskie chwycemnie..akurat ktos to widzial , znajoma tesciowej i jej doniosla-wiec tego nie moge sie wyprzec..
od czasu do zcasu wybuchaly awantury w domu, wowzcas ja pzreklinalam-bo mi nerwy wysiadaly

[ Dodano: 2009-05-08, 16:15 ]
ja natomiast musze udowodnic ze on siespoyka z nia, nie udowodnie tego bo nie mam jak, a on moze powiedzec ze to tylko kolezanka z pracy

[ Dodano: 2009-05-08, 16:16 ]
pzrepraszam za bledy, chyba za szybko pisze i to dlatego

[ Dodano: 2009-05-08, 16:19 ]
moge sie upierac , ze nie chce rozwodu bo nadal sa w moim sercu uczucia do meza i widze szanse na uratowanie zwiazku pod warunkiem ze oboje bedziemy korzystac z pomocy poradni malzenskiej ktora zajmuje sie kryzysami, z poradni psychologa i jezeli on ostatecznie pzrestanie sie spotykaz z kolezanka z pracy???

[ Dodano: 2009-05-08, 16:20 ]
Ann..kiedys tak ladnie mi cos napisalas w uzasadnieniu....ale nie moge tego znalezc...

[ Dodano: 2009-05-08, 16:20 ]
wolalabym do adwokata jechac juz z czyms napisanym i on ewentualnie by cos dodal, zmienil lub poprawil

bozka - 2009-05-08, 14:20

Alibeo! A jakie ma znaczenie z czyjej winy? To tylko nieważne, oby nie chore, ambicje... Nic strasznego sie nie stanie, jesli sad orzeknhie o obopulnej winie lub za waszą zgoda bez orzekania o winie.
Mniemam jednak, że ty chcesz uratować małżeństwo! O co chcesz wnosic w odpowiedzi o pozew. Chcesz wskazać wine meza? Po co Ci to? Co to ci da? Ja z tego definitywnie zrezygnowałam, jesli by doszło do sprawy o rozwód...
Domyslam sie, że chcesz walczyć o oddalenie pozwu i zobowiazanie do podjecia terapii, mediacji... Dobrze rozumiem?
I pod wybrany cel będziesz dobierała uzasadnienia...

alibea - 2009-05-08, 14:21

pytanie do osb ktore dostaly pozew o rozwod..mialyscie bardziej rozbudowane uzasadnienia, bo bozka pisze ze adwokat sie nie wysilil

[ Dodano: 2009-05-08, 16:24 ]
bozka, chcialabym uratowac malzenstwo ale nie szczerze nie wierze widzac co robi maz...
dla mnie ma znaczenie z czyjej winy bylby rozwod, bo to on ma panioenke od 4 lat, nie ja, i wowczas zaczelo sie rozpadac wszystko

[ Dodano: 2009-05-08, 16:27 ]
dlaczego mialabym sie zgodzic na obopulna wine??? oweszem, byly konflikty ale jakos zawsze wiekszosc udalo sie jakos rozwiazac, gdy pojawila sie ona , maz sie bardzo zmienil, zwlaszcza gdy dowiedzil sie ze jestem w ciazy, bylo mu chyba wstyd przed panienka ze tu romansowal a t z zonka w jednym lozku

DLA MNIE MA TO WIELKIE ZNACZENIE
WIEM JEDNOpredzej czy pozniej maz i tak dostanie rozwod jak sie bezdie upieral...wiec to nieuniknione, ale na dzien dzisiejszy nie chce sie zgadzac ze jest bez winy...mam uznac ze to ze mial panienke i nadal ma, ze traktowal mnie jak obca w ciazy, ze nie chcial dziecka zobzczyc -ze to bylo w pozadku?? bo jezeli sie zgodze na rozowd bez winy to znaczy ze zgadzam sie ze bylo ok jak mnie traktowal

[ Dodano: 2009-05-08, 16:28 ]
tu nie chodzi o moja msciwoc, po prostu musze zadbac o swoje dalsze zycie , i zycie dzieci

[ Dodano: 2009-05-08, 16:29 ]
nie zgadzam sie ze nic strasznego sie nie stanie jezeli sad ozreknie o obopolnej winie...tiu sie nie zgadzam, bo wowozcas on bedzie mi sie smial w twarz, ze mial panienke a i tak wygral

wabona - 2009-05-08, 14:45

Alibeo - troche mieszasz sprawy - Ty masz dwa wyjścia - albo nie zgadzasz sie na rozwód bo.............(dowody na to, że da sie uratować) albo zgadzasz się na rozwód, ale z winy męża, bo........................(dowody, że on jest winien).

Ty chcesz to pierwsze - więc na tym się skup. Np - "nie zgadzam się, bo kocham męża" - to jest podstawa; dalej - "nie zgadzam się, bo są małoletnie dzieci, które na tym ucierpią"; dalej - "uważam, że nasze małżeństwo jest do uratowania, ponieważ nie ustały wspólne więzi - np. uczuciowa - kocham go" itd.

[ Dodano: 2009-05-08, 15:47 ]
Albo jeszcze - jeśli już tak chcesz pokazać jego winę - "Uważam, że mąż zauroczył się w innej kobiecie, dlatego zaniedbał rodzinę - wg mnie jest to jednak chwilowe"

[ Dodano: 2009-05-08, 15:55 ]
Aha - Alibeo - a gdzie tu napisane, że mąż ma adwokata? Mojemu mężowi tez adwokat pisał - napisał jeszcze mniej - i takie bzdury typu, że między nami wybuchały kłótnie na tle finansowym; nawet nazwisko miałam napisane tylko męża a mam podwójne. Na sali rozpraw mąż jednak był sam....Może i u Ciebie tak będzie?

bozka - 2009-05-08, 16:54

Alibeo - jesli chcesz orzeczenia z winy meża, to musisz mieć dowody. Jak z tym u Ciebie? Czy maż sie przyzna? Na pewno sie rozjuszy... Trudniej się będzie z nim dogadać w sprawach majątkowych, alimentacyjnych... Mówie tak praktycznie jak matka matce, kobieta kobiecie...
Wyczyść emocje, bo na sali wyjdzie twoja chec zemsty, małostkowośc, fakt nie przepracowania skrzywdzenia. to działa na sad jak płachta na byla. Musisz byc z klasą, luzik, troche ponad tym męzowskim bagnem...

alibea - 2009-05-09, 07:08

bozka, o to chodzi ze nie mam konkretnych dowodow..wszystko wiem od ludzi, i nie sa to plotki...bo nawet z rodziny jego mowili mi ze maz sie z nia spotyka, tylko nikt nie bezdie chcial zeznawac....czy foto ze byli razem na weselu to dowod/ on moze powiedziec ze to byla tylko jego kolezanka..
jezeli ma dojsc do rozwodu to nie che polubownie, bo znaczyc to bedzie ze przyzwolilam na jego zdrade....
nie wiem co mam zrobic...
wiem tez ze on z nia nie zerwie....dla niego nie liczy sie rodzina, przeciez mial gdzies malutkie dziecko gdy sie urodzilo...wolal rendki z inna kobieta niz pomoc w opiece ...

[ Dodano: 2009-05-09, 10:00 ]
ustalamy jedno-dowodow nie ma na romans, owszem widzialam sms, mam skserowane bilingi z komorki ale onazmienila numer telefonu, jezeli miala na karte to nic nie udowodnia, poza tym razem pracuja wiec moze powiedziec ze w sprawach pracy sie kontaktowali
o romansie glosno ale rodzina powiedziala od razu ze nie bedzie zeznawac i zeby ich w to n ie mieszac..chodzi o rodzine meza, choc nie popieraja romansu...
wiec winy jego nie udowodnie...
jak sad moze ustiosunkowac sie do faktu, ze nie chce rozwodu ze wzgledu na maloletnie dzieci? jezeli bede musiala to umotywowac/??

EL. - 2009-05-09, 11:16

Alibeo, spróbuj sobie wszystko notować w punktach .
- Ty nie wyrażasz zgody na rozwód bo :
- kochasz męża- to chyba musisz powiedziec w Sądzie ?
- bo są małoletnie dzieci dla których ojciec jest ważny, tęsknią, pytają się, chcą do taty
- romans męża - jeszcze przed urodzeniem dziecka-

a tak naprawdę Alibeo o co poszło ? Czy mąz uznaje to dziecko za swoje ? Dlaczego nie akceptował na początku córki?


- no...moim zdaniem ważna jest tu postac teściowej, ktora rzeczywiście , kiedy mieszkaliście razem niexle dała Ci popalić , więc-
- widzisz tu sprawę teściowej, ktora miała wpływ na to co się dzieje w Waszym małżeństwie
- mąz bardzo uzalezniony od matki
- teściowa wtrącająca się w wasze sprawy
- mąż nie potrafi Ciebie bronić przed swoja matką

- ale Ty widzisz szansę naprawy zwiąku, Ty kochasz i potrzebujesz męża a dzieci chcą miec ojca


Więc Ty nie chcesz rozwodu....chcesz naprawy zmwiązku - ale mąz musi zakończyć swój romans o ktorym wszyscy mówią,
- musicie spróbowac zamieszkać bez teściowej
- może jakaś terapia rodzinna ??

Pozdrawiam !! EL.

bozka - 2009-05-09, 11:45

Jak alibea ma powiedzieć s sądzie, że kocha, jak nie kocha???? El. i ty tez tak uważasz? Jaki to ma sens?
Moim zdaniem alibea musi sama ze sobą sie uporać, przejść proces i podjąć decyzję - czy chce ratować związek, czy chce być jeszcze z męzczyzną, któwy tak ja zawiódł. Ona to musi wiedzieć!
Ambicje w sprawie postawy w trakcie rozwodu to - moim zdaniem - wtórna sprawa...
Aby powołać kogoś na swiadka, nie trezba jego zgody. Podaje sie jego dane i sad wzywa. Osoba zeznaje pod przysiegą. Oczywiście nie mamy wpływu, aby mówiła prawdę. Jesli sa koligacje rodzinne, może ona odmówic zeznań, jesli obciążałyby one syna, brata itp.

EL. - 2009-05-09, 12:37

No racja....Alibea musi sama wiedzieć po co idzie do Sądu ! No chyba nie po to, żeby powiedziec w Sądzie, że nie kocha juz męża, bo tak bardzo Ja zawiódł.....jeżeli tak myśli, to wcale iść tam nie musi- i problem z bańki - Sąd zaocznie, bez Niej sprawę załatwi .
Ech, takie trudne jest zycie !
Alibeo...myśl i pytaj sama siebie - czego TY chcesz ? Cmoooooook !! EL.

alibea - 2009-05-09, 12:52

czego jas chce? chce sprobowac naprawy pod warunkiem ze maz przestanie sie z nia spotykac...
jezeli ma byc rozwod ktorego ja nie chce, to dlaczego mam za to placic polowe? na to sie nie chce zgodzic
chce wnioskowac o separacje

[ Dodano: 2009-05-09, 14:58 ]
sa duze szanse ze sad orzeknie separacje? o to chce wnioskowc, napisze ze widze sznse na uratowanie zwioazku, ale musimy skorzystac z pomocy poradni, psychologa, ze sa maloletnie dzieici i dla nich nalezy walczyc o rodzine???

[ Dodano: 2009-05-09, 14:59 ]
ze jestem w stanie zapomniec o tym co bylo pod warunkiem ze on pzrestanie sie z nia spotkac/.]

[ Dodano: 2009-05-09, 14:59 ]
wiem jedno-rozowdu nie chce..czy kocham -nie wiem....sa dni ze za nim tesknie, a sa dni ze go nienawidze..

[ Dodano: 2009-05-09, 15:06 ]
czy moze maz uzyskac wiadomosci jakie wysylalam z komorki do kogos???

bozka - 2009-05-09, 13:20

No dobrze... to wiemy na czym stoisz!
Moim zdaniem w odpowiedzi na pozew wnieś o oddalenie pozwu w calości.
Uzasadnij:
* tym, że twoja milość do meza nie wygasla i nie wygasa... Ze czekasz na niego, tęsknisz, jestes sklonna zrozumieć jego blędy, ulomności, zagubienie. Ponad to - wierzysz, że przy pomocy specjalistów i ludzi kościola móglby wrócic do prawdziwych wartości, jakim jest dobro rodziny, którą zalozyl. Deklaruj ze swojej strony chęć naprawy relacji miedzy toba a mężem i wytrwalą prace w tym kierunku.
* dobrem maloletynich dzieci, które kochaja ojca, tęsknią za nim. Podkresl, że wieź miedzy dziećmi i ojcem nadal trwa, ale dzieciom potrzebny jest ojciec w domu, a nie dochodzący. Napisz, że nic dzieciom nhie zastapi ojca, bo to ob obok matki daje im poczucie bezpieczeństwa.
* Odnieś sie do waszego dotychczasowego pożycia. Oceń je wedlug siebie, ale tak, aby udowodnic, że nie bylo ono na tyle krzywdzace, aby dalsze wasze pozycie bylo niemozliwe.
* watek teściowej - ewentualnie - ale mam pewne watpliwości. Możesz nadmienić, że nieswiadomie (tak lepiej, aby nie urazić) dzialala na szkodę waszego związku. Odsunięcie sie od niej stwarza szansę poprawy relacji miedzy wami.
* o kochance meza proponuje nie wspominać. Bo fakt, że mąz jest w zwiazku emocjonalnym z inna kobietą dziala negatywnie na oddalenie pozwu. On sie będzie wil, bo niezrecznie mu będzie sie przyznać...

Tyle ode mnie. Może inni cos zasugerują lub mnie skorygują.

EL. - 2009-05-09, 13:39

Alibeo, widać masz cos tam na swoim sumieniu....
hm....każdy bładzi...ale też może chce naprawić, przemienic siebie i więcej nie grzeszyc, nie ranic innych.
Czy to nie jest tak, że mąż Ci pięknym za nbadobne odpłaca ??

Może warto jednak spróbowac z mężem najpierw o tym pogadać...o swoich błedach, przeprosic za nie i powiedzieć, że jednak chcesz spróbować zacząć wszystko od nowa ale razem z Nim ?? Może taka rozmowa najpierw..jeszcze przed sprawą sądową ??
EL.

bozka - 2009-05-09, 13:42

El. dobrze radzi. Każde slowo w sądziebędzie bilalo dwa razy!
alibea - 2009-05-09, 13:57

moj maz nie chce wogole ze mna rozmawiac...
co do sms ..dostalam kiedys sms od kolego "milych kolorowych snow , buziaczek i to jest dla meza zdrada

[ Dodano: 2009-05-09, 15:58 ]
rozmowa przed rozprawa nie ma sensu bo moj maz jest zauroczony mlodsza o 16 lat
zrozumcie, probowalam wielokrotnie rozmawiac z mezem gdy jeszcze mieszkalismy..on nie chcial wogole podejmowac rozmowy
twierdzil ze to jego zycie i jegpo spraw z kim sie spotyka

[ Dodano: 2009-05-09, 15:59 ]
co do sms..pytam bo ktos mi wysylala sms typu ze mnie kocha, ze teski za spotkaniem itd...byl to dla mnie nr nie znany..ten ktos mnie znal, zznal moja sytuacje i znal moj numer, dlatego pytam! i byl to mezczyzna
do teraz nie wiem kto

[ Dodano: 2009-05-09, 16:00 ]
co do mojego sumienioa..nie ma malzenstw idealnych , kazdy robi bledy, na b;ledach sie czlowiek uczy...ale u mojego meza blad trwa juz ponad 3lata...u mnie blad trwal moze miesiac ze popislaam sobie z mezczyzna, z ktorym zreszta nigdy sie nie spotkalam..

[ Dodano: 2009-05-09, 16:02 ]
chodzi mio o to, aby wspomniec ze widze szanse na poprawe jezeli on zerwie znajomosc z ta panienka...

[ Dodano: 2009-05-09, 16:03 ]
nie powinnam o tej panience nic wspomonac?
znaczy ze jak wspomne to sad moze oddalic wniosek o separacje?

bozka - 2009-05-09, 15:39

Moim zdanie - nie ma sensu wspominać, bo to tak, jakbys strzelala gola do wlasnej bramki.
I jeszcze z jednym sie nie rozumiemy...
dlaczego piszesz o seperacji... przecież mąż wnioiskuje o rozwód!
Nie mam doswiadczenia czy w odpopwiedzi na pozew rozwodowy mozna wnioskowac o seperacje. Ktos inny musi Ci to wytlumaczyć. Z drugiej strony jesli bedziesz walczyla o naprawę malżeństwa, to w imie czego ta separacja... ?

alibea - 2009-05-09, 16:57

mąż chce ostatecznie rozwodu...a ja rozwodu nie chce-dlatego myslalam o separacji.separacje mozna zawsze rozwiazac
bozka - 2009-05-09, 17:01

alibeo
alibea napisał/a:
mąż chce ostatecznie rozwodu...a


i to mąż zlożyl wniosek.
Proponuję, abyś spotkala sie z nim, porozmawiala z nim, aby wycofsal pozew i wystapil o seperację - wtedy to się na to zgodzisz.

Sąd bedzie rozpatrywal pozew o rozwód

alibea - 2009-05-09, 17:39

Bozko, zrozum, maz chce rozwodu bo chce sie legalnie spotykac z ta pannienka.Jakakolwiek rozmowa nie ma sensu, znam meza.
Poczytalam troche o przeslankach rozwodowych i doszlam do wniosku ZE NIE MAM ZADNYCH SZANS NA URATOWANIE ZWIAZKU.MAZ DOSTANIE ROZWOD SZYBKO.
1.nie mieszkamy razem
2.ustalo pozycie
3.nie ma wiezi gospodarczej

na mediacje maz musi sie zgodzic, wiem ze sie nie zgodzi
Prosze nawet nie mowic, ze mam sie jego pytac.WIEM TO, BO WIEM JAK MNIE TRAKTOWAL PZREZ OSTATNIE 3 LATA.TO JA PROBOWALAM RATOWAC A ON MNIE OLEWAL PO PROSTU.
ZALAMALAM SIE

[ Dodano: 2009-05-09, 19:40 ]
I RZEZCYWISCIE JA NIE MOGE WNIOSKOWAC O SEPARACJE W TEJ SYTUACJI

mami - 2009-05-09, 17:48

• nie można orzec rozwodu z winy osoby, która wnosi o rozwód

z tego co ja wiem ale musisz poszperac więcej w necie lub darmowa wizyta u radcy prawnego
jest w każdym MOPsie

jeśli Alibea wniesiesz zmiane pozwu o rozwód ........na separacje/
bo uważasz że rozkład pożycia jest trwały ale nie zupełny ze względu na dzieci jak i z winy męża, który swoją postawą przyczynił sie do tego
/pozew o separacje z winy męża jako głownego winnego trwałego pożycia małżeństwa/

to sad może zmieni postanowienie i małżonek Alibea nie otrzyma rozwodu bo jest głównym winowajcą rozejścia sie małzonków...
ale najpierw Alibea musisz mieć siłe by udowodnić iż mąż, który faktycznie jak pisałaś psychicznie i fizycznie dokonywał przemocy... jest winny....

osoba winna rozpadowi małżeństwa w takim wypadku nie może wnosić o rozwód

Co może być powodem wykazania winy jednemu z małżonków?
ten, który narusza obowiązki wynikające z małżeństwa; mogą to być obowiązki względem małżonka, dziecka, bliskich małżonka
orzeczenie sądu ukazuje czyny zawinione: zdrada, opuszczenia małżonka, lekkomyślny tryb życia, codzienna dokuczliwość utrudniające współżycia, jednostronne zerwanie pożycia, zatajenie faktu posiadania dziecka pozamałżeńskiego, usunięcie ciąży (co doprowadziło do braku potomstwa), naruszenie godności, małżonek nie chce pracować

musisz być silna by udowodnić wine męża choć przesłanek jest wiele, pukaj do każdych drzwi z pomocą prawna, szuakj w necie
bo możesz w takim wypadku wiele wygrac dla siebie

bozka - 2009-05-09, 18:22

sąd odrzuci wniosek osoby wylącznie winnej rozpadu malżeństwa, jesli strona przeciwna nie zgadza sie na rozwód.
To pewniak.

[ Dodano: 2009-05-09, 19:37 ]
Alibeo nie wysnuwaj wniosków, że cos jest pewne na podstawie notek z netu.
A dobro dzieci? O tym zapomnialaś....

EL. - 2009-05-09, 19:08

Alibeo, mówqisz, że mąż nie chciałby z Tobą rozmawiać....a co Ci szkodzi spróbować i powiedzieć Mu, że chcesz rozmawiać na temat rozwodu....i wtedy , na spotkaniu Mu spokojnie powiesz, że Ty nie chcesz tego rozwodu i to powiesz przed Sądem. Powiesz męzowi, że chciałabyś jednak spróbować odbudować Wasze małżeństwo.
Wtedy też zobaczysz postawę i reakcje męża....On też Ci powie co On o tym myśli. Będziesz wiedziała na czym stoisz i jak sie przygotować. Tak myślę.... EL.

elzd1 - 2009-05-09, 19:11

mami napisał/a:
• nie można orzec rozwodu z winy osoby, która wnosi o rozwód

bozka napisał/a:
sąd odrzuci wniosek osoby wylącznie winnej rozpadu malżeństwa, jesli strona przeciwna nie zgadza sie na rozwód.
To pewniak.

Mami, bozka.
Można dostać rozwód.
Mój mąż dostał orzeczenie rozwodu w jego wyłączniej winy. W pozwie napisał prawdę: mieszka z inną kobietą i to z jej powodu nastąpił rozpad naszego małzeństwa.
Ponieważ mieszka z nią od trzech lat ( wtedy dwa i pół roku), sąd uznał, iż mój sprzeciw "jest sprzeczny z zasadami współżycia społeczniego".
Rozwód dostał za drugim podejściem, ale pierwszy pozew był zbyt szybko, po ośmiu miesiacach, więc jeszcze według sądu były jakieś szanse. I orzeczono separcję w wyłącznej winy męża.
No, ale my mamy dorosłe, samodzielne dziecko.

Orzeczona separacja w moim przypadku nie powstrzymała orzeczenia rozwodu.

mami - 2009-05-09, 19:25

tak,na stawiam na dobro dzieci w tym wypadku Elzod,
choc nie mam w tym kierunku doświadczenia swego czasu jednak temat przerabiałam
więcej na stronie e-prawnik
Zmiana żądania rozwodu na separację
Jeżeli jeden z małżonków żąda orzeczenia separacji, a drugi orzeczenia rozwodu i żądanie to jest uzasadnione, sąd orzeka rozwód. Jeżeli jednak orzeczenie rozwodu nie jest dopuszczalne, a żądanie orzeczenia separacji jest uzasadnione, sąd orzeka separację. Rozwód nie jest również dopuszczalny, jeżeli żąda go małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia, chyba że drugi małżonek wyrazi zgodę na rozwód albo że odmowa jego zgody na rozwód jest w danych okolicznościach sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Jeżeli więc w trakcie postępowania przed sądem sąd stwierdzi, iż nie zaszły przesłanki uzasadniające orzeczenie rozwodu, może oczec separację między małżonkami.

więcej na rzetelnej stronie e-prawnik e-prawnik

alibea - 2009-05-09, 19:32

czytalam wlasnie, ze sad z reguly nie praktykuje tego, ze mozna nie dac rozwodu jezeli sa maloletnie dzieci...
bozka - 2009-05-09, 19:33

Czy niezgodne z zasadami wspólzycia spolecznego jest pozostaniewnie malżonka w chorobie???
Może tu jest punkt zaczepienia?

alibea - 2009-05-10, 08:20

Bozka..ale mąz jest zdrowy..

[ Dodano: 2009-05-10, 10:31 ]
moja 9 letnia corka zaczela bardzo obgryzac paznokcie i po przeprowadzce kolejny raz zsusiala sie w nocy...boje sie co bedzie gdy dowie sie o rozwodzi, jezeli do niego dojdzie..a dojdzie

[ Dodano: 2009-05-10, 10:33 ]
zjechalam juz z nerwow 3 kg, praktycznie od czwartku nic nie moge jesc, mam scisniety zollądek

[ Dodano: 2009-05-10, 11:14 ]
poradzcie, mam zalozona lokate na 11 tys, sa to pieniadze z pozyczki na dach.Dach jest teraz robiony i lokate zerwe.Czy przy podziale majatku bede musiala dac mu polowe z lokaty?to byly tylko moje i mamy pieniadze

bozka - 2009-05-10, 17:02

Alibeo myślałam nie o meza stanie zdrowia, ale Twoim.

[ Dodano: 2009-05-10, 18:11 ]
z tego, co piszesz, to nie jest super. Za postami tez kryje się rozbita, zdekoncentrowana kobieta, której rwie sie rzeczywistość. Jesli czujesz chroniczne zmeczenie, nie idzi9e ci ani w pracy, ani w domu, to może wyzyta u lekarza od psyche?
Może to, że sobie nie radzisz, że podupadasz na zdrowiu bedzie dodatkowym argumentem, aby sad nie orzekał rozwodu. Tylko tak spekuluje, bo doswiadczeń nie mam...
Koleżanka wychowuje dziecko poważnie niepełnosprawne. Mąż odszedł po jego urodzeniu.
Od kilku lat mieszka z kochanką i ma z nia dziecko. Mimo tego sąd dłuuuuugo zwlekał z orzczeniem rozwodu, gdyż stał na stanowisku, że facet jest potrzebny dziecku choremu bardziej niz zdrowemu pozamałżeńskiemu. Kolezanka chyba próbowała ratować rodzinę (w sumie 3 dzieci). Piszę chyba, bo nie zwierzała się z tego. W sadzie na pewno nie kryła ile oboiwiązkówe wiąze sie z rehabilitacja dziecka, z cotygodniowymi wyjazdami do innego miasta na zabiegi... Sprawa w sądzie ciagnęła się ponad 3 lata. Była zawieszana, odwieszana.... Sąd bardzo powaznie podchodził do dobra małoletniego, chorego chłopca i ogólnospołecznych zasad współżycia społecznego.

alibea - 2009-05-10, 19:48

Bozka, masz racje..jestem rozita emocjonalnie...w srode mam wizyte u psychologa, bede tez pozniej umawiac corke, chyba juz na piatek....
czy wogole sens upierac sie przy ratowaniu malzenstwa? znacie moja sytuacje..jak uwazacie...
????

bozka - 2009-05-10, 20:30

Alibeo nawet własnej siostrze trudno byłoby mi powiedzieć: ratuj, nie ratuj...
Trudno ratować wbrew woli meza... bez jego ucziału.... Z doswiadczeń wielu osób, także z tego forum, uparta odmowa zgody na rozwód potęguje nienawiśc i złość u zdradzaczy... Czy jesteś na tyle silna, aby to zniesć???
Współczuję Ci z powodu córeczki. To smutne... Przestań zajmować sie męzem. Puśc go.... Jestes potrzebna dzieciom. Potrzebują Cię, musisz zapewnić im bezpieczeństwo, ciepło... wszystko.
Rozważ za i przeciw. Ale najpierw musisz sie wyciszyć, nawet korzystając z tabletek.
A córce? Pasycholog to 1, 5, 7 spotkań. Więcej ty możesz dać dziecku. Rozmawiaj z nią. Bądź na tyle silna, aby mała nie musiała Ciebie nieść, aby nie patrzyła na twoje trzęsące sie ręce i spiete plecy... Dzieci czytaja w naszych emocjach jak w otwartej księdze...

wabona - 2009-05-11, 15:09

Alibeo - wizyta u psychologa i adwokata, powinny Cię uspokoić. To fachowcy i poradzą Ci najlepiej. A to, co czujesz w sercu, to Twoja sprawa. Z orzekaniem o winie czy bez orzekania, separacja a może brak zgody na rozwód - to już musisz rozstrzygnąć Ty sama. I nie wyrzucaj potem sobie, że może trzeba było inaczej. Musisz mieć świadomość, że robiłaś, ile się dało, walczyłaś do końca - a co lepsze i co będzie - to sam jeden Bóg wie. To już z perspektywy jakiegoś czasu da się stwierdzić, czy taka, czy inna droga była dobra.
alibea - 2009-05-12, 16:19

dziekuej za odpowiedz
dostalam dwie wiadomosci prywatne, jedna od kochanej Anetki, a druga nie pamioetam, chcialam odpisac i zamiast odpisz skasowalam wiadomosc..dlatego prosze ta osobe o kontakt
.nie MAM SWIADKOW NA ROMANS MEZA WIEC JESTEM NA POZYCJI PRZEGRANEJ
JESTEM NA TABLETKACH I WOGOLE MAM DOLA
JEDYNA POZYTYWNA CZESC TEGO -SCHUDLAM 5 KG, PRAKTYCZNIE NIC NIE MOGE OD TYG JESC, NAWET GLODU NIE CZUJE

wabona - 2009-05-12, 16:21

Alu - spróbuj cos zjeść - musisz być zdrowa - dla córeczek.
EL. - 2009-05-12, 18:46

Alibveo Kochana....zadbaj o siebie...bo skąd weźmiesz siłę do walki o swoje dobre życie ??
Cokolwiek...to co lubisz....chociaz troszkę....no....za nas...za swoich przyjaciół , za córeczki !!
Alu.....ech tam....będzie co ma być, Bóg niech Cię = Was prowadzi ! Zaufaj i sie nie bój ! Niech sie dzieje....niech będzie dobrze dla Ciebie !! Przytulam mocnooooooooo !! EL.

elzd1 - 2009-05-12, 19:16

Alibeo. Jak EL. i inni proszę: zadbaj o siebie.
Posłuchaj dziewczyno: masz dwie wspaniałe pociechy, a mąż... na razie oddalił się, na razie go nie ma, a czy wróci, nie wiadomo. Masz dwa wyjścia: położyć się i czekać na nie wiadomo na co i jak długo, albo możesz zajać się wreszcie sobą i dziećmi. One nie mają chwilowo ojca, matki też mają nie mieć?
Przeżyjesz ten rozwód, jak ja przeżyłam, jak wiele osób tutaj. Głodówki nie przeżyjesz.
I nie ciesz się, że schudłaś 5 kilo, też tak miałam początkowo.
Ale niestety- efekt jojo mnie dopadł. Więc żaden pożytek z nagłego odchudzania, tylko większy kłopot.
Alu, na mężu świat się nie kończy, nie stawiaj męża na pierwszym miejscu, Ty wiesz, kogo należy ustawić jako cel życia.
Jak już to zrozumiesz, to i życie okaże się bardziej pociągające i ciekawe. Naprawdę.
Ściskam Cię serdecznie.

bozka - 2009-05-12, 20:53

Alibeo! Czy trabletki masz dobrze dobrane? Po 3-4 dniach powinien Ci wrócic apetyt, powinny minąc lęki i napięcie... Powinna wrócić jasnośc myslenia, klarowność oceny sytuacji, bez rozhuślanych emocji, bez przejaskrawiania problemów... Tylko tabletki trzba dobrać, zmienić jak trzeba...
Pozwól męzowi iść swoją drogą, nawet jak to droga w dół, droga bez Ciebie i córek... Nie masz na to wpływu... Póść lejce...
Ty sie szarpiesz jak ja jeszcze niedawno. Dostawałam po głowie, waliłam głowa w mur, szarpałam się z rzeczywistością, a ona nic i nic! Czasem trzeba przyjąc zmiane na gorsze, puścić, zrobić miejsce na nowe... w swoim życiu.
Ty sie szarpiesz, bo chcesz uratować rodzinę jak kazda madra kobieta, matka, zona, ale realnie patrząc nie widzi8sz po ludzku takiej możliwości. Czujesz, że to poza Twoim wpływem. Więc żyjesz jakbys trzymała nogi na dwóch koniach, które oddalają się od siebie, bo pędzą w dwóch różnych kierunkach. Czym to sie skończy dla Ciebie? Rozdarciem - tragicznym. Długo tak nie wytrwasz. Postaw obie nogi na tym koniu, który jest pewniejszy, bardziej Tobie obłaskawiony...

alibea - 2009-05-12, 21:50

sama sobie kupilam tabletki, nie bylam u lekarza.Tabletki valused.Chce mi sie tylko plakac i nic wiecej.

[ Dodano: 2009-05-12, 23:51 ]
ja wiem , ze to wszystko juz nie ma sensu, ze nic sie nie naprawi, mimo ze nie zgodzilam sie na rozwod i taka byla odpowiedz do sadu...
mam straszne pocucie winy , ze starsza corka zostala skrzywdzona przez nas

Agnieszka - 2009-05-13, 07:52

Alibea! Powinnaś jak najszybciej iśc do lekarza , tabletki z apteki bez recepty to w Twojej sytuacji jak witaminki . Lekarz jako specjalista dobierze te , które dla Ciebie są najlepsze. Teraz najważniejsze jest , żebyś wróciła jak najszybciej do stanu w ,którym nie będzie tak potwornie boleć . I to jest mozliwe . Proszę Cieidż do lekarza, i pisz czego potrzebujesz . wiele osob było w takiej sytuacji jak Ty dziś , przejdziesz to i będziesz życ dalej . Dzieci , one bardzo Cię potrzebują . A mąż - chyba musisz zacząc myslec teraz , tak jakby Go wogóle nie było
Maria Anna - 2009-05-13, 08:47

Jak możesz napisz mi na piva swój numer tel, postaram Ci sie pomóc. Cos doradzić.

PA.

bozka - 2009-05-13, 11:03

Alibeo!
Bezwzględnie do lekarza! Nie zastanawiaj się tylko NAS posłuchaj.... Jak dziecko małe słucha matki!
Lekarz! Wyciszenie! Ponowna ocena swojej sytuacji! Na rozprawie możesz jeszcze zmienić stanowisko! Nie namawiam cie do niczego, poprostu sugerujuę, że masz taką możliwość!

[ Dodano: 2009-05-13, 12:04 ]
Jeśl;i masz poczucie winy w stosunku do dzieci, to najlepsze co możesz zrobić, to to przepracować i .... wybaczyć sobie! Poczujuesz się lepiej z tym!

Agnieszka - 2009-05-13, 11:14

Alibea , odezwij się , nie jestes sama . Cały czas pytasz o radę , ale i tak robisz po swojemu . DZIS ZRóB INACZEJ !!!!!

definicja szalenstwa - robic ciągle to samo myslac , że będa inne rezultaty. Nie będa , musisz zrobic inaczej i na Boga , nie bierz całej odpowiedzialności na sibie. Nie jesteś winna temu , że Twója córka moczy się w nocy . TO NIE TWOJA WINA ! Nie mozesz brać całej odpwiedzialności za przyszlosc, ba, nawet nie mozesz. Możesz być odpowiedzialna tylko za dzisiaj i za siebie . A dzisiaj moż,esz isc do lekarza, żeby jutro było inne .Alibea , nieważne jaka była Twoja przeszłość, ile razt ktoś Cię zranił, jak wiele razy usłyszałs , że jestęs niekochana. Twoje życie jest jedyne w swoim rodzaju , jestęś jedyna niepowtarzalna.Daj sobie pomóć

alibea - 2009-05-13, 17:11

bylam dzisiaj u psychologa, umowilam sie takze na piatek z corka...
na pozew rozwodowy odpowiedz dalam.NIE ZGODZILAM SIE ZE WZGLEDU NA DZIECI

[ Dodano: 2009-05-13, 19:15 ]
ŚLUB I ROZWÓD TO DECYZJE NA CALE ZYCIE, nie mozna ich podejmowac pod wpływem chwili, pod wpływem emocji.Dla mnie najwazniejsze ejst dobro dzieci , utrzymanie rodziny....najwyzej sie nie uda, trudno.Tak jak piszecie,zawsze moge zmienic decyzje.Ale na dzien dzisiejszy wiem , ze rozwodu nie chce.Jest jeszcze "instytucja separacji"...uwazam, ze nalezy przeczekac troche, uspokoic emocje i potem podjac decyzje.Nie wiem jak moja decyzje uzasadnie w sadzie, ale mam spokojniejsze sumienie...nnie wiem czy zrobilam dobrze, bo pewnie nie ma juz szans...ale chocoaz sprobowalam

[ Dodano: 2009-05-13, 19:16 ]
mam takie pytanko...maz napisal , ze do 2004 roku wszystko bylo ok...moze nagle w sadzie zmienic decyzje i mowic ze od poczatku slub to pomylka? pytam tak na wszelki wypadek...

[ Dodano: 2009-05-13, 19:20 ]
maz napisal w pozwie ze po urodzeniu dziecko bylo lepiej..a bylo tragicznie-napisal klamstwo w pozwie, to bez trudu udowodnie, bo nie odwolal sie do pozwu o alimenty a tam wszystko napisalalm jak mnie i corke potraktowal
czy to bedzie na jego minus???

bozka - 2009-05-13, 19:42

Alibeo! Jeśli nie chcesz rozwodu, to znaczy, że wierzysz w uratowanie małżeństwa! Taaak??? Jeśli tak, to w sądzie masz nie walczyć przeciwko męzowi. Skoro masz nie walczyć, to po co Ci łapanie go na nieścisłościach, klamstwach???
Nie ma w twoim myśleniu konsekwencji. Pogubiona jesteś bidulko! I chcesz i nie chcesz.....
Życzę Ci, abyś poskładała w sobie tę porwaną rzeczywistość. Uda ci się! Tylko czasu Ci potrzeba!
Co Ci powiedział psycholog? Napisz, jesli chcesz....

alibea - 2009-05-13, 20:24

PYTANIA zadalam tak na wszelki wypadek....
co mi powiedziala psycholog? ze mam podjac decyzje zgodnie ze swoim sumieniem,

Alda - 2009-05-13, 20:39

alibeo, mąż w sądzie może zmienić wszystko. Mój na każdej rozprawie mówił praktycznie co innego. A przede wszystkim zmienił pozew bez orzekaznia o winie na pozew z mojej winy. Musisz być silna i przygotować się na to że mąż będzie kłamał. To może być dla ciebie szokiem tak jak dla mnie było.
Najważniejsze jest aby pozstąpić zgodnie ze swoim sumieniem,. Ja tak postąpiłam i było mi lepiej, nadal jest. Tylko mąż znów alarmuje, że złoży pozew.
Jeśli Ci się nie uda, będziesz przynajmniej mieć świadomość, ze próbowałaś.
Kiedy masz tę rozprawę?

alibea - 2009-05-14, 13:57

na poczatku wakacji letnich

[ Dodano: 2009-05-14, 15:58 ]
Alda, jak to jest? dlaczego znowu zlozy pozew? pzreciez zlozyl?

[ Dodano: 2009-05-15, 09:35 ]
nie zgodzilam sie na rozwod, zrobilam to co moi mi teraz serce, sumienie..ale i tak wiem , ze maz ten rozwod dostanie na 100% po jakims czasie

wabona - 2009-05-15, 13:48

tego nie wiesz.........................
alibea - 2009-05-15, 13:49

kochana Wanbomo..jak sie bedzie upieral to dostanie w koncu ten rozwod

[ Dodano: 2009-05-15, 15:50 ]
dzisiaj ide do psychologa..

Alda - 2009-05-15, 20:38

Alibeo. Pierwszy pozew męża został odrzucony przez sąd.
Pewnie, że za którymś razem mąż dostanie rozówd. Ale to będzie tylko i wyłącznie jego rozwód, bo przecież Ty się na to nie zgodzisz.
Mój zapowiada kolejny pozerw, i pewnie tym razem rózwód dostanie, bo przecież nic się u nas nie zmieniło, ciągle mieszkamy oddzielnie, nasze relacje są bliskie zeru, więc tym razem pewnie dostanie bez większych problemów.

alibea - 2009-05-16, 10:10

ALDO..DLACZEGO PIERWSZY POZEW MEZA ZOSTAL ODRZUCONY PRZEZ SAD?
CORKA JEST ZACHWYCONA PANIA PSYCHOLOG

Elżbieta - 2009-05-16, 10:39

alibea napisał/a:
[ Dodano: 2009-05-13, 19:15 ]
ŚLUB I ROZWÓD TO DECYZJE NA CALE ZYCIE, nie mozna ich podejmowac pod wpływem chwili, pod wpływem emocji.Dla mnie najwazniejsze ejst dobro dzieci , utrzymanie rodziny....najwyzej sie nie uda, trudno.Tak jak piszecie,zawsze moge zmienic decyzje.Ale na dzien dzisiejszy wiem , ze rozwodu nie chce.Jest jeszcze "instytucja separacji"...uwazam, ze nalezy przeczekac troche, uspokoic emocje i potem podjac decyzje.Nie wiem jak moja decyzje uzasadnie w sadzie, ale mam spokojniejsze sumienie...nnie wiem czy zrobilam dobrze, bo pewnie nie ma juz szans...ale chocoaz sprobowalam

Mądrze piszesz.
Pozdrawiam.

alibea - 2009-05-16, 10:56

Elu, piszesz ze mądra decyzje podjelam..ale jak mam to w sadzie uzasadnic?

[ Dodano: 2009-05-16, 13:27 ]
dziękuje za rady , abym udal sie do psychologa...byl to bardzo dobry pomysł..

[ Dodano: 2009-05-17, 18:14 ]
co w przypadku jezeli ja bede za separacja a maz bedzie upieral sie za rozwodem? nie mieszkamy razem, ja sie wyprowadzilam..

Alda - 2009-05-17, 21:08

Alibeo, pozew został odrzucony bo przede wszystkim ja nie wyraziłam zgody na rozwód, ze względu na dobro dziecka oraz to, że nie wygasła między nami tak do końca więź fizyczna. I to wystarczyło, aby rozód nie doszedła do skutku.
Pozdrawiam Cię. trzymaj się mocno, Jak będziesz mieć jeszcze jakieć pytania to służę radą.

alibea - 2009-05-18, 16:44

u mnie pewnie sa tak nie orzeknie, mysle ze ten rozwod bezdie
rzaba - 2009-05-19, 20:44

aldo nasze historeie znowu sie splataja... moj maz znowu zlozyl wniosek w sadzie, kolejne argumenty, kolejny raz musze pisaca swoje stanowskio, i pewnie masz racje,... w koncu dostanie ten rozwod...
Alda - 2009-05-20, 20:32

Rabko, jakie stanowisko będziesz mieć tym razem. Zgodisz się na rozwód? Czy nadal zamierzasz manifestować swoją postawę?
Ja tym razem to już się cgyba poddam. Widocznie nie jest nam dane juz byc razem...

alibea - 2009-05-30, 08:14

Proszę o radę, jakąs podpowiedz te osoby, ktore przechodzily rozwod...
jak to wszystko wyglada w sadzie, o co moge mnie pytac?
maz zlozyl pozew o rozwod bez orzekania o winie, jego decyzja jest ostateczna-tak napisal w pozwie...tzn.jego adwokat
moj radca odpisal -ze nie zgadzam sie na rozwod i jestem w stanie mu wszystko wybaczyc....
Czego sie moge spodziewac w tej sytuacji w sadzie????

[ Dodano: 2009-05-30, 10:15 ]
aktualnie korzystam z pomocy psychologa, corka tez..czy powinnam miec zaswiadczenie do sadu o tym?

[ Dodano: 2009-05-30, 10:25 ]
decyzja o odejsciu z domu meza byla moja-nie dalam rady psychicznie zniesc jego spotkan z panienka
nartomiast decyzja o oddzielnych sypialniach, o tym ze on nic nie zje co ja ugotuje , upieke , co kupie.., ze nie moge wspolnie z nim i dzieckiem odwiedzac jego rodziny-bo po prostu powiedzil mii ze "nie mam wkladac dupy nie do swojego samochodu"
czy to bedzie miec jakies znaczenie dla sadu, zt to tylko i wylacznie on zadecydowal o takim zyciu?? dokladnie od dnia kiedy dowiedzail sie ze bedzie ojcem...

wabona - 2009-05-30, 08:31

Będziesz musiała wykazać, że więzi nie wygasły, ponadto zapewne będziesz musiała opowiedzieć od kiedy był kryzys i na czym polegał. Szanse masz duże - macie maloletnie dzieci a on z tamta nie ma. I pewnie spytaja się, czy wg Ciebie rozwód odbije się na dzieciach.
alibea - 2009-05-30, 08:34

do dnia kiedy nie wiedzil ze jestem w ciazy ukladalo sie roznie, raz lepiej raz gorzej..ale zawsze sie pogodzilismy....jakies wieksze spiecia byly jak zaczelam awans zawowdowy i siedzialam nocami w internecie...czasem sobie porozmawialam z ludzmi, ale w duzej mierze bylo to szukanie roznych informacji do awansu...

[ Dodano: 2009-05-30, 10:35 ]
rozwod odbije sie napewno na starszej cortce..na mlodszej nie, bo ona jest malutka i nie rozumie tego, nie byla swiadkiem tego co sie dzialo..Starsza corka widziala nasze klotnie

wabona - 2009-05-30, 08:53

To i tak powiedz.
alibea - 2009-05-31, 09:05

bede wdzieczna za jakies odpowoiedzi, podpowiedzi na moje pytania dotyczace sprawy rozwodowej
Andrzej - 2009-05-31, 11:03
Temat postu: Sprawa rozwodowa w sądzie szansą na nawiązanie relacji
alibea napisał/a:
bede wdzieczna za jakies odpowoiedzi, podpowiedzi na moje pytania dotyczace sprawy rozwodowej


Na rozwodowej sali sądowej wypowiedziałem się tylko dwa razy: za pierwszym razem na propozycję zgody na rozwód odpowiedziałem, że nie mogę zgodzić się, bo kocham żonę, a za drugim na pytanie sądu o komentarz dotyczący zeznania świadka odpowiedziałem, że małżonka jest zdominowana przez tę osobę. Nie oskarżałem, wręcz przeciwnie uznałem swoją winę, ale też jednocześnie poprosiłem sąd o zawieszenie na rok czasu rozpatrywanie sprawy, tak abym miał czas naprawić to, co zostało podniesione w pozwie. Niestety sad rozwodowy nie dał szansy, uznając ze po ludzku takich szans nie ma i zasądził rozwód. Dla sadu rozwodowego argument nadprzyrodzonego wymiaru małżeństwa sakramentalnego nie miał najmniejszego znaczenia... Jest to moje doświadczenie, które potwierdziło i umocniło moją miłość do zony. Sprawa w sądzie była dla mnie okazją przekonania się jak wielka jest moja miłość do zony, i że ma ona swoje źródło w Bogu, bo/i to właśnie Jemu zawdzięczam, ze postawił mi kiedyś na mojej drodze życia taką ukochaną osobę.

Moim zdaniem najważniejsze jest to, aby na sali sadowej zachować wierność Bogu - dać świadectwo wierności przymierzu małżeńskiemu - bronić MIŁOŚCI posługując się darami Ducha Świetego. Jesli Jego Dary przyjmiemy, to zaowocuje to... właśnie owocami Darów Ducha Świętego.

Chrystus powiedział, że najlepszym sprawdzianem wartości naszych czynów i naszej wiary są owoce: "Po owocach poznacie... " (Mt 12,33). W Liście do Galatów św. Paweł mówi o owocach Ducha (Gal 5,22-23) A są nimi:

- miłość
- radość
- pokój
- cierpliwość
- uprzejmość
- dobroć
- wierność
- łagodność
- opanowanie

Niedawno napisała do mnie jedna z użytkowniczek tego forum, która szukała pomocy i podpowiedzi jak ma się zachować na sali rozwodowej. Dwaj znani księża egzorcysci dali jej takie oto wskazówki::

1. Nie mogę wyrazić zgody na rozwód.
2. Mam walczyć o niego po ludzku tak jak mogę (Chodzi nie o walkę typu ja teraz Tobie pokaże, tylko w taki sposób, żeby podczas rozpraw wykazywać w duchu prawdy i miłości błędy niezrozumienia oraz niestety kłamstwa).
3. Mam się nadal modlić za męża.
4. Mam na niego czekac i być gotowa na jego powrót.

Moim zdaniem, bardzo ważne jest okazywanie miłosci do żony/męża na sali sądowej podczas rozprawy sądowej - przemawianie do jej/jego serca jest przykładem budowania relacji malzenskiej. Z taką postawą milosci wiąże się unikanie oskarżeń - z jednej strony, a niezgoda na zlo (na rozwód) - z drugiej. Bez pomocy ze strony Ducha Świętego - Jego mocy taka postawa po ludzku patrząc jest niemozliwa.

"Sprawa rozwodowa w sądzie szansą na nawiązanie relacji małżeńskiej"

weronika - 2009-06-01, 10:18

Alibeo.....uważam,że masz dużą szansę,uwierz w siebie...
Wiesz,że spotkała mnie bardzo podobna sytuacja...wiesz,że jestem już tu bardzo długo...
Ja wygrałam...nie wiem,na jak długo,ale wygrałam...
NIE WYRAZIŁAM ZGODY NA ROZWÓD.....
W moim przypadku było tak....osoba winna rozpadu małżeństwa,nie może żądać rozwodu,a przede wszystkim dobro małoletniego(syn wtedy lat 14) jest najważniejsze.....
Masz dwie córki,nie Twoja wina,bo nie ty znalazłaś sobie"trzecią osobę"....masz olbrzymią szansę.....

alibea - 2009-06-01, 12:06

mąz w pozwie napisal ze jego decyzja o rozwodzie jest ostateczna , natomiast ja w odwolaniu naopisalam ze sie nie zgodze i to bede podtrzymywac na rozprawie..
jak to dalej bedzie wygladac? bardziej beda jego "maglowac" czy mnie?

[ Dodano: 2009-06-01, 14:08 ]
Weronika, nie wyrazilaz zgody to masz separacje? mieszkasz z mezem? ja nie mieszkam z nim, ja odeszlam z jego domu..ale chyb abede pdkreslac w sadzie , ze decyzja o tym aby miec oddzielne sypialnie, decyzja o tym ze nie je tego co ja ugotuje, ze nie ma wspolnych wyjazdow do rodziny byla tylko i wylacznie decyzja meza..ja wielkokrotnie chcialam razem z nim jechac to mowil mi ze "nnie mam wkladac dupy do nieswojego samochodu"..bylamm wtedy w ciazy

Paloma - 2009-06-01, 14:14

alibea napisał/a:
ja wielkokrotnie chcialam razem z nim jechac to mowil mi ze "nnie mam wkladac dupy do nieswojego samochodu"..bylamm wtedy w ciazy

Współczuję Ci kochana bardzo. Takie słowa bardzo ranią zwłaszcza, że Ty byłaś dodatkowo wtedy jeszcze w ciąży.
Znam ból jaki zdają takie słowa od kochanej osoby, bo też słyszałam je nie raz.
Przytulam delikatnie i ślę UŚMIECH :-D na Dzień Dziecka.
Niegasnącej nadziei i światła Ducha Świętego, przyjaciół którzy Cię wesprą zawsze.

alibea - 2009-06-01, 14:53

Dziekuje bardzo za odpowiedzi.Bede wdzieczna za jeszcze jakies podpowiedzi coi moze mnie czekac na sali sadowej -chodzi o pytania sedziegio.Kurcze..ale się boję

[ Dodano: 2009-06-01, 21:10 ]
poczytalam troche w necie o rozwodach..nie ma juz rozpraw pojednawczych i sady robia wszystko aby trwalo to jak najkrocej...czyli 1-2 rozprawy
zaczynam myslec ze nie mam szans

weronika - 2009-06-03, 15:58

Alibeo...spokojnie...ja nawet nie mam separacji,ponieważ nikt,(znaczy się mąż) o to nie wnosił...fakt pani sędzina zapytała mnie ,czy wyrażę zgodę na separację...ale ja również nie wyraziłam zgody...i mi się udało....
Poczytaj moje posty z przed kilku lat(hihi)...mąż nie mieszka z nami już prawie 4 lata...pozdrawiam...

alibea - 2009-06-03, 16:09

Weroniko..moj maz napisal w pozwie, z ejego decyzja o rozwodzie jesyt ostateczna.
On spotyka sie z ta panienka i chce to pewnie robic dalej legalnie, dlatego bedzie zalezalo mu na rozwodzie...wiem to w 100 %

[ Dodano: 2009-06-03, 18:10 ]
poza tym on powie, ze mnie juz nie kocha, nie mieszkamy razem, nic nas nie łączy wspolnego...nie mam wiec zadnych szans

[ Dodano: 2009-06-03, 20:09 ]
gdy bylam w ciazy i maz mial wowczas spotykal sie z ta kobieta mloda, pisalam do Stowarzyszenia kobiet , prosbe o pomoc w wielu sprawach.W odpowiedzi listownej mam takie zdanie :..."natomiast zachowanie męża, a raczej jego nielojalność , w tym i niewiernosc , sa niestety symptomami rozkladu pozycia"..
jest to list z lipca 2006 roku, z pieczatka radcy prawnego....
Czy to zdanie moze byc dowodem, ze maz mnie zdradzal???

bozka - 2009-06-03, 18:29

Weroniko! 4 lata... a ty wciąż czekasz... Podziwiam. Jak dajesz sobie rade trwając w takim zamrożeniu?
alibea - 2009-06-03, 19:51

Bozka..a co ma Weronika zrobic? pzeciez jezeli rozwodu nie chce to nie zgodzi sie...a jezeli maz nie chce z nia byc to siła sie nie zmusi go do milosci
elzd1 - 2009-06-03, 20:07

alibea napisał/a:
"natomiast zachowanie męża, a raczej jego nielojalność , w tym i niewiernosc , sa niestety symptomami rozkladu pozycia"..
jest to list z lipca 2006 roku, z pieczatka radcy prawnego....
Czy to zdanie moze byc dowodem, ze maz mnie zdradzal???

Alibeo. Cudza opinia nie może być dowodem w sądzie, zwłaszcza osoby, która nie zna faktów, tylko ma Twoje informacje.
Tak myślę.

Alda - 2009-06-03, 20:54

Moim zdaniem nie powinnaś tego teksu przedstawiać w sądzie.
Jeśli nie chcesz rozwodu, musisz przede wszystkim wykazać, że rokład pozycia nie nastąpił mimo wszystko. A tam wyraźnie jest napisane o symptomach rozkładu pozycia. Nie możesz mówić, że wasze pozycie uległo rozkładow, ale musisz wykazać, że istnieją między Wami relacje, nawet jeśli znikome.

alibea - 2009-06-03, 21:57

Alda...nie jestem w stanie wykazac ze sa jakies relacje pomiedzy nami bo ich nie ma..moj maz nawet na ulicy mnie nie poznaje, patrzy na mnie jak na wroga
dzisiaj dostalam pismo od mojego radcy...kurcze, chyba troche sie nie zrozumielismy, ja opowiedzialam mu cala historie moja , powiedzialam ze dla dobrav zdieci n ie chce rozwodu..
w odpowiedzi do sadu jest napisane, co maz mi zrobil lacznie z jego romansikiem , propozycja aborcji , ze nic nie zrobil dla ratowania malzenstwaitd...

[ Dodano: 2009-06-03, 23:59 ]
oaz tym patrzac tak z perspektywy czasu...oczywoscie ja nie chce rozwodu ale...tragicznie bylo i jest od kwietnia 2006 rokuvczyli od 3 lat maz przestal rozmawiac ze mna, przestal miec wspolna sypialnie, przestal brac mnie na jakiekolwiek wyjazdy rodzinne...wiec mysle, ze sad raczej bedzie za rozwiazaniem malzenstwa..tym bardziej ze znam meza i on powie ze nic go ze mna juz nie laczy itd...

weronika - 2009-06-04, 11:55

Dziewczyny,kochane....wszystko się da....z pomocą boską wszystko"idzie" do przodu....
Alibeo...dasz radę,nie przejmuj się....ewentualnie mogą Was skierować do RODK-u.....ale zapamiętaj najważniejsze jest dobro dziecka,nikt tego w sądzie nie podważa....dziecko chce,pragnie mieć rodzinę,całą rodzinę,pełną rodzinę.....moja opinia była bardzo korzystna dla mnie i dla syna...nie bój się...kochasz męża i nie chcesz rozwodu,widzisz szanse na pojednanie,jesteś w stanie wybaczyć,dzieci chcą,pragną mieć mamę i tatę....
Jak już będziesz bliżej rozprawy,to poślę Ci priva....podam ewentualne odpowiedzi...pozdrawiam

alibea - 2009-06-04, 14:10

wydaje mi sie, ze sad uzna rozwod po tym co jest napisane w odpowiedzi na pozew..jest tam bardzi duzo niekorzystnych informacji na meza

[ Dodano: 2009-06-04, 16:11 ]
zreszta..co ma byc to bedzie,,,mysle, ze zcasem moze i lepiej sie rozwiesc niz dzieci mialyby patrzec na nasza wrogosc, obsosc..chyba lepiej wowczas jak rodzice mieszkaja osobno i jest spokoj , nie ma awantur itd

EL. - 2009-06-04, 15:36

Alibeo , za sędziów orzekajcych też trzeba się modlić !

Mówisz, że w odpowiedzi na pozew męża jest dużo o tym, co mąż złego Wam wyrządził....wiesz...może to będzie przyczynkiem do tego, że będzie orzeczona Jego wina. Ale myślę też, że najpierw Sąd się Ciebie zapyta, czy to co napisałaś jest Twoją zgodą na rozwód...wtedy zaprzwczysz i powiesz, że mimo tego wszystkiego nie cchesz rozwodu....bo masz w sercu nadzieję . Masz nadzieję ? Pozdrawiam ! EL.

alibea - 2009-06-04, 18:32

w odpowiedzi jest napisane ze jestem w stanie mu wszystko wybaczyc pod warunkiem ze nie bedzie sie spotykal z ta kobieta

[ Dodano: 2009-06-05, 09:54 ]
dopada mnie ogromny strach przed rozprawa rozwodowa, moja kolezanka juz na 1 rozpwie dostala rozwod , tez ma 2 letnie dziecko..

Alda - 2009-06-05, 21:37

Koleżanka widocznie chciała rozwodu skoro dostała na pierwszej rozprawie. Jeśli sa małoletnie dzieci niemożliwe jest aby sąd udzielił rozwodu na pierwszej rozprawie. W moim przypadku na pierwszej rozprawie, sąd zlecił wizytę kuratora u mnie w domu i u męża.
To nic dziwnego, że dopada Cię strach. Rozprawa rozwodowa to nic przyjemnego. Z perspektywy czasu sama sobie sie dziwię, że jakoś to przeżyłam. A teraz czeka mnie kolejna... z tym będzie juz gorzej.

alibea - 2009-06-06, 06:32

mOJE DZIECI MAJA BYC BADANE W Rodzinnym Osrodki dIAGNOSTYCZNO-kONSULTACYJNYM...
ktos mial cos podobnego?

nałóg - 2009-06-06, 06:59

Alibeo...... a co Ty zrobiłaś dla siebie?Dla własnego rozwoju? Czy podjełaś terapię?Masz stały kontakt z psychologiem?
Od dawna jesteś na forum,od dawna piszesz .......piszesz o wszystkim tylko nie o tym co zrobiła sdla własnego rozwoju duchowego.
Przed wyprowadzką od męża walczyłaś z mężem z teściową ,nie miałą sczasu na zaimowanie sie sobą...teraz "walczysz z wizją rozwodu.Wysilasz sie nad szukaniem "haków" obymślasz strategię walki................ a co robisz dla siebie??dla wyrwania siebie z okowów dysfunkcji międzypokoleniowej,z dysfunkcji własnej? co zrobiłas by być lepszą matką??
Jaką książke przeczytałaś na temat kontaktów z dzieckiem w rodzinie dysfunkcyjnej?
Jaka książkę przeczytałaś o kontaktach międzyludzkich? To złości i gniewie dzieci?
Może coś o wychowaniu dzieci?

Możesz sie pochwalić czymś???? Pochwal się...............

alibea - 2009-06-06, 07:28

Nałog..nie szukam haków na meza..tylko prawda jest taka, ze on ten rozwod dostanie jak sie uprze, napisal w pozwie ze jego decyzja jest ostateczna.Znam mojego meza 18 lat i wiem jaki on jest, ze osiagnie swoj cel.A skoro ma byc rozwod to nie chce aby byl bez orzekania o winie tylko z jego winy, bo to on ma panienke, to on mnie oszukal, to on namawial na aborcje.Dlaczego mam byc teraz ulegla i zgodzic sie na to co om chce.Moj adwokat rozmawial z sedzie i rozwod obecnie to tylko kwestia czasu.Bedzie nalegal to dostanie, bo nie mieszkamy razem, niema zadnych wiezi miedzy nami.Moge to ewentualnie przedluzyc , ale co to da? Tylko niepotrzebne moje nerwy, dodatkowe koszty i nerwy dzieci.
A gdybys czytal dokladniej moje posty to bys wiedzial , ze chodze do psychologa raz w tygodniu.Na zcestsze wizyty mnie n ie stac, bo za kazda wizyte place.

[ Dodano: 2009-06-06, 09:37 ]
I jeszczerjedno Nałog..pytam sie ludzi o rozwod, jak to wyglada, bo chce wiedziec na co mam byc przygotowana, o co moga pytac..chyba logiczne ze chce wiedziec jak to przebiega...
Ilu osobom tutaj udalo sie uratowac malzenstwo gdy juz byli w trakcie rozwodu? no ilu???? tylko uidalo im sie to pzredluzyc, i co maja z tego??? nerwy...
a z drugiej strony jezeli bede sie upierala ze rozwodu nie chce, to sad moze uznac to za zlosliwosc z mojej strony..tym bardziej gdy powiem co sie wydarzylo...sad moze uznac moja niezgode za zlosliwosc po takim ponizeniu , ktoere pzrezylam..bo normalny czlowiek dawno by sie chcial odciac od takiego czlowieka, jakim byl i jest mopj maz..on nawet na ulicy mnie nie poznaje, to normalne?? od ponad 3 lat nie trozmawial ze mna bo albo milczal albo mi powiedzial "tam sa drzwi, spadaj"...w tym zcasie spotykal soie z panienka..
NIE MOW MI ZE SZUKAM HAKA NA NIEGO.Dbam teraz o wlasny tyleki o dzieci,To mu zostalo mieszkanie, ja musze sie wszystkiego dorabiac od zera.To JA JESTEM, NA MOIESZKANIU GDZIE JEST 7 OSOB, JEDNA LAZIENKA , JEDNA KUCHNIA I OJCIEC ALKOHOLIK.O n mieszka tylko z mama, maja kazdy osobne mieszkanie, dwa samochody , motor..z wszystkim co mozliwe do zycia...nawet schowal mi garnki , zebym nie zabrala...smieszne ale prawdziwe, tragiczne.Wiec mi nie mow ze szukam na niego haka!!! a jAK MASZ M I TAKICH RAD UDZIELAC TO WOLE ZEBYS NIC NIE PISAL.aLE COZ,,SOLIDARNOSC MESKA SIE ODZYWA!

rafal41 - 2009-06-06, 08:17
Temat postu: ja cię popieram
Alibeo,jestem normalnym facetem,ktory tez walczy o rodzinę,Czytając twoje posty,widzę,ze rzeczywiscie musicie się rozstać,musisz nabrac sily.Na sycharze panuje jedna zasada dla wszystkich-zmieniaj siebie!!!to jest w kolko powtarzane.i ja to zrozumialem,to dobra zasada-to dobre dla ćiebie ,dla mnie.dla naszego spokoju,wyważenia!!!!Alibeo,też uważem jak Ty,jezeli ktos mocno się uprze i chce rozwodu,to dostanie.ja też zgodzilem sie na rozwod,dlaczego???dlatego,że życie bez milosci ,zrozumienia nie ma sensu.Fakt,że u mnie na 3 tyg przed sprawą,caly czas slyszę,ze MYŚLĘ CALY CZAS O NAS.i ....jest spokoj ,ktorego dlugo nie miałem.są decyzje na pozostawienie nowego domu,lasu.A do sprawy tylko 3 tyg,niecale.To,że dzisiaj czuję sie spokojny to dzięki temu kryzysowi,Wam,to dzięki Wam duzo zrozumialem,koniec już miotającego się Rafala!!!!W mojej duszy jest rownowaga,spokoj,poddanie się woli Boga i po częsci żony.
Ten post napisalem tylko dlatego,że żal mi jest Alibey,ze taki los potrafią zgotować bliscy,że milośc tak szybko czasami się ulatnia,że ludzie potrafią się tak szybko odkochywać,ze tak szybko znajdują ukojenie w innych ramionach.a życie jest takie krotkie!!!!!!!!!!!pozdrawiam,odezwę sie nie prędzej jak sie sytuacja zmieni lub po sprawie,ktorą mamy 26czerwca o 13ej.ż Bogiem

alibea - 2009-06-06, 08:21

RAFAŁ, JA MAM SPRAWE ROZWODOAW 25 CZERWCA, DZIEN WCZESNIEJ
OCZYWISCIE NIE ZGODZILAM SOE DLA DOBBRA DZIECKA...choc czy to ma sens? zaczynam watpic..
Dlategoo pytalam o ten osredek konsultacyjno-diagnostyczny,,

nałóg - 2009-06-06, 08:45

Alibeo.... zacytuję siebie jeszcze raz z pytaniami:"Wysilasz sie nad szukaniem "haków" obymślasz strategię walki................ a co robisz dla siebie??dla wyrwania siebie z okowów dysfunkcji międzypokoleniowej,z dysfunkcji własnej? co zrobiłas by być lepszą matką??
Jaką książke przeczytałaś na temat kontaktów z dzieckiem w rodzinie dysfunkcyjnej?
Jaka książkę przeczytałaś o kontaktach międzyludzkich? To złości i gniewie dzieci?
Może coś o wychowaniu dzieci?

Możesz sie pochwalić czymś???? Pochwal się..............."

Ja nie pisałęm o tym czy Ty masz sie zgadzać czy nie zgadzac na rozwód .......pytałęm tylko co robisz dla siebie,dla własnego rozwoju duchowego.
Ty złościsz sie na mnie za te pytania i chyba podświadomie/świadomie przenosisz cieżar gatunkowy odpowiedzi na ten watek który był tylko tłem w moim pytaniu,wątek rozwodowy.
Ja usiłowałem pobudzić Twoje myśłenie w kierunku własnego rozwoju a nie Twojej historii z przeszłości.
Dziś,tu i teraz Alibeo............ jaki jest Twój rozwój duchowy?jaka ścieżkę obrałaś?co zrobiłaś by nie mieć zachowań biernoagresywnych .
TY ,Ty masz obowiązek nprawy siebie.
Ty masz obowiązek stanięcia w prawdzie o sobie,poznania swoich mocnych stron ,zalet i wad.I pracy by mocne umacniać a słabe przepracowywać i zamieniać w swoje bogactwo.

Kryzys może byc ubogacający dla przechodzących go.

alibea - 2009-06-06, 08:48

13 maja wyslana zostala odpowiedz na pozew meza do sadu..jak myslicie, moze juz znac odpowiedz moja???
nałóg - 2009-06-06, 08:50

Alibeo........... pewnei nie popularne to co napiszę,ale to że mieszkasz tu gdzie mieszkasz to jest Twój wybór.Że masz bagaż tosycznego przekazu międzypokoleniowego to nie jest Twój wybór,ale to że nic przez te swoej 30 iles tam lat nic nie zrobiłaś by wyrwać sie z tego zaklętego kręgu to już obciąza Ciebie,to sa konsekwencje.
Jesteś świadoma,jesteś nauczycielką,masz wiedze ,wiesz gdzie i jak tej wiedzy szukać.

Zacznij robić coś dla siebie.Piszesz o psychologu............... jak długo trwało az sie zdecydowałaś??? jak dostałas pozew................ a od 1,5 roku czytałas o takiej koniecznośći.................

alibea - 2009-06-06, 09:04

Nałog..przestan mnie wpedzac w poczucie winy..zaraz mi pewnie napiszesz ze to wszystko moja wina

[ Dodano: 2009-06-06, 11:06 ]
piszesz "przez te swoje 30 lat nic nie zrobilas zeby wyrwac sie z tego zakletego kregu.."..teraz mam 35 lat..wiec co mialam zrobic w wieku 5 lat? 10 ? 15 lat? czt nawet 20?

[ Dodano: 2009-06-06, 11:08 ]
mieszkam w malym miasteczku gdzie niestety nie ma specjalistycznych poradni..nawet zwyklych lekarzy specjalistow....widzisz, dla mnie to duzy problem jechac do wiekszego miasta ...nie mam samochodu, mam prace, pociagi kursuja roznie..mam male dziecko...to nie jest wszystko takie proste jak CI sie wydaje

bozka - 2009-06-06, 09:50

Nałóg - Twoje posty do alibei są poniżej pasa! Wprost toksyczne! Tyle!

Alibeo! Słuchaj siebie i nie daj sobą manipulować! Pozdrawiam. Jesli maz prawnika, to go pytaj!

alibea - 2009-06-06, 13:28

ostatnie pytanie dotyczace rozowdu..maz chce rozowdu to on jest w gorszej sytuacji? on bezdie musuail tez udowodnic ze nie mamy szans? a jezeli on zadnej proby naprawy zwiazku nie podejmowal przez te 3 lata?
nałóg - 2009-06-06, 13:45

Alibeo.......... ja pytam Cię o coś innego........... co przeczytałaś ,jaka książke z tematu kryzysowego,z komunikacji małżeńskiej,o współuzaleznieniu,o uzaleznieniu,o złosci,o gniewie,o pojednaniu,wybaczeniu..................
Ostatni raz pisałem w Twoim wątku chyba wtedy gdy wyzywałaś teściową i miałas żal do ksiedza,że teściową z kościoła nie wypędził.
Tkwiłaś w bagienku (lub w kąciku) użalania sie nad sobą i nadal tkiwsz.

Ja podejmuję próbę uzmysłowienia Ci że abyś wyszła z tego kąta to musisz chcieć wyjść. Musisz chcieć zacząć pracować nad sobą i ze sobą.Nie masz w swojej gminnej miejscowości lub powiecie Ośrodka Pomocy Społecznej???nie wierzę............. tam w każdym takim ośrodku jest przynajmniej 1 psycholog,są pracownicy socjalni.

Alibeo........... ja nie mam zamiaru wpędzać Cie w poczucie winy............ bo Ty już sie wpędziłaś...... ja usiłuję Ci pokazać ścieżkę wyjścia z matni.

Bozko,piszesz :"Nałóg - Twoje posty do alibei są poniżej pasa! Wprost toksyczne! Tyle"

Zastanów się co czego doprowadza ludzi siedzenie w błotku poczucia krzywdy,w poczuciu bólu,beznadzieji............. Alibei konieczna jest pomoć w wyrwaniu sie z toksycznego miejsca,a nie głąskanie po głowie i doradzanei co ma powiedzieć w sądzie,czy taki albo inny tekst podpowiadać.

Czy nam sie to podoba czy nie ,to mąż Alibei pewnie dostanie rozwód,jak nie za 1 to za druga sprawą,czy 3 .
Bo jest zdeterminowany pewnie.
Alibei potrzebna jest pomoc w tym by sama zechciała sobei pomóc poprzez otwarcie sie na tę pomoc.............a nie głąskanie po główce i gadanie"jakoś to będzie czy będzie dobrze,albo że ona jest mądra i silna.
Alibea musi zrozumieć ,ż etę swoja siłe można skierować nie na walkę z mężem a na leczenie siebie,na naprawę siebie.

Bozka............ Ty ją głaszcz po główce.......... a ja się wyłączam z tego postu i tematu........

Alibeo...nie jest moim celem dokopywanie Tobie
.Pogody Ducha

Ola2 - 2009-06-06, 13:46

Nie, to Ty jesteś w "gorszej" sytuacji. To Ty musisz "udowadniać", że jest dla was "szansa" i nie ważne, iż on nie podejmował próby. To zależy od Ciebie, nie chcesz rozwodu, to nie udowadniaj jego win. Podstawą jego "chcenia" rozwodu jest kochanka. Tak? To nie powód, aby otrzymał rozwód. Podstawą Twego "niechcenia" jest to, że kochasz i chcesz szansy na naprawę małżeństwa, mimo iż on ma kochankę. Tak? To dobierz do takiego toku rozumowania odpowiednie argumenty.

[ Dodano: 2009-06-06, 14:48 ]
Alibea nie jest na etapie szukania win w sobie. Ona jest na etapie żalu, gniewu i chęci odwetu typu: żeby on teraz cierpiał, jako i ja cierpię.

alibea - 2009-06-06, 13:55

PODDAJE SIE, CO MA BYC TO BEDZIE
rafal41 - 2009-06-06, 17:23
Temat postu: tak trzymaj
alibeo,nie daj sie wpędzic w poczucie winy.i pozostaw Bogu.losowi swoje życie.co Ci da nawet jak mąż nie dostanie rozwodu a nie będzie szanował,kochał ,dbal???i będzie zly ,że tak sie stalo.na silę to nawet do prascy szkoda chodzić,dlugo się w niej nie da pracować.a co tu żyć.Nalogu,dobrze jest radzić siedząc w fotelu,troche pokory,zdaję mi sie,że pora troszeczke zastanowić sie nad odpowiedzia osobom pokrzywdzonym,probować zrozumieć.takie jest moje zdanie krzywdziciela,ktory walczy o malżenstwo!!!!pozdrawiam
wabona - 2009-06-06, 17:47

Nałogu - nie czas chyba teraz dawać takie rady Alibei - może po sprawie rozwodowej...Alibei głowę bombarduje teraz tysiąc mysli, jak sobie poradzić na sali sadowej. Ale to dzielna dziewczyna i da radę. Nie byłeś, Nałogu w takiej sytuacji, więc może stąd te rady.

Alibeo - nie chcesz rozwodu - i tego masz się trzymać. Koniec. Kropka. Na udowadnianie win przyjdzie czas, jesli trzeba bedzie, bedziesz zbierać na to argumenty. Teraz właśnie masz pokazać, że Wasze małżeństwo ma szansę na naprawę. Owszem, zła jestes za to, co zrobił, za to, że opuścił Cię, gdy byłaś w ciąży, ale potrafisz wybaczyć, potrafisz - jeśli mąż wykaże chęci również, próbować to odbudować - dla dzieci i dla Was wszystkich. Bo kochasz męża, bo wg Ciebie więzi nie ustały, bo dzieci ucierpią, bo już córka ponosi konsekwencje. A co dalej, to Bóg jeden wie. Alu - weź kartkę i spisz to wszystko - nie argumenty na jego winę (złośc narazie schowaj do kieszeni), ale na to, że małżeństwo ma szanse na odbudowe. Powodzenia. I zrób to jak najszybciej - abys miała trochę czasu na wyciszenie. Ja tak zrobiłam, choc u mnie troche inna sytuacja była. I mów sobie, że Bóg Ci pomoże, że zajmie się tym.

bozka - 2009-06-06, 19:32

Nałogu! Pokory ci życzę!
Po dłuzszym pisaniu zaczyna wiać od Ciebie syndromem Boga!

Serio! Tak Cię zaczynam odbierać! Jesli masz gorszy czas, to pisz ostrożniej i wi.ecej zastanawiaj się - na jakim etapuie jest kolejna poraniona duczyczka z tego forum. Bo jakbyś tu ludzi traktował szablonowo...
Pozdrówka. I się nie sumituj!

ketram - 2009-06-06, 21:11

Wydaje mi się, ze ogólne przesłanie nałoga prezentowane na forum sprowadza się do takiej oto kwintesencji:

Przekonaj najpierw Pana Boga - a On widzi wszystko i wie o Tobie wszystko - przekonaj Go swoim działaniem, zachowaniem, czynami, przepatrzeniem siebie, że warto, aby Bóg dał Ci szansę na wszystko co zechcesz... Ale najpierw przekonaj Go

Jasne, ze to pewien skrót myślowy i pisząc "przesłanie nałoga" mam na myśli filozofię i doswiadczenia osób, które pogrążone są/były w rozmaitych dysfunkcjach. Nie tylko twardych - wóda, dragi, ale również psychodysfunkcjach

Poprzeczka jest postawiona wysoko. Dlatego trudno ją przeskoczyć. Na pewno coś w tym jest, bo w wielu przypadkach zadziałało.

lena - 2009-06-06, 22:54

Ketramie.....nie chodzi nawet o ten skrót myślowy"przesłanie nałoga" ...ogólnie posunąłeś się za daleko.
elzd1 - 2009-06-06, 23:27

Przesłanie nałoga.........
I co jeszcze?
ketram napisał/a:
Jasne, ze to pewien skrót myślowy i pisząc "przesłanie nałoga" mam na myśli filozofię i doswiadczenia osób, które pogrążone są/były w rozmaitych dysfunkcjach. Nie tylko twardych - wóda, dragi, ale również psychodysfunkcjach

Tak. Wielki skrót. Możesz rozwinąć? Do jednego wora wszystkich?

ketram - 2009-06-07, 10:08

elzd1, lena

Mój post to próba wytłumaczenia osobom, które jak to pisze się tu na forum "mają wsadzany palec w oko". A dla wielu z nich pogrążonych w traumie to dodatkowy gwóźdź.

W owym przesłaniu rzeczywiście wszystkich pakuje sie do jednego wora. Z czym osobiście trudno mi się zgodzić. No bo wychodzi sie tu z założenia, ze zawsze wszyscy jakieś wady i grzechy posiadają - i że ich nie widzą. Na zasadzie, któż jest bez grzechu?

Przy dysfunkcjach to działa - bo zdaje się nie ma lepszych terapii dla nałogowców niz 12 kroków itp. - zaś w innych przypadkach może prowadzić niestety do "krzywego zwierciadła", czyli wmówienia sobie nieistniejących win.

"Zobacz w sobie zło, którego nie widziałeś i napraw je z bożą pomocą" - to zdanie ma zastosowanie do wszystkich. Bo kto powie, że we mnie zła nie ma ani ciut, ciut?

Pooprzeczka wysoko bo trzebaby zostać świętym.

Staram się to pojąć po sowjemu, jeżeli coś nie tak rozumiem - to dzięki za uwagi.
Może też nałóg się wypowie ?

P.S. A "przekonaj Boga" tzn tyle samo ile, pokaż, że zobaczyłeś w sobie, czego nie widziałeś wcześniej.

nałóg - 2009-06-08, 08:34

Ola2 napisała:"Alibea nie jest na etapie szukania win w sobie. Ona jest na etapie żalu, gniewu i chęci odwetu typu: żeby on teraz cierpiał, jako i ja cierpię."

Tak Ola2,ja też tak sądzę............ że tu jest etap gniewu i złości.A te uczucia -zresztą słuszne-,żle ukierunkowane,nie przeżyte w sposób właściwy przyniosą tylko jeszcze większa frustrację,jeszcze większą złość,chęć dokopania mężowi(nawet podświadomą),poszukania haków,przelania na niego złości i nienawiści......... a efekcie
końcowym zaszkodzą jeszcze bardziej Alibei............
Tylko do czego to prowadzi????? W czym pomaga?

Wanboma pisze:
"Nałogu - nie czas chyba teraz dawać takie rady Alibei - może po sprawie rozwodowej...Alibei głowę bombarduje teraz tysiąc mysli, jak sobie poradzić na sali sadowej. Ale to dzielna dziewczyna i da radę. Nie byłeś, Nałogu w takiej sytuacji, więc może stąd te rady."

Wanbomo........... a może warto czytać dokładniej to co napisałem? tam nie ma ani
jednej rady,jak już, to tylko pytajniki, sugestie ,pytania..............
Alibea jest raczej "zakręcona" w żalu,lęku,strachu,w złosci,nienawiści .....jak taki dziecinny bączek do zabawy.
Zatraca sie w tym, że szkodą dla siebie.
Alibei potrzebne jest uspokojenie emocji,zwentylowanie ich by zacząć myśleć zdroworosądkowo.
Będąc w takim stanie emocjonalnym nie może wiele wymyśleć, i pewnie nie bardzo może żyć,spać ,jeść,opiekowac sie córkami,pracować w szkole.
Te uczucia,emocje stają sie zachowaniami biernoagresywnymi.

Czy nie warto poczytać?,poszukać narzędzi jak z tym gniewem ,złością sobie radzić?,jak przeżyć ten gniew by nie przerodził sie w nienawiść.........w autoagresję.....?????

Jak przeżyc ,by to nie było przenoszenie gniewu na najblizszych,by to nie było przenoszenie biernej agresji na dzieci,na koleżanki z pracy,na współmieszkańców........ czy to nie jest jedną z najważniejszych rzeczy do wykonania??????

Ketram,to nie Boga należy przekonywać.
Bóg jest przekonany.
To siebie należy przekonać ,że Bóg jest stale w gotowości dawania szansy,wsparcia,pomocy.
To siebie należy przekonać, że jest to możliwe .Wejść w stan gotowości do zmian,gotowości do zmiany kontaktów z Bogiem ,z innym człowiekiem ,wreszcie-albo właśnie najpierw ze sobą.
Bo to nie Bóg otworzy czaszkę,szufladę i włoży do głowy jak do szuflady w komodzie rozwiązania.Trzeba jeszcze tę szufladę -głowę uporządkować ,zrobić miejsce,przygotować na to co Bóg ma do zaoferowania.

Bozka pisze:"Nałogu! Pokory ci życzę!"

Dziękuje Ci za przypomnienie o pokorze.Ale gdzie w zadanych Alibei pytaniach o lektury ,sugerowanie szukania materiałów aby się wzmocnić jest brakiem pokory z mojej strony?????
Chyba mamy,znamy zupełnie różne definicje pokory.................

Rafał 41........... piszesz:"Nalogu,dobrze jest radzić siedząc w fotelu,troche pokory,zdaję mi sie,że pora troszeczke zastanowić sie nad odpowiedzia osobom pokrzywdzonym,probować zrozumieć.takie jest moje zdanie krzywdziciela,ktory walczy o malżenstwo!!!!pozdrawiam"

Po raz kolejny piszę:ja nie radzę.
Mam wybór: mogę pisać "pocieszycielsko",utwierdzać pokrzywdzonych w ich poczuciu krzywdy,utwierdzać w żalu,pomagac w tkwieniu w nim,pomagac nakręcać złość,gniew(zresztą słuszny),pomgać w zamianie gniewu na nienawiść , lub podejmować próbę pokazania pokrzywdzonemu,poranionemu,skopanemu emocjonalnie -często- człowiekowi drogi wychodzenia z tego "doła".

Podsuwania lektur,podsuwania narzedzi,podpowiadanie gdzie szukać tych narzędzi jest brakiem pokory????

Pisanie że zdrada,krzywda,zranienia są faktem a złość ,gniew,żal jest czymś naturalnym,czymś leczącym,czymś pozwalającym się uwolnić od krzywdziciela,od uzależnienia emocjonalnego jest oznak abraku pokory?.

Ale za długie tkwienie w tych uczuciach ,w tym stanach emocjonalnych prowadzi do depresji ,do myśli samobójczych,do chorób somatycznych,do zniechęcenia do życia.
Złość,gniew są/mogą być twórcze pod warunkiem że zostaną ukierunkowane w sposób właściwy,własciwie przeżyte.
Złość zamieniona w nienawiść ,gniew w agresję są bardzo destrukcyjne.
Oba te stany zamieniają się najczęściej w zachowania biernoagresywne, a te w efekcie końcowym zawsze uderzają w tego kto te stany ma,kto je pielegnuje.

Wiele o tym pisała i pisze Lena,El,Danka,Ola2,Zuza,ostatnio Ak70,czerwona,samotna....monika,Agata 96........... jak nie poddają się gonitwie myśli by powrócić do nienawiści,do odrzucenia.
Może nie wprost to jest tak artykułowane ,może nie w pełni u wszystkich do końca świadome ,ale to są konkretne działania.
A pamiętam Lenę kontestującą............ ale to jest właśnie przykład jak złość,gniew może być twórczy.Został zamieniony nie w nienawiśc,nie w wojnę,nie w odwet ,ale w stawianie granic,w pracę nad sobą i ze sobą,we wskazywanie dróg wyjścia sobie i męzowi,rodzinie,w szukanie tych dróg

Ketram,masz racje pisząc:"A "przekonaj Boga" tzn tyle samo ile, pokaż, że zobaczyłeś w sobie, czego nie widziałeś wcześniej"

Odkryj siebie,odkryj mocne strony,odkryj to co trzeba wzmacniać,odkryj zaniedbane,odkryj to czego nie wiesz,czego ci potrzeba,szukaj.

Na jednym ze spotkań w Ruchu Szensztackim o.Wojtek w nauce tak powiedział z niemieckiego:sucherin(szukaj,poszukuj,szujkający,poszukujący).
To jest właściwy przekaz.Szukaj siebie w Bogu i z Bogiem.

Do wypowiedzi Elzd1 pozwole sobie się nie odnosić................ bo mam wrażenie że co bym nie napisał i tak nie trafię......z założenia

Pogody Ducha

Danka 9 - 2009-06-08, 09:59

alibeo, burzliwa dyskusja

przykro mi, ze jestes w sytuacji rozwodu

szukasz tu porady jak go praktycznie przezyc,

wiem, ze duzo emocji trudnych....
ale to troche tak jakby pytac jakie chusteczki sa najlepsze do otarcia nosa, czerwone czy zielone gdy mamy chroniczne zapalenie zatok

i jedni mowia..moze czerwone drudzy moze zielone z rożowym szlaczkiem i dobrze ze mówią bo rozwod jest trumatycznym przezyciem i trudno sobie samemu poradzic

ok, chca dobrze i to potrzebne

ale katar jak był tak i jest i żadne chusteczki go nie zatrzymają

nalog pokazuje Ci jak sie leczyc
te chore zatoki wymagaja specjalistycznej kuracji

moze antybiotyk
moze komora skrzywiona
moze tylko inhalacje?

a Wy piszecie ze nalog przesadza, ze za ostro

ja jestem za tym co pisze...alibeo...rozwod jest konsekwencją....nie mowie ze to tylko Twoja wina...ale konsekwencja pewnych okolicznosci i waszych relacji

nie odzywalam sie w Twoim watku, bo widze jak wlasnie krecisz sie w kolko
moze jakis prysznic na glowe jeszcze potrzebny?
tego nie wiem

duzo rad bylo
PSYCHOLOG
zobacz jak wiele osob z forum korzysta z jego pomocy...ba jak wiele dalo sie w koncu namówić!!!

wiem, daleko itp
ale dla osoby ktora chce zmienic sie, nie ma przeszkod...trzeba byc upartym i kolatac do Pana Boga
jak nie drzwiami to oknem

zeby sie chcialo chciec..kupuję to trafne
zeby sie chciało chciec

ale zianie zloscia i wlasnym cierpieniem jest wygodniejsze

sorry ze tak pisze bez ogrodek ale wiem o czym piszę....znam to z wlasnego podworka
jakie to wygodne
wszystko przeciwko mnie a ja biedna
i nie ruszę sie po pomoc....bo nie ma sił, bo maz zly, tesciowa zla.....
licze ze oni sie "naprawią"
a tu figa z makiem

oni moga sie nawet pogorszyc.....a ja bede nadal biedniutka


przykro mi alibeo, ze to wszystko cie spotyka
chcialabym by poszlo Ci gladko w sadzie
abys sie wyciszyla i wybaczyla mezowi...

abys pozwolila Panu Bogu się kochać...abys odczula te miłość
bede pamietac w modlitwie.


p.s. prosba do naloga....niezle Ci sie tutaj dostało....to niepopularne co piszesz, dlatego takie reakcje ludzi...wg mnie to nie chodzi o pokorę

zreszta sam wiesz, o co chodzi i nie przejmujesz sie kuksańcami, madre to co piszesz i gratuluję odwagi....
a ta prosba...to o stosowanie znakow przestankowych, tresc madra, ale forma tez jest istotna aby było przejrzyście....w sensie przecinek i spacja...sama nad tym pracowałam i nie do końca wychodzi ale się staram. pozdrawiam

bozka - 2009-06-08, 12:39

Danusiu!
Mieć racje to trochę mało, aby pomóc drugiemu... zwlaszcza jeśli sie nie widzi jego twarzy, nie zna go, nie wie, w jakim jest stanie. Posty to zbyt mało, aby zorientować się w jakim stanie jest dana osoba...
Stąd moja ostra reakcja na ostre posty.
Jest jeszcze cos takiego: jak wrażliwość na drugiego człowieka... Czasem jest on w takim stanie bólu wewnetrznego, że tylko pochylić sie nad nim i trwać przy nim .... towarzyszyć mu w trudnej chwili...
Tymczasem w życie niektórych forumowiczów niektórzy forumowicze wchodza z buciorami. Tak to odbieram.
Osobiście dziekuję, za kuksańce, które dostałam na początku... Duzo dobrego mi one dały... Co nie znaczy, że na kolejnym etapie brak taktu uczestników forum zmusił mnie do zdecydowanego powiedzenia "Koniec wchodzenia z buciorami".
Mam nadziję, że wyjaśniłam, co trzeba. Zrobiłam to bo zaczynasz, co - według mnie przesadzone i niezdrowe - lukrować i zamiatać pod dywan. Zastanów sie jeszcze raz nad tym.
Pozdrawiam

Danka 9 - 2009-06-08, 12:56

bozka, pelna zgoda

ze czasem trzeba pobyc bez slow i poglaskac po glowie
tutaj na forum ciezko to uczynic..bo wiadomo przez net sie nie da
I zreszta sa osoby, a nawet wiele ktore po tej glowie poglaszczą i chwała im za to

takich nigdy nie zabraknie...

ale i potrzebne sa kuksańce
sa osoby od kuksańców
taki ich charyzmat ...kazdy ma inny

a co do wchodzenia z buciorami to postawa granic jest bardzo ok!!!
Tak trzeba, nie otwierac sie bezgranicznie

mysle ze to od nas zalezy na ile sie otworzymy...nie robilabym dramatu z tego
ze na chwilę cos kogos zaboli, dotknie
takie życie

jesli ktos by obrazał, obrzucał wyzwiskami i jakies straszne rzeczy robil to ma moj sprzeciw...

ale pokazywanie prawdy ludziom jak najbardziej ok...nikt nie jest ze szkła

i dobrze ze jest tu grupa ludzi, kazdy inny, jeden szturchnie, drugi poglaszcze i dobrze :)
jak w życiu
kazdy ma dobra intencję

Moze przesadzone porownanie...ale metody pedagogiczne to nie tylko chuchanie na innych
piszesz:
Cytat:
Zrobiłam to bo zaczynasz, co - według mnie przesadzone i niezdrowe - lukrować i zamiatać pod dywan. Zastanów sie jeszcze raz nad tym.


ze lukruje nalogowi, ze trafnie napisał?
bo podpisuje sie obiema łapkami pod tym, takie moje zdanie :)
gdzie tu lukrowanie czy zamiatanie?

moze jestem przeciwwaga dla waszych ostrych dosc postow....jestem bo uwazam ze mylicie się glaszczac alibeę....

Monika36 - 2009-06-08, 13:07

bozka napisał/a:

Osobiście dziekuję, za kuksańce, które dostałam na początku... Duzo dobrego mi one dały... Co nie znaczy, że na kolejnym etapie brak taktu uczestników forum zmusił mnie do zdecydowanego powiedzenia "Koniec wchodzenia z buciorami".
Mam nadziję, że wyjaśniłam, co trzeba. Zrobiłam to bo zaczynasz, co - według mnie przesadzone i niezdrowe - lukrować i zamiatać pod dywan. Zastanów sie jeszcze raz nad tym.
Pozdrawiam

Bożko tym postem dowiodłaś jak wielki uczyniłaś postęp .
Osoby bardzo załamane jak wejdą na forum , to nie zauważają atmosfery jaka tu panuje.
A często jest tak właśnie jak piszesz. Z góry , hurra - wyskakują na forumowicza i piszą poematy na podstawie domysłów. Na dodatek w złym tonie.
Nie każdemu potrzebny jest atak i krzyk. Niektórym wystarczy forma pocieszenia. Fajnie , że już nie jesteś " chłopcem do bicia ", wcześniej był Norbert i inni.
PS. A Danusia jest kochana , że się za wszystkich modli. Był moment , że przybierała styl pisania El, potem Nałoga, a teraz naśladuje Mami. Tylko Danuś się nie obrażaj, bo miewasz takie tendencje. To forum katolickie, panuje szczerość do bólu.

alibea - 2009-06-08, 13:12

Mam to na co zasluzylam.Widocznie zasluzylam na rozowd i tyle! mOZE MAZ BEDZIE Z NIA SZCZE3SLIWY.JA BEDE WALCZYC ABY BYLO Z JEGO WINY, BEDE WALCZYC O PIENIADZE DLA DZIECI.
MAM TEZ NADZIEJE, ZE OBOJE KIEDYS PONIOSA KARE ZE TO CO ZROBILI.JA JUZ KARE MAM-ROZWOLONE MALZENSTWO.ZDRADA MEZA.ODRZUCENIE MEZA-TO DLA MNIE KARA.
KONIEC TEGO TEMATU!
JESLI MOGE PROSIC TO TY;LLKO O PODPOWIEDZOI JAK TO WYGLADA W SADZIE, O CO MOGA PYTAC.CZEGO LEPIEJ NIE MOWIC.NIC WIECEJ JUZ NIE CHCE.

bozka - 2009-06-08, 13:12

Danusiu pamietaj, że cie kochamy. Za dobroć, której masz tyyyyyyle w serduchu. I dziel się z nami tą dobrocią, dziel.... Całus... od Bożki.
Danka 9 - 2009-06-08, 13:16

Moniko, ze ja taki kameleon ? ;)
fakt, podobnie rozwlekam tekst jak mami, bo doceniam przejrzystość
dobrze mi się tak czyta
robika też tak pisze i lubię to :)

Moniko, chcesz mi pokazać coś? Ale jaki ma to cel.
Pisze ze warto byc szczerym do bólu w jakism celu..aby pokazac komus ze błądzi
wtedy szczerosc ma zastosowanie, takie kuksańce

A to co napisalas, czemu służy
Cchesz cos udowodnic, dac kuksanca...ale co?
Taki kuksaniec dla niego samego?
Bo cos ci sie nie podoba....

to juz nazwalabym zlosliwoscią

ba chyba kazdy nas sie czasem uraża..
Hm chyba ze niektorzy są ze stali i nieomylni ;)

Monika36 - 2009-06-08, 13:21

To miało Danusiu służyć docenieniu Twojego rozwoju na forum i dobroci jaką wszystkim ślesz, mnie też.
Nic więcej, nic ponadto, nie szukaj igły w sianie , bo jej tam nie ma . :-D
Dziękujemy za modlitwy i całusy... Nic ponadto kochana. :-D

Danka 9 - 2009-06-08, 13:31

Ok, to juz nie szukam.
nie wiem czemu sie doszukalam
moze nikt nie lubi byc porownywany do kogos innego?

jakos zawsze mi sie ciezko z Toba MOniko pisze...moze jakies lustro jestes czy co?

Wy chyba tez się modlicie za wszystkich tutaj, wiec to nie jest nic nowego

poczytajcie sobie posty pod kims nowym
przecie ile tam milosci i dobroci..
calusow, zapewnien o modlitwie itp

gdzie te ataki..naprawdę...??
jakos widzę ataki Wasze...a nałogowe sa palce w oko i to kropla (jakze potrzebna) w morzu głaskow i uscisków :)
(sama je produkuję, bo tez ich potrzebuję)

Elżbieta - 2009-06-08, 13:38

alibea napisał/a:
Mam to na co zasluzylam.Widocznie zasluzylam na rozowd i tyle! mOZE MAZ BEDZIE Z NIA SZCZE3SLIWY.JA BEDE WALCZYC ABY BYLO Z JEGO WINY, BEDE WALCZYC O PIENIADZE DLA DZIECI.
MAM TEZ NADZIEJE, ZE OBOJE KIEDYS PONIOSA KARE ZE TO CO ZROBILI.JA JUZ KARE MAM-ROZWOLONE MALZENSTWO.ZDRADA MEZA.ODRZUCENIE MEZA-TO DLA MNIE KARA.
KONIEC TEGO TEMATU!
JESLI MOGE PROSIC TO TY;LLKO O PODPOWIEDZOI JAK TO WYGLADA W SADZIE, O CO MOGA PYTAC.CZEGO LEPIEJ NIE MOWIC.NIC WIECEJ JUZ NIE CHCE.

Jeśli na coś zasłużyłaś, to na pewno na miłość Boga
nie denerwuj się Alibea
poczytaj posty Andrzeja,
może mógłby Ci pomóc?

Danka 9 - 2009-06-08, 13:41

alibeo, przepraszam Cie za tę prywatę

wiem ze się boisz..celne rady tutaj padły co do tego jak sie zachować w sądzie
Poczytaj to co ludzie napisali

sporo tego

przeszli to, maja doswiadczenie

Andrzej ciekawie napisał i inni
na pewno juz czytalas...mozna sobie utrwalic
czego oczekujesz jeszcze?

Nikt nie pisze ze masz na co zasluzylas....na pewno sie zirytowalas czytajac te odpowiedzi ale to nie tak jak myslisz

Nie jestes winna, ale masz jakis udział w tym co sie stało
Zobaczylas cos tutaj i to nie jest miłe

Ja juz sie nie wtrącam ale modle sie. Z Panem Bogiem

bozka - 2009-06-08, 13:48

Czy reakcja alibei nie niej potwierdzeniem tego, o czym napomknęłam, że wobec osób w trudnej sytuacji zyciowej trzeba wiele delikatności i taktu.
Ryzykowne i nie wiem czy własciwe jest dawnie im tego, czego nie chcą, na co nie są gotowi.... Ode mnie tyle!

Katarzyna74 - 2009-06-08, 13:57

Bożko, a z drugiej strony - spójrz na Robikę. Głaskanie, pocieszanie - dzisiaj nazwałaś jej męża s.......m. I za miesiąc będzie kolejny nowy wątek o podobnej treści, jak to już się od kilku miesięcy dzieje.... Średnio co miesiąc nowy wątek, a tak jakby wciąż to samo.... I tu nie chodzi o czas - bo wiadomo, że każdy ma inny do dochodzenie do prawdy o sobie, o związku. Ale o brak przyzwolenia na to, aby brnęła w swoje ślepe uliczki (stawianie męża na piedestale, brak postawionych granic, udawanie, jakby nic się nie stało, gniew w opisywaniu swojego męża itd.) Nałóg i inni piszący podobnie stawiają znaki STOP - nie tędy droga, nic więcej.
Monika36 - 2009-06-08, 13:58

Danka 9 napisał/a:
Ok, to juz nie szukam.
nie wiem czemu sie doszukalam
moze nikt nie lubi byc porownywany do kogos innego?

jakos zawsze mi sie ciezko z Toba MOniko pisze...moze jakies lustro jestes czy co?
gdzie te ataki..naprawdę...??
jakos widzę ataki Wasze...a nałogowe sa palce w oko i to kropla (jakze potrzebna) w morzu głaskow i uscisków :)
(sama je produkuję, bo tez ich potrzebuję)

Mi akurat nie przeszkadza, jak mnie ktoś porównuje do innego , a piszesz , że nikt nie lubi.
Robika pisze w innym stylu. Nie chodzi o styl, chodzi o naśladowanie kogoś.
To pomyśl jak to jest z naszą rozmową ? Ja wiem jak jest . Dlatego zawsze ignoruję Twoje mylne oceny , czy opinie . Czerpiesz pewne opinie z forum i czasem żle je różnym osobom przypisujesz. To jest łatwo zauważalne.
Nie kochana my się bronimy , nie atakujemy, a jeśli już to co najwyżej oceniamy zbytnią pewność siebie niektórych wypowiedzi. Nie może tak być ,że jeden powie tak , a tak- to wszyscy inni hurra - tak jest. Są różne opinie i punkty widzenia, a mnóstwo osób zauważa jeden schemat przypinany wszystkim. Bardzo ciężko jest coś wywnioskować nie znając osoby w realu tak jak Bożka pisała... Same posty o niczym nie świadczą.

Tak mamy przykład Alibei- zbytnie dyskutowanie na inny temat ( domyślny oczywiście )doprowadziło ją do takiego stanu. Aby na pewniaka wysnuwać tyle wniosków , to trzeba bardzo dużo znać szczegółów z obu stron . Tu na forum jest niewiele informacji.
Alibeo trzymaj się. Jeszcze nic nie przesądzone. Tak jak radzi Elżbieta - poradż się Andrzeja. W żadnym przypadku nie przybieraj sobie do serca swoich win.

Paloma - 2009-06-08, 13:59

Danka 9 napisał/a:

ja jestem za tym co pisze...alibeo...rozwod jest konsekwencją....nie mowie ze to tylko Twoja wina...ale konsekwencja pewnych okolicznosci i waszych relacji
nie odzywalam sie w Twoim watku, bo widze jak wlasnie krecisz sie w kolko
moze jakis prysznic na glowe jeszcze potrzebny?

Alibea, może odpowiadać co najwyżej z kryzys, choć i tego też nie wiemy do końca.
Myślę, że gdybyś była na miejscu Alibei, inaczej byś pisała i myślała Danusiu...
Judasz zdradził Jezusa. Dlaczego? Czy Jezus sobie na to zasłużył? Konsekwencją czego to było? Jezus - Święty człowiek, a uczniowie Go zdradzili...
Droga Alibeo! Mądrości i światła Ducha Świętego, wszelkich darów Bożych do przejścia tego co przed Tobą.
Przytulam. Rozumiem Twój stan i to co czujesz.
"Współczucie to stawianie się w czyimś trudnym położeniu i łączenie się z nim w jego bólu. Współczucie to pokazanie, że rozumie się czyjąś sytuację i że odczuć tej osoby nie uważamy za dziwne czy szalone. Zawsze gdy rozumiemy i uznajemy sens czyichś uczuć, to tym samym budujemy z nim społeczność. Problem tkwi w tym, że zbyt często tak śpieszymy się z naprawianiem sytuacji, że nie mamy czasu wczuć się w czyjeś położenie."

Monika36 - 2009-06-08, 14:08

Katarzyna74 napisał/a:
Bożko, a z drugiej strony - spójrz na Robikę. Głaskanie, pocieszanie - dzisiaj nazwałaś jej męża s.......m. I za miesiąc będzie kolejny nowy wątek o podobnej treści, jak to już się od kilku miesięcy dzieje.... Średnio co miesiąc nowy wątek, a tak jakby wciąż to samo.... I tu nie chodzi o czas - bo wiadomo, że każdy ma inny do dochodzenie do prawdy o sobie, o związku. Ale o brak przyzwolenia na to, aby brnęła w swoje ślepe uliczki (stawianie męża na piedestale, brak postawionych granic, udawanie, jakby nic się nie stało, gniew w opisywaniu swojego męża itd.) Nałóg i inni piszący podobnie stawiają znaki STOP - nie tędy droga, nic więcej.

Robika ma wyjątkowo trudną sytuacje. Kasiu a jaką masz gwarancję na to , że jakby Robika inaczej postąpiła to mąż zostawiłby kochankę ??? Żadnej. A jaką masz gwarancję na to , że rady Nałoga są nieomylne ? Czyżby on miał patent na odejście męża od kochanki do żony ? Popatrz ile tu jest takich sytuacji...mężowie parę lat...do dzisiaj są przy kochankach , a żony na forum.
Tak , być może Robika za miesiąc założy popularny temat , czy pozwolić meżowi na spotkania dziecka przy kochance. A może pomimo takiej jak obecna postawa - założy temat
- odbudowa po zdradzie, czego jej z całego serca życzę. Normalnie mnie aż trzepie jak łatwo oceniacie Robikę. Ona jest BARDZO DZIELNA.

bozka - 2009-06-08, 14:12

[b]Współczucie to stawianie się w czyimś trudnym położeniu i łączenie się z nim w jego bólu. Współczucie to pokazanie, że rozumie się czyjąś sytuację i że odczuć tej osoby nie uważamy za dziwne czy szalone. Zawsze gdy rozumiemy i uznajemy sens czyichś uczuć, to tym samym budujemy z nim społeczność. Problem tkwi w tym, że zbyt często tak śpieszymy się z naprawianiem sytuacji, że nie mamy czasu wczuć się w czyjeś położenie." [/b]

Piękny cytat powyżej podała Paloma. Piękny. Powinien być mottem na tym forum. Wiele osób - ja tez byłam na tym etapie - loguje sie na tym forum i pisze o sobie, bo potrzebuje własnie współczucia.
Ono szczere i bezinteresowne koi nieco ból... Dziekuję wszystkjim, którzy mnie kiedys współczuciem wsparli...

[ Dodano: 2009-06-08, 15:14 ]
Monisiu w sprawie robiki -
Podpisuję się dwoma rencami...

Tak to jest, jak ktoś nie nisił czyichś butów....

Monika36 - 2009-06-08, 14:22

Tak bardzo mądry cytat Palomo. Ty tu weszłaś też oczekiwałaś współczucia. Z tego co pamiętam - to je otrzymałaś.
Ja np. nie chciałam współczucia, bo byłam silna i wiedziałam mniej więcej co mam robić. Szukałam porady, miałam potrzebę ponarzekać na swój los ... w zamian za co, niektórym się wydawało , że mało we mnie pokory , że jestem ostra. A ja zwyczajnie szukałam konkretnych rozmów. Nie pozwoliłam sobie na bycie-chłopcem do bicia.
Więcej taktu do wszystkich osób na tym forum się prosi. ;-)

Katarzyna74 - 2009-06-08, 14:24

Nie mam gwarancji, że rady kogokolwiek tutaj na forum są nieomylne.

Ale mamy możliwość spojrzenia na sprawę z perspektywy czasu.

I chyba przedstawiasz błędne założenie. Czy chodzi o to, aby mąż Robiki wrócił? Na męża jej nie mamy wpływu, ona też nie ma.

Chyba chodzi o to, aby tak pracowała nad sobą, by jej to aż tak nie dotykało, aby nie niszczyło jej. Wspólne psioczenie na męża i pocieszanie zalewem słów nic nie da.

Robika w jednym z wątków napisała, że wykorzystała wszystkie rady z forum: twarda miłość, udawanie, że nic się nie stało (!). I nic to nie dało.

Przeczytałam wszystkie wątki Robiki dokładnie i nie znalazłam tam ani jednej rady pt. "udawaj, że nic się nie stało".

Za to znalazłam radę, aby uniemożliwić mężowi pobieranie pieniędzy ze wspólnego konta na potrzeby kochanki - a mimo to nadal mają wspólne konto i po miesiącu Robika pisze, że mąż pobrał 700 zł, a sam jest zadłużony.

Cokolwiek napiszemy - odbiorca odczyta to po swojemu, tak jak chce, tak jak mu łatwiej.
A skoro tak, to obowiązkiem wszystkich doradzających tutaj, jest ważenie tego, co piszemy - zarówno jeśli chodzi o ostre wypowiedzi, jak i głaskanie po głowie.


Robika jest bardzo dzielna. Nikt jej nie ocenia jako osoby, raczej mowa jest o jej postach.

Alibeo - wybacz, że udzielam się nie na Twój temat bezpośrednio. Już zmykam. I wspieram Cię modlitwą.

elzd1 - 2009-06-08, 19:31

Alibeo. Przemilczę całą dyskusję, wrócę do Ciebie.
Gdy mój szanowny mąż oświadczył mi że skłąda kolejny pozew poszłam: najpierw do naszegow wspólnotowego księdza, trochę pogadaliśmy o tym dlaczego się nie zgadzam i czy naprawdę nie chcę, czy to nie jest czysta złośliwośc z mojej strony.
Później poszłam do psychologa - wprost powiedziałam o rozwodzie i moim sprzeciwie.
Poprosiłam o sesje przygotowawcze :-) , chodziło mi o to, żebym przerobiła mój sprzeciw: dlaczego nie chcę rozwodu. Bo samo "nie" to za mało.
Alibeo. Miałam czas przywyknąć do myśłi, że szanowny o rozwód wystąpi, Ty również.
Teoretycznie przegrałam. A naprawdę, sama nie wiem. Myślę że mój mąż kiedyś pomyśli o powodach mojego sprzeciwu.
Ty się masz wzmocnić. I zastanowić dlaczego naprawdę nie chcesz rozwodu.
Będę pamiętała w modlitwie.

alibea - 2009-06-09, 16:11

kilka dni temu widzialam ta panienke meza...
i w sumie to nie dziwie sie ze faceci tak robia...co maja z kobiet 30-40 letnich???
a tu prosze..mlode cialo 20 letnie, buzka -zero zmarszczek, wymiana slodkich słowek...a co z zona po jakims tam stazu malzenskim?> spory o to , czy tamto...same obowiazki..a tu rozryweczka i ...

[ Dodano: 2009-06-09, 18:12 ]
mam nadzieje ze za kilka lat...ten zwiazek sie rozpadnie, bo ona bedzie miala kolo 30stki a on 50tke na karku:)

[ Dodano: 2009-06-09, 18:13 ]
bo tak prawie prawie moghlby byc jej ojcem..16 lat roznicy

co jeszce daje mi satysfakcje? ze ona nigdy nie bedzie mogla wziasc z nim slubu koscielnego

w calej tej sytuacji zaczynam szukac pozytywow..zeby nie zwariowac

[ Dodano: 2009-06-09, 18:14 ]
to tylko moje mysli...

Danka 9 - 2009-06-09, 16:47

alibeo, ręce mi opadły...współczuję takich myśli

Oby Pan Bog pomógl Ci znaleźć inne

alibea - 2009-06-09, 16:55

ot..takie wlasnie mysli mnie nachodza....bo zastanowcie sie, dlaczego faceci kolo 40 wybieraja sobie 20stki? tak jest najczwesciej..dlaczego nie wezme sobie rownolatki? niestety ale taka jest prawda..jezeli tylko pojawia sie kryzys w malzenstwie to mezczyzni wola uciec do mlodego ciala niz probowac problemy rozwiazac
a ile osob nie wie, ze jest zdradzane..

Danka 9 - 2009-06-09, 17:20

alibeo, tak bywa ze mezczyzni i kobiety sie przyciagają, w takim wieku szczegolnie, mlode kobiety i faceci dojrzali...i co z tego?

czy to jest dla Ciebie powód zeby się dołować? zeby się gorzej czuć?
mam wrażenie ze się nakręcasz i jeszcze kwestionujesz swoją kobiecość...

Kochana w każdym wieku kobiety są atrakcyjne, mądre, zadbane

a powiedzenie "młode ciało" jest jakies takie...brak w nim szacunku dla osoby..czy mężczyzny czy kobiety...człowiek jak wiesz to nie tylko ciało

nie dołuj się alibeo...rownie dobrze moglaby byc to osoba w tym samym wieku i starsza...
nie rozmyslaj o tym..szkoda czasu

jak dzis minął dzień? U Ciebie tez tak ciepło? Jak myslisz sie wzmocnic przed sprawą?

samotna - 2009-06-09, 18:30

danusiu - sama jesteś jeszcze młoda - męża masz przy sobie mimo wszystko-mimo kłopotów, kryzysu. rozumiem alibee - moze ja już przestałam - rozmyslac - kreślić scenariusze - niech idzie - ale to co pisze alibea jest prawdą, a to w nas kobiety uderza.
Mozemy tutaj mówic o wartościach - i kto kim jest lecąc na młódke, ale to nie zmienia postaci rzeczy, ze tak to własnie wygląda. znana na wylot żona - stare problemy - nuuuda, a tu
świat otworem stoi - zapytaj wielu mężczyzn - mi znajomy ostatnio powiedział - wiesz faceci to takie psy na kobiety i w kazdym wieku sprawdzaja próbują czy jeszcze moga i jak mogą - przepraszam panów, których to nie dotyczy, ale z reguły tak to własnie wygląda - otwórz pierwszą lepsza gazecinę - jak zmiany to głównie na młodsze - tacy faceci sami przyznają, że czują sie wtedy dużo młodsi - młodsze towarzystwo - czują się jeszcze pełnowartościowi i fakt, że jeszcze młódki na nich lecą podrasowuje ich męskie ego ( nawet jesli mają świadomośc, ze byc moze to też dla kasy to upychaja to głęboko w sobie, ze ich osobiście to nie dotyczy,bo oni spotkali wyjatkowa osobę na swojej drodze i na pewno jest to uczucie.... . Facetom błyszczą wtedy oczy, swiat widziany jest przez rózowe okulary...,
no i co tu ukrywać młode ciało - zero problemów - otwrcie na wszelkie propozycje, a
po to właśnie porzucają, zeby jeszcze pokosztować.
My choćbysmy stawały na głowie 20 lat juz miec nie będziem...

Ola2 - 2009-06-09, 18:33

Ja nie mogłam się tak pocieszać "młodym ciałem", ponieważ mój mąż odszedł do "starego". I wcale z tego powodu nie czułam się lepiej niż Ty. Wiek kochanki w tym wypadku nie odgrywa żadnej roli. Boli jednakowo.
weronika - 2009-06-09, 19:07

Mój mąż jest około 40 i nie wybrał młodszej...wybrał wiek równy swojej żony...jest starsza ode mnie o 5 miesięcy,pozdrawiam...
alibea - 2009-06-09, 19:07

dlaczego nachodza mnie atkie mysli... mnie to spotkalo..spotkalo to moja kolezanka..a teraz i przyjaciolke...miala na zcerwiec wyznaczona date slubu, nagle facet wszystko odwoluje bo jak twierdzil" nie jest jewszcze gotowy na malzenstwo ( ma 35 lat)"....to bylo jego tlumaczenie..wczesniej wymyslil sobie powod , ze odwoluje slub bo jego kobieta nie chce stosowac metod antykoncepcji natiralnych a on jest wierzacy i nie akcepytuje prezerwatyw..Taki wierzacy a spal z kobieta...to wszystko nie laczylo sie w calosc...
Jaki byl i jest prawdziwy powod odwolanie przez niego slubu?? poznalk mlodsza o 10 lat od nas kobiete...czyli 5 late, on ma 35...
i dlatego takie mysli mi sie nasuwaja...
wsrod znajomych gdzie nie slysze o kryzysue lub rozwodzie, to powod wszedzie jest jeden"DUZO MLODSZA KOBIETA "

[ Dodano: 2009-06-09, 21:13 ]
Moj maz nigdy nie przepadal za zabawami, dyskotekami....nie zwracal zbytniej uwagi na swoj ubior, na dbanie o wlasne cialo..a tylko jak poznal ta kobiete zaczal przesadnie sie perfumowac, wymienil bielizne ( nagle polubil bokserki , czego wczesniej nie tolerowal), wymienil sporo ciuchow....gdy wychodzil niby do kolegi..ja jeszce przez godzine czulam w kuchni i lazience zapach po nim..bo tak sie oblewal wodami toaletowymi, dezodorantami..a wczesniej zadko uzywal dezodorantu..
To byly oznaki romansiku

[ Dodano: 2009-06-09, 21:15 ]
przepraszam za bledy w pisowni, to chyba z pospiechu
we wczesniejszym poscie chodzilo facetowi o metody antykoncepcji naturalne..


Oczywiscie zdaza sie , ze mezczyzni wybiora partnerke w podobnym wieku ale to zadkosc...

[ Dodano: 2009-06-09, 21:17 ]
mialo byc , ze facet poznal 25 latke...a nie 5 latke...
oj robie duzo bykow:)

[ Dodano: 2009-06-09, 21:22 ]
bo kochane kobiektko powiedzmy sobie prawde...
stancie przed lustrem i popatrzcie na swije cialo..czesto po dwoch, trzech ciazach jest juz lekko obwizly brzuszek, takze piersi ...na udach celulit, bioderka moze zbyt duze...
juz raczej miniowezcek sie nie ubierze...
a teraz obok niech stanie 20 latka...piekny jedrny biuscik, minioweczka, zgrabny tyleczek, plaski brzuszek...
taka mlodziutka potrafi facetowi słodzic...my natomiast czesto mamy o cos pretensje..niestety "szre zycie", "problemy dnia codziennego, problemy z dziecmi, problemy w pracy"..i czlowiek po przyjsciu do domu nie potrafi "slodzic"..
wiec kogo facet wybierze???

Ola2 - 2009-06-09, 19:24

alibea napisał/a:
Oczywiscie zdaza sie , ze mezczyzni wybiora partnerke w podobnym wieku ale to zadkosc...

Nie, to nie jest rzadkość. Znam, a i tu na forum jest sporo tych przypadków, że kochankę wybiera w wieku żony. Bywają przypadki nawet, że są starsze od niej. I co z tego?
Do czego takie myślenie prowadzi?

alibea - 2009-06-09, 19:24

na początku facet ma nadzieje , ze sie nie wyda, kryje sie z romansikiem..my tego nie potrafimy zauwazyc...potem gdy sie wyda, to pewnie mysli"skoro zona juz wie, to moge jawnie sie spotykac"...
tak to czesto wyglada

czerwona - 2009-06-09, 21:04

Alibeo - zazwyczaj faktycznie tak jest - mój mąż też ma młodszą ode mnie i od siebie o parę lat kochankę ( teraz to się chyba nazywa - partnerkę?).
Ale to świadczy chyba o nim - tak jak świadczyłoby o mnie gdybym jego opuściła dla faceta z grubszym portfelem. Ślubu nie bierze się dla jędrnych piersi bo każde kiedyś zwiotczeją ani dla płaskiego brzucha - bo co jeśli brzuch zacznie np. chorować ?
Myślę, że ci faceci nie dorośli do roli mężów , ojców , nie wiedzą , co znaczy odpowiedzialność za drugiego człowieka . Nie wiedzą , co znaczy lojalność i przyjaźń , bo często to właśnie nabardziej łączy pary z długim stażem. Namiętność zawsze po jakimś czasie wygasa - co nie oznacza , że para się rozpadnie-jesli jednak łączy ich coś więcej niż płaski brzuch i jędrne piersi.
Ja staram się nie mieć kompleksów - bo wiem , że sama nie chciałabym zadawać się z bogatym mięśniakiem . Wiem , że liczy się co innego - właśnie to jak ktoś się zachowa w godzinie próby - wtedy kiedy dawno już nie ma motyli w brzuchu a nadciąga kryzys. Wtedy poznajemy co kto jest wart i jakim jest człowiekiem - poznajemy też siebie.
Nie dajcie się dziewczyny kolorowym pismom i znajomym - a ci niech sie bawią w podtatusiałych kochanków - muszą mieć wielkie kompleksy jeśli tak się zachowują.

Danka 9 - 2009-06-09, 22:06

samotna, tez kiedys mialam takie jazdy, zostałam "porzucona" przez chłopaka dla młodszej

tez wtedy sie porownywalam

i wcale nie jestem taka młoda
jak jest zle to tez sobie wyobrazam ze maz znajdzie mlodszą...tez mam kompleksy
tym bardziej ze nie mamy dzieci i z wiekeim mam mniejsze szanse

koledzy meza zenia sie z 20 latkami...tez bywa mi trudno

ale staram sie nie dawac takim myslom, kompleksom....

to jak pisze czerwona..pisma, reklamy, kult mlodosci
u Ciebie razem z porzucenie m spadlo poczucie wartosci..tak jest gdy jestesmy zranione....ale to zludzenie
czy z mezem czy bez jestes tak samo wartosciowa!!!


ale czy o to chodzi w miłości?
czy istotą czlowieka jest wyglad czy wiek???


Ilez razy widzimy ladna mloda kobiete zująca gumę z tipsami i tandentym makijazem.
Czy to nie jest przykre?

nie dajmy sie zlapac w pulapke, reklam, tego swiata chorego....
mamy swoj rozsadek i wiare w Pana Boga i w siebie, w swoja wartosc


po prostu chce zaprotestowac przeciw takiemu mysleniu

alibeo..co chcesz uslyszec...ze jestes gorsza w czyms od kochanki meza?
zeby sie dalej dołować???

po co Ci to?
Chcesz uslyszec, ze kobiety po jakims tam wieku maja przechlapane?
Kobiecosc to cos wiecej niz wyglad..wiesz przeciez o tym
to takt, delikatnosc, empatia, poczucie humoru, pasje, żywiołowość, gust, opiekuńczość, mądrość, spokój, wdzięk, wrazliwość, ukochanie Boga, macierzyństwo, mozna wiele pisac

Umiejetnosc docenienia mezczyzny.

kochana wyjdz z tego rozmyslania! Mam wrazenie ze do czegos Ci potrzebne to nakrecanie się...
uwierz w siebie, w swoje piekno, w swoją mądrość...

Ja studiuję z bardzo młodymi dziewczynami....sa piekne młodoscią...ale my starsze kolezanki widze jak promienieja madroscia wlasnie, spokojem, dystansem, pięknem, cierpliwoscią :))

u Ciebie razem z porzuceniem spadlo poczucie wartosci..tak jest gdy jestesmy zranione....ale to zludzenie
czy z mezem czy bez jestes tak samo wartosciowa!!!

polecam lekture "urzekającej"

Maria Anna - 2009-06-10, 15:28

No wiesz alibeo:)

Ja mam dobrze po 30 ,a jestem całkiem myślę atrakcyjna:)

I dwoje dzieci urodziłam:)

Także i z Tobą NAPEWNO nie jest źle:)

A, ze młodsza. No i co z tego? Za chwilę będzie starsza a będą znów młodsze...

Pozdrówka

alibea - 2009-06-11, 09:23

nie twierdze ze jstem jakas poczwara....podobno w opinie mezczyzn jestem atrakcyjna kobieta -tak przynajmniej slyszalam..
podobno tez nie wyglam na swoj wiek , razcej na mlodsza..nie wiem , tak slyszalam:)..Wanboma wie jak wygladam bo widziala moje fotki:)
ale o co mi chodzilo?w moim otoczeniu tak sie dzieje, ze mezczzyni wybieraja sobie duzo mlodsze panienki..duzo mlodsze to mam na uwadze 10 lat i wiecej...jezeli chodzi o mojego meza to dziewuszka jest mlodsza od niego o 16 lat..., ma 22 lata a maz 38

[ Dodano: 2009-06-11, 11:25 ]
a poczucie wartosci owszem spada po takich przezyciach....

rafal41 - 2009-06-11, 11:26
Temat postu: oj zranione kobiety
Kobiety,nic nie da rozpisywanie się,czy wybral mlodszą czy starszą!!!ten On po prostu blądzi i tyle.za kilka lat sam zauważy ,że popelnil błąd.dlaczego??bo zabraknie mu tej milości,partnerstwa,wspomnień.te wspomnienia na pewno do nich powrocą!!!!a co ja mam powiedzieć a raczej napisać,skoro zona ,po 17latach wspomina tylko złe chwile,chce rozwodu a nie separacji,chce podziału majątku za wszelką cenę i ...daje mi wolnosc!!!a tylko dlatego,ze jak mowi-nie może zaufać,nie kocha....a ja wierzę!!!szczerze.dlaczego??dlatego,ze milości silą sie nie zdobywa i liczę,ze kiedyś przypomni sobie ile milych chwil spędzilismy,jak budowaliśmy.I teraz na 14dni przed sprawą wiem,ze Pan Bóg jej nie pomaga-nie idzie sprzedaż jak myślala,nie pasuje jej okrojony budżet domowy/placę tylko na dzieci-chciala tego./ szwankuje Jej zdrowie.ale jest silna i uparta-i niech idzie skoro ktoś/chodzi mi O Boga lub kusego/ją prowadzi.ja mam być silny,ja mam mieć dobrze.O dzieci też będę dbał!!!pozdrawiam wszystkie zranione kobiety i przepraszam w imieniu rodu męskiego.

[ Dodano: 2009-06-11, 12:31 ]
alibeo,uwierz w siebie.jestes atrakcyjna,pelna uczuc,wrażliwą kobietą!!!trymaj się cieplutko,Dużo sily Ci życzę,

alibea - 2009-06-12, 07:23

Moja rozprawa rozwodowa juz niedlugo, boje sie.Czytam w necie o rozwodach i zdziwillo mnie, ze "zdrada" nie jest powodem do rozwodu..

[ Dodano: 2009-06-12, 20:44 ]
weszlam sobie na pewna stronke dotyczaca rozwodow, opisalam tam moja sytuacje.Zostalam ostro skrytykowana, gdyz nie zgozdilam sie na rozwod.Poinformowano mnie tam , ze skoro teraz nie zgodzilam sie na rozwod, to w przypadku uzyskania jednak rozwodu nie bede mogla wnosic o wine meza, bo wczesniej na rozowd sie nie zgodzilam.

[ Dodano: 2009-06-13, 09:33 ]
Rozmawialam sobie troszke z corka i powiedziala mi , ze nie chcialaby mieszkac tam gdzie mieszkalismy wczesniej, bo czestio sie klocilismy, i ja na nia krzyczalam.Owszem , bylo tak bo mi nerwy wysiadaly gdy widzialam co maz robi i to odbijalo sie na dziecku.Wiec dlaczego ja chce ratowac malzenstwo? Przeciez maz sie nie zmieni.On juz wybral inna panienke, inne zycie.Zostajac z mezem dalabym sie dalej poniozac, dalej jak to niektorzy na innym forum okreslili "szmacic".Stwierdzono tam tez, z e zasluzylam na swoj los bo przez 3 lata traktowal mnie jak "szmate" i ja sie na to zgadzalam.Co teraz , gdy w odpowiedzi na pozew napisane jest ze nie zgadzam sie na rozowd dla dobra dzieci.Przeciez tak naprawde, dla dobra zdieci wlasnie powinnam zgodzic sie na rozowd ale z jego winy.Bo co za przyklad dla zdiecka gdy maja widziec jak on mnie traktuje.Przeciez nasz zwiazek nie ma zadnych szans.Poradzcie co teraz.

Danka 9 - 2009-06-13, 16:16

alibeo, skaczesz po forach i szukasz odpowiedzi
jakos nie znajdujesz

czemu, jak myslisz,? moze nie chcesz przyjrzec sie sama sobie, moze nie chcesz poradzic sie w cztery oczy osoby, ktora naprawdę sie na tym zna ( doradca, psycholog)
moze latwiej zwalic winę na męża a nie brac odpowiedzialnosc za siebie

krzyczalas na dziecko, corka wierzy ze wszystko sie zmieni..hm oby!!!

ale jak nie nerwy na meza to beda nerwy na cos innego, Ty bedziesz ta sama alibeą...i co dalej?
Smutno mi sie zrobiło, ze cierpi dziecko

masz kochana wielka szanse na zmiane, czy ja wykorzystasz???
MOdlimy sie tu za Ciebie..ale Ty musisz chciec i miec te odwage zrobic pierwszy krok

Monika36 - 2009-06-13, 16:30

Alibea
Na tym forum nie szukaj innej pomocy jak tylko poradę ,że masz się nie zgodzić na rozwód.
To forum katolickie , które jest dostosowane do zasad wiary.
Jeśli nie bierzesz pod uwagę nierozerwalności małżeństwa , to na innym forum szukaj porad prawnych, bo jedne przeczą drugim.Wtedy zupełnie inaczej wygląda sprawa rozwodowa.
Oczywiście , że na tym innym forum mieli rację , że jak masz napisane , iż nie zgadzasz się na rozwód , to nie dostaniesz rozwodu z jego winy . Owszem nie zawsze winny rozkładowi małżeństwa jest ten , który zdradza.To nie takie oczywiste.
Nikt Ci tu nie powie , że dla dobra dzieci masz mieć rozwód z winy małżonka. Tutaj zgodnie z wiarą katolicką dla dobra dzieci , co najwyżej separacja kościelna.
Tego jeszcze nie wiesz ?
Musisz się zdecydować co chcesz i wybrać odpowiednie forum.
Tutaj ratujemy małżeństwa, nawet jak małżonkowie traktują nas bardzo żle.

Elżbieta - 2009-06-13, 20:31

Monika36 napisał/a:
Na tym forum nie szukaj innej pomocy jak tylko poradę ,że masz się nie zgodzić na rozwód.

Zgadza się.


Alibea, poczytaj:
http://www.kryzys.org/viewtopic.php?p=65690#65690

tam są różne linki katolickie i świadectwa.

Pisałaś do Andrzeja? Skontaktuj się z nim privem.
Może ma chwilę czasu i porozmawiacie.


POLECAM WAS BOŻEMU MIŁOSIERDZIU.

alibea - 2009-06-13, 20:58

dlaczego napisalam to..otoz przemyslalam pewne sprawy..maz dostanie rozowd czy ja tego chce czy nie..nie mieszkamy razem , ustaly jakiekolwiek wiezi miedzy nami, przeciez nie bede w sadzie klamac ze go kocham skoro nic nie czuje teraz do niego..przez 3 lata mnie upokorzal, robil ze mnie idiotke, szmacil...gdy powiem ze go kocham osmiesze sie
co z tego ze moje sumienie nie zgadza sie na rozwod, nic nas juz nie laczy

[ Dodano: 2009-06-13, 23:02 ]
nikt z nas nie planowal rozwodu, ale popatrzcie..ilu z was ma juz ten rozod pomomo sprzeciwu...
jezeli bede sie upierac zeby nie dac rozwodu sad wezmie to za moja zlosliwosc...bo przeciez nikt nie uwierzy ze kocham faceta ktory mnie namwaial do aborcji, traktowal pzrez caly zcas jaj obca osobe, mial gdzies narodzone dzieciatko...
na dzien dzisiejszy nie moge powiedziecx ze go kocham, nie wiem co czuje, sa dni ze go nawet nienawidze za top co zrobil i zycze mu samych najgorszych rzeczy..
na sile nie zmusze go do miloscii, a moim uporem jeszce bardziej sie znienawidzimy..
dlatego jezeli mam miec ten rozwod to chce zeby bylo z jego winy, zeby zabezpieczyc swija i dzieci przyszlosc
owszem , powiem w sadzie ze tylko dla dobra dziecoi jestem w stanie mu wszytsko wybaczyc ..ale i tak wiem, ze to nic mi nie da

Elżbieta - 2009-06-13, 21:04

alibea napisał/a:
dlaczego napisalam to..otoz przemyslalam pewne sprawy..maz dostanie rozowd czy ja tego chce czy nie..nie mieszkamy razem , ustaly jakiekolwiek wiezi miedzy nami, przeciez nie bede w sadzie klamac ze go kocham skoro nic nie czuje teraz do niego..przez 3 lata mnie upokorzal, robil ze mnie idiotke, szmacil...gdy powiem ze go kocham osmiesze sie
co z tego ze moje sumienie nie zgadza sie na rozwod, nic nas juz nie laczy

[ Dodano: 2009-06-13, 23:02 ]
nikt z nas nie planowal rozwodu, ale popatrzcie..ilu z was ma juz ten rozod pomomo sprzeciwu...
jezeli bede sie upierac zeby nie dac rozwodu sad wezmie to za moja zlosliwosc...bo przeciez nikt nie uwierzy ze kocham faceta ktory mnie namwaial do aborcji, traktowal pzrez caly zcas jaj obca osobe, mial gdzies narodzone dzieciatko...
na dzien dzisiejszy nie moge powiedziecx ze go kocham, nie wiem co czuje, sa dni ze go nawet nienawidze za top co zrobil i zycze mu samych najgorszych rzeczy..
na sile nie zmusze go do miloscii, a moim uporem jeszce bardziej sie znienawidzimy..
dlatego jezeli mam miec ten rozwod to chce zeby bylo z jego winy, zeby zabezpieczyc swija i dzieci przyszlosc
owszem , powiem w sadzie ze tylko dla dobra dziecoi jestem w stanie mu wszytsko wybaczyc ..ale i tak wiem, ze to nic mi nie da

No powiedz tak - te pogrubione Twoje słowa powyżej.

Poleć siebie i męża Bożemu Miłosierdziu:

O najmiłosierniejszy Jezu, Twoja dobroć jest nieskończona, a skarby łask nieprzebrane. Ufam bezgranicznie Twojemu miłosierdziu, które jest ponad wszystkie dzieła Twoje. Oddaję się Tobie całkowicie i bez zastrzeżeń, ażeby w ten sposób móc żyć i dążyć do chrześcijańskiej doskonałości. Pragnę szerzyć Twoje miłosierdzie poprzez spełnianie dzieł miłosierdzia, tak wobec duszy, jak i ciała, zwłaszcza starając się o nawrócenie grzeszników, niosąc pociechę potrzebującym pomocy, chorym i strapionym. Strzeż mnie więc, o Jezu, jako własności swojej i chwały swojej. Jakkolwiek czasami drżę ze strachu, uświadamiając sobie słabość moją, to jednocześnie mam bezgraniczną ufność w Twoje miłosierdzie. Oby wszyscy ludzie poznali zawczasu nieskończoną głębię Twego miłosierdzia, zaufali Mu i wysławiali Je na wieki.
Amen.


alibea - 2009-06-13, 21:09

ktos kiedys mi tutaj napisal, ze nawet nie da mi nic upieranie sie , ze nie chce rozowdu ze wzgledow reliijnych.."bo wedle Boga moge byc zona ale sąd jest swiecki , i rozwod bedzie"...
Elżbieta - 2009-06-13, 21:13

alibea napisał/a:
ktos kiedys mi tutaj napisal, ze nawet nie da mi nic upieranie sie , ze nie chce rozowdu ze wzgledow reliijnych.."bo wedle Boga moge byc zona ale sąd jest swiecki , i rozwod bedzie"...

Na tym forum nie ma jasnowidzów !

Odwagi Alibea.
Poleć Was Miłosierdziu Bożemu !!
Wszechmoc Miłosierdzia Boga jest NIESKOŃCZONA.

alibea - 2009-06-13, 21:14

Czy sa tutaj osoby, ktorym pomimo wniesienia sprawy do sadu o rozowd udalo sie uratowac malzenstwo? chybanie..jedynie udalo sie przedluzyc ta gehenne...o rok czy dwa, al w koncu rozowd dano..a ja jestem juz zmeczona, praktycznie nie mam meza od poad 3 lat...bo od tylu lat nie rozmawiamy, nie ma pozycia od wielu msc..
na jakiej podstwie sad mialby nie dac rozowdu? przeciez maz powie ze mnie nie kocha, ze nic do mnie nie czuje i jego decyzja jest ostateczna...
nawet jak po dziecko przyjdzie to nie wchodzi do mojego domu lecz corke wysyla, a jak ja mu dziecko przyprowadze to nawet noie powie "czesc"..wiec gdzie tu sens?

[ Dodano: 2009-06-13, 23:16 ]
Flu, ja wiem ze tu nie ma jasnowidzow...
dlugo myslalam nad tym wszystkim , wiele godzin nieprzespanych ...
starsza corka nwet mi powiedzial, ze nie chcialaby zebysmy mieszkali razem, bo wowczas byly klotnie.woli tak jak jest teraz.

Elżbieta - 2009-06-13, 21:16

Cytat:

Czy sa tutaj osoby, ktorym pomimo wniesienia sprawy do sadu o rozowd udalo sie uratowac malzenstwo?

Alibea, czytałam takie świadectwo na forum.
Nie wiem gdzie dokładnie jest, ale poszukam.


alibea napisał/a:
starsza corka nwet mi powiedzial, ze nie chcialaby zebysmy mieszkali razem, bo wowczas byly klotnie.woli tak jak jest teraz.

Spokój jest bardzo ważny w wychowywaniu dzieci !

alibea - 2009-06-13, 21:20

a dlaczego szukam porad prawnych? zeby maz do konca mnie nie oszukal...bo jest osoba msciwa i bezwzgledna, bez uczuc..bo jak mozna nazwac osobe, ktora namawiala do usuniecia ciazy, ktora nie chciala nawet na dziecko spojrzec..myslac trzezwo..z taka osoba nie ma dobrej przyszlosci
co mi da nie zgodzenie sie na rozowd? to , ze maz jeszcze bardziej mnie znienawidzi, ze bezdie jeszcze bardziej zlosliwy, nigdy nie zamieszkamy razem, bo ja tam nie wroce, nie wroce do domu gdzie jest jego matka..wiec po co mialby ten zwiazek trwac?
owszem , nie chce rozowdu, ale nie widze tez zadnego sensu aby ten zwiazek utrzymywac na sile, bo zadnej korzysci nie bede miala z tego...
nawet jak sie czegos nie chce, to dla dobra wszystkich trzeba czasem to zrobic-tak mysle teraz

Elżbieta - 2009-06-13, 21:23

alibea napisał/a:
ja tam nie wroce, nie wroce do domu gdzie jest jego matka..

Tak, nie wracaj tam !
Ale więcej ufaj Bogu. Ufasz, że jest z Tobą?

alibea - 2009-06-13, 21:24

Elu, mas zracje ze spokoj jestr bardzo wazny w wychowaniu dzieic..w naszym domu nie bylo spokoju..dlaczego? bo ja nie zgadzalam sie na jego romans, co wywolywalo klotnie, nieporozumienia..oa on mi tylko sie smial w twarz lub mowil " to moje zycie i moge sie spotykac z kim chce, nie twoja sprawa"..takie same zdanie miala jego matka "nie wyszalal sie , bo nigdzie nie chodziliscie jak urodzila sie corka, ma prawo.."
wiec co tu ratowac, powiedzcie mi co?
na sile go nie zatrzymam, osmiesze sie tylko

[ Dodano: 2009-06-13, 23:25 ]
Elu, wiec co to za malzenstwo skorto nie jestesmy razem , skoro nie mieszkamy razem , skoro nas juz nic nie laczy poza dziecmi..
maz nawet nie potrafil zlozyc mi zyczena na swieta, mimo ze ja mu zlozylam..co tu ratowac? ten chory toksyczny zwiazek?

[ Dodano: 2009-06-13, 23:29 ]
wiecie jaka ja mam opinie? ze nie mam szacunku, godnosci, honoru..mowiono mi wprost"on posuwa mloda panienke a ty z nim mieszkasz? kobieto-gdzie twoj honor?

Elżbieta - 2009-06-13, 21:29

alibea napisał/a:
Elu, mas zracje ze spokoj jestr bardzo wazny w wychowaniu dzieic..w naszym domu nie bylo spokoju..dlaczego? bo ja nie zgadzalam sie na jego romans, co wywolywalo klotnie, nieporozumienia..oa on mi tylko sie smial w twarz lub mowil " to moje zycie i moge sie spotykac z kim chce, nie twoja sprawa"..takie same zdanie miala jego matka "nie wyszalal sie , bo nigdzie nie chodziliscie jak urodzila sie corka, ma prawo.."
wiec co tu ratowac, powiedzcie mi co?
na sile go nie zatrzymam, osmiesze sie tylko

Alibea, bo to nie ta kolejność może...
Najpierw miłość miłosierna, a potem wiara, że uda się...
Odszukaj Boga w swoim sercu. Odszukałaś już? czujesz Boga w sercu? Jego natchnienia i prowadzenie.
Czujesz, że Bóg jest z Tobą, przy Tobie?
TO JEST WAŻNE NAJPIERW.

Chcieć męża takiego trudnego, strasznego, jak piszesz - to nie wystarczy!
Trzeba mieć głeboką świadomość - czego tak naprawdę się chce.
Czego tak naprawdę chcesz? Zastanów się.

alibea - 2009-06-13, 21:30

nie che byc dluzej posmiewiskiem dla ludzi, chce normalnie spokojnie zaczac zyc..dlatego mysle, ze mimo wszystko powinnam podjac taka decyzje, nie upierac sie przy trzymaniu go na sile

[ Dodano: 2009-06-13, 23:31 ]
Elu..czego ja chce? chce spokojnej kochajacej sie rodziny.Ale to niemozliwe .to nierealne.cudow nie ma.

Elżbieta - 2009-06-13, 21:35

alibea napisał/a:
nie che byc dluzej posmiewiskiem dla ludzi, chce normalnie spokojnie zaczac zyc..dlatego mysle, ze mimo wszystko powinnam podjac taka decyzje, nie upierac sie przy trzymaniu go na sile

[ Dodano: 2009-06-13, 23:31 ]
Elu..czego ja chce? chce spokojnej kochajacej sie rodziny.Ale to niemozliwe .to nierealne.cudow nie ma.

Cuda są, były i będą.
Nawet w sądach są cuda. Trzeba mieć wiarę, że...
no właśnie, że co?
Trzeba mieć wiarę...że wola Boża wobec mnie jest najważniejsza.

Jaka jest wola Boża względem Ciebie?

Danka 9 - 2009-06-13, 21:56

mimo dobrej woli Elzbiety i wszystkich rad alibeo nic sie nie zmieni w twoim zyciu
jesli nie zrozumiesz ze ten kryzys to wypadkowa Twoich i męza błędow

myślisz, ze rozwod usunie problemy z Twojego zycia?
Ze nagle zaczniesz szanowac siebie i pilnowac swoich granic?

czy nie masz tak z innymi ludzmi? Czy tylko mąz Ci wchodził na głowę?
jak to jest alibeo, wybacz takie pytania..odpowiedz sobie w swoim sercu na nie jak chcesz, jak czujesz...co Ci podpowiada serce
Przeciez juz przed kochanka bylo ciezko....
Nagle bedziesz lagodna mamą dla swoich dzieci?
Badz proszę szczera ze sobą.

Wierzysz ze ze zniknieciem meza z twojego zycia znikną kłopoty i staniesz sie inna kobietą

To iluzja

bardzo ci wsplczuje ze bylo tak żle, sama mialam zadatki na stanie się ofiarą, była agresja slowna, przemoc psychiczna itp, wiem jak to dołuje

Ale pamietaj Pan Bog Ciebie kocha i chce by Ci było na swiecie dobrze z nim :)
My tez przesylamy w kazdym poscie znaki zyczliwosci :-)

EL. - 2009-06-14, 14:40

Alibeo....starciłaś wiarę ? nadzieję ? i miłość ? Co zostało ?
Twoje życie dopiero się zaczyna ..z czym do niego wejdziesz ?

Stanie w miejscu jest metodą....ale gdy oddajesz wszystko Bogu i z ufnością czekasz az On Ci wskaże drogę....i powoli kroczysz wg Jego drogowskazu. A wtedy zaczyna przychodzic spokój, cisza, ...w końcu radośc z tego co Bóg nam daje.

Mam wrażenie, że Alibeo w gniewie, zdenerwowaniu odrzucasz wszystko...pomoc, wsparcie, prowadzenie.
Wiem...duzy lęk przed rozprawą...ale Ty piszesz, że wiesz już wszystko...znasz prawie orzeczenie sądu...to czego sie boisz ??
Następnego dnia po rozprawie ?A będzie on inny od dnia dzisiejszego ? Co zrobiłaś dzisiaj dobrego dla siebie ? Jak dzisiaj zadbałaś o siebie ? Jaką przyjemnośc dla siebie dzisiaj ??
Myslisz, że po rozprawie ktoś zrobi pstryk i samo sie stanie ?
Będzie taki sam dzień jak dziesiaj i też tylko od Ciebie ten dzień będzie zależał...czy będzie piękny i dobry dla Ciebie ?!
Siedzenie przed domem z Różańcem może tak dużo dla nas i naszego serca....może byc przyjemnością, radością, spokojem. Jeżeli nie chesz juz nic....to chociaż dla siebie weź ten Różaniec i posiedź w ciszy przed domem. Pozdro! EL.

alibea - 2009-06-14, 18:44

Danko..znikniecie z mojego zycia meza nie rozowaze problemu.Do konac zycia bede miala poczucie ze przegralam zycie bo rozwalilam malzenstwo.Moze gdybym tam zostala inaczej by sie to ulozylo.Terqaz moge tylko gdybac.Przeciez wiadomo,m ze nawet gdy sie nie zgodze na rozowd to on ten rozowd dostanie.pRZEDLUZANIE TEGO SPOWODUJE ZE BEDE WIECEJ PLACIC RADCY PRAWNEMU.

[ Dodano: 2009-06-14, 20:57 ]
moje malzenstwo bylo chore, toksyczne.Jezeli bede upierala sie przy byciu jego zona to ktos zwariuje predzej czy pozniej.On mnie nienawidzi wiec gdzie tu sens?Co z tego ze moje sumienie , ze ja chcialabym byc z nim szczesliwa.On mnie nie kocha, dawno zamienil mnie na mlodsza.Gdyby nie chcial z nia byc, to dawno by to zerwal.Co tu ratowac?Nawet starsza corka powiedziala mi, ze nie chce abysmy razem mieszkali.

Monika36 - 2009-06-14, 18:58

Alibeo nie gdybaj, nie ma sensu. Tak miało być. On Was nie chce.
alibea - 2009-06-14, 18:58

Co zrobilam dla siebie , pytacie.Bylam w paitek na imprezce integracyjnej z kolezanka .Dzisiaj pol dnia nad jeziorkiem z coreczka.Staram sie nie zwariowac.

[ Dodano: 2009-06-14, 21:00 ]
Moniczko..masz racje.On nas nie chce.Dlatego mysle, ze powinnam zgodzic sie na ten cholerny rozowd, ale walczyc aby byla jego wina.Owszem , wina jest najczesciej po dwoch stronach.Ale jak sa jakies problemy, nalezy je rozwoazywac.On nie zrobil w tym kierunku nic.jak cos sie zdialo uciekal do góry do mamusi..a potem znalazl sobie mlodsza.Zreszta jak sie niedawno dowedzialam..trwala to duzo wczesniej..

wabona - 2009-06-19, 12:08

Alibeo - co słychać?
alibea - 2009-06-19, 13:45

nic nie slychavc

[ Dodano: 2009-06-24, 08:56 ]
Jutro mam sprawe rozwodowa, pierwsza..trzymacie za mnie :(


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group